Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

ogolnie macie troche szczescia w zyciu czy zycie raczej daje wam w kosc?

Polecane posty

Gość gość

Do jakiej grupy sie zaliczacie? Fuksiarzy czy pechowcow?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przez prawie 5 lat winiłam Boga za to że mam tak przewalone ale i jednocześnie modliłam się żeby było lepiej i spełniło mi się tak że przeszło moje najśmielsze oczekiwania więc raczej szczęściarzem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość straszny_kocur
zależy jak definiujesz szczęście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Chcialabym... miec wlasne mieszkanie bez kredytu i prace, do ktorej nie bede chodzic ze wstretem, co za tym idzie tez lepsze pieniadze. Co mam? wynajmuje mieszkanie, ciulam grosz do grosza na wklad wlasny do mieszkania, mam zjebana prace za marne pieniadze jak w piosence "nie mam czasu na sen, nie mam czasu na seks...".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ogolnie jednak jestem zdrowa, maz tez, mamy dziecko, radzimy sobie, wiec wg moich rodzicow i tesciow mamy wiele, a ze praca beznadziejna i za marna kase, brak czasu, zmeczenie i moja nerwica to fanaberie, gdyz , jak mowia, "wszedzie tak jest, trzeba sie przyzwyczaic i nie marudzic", bo inni maja gorzej...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
same kopniaki, wpierw umarl moj maz 30 lat, potem ja zachorowalam. nie mowie juz o aspekcie materialnym, nie wiem, chyba w poprzednim zyciu nagrzeszylam i mnie teraz kara..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja? Brak wlasnego "m" (tzn. maz ma teoretycznie pietro u tesciow do remontu, kupe kasy i nerwow stracilismy mieszkajac rok z nimi, wiec wolimy wynajem i funkcjonowanie z nimi na odleglosc), wynajmujemy, zarabiamy razem 3 tys. w porywach do 3400 :( W pracy ciagly stres. Ja juz 14 dni pod rzad chodze bez dnia wolnego, bo pracownicy w ciazzy albo naa L4 z innych powodow, mam dosc, jestem neerwowa i tylko slysze od kierownika, ze jak sie nie podoba, to cofnie urlopy :( Okres mi sie spoznia (przez stres i zmeczenie), boli mnie wszystko, z mezem sie mijamy, dziecko przezywa. A chcielibysmy godnie zyc, za normalna kase i bez ciaglego posspiechu i nerwow. Ale chyba za wiele chcemy, bo "inni maja gorzej ".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dzis pozarlam sie z mezem, dalam mu do zrozumienia, ze przez glupia milosc zmarnowalam sobie zycie, bo teraz nie mam nic, tylko stresy i zmartwienia. A to przez zjebany dzien w pracy, nerwowke, harowe i brak wolnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość39
pol na pol. od 7lat nie moge zalapac pracy na stale,ale co roku prace mam wiec dobre i to.mam za to cudowna rodzine-meza i 2dzieci i male, wlasne,choc stare mieszkanie. ale ta praca to moja bolączka,ciagle jestem wszędzie na zastępstwo.a mam juz swoje lata i dobija mnie ta niepewnosc jutra.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A jak juz cos osiagacie to z wielkim trudem,czy latwo wam przychodzi? Co do tego jak ja definiuje szczescie,to raczej nie jest pytanie do mnie,tylko wlasnie kazdy sam musi sobie na to odpowiedziec. Bo to pojecie wzgledne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szczescie? Zdrowie jest, do tego normalna praca z godne pieniadze i byloby idealnie. tymczasem mam juz wszystkiego dosyc, w pracy ciagle stres, ciagkle pod goke i z laska daja najnizsza krajowa... Do tego kierownik i jego przydupasy, ktore sobie nie zaszkodza, imprezuja, wykorzystuja a ty zwykly pracownik zapierdalasz za nich i robisz nadgodziny, bo sieroty maja rzekoma srake a tak naprawde dzien wczesniej zaimprezowali.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a więc to co mnie uszczęsliwia to to, że oboje z mężem mamy swoje pasje, zainteresowania, każde z Nas ma kawałek swojego życia - takiego tylko dla siebie. Poza tym póki co zdrowie dopisuje, jesteśmy otwarci, świadomi. Cieszę się z tego jakich mamy ludzi wokół siebie - z otwartymi umysłami, ciekawych, wnoszących coś do Naszego życia. Szczęściem jest dla Nas nasz syn - myślę, że obraliśmy dobrą ścieżkę w kwestii wychowywania go. Kwestie finansowe - pieniądze raz są raz ich nie ma dlatego staram się zbytnio do nich nie przywiązywać. Nigdy nie żyliśmy w biedzie, ale też nigdy nie byliśmy bogaci. To jest coś co się zmienia. Problemy to niezła szkoła, więc nie traktuję ich jako pecha, czy złej passy. Kiedyś się kończą, a my dzięki nim zawsze się czegoś uczymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też tak pół na pół. Przez całe dziecństwo i okres gimnazjum i liceum to było dość teudno no bo brakowało mi rodziców i pocieszałam się u kolegów haha.Teraz to jestem raczej szczęściarą, bo żyję jak chcę i jak zawsze chciałam, zobaczymy co powiem za parę miesięcy bo idę na studia, ale tak to jest cudownie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szału nie ma ale ogólnie nie narzekam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zawsze jak coś wyjdzie to coś innego nie, miałam dobrą pracę, chciałam mieć dziecko, w końcu bardzo późno się udało, jestem w ciąży, ale muszę zrezygnować z pracy (tzn nie będę miała gdzie wrócić po 10 latach pracy w tej firmie). Będzie dziecko ale kasy nie będzie.. i tak właśnie wygląda moje życie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ogólnie pech i nieszczescia z odrobina radosci. Czasem fuks.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zdecydowanie jestem pechowcem, do tego gapą, tragedia - jeszcze potrafie sie nakrecac, i myslac o dotychczasowych kleskach z tego zamyslenia wpadam w nastepne-gorsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i wiecznie chodze na pogrzeby to chyba pech

