Odpowiedz na ten temat

życie po zdradzie- nutka optymizmu

  • krysia111 2005.02.18 [11:57]
    Ja też dwa słowa o podejrzeniach i czarnych wizjach. Nauczyłam się odrzucać je od siebie, bo przeważnie oczami wyobrażni widzaiłam coś koszmarnego ( jego na randce ), a okazywało się,z e "wszystko w porządku".
    Nie chcę juz pisać o szczegółach, ale śmaić mi się chce ile razy prawie umierałam ( np. Brak jego telefonu w kieszeni ( tam, gdzie najczęściej bywa ). No tak, na pewno smsuje do niej. A za chwilę - okazało się, ze jest podlączony do ładowarki. To drobiazgi, ale przekonały mnie, ze wyobrażnia jest przeciwko mnie , jest moim wrogiem.
    Któraś z Was mądrze napisała - każde kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw. Także nie szukam. Wiem, ze i tak się dowiem. I podkreślam to mojemu mężowi. Niech wie, ze chociaż ja nie beędę szukać - i tak się dowiem. A wtedy - to juz koniec.
    Pisałyście, ze za mało nutek optymizmu. Ja dowiedzaiłam sie 1,5 roku temu. Od roku - zupełny koniec z tamtą kobietą ( przez pól roku nie było spotkań, ale telefony). Walczyłam o ojca dla moich dzieci. I uważam, ze było warto.
    Pozdrawiam
  • Zobacz także:

  • mała7 2005.02.18 [12:11]
    Optymistycznie - nie wiem czy jesteście wierzące ale jeśli tak to poniżej fragmenty Michel'a Quoist'a "Rozmowy o miłości"
    "Wierność, mój drogi - słuchaj bez drżenia - to niekiedy
    wierność Jezusa, który przygwożdżony do krzyża
    z ciałem i sercem poćwiartowanym przez niewierność ludzką
    samotny
    opuszczony
    zdradzony
    pozostaje wierny aż do śmierci,
    przebacza, stale oddaje się
    i przez swoje ofiarowane życie
    NA ZaWSZE OCALA MIŁOŚĆ"
    i
    "...Możecie podeptać swoje szczęśliwe wspomnienia,
    pogrzebane pod ciężarem nieszczęsnych dni
    i próbować dzielić to, co było dla dwojga.
    Ale kto może oddać drugiemu życie od niego otrzymane
    ono płynie w waszych żyłach, zmieszane z krwią na zawsze
    pod skórą kiedyś pieszczoną
    aż do granic cielesnego serca i naczyń włoskowatych

    Nie możecie się" rozwieść"

