Odpowiedz na ten temat

Ogrodnictwo ekologiczne.

  • Miga 2005.02.04 [11:05]
    Jestem pasjonatką uprawy wszystkiego co ekologiczne, podzielę się tym co wiem, będę wdzięczna za każdą dobrą radę. od kilku lat mam niewielką działkę. Jest to miłość od pierwszego wejrzenia - z wzajemnością. Uprawiam i przetwarzam co się da. Czasem mam różne wątpliwości dotyczące uprawy, potraw, które można zrobić z różnych ciekawych owoców i warzyw. Kocham też kwiaty, zioła i każde najmniejsze stworzonko, które zamieszka na działce (choć czasem jest to ntrudna miłość np. do kreta albo nornicy).
    Teraz się odchudzam i z utęsknieniem czekam wiosny.
  • Miga 2005.02.04 [13:46]
    Hej Werter.
    Ciesze się że ktoś się tym tematem też interesuje.
    Masz rację co do kędzierzawości, jeszcze też używam miedzianu gdyż przejęłam działkę prowadzoną w sposób tradycyjny, dużo chemii było stosowane, trochę czasu upłynie zanim moje roślinki zapomną poprzedni sposób pielęgnacji. Też słyszałam o skrzypie, będę próbować w tym roku. Świerków nie mam, ale chciełóabym posadzić. Staram się wprowadzać rośliny w miarę odporne na szkodniki, niestety choroby grzybowe atakują chyba wszystko. Tutaj pomocne może być sąsiedztwo ziół.
    Wyznaję też zasadę profesora Wiecha, że jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie naszych roślin i czasem trzeba po prostu je ratować preparatami mniej ekologicznymi, kiedy takie zawiodą.
  • Werter 2005.02.04 [13:52]
    Zapowiada się ciekawy temat Migo.
    Niestety, pojawię się tu dopiero w poniedziałek, ale wykorzystam ten czas do odpowiedniego przygotowania się w sprawie podania Ci, jeśli jesteś zainteresowana Migo, szczegółowych przepisów sporządzania cieczy ze skrzypu lub innych.
    Pozdrawiam.

  • Miga 2005.02.06 [15:22]
    Witam,
    będę bardzo wdzięczna za wzsystkie przepisy, przyznam się, że czasem robię różne preparaty \"na oko\".
    U nas przepiękna zima, ale ja już wyglądam wiosny. Boję się trochę o borówkę amerykańską, którą posadziłam na jesieni.
    Pozdrawiam
  • Werter 2005.02.07 [06:42]
    Witam ponownie Migo.
    Może na początek kilka słów na temat borówki.
    Pocieszę Cię Migo. Nie bój się o nią.
    Od kilku lat posiadam te krzewy (Earliblue, Bluecrop, Herbert i kilka innych) i mimo iż nigdy nie są okrywane na zimę (mieszkam na wschodzie Polski), to uszkodzenia mrozowe pojawiają się tylko sporadycznie i obejmują jedynie końcówki młodych pędów które nie zdążyły wystarczająco zdrewnieć przed zimą.
    Jeżeli jest to ich pierwsza zima, a tak wynika z tego co Migo piszesz, okrycie byłoby jednak wskazane.
    __
    Jeżeli masz Migo dostęp do trocin drzew iglastych, gorąco polecam Ci wykonanie kompostu do ściółkowania borówek.
    Osobiście wykonuja go poprzez kilkakrotne przekładanie warstwy trocin, igieł sosnowych, liści dębowych i .... świeżo skoszonej trawy. Trawa bowiem "zagrzewa się" podnosząc temperaturę kompostu, przyśpieszając w ten sposób jego dojrzewanie.
    W trakcie układania kompostu, każdą z warstw podsypuję lekko siarczanem amonu.
    Skutek ściółkowania takim kompostem jest ..... oszałamiający, gałęzie bowiem wprost pokładają się pod ciężarem owoców.
    Pozdrawiam Migo.
  • Werter 2005.02.07 [08:44]
    W sprawie środków ochrony roślin pochodzenia naturalnego.
    Ojej Migo, tu mam kłopot. Jest tego dość sporo, tak więc spróbuję w wolnych chwilach napisać to w Wordzie i przesłać Ci na e-mail. Przepisy obejmują preparaty z następujących roślin:
    - Lulek czarny
    - Bieluń dziędzierzawa
    - Ostróżka wyniosła
    - Ziemniak
    - Wilczomlecz błotny
    - Piołun gorzki
    - Pomidor
    - Rumianek
    - Tytoń
    - Krwawnik pospolity
    - Jodła
    ....... i inne.

    Może dla przykładu podam przepis na preparat z Krwawnika:
    PORA ZBIORU:
    Zbierać całe rośliny w okresie kwitnienia.
    METODA PRZYGOTOWANIA:
    800 g roztartych suchych roslin (lub 2,5 kg swieżych) gotować 30-40 min. w małej ilości wody. Następnie uzupełnić wodę do 10 l i nastawić na 36-46 godz., dodać 20 g mydła.
    ZWALCZANE SZKODNIKI:
    mszyce, larwy, liściożerne gąsienice motyli.

    Osobiście jednak uważam, że powyższe przepisy, niewiele nam obecnie przyniosą pożytku, brak jest bowiem .... ziela.
    Proponuję więc byś Migo napisała, jesli masz takie dane, coś na temat wzajemnego odziaływania roślin na siebie, poprzez odstraszanie szkodników od sąsiedniej rośliny.
    Sądzę, że może to być pomocne juz teraz na etapie planowania wiosennych nasadzeń w ogródku.

    Ja natomiast, postaram się poniżej omówić pokrótce dostępne na rynku gotowe biopreparaty, jakie mogą być nam pomocne, już wkrótce, do ochrony rozsady przed np. zgorzelą siewek.
    Pozdrawiam.

  • Werter 2005.02.07 [11:18]
    WYKAZ powszechnie dostępnych biopreparatów.

    POLYVERSUM
    - substancja aktywną preparatu jest pasożytniczy grzyb.
    Preparat stosuje się w ochronie roślin uprawnych przed zgorzelami siewek i zgniliznami korzeniowymi. Jest znacznie skuteczniejszy w zwalczaniu zgnilizn korzeni od preparatów chemicznych.

