Odpowiedz na ten temat

W swoich związkach zawsze byłam lojalna, uczciwa, wierna i dobra

  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.03 [11:45]
    Niestety, nie mogę tego samego powiedzieć o mężczyznach, z którymi byłam. Jeden flirtował z inną na GG, drugi-spotykał się w "szerszym gronie" (żeby nic się nie wydało i nie podpadło), kolejny: wolał moją koleżankę, niż mnie i to ją, koniec końców, wybrał. A ja? Ja byłam wierna, jak pies. Zero flirtów z innymi facetami (bo czułam, że zrobię coś złego, mocno krzywdzącego i nadwyrężającego naszą miłość), zero kontaktów ze starymi kumplami (bo byłam tak zapatrzona w mojego mężczyznę, że nikt do szczęścia nie był mi potrzebny). I to wszystko robiłam z własnej, nieprzymuszonej woli. No, i jak na tym wyszłam? Ano tak, że dziś jestem sama i chyba już tak będzie. Mam 25 lat i uważam, że wierność, lojalność, oddanie, szacunek oraz pewność jest w związku priorytetem. Ja te wszystkie cechy posiadałam (i posiadam je nadal), ale co to da, skoro inni mają je za nic? Na co mam oddawać siebie w stu procentach, skoro i tak to będzie wykorzystane przeciwko mnie? Co innego faceci myślą, a co innego robią, ot, taka jest prawda..
  • gość 2016.07.03 [11:47]
    Widać nie trafiłaś jeszcze na swojego, nie martw się kiedyś to nastąpi, jeśli jest Ci to pisane. Czekaj cierpliwie i odpuść szukanie, a zobaczysz co się stanie.
  • gość 2016.07.03 [11:55]
    11:47 bzdura. ja też tak myślałam. poznałam w końcu tego jak mi się wydawało jedynego. na początku bajka, zakochany po uszy, doceniał mnie i lojalnośc i te cechy co wymieniła autorka, ale koniec konców było mu za dobrze, zrobił się wredny, rozczeniowy. dałam sobie spokój, zaczęłam go olewać, myslec o innych facetach (że skoro on mnie tak traktuje, to jak ktoś inny do mnie będzie startował to nie będę mieć wyrzutów sumienia) i co? i nagle zaczal się starac. facetow trzeba mieć mocno gdzies, ale nie w sercu, bo im nie zależy na emocjach
  • gość 2016.07.03 [12:11]
    Ja też czuję, że jest coś nie tak. Ostatnio wpadłam na pomysł, jak demaskować drani. Jak Ciebie to interesuje napisz do mnie. Niestety faceci bawią się kosztem uczciwych kobiet. Stańmy się zatem Zołzami. Poszukuję chętnych do realizacji mojego pomysłu.
    Pika42@wp.pl
  • gość 2016.07.03 [12:14]
    jak 99% kobiet lecisz na bad boyow, roochaczy wiec jestes zdradzana prosta sprawa. Mezczyzni nie chca rozwiazlych kobiet bo to wieksza szansa na bycie zdradzanym.
  • gość 2016.07.03 [12:16]
    gość dziś [12:11]
    Zamiast zajac sie porzadnymi mezczyznami to wy ciagle gonicie za draniami
  • Racjonalny00 2016.07.03 [14:48]
    To samo mogę powiedzieć o kobietach. Autorko to tak jak np. z ruchem drogowym: możesz być najlepszym kierowcą świata a będzie jechał debil i Cie zabije... Co chce przez to powiedzieć? Otóż nie masz wpływu na drugą osobę, na jej zachowanie, charakter itd itd. Oboje mamy pecha tyle, że ja z kobietami a Ty z mężczyznami. Ja na twoim miejscu bym się nie poddawał tylko sobie czekał. Jak miłość ma przyjść to przyjdzie. Co do emocji u facetów. Ja posiadam takie a jak u innych z tym jest to nie mnie to oceniać. Jestem troszkę młodszy od Ciebie ale moim zdaniem wiek to tylko liczba, nic więcej. Ja na przykład chciałbym związać się ze starszą ode mnie kobietą, bo uważam, że tylko taka potrafiłaby mnie zrozumieć itd.
