Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • hop do góry 2004.03.12 [12:45]

  • Nina 28 2004.03.12 [13:05]
    Witajcie kochane usmiech.gif

    Za oknem przepiękne słoneczko, właśnie wróciłam z psem z długiego spaceru-pies umorusany po końcówki uszu, ale szczęśliwy usmiech.gif

    W radio leci przepiękna, francuska piosenka \"NATALI\"- mama ją uwielbiała, też miała na imię Natalia...a mi się przypomniało jak nie raz nie dwa na dzień Matki, na jej imieniny zamawiałam tę piosenke w radio ...specjalnie dla Niej....

    Wiecie dziś podjęłam trudną decyzję i jutro zabieram się za porządkowanie i segregowanie rzeczy mojej mamy...
    Musiałam zmienić zdanie na ten temat, bo miałam wczoraj smutną rozmowę z tatą...przyszedł do mnie do pokoju i po raz kolejny zapytał co robimy z rzeczami....

    Zapytałam go dlaczego mu się tak śpieszy i wiecie co powiedział?
    Bardzo go boli, gdy za każdym razem, gdy otwiera ich wspólną szafę i półki napotyka wzrokiem jej ubrania....Powiedział mi, że przeciez i ja pochowałam Jej rzeczy z łazienki, z kuchni...powinnam go zrozumieć....

    Oczywiście, że go rozumiem! Jak mogłam być tak ślepa! Nie miałam pojęcia....

    Jutro więc siadam i składam wszystko do wielkiego kartonu, w niedzielę przyjadą moje siostry chcą przejrzec ubrania, buty ..może coś im się przyda...

    Boję się swojej jutrzejszej reakcji....jak mam to zrobic, gdy ciągle mnie tak boli....nie wiem...ale zrobię to tylko dla taty...

    I jeszcze jedno- dostałam wczoraj maila od mojej koleżanki, tej, której 15.02 zmarła mama...miała sen...niesamowity sen, po którym zrobiło się jej o wiele , wiele lepiej...

    Śnił się jej tato (zmarł dawno temu i ani razu się jej nie przyśnił!) szedł po słonecznej łące (z ta łąką to jakiś powtarzający się element-prawda?) i nagle uśmiechnął się i podszedł do jej mamy. Złapali się za ręce i poszli ....szczęśliwi...

    Jak ja jej zazdroszczę tego snu! To jakby przekaz, że wszystko jest OK, a mi mama zupełnie się nie śni...czy to oznacza, że nie jest jeszcze spokojna i szczęśliwa?

    Powiedzcie jak można \"wywołać\" taki sen..jak sie dowiedzieć, że naszym zmarłym jest dobrze?

    Pozdrawiam was gorąco tuz przed weekendem. U nas w Jeleniej Górze świeci przepiękne słońce...wiosna usmiech.gif
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.03.12 [20:03]
    Nino cieszę się ,ze się odezwałaś ....wyczuwam że czujesz sie odrobinkę lepiej usmiech.gif bardzo mnie to cieszy

    tak trzymaj

    O snach niestety nic nie wiem.... mnie nigdy nic sie nie śni...niestety

    Pozdrawiam Cie cieplutko kwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gif wiosennie
  • eska 2004.03.12 [20:09]
    Nina: ze snami nie kombinuj, same pezychodząusmiech.gif

    a z rzeczami - to tylko rzeczy, żywi sa ważniejsi.. tak sobie powiedz i nie myśl za dużo usmiech.gif
    Wiem to z własnego doświadczenia. Ale ja też wolałam wszystko zmienić i usunąc wszystkei rzeczy (chcoaiż nie było łatwo). Bo wtedy jednak jest jakby nowe życie i człowiek nie czepia się kurczowo pierdołek, które nie mają sensu tylko raniąusmiech.gif

    Pozdrawiam,
    najlepszy sposób na mendy - szara maśc, szara maść , szara maść
  • famfaramfa 2004.03.13 [08:45]
    Witam w sobotni poranek!!!

    W konce wekkendusmiech.gif , ale pogoda jest tu u mnie taka sobie, jest w sumie cieplo, ale jakos tak szarawo...ale moze pojawi sie dzis slonko...

