Odpowiedz na ten temat

..temat poruszany milion razy...Brak intymności w związku, wypalenie..

  • kdddfl;skdfls;fk 2010.06.29 [15:15]
    też byłam w takiej sytuacji co ty. Mnie się wydaje, że ona cię po prostu nie kocha.
  • yeez 2010.06.29 [15:16]
    tak czytam co piszesz i wychodzi mi ze rzeczywiscie brak rozmowy
    bo albo ty wspominasz albo alternatywnie chcesz wrzeszczec
    a gdzie rozmowa spokojna otwarta o twoich potrzebach, o tym co czujesz czego potrzebujesz czego oczekujesz o czym marzysz ?

    : Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz to nazywal przeznaczeniem
  • durham1 2010.06.29 [15:32]
    Na prawde, potrafimy rozmawiać o wszystkim, czasami rozumiemy się bez słów... słowem idylla w kwestii rozmów, wspólnych planów, marzeń itp.

    Ale jak tylko zchodzi na ten temat,... pojawia się pustka.

    Nawet, jeśli mnie wysłucha, i postanowimy wprowadzać zmiany w nasze życie intymne.. to przy kolejnym zbliżeniu nic z tego nie wychodzi.

    ... raz wspomniałem o tym podczas zbliżenia, że może teraz ona coś dla mnie zrobi?

    Skończyło się awanturą, że teraz to jej już się nie chce.

    Z resztą, czy moja marzenia o bliskości drugiej osoby, o bezinteresowny pocałunek, wynikający z jej chęci a nie z mojego przekonania jej o tym... to jest zbyt wiele?
  • nie bedzie lepiej pewnie 2010.06.29 [15:42]
    juz byscie byli malzenstwem, jakby byla i milosc i namietnosc

    to bardzo przykre ... ale chyba musicie sie rozstac chyba ze jestes w stanie tak zyc zawsze

    mialam faceta ktory mial taki problem ze swoja byla kobieta ... niestety jeszcze nie byla, jak zaczal sie widywac ze mna ...

    u nas zaskoczylo do razu ...... on sobie probowal wmawiac ze przeciez uprawiaja seks ... zcasem ale w koncu przyznal ze nigdy nie ylo dobrze ...

    i rozstali sie ...
  • cococafe 2010.06.29 [16:07]
    a ja wybrałabym się do seksuologa a nie psychologa - ultimatum, albo się rozstajemy
    chyba, że już podjąłeś decyzję i szukasz tutaj tylko usprawiedliwienia

    może coś ją hamuje? a może to kwestia niedopasowania?
    ja z poprzednim facetem byłam wulkanem seksu i jestem pewna, że mnie taką zapamięta. Zawsze, wszędzie, dominująca, wyuzdana.
    Z obecnym nie dość, że jestem pasywna, to jeszcze często nie mam ochoty. Ale to, że nie mam ochoty nie oznacza, że odmawiam. Jak już zaczniemy to wszystko jest fajnie. Wina? Blokadę spowodował on.
  • komiczne 2010.06.29 [16:16]
    Mnie to wygląda na ewidentnie wypalony związek...
    tzn przeszliście w fazę znajomości braterskiej - laska ma do Ciebie zaufanie, Ty do niej, dobrze się rozumiecie, ale chemii nie ma... i nie będzie...
    Albo rozstaniecie się w miarę szybko i po jakimś czasie zostaniecie przyjaciółmi, albo będzie między wami coraz gorzej i rozpieprzy się na dobre
    "Nie wolno się bać, strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja."
  • durham1 2010.06.29 [17:47]
    Dzięki za wszystkie szczere odpowiedzi.

    Mam nadzieje, że uda mi się coś z tym zrobić jak najszybciej...

    Pozdrawiam wszystkich kafejowców.

  • durham 2010.07.07 [02:21]
    ...zerwałem.

    ...poczułem falę gorąca i dziwne uczucie głębokiego oddechu.

    Teraz układam siebie na nowo, i wiem, że jej jest ciężko, pomimo tego, chyba zrozumiała, choć nadal chce, żebym wrócił. A ja tego nie chcę.