    BIOCZOS BR
    - preparat oparty na zmielonym czosnku.
    Stosuje się go w ochronie przed mączniakiem rzekomym dyniowatych, mączniakiem prawdziwym ogórka itd. Zapach czosnku odstrasza pchełki, śmietki i różne gatunki mszyc.

    BIOSEPT 33SL
    - jest to ekstrakt z nasion i miąszu grapefruita.
    Skutecznie zwalcza choroby grzybowe i bakteryjne roślin.
    Zalecany do ochrony przed mączniakami prawdziwymi i rzekomymi, grzybami powodującymi plamistość liści i kwiatów, szarą pleśnią.
    Stosowany profilaktycznie, wzmacnia system odpornościowy roślin.

    Są jeszcze:
    BIO BLATT 25 EC;
    BIOBIT 3,2 WP;
    DIPEL 3,2 WP;
    THURIDAN - KREM PA;
    CARPOVIRUSINE SC;
    PREFERAL;
    LARVANEM.
    lecz nie będę już ich MIGO opisywał, szkoda bowiem tu miejsca na to.

    Powtórnie proszę, napisz MIGO, jesli masz takie dane, coś na temat wzajemnego odziaływania roślin na siebie, poprzez odstraszanie szkodników od sąsiedniej rośliny.
    Sądzę, że może to być pomocne juz teraz na etapie planowania wiosennych nasadzeń w ogródku.

    Hihihihi ..... myślałem że w sprawie chemi jestem ogrodnikiem ... niereformowalnym, a tu proszę: piszę i piszę.
    Kończę więc, dopuszczając innych do głosu.
    Pozdrawiam.


  • Miga 2005.02.07 [20:47]
    Dziękuję za wprost bezcenne rady.
    Bardzo mnie pocieszyłeś z tą borówką, trochę przykryłam ją trocinami, mam te same odmiany oraz Brygidę, jest to nowa polska odmiana i jeszcze nie bardzo sprawdzono jej mrozoodporność.
    ten przepis na kompost dla borówki jest rewelacyjny i jednocześnie prosty.
    Mam dobre doświadzcenia z Bioseptem, na mszyce stosuję z dobrym rezultatem wywar z wrotyczu sporządzony \" na oko\".
    Jeśli chodzi o sąsiedztwo roślin, to stosuję takie \"sztandarowe\" zestawienie - Róże w otoczeniu lawendy. Zapach lawendy odstrasza mszyce od róż.
    Jest to bardzo obszerny temat, będę pisać po kawałku w miarę wolnego czasu.
    Trochę muszę napisać jak to jest na mojej działce, gdyż wiele rzeczy udaje mi się mimochodem.
    Uważam, że idealny ogród jest naturalny. Część użytkowa składa się u mnie z krzewów owocowych, warzyw, ziół i kwiatów. Kilka lat temu posiałam grządkę rumianku w ogródku ziołowym, potem doszła szałwia, na brzegu rosły nagietki, aksamitki i nasturcja.
    Sąsiedzi ostrzegali, że sobie rumiankiem i innymi ziołami działkę zaśmiecę. Faktycznie, najpierw rozsiał się rumianek i nagietki, potem doszła szałwia i aksamitki, \"przypętała\" się ostróżeczka. Pozwalałam tym \"chwastom\" rosnąć jak chciały. W efekcie część warzywna wyglądała ja kolorowa łąka a zapach jaki się unosił był wyczuwałny na kilkanaście metrów chyba nie tylko dla ludzi. W efekcie w tym roku praktycznie nie miałam mszyc, choć okoliczne działki były oblepione, trochę tylko popryskałam wrotyczem na jaśminowiec i takie drobne irysy, które rosną kępami.
    W ogóle uważam że rumianek jest dobrodziejstwem dla wszystkich roslin, i na choroby i na szkodniki.
    Muszę już kończyć, jutro ciąg dalszy.
    Pozdrawiam
  • Werter 2005.02.08 [06:36]
    Witaj Migo.
    Od dziś jestem Twym Migo dłużnikiem. Dałaś mi bowiem niemal bezcenną radę w sprawie ochrony róż przed mszycą. Od kilku lat zbieram pełnokwiatowe odmiany róży Rosa Rugosa (Hansa; Moje Hanenberg; Adam Hodun itd.) zwanej też różą cukrową, centyfolią. To ta, z której płatki dają wspaniały efekt po utarciu z cukrem.
    Zawsze miałem problem z mszycami.
    W upalne dni lata, rozwinięte płatki należy zbierać jak najszybciej (ja robiłem to następnego dnia rano, po obeschnięciu rosy) tak więc chemi stosować nie mogłem, ze względu na niezbędny do odczekania czas karencji.
    Hihihihi ...... naturalnie opryskiwanie roślin i kwiatów preparatem z np. czosnku też raczej nie wchodziło w rachubę. Jakiż zapach miałby wówczas ów przecier.
    Zaraz biegnę do sklepu po Lawendę.
    Coś słyszałem że jej nasiona wymagają 26 tygodnowej stratyfikacji. Zostało mi więc niewiele czasu.
    _
    Niestety, nie zdąże dziś opisać swego "rancha", wyskoczył mi bowiem dzis pilny wyjazd w delegację, opiszę je jutro.
    Jeszcze raz dziekuję za informację o Lawendzie.
    _
    Pozdrawiam Cię Migo.