    Wiem Nino, co czujesz, jesli chodzi o rzeczy Mamy, ja poki co zostawie je jek byly...U mnie w domu kazde z nas mialo osobna szafe, wiec tato nie napotyka na jej ubrania...choc ostatnio czegos szukal i mowil mi potem, ze kazdy ciuch mu sie z czyms kojarzy...nie wiem, co jest lepsze, ja poki co zostawiam wszystko po staremu...

    Piekny sen miala ta twoja kolezanka...wiesz ostatnio po tym snie, gdy Mama powtarzala mi wielokrotnie, ze bardzo mnie kocha, nie sni mi sie juz tak czesto, a moze po prostu nie pamietam snow...

    Na razie jakos daje sobie rade...juz nie placze kazdego dnia, ale i tak ciagle mysle o Mamie...Brakuje mi jej...Z ojcem tez uklada mi sie lepiej, dba o mnie, gotuje obiadki, czasami robi sniadanka...Jesli chodzi o wspaniala pania, to omijam ten temat z daleka...nie wiem, czy sie kontaktuja, bo ojciec kasuje wszystkie sms i historie polaczen...

    Zycze wam milego wekkendu!
    Pozdrawiam cieplutko!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.03.13 [13:30]
    Ufffff......mam to już za sobą....

    Witajcie usmiech.gif

    Dziewczyny-dałam radę, posegregowałam rzeczy mamy, zaraz przyjeżdżają moje siostry, może sobie coś wybiorą dla siebie.

    Było trudno, poleciało mi kilka łez, tak jak pisałaś famfaramfo-mnie też (tak jak twojemu tacie) każda jej rzecz kojarzy się z konkretnymi dniami, wydarzeniami, sytuacjami....Ech....

    A mój tato ukochany zabrał się skoro świt i wyszedł z domu!
    Sądzę, że nie chciał patrzeć jak uprzątam jej rzeczy...Biedulek.
    Jak wrócił to tylko popatrzył na kartony i nic nie powiedział...
    Szkoda mi go bardzo, może teraz w jakiś sposób będzie mu łatwiej.

    Przyjrzałam mu się dziś przy obiedzie i uderzyło mnie jedno- to już naprawdę stary człowiek...Ma 71 lat, jest w dobrej kondycji, pełen życia ....oby tak było jak najdłużej...

    Esko- masz rację. To TYLKO rzeczy, będzie mi łatwiej jak nie będę się do nich przywiązywać i ciągle rozdrapywać rany. Ważne są wspomnienia, mysli, uczucia...ważne jest mamy zdjęcie, które stoi u mnie w pokoju, kaseta wideo z mojego slubu, gdzie ją mam jak \"żywą\"....

    A co do snów...wiem, że tu nic nie da się \"wykombinować\" ale brakuje mi snów o mamie, z mamą....to byłoby tak jakbyśmy się mogły spotkać razem w tych snach...a nawet tego nie mam....

    Szkoda....może kiedyś....

    Famfaramfo- cieszę się bardzo, że polepszyło się usmiech.gif tak trzymajcie oboje!

    ja dziś od rana wysprzątałam calutkie mieszkanie, potem to segregowanie...spacer z psem, obiad...ufff....chyba sobie usiądę w fotelu i poczytam coś , bo się \"ściachałam\" usmiech.gif

    Pozdrawiam was serdecznie w sobotni, prawie wiosenny dzionek usmiech.gif

    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • ina40 2004.03.13 [18:17]
    Cześć! Jestem po raz pierwszy na stronie.
    Ja również straciłam Mamę. Stało się to we wrześniu ubiegłego roku, ale do tej pory nie mogę się całkiem pozbierać. Jak wynika z mego nicku, mam już swoje lata, a czuję się jak zdradzone, zrozpaczone dziecko. Zawsze byłyśmy razem. Nie mogę uwierzyć, że nie będzie już nam gotować zupy pomidorowej, że nie utuli moich dzieci, że się do mnie nie uśmiechnie. To tak boli...
    Nie mogę sobie jeszcze dać rady z posprzątaniem Jej rzeczy. Widzę, że ojca to trochę drażni, ale ja się tym nie przejmuję. Zrobił porządek w dużym pokoju, kuchni i łazience. Co mu przeszkadzają Jej rzeczy w Jej pokoju? Ostatnio znowu się starliśmy na ten temat. Powiedziałam, że się tym zajmę, jak będę miała siły. I tyle.
    Mnie również Mama się nie śni. Nie wiem dlaczego. Czasami mnie to martwi.
  • Nina 28 2004.03.14 [22:56]
    Hej usmiech.gif

    Witaj ino!

