Odpowiedz na ten temat

życie po zdradzie- nutka optymizmu

  • mała7 2005.02.17 [16:35]
    Proszę o wpisywanie się tu tylko osób, których związki wyszły na prostą po zdradzie.Czy jest w Was jeszcze radość? CZy miłość w takim związku jest jeszcze możliwa? Ile czasu potrzebowaliście na zaleczenie ran? Czy przychodzi okres, że domysły i wyobraźnia na temat tego co robił Wasz partner przestają prześladować?
    Ja narazie sobie nie radzę...
  • Zobacz także:

  • kajmanka 2005.02.17 [16:45]
    Zdradził mnie mąż - nie fizycznie....tak zwana zdrada emocjonalna. To bolało i boli. W naszym związku był bardzo duży kryzys - nie mogliśmy sie dogadać i ...znalazła się ONA. Dość szybko wyczułam co się święci - akurat mój mąż nie jest typem oszusta i nie bardzo umiał się z tym kryć. Była długa rozmowa, moje łzy, jego oziębłość ale....w końcu się udało. Mąż zerwał wszelkie kontakty z tamtą - dzisiaj bardzo staramy się o odbudowę naszego związku. Pomału wychodzimy na prostą. Wszystko jest możliwe - jeżeli miłośc jeszcze nie wygasła.
  • Anula 2005.02.17 [17:10]
    kajmanko-jakbym czytała o sobiesmutas.gif Mąż zdradził mnie emocjonalnie i pomimo,że wybaczyłam mu, nie potrafię zapomniećsmutas.gif On stara się wszystko naprawić ale nie ufam mu i boję się ,że nie zaufam już nigdysmutas.gif A jakie to małżeństwo bez zaufania? Mój mąż niestety nie zerwał z nią kontaktu, bo spotykają się nadal na zajęciach, twierdzi jednak,że nie będzie się angażował pechowiec.gif i ja mam w to wierzyć? jezyk.gif Nie chcę być podejrzliwa, nie chcę aby odczuł,że jestem zazdrosna ale nie potrafię sobie z tym poradzicsmutas.gif Po prostu nie potrafię zapomnieć.
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • mała7 2005.02.17 [17:13]
    UnasOnSięzniąnieKontaktuje.Robi wszystko żeby nas ratować,ale ja bojęsię ,że ta miłośc już zawsze będzie smutna. u nas nie było kryzysu. To był najszczęśliwszy okres naszego małżeństwa, ale alkohol... a potem zdrada emocjonalna.nie mogę się z tym p[ogodzić.moja wyobraźnia niszczy wszystko
  • Anula 2005.02.17 [17:21]
    wiem mała co czujeszsmutas.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • kajmanka 2005.02.17 [17:31]
    Mała7 wiem jak Ci ciężko. Ale jedyny sposób na uratowanie związku to wyciszyć emocje. To niełatwe - wiem...bo przecież przechodziłam przez to samo. Do dzisiaj jestem podejrzliwa...ale staram sie nie okazywać tego. Przyznaję sprawdzam go ale staram się to robić nie nachalnie. Nie robię tego często - musze mu wierzyć bo inaczej nie da się zyć. Staram się...on też. Niestety nadszarpnięte zaufanie, jakiś niepokój, brak całkowitego zaufania - pozostały. Jeżeli to był jednorazowy wyskok, kochacie się - zaufaj mu.

    Anula ...ja też nie potrafię zapomnieć. Ale staram się wyciągnąć z tego jakąś nauczkę...O związek trzeba dbać, należy rozmawiać ze sobą...oboje się staramy.
    Tobie jest o tyle ciężko, że mąz nadal ma jakis kontakt z tamtą. To jeszcze trudniejsze. Ale z drugiej strony i u mnie i u Ciebie to kwestia zaufania. Ja muszę wierzyć, że się z nią nie spotyka, Ty - że nic ich już nie łączy.

