Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość nananana8921

rezygnacja z wymarzonych studiów

Polecane posty

Gość nananana8921

W tym roku dostałam sie na kierunek na który całe zycie chciałam isc. Napisałam dobrze maturę, bo sie do niej ostro przygotowywałam przez ostatni rok. Jest on zgodny z moimi zainteresowaniami, od 10 lat jeżdzę konno, a poszłam na weterynarię zeby w przyszłości leczyć te zwierzęta i miec pieniądze na ich utrzymanie, treningi, zawody itp. Generalnie do tej pory wszystko swietnie. Jednak tuż przed pójściem na studia wpadłam w panikę, nigdy nie lubiłam wyjeżdżać a teraz nagle mam jechac gdzieś na 5 lat. Od kilku lat kie byłam na żadnych wakacjach, chociaż mogłam. Po prostu mam problem z obcymi miejscami. Juz 1 października wiedziałam ze nie chce tam isc. Ludzie mieli ostre ciśnienie na naukę, atmosfera dość nerwowa, no nie odpowiada mi to. W akademiku nie moge spac do około 5 rano, mam ostre nerwobóle. Siedzę przygnębiona, nawet moja współlokatorka ktora znała mnie wcześniej widzi ze cos jest nie tak. Wracam na każdy weekend zeby odespać. W poniedziałki chce mi sie płakać, boli mnie głowa. Zawsze wieczorem sobie myśle ze wolałabym nie żyć niz spędzić tu kolejne 6 lat. Moj pomysł to wziac urlop zdrowotny i sie trochę ogarnąć. Chciałabym wrócić tu za rok. Nawet nie chodzi o tęsknotę za rodzina, bo przez wakacje moja rodzina była 3 msc poza domem i było ok. Tylko jak powiedziec rodzicom ze zawale rok? Wiem, ze sa ze mnie dumni i wszystkim sie chwała, czy może lepiej sie przemęczyć? Jutro w ukryciu przed rodzicami idę do lekarza, będę sie starać o zwolnienie i leki, tylko nie wiem jak to powiedziec najbliższym (rodzinie, chłopakowi itp) juz wszyscy wiedza jak sie czuje, ale każdy mi wręcz zabrania rezygnować...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Idź do psychologa, może to jakaś fobia, coś Ci wtedy poradzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiem co ci poradzić, masz na pewno jakieś problemy psychiczne. jak pójdziesz do psychiatry to da ci leki i non stop będzie ci zmieniac i goowno ci to da, najwyżej pogłębi schize. musisz znaleźć przyczyne leków. to jakas fobia społeczna. ale musi być jakaś przyczyna. musisz to przmeysleć. moze te studia wcale tobie nie odpowiadają? może lepiej jakbyś zrobiła instruktora jazdy konnej i od razu poszła do pracy? nie dla każdego sa studia. to że wszyscy idą na studia nie oznacza że to jest słuszne. to jest na zasadzie "jedzmy goowno miliony much nie moga się mylić" ;) idz do lekarza, wez zwolnienie, albo poczekaj do ferii, pojedz do domu, weź kartkę i porządnie się zastanów "skąd ten strach"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tylko weź kartkę i choc najpierw nie będziesz wiedziała co pisać w końcu coś zaczniesz. pisz tam sowje obawy,lęki, co byś chciała zmienic a co jest ok. Zobacz - masz chłopaka, wymarzone studia, masz pasję - konie - jesteś bardzo wartościową, rozgarniętą, mądrą młodą osobą - teraz naprawde jest mało takich fajnych młodych ludzi. większość ma w doopie naukę, nie ma pasji tylko gapią się w tv, nie mają chłopaka, dziewczyny. Jesteś wyjątkowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wal wprost

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiedziałam, że jak ktoś nie ma chłopaka/dziewczyny to jest "niefajny" :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość met