  • Miga 2005.02.08 [08:10]
    Witam
    Mam nadzieję, że nie uda ci się kupić nasion lawendy, a to dlatego, że barzdz trudno wychodować krzewinki samemu z nasion. Niektórym się udaje ale bywa też to zniechęcające. Najlepiej kupić krzewinkę albo dwie w sklepie ogrodniczym. Później, jak się rozkrzewi to można ją z powodzeniem rozmnażć przez sadzonkowanie młodych przyrostów.
    Wracam na chwilę do sąsiedztwa roślin.
    Jak wczoraj wspomniałam, te kilka roślin które sięrozsiały panoszą się po całej działce. Kiedy rumianek przekwita, wyrywam całe rośliny i zalewam na dzień, dwa wodą którąużywam do podlewania.
    Gdzieś przeczytałam że rumianek to lekarz drzew, więc pozwalam mu rosnąć również pod drzewami, jakrównież nagietkowi i nasturcji. Tą ostatnią traktuję jako pułapkę na mszyce. Mszyce najpierw atakują nasturcję, można ją wtedy usunąć z ogrodu razem z mszycami. Tego akurat nie musiałam nigdy robić, ale na wszelki wypadek nasturcj jest. Następna rośliną jest nagietek. Mam malutkie poletko ziemniaczków. W tym roku przypadkowo tam najwięcej wysiało mi się nagietków. Nie wiem czy to przypadek, ale nie miałam ani jednej stonki. Kiedy zakwitły to ziemniaków nie było wcale widać, bałam się czy nie zagłuszą, ale ziemniaczki były bardzo udane, mniam, mniam.
    Jeśli chodzi,o ziemniaki, to nigdy nie wolno sadzić w pobliżu pomidorów, ze względu na zarazę.
    Muszę lecieć do pracy, może wieczorem uda mi się coś jeszcze napisać.





  • Miga 2005.02.08 [20:00]
    Witam ponownie.
    Widzę, że na razie jesteśmy we dwójkę, może jeszcze się ktoś dołączy.
    Przyznam, że zanim założyłam ten temat, to dość długo szukałam w internecie forum na ten temat ale nie znalazłam. Wprawdzie były jakieś strony botaniczne, ale sądząc po datach pytań i braku odpowiedzi to niezbyt często odwiedzane.
    Może jeszcze nie sezon na to.
    Zainteresowałeś mnie tą różą, coś o niej słyszłam. Czy możesz mi napisać jak robisz ten przecier i do czego go używasz. Czy to coś takiego jak konfitura?
    Mam maleńką 250m działkę. Muszę z wielu roślin rezygnować, najbardziej lubię rośliny ozdobne, które jednocześnie \"można jeść\".
    Tak jak twoje róże.
    Chciałam posadzić dziką różę wielkoowocową ale podobno bardzo się rozrasta poprzez odrosty korzeniowe. Mam niedaleko stanowisko naturalne tej róży skąd pobierałam owoce na konfitury, niestety w ubiegłym sezonie owoce były robaczywe. Co to się dzieje kiedy robaki atakują już dziką różę. Nigdzie w literaturze nie spotkałam się z tym problemem.
    Teraz sąsiedztwa roślin cią dalszy.
    Z pewnością wiesz, że sadzi się naprzemiennie marchew i cebulę. Trzeba wysiać marchew bardzo wcześnie aby była większa od cebuli w czasie oblotu śmietki, gdyż jest ona wzrokowcem. Zkolei połyśnica marchwianka kieruje się węchem i zapach cebuli ją myli. Nie może wyczuć marchwi więc lepiej siać marchew nie gęsto, żeby nie trzeba było jej przerywać. Uważać trzeba przy pieleniu.
    Ślimaki z kolei nie lubią aksamitki i macierzanki. Aksamitkę dobrze sadzić w pobliżu warzyw korzeniowych gdyż zbiera nicienie do siebie. Jest toświetna roślina odkażająca glebę, Można ją wysiać tam gdzie wystąpiła kiła kapusty albo nicienie. Nie wiem tylko co potem z nią zrobić. Ja ją wyrywam na jesieni i palę bo przecież ma chyba w sobie te wszyskie bakterie i nicienie, lecz zwrócono mi uwagę, że powinnam kompostować. Jednak trochę si e waham.
    Na razie pozdrawiam i do zobaczenia, sorry do poczytania.

  • Werter 2005.02.09 [09:08]
    Witam serdecznie Migo.
    Na początek SPROSTOWANIE, otóż wspomniany wczoraj 26-tygodniowy okres stratyfikacji odnosi sie do nasion róży rodzaju Rosa Canina i Rosa Rugosa. Natomiast dla Lawendy wynosi on tylko 8 do 9-ciu tygodni.
    Teraz o róży.
    Cóż, jak większość męzczyzn, w kuchni czuję się dość niepewnie, ba... mam wręcz "alergię na gotowanie", dlatego przetwory z płatków róży robię w najprostszy sposób jaki znalazłem w literaturze.
    Zrywam płatki kwiatów rano, zaraz po obeschnięciu rosy - mają bowiem wówczas najwięcej wartościowych substancji, olejków eterycznych itp.. Płatków nie wolno już płukać! Następnie układam je warstwami w słojach przesypując cukrem (1kg płatków i ok. 2 kg. cukru). Po jednym lub dwu dniach, gdy lekko puszczą sok, ucieram je drewnianym tłuczkiem w glinianej misie aż do chwili uzyskania jednolitej masy, dodając w trakcie szczyptę kwasku cytrynowego dzięki któremu przecier nabiera pięknej i TRWAŁEJ rubinowej barwy. Nakładam do słoiczków "pod wierzch" i ... gotowe. Dla pewności, słoiczki przechowuję w lodówce, choć chyba nie jest to niezbędne.
    UWAGA!!!
    Bez dodatku kwasku, po kilku miesiącach przecier robi się ciemnobrązowy.
    Nie polecam stosowania cukru pudru, przecier ma bowiem wówczas "mączysty" posmak.
    Uważam, że surowe płatki mają więcej witaminy C niż konfitury czy inne przetwory przetważane wysoką temperaturą.
    Do czego go używam? Hihihi .... wtrusiam go łyżeczką prosto ze słoika, zwłaszcza gdy czuję.. drapanie w gardle, przed nachodzącym przeziębieniem.
    Czasami, po prostu dla przyjemności, ten smak bowiem i zapach... hmmm ...to tak, jakby mieć lato w ustach.
    Można naturalnie dodawać to do innych przetworów np. do galaretki z pigwy. Róża nadaje jej piękny kolor i oczywiście wzbogaca smak.
    _
    Krzewy róży pomarszczonej rzeczywiście z wiekiem mocno się rozrastają. Możesz jednak temu Migo zaradzić wkopując wokół krzewu kawałki blachy na głębokość ok.30cm. Podobnie jak to się robi by np. konwalie nie opanowały całego ogrodu. Ewentualnie co pewien czas po prostu wycinać szpadlem "niepokorne" pędy.
    Za chwilkę ciąg dalszy Migo.

