Odpowiedz na ten temat

Jak wygląda śmierć w raku wątroby??? Błagam, pomóżcie.

  • PoProstuAga123456 2011.02.11 [23:38]
    Proszę o poważne potraktowanie tego wątku. Moja mama ma raka-zajęta cała wątroba przez guz, liczne guzy na płucach. Ma problemy z chodzeniem głównie leży, zatrzymanie wody w organizmie-przynajmniej tak mi się wydaje, bo brzuch zrobił jej się ogromny, brak apetytu, jest bardzo słaba-nie może np utrzymać książki. Naturalnie zrobiła się żółta, w szpitalu nie chcą już pomagać. Od jakiś 2 tygodni jest w pampersach. Dziś wyjątkowo źle się czuje, siostra mówi, że zrobiła się "czarna" a jak dla mnie to może mocniej żółta. I tu moje pytanie-ile to jeszcze potrwa, jak będzie wyglądać jej śmierć i na co mam się nastawiać??? Zupełnie nie wiem jak mam zareagować kiedy zacznie odchodzić, błagam niech ktoś mi opisze jak to wygląda, w google nic nie znalazłam. Mama ma świadomość i mówi, że ją nie boli. Lekarz coś wspominał o tym, że jak wysiądą nerki zatrute bilirubiną to ona umrze. Kurcze boje się przy niej być w czasie śmierci, ale z drugiej strony ona jeszcze bardziej się boi, bo umiera, bo odchodzi w nieznane i nie chcę, aby była sama. Nie umiem się z nią pożegnać, nie płaczę dobrze się ogólnie trzymam, ale nie umiem bez łez się z nią pożegnać.
  • Nonkonformistka25 2011.02.11 [23:44]
    nie martw sie, nie bedzie za bardzo cierpiec.
    przy raku trzustki czy watroby przez brak insuliny w organizmie co prowadzi do duuzego nadmiaru glukozy, w ostatnim stadium przed smiercia czlowiek zapada w spiaczke i w tej spiaczce umiera.
    wiem to bo moja ciotka zmarla na raka watroby a dziadek na raka trzustki i wiele znajomych mi osob zmarlo na raka trzustki

  • Nonkonformistka25 2011.02.11 [23:45]
    nie martw sie, nie bedzie za bardzo cierpiec.
    przy raku trzustki czy watroby przez brak insuliny w organizmie co prowadzi do duuzego nadmiaru glukozy, w ostatnim stadium przed smiercia czlowiek zapada w spiaczke i w tej spiaczce umiera.
    wiem to bo moja ciotka zmarla na raka watroby a dziadek na raka trzustki i wiele znajomych mi osob zmarlo na raka trzustki