dziewczyno ! masz czas, nie zawalisz roku, bo masz problem i musisz z nim sobie poradzić, nauka w takim stanie nie ma najmniejszego sensu. gratuluje Ci odwagi i poświęcenia w dążeniu do celu. Teraz ta odwaga jest Ci potrzeba abyś poszła do psychiatry, porozmawiała z nim że masz taką sytuacje i co można z tym zrobić. Masz pewnie 19-20 lat, jest pełnoletnia, i masz przed sobą całe życie. Ważne aby mieć cel w życiu i do niego dążyć. czasem trzeba zejść z prostej drogi, aby bocznymi drogami docenić to co osiągnięmy. Ja mam 34 lata, dom rodzinę, i jestem bezrobotnym. Gdybym mógł się cofnąć do 19 lat, to poszedł bym na medycyne, zakuwałbym jak szalony.. to też były inne czasy.. Chciałbym abyś poszła do speca i zaczeła również Walczyć o swoją przyszłość, to nie jest coś złego, złego jest jeśli się poddasz. weź głęboki oddach i do przodu, nie ważne że teraz odpoczniesz, lub będziesz powtarzać rok... co z tego za 7-10 lat, nie będzie to miało najmniejszego znaczenia... będziesz wtedy weterynarzem, i będziesz realizować się w zawodzie, jak pewnie żona i matka.. to są cele w życiu. Trzymaj się, będę trzymał kciuki Abyś wykorzytała to co w Tobie drzemie i pomogła sobie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nanaan
Właściwie to instruktorem już jestem, ale pracuje niewiele ze względu na brak czasu. Tazka praca to byłoby moje marzenie, ale wiem że nie jest to zbyt prestiżowe itp. Poza tym jeździectwo to niebezpieczny sport: wózek i te sprawy i już nie mam pracy. Wydaje mi się, że rok wolnego by mi pomógł. Kiedyś miałam taka sytuacje, że rodzice kazali mi iść do pracy w wakacje. Pracowałam tam przez tydzień ciągle płacząc, nie dawałam rady, sama nie wiem czemu...Do pracy z własnej woli poszłam rok później i było mi przykro tylko pod koniec, bo tak było fajnie. 14 h na dzień nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Dlatego myśle, że rok na przemyślenie to dobry pomysł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nananananana93289324
Jednak nie mogę tak po prostu oznajmić rodzicom, że wracam tam za rok. W końcu to oni płaca za moje studia (spanie, jedzenie itp.). Jak im to wyjaśnić, że zawaliłam?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na pewno idź do specjalisty, moze zrezygnuj z akademika na rzecz jakiejś spokojnej stancji, własnego pokoju gdzie będziesz sie czula spokojniej? Bo ważne jest tez jak podobają Ci sie zajęcia, bez skupiania sie na zlym samopoczuciu w obcym miescie. Akademik nie jest dla każdego ale nie poddawaj sie, to dopiero miesiąc...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość met
nie znamy twojej sytuacji rodzinnej, i chyba to miejsce aby je poznać. to wszytsko zależy jakie macie relacje i jak podchodzisz do studiów. moja matka gdy zabrakło po 0,5pkt aby się dostać na studia.. prawie wygoniła mnie z domu, nie oddzywała się przez długi okres, nie było dla mnie jedzenia... niczego. oczywiście dostałem sie z odwołania, ale skaza została, i bardzo komplikowała mi moje życie prywatne i zawodowe... Co mogę Ci poradzić, czy jesteś wstanie znaleść zajęcie aby się utrzymać w mieście w którym mieszkasz ? zawsze można spróbować samemu się utrzymać.... miałem kiedyś koleżankę, pracowaliśmy razem w markecie, z swojej pensji, utrzymywała się i studiowała w innym mieście... naprawdę dziewczyna miałą cieżko, ale jej sie udało. życie ją bardzo zachartowało. jeśli masz dobre relacje z Matką, idź i poprostu porozmawiaj, ale też musisz się przełamać, życie to nie same dobre rzeczy, to też cieżkie chwile.... ja też mam obawy przed wyjechaniem do pracy z polski, mimo że tu coś osiągnąłem, mam dorobek zawodowy... jest niczym i też musze wyjechać... też będę w takiej sytuacji jak ty. Tylko że nie będę miał już odwrotu.. porozmawiaj szczerze z matką, i z ojcem... spróbuj się usamodzielnić przez ten rok... może przez pracę i zaangażowanie uda ci się coś osiągnąć... a później na studia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zooinz
