Odpowiedz na ten temat

Smierc bliskiej osoby...jak sobie z tym poradzic...

  • Alicja Cz 2004.03.26 [11:06]
    .....śmierc dziecka....
    Syn 24 lata...śmiertelnie chory...umiera powoli w oczach, nieuleczlana choroba....odejdzie..Co mam wtedy zrobić.?Mąż oczywiście odszedł...zostaliśmy sami...
    Boję się, że zwariuję....Juz teraz leży plackiem, niepełnosprawny pod aparaturą. Jaka długa jego świeczka>?
    Odejście Dziecka......Boje sie...
    Alicja Cz
  • famfaramfa 2004.03.26 [15:13]
    Witam wszystkich bardzo serdecznie!

    Ninko--->>> Slonko, ja tez mam ciagla zmienne nastroje, wczoraj moja ciotka stwierdzila, ze zrobilam sie jakas inna, bardziej zamknieta w sobie...Chyba ma racje...zamykam sie coraz bardziej...zyje zyciem od imprezy do imprezy...wczesniej taka nie bylam...chyba chce o tym wszystkim zapomniec...nie moge siedziec w domu, bo wszystko przypomina mi Mame...tak wiec jak tylko moge\" uciekam\" z domu, dziwne to bo zaraz po smierci Mamy wiekszosc czasu spedzalam w domu...Wiesz, moze Twoj Tato ma podobnie jak ja, moze nie potrafi usiedziec w miejscu przepelnionym obecnoscia Mamy...Wiem, ze nie moge tak dlugo zyc, ze bede musiala sie zmierzyc z problemem...ale poki co uciekam od niego...
    Mnie Mama juz nie sni sie tak czesto...a szkoda, no ale coz nie mam na to wplywu...
    Trzymaj sie Slonko bardzo cieplutko!

    Alicjo--->>> Nie wiem co mam CI powiedziec...podziwiam CIe, ze jakos to wszystko znosisz...Dla mnie zawsze najgorsza byla bezradnosc, ze juz nic nie da sie zrobic...Nie mam dzieci,( jestem prawie rowiesnica Twojego Syna), ale potrafie sobie wyobrazic co czuje Matka, ktora nie moze pomoc dziecku...Musisz sie jakos trzymac dla Syna...wiem, ze to wszystko Cie przerasta...gdyby moze byl przy Tobie ktos bliski, komu mozesz zaufac, moze byloby Ci latwiej...
    Wkurza mnie to, ze niektorzy ludzie , gdy pojawiaja sie problemy biora nogi za pas...

    Zycze Ci duzo sily!
    Jesli potrzebujesz sie wyzalic, to mozesz na Nas liczyc!!! Kazda z nas przezyla smierc kogos bliskiego i mimo, ze czasami same sobie nie radzimy z wlasnymi emocjami, z checia Cie wysluchamy...

    Trzymajcie sie wszyscy!
    "Nicht nichts ohne dich, aber nicht dasselbe"
  • hmmmm 2004.03.26 [15:16]
    A co z wami się stało, gdy się dowiedzieliście o śmierci?
  • do dziś nie umiem sobie z 2004.03.26 [15:17]
    tym poradzić
  • Nina 28 2004.03.26 [15:19]
    Witajcie.

    Sandy Jones - dziękuję usmiech.gif Jak miło było przeczytać to co napisałaś...
    mama śniła mi się znowu...nie wiem co o tym myśleć...
    Rozmawiałam dzis ze swoją koleżanką, której w czerwcu tamtego roku zmarł ukochany ojciec...pogadałyśmy sobie, popłakałyśmy...
    Powiedziała mi coś podobnego do historii o zmarłych, którą przytoczyłaś- a mianowicie, że zmarłym \"trzeba dać spokój\" tzn. niejako pozwolic im odejść, opuścić ten stan by móc znaleźć się w innym....

    ja to wszystko rozumiem, naprawdę, ale bardzo mi trudno... Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo emocjonalnie byłyśmy z mamą związane...Wczoraj do mnie dotarło, że gdy tak będę ciągle o niej myśleć, ciągle rozpamiętywać, to mogę jej \"zaszkodzić\', może ona też będzie \"cierpiała\" z powodu rozłąki...