    Rozpoczynam nowy rozdział.
  • samolot 2010.07.07 [02:57]
    przeczytałam cały temat i wydajesz się być porządnym facetem . i dobrze zrobiłeś .
    powodzenia w tworzeniu nowego rozdziału usmiech.gif .

    wieczne pms .
  • aneri30 2010.07.07 [07:32]
    Durham
    Postąpiłes prawidłowo, uczciwie wobec siebie i Niej
    ja choć jestem już po zerwaniu od około 6 tygodni, czuje jaką zadrę i blizne pozostwiła na mojej psychice i seksualności brak sexu w związku (bo czy sexem nazwać można jeden stosunek tygodniowo).
    Po prostu w tej chciwli czuję sie jak nie-kobieta, jakbym nie miała żadnej sexualności...nie wiem czy nie będe musiała skorzystać z pomocy "fachowej".... Nikt mi nie powie, że sex to sprawa drugorzędna w związku i chodzi wyłącznie o uczucie...uczucia tez sie zmieniają gdy brakuje tego elelmentu albo wygląda on...no cóż...byle jak....

    Życie jest umieraniem...
  • kei_bak 2010.07.07 [11:05]
    5 lat "nie chciałeś naciskać" i teraz tak od razu z grubej rury ? szkoda że nie dałeś jej szansy stawiając ultimatum.
  • tak sobie myślę 2010.07.07 [12:05]
    "wydajesz się być porządnym facetem" - NIC NIE JEST TAKIM JAKIM NAM SIĘ WYDAJE.
    Dla mnie durham jest facetem, któremu sperma zalała mózg.

    aneri30, fanko Durhama (nie wiem czemu kojarzy mi się z ........????).
    Masz rację kiedy mówisz "Nikt mi nie powie, że sex to sprawa drugorzędna w związku i chodzi wyłącznie o uczucie...". Ale mnie nikt nie powie, że jeżeli w związku wszystko inne jest wręcz idealne to niemożliwe jest tzw. dopasowanie seksualne.
    Pytasz "czy sexem nazwać można jeden stosunek tygodniowo" - ile wg ciebie bzyknięć tygodniowo/dziennie/ na godzinę potrzeba aby to bzykanie można było nazwać sexem?
  • aneri30 2010.07.07 [12:22]
    Nie jestem niczyją fankausmiech.gif Ile bzyknięc tygodniowo jest udanym sexem? To zalezy od potrzeb, ale skoro dwie osoby mają różne potrzeby w zakresie intensywności i częstotliwości sexu, to należy z cała pewnościa nazwac taki układ niedopasowaniem seksualnym... dając wiarę jednak Durhamowi, jego partnerka nie miała żadnych potrzeb seksualnych a jej libido nie istniało...
    Byc może Durham miał mózg zalany sperma, ale gdzies sperma musiała znaleźć ujście, skoro na partnerke nie mógł liczyć, czyż nie?usmiech.gif

    Życie jest umieraniem...
  • aneri30 2010.07.07 [12:24]
    Nie jestem niczyją fankausmiech.gif Ile bzyknięc tygodniowo jest udanym sexem? To zalezy od potrzeb, ale skoro dwie osoby mają różne potrzeby w zakresie intensywności i częstotliwości sexu, to należy z cała pewnościa nazwac taki układ niedopasowaniem seksualnym... dając wiarę jednak Durhamowi, jego partnerka nie miała żadnych potrzeb seksualnych a jej libido nie istniało...
    Byc może Durham miał mózg zalany sperma, ale gdzies sperma musiała znaleźć ujście, skoro na partnerke nie mógł liczyć, czyż nie?usmiech.gif

    Życie jest umieraniem...
  • tak sobie myślę 2010.07.07 [13:11]
    "nie ma nawet zapewnień 'wszystko jest ok'" - dlaczego miałyby być skoro tak nie jest.
    "od poczatku bardzo się starałem...wyginałem na wszystkie sposoby w lewo i w prawo, żeby jej sprawić przyjemność..." - oczywiście jesteś pewien, że te twoje "wygibasy" to było to o czym marzyła (tobie sprawdziły się z innymi).
    "to ona czeka na moje ruchy, żebym przejął inicjatywę..." - a może czeka, żeby to co ty nazywasz seksem jak najszybciej się skończyło?