    Te słowa dają mi siłę kidy o nich pamiętam, ale niestety trudno je wbić do serca i umysłu.Może Wam pomogą choć część z Was pewnie uzna je za coś nierealnego. pozdrawiam
  • mała7 2005.02.18 [12:14]
    dzięki Krysiu11
  • krysia111 2005.02.18 [14:58]
    Myślę, ze to dobry temat. Moze któś z popołudniowych forumowiczów coś doda?
    Wiem, ze wiele na ten temat jest już w innych topikach, ale tu mogłaby sie znaleść esencja.
  • czuję tak samo 2005.02.18 [16:03]
    mała 7 czy możliwy jest kontakt z Tobą,przeczytałam Twoje wypowiedzi i bardzo bym tego chciała,może powspieramy sie wzajemnie? usmiech.gif nasze historie są takie podobne ,jeżeli nie to z uwagą dalej będę Was śledzić na tym topiku-wspaniały jaka ulga po kochankach i sposobach,ściskam wszystkie takie-jak-ja ,trzymajcie się dziewczyny ,będzie dobrze!!!
  • JM 2005.02.18 [16:33]
    Dla mnie to świeża rana.Okropnie boli.Zostałam zdradzona emocjonalnie i fizycznie.Postanowiłam walczyć o ojca dla swoich dzieci.Trudna sytuacja.Ja wciąż coś do niego czuje,a on powiedział,że nie opuści mnie i dzieci.Postanowiliśmy,że sprubujemy odbudować nasze uczucie.Tak,że na to wszystko potrzeba czasu.Mam nadzieje że się uda.Samotność jest straszna.Trzymajcie za nas kciuki.
  • mała7 2005.02.18 [16:39]
    CZUJĘ TAK SAMO - możemy spróbowac sobie pomóc
    Pisz na
    anka770@buziaczek.pl
    Nie obiecuję, że będę odpisywać systematycznie, ale postaram się . Dzis jest mnie tutaj dużo, bo choruję...
  • JM 2005.02.18 [16:52]
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia(mała7).Musimy być silne.Wiele jeszcze przed nami.
  • JM 2005.02.18 [16:53]
    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia(mała7).Musimy być silne.Wiele jeszcze przed nami.
  • mała7 2005.02.18 [16:53]
    BLACK_SUN!!!!!!!!!!!!!!
    nIE CHCĘ cI SPRAWIWC PRZYKROŚCI, ALE JEŚLI TO SIĘ STAŁO JUZ PRZED ŚLUBEM TO SIĘ DOBRZEE ZASTANÓW.Przed ślubem można wszystko zakończyć bez żadnych konsekwencji - za wyjątkiem tej, która jest ból, ale Ty możesz sobie powiedzieć: poszukam kogoś komu zaufam. Gdy już się jest mężatką wszystko się komplikuje i nie zawsze można pozwolić sobie na radykalne kroki.Trzymaj się
  • Wieska 2005.02.18 [19:47]
    Witam ponownie. Czytam wasze wypowiedzi i zastanawiam sie, skad bierzecie sile do walki o czlowieka, ktory was zdradzil. Nawet nie sile, ale checi. Pewnie wlasnie tak nalezy postapic, bo iles tam razem, bo dzieci, bo rodzina, bo wiele roznych wspolnych spraw, ale trzeba tego naprawde CHCIEC. Mnie zdrada meza potwornie zabolala. I to byl koniec mojej milosci i checi bycia razem. Czy sa tu Panie ktore czuja podobnie?
  • jedna z wieluu 2005.02.18 [20:26]
    Wiesiu mysle ze ja mam podobnie ale u mnie nie dokonca o zdrade poszlo ale o calokszalt .ale realia sa jakie sa.Staram sie nie pamietac rzeczy zlych i zyc dniem dzisiejszym a ze w miedzy czasie sama narozrabialam to jakos mi moze latwiej
  • Anula 2005.02.18 [21:21]
    wiele kobiet walczy dla dobra dzieci, ja ich nie mam ,więc walczę, bo nadal kocham.... Staram się nie rozpamiętywać, nie myśleć, ale za każdym razem,gdy mąż ma zajęcia denerwuję się,że się z nią spotyka, rozmawiasmutas.gif To bardzo trudne dla mnie, nie mówię mu nic, cierpię po cichusmutas.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • Wieska 2005.02.18 [21:42]
    Anula - wlasnie to mam na mysli. Dlaczego mamy cierpiec "po cichu"? Czy musimy? Czy tego same chcemy? I czy to jest wlasnie najlepsze dla nas? Nie mowie "dla naszego zwiazku", bo pewnie mezczyznie to pasuje, ale wlasnie dla nas kobiet? Czy tedy droga?
