Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja

POMÓŻCIE !!! NIE MOGĘ ŻYĆ Z OKRESEM!!!

Polecane posty

Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja

Mam go już 9, 5 lat. Nie mogę psychicznie znieść tego, że go mam. Wiedziałam, że kobiety tak mają, że to "normalne", ale kiedy go pierwszy raz dostałam o mało co nie zwariowałam. Jest co raz gorzej! Cały miesiąc gonię po kilkanaście razy do WC sprawdzając, czy przypadkiem nie dostałam. Kiedy już przyjdzie (po 2 tyg. bólu piersi, który jest nie do wytrzymania- boli nawet gdy oddycham!) czuję się brudna, brzydzę się siebie! Nie mogę z nim żyć! Płaczę 7 dni- póki się nie skończy! Nie wychodzę z domu przez jakieś 10 dni! Całą miesiączkę siedzę. Nie wstaję z fotela, bo nie mogę znieść tego uczucia kiedy coś się ze mnie leje, a ja nad tym nie panuję i nie mogę znieść widoku krwi na podpasce ani tego, że noszę coś w majtkach, nie mówiąc już o tamponach. Potrafiłabym cały okres przesiedzieć z jedną wkładką higieniczną i na koniec i tak byłaby czysta- tak pozaciskana siedzę. Robiłam wszystko żeby zwalczyć to w sobie, ale się nie udało. Poszłam do psychiatry. Stwierdził nerwicę natręctw, nerwicę lękową i silną depresję. Powiedział, że walka z tymi natręctwami będzie bardzo długa i ciężka i nie wie czy nam się uda. Wszyscy lekarze do których id e robią wielkie oczy słysząc na jakim tle mam natręctwo. Czy ktoś też tak ma? Pomóżcie mi. Już kilka razy chgciałam ze sobą skończyć, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam. Pomóżcie mi proszę!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość idź do lekarza
poproś ginekologa o leki hamujące miesiączkę, można bez szkody dla zdrowia nie mieć okresu przez 5 lat, zapytaj o tabletki Cerazette, bierze się je cały czas bez przerwy i nie masz wcale okresu, równolegle lecz się u psychiatry, przez forum to ci chyba nikt konkretnie nie pomoże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem czemu napisałam o recepcie, w końcu wszelkie tego typu leki są na receptę ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja
Prosiłam o leki, dostałam depo- prowerę- po niej plamiłam wiele tygodni (i siedziałam przez te tygodnie!). Potem orgametril- pomógł, ale jak po 4 miesiącach musiałam odstawić prawie dostałąm krwotoku i straszne błony ze mnie wypadały. Nie da się długo zażywać leków, bo błona i tak narasta (przy preparatach z estrogenem szybciej). Boże ja już nie wim co robić! Przecież okres jest jak sikanie- coś normalnego, fizjologia! Wiem to, tłumaczę to sobie, a mimo to nie potrafię się przemóc. Czuję, mże psychiatrzy nie wiedzą jak ze mną rozmawiać- bo ja wiem, że to co robie nie ma sensu. Żaden z nich nie spotkał się z takim przypadkiem jak mój- mówili mi. Czy to znaczy, że na świecie tylko ja jestem TAKA...???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość alexxxaaa
słuchaj, ja też nie cierpię jak mam okres, to uczucie że coś przecieknie , że poplamię bieliznę i ktoś zobaczy, to że trzeba latać do toalety, takie uczucie brudu, chyba wiele kobiet to ma, jednak używam tamponów, tylko tych o dużych chłonnościach, wkładka higieniczna(discreet, cieniutkie i jak coś przcieknie to mają sporą chłonność!!!!) i oczywiśnie chusteczki nawilżane do higieny intymnej, dzięki temu zawsze czuję się świeżo(idę zmienić tampon i 'odświeżam się' chusteczką'), nowy tampon, nowa wkładka) i mam uczucie pewności, mogę założyć mini i obisłe jeansy, takie uczucia jak ty opisujesz miałam przy podpaskach, czułam że coś się 'wyklewa' :/, bleeeee, jak nie miałam możliwości zmienić podpaski to budzi łam bieliznę i ruszając się czasem miałam lekko pobrudzoną skórę ale z tanponami jest naprawdę spoko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gryczka
