Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Bluegrey

Zarejestrowani
  • Zawartość

    1440
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

220 Excellent

Ostatnio na profilu byli

3810 wyświetleń profilu
  1. Bluegrey

    BrzydULA sezon 2- co myslicie?

    Mnie brakuje pozytywnych zwrotów akcji. Jestem fanką happy endów
  2. Dobrze powiedziane! Chociaż właśnie to jest często bardzo trudne. Ja osobiście nadal się tego w życiu uczę: żeby umieć odpuścić
  3. Może trzeba zapytać? Tu ktoś zarządza chyba tym wszystkim?
  4. Szkoła żadnej zgody wyrażać nie musi. To byłaby usprawiedliwona nieobecność. Można jedynie powiadomić wychowawcę o planowanej nieobecności dzieci przez cały tydzień. Nie wiem, jakie macie relacje: ty i twój eks mąż? I czy dzieci już wiedzą o tym pomyśle? Tydzień szkoły to nie jest specjalnie wiele, pod warunkiem, że dzieci nie mają większych kłopotów z nauką i spokojnie nadrobią. Kierując się ustalonymi kontaktami (bo rozumiem, że macie to prawnie ustalone) racja jest po twojej stronie i zgadzać się nie musisz. Faktycznie, miał swój czas. Warto być może na spokojnie rozważyć to jeszcze ze względu na dzieci: jeśli nie miały w tym roku fajnych wakacji, to być może byłoby to dla nich fajne przeżycie? Ale, zgoda może również spowodować, że w przyszłości twój eks mąż będzie próbował częściej naginać zasady.
  5. Proponuję wirtualny toast za mądre rozstrzygnięcia w sądach rodzinnych
  6. Te pucharki kojarzą się z dobrym winem Po tylu stronach w temacie każdemu się należy
  7. To prawda. W dużej mierze rozbija się to po prostu o zwykłą dojrzałość. Do rodzicielstwa i do życia w ogóle. Tu mówimy wprawdzie o rozpadzie rodziny i samotnym rodzicielstwie, ale ja znam np małżeństwo niespełna 40-latków z jednym dzieckiem (4 lata) i oni też na wszystko narzekają, wiecznie nie mogą, nie mają czasu, nie wychodzi im... Bo dziecko... Więc bywa i tak...
  8. Takich rzeczy nigdy nie przewidzisz. W pełnych rodzinach też jest mnóstwo problemów. To bardzo indywidualna sprawa.
  9. Też miałam taki etap umawiania się w dziwnych, zupełnie nierandkowych godzinach. Dzisiaj wspominam to z przymrużeniem oka
  10. No pewnie, że nie. Przecież napisałam, że to tylko moje akurat doświadczenia. Znam podstawę prawną. Ale jak wiadomo teoria a praktyka...
  11. Hm, też nie słyszałam. Potrzeby dziecka - owszem. Możliwości zarobkowe - owszem. Ilość kontaktów - nie. Przyznaję, że byłoby nieźle, gdyby to tak działało. Być może gdzieś są tacy sędziowie? Zazwyczaj sąd ustala miejsce zamieszkania dziecka przy jednym z rodziców. Ustala kontakty z drugim (np co drugi weekend, jakieś popołudnia w tygodniu plus wakacje i ferie). Ustala udział drugiego rodzica w utrzymaniu na daną kwotę: zwykle jest to 50%, chyba że drugi rodzic odpowiednio nie zarabia, to wówczas mniej. I nie mówi wtedy: w takim razie będzie pan/pani więcej się zajmować dzieckiem, bo za mało pan/pani może płacić Nie spotkałam się z innym przebiegiem takich historii... A gdyby tak mogło być, to jak coś takiego egzekwować? Bo najczęściej rodzic, który nie chce płacić, do opieki i wychowania też się nie pali przecież .
  12. Powiem szczerze, że od nikogo jeszcze nie słyszałam (mam na myśli matki dzieci, których ojcowie płacą na nie alimenty), żeby sąd podniósł alimenty dlatego, że ojciec unika zajmowania się dzieckiem. No, ale to akurat moje osobiste doświadczenie, a nie prawda absolutna
  13. Obowiązek alimentacyjny nie zależy od jakości rodzicielstwa. Więc, bez względu na to, jakim kto jest rodzicem, alimenty powinien płacić. Przecież nie jest tak, że im lepszym jest ojcem/matką, to płaci mniej, a im gorszym, to płaci więcej .
  14. Totez mówię, że moje wyliczenie pochodzi sprzed jakiegoś czasu. Obecnie nie liczyłam. Ale na pewno któregoś dnia to zrobię, z ciekawości. Choć w moim przypadku to i tak tylko ciekawostka
×