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.03 [20:27]
    Dziękuję za odpowiedzi, a tym samym-za zainteresowanie się tym tematem. Cóż mogę napisać? Wiem doskonale, że nie mamy wpływu (znaczącego) na myślenie drugiego człowieka oraz na jego postępowanie, ale to bardzo boli, gdy człowiek, któremu w pełni zaufaliśmy, zawierzyliśmy, staje się-po jakimś czasie-zupełnie inny, pokazuje prawdziwą twarz, ukryte zamiary. To, jaka jestem i jaki stosunek mam do związków i miłości, wyniosłam z domu i obserwowania świata. Szkoda, że dostaję tak po tyłku, za przeproszeniem. To bardzo podcina skrzydła, wiarę w prawdziwą miłość. Nie jestem jakąś tam "kobietą-bluszczem", ale chciałabym, by pewne rzeczy były zarezerwowane tylko dla mojego partnera i dla mnie; wyłącznie dla naszej miłości. Gdyby mi nie zależało na tamtych mężczyznach-nie wiązałabym się z nimi, nie traktowałabym ich poważnie. Aha, i to nie byli jacyś "bedboje", tylko starsi ode mnie, dojrzali i inteligentni mężczyźni. Niestety, czas zweryfikował, jak bardzo byli "dojrzali" i "inteligentni". Mam czekać na cud? Wątpliwe..
  • gość 2016.07.03 [20:34]
    Autorkom mam tak samo.s
  • gość 2016.07.03 [20:43]
    Ta jasne autorko taka byłaś miałaś wygórowane wymagania i traktowałaś przecietnych jak smiecia ktory zagadal do ciebie
  • gość 2016.07.03 [20:45]
    bralas przystojniakow badboyow to masz za swoje pozdrawiam cie
  • gość 2016.07.03 [20:47]
    Tez mam taki charakter jak ty i nie mam zamiaru sie zmieniac. Jednak jest pewnien sposob, zeby facet za toba szalal. Nie musisz go zdradzac ani byc nielojalna, ale po prostu nie dawaj mu calej siebie na tacy. Wszyscy ludzie (kobiety tez) kochaja zdobywac, faceci w Polsce umieja to wykorzystac, olewaja laski a one za nimi szaleja. Olej troche faceta, daj mu do zrozumienia, ze mozesz miec kazdego, zeby byl zazdrosny a wtedy nie bedzie mial glowy zeby szukac innych. Do tego badz boginia seksu, doprowadzaj go w lozku do szalenstwa, to wtedy on zwariuje bo nie bedzie chcial cie stracic.
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.03 [20:59]
    Wygląd ma drugorzędne znaczenie. Owszem, ma, nie będę ukrywać, ale nigdy nie jest, nie był i nie będzie na pierwszym miejscu. Nie podobają mi się zbyt pewni siebie, wulgarni, butni, odpychający mężczyźni. Stawiam na inteligencję, poczucie humoru, wrażliwość, takt. Owszem, mężczyzna musi być, przy tym, mężczyzną: musi posiadać cechy, które będą go wyróżniać ode mnie. Nie uważam się za osobę samowystarczalną, wręcz przeciwnie-potrzebuję mężczyzny, męskiego ramienia i równie męskiej pomocy. We wszystkim. Od rozmowy po seks. No, ale, niestety, jest, jak jest. Szkoda, że tego typu prawdziwe intencje wychodzą po czasie, kiedy bardzo pragnę, by związek wszedł w głębszą fazę. Chociaż, z drugiej strony, lepiej, że takie sytuacje wychodzą teraz, niż miałyby wyjść po ślubie, na przykład. Przykro się czyta, że takich, jak ja jest więcej. Świadczy to tylko o prawdziwej niedojrzałości i empatii wybranych przez nas partnerów. Ale, niestety, nie mamy rentgena w oczach, ech. Oby to fatum kiedyś się, w końcu, odwróciło od nas.