    To wszystko trudno wytłumaczyć...

    Modlę się za nią, dziękuję za sny, bo tam ją mam , tam moge z nią rozmawiać, tego bardzo mi brakowało...

    Alicjo....brak mi słów....nawet nie wyobrażam sobie twojego bólu, tego jak patrzysz na syna i widzisz jak gaśnie...Kochana! Jeśli czegoś będziesz od nas potrzebowała, jeśli mimo tego, że jesteśmy zupełnie obcymi dla siebie osobami będziesz chciała pogadać, wypisać się, wyżalić, lub cokolwiek innego- to tylko daj znać!

    Będę dziś modlic sie o twoje dziecko...jest tylko 4 lata ode mnie młodszy...
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • czuję sę winna 2004.03.26 [15:19]
    wiem, że to absurdalnie brzmi, ale tak jest. nic mnie nie jest w stanie od tego uwolnić. to była moja wina i musi mnie spotkać kara za to. i karzę się codzień,żeby to zapamiętać.
  • hop do góry 2004.03.29 [17:12]

  • Nina 28 2004.03.30 [16:15]
    Jutro są urodziny mojej mamy...skończyłaby 66 lat....
    rano jedziemy na cmentarz dokończyć wiosenne porządki...posadzimy kwiaty, krzewy, udekorujemy kwiatami grób....zapalimy znicze....

    Chce by było jak najpiękniej....

    do Czuję się winna- ja też tak miałam i ...mam....
    Wiem, że czasem nic nie można zrobic , każdy mi mówi, że nie mogę się obwiniać, ale czasem mam przed oczami mamę...i niektóre sytuacje... wtedy wina jest wielka...wielka...

    Musze z tym dalej żyć, z myślą, że mogłam być lepszą córka, mogłam być bardziej czuła i opiekuńcza, mniej egocentryczna i skupiona na swoim życiu...

    Dostałam nauczkę, kopa od życia i to ma mnie czegoś nauczyć. Zbieram się do kupy każdego dnia, raz jest lepiej raz gorzej, a raz całkiem źle...ale życie toczy się dalej. Liczy się tylko TU i TERAZ.

    Pozdrawiam
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Sandy Jones 2004.03.30 [17:01]
    Witam,
    Nino, duzo sily zycze Ci na jutrzejszy dzien. Z pewnoscia nie bedzie on najlatwiejszy, ale pamietaj, ze masz wokol siebie bliskich.
    Oni na pewno doskonale Cie rozumieja.
    Ciesze sie, ze zaczynasz pisac, ze liczy sie TU i TERAZ...
    Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam serdecznie.
    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Sunny Day 2004.03.30 [19:41]
    Ja straciłam szwagierkę w listopadzie. Nie mogę się z tym pogodzić, co chwile do mnie wracają myśli o niej - była zbyt młoda żeby odchodzić smutas.gif miała dużo do zrobienia jak chociażby wychować 5 letnią córeczkę smutas.gif
    Zbyt świeża rana i co chwilę się papra smutas.gif Zbyt wielka złość we mnie, żę nie mogłam nic zrobić, byłam bezsilna wobec okrutnego raka smutas.gif ........

    Alicjo Cz. - musisz być silna - nic innego nie przychodzi mi do głowy - bo każda śmierć jest straszna ale śmierć własnego dziecka smutas.gif - nie ma nic gorszego jak przeżyć dziecko to jest wbrew naturze... Musisz być silna dla niego !!!!......iem smutas.gif ... nie ma słów, które pomogą ...Trzymaj się !!!!
    Gryź życie dopóki nie nałoży Ci kagańca
  • Sandy Jones 2004.04.02 [12:27]
    dziewczyny!
    gdzie jestescie????
    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Nina 28 2004.04.03 [09:52]
    Hej, hej! JESTEM!
    Miałam trochę trudne dni...mamy urodziny...
    To był dziwny dzień...rozkleiłam się dopiero troszkę na mszy za mame...łzy same mi kapały....potem pojechałam sama wieczorem na cmentarz...