  • Werter 2005.02.09 [10:38]
    Mój przydomowy ogródek jest rzeczywiście nieco wiekszy od Twego Migo, ok.2500m. Cóż, mam kilka roślin ozdobnych które "można jeść", np:
    popularny Bez Czarny - świeżo rozkwitłe kwiatostany można smażyć po wcześniejszym optoczeniu w rzadkim cieście naleśnikowym. Potrawa ma delikatny, nieco intrygujący smak.
    Rokitnik - drobne owoce o smaku cierpkiego grapefruita. Na świeżo może spożyć je tylko ... hihihi ... bardzo ambitny smakosz.
    Pigwowiec - niska krzewinka którą każdy chyba zna.
    Pigwa właściwa - drzewko lub krzew, o owocach kilkakrotnie wiekszych od Pigwowca lecz mniejszym aromacie.
    Dereń jadalny - tego też nie trzeba chyba rekomendować. Kiedyś żaden polski dwór nie mógł się obejść bez derenia.
    Berberysy - ale chyba się nie odważę ich jeść, choć to podobno możliwe (gdzieś mam przepisy).
    Kalina - jak wyżej.
    Naturalnie do roślin ozdobnych można również zaliczyć ... Leszczynę odm. Lamberta Czerwony. Rośnie powoli, a do połowy lata zdobi ogród czeronymi liśćmi. Orzechy mają wielkość orzechów leśnych i smaczny miąsz.
    Mam w domu książkę opisującą wszystkie dziko rosnace krzewy o jadalnych owocach, wraz z podaniem wartości odżywczej ich owoców i szczegółowymi przepisami na konfitury, galaretki, dżemy, soki itd. itd.
    Jutro podam Ci Migo jej tytuł i autora.
    _
    W sprawie aksamitki.
    Masz rację Migo, też byłbym za jej paleniem. Jakiż bowiem byłby pożytek z kompostu zakażonego patogenami?
    _
    Ojej, naobiecywałem Ci Migo podać informację o sporządzaniu roztworów z roślin, opisać gotowe preparaty biodynamiczne, dzisiaj obiecałem podać Ci przepisy na robienie przetworów z dzikich owoców.
    Hmmm ... , każdy z tych tematów jest tak obszerny, że nie wiem czy dam radę.
    Nic to, napiszę teraz coś na Twój e-mail podany w pierwszym poście, a przynajmniej przedstawie się.
    Pozdrawiam Cię Migo serdecznie.


  • Werter 2005.02.09 [12:32]
    Przemyślałem sprawę i ... nic nie napiszę Migo na Twój e-mail.
    Zadeklaruję tylko teraz chęć napisania i ... poczekam na Twą zgodę.
    Jeśli się zgodzisz, dopiero wówczas napiszę do Ciebie.
    _
    Ach... jeszcze coś.
    Dostęp do sieci posiadam tylko w godz.5.30 - 14.00, stad też mogę odpowiadać jedynie Migo na Twe pytania z poprzedniego dnia.
    Pozdrawiam Migo - i ... do jutra !
    Cześć.
  • Miga 2005.02.09 [17:18]
    Cześć Werterze.
    Muszę zacząć od gorących podziękowań. Widzę,że jesteś kopalnią wiedzy. Czuję si ę strasznym laikiem przy Tobie. Widzę jak bardzo mało jeszcze wiem. Boję się, że na niewiele Ci się przydam z moimi radami.
    Straaaaasznie Ci zazdroszczę tak dużego ogrodu. Jest moim największym marzeniem mieć dom na wsi z olbrzymim ogrodem i posadzić wreszcie te wszyskie rośliny jakie chcę. Na małej działce w mieście jest mnóstwo ograniczeń a niestety żaden z sąsiadów nie myśli o rezygnacji ze swojej a tylko w ten sposób mogłabym powiększyć swoją. Działkowicze kochają swoje działeczki.
    Muszę dokonywać cudów aby zmieścić tam różne rośliny i jednocześnie nie narobić tłoku.
    Muszę pomysleć o posadzeniu róży cukrowej bo narobiłeś mi smaków na te płatki, dodałabym też do konfitury z pigwy bo jest trochę mdła. Również posiadam pigwę i pigwowca, od dawna \"poluję\" na derenia jadalnego bo nie ma go w nzszym Centrum Ogrodniczym.
    Poszukuję również świdośliwy, czeremchy amerykańskiej, tarniny i jarzębiny jadalnej.
    Czarny bez pozyskuję ze stanowiska naturalnego, ale robię z niego sok. W ubiegłym roku posadziłam rokitniki z myślą o owocach ale nikt w sklepie nie potrafi odróżnić płci u tych krzewów. W literaturze podają tylko różnicę w budowie kwiatów a przecież jesienią w czasie zakupów to nic nie daje. Ten sam problem mam z jagodą kamczacką, ma trzy lata a jeszcze nie owocuje. Może mam krzewy jednej płci. Może zauważyłeś jakieś róznicę dostrzegalną na etapie bez kwiatów.
    Z nowości mam również kiwi Issai, ale jeszcze nie miała owoców, jest to drugie podejście, pierwsza zmarzła. Posadziłam cytryńca hińskiego, również jeszcze młody, nie owocował. Najbardziej jednak cieszyłam się z rokitników, bo są na dodatek bardzo ładne.
    Ja mieszkam na Opolszyźnie, klimat nie najgorszy, ale od północy jesteśmi odsłonięci, za płotem są same łaki. Tworzy się zimą jakaś zastoina mrozowa i wiele roślin nam wymarza, najwięcej na przedwiośniu.
    Będę ci bardzo wdzięczna za każdą wiadomość na pocztę emailową.
    Również za Autora tej książki o dzikich owocach.
    Napisz co myślisz o kalendarzu księżycowym, próbuje go stosować lecz mama nienormowany czas pracy, czasem pracuję cały dzień i dobry termin mija tak więc na tym polu nie mam za dużego doświadczenia.
    Jutro znowu pracuję cały dzień, może uda mi się zajrzeć wieczorem.
    Serdecznie pozdrawiam.
  • Werter 2005.02.10 [11:34]
    Witaj Migo.

