Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zagubiona...

Zarejestrowani
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Cześć wszystkim! A głównie tutaj zwracam się do Was kobietki...Jak to wyglądało u Was Jestem ciekawa. Czy po rozstaniu w trakcie ciąży z ojcem dziecka były powroty? Po jakim czasie mniej więcej Wasi byli partnerzy się oddzywali, że takiego powrotu do Was i przyszłego dziecka chcą?
  2. Witam. Czy wiecie może jak wyglada i jak długo trwa wszystko związane że sprawą w sądzie jeżeli chodzi o znęcanie się psychiczne i fizyczne nad kobietą w ciąży? Kiedy to dochodzi do tego, że partner Was, bije, poniza, wyzywa, wyrzuca z domu a nawet dusi? Na pewno już to ktoś przechodził - jakie są Wasze doświadczenia z tym związane?
  3. Tak wiem macie na pewno rację, ja po prostu potrzebuje czasu żeby się pogodzić z tym, że zostałam sam, chociaż on rzekomo tak bardzo chciał dziecka i tak mocno mnie kochał.
  4. Ja tak jak wspomniałam, byłam okropnie w nim zakochana...mieliśmy brać ślub. Wierzyłam mu we wszystko co mówi. Okazuje się, że jest świetnym aktorem, moje wersje pokrywały się z byłymi. Też było, że myśli oczy, świetnie gra, idealnie udaje i manipuluje. Owija w okol palca i dusi wręcz w tym związku...
  5. Witajcie. Pisze tutaj, ponieważ kompletnie nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jestem totalnie załamana w kompletnej rozsypce. Dowiedziałam się niecaly miesiąc temu, że jestem w ciąży i jest to na ten moment początek 3 miesiąca. Dziecko było planowane. Poznając byłego narzeczonego świetnie się zgadzaliśmy i oboje chcieliśmy założyć rodzinę...Niestety wtedy ja nie miałam zielonego pojęcia co to jest za człowiek. Na początku był kochający, miły, uprzejmy, opiekuńczy, po prostu takiego to ze świecą szukać...Ale z czasem zaczęło wychodzić jego prawdziwie oblicze. Zaczął być wredny, chamski, wulgarny, agresywny. Zaczął też mną powolutku manipulować, zaczęłam robić wszystko co ona chciał ślepo mu we wszystko wierząc i ufając. Moja mama z którą miałam ledwo kontakt i większość to po kryjomu ostrzegała mnie, bo przez swoją koleżankę poznała jego była dziewczynę. Ostrzegała mnie też znajoma. Każdy był przeciwny temu związkowi. Ograniczał mi kontakty z rodziną i znajomymi, dyktował co mam pisać a następnie po kolei blokować. W między czasie wyszło, że jego firma jest mocno zadłużona, ale zapewniał, że ma to pod kontrolą, że wie co robić w tej sprawie. Potem zaczęły wychodzić coraz to nowe fakty; zostawił kolegę z długami czy swoją byłą lub to że oskarżył ją po rozstaniu o kradzież telefonu który sam jej dał w prezencie...wściekał się na wszystko co o nim mówiłam w ten sposób lub dopytywałam czy to prawda - stanowczo zaprzeczał wręcz z agresją, że mu nie ufam. Tak więc ciągłam to dalej. Widział, że jestem słaba psychicznie, mówił, że jestem naiwna, zwalał na mnie winę wszystkiego cokolwiek by się nie wydarzyło. Każda kłótnia, za wszystkim stałam ja. Zdarzyło się że mnie uderzył lub poszarpał przy tym. Niestety ja na samym początku straciłam przez niego pracę dyscyplinarnie, potem wziął mnie i jeździłam z nią po całej Europie w trasy. Byłam od niego uzależniona, wiedział doskonale, że nie mam dokąd pójść. Zaczął mnie wykańczac psychicznie, straciłam na wartości, czułam się brzydka, odrażająca, nieatrakcyjna, nie miałam siły ani ochoty żyć, czułam się gruba z wagą na 178cm wzrostu 67kg. Widząc że ktoś mnie próbuje z tego wyciągnąć po 3 miesiącach oświadczył mi się zapewniając, że mnie kocha ponad wszystko i dla mnie zrobi wszystko, a gdy będę w ciąży na rękach będzie mnie nosił...zaraz po oswiadczynach chciał planować ślub, a ja że bardzo go kochałam to na to