  • smuteczek00 2005.02.17 [17:32]
    ANULA - opisałaś w 100% moją sytuację, niby podobna do małej, ale u Ciebie i u mnie mąż kontaktuje się z nią... Wymaga tego praca mojego męża.. I to jest chyba najgorsze. Bo jak pomyślę, że on ją widuje, rozmawia z nią... to zaraz wszystko wraca. Chociaż minęło już ponad 1,5 roku to ja ciągle pamiętam i we wszystkim dopatruję się złego, zdrady. Mój mąż też próbuje wszystko naprawić (chociaż to podobno tylko z jej strony, ona pisała mu listy, że nie może bez niego żyć itd. dodam, że była jeszcze niepełnoletnia).
    I jeszcze jedno podobieństwo: w tym czasie przechodziliśmy spory kryzys, który zmienił nasze życie na lepsze, ale ... niestety tego chyba nigdy do końca nie zapomnę. smutas.gif
  • Anula 2005.02.17 [17:37]
    dzięki kajmanko za słowa otuchy! kwiatek.gifusta.gif Smuteczku mój mąż też twierdzi,że to ona była prowokatorką! on oczywiście jest niewinnyjezyk.gifoczko.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • smuteczek00 2005.02.17 [17:40]
    Oni zawsze niewinni.... ;-(

  • żuczek 2005.02.17 [18:43]
    pamietajcie, ze kobiety sa mistrzyniami czarnowidztwa, wiec te ciezkie mysli, ktore was nachodza dzielcie przez kilka usmiech.gif wiem, latwo powiedziec! w moim zwiazku tez moje zaufanie zostalo nadszarpniete ... ale nie mozna tak zyc, nieznosna jest ta gonitwa mysli, podejrzen...
  • kajmanka 2005.02.17 [18:49]
    Właśnie Żuczku - trzeba wierzyć, chociaż niełatwo. Ale tak nie można żyć - w ciągłych podejrzeniach i wątpliwościach. Trzeba kochać i ...mimo wszystko ufać.
  • żuczek 2005.02.17 [19:08]
    mi pomaga mysl (choc o ironio, coz to za pomoc), ze predzej czy pozniej kazde klamstwo wyjdzie na jaw, wiec patrzac z perspektywy momentu - nie warto kazdej chwili tracic na podejrzenia, dochodzenie prawdy.... predzej czy pozniej, jezeli faktycznie cos jest na rzeczy, to wyjdzie....

    oby, nie mialo co!!!

    usmiech.gif
  • Anula 2005.02.17 [19:30]
    obu żuczku !oby! smutas.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • babsztyl 2005.02.17 [19:35]
    Napjpierw szok.
    Potem gorące pragnienie naprawy zwiazku. Obustronne.
    Potem moja paranoja i myśli.
    Potem jakaś \"niewinna koleżanka\" a ja w panice. Rzuciłam.
    Potem on walczył.
    Ja sie zakochałam. Poczułam jednak, ze to nie to i że tęsknię za mężem.
    Potem dałam szansę.
    Potem jesteśmy razem, ale ja nie mam siły, jest mi coraz gorzej.
    On walczy.


    ale wiecie co? Nosz kurna, bedzie dobrze, bo skoro rok takiej huśtawki, a my dalej coś tam chcemy odbudować, to może w końcu wyjdziemy na prostą.

    Kobita ergo sum (c)
  • babsztyl 2005.02.17 [19:36]
    Napjpierw szok.
    Potem gorące pragnienie naprawy zwiazku. Obustronne.
    Potem moja paranoja i myśli.
    Potem jakaś \"niewinna koleżanka\" a ja w panice. Rzuciłam.
    Potem on walczył.
    Ja sie zakochałam. Poczułam jednak, ze to nie to i że tęsknię za mężem.
    Potem dałam szansę.
    Potem jesteśmy razem, ale ja nie mam siły, jest mi coraz gorzej.
    On walczy.


    ale wiecie co? Nosz kurna, bedzie dobrze, bo skoro rok takiej huśtawki, a my dalej coś tam chcemy odbudować, to może w końcu wyjdziemy na prostą.