  • małgosiaem 2011.02.11 [23:45]
    http://wyborcza.pl/0 ,88842.html
    Na wyborczej jest dział "Umierać po ludzku" - może tam coś znajdziesz, jakieś wskazówki...
    Niestety nic nie wiem o śmierci na raka wątroby.
    Pozdrawiam i życzę siły.
  • wsparcie 2011.02.11 [23:48]
    wspolczuje bardzo serdecznie
    pomysl sobie ze smierc jest takim samym naturalnym zjawiskiem jak narodziny, nie boj sie tego badz przy mamie, pozegnaj sie z jej obecna forma, nie rozsajesz sie z nia na zawsze, uspokoj mame swoja postawe, rozmawiaj z nia, pewnie sama sie boi. niedlugo ja na pewno spotkasz tyle ze w ciele dzidziusia, poczytaj o reinkarnacji
    trzymam za was kciuki!
  • moj dziadek umarl na raka pluc 2011.02.11 [23:54]
    przy raku schemat jest raczej taki sampechowiec.gif slabienie,zolta skora,utrata wagi,duzo morfiny,jeszcze wieksza utrata wagi,jeszcze wiecej morfiny,pod koniec chora osoba jak sie budzi to tylko majaczy.Do tego wszystkiego dochodzi brak zatrzymania moczu i kupy,i chory musi przez wiekszosc czasu nosic pampersy.Smierc u mojego dziadka przyszla po 5 miesiacach walki,w tym przez okolo 6 tygodni jedna noga byl juz na tamtym swiecie-caly czas majaczyl i kapowal co,gdzie i jak tylko przez krotkie chwile.Umarl we snie,nad ranem.
    U niektorych wszystko trwa dluzej,u niektorych krocej.Mozliwe,ze Twoja mama nie odejdzie tak szybko,jak moj dziadek.
    Trzymaj sie jakos.Musisz byc silna.Wiem,ze to latwo powiedziecpechowiec.gif dla mnie najgorsze bylo to,ze dziadek mial swiadomosc tego,ze nic sie nie da zrobic i tylko czekal na smierc.
  • Nonkonformistka25 2011.02.11 [23:55]
    i sluchaj. idz do psychologa, potrzebny jest gdy umiera az tak bliska osoba jak matka/ojciec/maz czy dziecko.
    on ci pomoze uporac sie z tragedia smutas.gif i uwazaj na siebie.
    ja mam 19lat i raka skory(dwa czarne pieprzyki na ramieniu to zapoczatkowaly i jeden na lydce...), u mnie w rodzinie wiele osob zmarlo na rakasmutas.gif i jeszcze raz mowie : nie martw sie bo przy rakach watroby czy trzustki jak nic sie nie majstrowalo przy tym to smierc jest w ostatnim stadium lekka(mam na mysli ta spiaczke) tylko nie mozna pod zadnym pozorem namawiac lekarzy(ktorzy i tak sie na to nie zgodza) na zbudzenie takiej osoby ze spiaczki bo wtedy bedzie przezywac ogromne katusze i bol, trzeba pozwolic jej odejscsmutas.gif to przykre ale dzis malo kto nie choruje na rakasmutas.gif

  • azazella 2011.02.11 [23:55]
    ----> wsparcie

    tak sądzisz??? naprawdę? kiedy umierał tata, mój ukochany, najdroższy, byłam w ciązy (3 miesiac), urodziłam synka, który jest tak do niego podobny, tak samo wesoły i pogodny, na Chrzcie dałam mu na drugiie imię po tacie

    słyszałam, że jeśli kogoś bardzo kochamy, lub za kimś bardzo tęsknimy, to widzimy go wokół nas, w różnych znakach

    ---> autorko
    mój sąsiad umierał na raka wątroby z przerzutami do mózgu, tego dnia po prostu zasnął
  • PoProstuAga123456 2011.02.11 [23:57]
    Dziękuję za wsparcie, to pocieszające, że odejdzie we śnie, bo nie chciałabym aby krzyczała z bólu lub coś...Ja na prawdę się dobrze trzymam, nawet się z niej śmieje, że zaraz zacznie biegać po mieszkaniu lub jak nie wstanie to mój brat odda jej swoje dzieci do pilnowania za karę. Szkoda jest patrzeć jak ona gaśnie. Najbardziej boli mnie to, że ona chce cholernie żyć, chociaż nie ma siły to sama ciągle pyta czy leków już nie trzeba dać itd. Ona nic nie wie, że umiera, wmówiłyśmy jej z siostrą, że z tego wyjdzie i ze to chwilowe, ona w to wierzy i myślcie sobie co chcecie, ale walczy. Wszystkie sprawy ma załatwione i te finansowe i te z Bogiem. Dziś kupiłam sukienkę na pogrzeb, bo jadąc wczoraj do domu, nie sądziłam, że jej stan się tak pogorszy. Ja sobie poradzę, ale nie wiem jak dać reszcie rodziny moją siłę, aby zrozumieli, że czasem ludzie umierają i śmierć oznacza jedynie inne a nie gorsze życie.
  • azazella 2011.02.12 [00:01]
    to wspaniale, że masz takie podejście, łatwiej przejdziesz ten najtrudniejszy czas
    ja nie płakałam po śmierci taty, mimo całej miłości do niego, i mimo żalu, jaki czuje do siebie, nie uroniłam dlugo ani jednej łzy