    Na początek sprawa książki.
    Tytuł - "Owoce z pól i lasów"
    Autor - Irena Gumowska
    WYDAWNICTWO WATRA
    Warszawa 1985r. Wydanie II.
    Książka zawiera przepisy na wykonanie przetworów z:
    Czarnej jagody
    Borówki Brusznicy
    Borówki bagiennej
    Żurawiny błotnej
    Maliny właściwej
    Jeżyny
    Poziomki pospolitej
    Róży
    Głogu
    Rokitnika
    Czarnego bzu
    Berberysu
    Derenia
    Jarzębiny
    Kaliny
    Tarniny
    Pigwy
    ... itd.
    Serdecznie polecam Ci Migo tę publikację.
    Samych przepisów na różę jest tam ok. 16-stu.
    _
    W sprawie rokitnika.
    Faktycznie, ja też Migo, bezskutecznie poszukiwałem w szkółkach sadzonek tej rośliny z podziałem na "panie" i "panów".
    Ostatecznie, w akcie desperacji, póżną jesienią sam pobrałem zrazy z drzew mających owoce, czyli żeńskich, oraz drzew bez owoców - panów.
    Pobrane kilkunasto centymetrowe zrazy o grubości ołówka(mające po 4-5 oczek) przyciełem skośnie u dołu i prosto u góry (ok. 1 cm. nad pąkiem). Po potraktowaniu ukorzeniaczem AB (do roślin zdrewniałych i trudno korzeniących się) umieściłem je niemal całe (widoczny był tylko jeden górny pąk) w wilgotnym piasku, w chłodnej, wilgotnej piwnicy.
    Przetrzymywane w ten sposób, do wiosny wytworzyły kallus i zaczątki korzeni.
    Ukorzeniają sie w ok. 80-90%.
    Niewiele juz czasu zostało, ale ... jeśli masz dostęp do owocujących drzew ...spróbuj Migo.
    Pamiętaj, że zrazy wykonujemy z jednorocznych przyrostów pobranych najlepiej od strony południowej (krótsze międzywężla).
    Jeśli się zdecydujesz sama je wychodować, radzę Ci wykonać dwa razy więcej zrazów niz potrzebujesz, zawsze cos się przecież może nie przyjąć - lepiej mieć rezerwę.
    Hihihihihi - i od razu do zrazów przyczep etykietki, co jest panem a co panią.
    _
    Ze swej strony obiecuję Ci, że obejrzę dziś swe krzewy starając się dostrzec różnicę pomiędzy nimi.
    _
    Na temat świdośliwy niewiele mogę napisać. Mam dwie od kilku ładnych już lat (odm. o czerwonych liściach), lecz mimo że pięknie kwitną, to owoców jeszcze się nie doczekałem.
    Czeremchę amerykańską mam bardzo młodą, nawet jeszcze nie kwitła. W lubelskich i zamojskich lasach występuje ona jednak pospolicie.
    Na temat kalendarza - za chwilkę.
    Pozdrawiam Migo.
    Ps. Zazdroszczę Ci Twego opolskiego klimatu, u mnie na "kresach" jest ... brrrrrr ... zimno.


  • Werter 2005.02.10 [13:19]
    Wybacz proszę Migo, mam dziś "gorący dzień" w pracy, więcej więc nie zdołam dzis napisać.
    Pozdrawiam - do jutra Migo !
    _
    Ps.
    Wysłałem Ci wiadomość na e-mail.
  • Miga 2005.02.10 [20:19]
    Witam.
    Ciekawa jestem, czy w ogóle mój email dojdzie.
    Dzięki za kolejne bezcenne rady. Postaram się więcej napisać jutro. Czy masz przepis na \"miodzik\" z kwiatów mniszka, jeśli nie to Ci napiszę. Tak na marginesie, coraz bardziej podoba mi się pomysł strony, gdzie można umieścić te wszystkie bezcenne rady oraz przepisy. Jutro wyruszę na poszukiwanie książki pani Gumowskiej.
    Pozdrowionka
  • Werter 2005.02.11 [06:52]
    Hej Migo.
    E-mail doszedł, (jest super, ekstra), dzięki.
    _
    Pierwsze słyszę o przepisie na "miodzik" z mniszka.
    Napisz go proszę Migo, wszak tyle go rośnie w mych okolicach że surowca ... hihihihihihi ... na pewno mi nie zabraknie.
    _
    Znalazłem (obiecany Ci Migo) przepis na wykonanie preparatu ze skrzypu:
    Ok. 20g wysuszonego ziela gotować na wolnym ogniu w 0,25 l wody rzez 20 do 30 minut. Następnie odstawić na 24 godziny. Następnego dnia przecedzić i uzupełnić wodą do 4,5 l. Przed użyciem mieszać 10-15 minut. Pryskać dolne i górnee powierzchnie liści opryskiwaczem mgławicowym. Powtarzać oprysk co 10-14 dni. Roztwór powinien mieć blady zielonożółty lub brązowy kolor i powinien pachnieć skrzypem.
    Skrzyp nalezy zbierać w czerwcu i lipcu, bez korzeni. Suszyć szybko w temp. 40 C.
    Preparat służy do zwalczania chorób grzybowych (mączniaka, zgnilizny, rdzy, parchwi, kędzierzawości liści na brzoskwini, zarazie ziemniaków na pomidorach).
    Jak podają w literaturze - jest to ponoć najskuteczniejszy preparat biodynamiczny przeciw takim chorobom.
    _
    W sprawie kalendarza.
    Niestety, tu nie mam prawie żadnych doświadczeń.
    Wiem że taki kalendarz jest na bieżąco podawany w każdą sobotę w I programie TV o 8.15 (chyba) w programie "Rok w ogrodzie" - czy jakoś podobnie.
    Dla mnie jednak (a z tego co widziałem powyżej, to również i dla Ciebie Migo) warunkiem wykonania prac w ogrodzie jest posiadany czas.
    _
    To na razie tyle, póżniej jeszcze tu wstąpię i postaram się coś napisać.
    Pozdrawiam Migo.