A może przenieś się na zootechnikę to nie weterynaria ale pokrewna tematyka, nie ma takiej spiny, ludzie z większym luzem podchodzą do tematu. Można nawet od razu wybrać specjalizacje z końmi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Miałam coś podobnego do Ciebie. Po roku pękłam i pozbierałam się dopiero, gdy trafiłam do lekarza - i nie dlatego, że mi pomógł, a dlatego, że razem z rodziną cisnęli, aby rzuciła studia z uwagi na swoje zdrowie. Leki sobie darowałam, czasami brałam tylko calms i mi pomagał. Byłam sama w obcym mieście, a do musiałam się odsunąć od rodziny. Dała radę i wierzę, że i ty dasz. Daj sobie trochę czasu na alimatyzację i jak Ci zależy to ciśnij siebie, ile się da. Drzemie w nas ogromna siła, tylko trzeba ją odkryć. Trzymam kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No tak, typowo po babsku, czyli zrobić wbrew rozumowi :-) Bo emocje nie odpowiadają. Każdy kiedyś pierwszy raz mierzy się z problemem, w szczególności tysiące zmierzyło się z tym. Kto zagwarantuje, że za rok rzeczywiście będziesz bardziej gotowa niż dziś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To rok przerwy to dobry pomysł czy zły? Zmiana kierunku tu nie pomoże, tak myślę...Przez ten rok chciałabym włąsnie trochę powyjeżdżać, przyzwyczaić się itp. Nauczyłabym się jeździć autem, przeniosłabym konia do siebie ( to jego brak mnie głównie dołuje). No nie wiem dla mnie to teraz najlepsza opcja, ale wy patrzycie obiektywnie. No i boję się powiedzieć o tym rodzicom, bo dla nich skończenie studiów jest chyba najważniejsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
" No i boję się powiedzieć o tym rodzicom, bo dla nich skończenie studiów jest chyba najważniejsze " x kochają cie przecież, jak wytłumaczysz spokojnie co i jak, to zrozumieją może wniebowzięci nie będą, ale skończy sie dobrze :) głowa do góry - szkoda byłoby, żebys nie skończyła weterynarii - zwierzętom potrzebni sa dobrzy ludzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aha - odpowiadam na twoje pytanie: moim zdaniem rok przerwy w twoim przypadku może byc nawet dobry - wyluzujesz, nie będziesz czuła napinania się - daj sobie odpocząć, pojeździj trochę do miasta, w którym obecnie studiujesz jako turystka :) oswoisz się z miastem, ze swoją nieobecnością w domu przez dzień czy dwa, a w przyszłym roku wydłużysz to do 5 dni - na weekendy będziesz wracała do konisia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość met
powiem Ci tak, pracowałem z młodymi ludźmi, taką kiedyś prace miałem.. poza byciem szefem, często z nimi rozmawiałem o tym co sprawiło że pracują i jak wygląda ich życie. dużo ludzi ma kłopot z przystosowaniem sie do życia na studiach, to jest inaczej niż dotychczas. zawsze jest kłopot na początku wszędzie... Wydaje mi sie że u Ciebie zbyt wiele rzeczy nagle sie zmieniło... może rozmineło się z wyobrażeniem. Ważne abyś uwierzyła w Siebie, w swoich bliskich... Pamiętaj że w życiu będzie jeszcze wiele przeciwności, ale trzeba iść dalej i walczyć o swój cel. Jeśli mogę Ci doradzić, porozmawiaj z rodziną, idź do lekarza - to że chodzisz do jakiegokolwiek to już Twoja osobista sprawa, jesteś dorosła ;), spróbuj znaleść w sobie to coś aby pouczyć się... BEZ spinki. to że tu piszesz i że chcesz coś zrobić to tylko świadczy że chcesz Walczyć. Mój kumpel został uwalony z fizyki w 3 klasie liceum, rok później poszedł do 4 klasy, i zdawał później maturę.. teraz jest inżynierem pracującym w niemczech, cenionym specjalistą... któremu nikt z naszej klasy nie dorasta do ... ale wiesz ile on musiał przejść.. Poprostu porozmawiaj z rodziną. i przynajmniej spróbuj powalczyć z swoimi problemami z pomocą lekarza... abyś później nie mogła powiedzieć że nie próbowałaś.. jestem ciekaw jak będzie. daj znać, ja sam teraz walcze, mam doskłanie w głowie to samo, ale z innych powodów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i jeszcze jedno: a cóż to jest rok naprzeciwko twoich marzeń i całej twojej przyszłośc? nic! nie stresuj sie tylko podlecz trochę swoja psychikę - będzie dobrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