    Jak co roku kupiłam jej prezent...tylko trochę inny niż zazwyczaj....tym razem tez były kwiaty, ale w formie małego, prześlicznego wieńca w kształcie serca....Stałam tam gdy zachodziło słońce i ryczałam...

    Mówiłam wszystkiego najlepszego mamusiu, już nie mogłam powiedzieć ani zaśpiewać STO LAAAT!....

    Nie wpadłam w totalnego doła, pomogła mi w tym w dużym stopniu pogoda- słońce świeci jak szalone i sprawia, że chce się żyć. Przetrwałam te trudne dni, tęsknię za nią przeokrutnie, ale w jakiś sposób pogodziłam się z zaistniałą sytuacja,
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Ada125 2004.04.03 [11:05]
    To prawda, ze nasi bliscy męczą sie gdy płaczemy po ich śmierci. Moja Babcia opowiadała mi sen po śmierci swoich dzieci i ten sam sen przyśnil mi sie kiedy moi Rodzice zmarli jedno po drugim w ciągu dwóch lat.
    Bardzo rozpaczałam i płakałam . W czasie snu zobaczyłam jak moi Rodzice bardzo zmęczeni nosili duże dzbany pełne moich łez i smutku. Prosili mnie abym im ulżyła i nie płakała bo oni bardzo sie męczą i nie mają wiecznego spokoju. Od tego czasu przestałam płakać i zaczęłam gorąco się modlić o ich zbawienie.
    To prawda Rodzice nadal się mną opiekują mimo, że ich nie ma koło mnie. Zawsze ostrzegają mnie we śnie. Wtedy uważam i uwierzcie mi zawsze unikam złych wyborów.
    Kiedyś wszyscy w wieczności się spotkamy . Życie na ziemi trwa bardzo krótko. Dlatego warto żyć tak aby nie żałować ani jednej chwili , żyć aby nie krzywdzić drugich aby nikt przez nas nie płakał a zobaczycie, że szczęscie Was nie ominie. Każdy z nas ma coś do spełnienia na tej ziemi nadarmo Pan Bóg nie dał nam życia.
  • Nina 28 2004.04.03 [16:22]
    Może i cos jest w tym, żeby nie płakac....
    Ale czasem nie można się powstrzymac...
    Może stąd te moje niesamowite sny z mamą...że wyciągam wodę ze studni....a ona lezy na ławce...zmęczona i smutna....

    Może powinnam to tak zinterpretować jak mówi Ada, że mama daje mi znak, żebym jej tak nie opłakiwała, bo to jej szkodzi....

    Jestem coraz silniejsza w tej kwestii, tylko te urodziny, pierwsze urodziny mamy- bez mamy.... tak mnie zdołowały....

    A na temat modlenia sie....nie zauważyłyście, że we wszystkich modlitwach za zmarłych pojawiają sie słowa, mówiące o tym, by modlić się o łaske Bożą, o możliwość opuszczenia czyśca i dostapienia łaski nieba...

    ja nie umiem się modlić tymi słowami!!

    Nie wydaje mi się, by moja mama była w jakimś czyścu, bo to był najlepszy człowiek na świecie....

    Nie zgadzam się z wieloma sprawami dotyczącymi naszej katolickiej wiary....modlę się częściej DO mamy niż ZA mamę...
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.04.03 [22:24]
    lapka.gif wszystkim ....

    witam Was wiosennie kwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gifkwiatek.gif i ciepło

    dawno mnie tu nie było,dałam sobie chwilę luzu....nastroje zmieniają mi sie ostatnio jak kolory na tęczy... płynnie ale szybko znikają

    Nino >>> podpisuje liste tak jak zarządziłaś usmiech.gif widzę,że ty też pływasz na falach oceanu uczuć, raz lepiej raz gorzej....mam nadzieję ,że teraz częściej juz będzie lepiej...

    u mnie było coraz lepiej ,ale znowu idą święta...jeszcze nie potrafię przejść takich okazji ,szczególnych okazji, przy których wszyscy byli razem tak normalnie....boli wtedy okropnie


    Alicjo Cz>>>> wiem,że to tak niewiele , w niewielkiej części chyba potrafię sobie wyobrazić co czujesz siedząc przy swoim synu.....jestem z Tabą ....mam nadzieję,że tam w realu masz kogoś na kim możesz się wesprzeć ......


    pozdrawiam wszystkie bywalczynie tego topiku ....