  • Anula 2005.02.18 [21:48]
    Wiesiu wiem,że nie tędy droga. smutas.gif Nie chcę jednak,aby odczuł,że jestem zazdrosna(a jestem za każdym razem jak on sie z nią widzismutas.gif )Tłumaczę sobie,że wszystko jest w porządku,że nie mam powodów do obaw .....ale to takie trudnesmutas.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • Wieska 2005.02.18 [21:50]
    jedna z wielu - narozrabialas? hehehehe opowiedz o tym. Ja do tej pory bylam tzw. porzadna zona, wierna, pracowita, troskliwa itd. Do glowy mi nie przyszlo "rozrabianie", a teraz zastanawiam sie, czy bylo warto. Teraz dopiero (po czasie) zastanawiam sie, co zrobic tylko dla siebie SIEBIE i wiecie co? nie wiem co znaczy JA? Od wielu lat byl tylko dom, dzieci, maz, praca. Zapomnialam o sobie, o swoich potrzebach, marzeniach. Teraz zamierzam nadrobic straty. Mam nadzieje ze mi sie uda.
  • Wieska 2005.02.18 [21:59]
    Anula - zycze Ci wytrwalosci. Jezeli chcesz ratowac swoj zwiazek, to postaraj sie to robic. Ale - wlasnie pozostaje to "ale". Chcesz za wszelka cene nie okazywac zazdrosci. Ale czy jej nie odczuwasz? Napisalas, ze odczuwasz zazdrosc za kazdym razem, jak on sie z nia widzi. Ja dlugo dasz rade udawac? Zycze Ci powodzenia, bo probujesz, ale czy naprawde warto?
  • mała7 2005.02.18 [22:01]
    Ja bym tam jednak wolała, żeby czytając wypowiedzi na tym topicu nie trzeba się było załamywać.Jedna z wielu już wcześniej pisała, żeby nie popełniac jej błędu i to ma nam pomóc, bo widać, że tego żałuje (?). Proszę niech ten topic nie przeradza się w czarnowidzenie.
  • Anula 2005.02.18 [22:03]
    Warto Wiesiu ale nie wiem jak długo wytrzymam smutas.gif pozdrawiam Cię serdecznie i wszystkie zdradzone kobietki! Trzymajcie się i bądźcie silne!usta.gifusta.giflapka.gif
    Truly great friends are hard to find,difficult to leave and impossible to forget.....
  • mała7 2005.02.18 [22:09]
    Do Anuli: Zyczę Ci siły. U mnie na szczęście ONA mieszka daleko. Inna sytuacja byłaby ponad moje siły.
    Do Wiesi: u Ciebie jest chyba inna sytuacja niż u mnie. On się przyznał, wstydzi się sam pprzed sobą, znosi zaciskając usta moje docinki i spojrzenia. Wiem, że mnie kocha choć nie rozumiem jak mógł mi to zrobić. Tłumacze to alkoholem ,a potem nie potrafił tego przerwać. To nie trwało miesiąca. Mam nadzieję, że już nie trwa.
    Ja wiem, że warto, ale nie wiem jak poradzić sobie ze swoimi emocjami i myślami.
  • Wieska 2005.02.18 [22:39]
    mala7 - wybacz, jezeli to co pisze, nie miesci sie w zalozeniach tego topiklu. Byc moze nie powinnam tu zabierac glosu, bo wyraznie napisalas, ze w tym topiku chodzi o wypowiedzi nt. pozytywnego zakonczenia zdrady i dalsze wspolne zycie ze zdradzajacym partnerem. Nie chce nikogo zniechecac, chociaz byc moze moje wypowiedzi tak zabrzmialy. Pisalam tylko o wlasnych odczuciach nikogo nie namawiajac do nasladowania. Wybor zalezy do kazdej z nas. Ale czy naprawde myslisz ze w zyciu realizuja sie tylko szczesliwe scenariusze? Probowalam napisac o tej innej sytuacji, kiedy kobieta nie godzi sie, nie chce i nie akceptuje zdrady, a mimo to - moze wbrew wszelkim oczekiwaniom - probuje sobie ulozyc zycie nie mniej szczesliwe niz kiedys u boku meza. To trudne, sama nie wiem czy mi sie to uda, ale probuje i CHCE, bo nie uwazam, ze zdradzajacy mnie maz jest tym, z ktorym warto spradzic reszte zycia. Wybor zalezy do kazdej z nas.
  • Black_Sun 2005.02.19 [08:34]
    dziękuje Mała smiech.gif
    właśnie sie mocno zastanawiam i jestem przygotowana na każdą ewentualnośc.

