Odpowiedz na ten temat

macie jakis sposob na prusaki!!

  • endsound 2010.06.27 [00:12]
    Po przeczytaniu różnych rzeczy postanowiłem dodać swój pomysł na prusaki - wredne stworzenia - u nas jest z nimi masakra.. Nie stosowałem jeszcze kostek i innych rzeczy chemicznych ponieważ chciałem znaleźć prosty i skuteczny sposób w ramach ćwiczenia intelektualnego oczko.gif Sposób, jaki znalazłem jest banalny ale skuteczny, jak mało który - wystarczy rozłożyć na potencjalnych szlakach wędrówek tych stworzeń kawałek szarej taśmy klejącej klejem do góry (najlepiej skleić brzegami dwa kawałki żeby powierzchnia była większa), a na środek tej "pułapki" położyć jakiś bardzo mały kawałek pożywienia przyciągający to draństwo. U mnie był to maleńki kawałek pizzy (wiedzą co dobre oczko.gif złożonej z mięsa, oliwek + dodatkowy ser nabyte w jednej z popularnych pizzerii ale może to być dowolne mięso + ser (i być może pietruszka z opisów w internecie). W jeden dzień skasowałem większość (nigdy nie ma pewności) w pokoju. Dodatkowo jeśli zauważycie, że jakiś pojedynczy się złapie to nie kasujcie od razu bo inne widząc, że ten sobie stoi koło żarcia też decydują się dołączyć do uczty co upraszcza sprawę. Sprząta się to też wyjątkowo łatwo i higienicznie - kawałek gazety nakłada się na wierzch i wyrzuca całość.
  • aneta2425 2010.06.30 [01:32]
    Witam,juz od paru miesiecy skacze po forach i mysle jak tu sie pozbyc prusaków i skad sie one wziely.Nigdy nie mialam tych robali a porzadek jest caly czas taki sam, Odkad kupilam lodówke(uzywana,jakies pol roku temu) to one sie zaczely pojawiac,nigdy nie bylo ich wiecej niz dwa na widoku.Tylko,co zatluke to za jakies dwa tygodnie znow jeden mi smiga po kuchni.Teraz tak doszlam do wniosku ze te robale mogly przyjsc razem z ta lodowka.....czy to mozliwe??
  • Mangustar 2010.07.05 [21:44]
    Oczywiście.
    Jest to jeden ze sposobów przedostawania się tych owadów do naszych mieszkań. Zazwyczaj obwiniamy naszych sąsiadów lub bliskość zsypów. Otóż nie zawsze to jest przyczyną. Prusaczki jako gatunek synantropijny od bardzo dawna "towarzyszy" człowiekowi "wykorzystując" go jako żywiciela i opiekuna tworzącego dogodne warunki do życia. Jednym ze sposobów rozpowszechniania jest transportowanie dorosłych osobników i kokonów min. w lodówce, torebce, kożuchu, telewizorze itp. To że ktoś mówi o dwóch trzech sztukach tygodniowo (zaobserwowanych) i twierdzi że nie ma problemu też jest w poważnym błędzie. Kolejna cecha karaczanów to kryptyczny tryb życia. Owady te unikają żerowania w dzień. Na próżno szukać ich za dnia. Zdarza się, że w mocno zarobaczonym mieszkaniu nikt nie zauważa problemu natomiast bezpośrednio po oprysku gdy owady zaczynają zdychać gdzie popadnie, lokator taki z niedowierzaniem załamuje ręce.
    Polecam się w trudnych przypadkach jestem gotów zaradzić.
    Dla Chętnych podaję kontakt:
    608 763 248
  • Aweryla 2010.07.13 [13:14]