    Mam nadzieję, że wszystkim nam, którym odeszły nasze najbliższe osoby- bedzie dane, by w końcu \"pobratać się\" z zyciem...
    ja też ciągle mam takie dni, że byle słowo, byle gest doprowadza mnie do łez....mam często mamę przed oczami, wtedy, gdy była w szpitalu, albo leżała umierająca pod respiratorem...

    Kocham ją bardzo...nie byłam może najlepszą córką ( o to się bardzo obwiniam) ale wiedziała, że ją kocham...

    Teraz musimy się powoli zbierac do kupy, układać swoje życie na nowo, chociaż nic już nie będzie tak samo...

    Ale mnie naszło! Zupełnie nie wiem dlaczego...

    Spędziłam dziś miły wieczór, w naszym teatrze był występ kabaretu ANI MRU, MRU...ubawiłam się do łez....a potem, chwilami...miałam takie przebłyski, migawki...że mama tez ich bardzo lubiła, że zawsze razem się zaśmiewałyśmy z ich występów w TV...

    Ciągle tylko mama....

    Kochana moja...

    Pozdrawiam was, życze miłego nowego tygodnia...
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • zmienić płeć 2004.03.14 [22:57]

  • ina40 2004.03.14 [23:43]

    Cześć Nino!
    Ja przede wszystkim nie mogę sobie poradzić z tym, że się z Nią nie pożegnałam, tak jak chcialam. Mam żal do lekarzy, że nas zwodzili, dawali szansę. Może powinni powiedzieć, że nic tego nie będzie, że czas się żegnać. Wspomnienia tak strasznie niekiedy bolą, że aż mnie zaciska. Tłumaczę sobie wówczas, że muszę żyć normalnie, mam męża, dwie córki, ale ból jest czasami silniejszy. Kiedy to minie?

  • iwa 2004.03.15 [00:31]
    Każdy z nas komu bliska osoba chorowała przed śmiercią ma wciąż wątpliwośći i pytania.... a może mogłam jeszcze zrobic to , a moze tamto....dlaczego nie powiedziałam jej ze tak bardzo Ją kocham.... a czy lekarze zrobili wszystko co można ...

    Jeden z lekarzy powiedział mi kiedyś ,kiedy zastanawiałam się czy porozmawiać z Mamą o śmierci , że nasz typ ludzki , słowiański nie potrafi znieśc prawdy powiedzianej wprost, że go to dołuje , odbiera nadzieje i wolę walki, która jest tak potrzebna........i z perspektywy czasu uwazam,że miał rację.....tyle tylko , że obie udawałyśmy z Mamą ,że będzie ok. i tak naprawdę nie pozegnałam sie z nią ....teraz właściwie tego żałuje i chyba postąpiłabym jednak inaczej...chociaz nie jestem pewna do konca....

    ból zostanie ci Ino 40 jescze na długo , a to już bardzo indywidualna sprawa....pewnie nigdy nie zniknie całkowicie, to tylko Ty z biegiem czasu okrzepniesz i nauczysz sie inaczej pojmować wszystko.......

    I wiesz moja Mama też mi sie nie śni...pisałam juz tu o tym ...a tak bym chciałaJą zobaczyć

    Pozdrawiam.


  • Nina 28 2004.03.15 [10:31]
    Witajcie....

    Ino- ja też miałam, mam...żal do lekarzy, że nikt nam nie powiedział jakie to niebezpieczne, że mama ma małe szanse....
    tez nie zdążyłam jej tyle rzeczy powiedzieć, jakbym wiedziała, to nie wracałabym z kliniki z Wrocławia do domu, tylko zostałabym z nią.....

    17.03 mina dwa miesiące od jej smierci...to tak niewiele....duzo się we mnie zmieniło przez ten czas, jestem ciągle rozdygotana, podatna na stres....przejmuję się byle drobnostką, ciągle mam oczy na mokrym miejscu...i chociaż nie ryczę juz tak jak dawniej, nie myslę non stop...to mama jest codziennie w moich myslach....

    U nas dziś piękna wiosna, \"zaliczyłam\" już spacer z psem, szłam sobie i nastawiałam buzię do słońca...modliłam się do mamy.....

    Kochane- będzie dobrze!
    Kazda z nas jest silna, wiem, że to bardzo indywidualne, kto i kiedy odczuje jakąkolwiek ulgę....jeśli wogóle można to tak nazwać...ale musimy się tu wspierać i brac się z życiem za bary.

