Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Lasunia

Zarejestrowani
  • Zawartość

    413
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

5 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Hej! Ja staram się nie zaglądać, no niespecjalnie dobrze się czuję po czytaniu for. Jestem w szóstym tygodniu ciąży, właśnie wracam z usg, słyszałam bicie serduszka. Wszystkim Wam życzę tego samego! Ściskam i pozdrawiam!
  2. Odświeżam Jeśli jesteś dziewczyną, która stara się zajść w ciążę, masz otwarte nastawienie do ludzi, to daj znać
  3. Dobra laski, zakładamy fejsową grupę. PrzyszłaMama, założysz? Ja zaraz zakładam konto i dam Ci znać jakiego mam nicka.
  4. O matko, 21.03 hahahahaha Baran, dlatego mówię, milczenie barana
  5. Najgorsze jest to, że ja go bardzo kocham, więc najprawdopodobniej odpuszczę. I on się nie nauczy, że to, co wyniósł z domu prowadzi do kompletnego wypalenia miłości, intymności i przyjaźni w małżeństwie. Jego rodzice ze sobą nie rozmawiają, u nich konflikty załatwia sie trzaśnięciem drzwiami i oschłą postawą. Wiele razy, na spokojnie mu tłumaczyłam, że to do niczego nie prowadzi, że trzeba się słuchać i starać zrozumieć. A on wychodzi z założenia, że jak nie wie, jak zareagować, to najlepiej zamknąć sie w pokoju i przeczekać...
  6. Absolutnie nie. On lubi ciszę, jeśli ja się nie odzywam, to uznaje, że najwyraźniej tak ma być. No to tak będzie Nigdy tego nie próbowałam, bo uważam, że to niedojrzałe podejście, ten klasyczny babski foch, ale skoro nie działa tłumaczenie, że rozmowa jest jedynym wyjściem z konfliktu dwojga dorosłych ludzi, to spróbuję tak. No i widzisz, czekałam na jakąś reakcje trolla i mam Hahahahha pięknie
  7. Ja czekam w kolejce w urzędzie, zaraz podam moich świadków do ślubu. Rozpoczął się mój pierwszy dzień milczenia. Skoro mój przyszły mąż chce mieć małżeństwo, które ze sobą nie rozmawia, a tylko wymienia suche fakty na temat prowadzenia gospodarstwa domowego, to jako kochająca kobieta powinnam mu dać próbę takiego związku, bo do tej pory podstawą była szczera rozmowa.
  8. Łeee, a do mnie nic? Czuję sie rozczarowana. Żadnej egoistki, egocentryczki? Dałam takie piękne pole do popisu, a Ty sie czepiasz w starym stylu tematu późnej ciąży? Żal.
  9. Masz rację co do koleżanek. Ale boli mnie czasem to, że on uznaje milczenie za lek na wszystko. Na złość, na niecierpliwość, na podenerwowanie, na smutek, na rozczarowanie. Milczenie barana, tak bym to ujęła. Nie potrafi zrozumieć, że ja w takich momentachpotrzebuję tych kilku chwil darcia mordy na ten zły świat, podczas których on powinien po prostu słuchać, a na koniec mnie przytulić i powiedzieć, że wszyscy są do niczego. Ja i tak za godzinę, dwie dojdę do słusznego i obiektywnego wniosku, który coś wniesie, ale chodzi o ten moment uderzenia, kiedy potrzebuję, żeby ktoś mnie poklepał po głowie i bez żadnej sprawiedliwości powiedział, że mam rację. Tyle razy mu to mówiłam. W tej całej sytuacji, po dwóch godzinach uważam, że nawet lepiej że będziemy w pięć. Będziemy bliżej siebie Ale właśnie to jego zachowanie mnie zabolało, bo kompletnie mnie zignorował, totalnie i bez ceregieli. Nie jestem typem "ciche dni i domyśl się", ale pierwszy raz chyba naprawdę przestanę sie odzywać. A ja nawet nie mam jak mu pokazać, jak się czuję, kiedy milczy, bo sam niewiele mówi. Łzy mi wychodzą jak o tym myślę.