    Mieszkam na parterze w bloku, w którym przez pewien czas był zsyp, aczkolwiek teraz zdaje się, że został zlikwidowany. Kilka lat temu gdy wieczorem czy też nocą weszło się do kuchni, zawsze gdzieś wędrował prusak. Nie pamiętam jak rodzice zwalczyli to paskudztwo, kojarzą mi się żółte trutki w czarnych, plastikowych kostkach. W każdym razie robaki pojawiały się pojedynczo raz od wielkiego dzwona. Spokój mieliśmy na kilka lat. Niespodziewanie pod koniec zeszłego tygodnia wracamy wieczorem do domu, a tu na przedpokoju jakiś kosmos - chmary robali biegających w każdym kierunku! Warto nadmienić, iż jedynymi sąsiadami na klatce jest starsza pani oraz w drugim mieszkaniu jakiś facet, syn zmarłej właścicielki lokum. Ponadto starsza pani i facet dzielą wspólną łazienkę znajdującą się na korytarzu. Jestem zdania, że robale pochodzą od faceta, który nie dba o czystość, zresztą wydaje mi się, że mieszka tam nielegalnie. Podejrzewam, że gościu spryskał czymś mieszkanie i robale szukają ratunku u nas. W planach mam uszczelnienie progu drzwi wejściowych silikonem, kwas borny leży rozsypany po kątach, zobaczymy co to da. Jakby ktoś był zainteresowany, można go kupić w cenie 1,40 zł za 10g w aptece. Będę też próbowała innych środków, w razie postępów w wojnie wytoczonej robalom napiszę co pomaga a na co nie warto wydawać kasy.
    Pozdrawiam
  • steraa 2010.07.14 [17:26]
    mielismy kilka lat robactwo, tragedia, nie umiałam się tego pozbyć
    niezaleznie zrobiliśmy remont łazienki i kuchni /pomijając remont, który był koszmarny/ okazało sie ze robaki albo zdechły od kurzu albo wyprowadziły się i jest spokój, ku mojej wielkiej uldze usmiech.gif
  • Aweryla 2010.07.16 [12:42]
    Zgodnie z obietnicą melduję o postępach poczynionych na polu tępienia tego paskudztwa. Kwas borny + Trutka na karaluchy i prusaki BAYER Blattanex Gel = mnóstwo zasuszonych trupków w najdziwniejszych miejscach... Działa natychmiastowo, wieczorem żel został umieszczony na najbardziej uczęszczanych przez prusaki szlakach zaś rano z triumfem obserwowałam istne cmentarzysko, które zastałam w okolicach drzwi wejściowych. Żel zwabia robale atrakcyjną wonią (ja jakoś jej nie czuję ale prusaki biegną do tego stadami), zaś spożyty prowadzi do natychmiastowego odwodnienia organizmu małej mendy. Cena żelu poniżej 20zł, łatwo dostępny. Łatwy w aplikacji, jedyne co należy poczynić to nacisnąć tłok strzykawki i już trutka znajduje się w pożądanym miejscu. Jak na razie nie zaobserwowałam zupełnego braku robali ale w końcu trutka jest dopiero od kilku dni, zaś małych paskud było multum. Że też to cholerstwo nie może zupełnie wyginąć, razem z komarami, muchami, kleszczami i innym syfem...
  • RITANA 2010.07.17 [22:01]
    Witam,ja w kuchni jak wieczorem wlaczalismy swiatlo to smigalo po kilka szt do 10 moze nawet .W lazience tez za kazdym razem w nocy widac bylo,kupowalam kratki zielone \troche lepiej ale zeby wcale mialo nie byc to nie,zawsze jakis biegal.Az wyczytalam na forum o specyfiku KAPKAN dostepny na allegro.oczywiscie po tych kratkach nie wierzyłam i w to do konca.a jest po prostu super! pierwsza strzykawke rozlozyłam w STYCZNIU,mineło kilka dni do tygodnia/znikneły całkowicie,wyniosły sie po prostu.i dzis dopiero rozłozyłam drugą dawke-zakupiłam wtedy 2szt,zaczeły sie pojawiac pojedyncze sztuki-miałam spokój pół roku,naprawde jestem bardzo zadowolona i polecam KAPKAN jak najbardziej.a ile wydalam wczesniej na zielone kratki...
  • anna1313 2010.07.27 [22:59]
    BORIC ACID 707 Jak często trzeba sypać tym proszkiem może ktoś wie? Powiedziano mi, że po nim po tygodniu pójdą sobie. Wystarczy posypać raz? Co zrobić później, normalnie zmyć podłogę i ten proszek?