Co do hamowania miesiączki farmakologicznie, niestety nie mam pojęcia na ten temat. Ja miesiączkę lubię:-) Ale uważam, że zdecydowanie powinnaś podjąć leczenie psychologiczne/ psychiatryczne, ponieważ nie akceptujesz integralnej części siebie. Nienawidząc tak bardzo swojego ciała, nigdy nie zdołasz być szczęśliwa. Zdecyduj się na terapię, musisz chociaż spróbować. Powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Miesiączka jest i będzie
Musi być, żeby drogi rodne się oczyściły ze złuszczonej błony i zepsutej krwi.Jak sie zatrzymuje miesiączkę to dziewczyny później mają przeróżne zapalenia, grzybice i i infekcje.Lepiej jak leci ci krew jak wszystkim kobietom niż miała by ci się sączyć śmierdząca ropa. A twoje obrzydzenie tkwi w głowie.Może idź do przychodni do psychologa, bo ginekolog tu nic nie pomoże.Nie możne zatrzymywać tego co naturalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja
Przecież pisałam, że chodzę do psychiatry... tylko, że to nie pomaga i z tego co mówi (mówią, bo byłam u kilku) może nigdy nie pomóc. Najskuteczniejszą metodą wyleczenia jest na jakiś czas wyeliminować czynnik stresogenny. To raczej nie jest możliwe. Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość *veega*
zrób tak jak Ci mówił ktoś wcześniej - spróbuj z tamponami, jak nauczysz się je dobrze wkładać to nie będziesz ich czuł i nie będzie uczucia, że coś się wylewa, może wtedy będzie łatwiej powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 8-O
O żesz matko kochana! Jak zepsuta krew, jaka ropa!!! O czym Wy ludzie piszecie? Krew jest tą samą krwią co płynie ci w ręce, nodze, przepływa przez serce! Bierze się ona stąd, że pod dużym ciśnieniem napiera na ścianki i one pękają- krew wydostaje się na zewnątrz.... Nie powtarzajcie w XXI wieku takich prababcinych bredni, tylko poczytajcie książki. Błona się złuszcza na skutek zmian hormonalnych. W ciąży zaś zamiast wydobywać się na zewnątrz błona jest cyklicznie jakby wchłaniana przez organizm. I co? Czy w ciąży leje się ropa? :) A co w takim razie dzieje się z "zepsutą krwią"? :) Może dziecko ją dostaje... hmm Błagam nie powtarzajcie takich bredni. Jestem na studiach medycznych i aż mi się włos jeży na głowie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość *veega*
*czuła sorry

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja
Tampony- to jest dopiero cyrk! Ta świadomość, że coś jest we mnie. Nie potrafię o nim zapomnieć ani na minutę. Zakładam tampony na noc, bo inaczej bym się nie położyłą- kiedyś tak było. Kładę się koło 4 nad ranem, a cały dzień myślę o tym, że w nocy trzeba założyć tampon. Stale myślę, żę on mi wypadnie jak będę szła. Tampon to dla mnie po prostu horror. Jestem strasznym świrem. Nienawidzę siebie i czuję się przez okres okropnie upodlona i żal mi nas kobiet, że nie możemy żyć tak jak mężczyźni. A ciąża? To dopiero mam schizy jak myślę o tym co siedzi w kobiecie. Przepraszam, mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Po prostu gdzieś muszę się wygadać, bo mi strasznie ciężko, a tu na forum są naprawdę fajni ludzie. Pozdrawiam Was serdecznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Majka33l
