Odpowiedz na ten temat

Ile kieszonkowego dla nastolatka?

  • qgdfsv 2012.09.23 [08:42]
    ja swoim dwóm córom daje po 100 pln tygodniowo.
  • Kkuna 2012.09.23 [09:03]
    Witam podszywy usmiech.gif Jednak podwyzszylam corce kieszonkowe o polowe, mam nadzieje ze nie wycfani sie, nie wiem czy to nie za duza kwota? Mloda bedzie dostawala 300 zl miesiecznie + 100 zl kieszonkowego od ojca + babcia ktora "rozpieszcza" swoja wnuczke, ja pokrywam oplaty za ciuchy, wycieczki itp. To nie za duzo jak na nastolatke?
  • jakis czarny mam 2012.09.23 [09:09]
    uwazam ze za duzo
    za swojemu nastolatkowi nic nie dawalam,w sredniej szkole kupowalam miesieczny i placilam za obiadu
    2 miesiace przed 18nasta kupil auto za zarobione przez siebie pieniadze,stalo pod domem az zrobil prawo jazdy,za ktore sam tez zaplacil
    on mnie nawet nigdy nie prosil,zeby mu na cos dala
    tel tez sam kupil i sam doladowywal
    czasami 100 dostal od babci-na swieta,urodziny czy dzien dziecka
  • Kkuna 2012.09.23 [09:23]
    Jakis czarny mam
    Fakt, gratuluje samodzielnego syna usmiech.gif Ale czasy niestety sie zmienily. Moja corka nawet nie ma czasu na obowiazki domowe, a co dopiero prace. Nie wyobrazam sobie zeby w wieku 15 lat pracowala i do tego uczyla sie. Jej rodzenstwo dostaje 1/3 kieszonkowego tego co ona. Nie wiem chyba wypadaloby im tez podwyzyc...
  • jakis czarny mam 2012.09.23 [09:26]
    no wiesz on pracowal w wakacje-cale albo miesiac
    dodatkowo w roku szkolnym naprawial komorki,kupowal zepsute,skrecil,rozkrecil i sprzedawal
  • xzzccz 2012.09.23 [09:26]
    a ja mam 16 lat i dostaje 30zł miesięcznie kieszonkowego i mi starcza.
  • jakis czarny mam 2012.09.23 [09:28]
    heh i nie pisz mi o czasach bo moj syn w tamtym tyg osiagnal pelnoletnoscsmiech.gif
    to nie bylo w tamtym wiekusmiech.gif
  • Kkuna 2012.09.23 [09:35]
    Jakis czarny mam
    Tylko pogratulowac syna usmiech.gif Moja cora raczej nie garnie sie do pracy. Uznala ze woli sie "edukowac". Ehh usmiech.gif
  • jakis czarny mam 2012.09.23 [09:40]
    powiem Tobie,ze moj syn tez ma zajecia dodatkowe i tam sie udziela kilka razy w tygodniu
    a te skrecanie telefonow to taka jego pasja
    kazde dziecko jest inneusmiech.gif na pewno Twoja corka ma jakies obowiazki oprocz nauki
  • no nie wierze..... 2012.09.23 [09:52]
    Ludzie!
    Mam 17 lat i w zyciu nie dostalam kieszonkowego!!! Kosmetyki, przyjemnosci oplacam sobie sama. Dostaje tylko na plaszcz na zime i na jakies fundusze, ubezpieczenia w szkole. Ksiazki do szkoly tez sama sobie kupuje!
    Jakbym miala 300zl kieszonkowego to na samochod nazbieralabym w niecaly rok-przeciez to 3600zl rocznie!!!
  • Kkuna 2012.09.23 [09:56]
    Co racja, to racja usmiech.gif Oby mi sie tylko nie rozpuscila usmiech.gif
  • jakis czarny mam 2012.09.23 [09:58]
    sama widzisz ile ambicji jest teraz w mlodych ludziachusmiech.gif
    trzeba im tylko dac mozliwosc wykazania sie a nie podawac wszystko na tacy
  • no nie wierze..... 2012.09.23 [10:02]
    Jakbym dostawala 600 tak jak ktos wyzej napisal to nawet bym sie nie zastanawiala i sie wyprowadzila!
    Ciekawe co by Pani corcia zrobila jesli nie dostalaby kieszonkowego przez 2 miesiace...