  • ewes 2010.08.17 [09:11]
    ja mam rozstawione w domu detektory firmy tanko.Jest to pudełko z lepem i tabletka zwabiajacą francuzy,polozyc w miejscach gdzie biegają.Nie gwarantuje to calkowitego ich zniszczenia,ale przynajmniej mozna obserwowac ile ich sie tam łapie.Mozna kupic w sklepie internetowy,.Poza tym przychodzi pan z spoldzielni i za 80 zł psika srodkiem na robaki ale nic to nie daje,i tak chodza po mieszkaniu.Duzo jest opini ze sprawdza sie żóltko jajka z boraksem,ide kupic boraks bo wszystko inne zawodzi,Dzisiaj w nocy w kuchni były 2 na piecu ,i jeden na drugim siedzial(kopulowaly sie zarazy) no i mnie to wkurzyło.trzeba cos zrobic z tym.
  • martuuulka 2010.08.17 [14:45]
  • ciocia krysia 2010.08.18 [16:16]
    Żel firmy Bayer jest ok pod warunkiem że chcą to żreć. Najlepiej aby nie miały innej alternatywy, więc trzeba utrzymywać dużą czystość w kuchni. Jak się go rozłoży to trzeba trochę poczekać na efekty, ale jest dość skuteczny. Dobre są proszki do mieszania z wodą np: firmy Bros, jest jeszcze jeden bardzo dobry preparat ale nie pamiętam nazwy. Ogólnie najlepsze są te które nie zabijają ich od razu tylko dają możliwość zaniesienia tego syfu do gniazda i podzielenia się z towarzyszami usmiech.gif . Ja niestety kupiłam niedawno mieszkanie w bloku ze zsypem, do tego w pionie trafił się jeden "czyścioch" usmiech.gif Takie życie, nie każdego stać na developera. Mieszkanie jest po remoncie i zatkano wszystkie dziury, wymieniono piony. Mimo to czasem coś się pojawi. Jeśli jakiś jeden duży to nie ma stresu gorzej jak pojawią się małe wtedy trzeba robić akcję wykurzania. Poza tym jak się mieszka ze śmierdzielami w bloku niestety siatki na kratki wentylacyjne, korki do odpływów, latem siatki na okna i najlepiej pielgrzymki do spółdzielni.

  • Nisia999 2010.08.22 [00:59]
    Do Anny 1313

    Boric Acid 707 najlepiej wysypać w newralgicznych miejscach tzn za lodówka, za kuchenką, za szafką zlewozmywakową, przed wejściem w progu drzwi. Ja bym tam go na jakiś czas pozostawiła. Jest nieszkodliwy, wiec nie ma obawy. U mnie w całym bloku jest często przeprowadzana dezynsekcja, również w mieszkaniach. Ja tych speców od robali nigdy nie musiałam "zapraszać" odkąd stosuję Boric Acid 707. Wysypywałam go równiez górze na szafkach, by przez szyb wentylacyjny nie przechodziły od sąsiadów, przy dezynsekcji. Powiem szczerze, że jak tam jeden czasem sie zawieruszy w przestrzeni to jest wielkie hellołoczko.gif zaraz gdziś tam pada.
    Polecam
  • endsound 2010.09.02 [20:42]
    Powracam do tematu alternatywnych sposób pozbycia się prusaków po dwóch miesiącach. Oczywiście zmusiły mnie do tego okoliczności w postaci drobnej zwierzyny, która biega po mieszkaniu, że hej pomimo profesjonalnego oprysku. Opisywałem wcześniej sposób z szarą taśmą ale nie do końca okazał się skuteczny bo efekt zależy także od temperatury. Postanowiłem więc ponownie wytężyć swój mózg oczko.gif by znaleźć prostą i skuteczną metodę tępienia tego robactwa. W efekcie rozwinąłem pierwotny pomysł z przyklejaniem lecz tym razem dodałem do niego dodatkowe elementy zwabiania stosując, jako pułapkę... niedojedzony serek homogenizowany o smaku waniliowym. Pudełko z resztką serka (na dnie musi pozostać około 2cm warstwa serka) należy umieścić w reklamówce lub jakiejś torebce, a na jej dno wylać odrobinę piwa. Następnie torebkę zawiązujemy ale tak by na jej wierzchu pozostał otwór np. o średnicy 5cm (tworzymy w ten sposób gradient zapachowy). Tak przygotowaną pułapkę stawiamy w miejscu uczęszczanym przez to zwierzynę. Efekty zobaczycie następnego dnia - ja nie mogłem uwierzyć - tyle tego było.
    pozdrawiam i życzę owocnej walki!
  • sdcewfew 2010.09.02 [20:51]
    no ja tez sie szykuje do walki z tym robactwem. Kupilam juz jakies plytki na to, ale teraz czekamy tylko zeby dzieci gdzies wywiesc na jeden dzien i zajac sie tym pozadnie. Tzn odsuniemy szafki wszystkie, pomyje je w srodku, zalepimy wszystkie otwory jakie tylko sa dostepne no i rozlozymy te plytki. a z tym piwem to ciekawe, musze sprobowac. Tylko nie dzisiaj bo piwo co prawda mam ale serka niemamoczko.gif
  • anna1313 2010.09.12 [12:26]
    Do Nisia 999

