Odpowiedz na ten temat

życie po zdradzie- nutka optymizmu

  • Serduszko23 2005.05.12 [01:08]
    czesc dziewczyny! wlasnie siedzialam pare godzin przed kompem i dokladnie przeczytalam wszystkie wasze rozmowy od lutego. bardzo mnie zesmucilo ze tyle musialyscie przejsc, a z drugiej strony w pewnym sensie ciesze sie ze nie jestem sama z takim przezyciem.od paru dni jestem na mocnych lekach,wiec mam nadzieje miec sily pisac z wami. w dodatku mam teraz duzo wolnego czasu (co wiaze sie z niepotrzebnymi myslówami). moją historie opisze dokładnie pozniej, moze po prostu jak ktos bedzie mial ochote wysluchac,bo jest dluga i jakby z filmu.ja sie ledwo trzymam. zdradzil mnie chlopak,nie mąż,po czym zostawil samą,przy okazji stracilam upragniona ciążę, a kiedy do tego dowiedzialam się że mam raka,błagałam go by wrócił . byl przy mnie, przepraszał. mialam przeblysk w piękny słoneczny dzień że będzie dobrze,że chce żyć,mieć z nim dziecko,że nigdy mnie nie zdradzi. teraz gdy mój stan jest lepszy zaczełam go odpychać, wszystko do mnie wraca, mam depresję,biorę leki, siedzę w domu i.......czekam.tylko na co? czy można tak kogos wykorzystywac? czy mam prawo tak robic? bawic sie jak go potrzebuje to spotykamy sie a jak nie to mu wypominam i wyrzucam. podobno sie stara,dla mnie wszystko,ślub,dziecko,za mna w ogień,nigdy mnie nie skrzywdzi itd. ja czuje pustkę i żal....gnębi mie pytanie ,zapewne to samo, co kazdą z was: "Jak mozna być stanie, kochając kogoś i chcąc być z nim całe życie, dotykac i kochać sie z inna kobietą,w dodatku majac z tego przyjemnosc"? ....
  • Zobacz także:

  • Dunia 2005.05.12 [11:13]
    Oj, serduszko. To pytanie to najgorszy sztylet, ktory rozgrzebuje rane po tym, czego sie dowiedzialysmy. Ja, gdy po raz tysieczny watpilam w to, czy chce z nim byc - przypominalam sobie ten \"piekny, sloneczny dzien\", w ktorym mialam przeblysk, w ktorym bylam pewna, ze chce, ze mi zalezy, ze bede sie starac. I jakos sie zbieralam. A z samym pytaniem radzilam sobie szukajac posrednio odpowiedzi na pytania o roznice m-dzy kobietami i mezczyznami. Czytalam, pytalam, sluchalam. I zewszad dochodza do mnie sygnaly, ze oni sa , moze nie kompletnie, ale na pewno baaardzo o nas rozni. Inaczej postrzegaja, inne rzeczy wychwytuja, inaczej nawet mowia i mysla. Co mnie troche uspokoilo to to, ze kobiety mysla o wszystkim \"rownolegle\", prowadza kilka tokow myslowych (bardziej powierzchownych) naraz, ktore sie przeplataja. Natomiast oni doglebnie analizuja w jednej chwili tylko jedna rzec. I tak sobie to przelozylam na zycie i uczucia - wychodzi mi na to, ze oni potrafia myslec np. tylko o chwili przyjemnosci, nie myslac kompletnie o zonie, dzieciach, ich przyszlosci, zapewnieniu im godnego zycia etc. My kobiety natomiast zanim zabralybysmy sie za jakiegos faceta, przeanalizowalysbysmy pewnie wszystkie mozliwe warianty i konsekwencje, jakie moze to za soba pociagac. Tylko trzeba umiec sie z tym pogodzic... a to jest sprawa najtrudniejsza...
    Ale ja wierze, ze i wam sie uda ! pozdrawiam !
  • Ferrero 2005.05.12 [11:19]
    Dusia, tylko ja zadaję sobie pytanie, czy oni przypadkiem nie usprawiedliwiają się w ten sposob..takiego innego podejscia do zycia. Bo jak łatwo jesy powiedziec: my faceci myslimy w danym czasie tylko o jednym i dlatego robimy takie potworne błędy.
    No i tu muszę powiedziec, ze wcale tak nie jest..bo jak bylismy z moim obecnym mezem na etapie wczesnego zakochania to wtedy myslala co moze mi sprawic przykrosc (mial wtedy bliską kolezanke) czy np. gdy pojdzie z nia do kina to bedzie mi przykro czy nie..wtedy myslal o takich sprawach a teraz jak spotykal sie z kochanka to nie myslal juz???
  • kropla rosy 2005.05.12 [11:32]
    mała7 - ja tak samo jak Ty \"wpadam\" tu sporadycznie.Staram sie nie czytać wszystkiego, tylko te optymistyczne wypowiedzi.Oczywiście nie jest to do końca możliwe.
    U mnie wszystko się ustabilizowało,czuję się szczęśliwa,chociaż nie przeczę że zdarzają mi się \"gorsze dni\".
    Jestem jednak pełna optymizmu. Mój związek jest teraz (o ironio) lepszy.Lepiej się rozumiemy, więcej ze sobą rozmawiamy,na bieżąco rozwiązujemy wszystkie nawet malutkie problemiki, nie dopuszczając do ich nawarstwiania się.
    Myślę,że oboje wygramy tę wojnę.
    Życzę wszystkim powodzenia.
    Pozdrawiam cieplutko.
    jakże czarujący jest człowiek......o ile jest człowiekiem
  • qazio 2005.05.12 [12:17]
    Konwalia2: ja też chcę iść do jakieś sprawdzonej wróżki. Jak ją znaleźć?