  • Nina 28 2004.04.04 [21:21]
    Witajcie usmiech.gif

    Iwo- jest dokładnie tak jak napisałaś- moje nastroje są bardzo BARDZO zmienne...raz jest OK, raz dobrze, a kiedy indziej jadę na cmentarz i wyję....

    Bardzo brakuje mi mamy...brakuje mi rozmów z nią, nawet naszych sprzeczek, brakuje mi jej ciepła, jej bezinteresownej gotowości by zawsze i wszędzie mnie wysłuchać, poradzić....
    Prowadziła mnie za raczkę mimo iż od lat jestem \"dorosłą\" osobą, sama zarabiam na siebie, ważniejsze decyzje podejmuję sama....

    Nie mam i nie będę już chyba miała takiej osoby....takiej przyjaciółki...

    Owszem wiem, że będzie coraz lepiej. Nie mam natury depresyjnej i nie uznaję autodestrukcji, po prostu czasem jeszcze sobie pochlipię w poduszkę, a potem wstanę i dalej będę żyć.

    Pozdrawiam was bardzo cieplutko. Dziękuję wam, że jesteście!
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • Nina 28 2004.04.07 [22:30]
    Nikt tu już nie zagląda.... a szkoda...

    Famfaramfa zniknęła...nie daje znaku życia...

    Ja jestem, ciągle jestem....
    Niedługo Święta kochane.... to będą pierwsze Święta bez mojej mamy...a dla was bez waszych bliskich....

    Jestem tylko wdzięczna w jakiś sposób losowi, że nie jest to Boże Narodzenie, bo tych Świąt bym chyba nie przetrwała...bez NIEJ....

    Wielkanoc nie jest dla mnie ważnym Świętem, mimo, że najważniejsze w religii chrześcijańskiej....

    Mimo wszystko i na przekór losowi:

    ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM ZDROWYCH I SPOKOJNYCH ŚWIĄT.
    DUŻO CIEPŁA RODZINNEGO, DUŻO ODPOCZYNKU I CZASU DLA SIEBIE I DLA NAJBLIŻSZYCH.
    NIECH TE DNI ZJEDNOCZĄ NAS W SPOKOJU I SZCZĘŚCIU...POMIMO WSZYSTKO...

    Pozdrawiam was serdecznie
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • iwa 2004.04.07 [23:01]
    jestem Nino ... jestem witaj....tylko pisać nie mam ostatnio ochoty ,bo święta mnie dobijają......
    częściej czytam...bo to dużo łatwiejsze....


    pozdrawiam wiosennie kwiatek.gif i świątecznie
  • Sandy Jones 2004.04.08 [14:09]
    Dziewczyny,
    wszystkiego dobrego na Swieta Wielknocne, dla wielu z Was to pierwsze bez bliskiej osoby.
    Mimo wszystko zycze pogody ducha, duza ciepla, pamieci o bliskich, smacznego swieconego i oczywiscie mokrego Dyngusa.
    Dla mnie to juz 4 swieta bez mamy. Bardzo lubilam chodzic do Kosciola w te dni, wlasnie z mama.
    Przebywam za granica i nie ma tu zadnych oznak, ze zblizaja sie swieta. Moze to i lepiej. Niestety, nie moge pojsc na cmentarz...
    Nic specjalnego tez w tym roku nie przygotowuje, poniewaz w czasie swiat musze pracowac.
    Nie bede wiec zbyt duzo myslec.

    Pozdrawiam Was serdecznie.