    No i ...chyba... poszły sobie po prawie 2 miesiącach.
    BORIC ACID 707 w dalszym ciągu leży sobie, skoro nieszkodliwy i skuteczny przez 3-4 miesiące. I zielona płytka też jeszcze jest.
    Ciekawa jestem czy nie wrócą? Nigdy tego nie miałam i już nie chce miećI smutas.gif
    Pozdrawiam.

  • nasosznik 2010.09.21 [13:53]
    Nasosznik trzęś - kat na prusaki, najlepiej w duzych ilosciach. NIeduzy przezroczysty pajak

  • karmeneczek89 2010.09.21 [13:58]
    naślij na nie mafie smiech.gif
  • mitula 2010.09.21 [20:44]
    mitula
    Płytki!!!!!!!
    Kupuje się to w ogrodniczych działach w marketach, kładzie się w kuchni, np. pod lodówką i problem rozwiązany. Sprawdzone! Gwarantowane!!!!!
    Przyjmuje podziękowania za dobrą rade.

    Przekopiowałam, bo u mnie w ciągu 2 dni zniknęły i od paru dobrych lat nie wróciły. Firmy nie pamietam.
  • Jabluszk0 2010.10.12 [02:26]
    Z prusakami to nie jest łatwa sprawa. Mieszkam w swoim bloku od 33 lat, a wprowadziłem się gdy miałem 2 lata i muszę powiedzieć że robactwo było tu praktycznie od zawsze. Były pryskania zbiorowe i indywidualne, z mniejszym i większym skutkiem, a robactwo zawsze powracało. Najdłuższa przerwa od robactwa to jakieś 6 lat. Wtedy był generalny remont mieszkania. Zostały przy tym uszczelnione wszelkie szpary i zrobione od nowa kratki wentylacyjne.
    Z nie wyjaśnionych przyczyn w zimę w lutym 2010 roku znalazłem którejś nocy w kuchni przy zlewie samicę z jajkiem, na szczęście zdążyłem ją dorwać. To był pojedynczy incydent ale zastanawiałem się którędy przedostało się to plugastwo i to jeszcze zimą. I w sierpniu 2010 zacząłem spotykać pojedyncze egzemplarze w kuchni. Wiedziałem, że problem wrócił, a już myślałem że prusaki mnie nie dotyczą.
    Wziąłem się za nie z żoną w pierwszy weekend października 2010r. czyli tydzień temu, ponieważ w nocy spotykałem już około 10-30 szt. małych prusaczków. Udawało mi się czasami nawet 20 szt zatłuc zanim uciekły po zapaleniu światła. Wiedziałem że problem jest dużo dużo większy, bo skoro są maluchy i to w takich ilościach to muszą też być dorosłe. Tylko że ja po walce po kilku dziesięciu latach z nimi nie uznaję już chemii i tępię je ręcznie bo wiem że mam pewność że wszędzie zajrzałem. Odstraszanie chemią robali to tylko przeganianie ich z jednego miejsca w drugiej. I tak też zrobiłem tym razem.