Witaj.Kiedy dostałam okres była to dla mnie tragedia.Zle się czułam ,wszystko mnie bolało,spałam wtedy albo płakałam i tak było przez wiele lat.Doszło nawet do tego że liczyłam czas do menopauzy żeby tylko TO się skonczyło.Po wielu latach doszłam do wniosku że i tak nie mam wpływu na swój okres,na to że on jest więc postanowiłam z WROGA zrobić może nie przyjaciela ale chociaż znajomego. I tak np.gdy dostawałam okres specjalnie gdzieś wychodziłam,robiłam nieforsujące wycieczki rowerowe,wypozyczałam fajny film,sprawiałam sobie radosci na które wcześniej było mi szkoda czasu i pieniędzy. I tak małymi kroczkami mój mózg i ciało przyzwyczajało się do okresu i zaczełam traktować ten stan prawie jako fizjologia choć na zawsze będę czuła w tym stanie dyskomfort fizyczny i psychiczny ale do zaakceptowania. Trzymam za Ciebie kciuki bo wiem że nie jest Ci łatwo i wierzę że wkoncu zaakceptujesz swoją kobiecość.PA.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mozesz jeszcze
rodzic dzieci rok po roku, nie bedziesz miala okresu :P a tak powaznie, to tampony sa najlepsze, i nie ma mowy by jakis wypadl btw- czy ty w ogole uprawiasz seks z taka akceptacja wlasnego ciala? a jak praca? nie da sie w ten sposob pracowac przeciez a tak w ogole to zwykle tabletki anty tez pomoga, po nich krawiwenie z odstawienia jest mniejsze duzo, a np przy mirenie to u niektorych kobiet w ogole zanika,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lamka 2
Ja pierwszy okres dostalam wczesniej niz Ty, bo w wieku 8 lat, tez mimo rozmowy z mama nie czulam sie na to gotowa. Z dziecka z dnia na dzien przeistoczenie w kobiete. Ale nie wiem czy to tak sie dzieje w kazdym przypadku, ale ten pierwszy okres nawet jesli wystepuje kilka miesiecy on zanika naturalnie na pare lat. U mnie zanikl po miesiacu, a nastepny dostalam niepamietam dokladnie, ale chyba w 7 klasie szkoly pods, jakos tak. Kup sobie cieniutenkie, kolorowe podpaseczki i traktuj to tak, tak jak kiedys poraz pierwszy ubralas stanik itp. A wiesz, ze jak zaczynasz dojrzewac i biuscik Ci urosnie i w ogole, nie ma sie czym przejmowac naprawde.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja
Majka => bardzo Ci dziękuje. Też próbowałam go polubić- jeśli to w ogóle możliwe.. Nie udało się, ale nadal wierzę, że może kiedyś dam radę. Co się tyczy życia, pracy itp, to niestety nie pracuję i rzuciłam studia- właśnie przez okres. Przez niego wszystko "musiałam" rzucić, nawet taniec, chociaż proponowano mi wyjazd do Moskwy do szkoły, bo tam trafiają najzdolniejsi. Jak sobie to przypomnę, to chce mi się płakać. To straszne, że człowiek sam dla siebie może być takim katem. Złożyłam papiery na studia w tym roku. Od października zaczynam naukę. I boję się tego, bo czuję, że skończy się to tak samo jak poprzednie studia- nieuczęszczanie na zajęcia i koniec przygody ze studiowaniem. Stawiam jednak przed sobą stale takie wyzwania (bo dla mnie to są wielkie wyzwania, choć kogoś może to śmieszyć). Zapisywałąm się na różne zajęcia i mówiłam sobie "Dam radę! Okres przyjdzie, a ja pojadę na te zajęcia". A później było: "Nie udało mi się, ale za miesiąc musi się udać". Póki co są tylko porażki. Mam prawie 24 lata i tak marnuję sobie życie.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tak.....