    "bo próbuje wszystkiego, na prawde wszystkiego juz od tych sławetnych 5 lat..." - te SŁAWETNE 5 lat sławy ci nie przynosi. 5 lat to 60 miesięcy; "sex średnio raz na 2 miesiące". Czyli już 30 prób pokazania jakim jesteś wspaniałym j**aką i nadal nie wiesz dlaczego ona uważa inaczej.......

  • tak sobie myślę 2010.07.07 [13:18]
    "Na prawde, potrafimy rozmawiać o wszystkim, czasami rozumiemy się bez słów... słowem idylla w kwestii rozmów, wspólnych planów, marzeń itp"
    Tylko to jego niezrozumienie o co chodzi w seksie.....
    "pomimo tego, ..... nadal chce, żebym wrócił".
    KOBIETA ANIOŁ jednak wierzy, że kiedyś zmądrzejesz......
  • durham1 2011.05.11 [03:25]
    Witam...
    Jestem po zakończeniu...mam teraz kobitę 40 letnią. Pamięta mnie ktoś to dajcie znać.
  • Też tak miałem 2011.05.11 [04:13]
    Jak w tej piosence zamówiłem ciepły kotlet, a dostałem zimną lybę.
    Potem zaczęlo mi być wszystko jedno. Przestałem ją nawet dotykać, bo zdażało się dosyć często , że nawet taka forma kontaktu skutkowała expresją swoistego grymasu bólu. Byłem jak głowa bez ciała. Odłącznony od świata materialnego, w fizycznym niebycie popadłem w stagnację. Za ciałem poszedł umysł i serce. Stałem się zombi.
  • Remedium36 2017.03.21 [02:44]
    Właśnie, dlaczego tak jest?
    Kiedy atrakcyjna kobieta chce sypiać z facetem on nie chce sypiać z nią... I na odwrót.
    Nie sądziłam, że kiedyś mnie to spotka, a jednak.
    Najbardziej boli mnie określenie zbliżenia jako: "świnio-bicie" , a nie "polowanie" (dla wyjaśnienia: dla faceta bardziej satysfakcjonujący jest sex ze "świeżo upolowaną" partnerką niż tą którą ma na co dzień "hodowaną") albo hit "przy jednej dziurze to i kot zdechnie". Swoją drogą powinieneś się cieszyć Durham1, że czegoś takiego nie słyszałeś od niej wtedy. Pozdrawiam
  • gość 2017.03.21 [09:57]
    Remedium36 dziś [02:44]
    Skoro już odgrzewasz kotleta z 2010 roku to też się wypowiem smiech.gif
    Chyba po prostu są tacy ludzie i tyle. Przykro mi czytać takie określenia jak świniobicie. Jetem krótko ze swoją partnerką bo rok i niecały miesiąc. Sek uprawiamy od 8 miesięcy na początku było wspaniale. Bardzo kocham swoją Partnerkę i nawet przez myśl nie przechodzi mi myśl żeby kochać się z kimś innym bez miłości. Niestety choć staram się być dla partnerki najlepszą wersją samego Siebie. Zaradny, zadbany, wysportowany, romantyczny etc... To kochamy się coraz rzadziej. Wydaje mi się że nie mam jakoś specjalnie dużych potrzeb jak na młodego mężczyznę. Wystarczy mi dwa razy w tygodniu choć mam ochotę na moją Kobietę codziennie smiech.gif Zawsze dbam o jej zaspokojenie w pierwszej kolejności a potem myślę o sobie. Aktualnie kochamy się raz, dwa razy w miesiącu a ja szaleję i nie wiem co się dzieje...
    Pomijając fakt że nigdy nie usłyszałem żadnego komplementu z jej ust. Tak faceci też tego potrzebują raz na jakiś czas. To nigdy nie zainicjowała zbliżenia. Czuję się przez to nieatrakcyjny i cały czas mam poczucie winy. Ona twierdzi że wszystko jest w porządku ale ja jej nie wierzę. Sam się powoli wypalam przez to i mam wrażenie że zaczynamy się oddalać od siebie powoli...