    Najpierw wynoszę z szafek jedzenie pakując je szczelnie do słoików, potem opróżniam resztę szafek. Zdejmuję górne szafki i wkładam do wanny i pod prysznic na chwilę pod gorącą wodę, ponieważ one są w stanie schować się nawet w zawiasy szafek i zawieszki na ścianę (rekordowo w jednej szafce w zawieszce siedziało 8 dorosłych osobników). Potem zdejmuję wszystkie sprzęty elektryczne z szafek i te które można potraktować od środka ciepłem np. piekarnik, kuchenka mikrofalowa, toster, sandwich, gofrownica podłączam do prądu i wygrzewam w maksymalnej temperaturze, aż obudowa będzie na tyle gorąca aż będzie parzyć, wtedy mam pewność że nic tam nie zostanie. Ale trzeba pamiętać że takie sprzęty jak sokowirówka, robot kuchenny, zmywarka, ich się nie da wygrzać. Wtedy wywalam je na balkon na tzw. kwarantannę. Najlepszy czas na takie rzeczy jest wtedy kiedy na zewnątrz jest mróz ponieważ prusaki giną już w temp. -2 stopnie C. A bez jedzenia nawet 40 dni, co oznacza że jeśli na zewnątrz jest cieplej to wtedy trzeba czasu żeby wyemigrowały z naszych sprzętów. Jedyny problem zawsze jest z lodówką (należy ją tak obejrzeć by widzieć ją od spodu i dokładnie najpierw odkurzyć a potem przetrzeć ściereczką.
    U mnie gniazdo było zlokalizowane za lodówką, ale samo znalezienie gniazda nie oznacza końca rozkręcania mebli. Trzeba rozmontować absolutnie wszystko, nawet rozkręcić gniazdka elektryczne, ponieważ tam też wlezą. Jeśli ktoś się bardzo brzydzi niech założy rękawiczki gumowe i buty z płaską podeszwą - łatwiej je będzie zadeptać. W pojedynkę nie radzę się za to zabierać, najlepiej w minimum 3 osoby i bezwzględnie w dzień, a jeśli się ma przeciągnąć do następnego dnia bo się nie zdążyło trzeba zostawić zapalone światło.
    Ja przy swojej walce z tym plugastwem rozkręciłem wszystko co było możliwe, tak jak wspomniałem gniazdka elektryczne, roletę z okna (tam też jeden chciał się uratować), listwy przypodłogowe, karnisz. Wytłukłem ręcznie, łącznie ponad 300szt. małych i dużych osobników. Potem dokładnie odkurzyłem pomieszczenie, następnie uszczelniłem wszystkie szparki silikonem, a następnie dałem w miejsca gdzie stoją szafki dodatkowo truciznę tak na wszelki wypadek.
    Na chwilę obecną jest już po zabiegu, aczkolwiek nie które sprzęty gospodarstwa domowego nadal stoją na balkonie, ponieważ temp. zewnętrzna nie spadła poniżej -2 stopni C.

    Jakby co to służę radą i powodzenia życzę.