    Ja pracuję nad swoim pozytywnym myśleniem.

    Pozdrawiam
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Nina 28 2004.03.16 [12:41]
    Pozdrawiam was wszystkie w wiosenny dzień usmiech.gif

    Jak nastroje? Famfaramfo- co u ciebie? Kiedy przyjeżdża Thomas? Jak mijaja dni na uczelni, co z tatą....

    U mnie wszystko w porządku. Zbieram się po kawałeczku...Powolutku....

    Pozdrawiam was wiosennie raz jeszcze kwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gif
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • kiara 2004.03.17 [17:00]
    dawno mnie nie było... poczytałam sobie trochę Wasze wypowiedzi, znowu spłakałam się okrutnie....

    U mnie w domu nikt na razie niczego nie porządkuje (od śmierci mojego Taty minęły 4 miesiące), bo nikogo tam nie ma... Ja z bratem siedzimy w mieście, bo tu mamy pracę, moja mama siedzi we Włoszech- rozmawiałam z nią ostatnio, chociaż wciąż ciężko mi to przychodzi- powiedziała, że zamierza przyjechać w październiku.... no comments.

    Tak więc u mnie w domu zapewne wszystko wygląda po staremu- nawet nie mam czasu tam jeździć, praktycznie we wszystkie weekendy mam zjazdy, poza tym ciągle uczę sie do egzaminu z fizy... Po pracy nie mam już sił, żeby się uczyć, a jak wezmę wolne, to non stop ryczę, myśli mi się kłębią w głowie i też nie mogę.....

    Za to wzięłam wszystkie swetry Taty i chodzę w nich na zmianę bez przerwy, mam jeden taki, który zakładam, gdy mi jest szczególnie smutno, taki duży, szary, otulam się nim i płaczę... A w lato będę też nosić jego koszule- nie obchodzi mnie że to wszystko jest na mnie troszkę za duże... Tego szarego swetra jeszcze ani razu nie pozwoliłam uprać- głupie? Mój Tata zakładał go na specjalne okazje... Błękitną koszulę i ten szary sweter... Tak bardzo Go kocham i tak bardzo mi Go brakuje....

    Nadal jestem z moim chłopakiem, ale nadal nie uprawiamy seksu.. Ostatnio nawet spróbowaliśmy... Gdy było mi już naprawdę dobrze, nagle zobaczyłam szpital, w którym odwiedzałam Tatę, a potem Jego.... Tak wyraźnie jak nawet we wspomnieniach Go nie widzę... Oczywiście od razu strasznie mocno zaczęłam płakać i znowu nic nie wyszło... Nie potrafię... Nie wiem, czy kiedykolwiek będe potrafiła...

    Wczoraj byłam u ginekologa, bo tabletki które biorę już wcześniej powodowały spadek mojego popędu, powiedziałam lekarzowi o śmierci Taty... On mi opowiedział, że jego ojciec umarł 11 lat temu, a on do tej pory nie umie normalnie o tym rozmawiać i często przechodzi obok cmentarza, ale nie zagląda na grób bo nie zniósłby tego psychicznie... I faktycznie, oboje o mało co się nie spłakaliśmy przy tej rozmowie...

    Nie umiem wrócić do normalnego życia.. Nic już dla mnie nie jest normalne...
  • Nina 28 2004.03.17 [21:19]
    Kiara- tak nie można! Po prostu tak nie można!
    Sama się pogrążasz-uwierz mi, przeżywałam to samo...

    Każdy musi to sam w sobie przeżyć, przegryźć, ale ja SAMA nie dawałam rady...Mi pomógł psycholog, odbyłam tylko dwie sesje: po pierwszej byłam totalnie rozbita, ryczałam przez trzy dni, było jeszcze gorzej.

    Ale po drugiej- stał się CUD! Nagle nabrałam dystansu, zaczęłam o śmierci mamy myśleć w innych kategoriach, potrafię już w miarę normalnie funkcjonować.

    Uwierz mi Kiaro, że noszenie ubrań taty, to nie jest najlepszy pomysł.Ktoś mnie na innym topiku kiedyś uraził tym określeniem, ale jest w nim coś prawdziwego: nie rozdrapuj ran! Sama zataczasz błędne koło, nic dobrego z tego nie wyjdzie.