twoje zachowanie nie jest do końca normalne;) ale do rzeczy.. podejrzewam, że jestes nadmiernie ambitną osobą, która zanim jeszcze coś zacznie, to boi się, że nie podoła. Niepokojące są twoje somatyzacje - bóle, bezsenność. Wskazują na duże napięcie, lęk. Powinnaś iść do psychologa, gdzieś leży przyczyna, może po prostu jesteś zbyt wymagająca dla siebie i przez to boisz się jakiejkolwiek porażki. Zabrzmi to dziwnie, ale w obawie przed ewentualnymi porażkami na studiach, wolisz ich w ogóle nie podejmować (czy chwilowo zaprzestać). ALe mogę się mylić. Ucieczka przed tymi studiami nic nie da, jeśli to zrobisz, to myślę, że będzie ci o wiele trudniej przekonać się za rok, dwa, by do tego wrócić. Powinnaś podejść do tego zadaniowo, spróbować zlokalizować źródło twoich obaw, lęków. Myślę, że nie tylko o zwykła tęsknotę i obawy chodzi (skoro tak mocno przeżywasz). No i doradzam jakąś terapię psychologiczną, bo może ci się to przekładać na inne rzeczy w życiu. Odpuść sobie trochę, ale nie rezygnuj.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Ludzie mieli ostre ciśnienie na naukę, atmosfera dość nerwowa, no nie odpowiada mi to." x nawet jak pojedziesz na samych trójach, to co z tego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam podobnie jak Ty!!! Nie wiedziałam ze nas jest więcej :) na studia tez wyjechałam jakoś to przetrwałam ale np zachorowałam na bulimię Jak wróciłam do domu to dopiero wszystko wróciło do normy Ale do rzeczy ja nie lubię spać w innych miejscach szczeg z kimś drugim w pokoju Nie lubię bo mnie to krępuje stresuje potrafię cała noc sie budzić i wiedząc ze tak bedzie juz sie nastawiam na kolejna noc. Np mój dziadek tak miał raz ponoć wracał 10 km na nogach od ciotki po imprezie bo nie chciał zdrzemnąc sie na kanapie do rana. Ale ja wiem czemu lubię mieć ciszę pościelone dobrze łóżko pogaszone i zeby mnie nic nie budziło . A np u teściowej mam stary zegar który bije co godzinę wiecznie za krótkie prześcieradło i przeszklone drzwi ze jak ktoś wstaje w nocy to mnie budzi światłem . Do szału mnie to doprowadza. Wszyscy śpią a ja z boku na bok! Aha i ten stres ze znowu muszę wstać sie wysikac a oni nadslyc***a. Wiecie co mój maz o mnie mowi ze ja nie lubię gdzie indziej spać niż w domu. I taka jestem. U obcych nie śpię cała noc wstaje jest niewypoczeta zmęczona i padam na pysk bo średnio prześpij maks godzinę dwie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nowe ciekawe miejsce, nowi ludzie do poznania, studenckie życie, to raczej nie są typowe rzeczy których się obawia młody człowiek. Tu psycholog chyba mógłby pomóc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ljaa