    Witam,
    moja sytuacja jest nieco inna. To ja zdradziłam męża. To ja go wykorzystywałam, a ponieważ jest za dobry obawiam się że mogę robić to ciągle. Cała moja sytuacja jest bardzo skomplikowana i zawiła. W telegraficznym skrócie: Jesteśmy małżeństwem 15 lat; po 10 latach zdradziłam męża, i kiedy wyszło szydło z worka, mąż przyznał się, że przed moim poznaniem spotkał dziewczynę przespał się z nią i wyszło z tego dziecko. Prawie 3 lata temu mąż stracił prace. Dostał na 3 miesiące najpierw jedną później drugą, która miała być stała, ale okazało się że nie dostanie umowy na stałe. Znowu porażka, kolejna. Od zeszłego lata nie pracuje. Szuka, ale bez rezultatu. Pod koniec roku poznałam super faceta. I co zrobiłam? Oczywiście zaczęłam uciekać z małżeństwa. Uciekałam tak do kwietnia, zostawiłam kochanka. I parę dni później konfrontacja z mężem. Przyznałam się do zdrady. A teraz - nie mam kochanka, mąż nie ma ciągle pracy i nie zapowiada się żeby ją znalazł, mówi mi że nie odejdzie ode mnie bo nie ma co ze sobą zrobić, a zarazem powtarza że mnie kocha i tuli się do mnie jak tylko wydaje mu się że już zasnęłam, chcę mieć dziecko ale nie mam z kim ( mąż nie chce), mąż nie robi nic żeby zmienić swoje życie, siedzi cały dzień w fotelu i jedyne co robi to pali papierosy i dłubie w nosie. Tak bym chciała żeby poszedł do pracy. To pomogłoby mu zacząć myśleć przejżyście, czysto, niezmącono.
    A ja nie wiem czy jeszcze chcę z nim być . Bo obydwoje wiemy, że dalsze bycie razem, kiedy on mi nie ufa, i nie będzie ze mną poważnie rozmawiał bo kłamie, nie ma sensu.
    Może dla mnie macie jakąś radę. Tylko proszę bez takich, że musisz zastanowić się co chcesz. TO WIEM , że muszę zastanowić się. Ale jakoś mi to nie wychodzi. Myślę , myślę , myślę i nic .....
    pozdrawiam qazio
  • Serduszko23 2005.05.12 [12:51]
    teraz tak krociotko, zajze tu wieczorem do was na dluzej,obiecuje. wiem ze faceci potrafia skupic i myslec maxymalnie o jednej rzeczy na raz, dlategoz to z takimi myslacymi istotami jak kobiety potrafia stanowic doskonala calosc! hihihii ja dowiedzialam sie o zdradzie pol roku po fakcie, w czasie tego pol roku zamieszkalismy razem, zdecydowalismy sie na dziecko i mielismy pelno planow. kiedy dowiedzialam sie o tym jak moj chlopak spedzal pol roku wczesniej wakacje beze mnie(jego kochanka opowiadala mi wszystko przez telefon) to potrafi lmi wyrzucic ze on od razu wiedzial ze zrobil blad, ze tym naszym zyciem staral sie mi wszystko oddac,pokazac ze mu zalezy....a jednoczesnie pisal z nia smsy i planowal spotkanie. najgorsze jest to ze ja po prostu nie umiem bez niego zyc. prowadzilismy tak specyficzny tryb zycia. caly m-c osobno i caly m-c 24 godziny na dobe razem,ze nie umiem sie inaczej odnalezc.probuje umawiac sie z innymi facetami ale szukam w ich tego co mial moj byly. a byl naprawde zaj**istym facetem,o ktorego walczylabym do smierci,tylko to tak boli , zdrada cielesna,psychiczna, zdrada tylu lat razem, tylu planow, to ze nasza milosc nie potrafila go powstrzymac. i kurde wiem ze on mysli inaczej niz kobieta ale nie potrafie pojac sensu zdrady gdy jestes w udanym zwiazku i masz pelno pelno planow.
  • konwalia2 2005.05.12 [20:40]
    Dziewczyny , jestem w okropnym dole. Mam tyle pracy, a nie potrafie sie skupić. Wczoraj znowu wywlekanie wszystkiego. A on siedzi jak mumia egipska , czasem płacze. A mnie szlag trafia. Ja jestem racjonalny byk i nigdy nie zrobiłabym niczego, co zagrażałoby mojemu poczuciu bezpieczeństwa, szczęściu itd. Po co mu to było. A teraz może się z nia nie widywać, nawet zmienił firmę - teraz mozna było, teraz się udało. Czasami go nienawidzę. Powiedz, Dunieczko, czy tez miałas takie sprzeczne uczucia. Z jednej strony , chyba miłość, a czasem chciałabym, aby go nie było.
    Nie mogę brać żadnych tabletek,bo zwyczajnie chce mi sie po nich spać, a tutaj praca, praca.
    Właśnie minęły trzy miesiące. Teraz dzielę moje życie na to przed zdrada ( tzn. gdy sie o niej dowiedziałam ) i po.
    Ja wiem, że nie powinnam narzekać, że niektóre mają gorzej, że mój chce być ze mną i nie miał żadnych wątpliowści. Ale może gdyby je miał , to musiałabym walczyć i byłabym skupiona na tej walce. sama nie wiem.
    Zycie jest ogólnie do d**y. A wczoraj moja koleżanka powiedziała do mnie, że mam cudowne, różowe życie. A co jej mogłam odpowiedzieć - że było różowe, tylko ktoś je gównem pobrudził. Czasem tak się czuje.
    Nie było mnie prawie tydzień. I co, pierwsze kropki do kompa - czytać, czytać i nakręcąć sie. Powiedzcie, czy to rzeczywiście dobrze, że piszemy.
    Chociaż mogłabym codziennie na śniadanie czytać taka Dunieczkę.