  • gość 2017.03.21 [10:50]
    gość dziś [09:57] przeciez masz odpowiedz
    "Pomijając fakt że nigdy nie usłyszałem żadnego komplementu z jej ust.(...) To nigdy nie zainicjowała zbliżenia."
    Nie ma na Ciebie ochoty bo albo jest aseksualna albo Ty jej sie nie podobasz, ale uznala, ze czas juz na zwiazek, moze malzenstwo.
    Dodatkowo nie lubi Ciebie na tyle, bo to jak sie czujesz, bylo dla niej wazne.
    Tylko Ty sie starasz w zwiazku w ktorym Partnerka tak naprawde wcale nie chce z Toba byc.
    Jasne i logiczne...
  • gość 2017.03.21 [10:58]
    Zasada stara jak świat - brak intymności, to fałszywe bycie razem lub zdrowsze rozwiązanie - koniec związku. Oczywiście, jeżeli ktoś lubi i ma ochotę może przeciągać dyskusję na ten temat w nieskończoność.
  • gość 2017.03.21 [11:04]
    gość dziś [10:50]
    Dziękuję. Właśnie takiej odpowiedzi się spodziewałem.
  • Remedium36 2017.03.22 [04:01]
    Ciekawe określenie - "odgrzany kotlet z 2010", ale jakże na czasieoczko.gif Tobie jest przykro czytać, a ja to usłyszałam nie raz... jestem ze swoim partnerem już jakieś 3 lata, na początku też było wspaniale. Tyle , że już chyba od początku nie potrafiłam go sprowokować do czegokolwiek i nie kłóciliśmy się i niby wszystko ok, ale te moje nieudolne próby coraz bardziej mnie upokarzały. Z biegiem czasu przestał o siebie dbać, utył.. nie przestałam go kochać, nadal mi się podobał, ale totalnie nie dbał już o to czy mi jest dobrze czy nie. Przestał się starać i zaczął być w łóżku zupełnie innym człowiekiem. Taką rośliną niby jest ze mną w tym momencie, ale jego myśli są zupełnie gdzie indziej, a później weszły te docinki ze "świniobiciem". Również nie usłyszałam od niego komplementu, chociaż ja bardzo często komplementuję jego, to co robi, również w życiu codziennym jak i w łóżku. Nawet dziękuję mu często za to, że zwyczajnie wykonuj swoje jakieś tam codzienne obowiązki uważam, że to miłe usłyszeć coś takiego nawet na co dzień. Nie wiem gdzie jest przyczyna dbam o siebie, uprawiam sport, gotuję mu żarcie które lubi i dlatego m. in. przytył, robię mu ciasta, sprzątam w domu, chodzę do pracy. Jego koledzy są zachwyceni (podobno) i często zwracają mu uwagę, że chętnie by się zamienili, bo ich nie gotują, albo nie chcą z nimi sypiać albo nie sprzątają albo nie dbają o siebie. Tylko co z tego, że on mi opowie z czego żalili mu się koledzy jak sam nie wyciąga z tego żadnych wniosków. Z resztą zaczął również wywlekać do rozmów swoje byłe i to co robili w łóżku, że niby takie żarciki sytuacyjne. Po co facet robi coś takiego?! Przez to ja w łóżku zaczęłam zastanawiać się czy jestem wystarczająco dobra.. Czy może powinnam się w czymś podszkolić (?!) ehh w tym momencie będzie już jakiś rok i nic miedzy nami nie było.
    Już nawet nie pytam dlaczego, po co... to jest jak upokarzające robienie z siebie błazna. On i tak twierdzi, że ja dramatyzuję. To jak żebranie o sex. Jeszcze trochę i jeszcze przed 30-stką zostanę ponownie dziewicą oczko.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...