    Kobita ergo sum (c)
  • kajmanka 2005.02.17 [19:41]
    Wyjdziemy babsztyl ....wyjdziemy.....usmiech.gif
  • jedna z wieluu 2005.02.17 [19:49]
    ja podobnie do babsztyla
    i mam pytanie wzgledem tego zakochania twojego? jak sobie z tym poradzilas?
  • do żuczka 2005.02.17 [20:07]
    mam pytanko odnośnie Twojego stwierdzenia, że kobiety wyolbrzymijają, wszystko widzą w czarnych barwach....czy według Ciebie tylko naoczne stwierdzenie faktu daje prawo do obaw o swoj zwiazek???
  • żuczek 2005.02.17 [20:22]
    odpowiadam zatem usmiech.gif
    masz w pewnym sensie racje, aczkolwiek nie myslalam dokladnie o tym! mi bardziej chodzilo o niewyjasnione sytuacje - czyli (wydaje mi sie) ze kobiety dopowiadaja sobie wiecej, doimaginuja (ups) rzeczy ktore nie istnieja
    przyklad:
    On nie dzwoni caly dzien
    Ona mysli:
    1. mial wypadek
    2. jest z inna
    3. juz mnie nie kocha (to pojechalam oczko.gif )
    4, 5, 6, 7..... 12 - nie ma czasu, bo jest zajety w pracy

    teraz zgadnij ktora odpowiedz jest z reguly (wiem wiem, to jest topik o zdradach, ale teraz tlumacze uniwersalne mechanizmy) prawidlowa????
    12

    a jezeli chodzi o bycia naocznym swiadkiem zdrady - to rozwiewa watpliwosci .....

  • fafrotka 2005.02.17 [23:07]
    ja byłam 3 lata może to nie jest jak widze jakiś rekored ale wcześniej przyjaźniliśmy sie jeszcze pare lat..Odeszłam w maju za zdrady, ponizanie ogólne złe zachowani - tu mieli w tym swój udział kochani kolezy mojego ex.Dlaczego o tym pisze skoro troche czasu minęło.Otóz jak wspomniałam odeszłam w maju..a w sierpniu on zaręczył się z moja przyjaciółką ..........samo rozstanie było koszmarem wiedząc że tak naprawde kocham......ale potem te zaręczyny .to dopiero bol jakiego nie da sie opisać to gorsze niż zdrada fizyczna ją jakoś z trudem pokonałam choć nie do końca siedzi i zawsze bedzie siedzieć ale zdrada psychiczna przyjaciólki - oczywiście eks jak i ex chłopaka to............koszmar.Pozdrawiam was nie można się łamac .Jestem wprawdzie od tamtego czasu sama ale aiem ze przyjdzie momoent na zmiane w życiu..........
    wprawdzie o tym juz gdzieś inndzij pisałam ale uwierzcie...że maożna żyć dalej...ja byłam w depresji brałam psychotropy,były próby samobojstwa.Teraz wiem ze to głupota,PAMIĘTAJCIE CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI...jest to prawda i moje motto bo po tym wszystkim stałam się mocniejsza psychicznie i nauczyłam sie ze nie można nikomu ufac...niestenty...Buzi
  • mała7 2005.02.18 [08:31]
    Mój mąż na szczęście nie twierdzi, że jest niewinny a właściwie całą winę bierze na siebie. Mówi, że się pogubił. Przyznaje nawet, że wtedy w naszym związku było cudownie. Cóz starałam się pod każdym względem. Teraz mam wyrzuty sumienia, że byłam naiwna i nawet, gdy coś zaczęło mi nie pasować, nie zadałam pytania wprost, bo mu ufałam i nie chciałam go zranić moim pytaniem.Nie mogę sobie tego darować.
    Niestety na wielu stronach tego forum kobiety piszą, że jak zrobił to raz, to zrobi to ponownie. Ze wszystkich sił staram się wierzyć, że to nie jest jak nałóg, ale nie wiem czy mi się uda.Najbardziej przeraża mnie to, że jak już pisałam wcześniej, to życie po zdradzie moze pozostać na zawsze przesiąknięte smutkiem. Już z cynizmem patrzę na tych, którzy się kochają, a wcześniej byłam wielką obrończynią tego, że miłość jest niezniszczalna.Bardzo kocham mojego męża. wiem, że jest wyjątkowo wartościowym mężczyzną, cudownym ojcem - takich ludzi nie spotyka się często (niestety z tego samego powodu inne kobiety próbują rozbijać małżeństwa z takimi ludźmi), ale jestem przerażona, że mi się nie uda pokonać mojej psychiki i będę zmuszona odejść. Nie wyobrażam sobie życia bez niego, ale nie wyobrażam sobie też naszej smutnej miłości, poranionej bez zaufania...
    Może napisze tu choć jedna osoba i powie, że już jest po ty etapie i jest szczęśliwa...ja już nie jestem
  • jedna z wieluu 2005.02.18 [08:48]
    Mala 7 daj szanse mezowi i nie niszcz wszsytkiego podejrzliwoscia , wielu ludzi uczy sie na bledach , pewnie tak wlasnie zrobil twoj maz.Mysle ze malo czytasz tu pozytywnych wypowiedzi bo szczesliwe kobiety nie siedza na forum.Ja akurat wierze ze zdrada czesto uswiadamia wlasnie co moglismy stracic i uczy nas dbania o to i tak zapewne dzieje sie teraz u Ciebie.Badz dobrej mysli.nie rob glupstw , ja zrobilam , chcialam sobie udowdnic ze jesli on mogl to ja tez moge ale to zadne wyjscie .Pozdrawiam
  • Black_Sun 2005.02.18 [08:53]
    dzieńdobry kobietki usmiech.gif
    niestety mam ten sam problem i to jest bardzo ciężka sprawa.Tak na prawdę ten kto został zdradzony ponosi ciężar odbudowania związku,to on musi się przemóc,wybaczyć,zacisnąc zęby i cierpieć w milczeniu.
    Jedyne co musi udźwignąć zdrajca to swoje wyrzuty sumienia.Oto niesprawiedliwośc,na którą nic nie można poradzić.