  • Dunia 2005.05.13 [11:31]
    konwalio- czy mialam sprzeczne uczucia ? chodzi o to, ze jednoczesnie chcialam z nim byc i chcialam, zeby zniknal albo raczej nigdy nie pojawil sie w moim zyciu? albo, zeby przytrafilo mu sie cos rownie bolesnego, jak mi ? Jasne, ze mialam. Chcialam tluc go, walic piesciami, deska, patelnia, czymkolwiek. Czasami bylam takim zlosnikiem w dogadywaniu mu, ze az sama sie sobie dziwilam. A czasem najszczerzej go nienawidzilam za to, co mi zrobil, za to, jakim byl samolubnym dupkiem. Zemsta. I pytanie - dlaczego mam sobie radzic sama, niech bedzie teraz przy mnie i znosi wszystkie moje zalamania, szloch, placze i inne kobiece \"widzimisie\", ktore doprowadzaja mezczyzn do szlu. Milosc? Chyba przez 70% czasu wydawalo mi sie, ze go nie kocham. A on to rozumial i mimo tego trwal. Dopiero, gdy powiedzialam, ze chyba go nigdy nie kochalam, bardzo go tym zranilam, nie mogl w to uwierzyc. Chyba tym zadalam mu cios, ktory odczul tak samo bolesnie jak ja. I wtedy zrozumialam, ze to juz paranoja. Ze zdrada nie siega wstecz, ze nie moge zanegowac tego, co bylo zawsze miedzy nami, a byla milosc, tego jestem juz pewna. Tylko w tych czarnych chwilach to wszystko takie zagmatwane... Ale chyba zdalam sobie sprawe, ze to nie jest dobra droga. Bo tak nie mozna cale zycie. Jezeli wybralam juz cos i jakos mi to nie wychodzi, to albo rezygnuje, albo bardziej sie staram. A ze ze mnie taki (moze to i malo chwalebne, ale prawdziwe) tchorzyk, nie wierzylam, ze poradze sobie z tym sama, wiec zostalam i staralam sie bardzo.
    Czy dobrze, ze piszemy ? Ja pisze, bo zalozycielka prosila o wypowiedzi osob, ktorym sie udalo. Czasem, czytajac niektore posty czuje, ze nie wszystkie chca, zeby wyszlo, jakby negujac kazdy promien nadziei i nutke optymizmu. Dlatego staram sie w miare mozliwosci pisac wam, co tylko sie da, bo ja wiem, ze mozna, ze da sie to wypracowac, naprawic, ze mozna po zdradzie zyc normalnie, spokojnie i pewnie patrzec w przyszlosc.
    Czytajac wypowiedzi zmagajacych sie kobiet czuje, jakbym czytala wlasne pamietniki, jakbym to wszystko znala z wlasnego doswiadczenia, moze dlatego sie tak angazuje. A czyms, czego bylo mi wtedy najbardziej potrzeba a zarazem najbardziej brak byly czyjes slowa, ze mozna, ze sie da, ze to zadna ujma dla kobiety, jezeli tylko nie rezygnuje z wlasnej godnosci i nie \"zapomina o sprawie\" a uklada na nowo klocki wspolnie z partnerem.
    Aha! Chcialam jeszcze odpowiedziec Ferrero - wiesz, ja nie mowie tylko o roznicach w pojmowaniu zdrady. Mowie o roznicach w postrzeganiu swiata, rozumieniu go, nawet o roznicach w budowie, a moze raczej w funkcjonowaniu mozgu. To sa fakty. Co oczywiscie nie oznacza, ze niektorzy nie beda ich naginac do swojej \"rzeczywistosci\". I nie mialam na mysli usprawiedliwiania ich, bo wiem, jak sama sie jezylam na takie proby \"tlumaczenia\" mi zawilosci
    psychiki mezczyzn. Tylko wydaje mi sie, ze nalezy mimo wszystko te
    roznice brac pod uwage. Wiesz, nie ma jednej miary dla wsztystkich. I moze to niesprawiedliwe czasami, ale chyba tylko do momentu, kiedy to nas probuje sie dostosowywac do \"ogolnych\" parametrow. Juz zreszta bylo kilku takich, co probowali to zrobic... co im z tego wyszlo - niestety wiemy wszyscy...
    Dlatego zycze wam zdolnosci dostrzegania w waszych \"innowiercach\" ludzi, niczego ponizej i niczego ponad to.
  • Serduszko23 2005.05.13 [13:30]
    Apropo zachowań kobiecych po zdradzie! to jest normalne że raz widzisz w facecie tą dawną ukochaną osobę a raz oszusta, człowieka,o którym nic nie wiedziałaś. i to jest normalne,że docinasz mu o zdradzie przy każdej sposobności, spawdzając ile zniesie,nie mówiąc ani słowa. i to jest nawet normalne ,że świadomie wyolbrzymiasz swoje cierpienie, byle on tylko zobaczył,że ty to strasznie przechodzisz. ale wiecie co? to jest objaw ,że my już daliśmy temu człowiekowi szansę,że go kochamy i że pragniemy być z nim dalej. bardzo chcemy tylko,żeby zrozumiał nasze uczucia , chcemy, żądamy,że skoro nas dalej kocha to musi znieść wszystko. jesli z góry bym założyła,że nieche z nim byc,nie traciła bym czasu , spędzając go z nim. ale skoro po takim czymś miesiącami czy latami wypominam mu zdradę, docinam, płaczę, wykańczam siebie i jego psychicznie myślami i rozmowami, a mimo tego on bez słowa trwa przy mnie, to to nie jest miłość? nawet jeśli twój facet nie będzie w stanie zrozumieć jak działa na psychikię kobiety zdrada,gdy dalej nie łączy sexu z miłośćią to prawdopodobnie nim kolejny raz miałby zrobić coś takiego przestraszy się tego piekła, przez które musiał z toba przejść po ostatniej zdradzie.i niech naprawdę tylko ciebie kocha całym sercem i świadomie nie chciał w zyciu skrzywdzić i zrobił by dla ciebie wszystko i skoczyłby za tobą w ogień to przysięgam ,że przy następnej okazji zdrady i tak nie będzie myslał o tobie,tylko o tym czy warto dla tego horrroru jaki mu potem zrobisz.
    nie wiem ,takie są moje odczucia, napiszcie,co o tym sądzicie, bo jesli żadamy by nasz facet przejął część naszego bólu,był z nami gdy nam żle,tłumaczył sto razy to samo,odpowiadał na głupie,intymne pytania to czy w tym momencie, minmo,iż cierpimy przez niego, nie jest on naszym najlepszym przyjacielem, najbliższą osobą,pierwszą chętną do pomocy? czy on cie nie kocha robiąc to?
  • Trebor_1972 2005.05.13 [13:45]
    Cześć.
    Widzę, ze same dziewczyny tutaj pisząusmiech.gif
    Ja w porównaniu do was mam niewielki problem, chociaż bardzo mnie dręczy.
    Jestem z dziewczyną od trech lat.Mieszkamy 200km od siebie.
    Spotykamy sie co drugi weekend a w wakacje w każdy.
    Nie myślcie ze jestem jakimś dzieciakiem.30 przekroczyłem kilka lat temu.
    Moja dziewczyna ma 23 lata.
    Przed Świętami Wielkanocnymi znalazłem w jej telefonie dwa sms-y do chłopaka.Pisała w nich jakieś pozdrowienia, zyczenia kosmatych snów, wyrażałą troskę o niego itp.
    Żadnych wyznań miłosnych.
    Podebrałem ja trochę i zapytałem jak długo się z nim spotyka.
    Troche ja zatkało i próbowała się wypierać, ale jak powiedziałem ze wiem na pewno to przyznała się do dwóch spotkań z nim.
    To jej kolega z pracy.Raz spotkali sie po pracy i do 23 byli razem, drugi spotkali sie na obiedzie i siedzieli do ok 20.
    Tak mi powiedziała.Mi w tym czasie wmawiała że idzie do koleżanki a jej telefon milczał.
    Twierdzi, że to tylko kolega i że to były dwa niewinne koleżeńskie spotkania.
    Nie wiem.Może sie mylę i niepotrzebnie zatruwam sobie głowę ale mnie to strasznie męczy.Co robili w tym czasie itp.
    Ja nigdy nie zdradziłęm swojej dziewczyny (miałem dwie przed nia) i nie myslę nawet o zdradzie.
    Co ja mam o tym wszystkim myśleś?
    Teraz nie mogę niczego sprawdzić bo kasuje wszyskie wiadomosci w telefonie.Na GG archiwum ma puste.(chociaż załaczyłem archiwizowanie wiadomości i nawet nie wie że znam jej hasło).
    Czasem, jak on pokaże się na GG a ja załaczę sie jako ona, to on coś stara się zagadać.Niby nic wielkiego.Jakieś błache zdania.Ale mnie to wkurza.
    Proszę was kochane dziewczyny wybijcie mi tą zazdrość z głowy.No chyba, ze myslicie , że jednak mam powody do obaw.