    wiem, ze to naturalna kolej rzeczy, zwłaszcza, kiedy umiera osoba schorowana (jak mój tata - 4 lata ciężkiej niepełnosprawności po udarze, paraliż, pieluchy, kolejne amputacje obu nóg, co kilka dni lewatywy bo nie mógł sam sie wypróżnić, infekcje)
  • PoProstuAga123456 2011.02.12 [00:11]
    Ja też jestem tego zdania, że osoba, powinna znać prawdę, ale lekarze powiedzieli aby nie mówić, a poza tym moja starsza siostra robi mi awantury, że jak powiem mamie, że umiera to mogę się pożegnać z rodzina itd. A ona to w sumie jedyna jaką mama, więc nie podskakuje i gram głupa, że z tego wyjdzie.

    azazella Bardzo Ci współczuje tego co przeszłaś. Nie wiem jak Ty ale ja po tych wszystkich miesiącach bycia w szpitalu mam ich serdecznie dość i jakoś mi się nie kojarzą zbyt dobrze, a co do lekarzy, to spotkałam wielu okropnych, którzy nie powinni w ogóle istnieć na oddziałach onkologicznych.
  • PoProstuAga123456 2011.02.12 [00:19]
    azazella Tak z hospicjum jesteśmy w stałym kontakcie, ale nie są u nas zbyt delikatni i współczujący. Ja po prostu chciałabym, aby Ci wszyscy co z moją mamą mieli kontakt zwyczajnie byli mili, tydzień temu jak jeszcze była w szpitalu-przyszła jakaś pożal się Boże siostra oddziałowa i zaczęła krzyczeć na moją mamę, że w sali jest brudno na podłodze, bo córki ją odwiedzają albo, że ona powinna mieć mniej rzeczy w szpitalu-cholera mnie strzeliła i jak dorwałam siostrunie oddziałową to zrobiłam awanturę na cały szpital, bo do jasnej cholery moja mama dla przyjemności to może jechać na wczasy a nie po szpitalach się ciągać i, że to ich zasrany obowiązek utrzymywać czystość a nie pacjentów. Po prostu znieczulica jest na tych oddziałach i traktują ludzi jak śmieci.
  • azazella 2011.02.12 [00:28]
    Mam dokładnie takie samo zdanie o lekarzach i szpitalach, powiem Ci jeszcze coś, na pocieszenie - wszystko można przeżyć, wszystko jest do przejścia jesli mysli sie racjonalnie. Oczywiście, jest we mnie ból, że odszedł moj tata, jest jednoczesnie wielka ulga po tych latach trudów w opiece nad tatą - nie zrozum mnie źle, nie oddalabym tego czasu za nic w świecie, ale psychicznie już wysiadałam, kazdy katarek, temperatura pow. 37 stopni, każdy zbyt wysoki poziom cukru - to był koszmar - i nie tylko dla chorego taty, ale psychiczna tortura dla mnie, dla nas. Caly czas bałam się o jego zycie, przez 4 lata co noc kilkakrotnie sprawdzałam czy oddycha (miewał bezdechy), wielokrotnie ratowalismy go po zadławieniu (paraliż mięśni, trudności z połykaniem) - kiedy był już siny i nie oddychał. Chciałabym, żeby był tu jeszcze z nami, na wózku, cichy ja zawsze (po udarze nie mowił), ale wiem, ze jego odejście sprawiło mi wielka ulgę - i nie od przewijania czy karmienia - od strachu o niego. To chore, wiem, egoistyczne może. Ale jak długo można patrzeć, mieć świadomość, że druga osoba przezywa katusze, nie może powiedzieć, co ją boli, że jej niewygodnie, że zimno, że głodna. Jak można pomóc przy martwicy nóg, kiedy lekarze nie chcą przyjąć bliskiej osoby na oddział, bo "to przeciez normalna noga, co pani chce" a za dobę amputują mu ją z powodu zagrożenia zycia (noga gniła od wewnątrz). Nienawidzę konowałów.