  10. Pamiętam, już czekam na komentarze w stylu "ale ...ana jesteś, nie jestes pępkiem świata" Plus jest taki, że moja przyjaciółka i świadkowa powiedziała wprost, żebym powiedziała, jak mniej więcej sobie wyobrażam tę imprezę. Zna mnie i wie, że jestem panią "muszę wszystko kontrolować" hahahahaha. Będziemy w pięć, bo jeszcze narzeczona brata pisze, że już przebiera nogami Kameralnie chyba lepiej i pewnie w ogóle bym to olała, gdyby największym trollem tygodnia nie okazał się mój własny chłop...
  11. Dziewczyny, jak ja się przed chwilą w...iłam... W ciągu dnia tylko zirytowalam, ale teraz jestem wściekła. Na moje urodziny przypada Woodstock. Nienawidzę tego klimatu, brudu, syfu, ale nigdy nikomu wprost nie powiedziałam (oprócz mojego J), że dla mnie to beznadzieja, bo uważam, że to dla MNIE jest beznadziejna impreza, a komuś może się podobać. Co roku jest to samo, pytanie się każdemu, kto jedzie, dobieranie terminu mojej zabawy tak, żeby wszystkim pasowało. W tym roku powiedziałam dosyć, ja chcę mieć panieński w swoje urodziny, to jest mój ślub, moja okazja i chciałabym być raz w życiu najważniejsza w ten dzień. Co się okazuje. Zaproszone dziewczyny jedna przez drugą wymyślają, a to Woodstock, a to gdzieś jadą, a to już teraz wiedzą, że nie mogą nie wiadomo czemu. Podkreślam - nigdy, przenigdy, od małego dziecka nie miałam przyjęcia w ten dzień. Zawsze mama (jak byłam mała) albo ja musiałam robić tak, żeby w ten dzień każdemu dogodzić. Koniec końców z dziesiątki zostają trzy, prawda, że te dla mnie najważniejsze. To był powód do małego bulwersu na 15 minut w ciągu dnia. A teraz powód w...u. Wraca mój z pracy i mu opowiadam to co tutaj wam napisałam, a on dobrze wie, dlaczego te urodziny są dla mnie takie ważne, stale powtarzam jak jakiś lamus, że marzę o tym, żeby raz w życiu przyszli wszyscy, żeby po prostu się udało. I paplam, gadam, wyrzucam z siebie to wszystko, mówię jak mi przykro. Poszedł na chwilę do łazienki, myślę, pewnie poszedł się wysikać czy coś, drzwi otwarte zostawił, pewnie mnie słucha i zaraz coś powie. ... usłyszałam tylko trzask zamykanego prysznica i odkręconą wodę. Ani "idę się kąpać", ani "czekaj, zaraz przyjdę", nic. Bez słowa mnie olał. Jak wyszedł to mu powiedziałam - w dupie mam to wszystko, od dzisiaj będę na kartkach pisać, czego chcę, nie będę się w ogóle odzywać, miej ten swój zakichany święty spokój. Tak lubisz milczeć? Proszę bardzo. Będziesz miał ciszę. Nie mogę tego zrozumieć, no po prostu nie mogę. Mówisz swojemu niby najważniejszemu człowiekowi na świecie coś, co jest dla Ciebie ważne, a on ma to gdzieś. Zero jakiejkolwiek reakcji. I teraz zadowolony sobie leży i gapi sie w TV, ma co chciał - ciszę. Jezu jaka jestem wściekła, masakra...
  12. Ja z Wielkopolski, ale studiowałam w Warszawie i trochę pracowałam Mieszkałam na Grochowskiej, na wysokości przystanku Bliska. I żałuję, że nie mieszkam bliżej stolicy, bo strasznie tęsknię do niektórych miejsc, a najbardziej do mojego kochanego Szwejka. Ach sznycle... Mnie kłuje jajnik i jestem bardzo szczęśliwa, bo to znaczy, że okres już niedługo i duphaston zadziałał
  13. No pewnie, jak ktoś wie, że owulacja u niej występuje, to po co chodzić co miesiąc
  14. Ja mam w cenie usg, ale bardziej mnie martwi, że do mojej ginki się nie mogę umówić bo ona jest w mojej przychodni raz na tydzień, a najbardziej dostępnym jest lekarz, który na znanylekarz ma średnią ok 2 na podstawie wielu opinii. Także będę polować na kogoś innego, bo do takiego rzeźnika nie pójdę.
×