  • jantar21 2010.10.21 [14:26]
  • Keira87 2010.10.28 [15:18]
    Mam podobny problem...od 1 października wynajmujemy mieszkanie z chłopakiem i kolegą. Przez pierwsze dwa dni był spokój, nic nie zauważyliśmy. Ale jednej nocy zostawiliśmy dwa niezmyte talerze, ja wchodzę do kuchni, a tu mi 3 gnojki po zlewie biegają. Idę do łazienki, a tam po wannie kolejne dwa. Chłopcy na początku myśleli, że w paranoję wpadłam, ale po moim terrorze włączyli się do walki. Odsunęliśmy szafki w kuchni i lodówkę, zamietliśmy, umyliśmy podłogę wodą z octem (sąsiad mówi, że podobno pomaga), za szafkę i za lodówkę kwas borowy. Zero efektu:/ Wracamy z imprezy, a tu na chłopaka kurtce zostawionej na wieszaku siedzi sobie przyjemniaczek, a drugi po framudze drzwi popierdziela. W/W czynności powtórzyliśmy, ale dodaliśmy do tego kosteczki Hlebomor-D oraz rosyjski żel Kapkan (to drugie podobno rewelacyjne, miało pomóc już po 3-5 dniach). Kwas borowy zlikwidowaliśmy. Do tego dodałam na noc psikanie framug drzwi (żeby przypadkiem coś mi nie zawędrowało do pokoju) Brosem. Paskudnie trujące cholerstwo:/. Przez dwa, trzy dni był spokój. Ale skubane na nowo zaczęły odwiedzać mieszkanie.

    Wiem, że wymieniacie wiele specyfików, na innych forach również o nich czytałam, ale powoli zaczynam tracić siły i pieniądze. Jeszcze dziś jednego widziałam w kuchni na kafelkach (w kuchni nie mamy okna przez co panuje półmrok), dostał swoją dawkę chemii. Ale czy potraficie w jakiś sposób skondensować te wiedzę? A może znacie jakąś dobrą firmę DDD na terenie Torunia?

    P.S. W czasie sprzątania natknęliśmy się na jeden kokon za lodówką. Obawiam się, że gdzieś w tych rejonach mogą mieć swoje wyjście... Coś co mnie zaciekawiło to to, że od kiedy w łazience mamy butelkę z octem, która spoczęła tam po sprzątaniu, to w tamtych rejonach nie pojawiła się ani jedna sztuka smiech.gif

  • ritana 2011.01.04 [20:06]
    Jak pisalam w lipcu,rozlożyłam Kapkan i do dzis-jeszcze ani sztuki nie ma! to juz ponad pół roku,ten srodek jest super,zakup-na allegro.
  • gracja 111 2011.01.25 [11:50]
    My z mężem wynajmujemy mieszkanie w wieżowcu z zsypem . Z prusakami nie wygra , u nas są tylko w kuchni co jakiś czas parę ale był remont sprzątania e te cholery dalej skądś wychodzą . Ja to już mam dosyć i ze względu na małe dziecko jesteśmy w trakcie szukania drugiego mieszkania , tylko żeby tego robactwa nie przenieść do drugiego mieszkania ale u nas problem jest że w tym bloku tego pełno chodzą po klatce a u sąsiadajest ich siedziba to tak czy siak to one będą u nas dużo nie ma ale kilka w tygodniu to i tak za duźo
  • Jakoś mi się skojarzyło 2011.01.25 [15:12]


