Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Monika M

szpital polna Poznan

Polecane posty

Gość Monika M

czy ktoś może był tam i może mi powiedzieć jakie ogolnie ma wrażenia? chodzi mi głownie o oddział endokrynologii ginek. i niepłodności i endokrynologii rozrodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość leszczynianka jestem
Możesz być spokojna ,jest ok!Bedziesz zadowolona,powodzenia;))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kilka miesiecy czekania zero
rezultatow, lecze sie 15 lat endokrynologicznie, mi nie pomaga, ale inni polecaja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika M
a możecie napisać jeśli jeszcze zajrzycie jak wyglądają badania przy studentach, bo to chyba szpital kliniczny? można odmówić?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika M
podnosze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kilka miesiecy czekania zero
Tak, mozna odmowic, przeciez to Twoja prywatnosc. Tyle, ze nie pytaja... (przypadek kolezanki)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość z okolic p-nia
ehh masakra,na ten oddziały trafiają kobiety z naprawde przykrymi problemami,i często nawet nie są uprzedzane jakie będą miały badania,a rzadko kto ma odwagę odmówić, po prostu się wchodzi na badanie a tam już pełno studentów czeka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika M
może jest teraz jakaś poznanianka i coś napisze wiecej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po prostu się nie zgadzaj
a jak jakiś pan profesor zacznie się rzucać to powiedz że dla Ciebie te badania i tak są zbyt stresujące jeśli leczysz się bo chcesz zajść w ciążę możesz użyć argumentu że stresujące sytuacje nie pomagają Ci w zajściu bądź asertywna, ja zgadzałam się na badania jeśli mnie miały badać kobiety ale nie cały tabun ale najwyżej dwie w regulaminie szpitala jest napisane że można odmówić udziału studentów w badaniach, znaj swoje prawa i egzekwuj je, nie bądź ofiarą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość położna_poznań
jesli masz problem z obecnością studentów to omijaj szpitale kliniczne. Idąc do szpitala klinicznego musisz się liczyc z obecnością studentów, bo szpital dostaje za to kase. Przez klika lat sama byłam studentką, wiele godzin zajęć i praktyk własnie na Polnej, nie zdarzyło mi się by komuś nie odpowiadała moja obecność, czy innych koleżanek. nawet jesli jakaś pacjentka zglosiła niezadowolenie, usłyszała że przychodząc do szpitala klinicznego powinna się z tym liczyć. Swoją drogą,obecnie jestem położną, choruje ginekologicznie i nie przeszkadza mi obecność studentów. Uwierzcie, że będąc po drugiej stronie(jako studentka) zupełnie inaczej się patrzy na pacjentke niż jak się wam wydaje. Dajcie szanse tym mlodym ludziom:) Wszyscy chcemy mieć dobrze wyszkolony personel medyczny więc miejmy to na względzie. Same zajęcia to nic, uwierzcie ze gdyby nie praktyki i uprzejmować oraz otwartość pacjentów, nie byłabym tak dobrą położną, jak jestem. Najwięcej nauczyłam się wlaśnie na praktykach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika M
położna poznań dzięki za odp..dopiero teraz zajrzałam, piszesz zeby unikac szpitali klinicznych jak mam problemz obecnoscia studentow, tylko ze niestety w Wielkopolsce jest tylko jedna poradnia i jeden oddzial enokrynologii ginekologicznej.na zwykl y odzial ginekologiczny z pco i hirsutyzmem nie przyjmuja.A dla mnie stanie zupelnie nago, niewydepilowana przy wszystkich lekarzach z odzialu i 10 studentach jest problemem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja z .......
ja w tym szpitalu przezyłam horror Hamstwo personelu jakie tam panuje jest nie do opisania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja z .......
tam na "dzien dobry " musisz isc z łapowka i to własciwie i do profesora jak i do salowej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja a na jakim
odziale byłaś? i jak to dokladniej wyglądalo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość weronik8111
up