    Ponieważ to nie mój pierwszy taki przypadek,wiem,że poprawa jest bardziej wiarygodna,gdy Twój facet się z tamtą nie kontaktuje,unika jej,gdy cierpliwie znosi Twoją nieufnośc i Cię wspiera.Szanse są na pewno większe gdy nie przymuje się go z otwartymi ramionami,a musi włożyć bardzo dużo trudu by Cię od nowa zdobyć-myślę,że w stosunkach małżeńskich też dałoby się to zorganizować.Trzeba starać się to załatwić tak,by miał poczucie,że CUDEM został przyjęty spowrotem.To kosztuje sporo trudu,bo trzeba trzymać uczucia na wodzy i cały czas kontrolować sytuację między Wami,myśleć kiedy chce się płakać.

    W pewien sposób będzie to tak,że co napsuł będzie musiał nadrobic wysiłkiem aby odzyskac Twoje względy-im większy wysiłek,tym większy wkład,im większy wkład,tym wyższe są koszty,które poniósł zdradzając.I tym bardziej Cię ceni.

    Co do cierpienia \"po cichu\"to widomo,że tego się nie uniknie.Ja uważam,że dodatkowo(ale nie przez cały czas) warto to jemu wykrzyczeć.
    Pozdrawiam.
    trzeba być strasznie płytkim żeby znać siebie...
  • jedna z wieluu 2005.02.19 [09:53]
    Malu ..wiesz jaka jest roznica miedzy nami? twoj maz sie stara , chce to naprawic , a wiesz co robil moj? on mnie do niej porownywal i w kazdym punkcie wychodzilam na minus, wiesz co to znaczy dla kobiety ktora oddala facetowi 21 lat zycia?Nigdy bym sie nie podniosla gdbym sie nie przekonala ze tez jestem piekna i kochana , ale nie chce tutaj pisac o tym i udowdniac ze zdrada bywa tez dobra bo nie ten temat .Dziewczyny jestescie duzo mlodsze starajcie sie nigdy nie oddawac siebie bez reszty i byc niezalezne, ale jak juz wybaczacie to trzymajcie sie tego bo szkoda zatruwac zycie sobie i jemu.
    Nie polecam tego wyjscia nie daltego ze zaluje ale dlatego ze to naprawde slepa uliczka jesli nie chcesz lub nie mozesz odejsc .
    Mala ale teraz juz naprawde optymistycznie usmiech.gif wiem ze Ci sie uda!
  • mała7 2005.02.19 [10:37]
    Do WIESI. To znaczy założeniem tpoicu było pisanie o wybaczeniu i życiu po zdradzie ale NIE ZE ZDRADZAJĄCYM PARTNEREM. Jeśli jeszcze raz dowiedziałabym sie o zdradzie odeszłąbym, być może nie czekając nawet na wyjaśnienia.Wiem, że nie chcesz nikogo zniechęcac. Myślisz, że ja jestem optymistką. Nie ,ale szukam w Waszych wypowiedziach, czegoś pozytywnego. Gdy tylko się dowiedziaąłm o zdradzie i weszłam na Sposoby żon itd to moja depresja się pogłębiła. To nie znaczy, że jestem naiwna i nie znam realiów. Właśnie je poznaję na własnej skórze, ale chcę to wszystko ratować, bo mimo potwornego bólu (sama wiesz) go kocham.Kiedy nie myślę o tym co się wydarzyło, myślę, że się uda, ale kiedy zaczynam sobie wszystko przypominać, boję się rozstania.CZy myślę, że w życiu realizują się tylko szczęśliwe scenariusze? - chyba sama widzisz, że nie, bo mnie już ten szczęśliwy scenariusz życia ominął i to bardzo boli, że już nigdy nie będzie tak samo. Liczę jednak na pojedyncze głosy, że ktos powie: owszem nie jest już tak samo, jest inaczej ale mimo to jestem znowu szczęśliwa...Wiem, że większości się nie udaje, albo trwają w małżeństwie zachowując pozory, ale mi chodzi choćby o jeden pojedynczy głos...Rozumiesz mnie?
    DO JEDNA Z WIELUU: Tym bardziej dziękuję za to co napisałąś na poprzedniej stronie, bo nawet jeśki niew żałujesz to pokazałaś mi, że coś nie ma sensu i jestem za to wdzięczna.Wyobrażam sobie, że bół po 21 latach współnego życia jest ogromny, ale kiedy jest się dopiero od kilku lat mężatką, od 10 lat przyjaciółka to też potwoenie boli. Boli to, że już na początku naszej miłości zostałąm pozbawiona złudzeń, że już przez wszystkie swoje dni będę miała zniszczoną psychikę, jest strach, że jeśli zostanę to przez wszystkie te lata będę drżeć i czuć ten sam ból, że moja miłość już na początku zostałą okradziona i zdeptana i widzisz w tym wszystkim najgorsze jest to, że tak bardzo go kocham, ale boli mnie to, że to się JUŻ stało, że nie pozwolił mi na szczęśliwą miłość, szaloną i beztroską przez następne lata.I dlatego szukam u Was pomocy, żeby ktoś napisał: mimo wszystko jestem szczęśliwa. Bo jeśli to nie możliwe to rzeczywiście nic nie ma sensu
  • zdradzonaX 2005.02.21 [10:24]
    No cóż ciekawe czy ktoś taki się znajdzie...moze jesli mąż żałuje wszystko jest możliwe
  • tak malo 2005.02.21 [11:43]
    tego optymizmu?
  • zdradzonaX 2005.02.21 [13:21]
    Może ci szczęśliwi mają lepsze zajęcia niż forum, albo boją się czytać niektóre wypowiedzi, aby sobie nie przypominać tego co złe. Może tak jest...
  • Izaa 2005.02.21 [13:24]