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No ja zdecydowanie szczesciara, zawsze spadam na 4 lapy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja powiem tak życie dało mi mocno w kość, ale aktualnie (odkąd wyszłam za mąż, 7 lat) wszystko się zmieniło. czasami sie zastanawiam jak to możliwe że jeden człowiek potrafił tak odmienić moje życie. na pewno plusem jest że miał duuużo lepszą syt materialną, mieszkanie więc od razu zaczynaliśmy od CZEGOŚ do tego jest dobrym człowiekiem, ma super pozycję zawodowa i co za tym idzie zarobki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość te verde
Ja mam szczescie, do tego mam tez dobre nastawienie i prawie wszystko idzie dobrze. Jedynie w kwestii finansowej kuleje, ale jest dosc stabilnie, wiec nie moge narzekac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Od przyjaciół i rodziny często słyszę, że jestem szczęściara, że w czepku urodzona, że na 4 łapy itd. Ogólnie wiele rzeczy przychodzi mi z łatwością, z taką super prostą łatwością, że to może sprawiać takie wrażenie, że ze mnie nie wiadomo jaki szczęściarz ;) Jestem zdrowa, mam kochającą rodzinę, cudowne dziecko, oddanego męża, mam dom z ogromną dzialką, kasa jest na wszystko (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku), ale... od roku nie mogę znaleźć pracy, czuję się przegrana na rynku pracy bo wybrałam niszowe studia, wiecznie jakieś problemy w firmie męża, przeżyłam traumatyczny poród i cały czas dochodzę do siebie a trochę już minęło, jestem straszną marudą, nic mi się nie podoba, nie umiem żyć pozytywnie. Podsumowując, z zewnątrz wygląda, że mam szczęście, a w środku ja czuję, że go nie mam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tez podobno bylam urodzona w czepku, cokolwiek to znaczy, w dodatku w niedziele. A oprocz szczescia mam tez zawsze racje :classic_cool:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hm, ja od urodzenia miałam wielką szczęściarą, zawsze miałam rodziców na których mogłam liczyć w każdej sytuacji, czy było dobrze czy fatalnie- zawsze mi pomagali. Dostałam i nadal dostaję od nich dużo miłości i wsparcia. Skończyłam studia, mam wspaniałego męża, później urodziłam kochaną córeczkę i tutaj życie dało nam niezłego kopa, mieliśmy sporo komplikacji ze zdrowiem malej po urodzeniu, dzisiaj już jest wszystko na dobrej drodze, ale do końca życia będziemy musieli ją obserwować czy jest wszystko dobrze. Lekarze i tak uważają, że to cud.... Później dla pozytywnej odmiany dostałam w spadku dom z dużym ogrodem na własność, mąż dostał świetną państwową pracę, ja teraz staram się o swoją wymarzoną pracę i już jestem w ostatnim końcu rekrutacji, mam nadzieję że się uda. Ogólnie rzecz biorąc uważam się za ogromną szczęściarę - z wielu bardzo groźnych sytuacji wyszłam bez szwanku, ale owe sytuacje nauczyły mnie mądrości życiowej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ze mnie zycie sobie drwi!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak to mówił Wielki Szu: "SZCZĘŚCIE TRZEBA SOBIE ZORGANIZOWAĆ"!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak się nie cieszcie bo teraz macie szczescie jest dobrze a za chwile się odwróci los i te co maja zle beda miec fajniie, dobrze a wy bedziecie płakać....życie bywa przewrotne! :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
naprawde to niesprawiedliwe,ze inne sie chwala jak to dobrze maja, dobrbyt bogaty maz, domy, mieszkania, zdrowie az się czytac tego nie chce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przepraszam, a dlaczego niesprawiedliwe? To, że ty masz w zyciu źle, często na własne życzenie, to znaczy, że ja mam też mieć źle, żeby cie nie bolało?? typowo polskie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Generalnie jestem szczęśliwa, nawet bardzo ale zdarza się, że ktoś sypnie pisakiem po oczach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×