    Pozdrawiam
    Robertusmiech.gif
  • owodnia 2005.05.13 [14:10]
    Myślę , że nie nalezy dręczyć , wspominać , docinać i gnębić męża który zdradził, to wywołuje i w nas i w nim niepokói , destrukcje.Postrzegam , ze nawet jeśli w taki sposób dalej by się żyło to razem można tego nie wytrzymać. Droga jest chyba jedna , jeśli wybaczyłaś , to nie wracaj do tematu w taki pognębiajacy go i ciebie sposób. Natomiast pamietaj zawsze o tym , jesli on zrobi coś nie tak w stosunku do ciebie od razu reagować , nie dawać przyzwolenia , jasno i wyraźnie określać granice.
  • Serduszko23 2005.05.13 [15:30]
    wiecie co, tak w sumie dopero zauważyłam,że tu powinni pisać ludzie którym się udało być razem po zdradzie. w pewnym sensie uważam się za taką osobę.mimno,że wcześniej wywaliłam wam mnóstwo negatywnych emocji i bijących się sprzecznych uczuć,chcialam podzielic sie swoim bolem.mówię wam,że z czasem to przechodzi, uspokaja się. mimo ze często wraca i gnębi,ale jest coraz spokojniejsze,przytłumione.nie wierzylam na początku,że będę wstanie spojrzeć mu w twarz,nie trzęść się na jego widok,a teraz ...staramy sie o dziecko! czas...to jest to....czas -lekarstwo na zranioną miłość.podobno miłość jest największym uczuciem, nie można jej zabić. to jest moje pocieszenie,dzięki temu wytrwałam.najgorsze,że trzeba przez to przejśc, nie da sie tej fazy po zdradzie ominąć.nie uciekniesz przed emocjami.ale przysięgam że potem jest tylko lepiej.to co poniżej napiszę nigdy was nie zgubi, nawet jeśli znów oberwiecie,wyjdziecie silniejsze i mądrzejsze, ze świadomością ,że staracie się być dobrym człowiekiem.to jest to co utrzymało mnie przy życiu po zdradzie,co czytam codziennie sobie i mojemu chłopakowi,aż do zrzygania,aż oboje zrozumiemy,aż oboje nauczymy się, on- szanować nasz zwiazek, ja-przebaczyć. to jest to po czym łagodnieję i mam ochotę zalać jego zdradę miłością, daniem szansy, przebaczeniem,które mi sprawi ulgę bardziej niż jemu.mi jest po tym wszystkim najbardziej potrzebne,da wytchnienie,pozwoli ujrzeć nadchodzącą wiosnę,słońce,uśmiechnięte w koło pary, nadzieję,że mamy szanse przetrwać to i oboje wyjść z tego mądrzejsi i silniejsi. i staram sie nie myśleć o nich wtedy razem,tylko widzę mojego faceta patrzącego mi w twarz i mówiącego: "kochanie,kocham cie najbardziej na świecie, tak, zrobiłem to, przepraszam, to był błąd, który bym cofnął jakby sie dało.teraz jestem tu z tobą i proszę bys mi wybaczyła.zaczęła kiedys ufać.chcę ci odpłacić wszystko tysiąckrotnie jak tylko dasz mi szanse a ja pokażę ci moim życiem,że jej nie zmarnuję". myślę sobie, czy byłabym lepsza,gdybym zrobiła mu to samo, zradziła go? czy byłabym lepszym człowiekiem, gdybym odrzuciła jego skruchę i nie przebaczyła.mysle, że po pierwsze-straciłabym szansę na związek,którego po tylu przejściach niejest w stanie nic zniszczyć.po drugie- prędzej czy pózniej nie dało by mi spokoju że się męczę z tym,przebaczenie jest wyczyszczeniem złośći,wywaleniem emocji,zapomnoieniem. jest mozliwe u wszystkich, u niektórych trwa krótko, u niektórych może trwać całe życie,wierzcie mi jest najtrudniejszą rzeczą jaka przyszło mi w życiu zrobić ale jest możliwe i daje niesamowitą ulgę.
    no dobra, dużo nagadałam,może jest to trochę staroświeckie,ale jest to text z biblii:

    "Choćbym mówił językami ludzkimi i anielskimi a miłości bym nie miał,
    byłbym miedzią dżwięczącą lub cymbałem brzmiącym.
    i choćbym miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice
    i posiadał całą wiedzę,
    i choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał ,byłbym niczym.
    i choćbym rozdał całe mienie swoje,
    i choćbym ciało swoje wydał na spalenie, a miłości bym nie miał, nic mi to nie pomoże.
    MIŁOŚĆ JEST CIERPLIWA, MIŁOŚĆ JEST DOBROTLIWA,
    NIE ZAZDROŚCI,MIŁOŚĆ NIE JEST CHEŁPLIWA,
    NIE NADYMA SIĘ,
    NIE POSTĘPUJE NIEPRZYSTOJNIE I NIE SZUKA SWEGO,
    NIE UNOSI SIĘ, NIE MYŚLI NIC ZŁEGO,
    NIE RADUJE SIĘ Z NIESPRAWIEDLIWOŚCI,
    ALE RADUJE SIĘ Z PRAWDY.
    WSZYSTKO ZAKRYWA, WSZYSTKIEMU WIERZY,
    WSZYSTKIEGO SIĘ SPODZIEWA, WSZYSTKO ZNOSI,
    MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE..."

    I do koryntian rozdz.13

    i wiecie co ,często gdy to czytam mysle sobie tak: to nie ja jestem biedna tylko on,ja trwalam,on jest czlowiekiem ktory sie zagubil,robil okropne rzeczy, ja jestem silna,on slaby, to jemu nalezy sie pomoc ,nie mnie.lepiej być pokrzywdzonym niż krzywdzić. on przewrócił się a ja mu podam rękę i pójdziemy dalej.
  • mała7 2005.05.13 [22:29]
    SERDUSZKO 23 - piękne to co napisałaś...tylko dlaczego mimo świadomości siły czuję, czujemy się tak przygniatająco słabe?!!!!
    Dlaczego bycie silną musi czasem tak bolec, ze czuje się taką słabość, że chciałoby się nie istnieć? (to tylko tak retorycznie).
    A propos wcoraj koleżanka narzekałą na swojego męża i porównywałą go do mojego i ich małzeństwo i rozmijanie do naszego udanego....
  • CIOCIA DOBRA RADA 2005.05.13 [22:41]
    Kochane zdradzone kobietki...

    COS CO ZDARZYŁO SIE RAZ - MOŻE NIE ZDARZYC SIE NIGDY WIĘCEJ... ALE JEŚLI COS WYDARZYŁO SIE PO RAZ DRUGI - BĘDZIE SIĘ ZDARZAĆ JUZ ZAWSZE!