    Nie wiem czy Cię pocieszę ale opiszę Ci mój przebieg życia po zdradzie.
    Otóż mąż mnie zdradził psychicznie i fizycznie 25 lat po ślubie. Wcześniej też mnie oszukiwał lubiał towarzystwo kobiet, co pewien czas spotykał sie z koleżankami z pracy w kawiarniach.
    Umawiał się z nimi po pracy w domu albo na jazdę na rowerze. Wiedziałam o tym. Dopóki traktował spotkania towarzysko dotąd jakoś znosiłam . Robiłam to dla dzieci i dla siebie bo pomimo wszystkiego go bardzo kochałam i kocham..
    Od pewnego czasu wyczuwałam intuicyjnie , że coś jest niedobrze . Po kłotni pojechaliśmy do naszego pustego nowego mieszkania i poprosiłam go aby powiedział mi prawdę. Prawda okazała się brutalna. Powiedział, mi, że mnie nie kocha i chce odejść. Płakał , że zniszczył sobie życie obok takiej kobiety jak ja.
    Ja mu nie spełniłam jego marzeń. To co , że jestem wykształcona to co , że seks był wspaniały to co , że byłam dobrą matką i żoną ale nie było tej iskry , która łączy dwoje ludzi . On chce kobiety młodszej ambitnej i niezależnej.
    Nigdy nie lubiał kobiet palących , bawiących się po lokalach zmieniających partnerów a rozwódkach wyrażał sę niezbyt dobrze. Teraz mu to już nie przeszkadzało.
    Powiedział mi, że zakochał się i chce się wyprowadzić z domu.
    Ze mną nigdy nie był szczęśliwy i nigdy mnie nie kochał. Teraz wie co to jest miłość
    Rozmawiałam z nią ona powiedziała mi , że go lubi ale nie chce się wiązać z żonatym facetem . Nie chciała się z nim spotykać ale on ją błagał o spotkania obiecywał rozwód , dzwonił jeźdźił za nią.
    Ona nadal nie chce go woli towarzystwo coraz to innych panów.
    Mój mąż jest nieszczęśliwy , bo został z niekochaną żoną , a kochanka go traktuję jak zabawkę . W tej chwili to nawet go nie chce widzieć . Zadzwoniła do mnie, że jak on nadal jej będzie głowę zawracał to go poda do sądu o molestowanie. On nadal pokryjomu pisze sms i dzwoni. Żal mi go bo jaki stary taki słaby . Nie potrafi sobie poradzić z tym nowym uczuciem.
    Nie mogę patrzeć jak on sie miota w swoim cierpieniu. Kobieta w której utopił swoje marzenia i uczucie nie chce go znać. A ja stoje na boku i widze to wszystko i bardzo cierpie.
    W życiu nie ma się wszystkiego. Okazuje się , że zawsze jest jedna osoba w związku , która bardziej kocha albo nie kocha.
    Mnie prawda załamała bo byłam pewna, że mnie kocha. Przez całe życie byl dla mnie dobry czuły i wyrozumiały. Był moim przyjacielem potrafiliśmy całą noc ze sobą rozmawiac potrafiliśmy sie całą noc kochać. Jak widać to tylko moje odczucie. Myślałam , że jest ze mną szczęśliwy ale niestety prawda okazała się okrutna on mnie nigdy nie kochał było mu tylko ze mną dobrze.
    Wtedy gdy się o tym dowiedziałam chciałam umrzeć. Nic mnie nie cieszyło ani moje kochane dzieci ani to co zdobyliśmy w życiu ani to że jestem kobietą za , którą oglądają się do dziś faceci.
    Nawet nie wiecie jak to bolało i boli.
    Chciałabym aby mąż mnie tak kochał jak tą kobietę . Dawniej wydawało mi się , że mnie tak mocno kochał ale tylko mi się wydawało.
    Byłam w swojej miłości do Niego ślepa. Kochałam go jak nikogo na świecie. Był dla mnie wszystkim. Dziś nadal go kocham ale już nie wiem czy chce byc z nim za dużo mi powiedział przykrych słów , których juz nie da sie zapomnieć. A i moja wyobraźnia pracuje. Ona mi nie pozwala spokojnie żyć.
    Nieraz chciałam aby mnie przytulił. Czekałam i nadal czekam na słowa kocham cię - kiedyś to powtarzał codziennie, teraz ich nie słyszę . Jest mi smutno i jest mi bardzo źle. Nie wiem co przyniesie mi czas ale najbardziej mi żal , że zniszczył mi moje wyobrażenie o naszej miłości. Zniszczył mi mój poukładany świat.
    Szkoda, że mi powiedział, że nigdy mnie nie kochał, wolałabym usłyszeć , że kiedys mnie kochał ale już nie kocha toby mniej bolało. Nie można cofnąć czasu muszę żyć z tym całym bagażęm mojego niepowodzenia.
    Muszę przed samą sobą przyznać się , że nie udało mi sie życie.