    Żałoba to bardzo indywidualna sprawa, każdy człowiek przeżywa to inaczej, jednemu potrzebny jest miesiąc, innemu rok to za mało.
    Ty widać potrzebujesz jeszcze dużo czasu, ale nie wpędzaj się sama w jeszcze większe cierpienie.

    Przecież twój tato nie chciałby cię oglądać w tak złym stanie, on jest aniołem i obserwuje cię, a ktoś mi niedawno powiedział, że wierzy w reinkarnację i dużo o tym czytał, i że najczęściej dusze reinkarnują się w nowe dzieciątka w tej samej rodzinie.

    Ja czekam na reinkarnację mojej mamy, może będzie coś z niej w moim dziecku?

    Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale doskonale wiem co czujesz i chcę ci pomóc, bo wiem jak to boli...

    Kiara trzymaj się kochana! I pisz, to pomaga
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Nina 28 2004.03.18 [13:51]
    Przesyłam pozytywną energię, wszystkim, którzy tego potrzebują usmiech.gif

    Co u was kochane? Ja dziś leniuch*ję, czasem tak miło.......

    Pozdrawiam
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • i hooop do góry 2004.03.19 [12:11]

  • Kofeina 2004.03.19 [23:35]
    Znalazłam!!!!! usmiech.gif

    Nina - wracaj do nas. Koniecznie. Cmok.

    Dużo siły w trudnym okresie Wam życzę i niezmierzone pokłady energi wysyłam.

    A z reinkarnacją to jest tak, że w kolejnych życiach odradzają się blisko siebie osoby, które w poprzednich życiach miały ze soba silny związek. Nie zawsze odradzają się jako ludzi...to jest ten problem.
    Bliski związek wieć - zarówno gdy mocno kochamy jak i ktoś nam zrobił wielką krzywde (lub my komuś) - spotykamy się ponownie. Czasem łaczą nas wiezi rodzinne, czasem przyjaźń, milość, ineteresy, ale znów jesteśmy blisko i mamy kolejna szansę, by lepiej przeżyć życie. Ale zawsze należy pamiętać, że TU i TERAZ jest najważniejsze. Wypracujmy sobie to co najlepsze i dawajmy jak najwięcej.

    Umysł wolny od stałego wyobrażenia o kimś, kto czyni coś dla kogoś innego, jest jak słońce promieniujące samo z siebie
  • co ja zrobiłem 2004.03.19 [23:36]

  • Nina 28 2004.03.20 [10:38]
    Kofi- już idę usmiech.gif


    Zachomikowałam się tu, bo tu tyle kochanych kobitek, rozumiemy się, wspieramy...

    Ja tu też chyba zacznę sprawdzać obecność!!!
    Proszę mi się zameldować:

    - w szczególności Obywatelka Famfaramfa- założycielka tego topiku, dzięki której powoli odnalazłam siebie...w tej innej rzeczywistości
    - iwa
    - eska
    - ina40
    - kiara
    - i wszystkie, których nie wymieniłam usmiech.gif

    meldowac się sumiennie z osiąganych postępów, lub wypłakać się nie mniej sumiennie na stronach topiku.

    Pozdrawiam was wszystkie gorąco!

    kwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gif
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Giovinetta 2004.03.20 [11:11]
    Witajcie ..przeczytalam ten topik z uwaga ....Nie jestem jeszcze w stanie napisac nic mądrego ...Jestem dwa dni po pogrzebie mojego Ojca ...
    ...jeszcze na prochach ...Bozeeeee..jak mi cieżko.....
    "..nie ma takiej maski,która długo ukryje Miłość tam..gdzie Ona jest..ani uda Ją tam...gdzie Jej nie ma..! "
  • bo_kocham 2004.03.20 [11:25]
    dzisiaj śniła mi się moja Mama.... tak mi ciężko... śniło mi się że żyje. że jak zawsze wróciła z pracy i poprosiła żebym zrobiłą jej herbatę, jak zawsze usiadłyśmy prz stole i powiedziala.... że muszę być sila, ze ona juz nie może być przy mnie i wtedy się obudziłam....
    ...
    każdy dzień uśiwadami mi że ona już nie wróci... jak mam być silna kiedy to tak boli smutas.gifsmutas.gifsmutas.gif
  • Nina 28 2004.03.20 [13:58]
    bo kocham- witaj!
    Nie smuć się...ten sen to znak, że wszystko jest dobrze u mamy, że chciałaby by i u ciebie powoli stawało się DOBRZE...
    Pomyśl ciepło o tym śnie, to jak przekaz...ja nie mam wogóle snów o mamie, z mamą...Brakuje mi tego bardzo....tak bym chciała...