    To jest święta prawda... a jeśli chodzi o zdrade to sprawdza się ZAWSZE! jeśli facet zdradzi jeden raz, nie nalezy wszystkiego przekreślać... szczególnie jeśli jemu zależy na związku i zrozumiał jak wielkie świństwo zrobił... ale jeśli taki ,,wypadek przy pracy" zdarzy mu sie po raz drugi... uciekajcie od niego gdzie pieprz rośnie i nie czekajcie na jego kolejne zdrady!

    cos co wydarzy sie raz może nie zdarzyc sięjuz nigdy - to sprawdza sie w większości spraw (mam na myśli robienie głupich rzeczy w zyciu - nie tylko zdradę) ale jeśli cos ,,upsnie " się drugi raz - to jest pewne że zdarzy sie i trzeci.. i czwarty.. i piaty................
  • do tego niepewnego pana 2005.05.13 [22:56]
    drogi panie .. jeśli juz włamales się do jej gg i nic konkretnego z tego nie wyczytaleś... a jej kolega zaczyna rozmowe w grzeczny sposób to prosze cie nie panikuj!!!! ja kiedys zrobiłem dokladnie to samo co ty ii niestety 9albo stety) wyczytałem bardzo duzo ciekawych rzeczy. I jeszce ci powiem ze jesli ktos ci doradzi ,, poprostu z nia porozmawiaj szczerze" to będzie bardzo głupia rada - bo człowiek w takiej chwili INSTYKTOWNIE zaczyna klamac i pewnie usłyszałbys to co chciałbyś usłyszec... czyli ona na 100% będzie zaprzeczać że coś ja łączy z tym gostkiem. No miałem cię pocieszyć a nie za bardzo mi sie to udało widzę... ale jeśli naprawdę na gg rozmowa przebiegagrecznie to jest ok! ma kolegę - nie możesz jej tego zabronić. .. tylko teraz zastanawiaja mnie te wykasowane smsy w kom..... hhmm... ee do kitu.. takie związki łłiikkeennddoowwee nie maja szans... bbbuuueeeehehehehee

  • Drogi Treborze 2005.05.14 [12:28]
    Skoro jestes z nia trzy lata moze twoja dziewczyna potrzebuje czegos wiecej niz tylko spotkan 2 razy m-cu. Po takim czasie bycia razem, uwzgledniajac twoj wiek, moze czas na jakies powazniejsze kroki. moze ona mysli ze jej na tobie nie zalezy? nie jest mozliwe zamieszkanie blizej? po 3 latach nie myslales chociaz o zareczynach? moze ona odczuwa ze nie chcesz sie do niej zblizyc i tym samym nie kochasz jej jak powinienes i instynktownie szuka faceta,ktory bylby bardziej wiarygodnym partnerem zyciowym.rozmawiacie czasem o tym? macie jakies plany? gdybys byl caly czas przy niej zniknal by problem"co ona robi jak mnie nie ma?"
  • panie TREBORZE-Carmanca 2005.05.15 [10:52]
    Z mojego juz conajmniej powaznego punktu widzenia to; kiedy dziewczyna cos ukrywa kasujac wiadomosci(etc) jest to bardzo niepokojace, zwiazek polega na zaufaniu i nawet nie ma mowy w nim na ukrywanie, podstepne kasowanie i tego typu intrygi. Milosc polega na zaufaniu a wszelkie przejawy ukrywania czegokolwiek sa bardzo destruktywne.Tymbardziej ze twoj partner nie zdaje sobie z tego kompletnie sprawy, jedynie ty bijesz sie z myslami.W prawdziwej milosci powiniscie sobie ufac.Wszystkie wiadomosci (sms,poczta,gg etc.)powinny byc jawne by partner bez problemu mogl je skontrolowac.Inna sprawa jest czy bedzie je kontrolowal.Powinien miec na tyle zaufania ze nawet gdy pomysli by je skontrolowac nie zrobi tego ze wzgledu na szacunek do tego zaufania.A jesli bedzie je kontrolowac to w waszym zwiazku dzieje sie juz cos niedobrego, moze to dobra chwila by nad soba popracowac by partner poczul sie bardziej pewny i bardziej ufal.I jeszcze jedna spojrzenie na ten problem: czy ta sama wiadomosc od kogokolwiek nieukrywana a ta sama ukrywana nie brzmi inaczej? Twoj partner odszyfrowujac niewinna rozmowe moze poczuc sie tak niepewnie ze zniszczy to wiele pomiedzy wami, jednoczesnie majac calkowity dostep do niewinnego flirtu i ufajac wam nie bedzie sie tego bal i potraktuje to jako zabawe, nie oslabi to jego zaufania. Nie budujcie takich sztucznych barier pomiedzy soba bo nie jest to warte tego co psujecie.Jedyne co budujecie to niepewnosc.
  • pani Serduszko 23 - Carmanca 2005.05.15 [11:38]
    Bardzo ciekawe wypowiedzi, ale nie obraz sie, widac ze jestes mlodziutka, proba zastraszenia twojego faceta "by nie chcial przezywac juz takich horrorow" wydaje mi sie niezbyt madra.Ta droga nie prowadzi do niczego dobrego.Moze zniszczyc to do czego chcesz doprowadzic, wiec na koncu nie bedzie juz o co walczyc.Tu recepta jest prosta: milosci ucz milujac, sprobuj pokazac mu jak powien postepowac a zachwiejesz w zwiazku rownowage, ktora on bedzie probowal wypelnic wlasnie swoim uczuciem. Jednoczesnie nie pozwalaj mu zapomniec co nadal czujesz z powodu zdrady.Nie wierzysz, to zrob mu prosty test, idz teraz do niego i rozplacz sie, przez lzy powiedz mu, ze np ci na nim zalezy lub cos podobnego, nie wykonujac zadnego innego gestu typu przytulenie sie etc. Zobaczysz, ze aby wyrownac ta rownowage twoich lez i tego co mu powiedzialas powie ci pare razy, ze mu na tobie zalezy jednoczesnie przytulajac cie glaszczac itd. Powinnas doceniac ze po tym co robisz nadal jest z toba, twoja probe juz przeszedl. Ja nie mialam takiego szczescia eksperymentujac i wykorzystujac przewage mojego zawodu w moim zwiazku, a w pewnym momencie juz jest za pozno na ratowanie czegokolwiek, potem juz nie ma sie wplywy na wydarzenia.
  • Trebor_1972 2005.05.15 [13:56]
    „do tego niepewnego pana ]