  • Werter 2005.02.11 [10:40]
    Powrócę na chwilkę do sprawy Lawendy.
    Pisałaś Migo, że trudno otrzymać ją z nasion, że bywa to zniechęcające.
    Podejrzewam, że przyczyną braku wschodów nasion u osób które Ci to mówiły, bierze się z braku stosowania ich wcześniejszej przedsiewnej stratyfikacji. Nasiona niektórych roślin nie są zdolne do kiełkowania bezpośrednio po zbiorze. Muszą one przejść cykl przemian (jego długość i przebieg zależy od gatunku) do czego potrzena im jest wysoka wilgotność i niska temperatura. W przypadku Lawendy czas ten wynosi , jak pisałem, ok. 8 - 9 tygodni.
    Domowym sposobem wystarczy, że w pudełeczku np. po jogurcie wymieszamy nasiona z wilgotnym piskiem. By ograniczyć parowanie, wysychanie, wierzch naczynka przykrywamy folią lub wieczkiem w którym KONIECZNIE należy wykonać kilka otworów. Do zachodzących przemian nasionom niezbędny jest bowiem dostęp tlenu. Całość wkładamy do lodówki w temp. 0 - 4 C. Od czasu do czasu kontrolujemy wilgotność piasku.
    Na początku kwietnia, nasiona wraz z piaskiem wysiewamy do skrzyneczek i ..... gotowe.
    _
    W podobny sposób możemy stratyfikować nasiona orzecha włoskiego, jeśli są nam potrzebne siewki do szczepienia zrazów z drzew bardziej wartościowych, dających duże owoce, a jednocześnie duża ilość nornic na działce skutecznie nam to uniemożliwia, wyjadając orzechy posadzone jesienią do gruntu. Czas stratyfikacji wynosi wówczas ok. 120 dni.
    Dla ciekawości:
    Dla np. róży Rosa Rugosa, stratyfikacja wygląda nieco inaczej odbywa się bowiem w dwu fazach: ciepłej (20 C) i chłodnej (4 C), każda po ok.13 tygodni.
  • Werter 2005.02.11 [13:36]
    Jeszcze zdążę podać dziś szybciutko przepis na preparat z pokrzywy:
    _
    Zbiór należy prowadzić od maja do września. W dni pogodne, po ścięciu należy pozostawić pokrzywę na krótko do przewiędnięcia (traci wtedy właściwości parzące). Suszyć należy w cienkich warstwach, aby się nie zaparzyła i nie sczerniała, na słońcu lub w cieniu. Używa się całej rośliny bez korzenia.

    Preparat przyśpieszający wzrost roślin i działający przeciw zgniliżnie.
    Gnojówka: 200g suszu lub 1 kg. zielonej pokrzywy nastawić na 10 l zimnej wody i trzymać do sfermentowania.
    1. Rozcieńczyć wodą (1:20) i opryskiwać pędy roślin przed pękaniem pączków (przeciw chlorozie liści).
    2. Rozcieńczyć wodą w stosunku 1:10, podlewać glebę w okresie wegetacji roślin (przyśpiesza wzrost).
    3. Kąpać korzenie roślin doniczkowych (wraz z doniczka) w sfermentowanej gnojówce, rozcieńczonej wodą w proporcji 1:10 (przeciw więdnięciu).
    4. Podlewać nie rozcieńczoną gnojówką stos kompostowy przez cały rok.

    Preparat na wzmocnienie roślin, przeciw przędziorkom i mszycom
    Gnojówka: fermentującą gnojówkę zmieszać z wyciągiem skrzypu w proporcji 1:0,5 i rozcieńczyć wodą 1:50. Stosować do opryskiwania roślin przed rozwinięciem liści i kwitnieniem.

    Wyciąg: 1 kg. świeżych roślin nastawić w 1 l. wody na 12 godzin. Opryskiwać pędy i liście roślin opanowanych przez mszyce, w okresie wegetacji.
    _
    Pozdrawiam Cię Migo cieplutko i ......... do poniedziałku.
    Cześć.
    Ps.
    Zajrzyj proszę do skrzynki, wysłałem Ci e-mail.
  • Werter 2005.02.11 [13:44]
    Ojej, jakaś buzia zakryła proporcje w ostatnim wpisie.
    Winno być:
    " ... w proporcji 1:0,5 i rozcieńczyć ..."

    Zmykam już, ... pora iść do domku.
  • Miga 2005.02.13 [20:43]
    Witaj Werterze.

    Jeśli chodzi o przepis na miodzik to pomyślałam że dobrze byłoby go podać wiosną, może wtedy to kogoś zachęci do wypróbowania.
    Jeśli chodzi o kalendarz księżycowy to mam w domu poradnik Zbigniewa Przybylaka który jest ogromnym zwolennikiem i praktykiem ogrodnictwa biodynamicznego. Jak już pisałam, ze względu na charakter pracy i to, że zajmuję się tym sama, nie udaje mi się zebrać na tym polu własnych doświadczeń. Jedynie zaobserwowałam, że w pobliżu pełni dni bywają parne i wtedy należy ograniczyć podlewanie, gdyż wzrasta wrażliwośc na choroby grzybowe. Nie warto też wtedy nic siać ani wysadzać rozsady. Pan Przybylak.
    Teraz znowu kawałek o sąsiedztwie roślin:
    Marchew lubi sąsiedztwo cebuli, szczypiorku, por, koperek, sałatę, groch, fasolę, skorzonerę, rzodkiewkę, nie lubi: buraków, ziemniaków i kapusty.
    Cebula, lubi najbarzdiej marchew, oprocz tego: warzywa kapustne, koper, ogórki, pora, buraki, sałatę, pietruszkę i rzodkiewkę. Nie lubi fasoli i grochu.
    Fasola dobrze rośnie w towarzystwie dyni, ogórka, kopru, selera, grochu, szpinaku, kapustnych, truskawek, ziemniaków, marchwi pomidora, sałaty, rzodkiewki, pietruszki i rabarbaru.
    Rzodkiewki nie należy wysiewać w pobliżu pomidorów i kapustnych.
    Pietruszki nie należy siać koło sałaty.
    Nie wiem czy wysadzasz w rzędy poziomek i truskawek czosnek i cebulę, dobrze robi to na szarą pleśń.
    Nie wiem czy wiesz, ale takie naprzemienne siewy i inne biodynamiczne metody to nie jest wymysł naszych czasów. Nasi dziadkowie to stosowali z ogromnym powodzeniem. Skończono z tym wraz z przemysłową uprawą.
    Podoba mi się stwierdzenie wielu ekologów, że w ogrodzie, na polu, w sadzie musi być miejsce dla wszystkich, czyli obrazowo przedstawiając: pierwzse śliwki dla robaków a następne dla nas. Kiedy jakiś szkodnik zaczął si e masowo rozmnażać t znak, że zachwiana została równowaga. Często np masowa inwazja mszyc jest objawem przenawożenia roślin co niestety obserwuję czasami na działkach.
    Nie udało mi się jeszcze zdobyć książki pani Gumowskiej, ale jestem dobraj myśli.
    Kończę bo coś mnie chyba \"bierze\" choróbsko. Wezmę miodzik z mniszka, krople z pestki grapefruita i może przez noc wyzdrowieję.
    Do następnego....
  • Miga 2005.02.13 [20:45]