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dopiero co wróciłam z tego szpitala i nie chciałabym znaleźć się tam ponownie. To jest fabryka. Zero informacji, pacjentki są traktowane po prostu jak kolejne przypadki, a nie jak ludzie. Nikt się nie przedstawia, nie mówi co się będzie działo, co się wydarzyło. Lekarze są tam bogami, choć pojawiają się w szpitalu na minimum. Przychodzi się do szpitala i od drzwi człowiek się czuje jak popychadło. Pielęgniarka, pomimo 3 razy zadanego pytania jak będzie wyglądał dzień (jakie badania, czego się spodziewać), nie udzieliła odpowiedzi. Lekarz, który przychodził na oddział (Markwitz), nie udzielał żadnych informacji. Jego wizyta trwała minutę, a na zadane pytanie, odpowiadał, że nie wie, bo go tu nie było. Żenujące.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marta85
lezalam tam kilka razy i bylam bardzo zadowolona.Rezultatem jest u mnie w brzuszku moja 31tygodniowa coreczka:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja również niedawno wróciłam z tego szpitala i równiez nie chciałabym znaleźć się tam ponownie. Jesli nie masz tam opłaconego lekarza, to znaczy, że nie masz tam czego szukać. Po prostu: zero informacji, zero zainteresowania i czujesz się jak ktoś, kto nie jest godzien tam przebywać, bo nie ma kasy. Nie polecam nikomu świadomego wyboru szpitala położniczego w Poznaniu na Polnej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo to pewnie prywatny szpital i dlatego tak jest