    Bardzo dziękuję za Twoją wypowiedź
    Lepiej mnie nie strasz usmiech.gif


    „Drogi Treborze Skoro jestes z nia trzy lata moze twoja dziewczyna potrzebuje czegos wiecej niz tylko spotkan 2 razy m-cu. …”

    Prawda jest taka, że możemy zamieszkać razem ( i planujemy to) za dwa lata.
    Jak tylko moja dziewczyna skończy szkołę.
    Zaręczyny były rok temu. Ja poważnie podchodzę do tego związku.
    Bardzo ja kocham i chciałbym już zamieszkać z nią.
    Jest fantastyczna dziewczyną. Nie chciałbym jej stracić.

    Dziękuje Ci za wypowiedźusmiech.gif

    „panie TREBORZE-Carmanca Z mojego juz conajmniej powaznego punktu widzenia to; kiedy dziewczyna cos ukrywa kasujac wiadomosci(etc) jest to bardzo niepokojace”

    Właśnie też tak myślę.
    Ja nie mam przed nią nic do ukrycia.
    Może sobie przeglądać, co tylko chce.
    Ja jestem jej wierny i nawet mi do głowy nie przychodzi zdrada.

    Dziekuje Ci za wypowiedź.

    Nie obraźcie się za to, że nie piszę do was przez pan, pani 

    Sam nie wiem już, co mam myśleć.
    Chyba muszę troszkę ochłonąć.
    Uważam tylko, że takie nieporozumienia są niepotrzebne.
    Coś się traci bezpowrotnie. Zaufanie zostaje niepotrzebnie nadszarpnięte.
    I nawet, jeżeli to tylko kolega, to właśnie takie kasowanie sms-ów, okłamywanie („spotykam się z koleżanką”oczko.gif powoduje, że przynajmniej u mnie, zaufanie spadło bardzo.

    Pozdrawiam was serdecznieusmiech.gif

  • ojej... 2005.05.15 [14:06]
    Poczytałam sobie i ...

    Zaraz wyjdzie na to, że to ja zdradzam emocjonalnie ?

    Mam kogoś, kogo uwielbiam, komu mogę opowiedzieć o najbardziej osobistych problemach, myślach, obawach. Dotyczących też związku, w któym jestem. On mi pomaga. Wiem, że mnie kocha, ja też darzę go ogromnie ciepłym uczuciem, takich ludzi spotyka się bardzo rzadko. i smsy, maile, rozmowy na gg wykazywałyby mnóstwo elementów, które tutaj traktujecie jako oznakę zdrady.

    Ja jednak nie zgadzam się z tym, nie czuję, żebym robiła coś złego.
  • Trebor_1972 2005.05.15 [14:10]
    "ojej...
    Poczytałam sobie i ...

    Zaraz wyjdzie na to, że to ja zdradzam emocjonalnie ?


    Ja jednak nie zgadzam się z tym, nie czuję, żebym robiła coś złego."

    Witaj.
    Postaw się na miejscu Twojego chłopaka (męża).
    Jakby się czuł znająć treść waszych rozmów, sms-ów, listów?
    A gdybyś Ty dowiedziała się, że Twój partner robi to samo z jakąś dziewczyną?

    To nie są proste sprawy.
    Możesz wiele stracić.A już na pewno jego zaufanie.

    pozdrawiamusmiech.gif
  • ojej.... 2005.05.15 [14:14]
    Nie wszytsko jest takie proste, nie wszystko jest czarne i białe.

    Nie pojmiesz do końca czyichś uczuć.

    Kobiety mają zupełnie inne potrzeby niż mężczyźni. Emocjonalne. My potrzebujemy, żeby nas ktoś rozumiał, akceptował, wspierał, przytulił kiedy jest źle. Ja wiem, że to jest trudne, w przypadku, kiedy to jest facet, ale ... można to kontrolować, jeśli się tylko chce.
    Nie wszystko można wrzucić do jednego worka.
  • ojej... 2005.05.15 [14:16]
    a jeśli mówić o zaufaniu, przeglądanie telefonu i przeglądanie archiwum gg...sam widzisz, że nie wszystko jest takie proste usmiech.gif
  • Trebor_1972 2005.05.15 [14:43]
    ojej....
    Nie wszytsko jest takie proste, nie wszystko jest czarne i białe.

    Kobiety mają zupełnie inne potrzeby niż mężczyźni. Emocjonalne. My potrzebujemy, żeby nas ktoś rozumiał, akceptował, wspierał, przytulił kiedy jest źle. Ja wiem, że to jest trudne, w przypadku, kiedy to jest facet, ale ... można to kontrolować, jeśli się tylko chce.
    Nie wszystko można wrzucić do jednego worka.


    Niestety nie przemawiają do mnie Twoje argumenty.
    Jeżeli źle Ci w zwiazku z Twoim partnerem, jeżli czujesz jakieś braki w którejś ze sfer to może lepiej z nim o tym porozmawiaj?
    Przypuszczam, że wolałby szczerą rozmowę niż dowiedzieć się, że ktoś inny kocha Ciebie, a Ty (może nieświadomie choć nie przypuszczam) pozwalasz mu na pocieszanie siebie i dajesz mu nadzieje, że ma to szanse przerodzic sie w coś głębszego ( a przypuszczam, że on tego oczekuje).