    Sory za te wynurzenia, ale nie mam komu powiedzieć.
  • moj dziadek umarl na raka pluc 2011.02.12 [00:38]
    ja tez jestem zdania,ze mama powina wiedziec,ze umiera.Moj dziadek doskonale zdawal sobie z tego sprawe i jak jeszcze kontaktowal,pozalatwial z ludzmi wszystkie zalegle sprawy i sam stwierdzil,ze moze juz na spokojnie odejsc.Oczywiscie mowilismy mu,ze z tego wyjdzie it.,ale chyba tylko dlatego,ze sami tego chcielismy.On sie pogodzil z tym,ze umrze i zartowal sobie z nas,jak mowilismy,ze wcale nie.
    O to,ze mama bedzie umierac w bolu i meczarniach sie nie martw.Smierc przy raku przychodzi najczesciej w spiaczce i/lub calkowitym otepieniu.Ci ludzie sa w takim stanie,ze nawet nie zdaja sobie sprawy z tego,co sie dzieje (wyczerpanie i mocne,otepiajace leki) i po prostu zasypiaja.
  • skorzystaj z porady 2011.02.12 [00:38]
    psychologa. wbrew wszytskiemu taka rozmowa tak bardzo pomaga, ze az trudno w to uwierzyc. to tylko rozmowa, raczej z tej cierpacej strony placz i szloch, ale jednak daje sile. wiem o czym mowie. moze wydaje Ci sie w tej chwili, ze to zbedny krok i marnowanie czasu ale tak nie jest. latwiej jest przechodzic ten straszny okres i pomoc sobie i temj bliskiej osobie pomoc odejsc. nie zatrzymuj swoja miloscia mamy. postaraj sie o sile dla siebie, ktorej Ci z serca zycze i wspieram.
    jesli pytasz o sam moment to to prawda, chory z reguły zapada w spiaczke i tak odchodzi.

  • moj dziadek umarl na raka pluc 2011.02.12 [00:43]
    Autorko,bo w Polsce traktuje sie pacjentow w szpitalach (i nie tylko),jak zlo konieczne,a pracujace tam osoby zachowuja,jakby byly tam za kare.Po cholere taka jedna wredna z druga wybieraja pielegniarstwo,jak nie maja do takiej pracy ani powolania,ani serca,ani nawet krzty wyrozumialoscipechowiec.gif
  • skorzystaj z porady 2011.02.12 [00:45]
    Smierc przy raku przychodzi najczesciej w spiaczce i/lub calkowitym otepieniu.

    nie jest to reguła. bywa, ze do konca umierajacy ma swiadomosc, tego, ze odchodzi. to kwestia ilosci podawanych lekow.

  • PoProstuAga123456 2011.02.12 [00:45]
    azazella Świetnie rozumiem co czujesz i co czułaś wtedy. Człowiekowi jest ciężko się z tym pogodzić i musi walczyć ze sobą, a tutaj wielokrotnie trzeba było się ujadać z jakimiś szanownymi doktorami i ich przełożonymi. Nie jesteś egoistką, zapewne gdyby Twój tata miał szansę na wyzdrowienie, gdyby np była mu potrzeba wątroba nerka to byś mu ją z pod ziemi wytrzasnęła, nauczyłabyś się klonować organy, gdyby mógł ją dostać. Wiele osób mówi, że odczuło ulgę, bo patrzenie jak umiera, ktoś tak bliski i kochany, ktoś kto we wspomnieniach ocierał łzy po pierwszym chłopaku czy mówił jak bardzo nas kocha, jest ciężkie, bo jak Bóg może pozwolić, że dobre osoby umierając się męczą a tylu złych ludzi chodzi po świecie i giną szybką śmiercią??? Mój ojciec był sadystą, bił nas i jest tym najgorszym wspomnieniem z dzieciństwa, do dziś jak słyszę jak sąsiedzi się kłócą to budzę się odruchowo i chcę ratować mamę, bo ten sk**wiel pewnie by ją zabił. I wiesz co??? Ten cholerny alkoholik - chla od 30 lat z przerwami, ma zdrową wątrobę i ma się świetnie. Ostatnio przylazł do naszego domu i nabijał się, że mama umiera, śmieć się z tego cieszył-wolę nie pisać jakie uczucia tym we mnie wzbudził. Wiesz każdy musi się wygadać, anonimowo, bo ból czasem łatwiej podzielić na więcej osób. Miałaś wspaniałego ojca i bardzo żałuję, że ja nigdy takiego nie miałam, to zaszczyt mieć kogoś takiego w metryce .
  • moj dziadek umarl na raka pluc 2011.02.12 [00:47]
    wiem,ze to nie jest regula,dlatego napisalam,ze tak jest "najczesciej" a nie ze "zawsze"pechowiec.gif
  • faaaaaaaaaaaaak 2011.02.12 [00:49]