jejciu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość czy ktoś zmaga się z tym co ja
czy to znaczy, że tylko ja borykam się z tym zaburzeniem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gryczka
Przepraszam, źle zrozumiałam. Myślałam, że byłaś u psychiatry jednego czy drugiego i jakoś Ci to nie przypasowało. A psycholog? Moim zdaniem głównym problemem nie jest nerwica natręctw. Tzn. ona jest tylko na wierzchu, a pod nią leży gigantyczny brak akceptacji własnego ciała i chyba życia w ogóle... Bardzo mnie to porusza. Interesowałam się tym swego czasu i bardzo starałam się zrozumieć, dlaczego niektóre kobiety nie akceptują miesiączki, czują się w jej trakcie upokorzone... Często leżą u podłoża czynniki osobowościowe, ale - szczerze mówiąc - z tak ekstremalnym przypadkiem się nie spotkałam. Dla mnie menstruacja to coś pozytywnego, pewnego rodzaju święto kobiecości. Nie czuję się tym upokorzona, bo to oznaka tego, że mogę dać nowe życie, a to jedynie powód do dumy. Nawet jeśli nie chcesz mieć dzieci, miesiączka jest zwyczajnie oznaką Twojego zdrowia i prawidłowego funkcjonowania organizmu... Kurczę, bardzo mi przykro, że nie umiem Ci pomóc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do gryczka
a ty to w druga storne przeginasz, moze zrobic krwi miesiecznej ołtarzyk? ty jak te pojebki z tej strony z podpaskami wielokrootnego uzytku :O kobiecosc to nie jest zwykla fizjologia ale cos glebszego, jesli ty utożsamiasz kobiecosc z okresem to wspolczuje prymitywizmu :O btw- nowe zycie to dajesz nie dzieki okresowi, moja droga, radze sie pouczyc troszke fizjologii a nie odprawiac gusla :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gryczka
I po co się denerwować?:-) Nie robię z miesiączki ołtarzyka, nie stosuję podpasek wielokrotnego użytku i nie utożsamiam kobiecości z okresem, natomiast uważam, że jest on integralną częścią kobiecości, jedną z jej wielu oznak. Wiem, dzięki czemu daję życie. Okres jest pewnego rodzaju oznaką, że mogę to zrobić (choć nie zawsze, rzecz jasna, ale jednak teoretycznie kobieta miesiączkująca prawidłowo, jest uważana za płodną). Nie rozumiem, skąd Twoje oburzenie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Wg mnie jedyną szansą jest
jednak próba farmakologicznego zahamowania miesiączkowania. Psycholog, psychiatra - fajnie, ale jak to wszystko czytam, to mi włosy na głowie dęba stają i mam wrażenie, że ta trauma jest zbyt głęboka, by tylko to mogło pomóc. Grzebanie w głowie owszem, żeby szukać przyczyny, ale najpierw trzeba coś zrobić fizycznie z tym "demonem", bo dziewczyna u czubków wyląduje. Autorko, szukaj, czytaj, znajdź dobrego ginekologa (nie jakiegoś mamuta, co Ci przepisuje przestarzałe środki typu orgametril i na tym kończy się jego wiedza) :O Ja się w tym nie orientuję, bo swoją kobiecość akceptuję i akurat ja stosuję tylko NPR (jestem mężatką), ale ostatnio czytałam o nowoczesnych środkach antykoncepcyjnych, które "wyłączają" okres na rok! Kurczę, szkoda że się temu nie przyjrzałam, ale przecież od czego masz net. Szukaj informacji! Przy opisie tych środków było właśnie napisane, że wiele kobiet ich nie akceptuje, bo nie czują się komfortowo z tak całkowitym brakiem okresu, który jednak kojarzy im się z kobiecością, płodnością, zdrowiem w kobiecych sprawach. A przecież dla Ciebie byłoby to właśnie idealne rozwiązanie. Dziewczyno, masz ten koszmar od 10 lat, a jest XXI wiek. Naprawdę można farmakologicznie zatrzymać albo bardzo ograniczyć miesiączkę. Przyznaj