  • Miga 2005.02.16 [08:19]
    Hej Werterze!

    Nie ma Cię, mamnadzieję, że nie dopadła Cię grypa. Jeśli tak to życzę szybkiego powrotu do zdrowia i do ponownego sklikania.
  • Miga 2005.02.16 [08:20]
    Hej Werterze!

    Nie ma Cię, mamnadzieję, że nie dopadła Cię grypa. Jeśli tak to życzę szybkiego powrotu do zdrowia i do ponownego sklikania.
  • Werter 2005.02.17 [10:25]
    Witaj Migo.
    Nie, nie, to nie grypa była przyczyna mej nieobecności na Forum (przecier z róży, jaki z łakomstwa swego systematycznie wtrusiam, robi swoje ... hihihihi ...).
    Po prostu nagle i niespodziewanie musiałem być na urlopie, a to z powodu braku dostępu do netu, oznacza mą ciszę na Forum.
    Piszesz Migo, że nie udało Ci sie zdobyć jeszcze książki pani Gumowskiej. Tak, z tym mogą być kłopoty (rok wydania 1985), należy jej szukać raczej tylko w antykwariatach.
    Podaję Ci dwa adresy takowych:
    http://www.antykwariat.szcz.pl/sklep.php?grup a=nowosci2
    cena 6 zł patrz poz. 188

    http://www.antykwariat.literacki.com/cgi/dr.p l?ba=kni&st=pj&ka=9v&an=on&j=2
    cena 15 zł
    Innym rozwiązaniem jest przesłanie Ci ksero dotyczące przepisów z wybranych roślin, jakie mogę dla Ciebie bez większych problemów wykonać. Wadą tego rozwiązania jest jednak to, ze przestałabyś być anonimową. Niestety nie mam skanera co zajlepiej załatwiłoby sprawę.

    W sprawie wiosennego sadzenia malin zgadzam sie z Tobą całkowicie. Nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie, jednak możliwe do wykonania pod warunkiem jak najwcześniejszego wysadzenia, oraz póżniejszej starannej pielęgnacji (podlewanie).
    _
    O iglakach - za chwilę.
    Pozdrawiam Migo.

  • Werter 2005.02.17 [13:07]
    Wybacz Migo, lecz Forum tak wolno dziś chodzi, że nie wiem czy nawet ten post "dojdzie".
    O świerkach więc postaram się napisać jutro, około 6-stej rano.
    Pozdrawiam cieplutko: Werter.
  • magdzioł 2005.02.20 [13:18]
    Witaj MIGA! cudowne forum, wreszcie coś czego szukałam. Mam nadzieję,że Twoje wpisy z 17.02. nie są ostatnie i to forum działa nadal. Trochę o sobie, mieszkam na wsi, ale nie ma to nic wspólnego z wsią. Nie trzymam żadnych gadzin, nie uprawiam pola. Kupiliśmy dom na wsi, teran ogrodzony przy domu to ok.20 arów, reszta to łąka za płotem kolejne 20. Całe życie mieszkałam w mieście ,choć wczesne dzieciństwo spędzałam na wsi u babci. Stąd ta tęsknota za wsią i marzenie, żeby tu zamieszkać. I marzenie się spełniło. Tylko ,że oprócz mnie , nie docenia tego dobrobytu ani córka ani mąż.(Męża usprawiedliwię, praca pozwala mu na cieszenie się wiejskim klimatem tylko w weekendy i to nie wszystkie). Posesja była bardzo zaniedbana, ścieżki porośnięte wszelkimi możliwymi chwastami, trawniki to głównie trawa łąkowa ..... Sad z przerośniętymi ,nie przycinanymi starymi drzewkami ....itp. Ale i tak pokochałam to miejsce. Wkładam w mój ogród każdą wolną chwilę i pieniądze. Uczę się sama, czytam, mam sporo ciekawych książek,( moi kochani domownicy wiedzą,że mamę i żonę to można uszczęśliwić nową sadzonką czy tylko workiem kory ....a dobra ksiązka o ogrodach jest najcudowniejszym prezentem). Jak wspomniałam, uczę się na własnych błędach.Mąż się czasem śmieje,że ganiam roślinki z grządki na grządkę bacikiem. A ja zwyczajnie sprawdzam ,gdzie im będzie najlepiej. Pochwalę się,że ja też znalazłam sposób na róże i mszyce, nie tylko lawenda ,KOCIMIĘTKA jest idealna, dobrze zadarnia podłoże, zapobiega przesuszeniu ziemi, ma piękne błkitne kłosy, można ją ciąć, nawet trzeba , wtedy zakwita ponownie, nie boi się ostrego cięcia. Jedna jej wada ,nie pachnie tak pięknie jak lawenda, ale to bylina, nie boi się suszy, czy zalania, szybko się rozrasta. Wiele razy czytałam o kalendarzu księżycowym ale nie znalazłam tak naprawdę wystarczających informacji. Zaciekawiły mnie też Twoje i Kolegi wiadomości o ekologicznych sposobach na choroby i szkodniki roślin. Przepraszam,ale mogłabym tak bez końca o tych ogrodach. Ale może na początek to wystarczy, nie chiałabym zrazić Was do swojej osoby. Pozdrawiam serdecznie i z niecierplowością czekam na kolejne Wasze ciekawostki ogrodnicze.
  • Miga 2005.02.20 [21:43]
    Witaj Magdziołkwiatek.gif