    U mnie minęlo ponad pół roku mniej niż rok i wcale nie jest dobrze.Szczerze mówiąc to czekam.Jest takie przysłowie,ze jeśli ktoś zrobił coś raz to może tego nie zrobić nigdy więcej albo robić tak już zawsze.Nic innego mi nie pozostaje oprócz tego obserwowania,zaufanie powoli,powoli wraca,ale jestem bardzo czujna.
    Są chwile gdy jestem szczęśliwa,zazwyczaj gdy jesteśmy razem.Niestety szczęście pryska gdy kładę się spać i się zaczynam zastanawiać.Daje nam średnie szanse,nie jesteśmy zaręczeni nawet,gdyby teraz mnie o to spytał z resztą,odpowiedź brzmiałaby\"nie\"


    trzeba być strasznie płytkim żeby znać siebie...
  • Maadzik 2005.02.18 [09:10]
    Witajcie!!
    Rozumiem Was doskonale...
    U mnie to troszke zagmatwana historia... Po 3 latach związku nadszedł duży kryzys...On miał problemy w pracy i strasznie się ode mnie osunął... a że pracował na wyjazdach z kolegą to znalazł sobie powierniczkę swoich problemów, a mnie odsuwał coraz dalej od siebie... i niestety stało się...rozstaliśmy się...tzn..On zerwał...dlaczego?? nie mam pojęcia...powiedział że mnie kocha ale nie możemy być razem... minęło 40dni po których wrócił i błagał bym Go przyjęła... postanowiłam dać mu szansę...udało sięusmiech.gifusmiech.gif ..jestem szczęśliwa, a On stwierdził że dopiero zabaczył jak bardzo mnie kocha jak mnie stracił i że beze mnie żyć nie może......