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
witam! jak długo czekałyście, żeby sie dostac na odział? ja dzis dostalam miesiaczke, zadzwonilam tam i powiedzieli, że nie mają miejsc. W dodatku zamykają na swieta oddzial. teraz musze czekać do kolejnej miesiaczki albo 1,5 miesiaca... a jak wtedy znowu nie bedzie miejsc???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość joanna1234567890
jak zadzwonilyscie w pierwszym dniu miesiaczki, to w ktorym dniu cyklu kazali wam przyjechac? (lekarz podejrzewa u mnie pco i skierowal mnie na badania na oddzial endokrynologii ginekologicznej). W takiej sytuacji w ktorym dniu cyklu kazali wam przyjechac? i ile dni bylyscie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja tez mam skierowanie na badania i tez bede dzwonic w styczniu, ciekawa jestem jakie badania robia i w ktorym dniu cyklu trzeba sie staeic. Wiecie moze czy badania sa dwa dni czy dłużej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie wiem jak jest tam teraz, ale wiem jak było dalej niż cztery lata temu. Mojej znajomej zmarnowali tam dziecko i wiem, że jeszcze dwóm innym kobietom też. To nie był pierwszy raz, że dziecko urodziło się martwe pomimo tego, że do szpitala była przyjmowana zdrowa kobieta i zdrowe dziecko w brzuchu. Nie chcą robić cesarek, bo tłumaczą, że im mniej cesarek tym lepiej szpital na tym wychodzi. Na cesarkę można liczyć jak się dopłaci, bo inaczej to "szpitalowi się nie opłaca". Nawet jeśli są wskazania to robią niechętnie. Jedno dziecko uratowali cesarką dopiero w ostatniej chwili. Ale to mąż rodzącej wyzywał, że jak mogą tak narażać dziecko i jak coś się stanie to on będzie świadkiem. Jakby rodziła sama i by się trochę spóźnili z cesarką to kolejnego dziecka by nie było.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeszcze wiem, że kobieta, która rodziła drugi dzień w ogromnych bólach, takich, że aż wyła nie mogła się doprosić znieczulenia. Za cesarkę też się nie brali, bo jeszcze nie czas. Po porodzie była wykończona. Litości dla niej nie mieli. Ludzie mają różny próg bólu i nie każdemu znieczulenie jest potrzebne, ale jak kobieta sama błaga o znieczulenie, bo już nie może wytrzymać to mogliby się zlitować. Nikt bez powodu nie płacze i nie błaga.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wszystko co piszą niedobrego o tym szpitalu panie to niestety prawda. rodziłam tam w tym roku, poród miałam lekki, szybki i bez powikłań,inaczej nie wiem jak by to wyglądało, ponieważ dziewczyna która była ze mną na sali rodziła z 10 cm rozwarciem kilka godzin i dopiero jak dziecko zaczęło tracić tętno, zorientowali się że ma niewspółmierność porodową i nie urodzi, więc zrobili biegiem cesarkę. Efekt, dziecko wykończone oddało smółkę do wód płodowych i wylądowało na patologii noworodka.Panie położne są zarozumiałe i po prostu wredne dla mam, dziećmi opiekują się względnie dobrze ale kobiety nic dla nich nie znaczą,ja na szczęście miałam zdrowe dziecko i uciekłam z tego szpitala w podskokach trzeciego dnia i nawet się nie pożegnałam tak miałam dosyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najgorsze jest to, że na Polnej stosują stare metody i kobiety kładą na plecy i nacinają każdej krocze. A nowoczesna medycyna mówi, że pozycja na plecach utrudnia przychodzenie dziecka na świat i sprzyja większemu napięciu krocza, a przez to później trzeba nacinać. Polecam wynająć położną, która zna się na rzeczy. Najlepiej rodzić w kucki, albo się wypiąć. Co z tego, że zapłaci się takiej położnej, która uczy się z historycznych książek. W Poznaniu takie książki poleca się studentom do nauki i studenci później zadzierają głowy, że wiedzą lepiej. Każda będzie za książką powtarzać, że lepiej naciąć bez powodu, niż nie naciąć i się pomylić. To stara nauka, która każdy poród traktuje jak patologię, a wg nowej nauki poród nie jest patologią, tylko naturalnym procesem. Własna położna, która zna się na ochronie krocza może zapewnić masaże, okłady z ciepłej wody na krocze, odpowiednią pozycję, kiedy dziecko wychodzi. Nie wiadomo czy lekarz nie zechce się wtrącić i nie zepsuć, przymuszając do wyboru starodawnej położnej, która akurat jest w szpitalu, a dobrej nie wpuścić, albo sam będzie przyjmował poród i będzie rozkazywał żeby się położyć, ale warto próbować po to, żeby nie leżeć i uratować swoje krocze. Jak na Polnej powiesz położnej, że chcesz poród z ochroną krocza to ona będzie opowiadać to co się nauczyła ze starej książki, nie pomoże w przygotowaniu krocza i przy pozycji i skończysz z nacięciem. Nie warto płacić 500 zł osobie, która i tak ma zamiar naciąć od początku, bo tak ją ciemnogród uczył. Za to za poród z nowoczesną, a nie tylko miłą położną warto zapłacić więcej, bo jest duża szansa, że pęknięcie będzie malutkie, albo wcale, a nacięcie odpowiada potężnemu pęknięciu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nacięte krocze często dalej się rwie, więc nacięcie może sprzyjać pękaniu. Polecam udać się do ubojni i kupić kawałek zwierzęcia, taki ze skórą, a później przeciskać przez fragment skóry i mięśni owoc. W jednym fragmencie zrobić nacięcie i przeciskać, a w drugim przeciskać przez dziurę bez nacięcia. Z mojego eksperymentu wynika, że tam gdzie skóra jest nacięta tam pod wpływem przechodzenia owocu pęka dalej niż się samemu rozcięło. Za to tam, gdzie się nie nacięło nie występuje takie zjawisko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dużo złego w Internecie piszą o tym szpitalu. Mi się nie podobają zwyczaje porodowe o których ludzie opowiadają. A mógłby to być taki dobry szpital.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×