    If you need a friend and there are a hundred steps between as, you can take the 1st step to get near me and I will take all 99 steps to be there for you!
  • Nina 28 2004.04.10 [11:38]
    famfaramafo- ODEZWIJ SIĘ!
    I przeslij mi jak możesz na maila dorbug@interia.pl jakiś inny namiar na ciebie niż to forum....może gg, albo mail.... proszę....

    Daj znać co u ciebie usmiech.gif

    Buziak
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • córka 2004.04.13 [10:11]
    tydzien temu starcilam ojca....wszystko jest nie tak.....
  • Nina 28 2004.04.13 [13:37]
    córka.... wiemy przez co przechodzisz....tu wszystkie to przeżywałyśmy....i przeżywamy nadal....

    Mogę powiedzieć tylko jedno: w moim przypadku CZAS w jakiś sposób leczy rany...mijają za kilka dni 3 m-ce od dnia gdy moja ukochana mama odeszła....

    Do tej pory mam przed oczami te najgorsze momenty ze szpitala...jej smutne oczy.... to nadal bardzo boli....

    Każda z nas przeżywa strate inaczej, ja prawie codziennie jeździłam na cmentarz, tam mogłam poryczeć w głos, wyżalic się....przyznam się, że robię tak nadal...

    Znalazłam się u psychologa....siedziałam sporo czasu na zwolnieniu lekarskim....miałam czas by sie pozbierać, poukładać co nieco w głowie...

    Duża zasługa w tym ludzi, których poznałam na KAFETERII.... to dzięki nim miałam siłę....i dzięki mojemu mężowi....

    Kochana córko- przeżywasz teraz najgorsze dni.... jeśli będziesz potrzebowała pogadać, wypisac się... ZAPRASZAM , równiez w imieniu pozostałych bywalczyń tego topiku...

    Trzymaj się! Ściskam cię mocno!
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • córka 2004.04.13 [16:31]
    Wlasnie tak sobie pomyslalam,ze latwiej pogadac z kims kto wie o co chodzi. Ta tragedia spadla na mnie nagle....Spadla i zabrala czlowieka,ktoremu tylu rzeczy nie zdazylam powiedziec....Dla ktorego tyle rzeczy ja jako corka mogla jeszcze zrobic....
  • Nina 28 2004.04.14 [10:18]
    Witajcie....

    dziś za oknem piękne słońce...chce się żyć! Mimo bólu, mimo pamięci, mimo pękniętego serca...

    Wczoraj przeczytałam przepiękna powieść \"Pamiętnik pisany miłością\". To przecudna historia , jest tam miłość, jest życie, ale jest też śmierć i ból po stracie najbliższych....

    Najbardziej mi utkwiła jedna z opowieści :

    (...) Wyobraź sobie, że życie polega na zonglowaniu pięcioma piłkami. Ich nazwy to praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele i prawość. Wszystko udaje ci się utrzymywać w powietrzu. Ale pewnego dnia wreszcie do ciebie dociera, że praca jest gumową piłką. Jeżeli ją upuścisz, odbije sie i wróci. Pozostałe cztery piłki- rodzina, zdrowie, przyjaciele, uczciwość- to szklane kule. jeśli sie którąś upuści, może się obić, wyszczerbić lub nawet roztrzaskać. Kiedy pojmiesz naukę o pięciu piłkach, wkroczysz na drogę budowania równowagi w życiu. (...)


    Musimy mimo wszystko żonglować tymi piłkami...strać sie ich nie rozbić...

    do córki- kochana, ja też tyle rzeczy nie powiedziałam mojej mamie....za tyle rzeczy chciałabym ją przeprosić, poprosić o wybaczenie...chociaż doskonale wiem, że ona zawsze mi wybaczała, bo strasznie mnie kochała....

    zaraz po jej śmierci nie mogłam znaleźć sobie miejsca...ciągle o niej myślałam, ciągle ją widziałam, i to w tych najboleśniejszych chwilach....
    to był obłęd!

    ktoś mi powiedział, że jak on stracił najbliższą mu osobę to po pewnym czasie miał wrażenie, że ta osoba nie umarła tylko wyjechała na wakacje! ja też zaczynam chyba tak mieć...