    ALE>>>> właśnie jest duże ale......podczas naszego rozstania przespał się z nią...i to najbardziej boli...... powiedział mi o tym...powiedział że to był zwierzęcy popęd..że miał okazje i to było bardzo mechaniczne i wogóle......... niby nie powinnam się tym przejmować bo nie byliśmy razem........ale to już minął rok...staram się....ale to wszystko wraca jak bumerang....i BOLI>>>>>>smutas.gif
  • Wieska 2005.02.18 [09:13]
    Tez zostalam zdradzona. Maz sie nie chcial dlugo do tego przyznac. Zebralam wiec dowody i wnioslam sprawe do sadu. Na pierwszej rozprawie powiedzial ze mnie i dzieci kocha, ze nie chce sie rozstawac, ze proponuje odbudowe naszego zwiazku. Nie mialam wyboru, bo mamy niepelnoletnie dzieci, a sad zawsze ich dobro bierze pod uwage. Tylko ze po tym fakcie niczego nie chcial naprawiac. Co prawda przestal sie spotykac z ta kobieta, ale w stasunku do mnie stal sie wyniosly i nieprzychylny. Ja zreszta tez czuje do niego niechec. Nie ufam mu i juz nie kocham. Nasze rodzinne zycie leglo w gruzach. No coz drogie Panie, rzadkie to chyba przypadki sielanki po zdradzie. Raczej udawanie, ze jest dobrze. Zal i niepewnosc pozostana na zawsze. Czy warto wiec odbudowywac to, co leglo w gruzach? Czy w ogole jest to mozliwe? Moim zdaniem nie.
  • lamira 2005.02.18 [09:50]
    >> mała7, ja bym bardzo chciała napisać Ci, że wyszłam na prostą po jego zdradzie, chciałabym móc wejść tu za jakiś czas i tak właśnie napisać..
    U mnie wszystko jest bardzo świeże, dowiedziałam się kilka dni temu, na razie znajomość nie ma podłoża fizycznego, ale wszystko zmierza ku temu.. mam czarno na białym smutas.gif A najgorsze, że on jest teraz daleko ode mnie. Wyobrażacie sobie, co czuję..
    I tak, jak Black_Sun mogę jedynie obserwować, a to jest chyba 1000 razy gorsze niż bezpośrednia konfrontacja..
  • eulalia 2005.02.18 [10:03]
    lamira a czy on wie ze ty wiesz??
  • mała7 2005.02.18 [10:04]
    JEDNA Z WIELUU dziękuję za Twoje słowa. Wiem, że muszę walczyć ze względu na dziecko, które by nigdy nie zrozumiało tego ,ze tata jest gdzie indziej...
    Muszę walczyć i potzrebuję takich słów jak Twoje
    Dzięki
    LAMIRA - u mnie to też jest stosunkowo świeża sprawa spzred kilku miesięcy. Mam nadzieję, że nam się uda i będziemy mogły dzielić się tym co pozytywne..........może. Mój mąż niedługo zacznie mieć wyjazdy służbowe i nie iwem jak to zniosę..
    Black Sun - ja tez mam problemy, gdy mam za dużo czasu do myslenia- jak go nie ma albo idę spać. Niedługo zaczynamy wizyty u psychoterapeuty- może to coś da
  • jedna z wieluu 2005.02.18 [10:32]
    Mala kochasz meza i wyglada na to ze on tez Cie kocha wiec oboje napewno wygracie , nawet ze zdrada.
    Do Wieska..przynaje Ci racje , najgorzej jak sie wypali uczucie a realia nie pozwalaja odejsc wtedy jest najciezej.
  • Black_Sun 2005.02.18 [11:22]
    no właśnie miała być nutka optymizmu i co ja narobiłam? smiech.gif

    wizyta u psychoterapeuty to świetna rzecz,zwłaszcza we dwoje i gdy się wiele razem zbudowało(małżeństwo!).Szkda,że ludzie sie tak rzadko na to decyduja.My za wiele nie stworzyliśmy do tej pory więc liczę,że wszystko się samo ułoży.

    Co najważniejsze-myślę,że można coś takiego wybaczyć.To przede wszystkim.Trzeba tylko prawidłowo ocenić czy druga strona zasługuje na to i potrafic odejsć jeśli nie zasługuje.Zaufania można się nauczyć i jak nie do tego człowieka,to do innego.Są przecież ludzie,którym ufać warto.
    trzeba być strasznie płytkim żeby znać siebie...
  • jedna z wieluu 2005.02.18 [11:29]
    Wlasnie , nie wolno z gory zakladac ze jak mnie sie nie udalo to juz nikomu sie nie uda usmiech.gif a nawet gdby w efekcie wyszlo ze nie bylo warto to zawsze zostaje swiadomosc ze zrobilo sie wszystko.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...