    Max Zander vel Klaun Dowody, naukowe, badannia kliniczne. A jak nie zostały zbadane to dlaczego? Są przecież jakieś ślady, że zostało to zgłoszone do prób klinicznych ale nie przeszło, prawda? A czemu nie przeszło? Bo od początku było bzdurą i nie byłoby różnicy między tym a placebo?
  • faaaaaaaaaaaaak 2011.02.12 [00:51]
    Max Zander vel Klaun, kur*********************wa idź stąd, kretynie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Max Zander vel Klaun 2011.02.12 [00:55]
    " faaaaaaaaaaaaak

    Max Zander vel Klaun Dowody, naukowe, badannia kliniczne. A jak nie zostały zbadane to dlaczego? Są przecież jakieś ślady, że zostało to zgłoszone do prób klinicznych ale nie przeszło, prawda? A czemu nie przeszło? Bo od początku było bzdurą i nie byłoby różnicy między tym a placebo?"
    Przeciez to oczywiste dlaczego nie sa badfanejezyk.gif .Bo koncernom farmaceutyvcznym się to nie opłaca-pisałem o tym wiele razysmiech.gif .Czy ja mam do czynienia z kompletnym bezmózgim osobnikiem czy tylko udajacym połglówka konowałem udającym troszczącego sie o pacjentów jezyk.gif ?
    Moi wrogowie doprowadzili że wyszedłem z siebie i tak powstałem . http://images.gildia.pl/film/filmy/der_clown/ poster/w200/ Farmacja została stworzona aby przynosić zyski a nie leczyć . Nie stosowanie moich dobrych rad grozi kalectwem lub śmiercią .Bo jestem kafeteryjną krynicą wiedzy i zwłaszcza skromności . http://www.youtube.com/watch?v=JmmIYgUPss4
  • córkaaaaaaa 2011.02.12 [00:58]
    Współczuję .Moja kochana mama zmarła jak ja miałam 20 lat,zmarła na raka wątroby.W wielki piątek, w szpitalu choć lekarze zapewniali ze wyjdzie na święta. Zmarła w nocy podobno we śnie, bardzo załuje ze przyniej nie byłam.
  • PoProstuAga123456 2011.02.12 [00:58]
    Nie jestem podatna na szarlatanów, uzdrawiające ziółka czy magiczne materace, bo biorąc to na logikę zdaję sobie sprawę, że gdyby istniało jakiekolwiek lekarstwo na raka, któregokolwiek z gatunków, to byłoby w pełni dostępne i zrobiłoby furorę na całym świecie. Ufam medycynie i nauce, a nie bzdurom, nie chcę mamie zaszkodzić, skoro nie mam pewności, że pomoże. Psychologa nie potrzebuję, podczas tych czterech lat choroby płakałam dwa razy-kiedy się dowiedziałam i kiedy zobaczyłam ją teraz. Ogólnie odczuwam spokój, a jeśli zaczyna mi się robić nie dobrze to przepraszam wszystkich wychodzę do łazienki, opieram ręce o ścianę i mówię sobie-jak nie Ty to kto cholera będzie silny w tym domu??? Zaciskam zęby i przylepiam odpowiedni uśmiech. Nie lubię płakać przy ludziach, na pogrzebie też nie będę, to moja mama kocham ją, ale nie pokazuję swoich emocji tłumom, niech biorą mnie za sukę, ale jeśli mam płakać to w swoim pokoju, ale dla innych będę silna. Wiem, że będę musiała załatwić wszelkie formalności, bo moje rodzeństwo się nie trzyma w ogóle, pomimo mojego wieku, wiem, że muszę być odpowiedzialna i zachować się racjonalnie jak osoba dorosła. Mam 23 lata.
  • samamamamoja 2011.02.12 [01:00]
    Moja mama zmarła na raka wątroby dzien przed tym nieszczesliwym mometem w moim zyciu miła napady strasznego bulu nie spała cała noc meczyła sie nastepnego dnia poprostu poczuła sie lepiej zjadła sniadanie i połozyła sie do luzka nie bylo mnie przy niej gdy odchodzila mam o to zal do siebie ale zasęla i juz sie nie obudziła cholerny rak byłam w ciazy w 8 miesiacu i 2 tygodnie przed slubem tak bardzo chialam zeby doczekala tego dnia tak sie cieszyla smutas.gif niestety nie udalo sie jej dluzej walczyc 10 lat to dlugo
    i tez wlasnie córcia moja nosi imie mojej mamy na drugie usmiech.gif
    choc tyle moglam zrobic dla niej po smierci
    dzis mija 5 lat od kad niema jej zemna ja nadal czuje ja gdzies obok usmiech.gif
  • faaaaaaaaaaaaak 2011.02.12 [01:01]
    Jakby to działało to by się badanie tego i wykorzystanie potem opłacało.