Ja miałam tak samo. Studiowałam farmacje w Sosnowcu. Płakałam po nocach, zasypiałam o 2 albo 3 nad ranem. Wytrzymałam równy miesiąc. W listopadzie spakowałam się i wróciłam do domu. W międzyczasie znalazłam kierunek studiów w moim mieście na którym była przedłożona rekrutacja do ostatniego października. Studia nie były tak"super" i prestiżowe bo to tylko ekonomia. Poczekałam rok zapisałam się na studia zaoczne na kierunku budownictwo w MOIM MIEŚCIE. I wreszcie czułam się szczęśliwa. Mieszkałam w moim mieście, w moim domu, spałam w moim łóżku a obok mnie był mój chłopak i moja rodzina. Jestem daleka od tego aby doradzić Ci rzucenie studiów, pisze dlatego że jestem identyczna jak Ty. Z perspektywy tych 7 lat które minęły jestem szczęśliwa że dokonałam takiego wyboru. Ja po prostu nie byłam gotowa w wieku 19 lat opuścić rodzinnego gniazda. I Ty chyba też nie jesteś. Tak już jest że jedni usamodzielniają się wcześniej, inni później. Tęskniłam za domem i to nie był jeszcze mój czas. Myślę że z Tobą jest podobnie. Gdybym została w Sosnowcu pewnie byłabym już innym człowiekiem. Było identycznie jak u Ciebie, mega wyścig szczurów, żadnej życzliwej duszy, samotność. I w tym wszystkim ja - 19 latka która czuła się jakby miała 15 lat. To nie był mój czas. teraz ukończyłam ekonomię, ukończyłam budownictwo. Mam 26 lat i narzeczonego z którym planuję ślub i ... chcemy razem zamieszkać. Tak, ja po prostu musiałam dorosnąć do samodzielności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nananannananananannanna
heh no tez kiedyś tak miałam. Nie było już autobusów itp. więc wracałam sama w środku nocy żeby nie spać u innych. Nie wiem ile to było km, ale wyszłam o 2, a wróciłam po 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ljaa
więc radzę Ci, abyś dała sobie czas. Ja tez bałam się rodziców dlatego wymyśliłam na szybko ze nie chcę iść na farmację bo chcę ekonomię. Tonie była prawda, ekonomia mnie nie interesuje do tej pory ale to był jedyny sposób aby rodzice się nie wściekli. Więc radze Ci abyś dała sobie czas. Zatrudnij się w stadninie i przenieś się na studia zaoczne (jeżeli takie są na weterynarii). Będziesz mogła je opłacić z zarobionych pieniędzy. Studia zaoczne to zaledwie 2 weekendy w miesiącu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ljaa
i nie idź do psychologa. On wynajdzie Ci jakąś chorobę na pewno. Na 100%. Każdy ma jakieś skrzywienie a Ty jeszcze w nie uwierzysz... Poczujesz się jak wariatka chociaż wcale nią nie jesteś. Ludziom trudno jest uwierzyć że jeśli ktoś jest inny to nie znaczy że jest wariatem. Bynajmniej ja siebie nie uważam za wariatkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do kogoś wyżej jasne, ci co chodzą do psychologa to wariaci (myślę, że mgliste masz pojęcie o tym czym zajmuje się psycholog..). Doradzałam autorce wyżej, by udała się do psychologa, nie po to, by wynalazł jej chorobę, bo jako takiej nie widzę (a trochę się na tym znam;)). Problemem jest tutaj prawdopodobnie nieco za poważne podchodzenie do pewnych kwestii, może się to wiązać po części z jej charakterem, ale podejrzewam, że w dużej mierze wiąże się z jakimiś przeszłymi doświadczeniami, sposobem reagowania na nie. Dobrze to przerobić, by z pewnych rzeczy zdać sobie sprawę i by można było śmielej stawić im czoło... Można z pewnych rzeczy wyrosnąć, jak ktoś tu pisał, i do pewnych rzeczy dojrzeć. Nie zawsze jednak jest to możliwe. I może lepiej spróbować sobie pomóc radzić z tym, co nowe i nieoczekiwane, niż w patologiczny sposób reagować i wprowadzać siebie w chorobę. Bo, o ile autorka nie jest raczej chora, o tyle łatwo może się wprowadzić w problemy żołądkowe czy nawet nerwicowe, jeśli tylko w jje życiu więcej będzie sytuacji trudnych, z którymi będzie się musiała zmierzyć. Nie można wiecznie uciekać przed pewnymi rzeczami, ani też czekać aż przejdzie. A jak nie przejdzie, co wtedy? Obawy przed każdą zmianą..? To trudne i wyczerpujące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie ma zaocznej weterynarii. To mój główny problem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×