    Jak oglądam nasze wspólne zdjęcia, film wideo z mojego wesela to nie mogę uwierzyć że JEJ już nie ma.... tam jest taka zdrowa...smutna ale zdrowa....a potem kilka m-cy później.....ech....

    to będzie bolało zawsze! czas leczy rany, ale nie leczy pamięci i wspomnień....kochałam, kocham i będę kochać moją mamę!

    ZAWSZE!

    Ona jest przy mnie. Wiem to.
    Ostatnio po raz nie wiem już który oglądałam w TV \"Uwierz w Ducha\" z Demi Moore ...teraz ten film miał dla mnie całkiem inne znaczenie....ryczałam cały czas.....
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • córka 2004.04.14 [14:00]
    Wiesz Nina ja tak mam od momentu smierci ojca- wmawiam sobie ze wyszedl gdzies na dluzej i wroci jutro.Jutro natomiast ,ze znowu jutro i tak dalej...I wiesz co to pozwala mi przetrwac naprawde trudne chwile. Martwie sie tez o mame- ona tak starsznie to przezywa(nic dziwnego oczywiscie).Czasami mi sie wydaje ze ja jakos powolutku,powolutku ale dam rade, ale ona...nie wiem sama....
  • Nina 28 2004.04.14 [14:55]
    Dacie radę! OBIE!

    Musisz tylko bardzo mocno wspierać mamę...
    Musisz wyczuć, czy ona chce rozmawiać o stracie, o śmierci...czy też może w ogóle nie chce poruszania tych tematów...

    Ja miałam wielki kłopot z tatą...
    On ma 71 lat, mama jak zmarła miała 65 lat... wmówił sobie, że to on powinien umrzeć, i że to mama powinna go pochować, a nie odwrotnie...

    Bałam się, że się załamie, bo to jest bardzo trudny człowiek, zamknięty w sobie, nie mówi o uczuciach, a jednocześnie wszystko przeżywa w sobie...

    Ja nie mogłam z nim rozmawiać o mamie...widziałam, że cierpi...tylko na cmentarzu się otwierał...pytał czy mi się śniła...

    Wyczuj kochana jak to jest z twoją mamą i jeśli tego potrzebuje to rozmawiaj , płacz i wspominaj razem z nią!

    Bądź przy niej. Bądźcie dla siebie!
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • córka 2004.04.14 [18:59]
    Jezeli chodzi o mame mam jeszcze jeden problem-tzn to byl problem i za zycia taty-nie akceptowali(mama nadal)mojego chlopaka.Wczoraj powiedziala cos strasznego,cos co mnie zdolowalo i sprawilo ze starcilam ochote na dalsze zycie....Ja przezylam smierc mojego kochanego taty bardzo i uwazam ze mowienie mi w tydzien po jego smerci co on by chcial zebym z tym chlopakiem zrobila(konkretnie rzucila) bylo ciosem
    ponizej pasa.... Bo rozumiesz postawila mnie miedzy mlotem a kowadlem-tu lojalnosc wobec ojca-tu milosc do chlopaka ( bo wiem ze ojciec go nie lubil )Pomyslalam wczoraj ze tak naprawde nie tylko starcilam ojca ale i matake.To starszne wiem ale tak pomyslalam! Ze zostalysmy we dwie a
    ona wczoraj odebrala mi poczucie tego ze ja zawsze bede mogla na nia liczyc. Ja nie odwroce sie od niej i bede jej pomagac z calych sil,ale wiem tez ze tym co powiedziala starsznie mnie zranila i sprawila ze czuje sie podle(bo chce byc nadal z tym chlopakiem). I kurde gdyby tata zyl ,to bysmy sobie wyjsnili co nie co(chociazby rozmowa w stylu-"tato bede z nim i kropka,a co bedzie potem zycie pokarze!") tymczasem teraz sobie mysle ze i po smierci go zawodze....Jezu czemu to wszystko w jednej chwili zrobilo sie ponad moje sily?! Pewnie sobie myslisz ze jestem jakas gowniara o trywialnym problemie ale niestety nascie lat juz dawno mam za sobasmutas.gif ,serdecznie cie pozdrawiam
  • Nina 28 2004.04.14 [19:44]
    Wiesz...wydaje mi się, że najnormalniej w świecie twoja mama jest zazdrosna o tego chłopaka. Słowo \"zazdrosna\" nie najlepiej jednak tu pasuje....