przystalam. Wtedy byłam ślepa na to co mi robi. I dziecko koniecznie chciał dziecko. Sam nie ma rodziny, ledwo utrzymuje kontakt z matką, ale tylko telefoniczny. Mają do siebie 300km. On nie ma potrzeby jej widzieć. Przez długi nie ma swojej karty kredytowej, nie ma nic swojego a ma prawie 29 lat. Z dnia na dzień wychodziły coraz to inne dziwne fakty tajemnicze maile z długami jego kolegi niby które wziął na jego firmę lub gdy chciałam mu założyć Internet dowiedziałam się, że pod tym adresem nie podepną, ponieważ nie chcą mieć nic wspólnego z moim narzeczonym, zadluzyl się u nich 2 lata temu i kontakt się urwał. Tego faktu on już nie wytrzymał i wyrzucił mnie z domu tego samego dnia. Najgorsze w jego zachowaniu było to, że 3 dni wcześniej miał dobry tydzień gdzie się zarzekał, że mnie bardzo kocha, ze chce wychować ze mną to dziecko, że nigdy nie zostawi mnie samej. Nie pracował od miesiąca bo w swojej firmie wisi 5000zł za VAT, więc rozmawiając jednego ranka po cichu z mamą w łazience wpadł w szał jak powiedziałam mamie, że będę musiała się wynieść jak nic nie znajdzie bo nie mogę się zagłodzic i dziecka. 3 dni był obrażony, wybuchowy, agresywny, wyzywał mnie i uderzył w twarz. Był u psychiatry skłamał mnie że ma leki na padaczkę, ja się doczytałam, że na chorobę dwubiegunową to jest..padaczki nie miał. I całe jego zachowanie na to wskazywało. 3 lub 5, 7 dni szczęścia, wielkiej miłości do mnie, potem awantura która trwała nawet 12 godzi lub np. 2 lub 3 dni. Potem ją musiałam się starać o wybaczenie, ale oczywiście mówił, że mam plan na niego, a przeprosiny nie są szczere, że go zniszczyłam psychicznie. To co on robił lub miał zamiar zrobić przypisywał innym osobą lub mnie. Wszyscy byli źli i chcieli dla nieho źle. Wszyscy to s...ysy** i ch***. Chciałam mu pomóc za jego namową założyłam mu nową firmę z czystą kartą aby się odrobił. Zaczął na nowo. Niestety i tu był problem i awantury o to że nie chce zrobić to pełnomocnikiem, nie dałam mu dostępu do konta firmowego i księgowości. Po prostu wolałam sama mieć nas tym kontrole, bo wiedziałam że ma lepkie ręce i nie będzie opłacał składek jak u siebie w firmie. To był koszmar, moje NIE na jego CHCĘ. Awantura 2,5 dnia. Chciałam dla złagodzenia zrobić obiad i kupić mu wino do tego. Powiedział że ma w dupie to co chce mu dać. W CIĄŻY zapytał może 3 razy jak się czuje, na każde moje zle samopoczucie nie reagował praktycznie nigdy a w ciąży stwierdził że to ciąża a nie jestem niepełnosprawna, poza tym on codziennie też się bardzo źle czuje a mnie to nie Interesuje. W końcu kazał się pakować i wypierdalac. Jestem kompletnie załamana i rozdarta, psychicznie sobie kompletnie nie radzę z tym, nie dociera do mnie że tak postąpił. Leci 4 dzień od tego dnia a ja czuje choćby całe wieki...Jednak coś mnie tknęło i jakims cudem znalazlam i napisałam do jego byłych dziewczyn. Okazało się, że od 18 roku życia łykał tabletki jak przy mnie, matka go tego nauczyła, każdej wmawial, ze ma dług 70000 za matkę...który spłacił, każda podejrzewała u niego rozdwojenie jaźni, dwubiegunowosc. Wszystko co mi napisały pokrywało się z tym co ja z nim miałam. Stąd się dowiedziałam że za długi był już ścigany jak miał 18 lat...a na to, że chciał mnie zamknąć w psychiatryku jedna z nich napisała mi że własną babcia też chciał zamknąć i kombinował z matką te 10 lat temu jak jej odebrać emeryturę...na mnie potrafił wzywać policję czy to w Polsce. W Niemczech zamknął mnie w Niemieckim areszcie. Nie udało mu się w psychiatryku, byłam badana przez biegłych psychiatrów. Pytanie do was czy która przechodziła coś podobnego do mojej sytuacji, została w ciąży i podniosła się jakoś z tego psychicznie?
×