  • no nie wierze..... 2012.09.23 [10:05]
    "tylko zeby mi sie nie rozpuscila"
    Ona juz jest rozpuszczona gowniara, ktora dostaje polowe pensji samotnej matki trojki dzieci! Ludzie pracuja cale dnie za 600zl/miesiecznie!
    Jak jest Pani taka bogata to niech Pani pomaga biednym!
  • Kkuna 2012.09.23 [10:12]
    No nie wierze
    Bez przesady nie dostanie 600 zl, nie moge pozwolic sobie na to aby jej kieszonkowe siegalo prawie srednia krajowa. Byla sytuacja w ktorej corka nie dostala kieszonkowego przez miesiac i zrozumiala to usmiech.gif
  • Kkuna 2012.09.23 [10:19]
    No nie wierze
    Kochana, nie oceniaj mojej corki, gwarantuje ze nie jest rozpuszczonym dzieckiem, wrecz przeciwne.
  • Kkuna 2012.09.23 [10:22]
    No nie wierze
    Nie oceniaj mojej sytuacji materialnej, jezeli jej nie znasz. Corka z pewnosci nie zeruje na mojej pensji.
  • A ja dostaje..... 2012.09.23 [17:23]
    A ja dostaje 100 tygodniowo i spokojnie mi stracza smiech.gif
  • dellicja8999 2012.09.23 [17:53]
    A ja uwazam, ze rodzic powinien dawać dziecku kieszonkowe. Każdy ma swoje potrzeby a bycie nastolatkiem jest szczególnie kłopotliwe, gdy na wszystko brakuje pieniędzy i o każdy wydatek najdrobniejszy trzeba się "prosić". Ja nigdy nie miałam kieszonkowego i pamiętam jak milion razy się czułam podle i beznadziejnie, gdy moje koleżanki, znajomi szli gdzieś nawet na pizze czy cokolwiek lub nawet w szkole kupowali sobie w sklepiku picie po w-fie... Ja zawsze musialam się tłumaczyć "po co mi te 10zł", bo moi rodzice zawsze na każdy wydatek mieli swoje wytłumaczenie.. Nie miałam kasy na nic, a kiedy prosiłam mame, żeby kupiła mi choćby żel do mycia twarzy to widzialam ten ból, że ZNOWU oczywiście musi na coś wydać. A tak naprawdę to patrząc na innych naprawdę miałam niewiele. Moje koleżanki chodziły w fajnych ciuchach, miały kosmetyki, gadżety, do jedzenia kupowały wszystko co chciały a ja musiałam patrzeć. I nie była to kwestia tego, że moi rodzice nie mieli pieniędzy, bynajmniej. Oni po prostu każdy wydatek uznawali za zbędny. "Po co Ci 5 zł jak do sżkoły możesz wziąć kanapkę", "po co ci tusz do rzęs, nie musisz się malować" - kiedy nie chodziło o jakis drogi tylko zwykly za 15 zł ;/, , no ze wszystkim tak było ... Nawet na podpaski przy okresie nie miałam. Albo potrafiła mi dać 20 zł na kilka potrzebnych mi rzeczy (co oczywiście nie starczyło nawet na połowę z nich) i jeszcze pytać czy mi jakaś reszta została ... Ehh.. Długo można by pisać... ;/ Wiec do autorki - jak Cię stać - daj tyle kieszonkowego, ile uważasz. W dzisiejszych czasach prawda jest taka, że jak się nie ma pieniędzy, to nie można czuć się spokojnym, wolnym człowiekiem. Tylko nie zatrać przy tym dobrego wychowywania córki, żeby nie znała wartość pieniądza. Pozdrawiam.
  • no nic tylko być nastolatką 2012.09.23 [18:01]
    Dajecie tym dzieciom ile chcą, a potem gdy dorosną, zeby mieć od razu wszystko, będa brały kredyty, albo bedą miały doła, ze czegoś nie mają.
  • dellicja8999 2012.09.23 [18:12]
    A ja sądze, ze to rodzica rola utrzymywac dziecko i dac mu jak najlepszy start w doroslosc. Przynajmniej ja będę starała się tak postępować z moim dzieckiem. I wszystko nalezy robic z glowa. Jak dziecko dostaje oprocz pieniedzy takze wychowanie, nie powinno mieć z niczym problemu. I dla jasności - nie chodzi mi o dawanie dziecku niewiadomo jakich sum, ale takich, jakie spełnią te naprawdę prawdziwe potrzeby.