    - Nie wiem co robić! Karaluchy się rozpleniły, nie mam na nie sposobu!
    - Też miałem ten problem. Ale kupiłem kolorowe kredki.
    - A po co? Pomogło?
    - Jasne! Widzisz? Siedzą w kącie i rysują
  • Marcin2011 2011.02.04 [17:45]
    PRUSAKI da się jedynie wybić u siebie i można się ograniczyć od ich wizyt poprzez utrudnienia. Wydałem kupe kasy na środki na prusaki co nic nie dało. Wreszcie kupiłem za 15 zł taką pastę co się nazywa schaben paste. Najtańsza i najskuteczniejsza trucizna na te gnojostwa. Tylko że ona zwalczy do 100% tego co już jest w mieszkaniu, ale trzeba też mieć świadomość że nie na tym koniec. Np kilka dni temu żona obudziła mnie bo zobaczyła na suficie w kuchni dużego prusaka, próbowałem go zabic ale zwiał za szafkę. Co się okazało dzisiaj, to była to samica z kokonem który złożyła nam w czajniku tam gdzie lejek. Jędza z dnia na dzień zrobiła taki manewr. Tylko chciałbym uspokoić każdego kto ma problem z prusakami. Jeśli macie te małe gnojki, to je wybić najłatwiej bo chodzą o różnych porach i praktycznie same się proszą o wybicie. Wiadomo jest też że będzie małych około 40 - jeśli znajdziecie 2 sztuki, takiego wielkości 2mm to znaczy że rodzinka jest na miejscu. Nie martwcie się tymi maluchami, bo tylko irytują. Zajmijcie się szukaniem gdzie może być reszta. Jeśli nie znajdziecie to też nic nie szkodzi, bo codziennie któregoś dopadniecie. Pamiętajcie że najważniejszy wróg to te duże i je można zatruć pastą o której pisałem a nie omieszkam napisać jeszcze raz SCHABEN PASTE, na allegro kupiłem za 15 zł, ale nie podam linka bo to było w sierpniu 2010. Jest wydajna oraz skuteczna. A jak używać? Ulotka mówi żeby kropić jak najwięcej, a ja wam mówię że nie - producentowi zależy żeby jak najszybciej kupić jeszcze jedną tubkę. Wystarczy np za szafkami kuchennymi zostawić po jeden kropelce co np 1 metr. Ważne żeby kropić na folię bo później ciężko zmyć. Ważne miejsca gdzie trzeba zostawiać im jedzonko to: za kuchenką mikrofalową, przy czajniku, za lodówką i przy lodówce, za kuchenką elektryczną. Pasty wyjdzie wam niewiele, a efekt rewelacyjny. Mnie udało się wybić całe stado w ciągu 2 dni, a później tylko za szafkami zmieniałem im obiadek w razie jakby jakiś przyszedł bez zapowiedzi i to raz na 2 miesiące. Wielu z was mieszka w budynkach ze zsypem. Ja mam zsyp za ścianą i wiem że one pod drzwiami też lubią przyjść, dlatego też niedaleko czeka na nich obiadek, a poza tym przy dole drzwi zrobiłem filcową uszczelkę. Samica przylazła do mnie kuchennym wywietrznikiem, ale od jutra z tym zawojuję. Ostatnia informacja - jeśli wynajmujecie mieszkanie i prusaki macie w każdym pomieszczeniu mieszkania oraz widzicie je gołym okiem na korytarzu, to szukajcie drugiego mieszkania. Jest pewna granica kiedy da się z nimi walczyć. Nie opłaca się zamawiać specjalisty dla samego siebie bo efekt jest ten sam, a co ciekawe to u nas był koleś, który za prawie 100 zł zrobił to samo w dodatku taką samą pastą co ja kupiłem za 15 zł. W dodatku mnie pasty starczy na wiele miesięcy, a jemu zapłaciłem za kilka kropel. Nie opłaca się też walczyć wspólnie z sąsiadami z tego samego piętra. Póki jest zsyp to nie ma możliwości kompletnego wybicia robactwa. Tylko od was zależy ile chcecie poświęcić nerwów żeby z nimi walczyć, ale prawda jest taka że walka się nigdy nie skończy i pocieszanie się że już jest OK to niestety tylko iluzja. Jeśli uda wam się doprowadzić do sytuacji że pojawi się 1 i to w kuchni, raz na kilka miesięcy, to jest sukces. Nie wierzcie nikomu, kto ma zsyp, że u niego w bloku nie ma robactwa. Tym bardziej nie kupujcie mieszkania w budynku ze zsypem. Pozdrawiam Marcin
  • ronczkowska 2011.02.04 [23:37]