    Tobie się uda bo jesteście zakochani a miłość w Was się nie wypaliła.

    U mnie jest inaczej mój mąż mnie nie kocha a ja na przekór wszystkiemu nie potrafię nie kochać. Myślę , że już tak zostanie.

    Życzę Ci szczęścia.


  • Izuniu 2005.02.21 [13:44]
    Tak bardzo mi Ciebie żal. Życzę Ci szczęścia w życiu . Izuniu jeszcze i dla Ciebie zaświeci słoneczko. Nie chciałabym za żadne skarby tego przeżywac co Ty przeżywasz. To jest ponad moje siły. Dla mnie jesteś bohaterką . Małgosia
  • elizannnn 2005.02.21 [14:48]
    Izuniu!!!!
    Myślę, ze Twoj mąż nie wie co to miłość. On jest teraz, moim zdaniem zakochany, zauroczony, a to nie miłość. Nie ma czegos , a chce i pragnie tego i to go boli, Wydaje mus ie, ze Ty jestes przeszkodą w zdobyciu tego i dlatego to wszystko Ci powiedział. Przyjdzie taki moment, ze zrozumie jaki poełnij bład. Przejrzy i zobaczy co może satracic lub stracił i zawsze będzie tego żalował.
    A Tobie zycze siły i wytrwania. Nie poddawaj sie, moze jednak jest ktoś warty Twojego ogromnego serca. usmiech.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...