Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

to był wiatr

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. to był wiatr

    czy mam prawo wymagać..no właśnie czego wymagać?

    Dziękuję za odzew. No właśnie, z jednej strony chyba nie mogę wymagać żeby facet był moim psychologiem, żeby mi pomógł..a z drugiej...tak mnie naszła myśl..a co by było, gdybyśmy mieli razem dzieci, i gdyby nasze dziecko przyszło do niego z problemem? Też by je zbył mówiąc, że inni mają gorzej i że ma sobie samo radzić..?
  2. Witam, piszę na forum gdyż potrzebuję opinii ludzi z zewnątrz, a jest to temat bolesny i potrafię pisać o tym tylko anonimowo.. Postaram się streszczać, chociaż pewnie można by całą epopeję o tym napisać..nie wchodząc w szczegóły, byłam molestowana seksualnie w dzieciństwie..nieważne kiedy, przez kogo, grunt że było takie wydarzenie w moim życiu i wtedy nikomu z dorosłych o tym nie powiedziałam, dusiłam to w sobie..to wpłynęło na całe moje życie, gdy byłam nastolatką nie interesowałam się chlopakami, odrzucała mnie wizja seksu..ta sfera mogła dla mnie nie istnieć. W końcu poznałam w liceum chłopaka, na szczęście nigdy nawet nie poruszył ze mną tematu seksu, nic nie mówiłam o moich przeżyciach i jakoś zostaliśmy parą i byłam nawet szczęśliwa...powoli trauma zaczęła mi mijać, byłam jeszcze w kilku związkach, z czego w jednym poważnym, w którym doszło do seksu-w zasadzie nie było tak źle, bo chłopak nigdy nie nalegał, wszystko miałam pod kontrolą i dzięki temu mogłam się przemóc, zaczęłam czerpać satysfakcję z seksu, mimo, że nigdy nie miałam orgazmu. W każdym razie tamten związek zakończył się..potem byłam sama, a teraz od roku jestem z kimś. Mój obecny chłopak jest zupełnie inny niż ja, często nie rozumie mojego smutku, napadów płaczu..nad którymi cięzko mi zapanować..on też nie ma problemów z seksem, nie rozumiał dlaczego tak unikam zbliżeń, w końcu postanowiłam opowiedzieć mu wszystko. To było dla mnie bardzo, bardzo trudne, płakałam i trzęsłam się gdy to mówiłam..nie wchodziłam w szczegóły, bo i po co. Po prostu chciałam, żeby wiedział..on nie odzywał się do mnie ani słowem, gdy mu to mówiłam, potem po jakimś czasie gdy tak siedzieliśmy razem a ja cały czas płakałam, on zaczął mówić. Że ma już dość moich wiecznych jazd, że przesadzam, że on mi nie może pomóc, bo to moje problemy, że nawet sobie nie wyobrażam, jakie inni mają problemy..poczułam się, jakby ktoś mnie uderzył w twarz. Nie wierzę, że mógł mi tak powiedzieć, nie wierzę. Tłumaczył się, że on nie umie pocieszać, że nie wie co ma poradzić na to itp.... Nie wiem, czy mam prawo obciążać go swoimi problemami? Czy miałam mu o tym nie mówić? Po prostu nie wiem, co mam o tym myśleć, płaczę w kółko i wszystkie złe wspomnienia powracają. Ktoś kiedyś zniszczył mi życie..a może naprawdę przesadzam i powinnam już dawno zapomnieć i nie przekładac na swoje życie wydarzeń z przeszłości? Nie wiem, po prostu nie wiem. Spójrzcie proszę na to z zewnątrz i spróbujcie..doradzić..
×