    Cieszę się, że mamy nową miłośniczkę ogrodów.
    Gdy czytałam Twój wpis widziałam jakby zrealizowane moje marzenie. Dom na wsi, malutki ale z olbrzymim ogrodem to coś co śni mi się po nocach. Niestety, nie wiem czy uda mi się kiedykolwiek zrealizować to marzenie. Twoje podejście do tematu jest bardzo podobne do mojego, też uczę się na własnych błędach i szukam w literaturze, rozmawiam z bardziej doświadczonymi działkowcami.
    Nie wszystkie moje pomysły do nich trafiają gdyż najczęściej są to emeryci bardzo przywiązani to własnych sposobów. Z kalendarza księżycowego to się wręcz głośno śmieją choć zauważyłam że wielu po cichu go stosuje np. w trakcie rozmowy któryś mówi, że z cięciem poczeka aż się księżyc \"obróci\".
    Kalendarzy jest bardzo dużo, ja osobiście stosuję Ekologiczny Poradnik Księżycowy Zbigniewa Przybylaka wydawnictwa Gaj z Bydgoszczy. Pan Przybylak propaguje ekologię polską, opartą na doświadzeniach naszych pradziadów, choć czasami wspiera się światowymi nowinkami.
    Tak jak napisałam wcześniej, tryb pracy nie pozwala mi się stosować ściśle do zaleceń więc mało jeszcze mam własnych obserwacji.
    Mam przyjaciółkę z olbrzymim ogrodem na wsi, która zaczynała tak jak Ty na zaniedbanym terenie i piaszczystej glebie a teraz ma ogród jak z bajki.
    Jeśli chodzi o kocimiętkę to słyszałam, że się dobrze komponuje z różami min. ze względu na mszyce. Niestety słyszałam, że bardzo przyciąga koty dlatego jej nie sieję. Czy może coś zaobserwowałaś, bo może to nieprawda.
    Lubię koty ale na naszych działkach są plagą, barzdo szybko się rozmnażają i czynią wiele szkód.
    Życzę Ci powodzenia, nie zrażaj się nawet gdy spadną na Twój ogród jakieś plagi bo wyjdziesz z tego bogatsza o nowe doświadzenia.
    Będę bardzo wdzięczna za każdy wpis i dzielenie sie spostrzeżeniami.
    Jak pewnie zauważyłaś, prawdziwa kopalnią wiedzy jest Werter, mam nadzieję, że będzie nas dalej wspierał swimi doświadzeniami.
    Pozdrowienia.
  • Werter 2005.02.21 [10:06]
    Witaj Migo.
    Witaj Magdziołko.
    Wielki rumieniec wykwitł na mym skromym licu Migo, gdym przeczytał ostatnie Twe zdanie. Niestety prawda jest nieco bardziej dla mnie okrutna, bowiem ekologicznej uprawy uczę dopiero śledząc pilnie wszystkie Twe posty.
    Tak jak wcześniej pisałem, zawsze preferowałem chemiczne metody zwalczania chorób i szkodników, a to z prostej przyczyny: nie znając innych metod, uważałem chemię za najskuteczniejszą. Jednocześnie zdawałem sobie sprawę z wad i niedoskonałości tej metody stosowanej w przydomowym ogrodzie.
    Celowo podkreślam "przydomowym", bowiem uprawy przemysłowe, szybciej jak sądzę, wybiorą drogę genetycznej modyfikacji roślin uprawnych niż uprawy ekologicznej.
    Ale ... wracając do tematu.
    Jak pisałem wcześniej, metoda chemicznej ochrony nie jest doskonała, przekonałem się o tym gdy krzewy róż cukrowych podczas kwitnienia (a więc pory zbioru kwiatów) zostały zaatakowane przez mszyce. Zastosowanie środków chemicznych z oczywistych względów nie wchodziło w rachubę. Z bezsilną wściekłością więc patrzyłem jak owe "paskudniki" panoszą sie po nich bezkarnie.
    Naturalnie róże to tylko przykład jaki z łatwością rozszerzyć można na cały szereg warzyw (np. ochrona ogórka przed mączniakiem w początkowej fazie plonowania).
    _
    Jeszcze raz powitam, ciesząc się podobnie jak Miga, nową naszą współrozmówczynię na łamach Forum.
    _
    A teraz o świerkach:
    1. Odmiany "płaczące" - pendula.

    ŚWIERK POSPOLITY (Picea abies)
    - FROHNBURG - wys. do 4 m. Rośnie wolno (10-letnia roślina ma ok. 1,5 m wysokości) przyjmując oryginalny, płaczący pokrój. Wymaga podpierania gdyż przewodnik nie ma tendencji do samodzielnego wznoszenia się.
    - INVERSA - odm. podobna do poprzedniej.
    - PENDULA - Rośnie silnie. Przewodnik wznosi się samodzielnie w górę, natomiast gałęzie boczne są zwisające.

    ŚWIERK SERBSKI (Picea omorika)
    - PENDULA - wyrasta na duże drzewo (do 25 m wys.)

    CYPRYSIK NUTKAJSKI (Chamaecyparis nootkatensis)
    - PENDULA - Wyrasta do 7-10 m wysokości (10-letnie mają 3-4 m.) Jedna z NAJPIĘKNIEJSZYCH odmian, o lużnym pokroju z delikatnie przewieszającym sie wierzchołkiem. Lubi stanowiska słoneczne.
    GORĄCO GO POLECAM, mimo dość wysokiej ceny młodej sadzonki (ok. 60-80 zł).

    CHOINA KANADYJSKA (Tsuga canadensis)
    - PENDULA - Wolno rosnący, półkulisty, płaczący krzew o szerokiej koronie, wyrastający do 3 m wysokości i średnicy 3-5 m. Jest to jeden z nielicznych iglaków lubiących miejsca zacienione.

    Cdn.
    _
    W zasadzie tekst ten nie mieści się w temacie dyskusji, ale pozwoliłem sobie go tu zamieścić na wyrażną prośbę Migi. Jej też pozostawiam decyzję w sprawie jego ewentualnej kontynuacji.

    Pozdrawiam cieplutko.


Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...