    Giovinetta- po pierwsze bardzo, bardzo mi przykro...
    Po drugie WITAJ. Bądź z nami, pisz.... To pomaga, uwierz mi...
    To wszystko jest jeszcze bardzo świeże....przypomina mi mnie sprzed dwóch m-cy....

    Dużo by pisać i mówić, ale na własnej skórze się przekonałam:
    każdy z nas jest indywidualnością, więc każdy z nas inaczej przeżywa żałobę....
    Ja załamałam się- nie wstydzę się o tym teraz pisać. Było ze mną źle, popadałam w autodestrukcję...próbowałam sobie tłumaczyć, próbowali mi pomóc moi przyjaciele i bliscy...

    NIC TO NIE DAŁO. dopiero psycholog, do którego poszłam pierwszy raz w życiu -pokazał mi światło. Nauczył co i jak robić, jak uruchamiać moc, którą każdy w nas ma w sobie...

    Nadal dużo czytam...o świadomości, o pozytywnym myśleniu...Mi to pomaga.

    jak będziecie chciały , to prześlę wam kilka wartościowych tytułów, albo linków do stron w internecie...

    każdy musi się sam pozbierać, ale inni są w tym bardzo pomocni usmiech.gif

    Pozdrawiam was cieplutko. Giovinetta- odezwij się kwiatek.gif
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Giovinetta 2004.03.20 [20:42]
    Nina28 ..>>..dziekuje za cieple slowa ..serduszko.gif ...Wiem ze kazdy na swoj sposob przezywa rozstanie z bliska osoba ..Do tej pory nie zastanawialam sie nad tym tak mocno ..poniewaz jestem jedynaczka ...i to pierwsza tragedia ktora dotknela mnie tak bezposrednio ..
    Moj ojciec odszedl tak nagle ...jeszcze slysze jego przerazony glos w komórce ..kiedy prosil zebym wezwala pogotowie bo .....ma zawal ...
    ...ja zrobilam wszystko co moglam ...ale ....On ...nie zaczekal ....
    Nie potrafie rozmawiac z ludzmi ...wydaje mi sie ze ludzie sluchaja bo musza ...a mysla o swoich problemach ...Dopiero teraz wiem ...jak to wszystko boli ....ta bezsilnosc ...ta swiadomosc ..ze juz nigdy ....ze juz nigdy nie bedzie tak jak kiedys ....Pozostaje mi tylko ...chodzenie na cmentarz ..i ...zakodowany na zawsze widok ...spuszczanej do dolu trumny ....odglos zasuwanej plyty na grobie ...na zawsze .....Dla mnie jakos czas sie zatrzymal....mam przerwe w zyciorysie ....
    Pozdrawiam .....
    "..nie ma takiej maski,która długo ukryje Miłość tam..gdzie Ona jest..ani uda Ją tam...gdzie Jej nie ma..! "
  • famfaramfa 2004.03.22 [11:45]
    Witam wszystkich!!!

    Nino--->>>
    Przepraszam, za dosc dlugo nieobecnosc, ale chyba znalazlam sposob (przynajmniej na chwile), aby nie myslec i nie plakac...Calymi dniami nie ma mnie w domu, ciagla spotykam sie ze znajomymi...ale tylko z takimi, ktorzy nie znali mojej Mamy zbyt dobrze, jakos nie moge sptykac sie ze znajomymi, ktorzy Mame znali, bo nie wiem, dlaczego, ale zla czuje sie w ich towarzystwie, bo wydaje mi sie, ze oni tez czuja sie niezrecznie...Moze to glupie i nie rozsadne, ale jakos pomaga...po prostu nie mam czasu na rozmyslanie, moze to sie kiedys odbije na mnie, moze to tylko tak na chwile, ale nie potrafie siedziec w domu, bo ciagle mysle i sie pograzam...
    Gdyby Thomas byl tu, to pewnie inaczej by to wygladalo...ale jestem tu praktycznie sama, z ojcem z ktorym malo gadam...Juz mnie nie obchodzi, co robi, do kogo dzwoni...Mam swoje zycie i malo mnie interesuje, co on zamierza, nabralam do tego wszystkiego troche dystansu...Nie jest tak, jak sobie to wyobrazalam, ale niewiele moge zmienic...Thomas przyjedzie na poczatku kwietnia na jakies 2 tygodnie, wiec moze troche odzyje...Obiecuje zagladac tu czesciej...Trzymaj sie slonko!