  • ente 2012.09.23 [18:24]
    uwazam ze 200zl na mc to max dla dziewdczyny w tym wieku.
    ja kieszonkowego jako takiego nie dostawalam. jak chcialam na bulke do szkoly, ksiazke, wyjazd, pizze to szlam do rodzicow i mi dawali.
    dzieki temu oni widzieli ile wydaje i czy nie idzie to na fajki a ja tez mialam to czego potrzebowalam.
    300zl na mc to 10zl dziennie. po co jej az 10 dziennie? nie podoba mi sie ten zwyczaj z wysokim kieszonkowym. dziecko uczy sie ze moze lekka reka wydac 300zl, a potem idzie do pracy, zarabia 1000 i dziwi sie ze nie umie za to oplacic mieszkania i zeby starczylo na jedzenie.
  • Mario Bolucci 2012.09.23 [18:25]
    Nie dostawałam nigdy kieszonkowego i uwazam, ze mozna dziecko wychowac bez kieszonkowego, a mimo t by wiedzialo ile co kosztuje i trzeba na to zapracowac. Jak żyłam?
    Wszystko opłacali mi rodzice, kino, bilety, itd. Pieniadze dostawałam na urodziny (np. 50 pln) albo jakies koncowki z zakupow. NAuczylam sie nie roztrwaniac i kupowac tylko to co było potrzebne. W szkole średniej było mnie już stać na puder i tusz, książki. Na wyjście ze znajomymi dostawałam 20pln. Kombinowałam tak by zostało. Z bratem nawet uzbieralismy pieniadze na rolki zbierjac butelki, reszte z zakupow, czasem babcia cos sypnela.
    Gdy poszłam na studia dopiero wtedy mogłam bardziej zaszalec. Studiowałam w miescie rodzinnym. Na drugim roku dopiero dorobiłam sie stypendium naukowego w zawrotnej kwocie 130 pln. Za to kupowałam kosmetyki (kolorówka) i karte do telefonu, kserówki itd. Jak zabrakło to rodzice dołożyli. W kolejnych latach stypendium było coraz większe wiec coraz wieksza czesc zaczelam pokrywać - bielizna, kosmetyki pielegnacyjne, pomniejsze ciuchy. Gdy zaczelam prace dodatkowo wtedy wszystko poza rachunkami i jedzeniem opłacałam sama.
    Gdy przeszłam na etat kupiłam samochod, wiec dodatkowo opłacac trzeba było utrzymanie samochodu. Nie dokładałam sie do rachunkow do jedzenia - rodzice nie pozwolili, jedyne co mialam robic to oszczedzac. Mam dzieki temu telewizor, konsole, pomniejszy sprzet rtv/agd o ktorym marzyła, oszczednosci.
  • ente 2012.09.23 [18:32]
    ja w ogóle jak dostawałam po 50/100zł na urodziny od rodziców/dziadków/ciotek to nie wydawałam od razu tylko zbierałam.
    i to naprawdę uczy szacunku do pieniędzy
    nie można dawać dzieciom kasy jak na tacy i to w dodatku takie kwoty
  • KroplaBezKitu7 2012.09.23 [18:33]
    przepraszam ale nie chce mi sie czytac calego wiec odpowiem po prostu na pyt. Poki sie uczy do matury to wiadomo zywisz ją i ubierasz, wiec teoretycznie 150 zl to fajna kaska. Ale 2 razy do kina, raz z kolezanka na pizze, tu fajna bluzke u patrzy i koniec nima. Z kolei dając więcej rozpieszczasz... W sumie zalezy czy sama jestes majętna np prowadzisz firme, ktora dzieciak ewentualnie odziedziczy to nawet 500 zl mozesz dawac. Nie wiem, moze sie myle..mloda jestem, dzieci nie mam wiec oczko.gif
  • Duma.... 2012.09.27 [10:09]
    Moja corcia dostaje 500 zl, starcza jej na kosmetyki, kino, pizze, kregle, rozne d**erele, czasami kupuje sobie z kieszonkowego ciuchy, i z tego co wiem to jeszcze oszczedza usmiech.gif ale i tak potrafi ode mnie wydebic pieniadze usmiech.gif
  • pietapalec 2012.09.27 [10:12]
    moim zdaniem jak potrzebuje to niech bierze sam z portfela

Odpowiedz na ten temat