    "ojej...
    a jeśli mówić o zaufaniu, przeglądanie telefonu i przeglądanie archiwum gg...sam widzisz, że nie wszystko jest takie proste "

    Właśnie.
    Straciła moje zaufanie.Już jej nie ufam tak jak kiedyś.
    Przemyśl to.

    pozdrawiam serdecznieusmiech.gif
  • ojej.... 2005.05.15 [14:50]
    On niczego nie oczekuje, mi w związku niczego nie brak. Ale czasem jest mi źle, czase mnie ukochany czymś urazi, czasem potrzebuję się wypłakać. I nie daję nikomu nadziei, podstawą tej relacji jest szczerość do bólu. I mój partner wie o tym. Nie ukrywam tej znajomości.

    A jeśli ona straciła Twoje zaufanie przez spotkania z kolegą, i uważasz to za usprawiedliwienie dla grzebania w telefonie i gg....to Ty na jej zaufanie też nie zasługujesz. Bo grasz nieczysto i jej zachowanie tego nie usprawiedlwia.

    Moje argumenty nie muszą do Ciebie przemiawiać. Ja wiem co się dzieje w moim zyciu i panuję nad tym.
    A Ty ?

    Dziekuję i pozdrawiam róznież.
  • Trebor_1972 2005.05.15 [14:58]
    ojej....
    "Nie ukrywam tej znajomości."

    Jeżeli on to akceptuje to w porządkuusmiech.gif

    "A jeśli ona straciła Twoje zaufanie przez spotkania z kolegą, i uważasz to za usprawiedliwienie dla grzebania w telefonie i gg....to Ty na jej zaufanie też nie zasługujesz. Bo grasz nieczysto i jej zachowanie tego nie
    usprawiedlwia."

    Nie przez to ,że sie z nim spotkała, ale przez to ze to zataiła.
    Powiedziała mi, że spotyka sie z koleżanką (dwa dni pod rząd ).
    W tym czasie miała wyłączony telefon.
    Dowiedziałem się zupełnie przypadkiem jak było naprawdę.
    To sprawiło że straciłem zaufanie.Kłamstwo.


    "Moje argumenty nie muszą do Ciebie przemiawiać. Ja wiem co się dzieje w moim zyciu i panuję nad tym.
    A Ty ?"

    Staram sie.
    Tzn. mam pewność co do swoich uczuć i zamiarów.
    Mam jasno postawione cele i staram sie je realizować.
    Swoją przyszłość widzę z nią.

    "Dziekuję i pozdrawiam róznież."

    usmiech.gif

  • magda79 2005.05.15 [15:13]
    zdradził wiedziałam o tym ale byliśmy razem. Było ok przez następna 3 lata kiedy znowu to zrobił. Drugiej zdrady już nie potrafiłam wybaczyc. Jak facet czy kobieta raz zdradzi to jest zdolna\\y do powtórzenia tego.
  • cenzurka 2005.05.16 [09:02]
    Cos mi sie wydaje, ze niektorzy urzadzili sobie na cudzym podworku miejsce do dyskusji na temat nie bardzo zwiazany z tematem przewodnim... Oczywiscie, piszcie sobie, prosze bardzo, ale wydaje mi sie, ze chca tu zagladac osoby, ktore zdrade przezyly, staraja sie wybaczyc, albo i wybaczyly i staraja sie z nia zyc. I nie interesuje ich wymiana pogladow 2 obcych osob, w kwestii baaaardzo luzno zwiazanej z topiciem. Mysle, ze to, ze w waszych wypowiedziach pojawia sie slowo zdrada, nie uprawnia was ostatecznie do wchodzenia w butach do innej dyskusji. Dywagacje i gdybania na temat ewentualnej, czy moze bardziej prawdopodobnej zdrady, to rzecz dalece odbiegajaca od zamierzen zalozycielki topicu, moze prosze jednak, zanim bedziecie dalej pisac, przeczytac pierwszy post. Jest tam dosyc jasno okreslony cel tej grupy dyskusyjnej.

    Moze i cenzura to bardzo nieladny w gruncie rzeczy pomysl, ale nie wierze, zeby nie bylo odpowiedniego topicu dla "podejrzliwych", "posadzajacych o zdrade", albo "zagubionych w zawilosciach zycia w zwiazkach na odleglosc".
  • konwalia2 2005.05.16 [11:40]
    Cenzurko - masz rację. Trzymajmy się swoich tematów. Zreszta tytuł aż nadto wyraznie określa kto tutaj powinien zagladać. Dzisiaj juz w lepszym nastroju - pozdrwaiam was wszystkie.
  • Serduszko23 2005.05.16 [16:40]
    czesc dziewczyny. znowu sie wyryczałam i mi lepiej. a może to po tabletkach? czy ktos z was po zdradzie korzystał z pomocy psychologa lub psychiatry? ten pierwszy pomaga ,jak sie idzie do niego w dwojke i naprawde rozmawia, a psychiatra, sama nie wiem, niby tez wyslucha, ale mysli i duszy nie uleczy. czy ktoras z was bierze jakies tabletki uspokajajace albo antydepresyjne? czy to tylko ja tego potrzebowalam? czasem mysle(błędnie),ze moj bol i cierpienie byl najgorszy na swiecie, ze inne kobiety radza sobie lepiej ze zdrada faceta( też błędnie,ale tak czuje). ale hej..... idzie wiosna, wakacje...spacery, czy któraś z was nie chce przaygarnąć wesołego ,kudłatego czarnego 3 letniego pieseczka? nie moj, szukam mu domu juz dlugo( wiem ,zaraz uslysze to nie szukaj tutaj,wejdz na allegro) ale ja mam teraz ieska i w pewnym sensie pozwala mi troche zapomniec,usmiechnac sie,jest taki.....wierny.pozdrawiam

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...