  • gość 2016.07.03 [21:00]
    Chyba dam sobie spokój dziś [20:59]
    wzielas badboya mega przystojniaka to masz swoje twoja wina
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.04 [20:31]
    Wznawiam temat z kilku względów: widzę, że popełniłam błąd; w swojej wczorajszej wypowiedzi chodziło mi o brak dojrzałości oraz BRAK empatii-tego słowa tam zabrakło i zabrzmiało to dziwnie. Kolejny powód, to chęć podziękowania za rady, które dodała tutaj pewna Kafeterianka; dziękuję raz jeszcze. Następna rzecz: nie uważam, by moi byli byli "bedbojami"; jak już pisałam-uciekam od mężczyzn, którzy mają opinię "łamaczy niewieścich serc". To nie moja bajka. Jeśli chce ktoś jeszcze dołączyć do rozmowy-będzie mi bardzo miło.
  • gość 2016.07.04 [20:49]
    no i co jestes soba badz soba
  • gość 2016.07.04 [21:05]
    ci idioci z tym "badbojami" są już nudni.
  • gość 2016.07.04 [21:06]
    smiech.gif
  • gość 2016.07.04 [21:40]
    bafboj to prawdziwy facet nie co inne cypki
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.04 [21:58]
    Zapytam przewrotnie (pytanie do tych, którzy tak często piszą o tychże "bedbojach"): kim, według Was, jest taki mężczyzna? Jak się zachowuje? Po czym można go poznać? Kto wie, może uratujecie mnie (oraz pozostałe Czytelniczki tego wątku) przed kolejną porażką emocjonalno-uczuciową? Dla mnie "bedboj", to taki typ faceta, o którym pisałam kilka komentarzy wyżej, no, ale może Wy naprowadzicie mnie na inne tory, inne myślenie. Nie od dzisiaj spotykam się z tym określeniem na Kafeterii, dlatego lepiej, bym poznała jego znaczenie (według innych Komentujących). Chętnie poczytam, naprawdę. Warto wiedzieć więcej.
  • gość 2016.07.04 [21:59]
    Bo kobiety lecą na modeli badboyów w szpilkach po całym dniu pracy.
  • gość 2016.07.04 [22:02]
    bierzecie przystojniakow to macie za swoje
  • gość 2016.07.04 [22:05]
    Przystojniaków w szpilkach
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.04 [22:12]
    Myślę, że bycie lub nie bycie przystojnym, to pojęcie względne. Jako, że najważniejszy jest dla mnie charakter, z ręką na sercu mogę napisać, że tylko jeden z moich byłych był, jak to zwykło się tutaj pisać, "10/10", pozostali mieli ciut niższe "noty". A był to bardzo inteligentny, wykształcony, wrażliwy, dobry i cudowny mężczyzna. Wygląd był tylko dodatkiem. Dla mnie był, tak jakby, ideałem. No, właśnie-"był". Dopóki nie wybrał szerszego grona i innej towarzyski do konsumpcji wspólnej pizzy, ekhm. Wygląd "modela" jest naprawdę nie dla mnie. Fajnie jest sobie popatrzeć na atrakcyjne ciało, ale to tylko ciało będzie. Poza tym-"ładna miska jeść nie da". Prawda stara, jak świat.