    Myślę, że ona boi się, że i ciebie straci, że zostanie sama...

    Ja z moją mamą byłam niesamowicie związana, łączyła nas niewidzialna, nieodcięta pępowina...
    Często się kłóciłyśmy, bo ona była bardzo nadopiekuńcza, zaborcza...myślałam, że chce mieć mnie cały czas przy sobie, a to nie jest przecież najlepsze dla dorosłego już dziecka!

    I nagle ta śmierć...zupełnie niespodziewanie...bez przygotowania...wiadomość o guzie mózgu....jeśli czytałaś poprzednie wpisy to wiesz jak wyglądała moja i mamy historia...

    A teraz paradoksalnie brakuje mi jej zaborczości, jej ciągłej obecności, która wcześniej mnie męczyła....

    Uważam, że musicie z mamą duuuużo rozmawiać, o wszystkim...
    O waszych pragnieniach, uczuciach, a w tych złych, trudnych momentach pomyśl sobie jak wiele was łączy.

    Pomyśl sobie, że dzięki twoim rodzicom jestes na świecie, ciesz się, że miałaś możliwośc doznać ich miłości, że wychowali cię na mądrą , wrażliwą kobietę...

    Ja każdego dnia rozmawiam z moją zmarłą mamą....
    Ona wie wszystko pierwsza...tak jak było wtedy, gdy żyła...zawsze do niej biegłam z każdą wiadomością....
    czy wiesz, że mimo , iż mieszkałyśmy razem to z pracy dzwoniłam do niej przynajmniej raz dziennie po to by pogadać, a i ona dzwoniła do mnie w porze obiadu, by zapytać, co mi przygotować do jedzenia jak wrócę...

    Ech...rozkleiłam się...brakuje mi jej...
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...
  • córka 2004.04.15 [08:43]
    Rozmawiamy duzo o tacie-wspominamy rozne historie,jaki byl,co robil,o miejscach ktore razem zwiedzalismi, o tym ze bardzo nam go brakuje,ze juz nigdy nie bedzie tak samo itd. Ale o swoich uczuciach-innych(nie wzgledem niego ) raczej nie rozmawiamy.Nie potrafimy...Nie wiem moze jest za wczesnie,moze trzeba czasu.Chcialabym zeby ona po prostu mnie zrozumiala i pozwolila mi zyc na wlasny rachunek-tzn pozwolila popelniac bledy i pozwolila placic za nie....Zeby skoro juz GO nie ma sprobowac zyc jakos razem i sie wspierac,bo zostalysmy we dwie przeciez.Ja zawsze bede ja wspierac i pomagac-BEZWZGLEDNIE!Chcialabym aby i ona mnie wsparla nawet jak sie okaze ze to moj blad zyciowy-bo i tak przeciez bywa!Chcialabym aby tata mi sie przysnil....Moze to glupie ale bardzo bym chciala....
  • Nina 28 2004.04.15 [19:09]
    Kochana mam wrażenie jakbym się cofnęła w czasie! Przeżywamy to samo!

    Ja straszliwie pragnęłam snów o mamie z mamą....
    W końcu mi się przyśniła... i śniła mi się noc w noc przez 5 dni!
    Wszystkie sny zapisałam, bo były skrajnie różne...
    Jeden z nich zinterpretowali mądrzy ludkowie w ten sposób, żebym przestała mamę opłakiwać, bo moje łzy jej ciążą, przyprawiają o smutek...
    I może coś w tym było...bo nagle mama przestała się śnić...ja już tak nie płaczę....
    ..ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...