    Giovinietto--->>> Przykro mi bardzo...wiem co czujesz...tez jestem jedynaczka...Gdy odejdzie moj tato, zostane sama...wygadaj sie, to bardzo pomaga...Wiem, ze kazdy inaczej przezywa smierc bliskiego, ja na poczatku non stop ryczalam, bylam totalnie zalamana...budzilam sie o godzinie o ktorej Mama zmarla, a teraz po prawie 3 miesiacach powoli wracam do siebie...Nie wiem, na ile uciekanie od problemu, pozwoli mi o nim choc troche zapomniec, ale nie widze poki co innej mozliwosci, nie moge calymi dniami tylko plakac...musze jakos isc dalej...
    Trzymaj sie cieplutko!

    Pozdrawiam!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • Nina 28 2004.03.22 [16:04]
    No nareszcie! Pani Prezes witamy!!
    Już myślałam, żeś się famfaramfo zachomikowała gdzieś, albo komputer ci skradli usmiech.gif

    Pozdrawiam gorąco i zapraszam do dalszej i systematycznej pracy oczko.gif
    Cieszę się, że masz tak zaabsorbowany cały czas, chociaż tak jak sama napisałaś- może cię kiedyś coś dopaść tak znienacka.
    Ale każdy szuka pocieszenia, poprawienia swojego stanu. I jak się sprawdza to NAJWAŻNIEJSZE.

    Giovinetto- nie dziekuj, naprawdę...Kochana ja doskonale cię rozumiem, wszystkie tu cię rozumiemy, strata najbliższych to okrutna rzecz...
    Ja żyłam pod kloszem, myślałam, że mnie to nie dotyczy, że Święto Zmarłych jeszcze na długo pozostanie dla mnie świętem miłym, pełnym wesołych światełek, kolorowych grobów... Ech....az tu nagle okazało się, że każde już takie święto będzie dla mnie bardzo osobiste, bolesne...

    za 10 dni moja mama obchodziłaby 66 urodzinki.... Kochana moja...

    wiecie, że chyba mi się śniła?
    Piszę CHYBA, bo sama nie wiem czy to aby na pewno był sen, a nie jakiś majak senny, albo wyobrażenie... Nieważne- śniła mi się taka ładna, młoda, z pięknymi , błyszczącymi i wymodelowanymi włosami, i UWAGA famfaramfo- miała na sobie różowy (!) sweterek!!! Kojarzysz?! Różowy!! pamiętasz co mi napisałaś o śnie twojego taty? NIESAMOWITE!

    Obudziłam się taka wesoła, sama nie wiedziałam czy to sen, czy moje wizje, ale.... cudne to było!

    Czas leczy rany, ale tylko w pewnym sensie. Nie wątpię, że czy to za rok, czy za dwa będzie mnie tak samo kłuło w sercu, gdy sobie przypomnę mamunię sprzed kilku ostatnich dni przed śmiercią...taką biedną...przerażoną...To będzie zawsze tak samo bolało. Ale może będzie coraz mniej bólu w codziennym życiu, w codziennych sprawach...Nie wiem...

    przekonamy się na własnej skórze.

    Pozdrawiam was gorąco i namawiam do zaglądania tutaj. ja odkreślam obecność oczko.gif

    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • hop do góry 2004.03.23 [12:57]

  • Nina 28 2004.03.24 [09:12]
    To znowu ja usmiech.gif

    Jestem dziś w świetnym nastroju mimo przeokropnej pogody za oknem.
    Śniła mi się mama, to był dziwny sen, ale nawet w trakcie snu cieszyłam się okrutnie, że ją widzę!
    Sprawdziłam zaraz co to oznacza, i chyba OK.... śniła mi się u naszej rodziny na wsi...spała sobie, lezała na ławce na podwórku...a ja z nią rozmawiałam i czerpałam wodę ze studni...takiej prawdziwej z żurawiem...

    Sen był dziwny, ale tak wyczekiwany !!!!

    Pozdrawiam was gorąco
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Nina 28 2004.03.25 [17:42]
    Poprowadzę sobie monolog sama ze sobą... a co... nikogo tu nie ma...TRUDNO....