  • gość 2016.07.04 [22:22]
    Ja jestem mieszanką dobrej, lojalnej dziewczyny i zołzy. Nie zrywam kontaktu ze znajomymi. Nie olewam kolegów. Jestem wierna, ale nie można mi niczego zabraniać ( ja też tego nie robię. Nie przekraczam granic więc nie pozwalam się tresować ). Jestem opiekuńcza, ale nie matkuję. Nie jestem też na każde zawołanie faceta. Wybaczam, ale nie wszystko smiech.gif
  • singiel25 2016.07.04 [22:29]
    Oświeć mnie gdzie spotkać kobietę która jest podobna do ciebie, chodzi mi o wartości, lojalna, uczciwa, wierna, dobra itd. Mam podobny bagaż doświadczeń co i ty, 2 rozstania za mną z których ciężko mi wyciągnąć jakiekolwiek wnioski. Człowiek daje wszystko co ma, od zainteresowania po pomoc a i tak druga osoba sobie odchodzi, tak po prostu. Dlatego nie wiem jak będzie wyglądało moje podejście z biegiem czasu ale obecnie zajmuje się rzeczami które zależą tylko i wyłącznie ode mnie z których jestem bardzo zadowolony. Miałem dość tego że co w związku nie zrobię to i tak to nie zależy ode mnie czy druga osoba sobie odejdzie. Wracając do pytania, gdzie można poznać takie kobiety jak ty. Jak to mówią, do 3 razy sztuka, może będę chciał z czasem zaryzykować i spróbować ten ostatni raz.
    Pozdrawiam.
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.04 [22:43]
    Singlu, szkoda, że i Ty wpadłeś w podobną "nić". Wydaje mi się, że (to może zabrzmieć nieskromnie, ale tak myślę) osoby wrażliwe, empatyczne, delikatne, serdeczne i przyjazne bardziej przeżywają te wszystkie porażki. Nie wiem, jak można skakać z kwiatka na kwiatek. Związki, w których byłam, były kilkuletnie, ale kończyły się totalną załamką i zburzeniem swojego poczucia wartości i wartości życiowych, w ogóle. Tyle dawać od siebie, a otrzymać taką podłość; to potrafi zabić uczucia. Nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie na Twoje pytanie, bo "ta jedyna" może być dosłownie wszędzie. Nawet za rogiem ulicy miasta, w którym mieszkasz. Ja rozglądam się nadal, ale obserwacje i opinie na temat danych facetów stają się dla mnie pretekstem do myślenia, że może być ciężko ze znalezieniem tej drugiej połówki. A po co mam znowu zaufać, by za dwa-trzy lata otrzymać kolejną klęskę? Wierzę w miłość, nawet i taką typowo filmową, ale życie jednak pokazuje, że uczucia są bardzo delikatną materią i łatwo je w człowieku zabić. Ech..
  • Chyba dam sobie spokój 2016.07.04 [22:46]
    P.S.: Dziękuję za pozdrowienia i również Cię pozdrawiam, Singlu25. W ogóle, dziękuję serdecznie Wszystkim za dotychczasowe odpowiedzi.
  • singiel25 2016.07.04 [22:52]
    Pewnie że bardziej przeżywają, dlatego np ja nie wyobrażam sobie tego jak ktoś mówi że zakończył jeden związek i zaraz jest w kolejnym, na swoim przykładzie wiem że potrzeba czasu żeby posprzątać większość uczuć w końcu się kochało tak? więc jak to możliwe żeby ktoś odkochał się w ciągu jednej chwili. Potrzebowałem miesięcy żeby normalnie funkcjonować i nie myśleć o byłych, pewnie wiesz doskonale o co mi chodzi. "A po co mam znowu zaufać, by za dwa-trzy lata otrzymać kolejną klęskę?" Znam ten ból, moja jedna strona która twierdzi że dany błąd popełnia się tylko raz ciągle mi to powtarza natomiast druga strona przypomina że mimo wszystko każdy jest inny i należy się tej osobie "czysta karta" Najbardziej boli mnie fakt że nic złego się nie działo, oczywiście nie jestem ideałem bo nie ma ideałów czasem były mniejsze kłótnie, zdenerwowało się drugą stronę jak to w życiu bywa ale nigdy czegoś podchodzącego pod zdradę nie zrobiłem i co otrzymałem? Chyba tylko taka dziewczyna która była w poprzednim związku wykorzystywana psychicznie i fizycznie jest w stanie docenić to co może ode mnie otrzymać.
  • gość 2016.07.04 [22:57]
    związek na początku to gra i ktoś gto od razu sygnalizuje "jestem cipą życiową" zostaje ofiarą partnera.
  • gość 2016.07.04 [22:57]
    przecież masz odpowiedź bierzesz przystojniaków to masz za swoje

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...