    u mnie podziałał środek,który można kupić u weterynarza.Nazwa tego środka to biocyd,rozpuszcza się 1 cm. na 1 litr wody i pryska np.w kuchni kratkę kuchenna lub miejsca za szafkami.Trochę nieprzyjemnie pachnie,dlatego po zastosowaniu trzeba dobrze wywietrzyć mieszkanie.
  • stonkaziemniaczana 2011.02.22 [19:58]
    U mnie też jest masakra. Nie ma co prawda stada robactwa, pojawiają się co jakiś czas, falami. Ostatnio mieliśmy nalot ok. listopada. Za każdym razem, kiedy wieczorem otwierało się w kuchni suszarkę to siedział wielki, długi, brązowy robal. Potem pojawiło się stadko małych, które szybko padały po spryskiwaniu. Najgorsze jest to, że czasem przyłażą mi do pokoju (pokój nie graniczy z kuchnią, więc nie wiem czy robią sobie takie spacery, czy mają jakieś ukryte korytarze). Przez ostatnie dwa tygodnie spod regału wylazły mi dwa i to w czasie, kiedy siedziałam z laptopem przy zapalonym świetle. W lecie pojawiły się u mnie maluchy, robiąc generalne porządki znalazłam wśród książek kokon. Kilka miesięcy temu ponownie znalazłam u siebie w pokoju kokon, ale małe się nie pojawiły - może wyzdychały (zaznaczam, że w pokoju nie trzymam jedzenia, bo nie mam ochoty na spotkania z robactwem, do którego czuję megaobrzydzenie).
    Nie wiem co robić, spryskuję getoksem pod regałem i listwy też, ale co jakiś czas coś się pojawia. Słyszałam, że prusaki załatwiają się i robią w ten sposób ścieżki, po których idą następne, może stąd co jakiś czas czeka na mnie niespodzianka na regale, podłodze...
    Kilka dni temu znów zaczął się 'nalot'. Prusak był w wannie, innym razem w toalecie, wczoraj zabiłam dwa w kuchni i jednego w toalecie właśnie. Dzisiaj ok 19 zalałam herbatę i zostawiłam do zaparzenia, prusaków nie było. Po 10 minutach weszłam do kuchni i siedział śmierdziel na zlewie.
    Zamówiliśmy dziś pastę globol, może to pomoże, dużo o tym piszecie. Na razie pryskamy getoksem, zawsze mówiło się, że jest dobry... I w zasadzie przy ostatniej 'prusaczej fali' jak potraktowaliśmy preparatem kuchnię to na kilka miesięcy uciekły. Teraz wróciły.
    Najgorsze jest to, że sąsiadka mieszkająca pod nami mówiąc delikatnie nie utrzymuje w mieszkaniu dużej czystości i to paskudztwo idzie od niej. Jednak - jak większość walczących z prusakami - zaprzecza, żeby cokolwiek u niej łaziło. Ciężko w to uwierzyć zwłaszcza, że mieszkamy na ostatnim piętrze a na parterze jest zsyp i wiadomo, że robactwo idzie z dołu, a nie przylatuje z góry jezyk.gif Planowaliśmy walczyć z tym na większą skalę i włączyć w to sąsiadów, wynająć kogoś i spryskać mieszkania, ale mentalność niektórych ludzi jest koszmarna: wstydzą się przyznać, że łażą u nich robaki i dlatego wolą męczyć się z tym na własną rękę zaprzeczając, że coś się u nich pojawia. Może niektórym to nie przeszkadza, ale ja mam odruch wymiotny jak widzę te brudasy, boję się wchodzić nocą do kuchni czy do toalety, bo dostaję drgawek na sam widok... Zaznaczam, że w mieszkaniu panuje porządek, nie zostawiamy nawet nieumytych naczyń w zlewie na noc.

  • janeker 2011.03.03 [00:08]
    Firma która skutecznie zwalczy prusaki, karaluchy i inne robactwo, gryzonie itp w woj. lubelskim

    http://www.higienaperfekt.pl/

    Kontakt na stronie podanej powyżej

  • calinosia 2011.03.26 [20:29]
    Proponuję porozkładać ząbki czosnku(nakłuć widelcem lub nożem) w szafkach i miejscach gdzie wędrują karaluchy.Efekt murowany
  • ritana 2011.04.15 [21:10]
    Witam, ja nadal nie musze rozkładac KAPKANU -od lipca mam spokoj,az sie dziwie ze tak dlugo ich nie widac,moze sie juz wyniosly. KAPKAN jest w strzykawce,rozkłada sie kropki co metr za szafkami .bezwonny,rewelacja!

Odpowiedz na ten temat