    Ten topik jest mi potrzebny do życia, bo okazuje się, że moje życie często mnie zaskakuje, nastroje zmieniają mi się w tak zastraszającym tempie, że nie daję rady...

    Wczoraj było dobrze, dobre sny itp..... a dziś? Dół...jakiś dół...

    Mama mi się śni już 3 noc....nie wiem co o tym myśleć, bo są to przedziwne, bolesne sny....

    I ojciec, który coś w sobie tłamsi, chowa...znika na całe dnie, wraca podpity, albo pijany...

    On się zawsze tak zachowywał jak miał kłopoty...nie rozmawia ze mną na ten temat...nie wiem co z tym zrobić, nie wiem co mu jest...

    Boję się o niego...mam napady płaczu, lęku...znowu wszystko wraca....
    Nie chcę przeżywac kolejnych ciosów od życia, a czuję się tak jakby los czaił się i czekał, żeby mi dowalić..znowu.....

    to trudne do wytłumaczenia...ale mój głos wewnętrzny, moja intuicja ...aż cała się kuli, bo wie, że coś się wydarzy...

    BOJĘ SIĘ...

    Chyba fiksuję


    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Sandy Jones 2004.03.25 [20:06]
    Czesc Ninko,
    sledze Wasz topik regularnie. Widze, ze dzis jestes sama i w dodatku smutna, wiec postanowilam troszke z Toba \"porozmawiac\".

    Nino, moja mam zmarla 3 lata temu i nadal bardzo to przezywam.
    To dosc dlugi okres, wiele w tym czasie wydarzylo sie w moim zyciu, ale smutek pozostal. Moze jedynie inny niz na poczatku.

    Zauwazylam, ze Twoje lisciki przeplataja w sobie raz smutek, raz radosc. To zupelnie naturalne. I to, ze dzisiaj jest Ci smutno jest najzupelniej normalne. Jutro znow bedzie troche radosci, za kilka dni wroci smutek... Nie mozna z tym walczyc, bo to jak walka z wiatrakami, to musi samo minac i mnie, zobaczysz. Takie nastroje dotycza nie tylko smierci bliskiej osoby, dotycza rowniez niepewnego jutra, wlasnego wygladu (raz sie sobie podobamy, raz nie). Wiem, ze to marny przyklad, ale tak wyglada to w rzeczywistosci.
    Jestesmy tylko ludzmi i szczerze mowiac cieszmy sie, ze mamy takie uczucia i emocje. Twoja mama bylaby z Ciebie dumna.

    Moja, kiedy jeszcze zyla, opowiadala mi taka historie o zmarlych ludziach, ktorych oplakiwali najblizsi. Mowila, ze ci zmarli maja pozniej pelne groby wody i musza ciezko pracowac, zeby osuszac swoje nowe mieszkanka. Opowiadala to z humorem, ale wiedzialam, ze jest to poniekad przygotowanie mnie do \"nieplakania\" po jej smierci.
    Opowiadala tez niejednokrotnie o swoim zmarlym bracie, za ktorym bardzo tesknila i o zmarlej mamie (mojej babci), ktora ponoc \"zabrala\" tesknote do grobu. Wiem, ze ja bardzo kochala, ale sama przyznawala ze zdziwieniem, ze o wiele bardziej tesknila po smierci brata niz po smierci wlasnej matki. Nie umiala tego logicznie wytlumaczyc, mowila jedynie, ze jesli ona kiedys umrze (jeszcze w pelni sil), to tez zabierze ze soba tesknote do grobu.
    Troche jej sie udalo, musze jej przyznac. Nie wyobrazalam sobie zycia bez niej, a jednak ono toczy sie dalej...
    Moj tata zmarl 15 lat temu, jestem tez jedynaczka... wiec sama sobie wyobraz. Byla calym moim swiatem. I dala mi duzo sily po swojej smierci, daje mi ja do dzisiaj.

    I Tobie tez ja daje Ninko, daje tez ja Twojemu tacie i rodzenstwu (chyba pisalas kiedys o siostrze), ma Was wiec wiecej do obdzielenia.
    Mysl, ze jej jest tam dobrze, bo na pewno jest.
    I na peno sie cieszy, kiedy widzi Cie usmiechnieta...

    Wszystkiego dobrego dziewczyny!
    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...