    Nie opłaca się, bo nie działa, a przeciwnie, pewnie szkodzi. Proste.
  • faaaaaaaaaaaaak 2011.02.12 [01:02]
    PoProstuAga123456, SZACUN!
  • Chodząca Halucynacja 2011.02.12 [01:05]
    Mam w oczach łzy.
    Współczuję Ci bardzo smutas.gif
  • córkaaaaaaa 2011.02.12 [01:06]
    4 lata choroby? Moja mama chorowała 3 miesiące. Tzn dowiedzieliśmy się 3 miesiące przed jej smiercią o raku. Ona prawdopodobnie wiedziała/domyslała się prędzej. Ale do konca nie powiedziała, ani my tego głosno .Nie porzegnałysmy sie. Widzę ze jesteś silna mimo młodego wieku, Ja tez się trzymałam ( udawałam silną w srodku cierpiałam bardzo) dla taty który gdyby nie ja by się załamał.
  • PoProstuAga123456 2011.02.12 [01:07]
    samamamamoja żałuję, że opowiedziałaś nie swoją historię, bo chciałabym, aby ona w ogóle się nie wydarzyła, a Twoja mama teraz była z Tobą. Czyli regułą nie jest śpiączka. A jak Twoja mama wyglądała, że tak powiem??? Zrobiła się bardzo żółta??? Przepraszam, że o to pytam, ale ja w życiu lubię wszystko wiedzieć i chcę mieć świadomość tego czego się mogę spodziewać, aby normalnie spokojnie zareagować.
  • samamamamoja; 2011.02.12 [01:14]
    strasznie miala zrogowaciały naskórek na łokciach i na dłoniach po zewnetrnej stronie na kostkach.
    i zazołcenie naskórka na twarzy i białka oczu
    w ciagu dnia potrafila rozmawiac mowic do mnie i nagle zasypiała budzilam ja a ona nie wiedziala co sie dzieje tak było na okolo miesiac przed tym dniem w ktorym mnie opusciła
    ogólnie rak jesli jest w watrobie to i w innych komorkach ciała moja mam miała raka tarczycy żoładka jeslita grubego gałki ocznej trzustki itp itd
    boje sie o siebie podobmo mozna odziedziczyc ta chorobe ja mam guza tarczycy i zostalam skierowana przez lekarza mojej mamy na MARKERA jesli wykryte zostana jakies komórki ktore moga zostac narazone na atak raka bede leczona usmiech.gif ale nie wieze ze gdybym zachorowala to ktos by mi pomogl

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...