się, u ilu ginekologów byłaś i czy sama szukałaś informacji? Bo mnie się wydaje, że Ty w ogóle w panikę wpadasz na tyle, że nawet zajmować się tą sprawą nie dajesz rady. Ale musisz. Ktoś tu zadał też ważne pytanie. Jak z seksem, z postrzeganiem mężczyzn, z postrzeganiem całej seksualności, kobiecości, macierzyństwa? Bo mnie się wydaje, że problem jest szerszy i to natręctwo, to jest tylko symptom. Czy ktoś Cię kiedyś skrzywdził? Może szukaj dobrego terapeuty (będzie Ci ciężko w Polsce), ale uważam, że okres musisz zastopować, żebyś mogła po prostu zacząć żyć, bo to co się z Tobą dzieje, to jest jakiś koszmar niewyobrażalny! Pozdrawiam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do gryczka
no sorry, ale zabrzmialas jak te nawiedzone wariatki ze strony z podpaskami wielokrotnego uzytku coz, miesiaczka to jeden z objawow kobiecosci ale rzeklabym ze najbardziej uciazliwy :P nie wyobrazam sobie ja kochac, toz to bol, zle samopoczucie i jednak pewne ograniczenia, np koniecznosc mienia kibla na podorędziu :P wydaje mi sie ze autorka rowniez nie akceptuje wlasnego ciala,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huiohiuh
"Zdecyduj się na terapię, musisz chociaż spróbować. Powodzenia!" TYlko kto by jej pomógł, skoro wszyscy u których była nie słyszeli o takim przypadku. Z reguły oni leczą wg schematów. W jej przypadku nie wiedzieliby co powiedziec... Mogę jedynie dodac od siebie, że jest takie zioło - rośnie praktycznie wszędzie, które potrafi przychamowac obfitosc krwawienia - jest to tasznik. Na pewno znacie je z widzenia - ma takie charakterystyczne maleńkie serduszka z nasionkami, wypróbowałam na sobie....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niektóre wkładki
domaciczne - spirale z hormonami również "wyłączają" krwawienie lub bardzo go ograniczają - nie rodziłaś -więc to nie jest wskazane - ale chyba lepsze od zwariowania. A poza tym nie mogę sobie w tej chwili wyobrazić Ciebie jako matki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niektóre wkładki
i czy to aby nie prowokacja? dziwne to trochę...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Evka26
sprobuj zastrzykow anty! ja nie mialam okresu ponad rok..przemecz sie z plamieniem 1-2 mies a pozniej zniknie!pozdrawiam!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi się tez zdaje, że powinnaś sobie przyhamowac okres... może poszukaj lepszego ginekologa.... A co do tych terapii, jeśli psychiatra mówił, że tego się nie da do końca wyeliminowac, to chyba wiedział o czym gada. Kiedy jest nadzieja, to oni tak nie mówią... Wydaje mi się że utożsamianie tych spraw z brakiem akceptacji kobiecości to nadużycie. Wiadomo, że coś jest przyczyną. Ale może to sięgac do czasu, jak była np. niemowlęciem. Może wystraszyła się kiedyś widoku sporej ilości krwi jak była mała i nie pamięta? Chyba chodzi w tym głównie o widok krwi - jakiś rodzaj wstrętu... Z tego co słyszałam na terapii nie da się się przełamac awersji do czegoś. A ten ból odczuwany podczas okresu jest spowodowany nerwicą, jaka wykształciła się na tym tle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no ale jak ona pisze ze nie
lubi tamponow bo ma swiadomosc ze cos w niej siedzi to podczas seku tez cos w srodku jest :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak czytalam to, to myślałam że sama zeświruje. Jak masz takie problemy i mówisz ,że okres nie ciąża nie to idź wytnij sobie jajniki czy coś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×