Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Emmi

Zarejestrowani
  • Zawartość

    298
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

21 Excellent

Ostatnio na profilu byli

1301 wyświetleń profilu
  1. Witajcie Przyszłam Was pozdrowić i życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, a przede wszystkim zdrowia. Ktoś bardzo mi bliski jest bardzo ciężko chory. nie umiem znaleźć sobie miejsca.
  2. Emmi

    Zagroda babuszki

    Nie wiem co będzie z moim pisaniem, bo znów są nowe zmartwienia. Znów ktoś bardzo mi bliski bardzo poważnie choruje a ja uciekam w pracę i jestem swoim własnym cieniem... Ale wstawię to co napisałam niedawno, w przypływie pozytywnej myśli. Lenifo jak tam miejsce po oparzeniu? Ciągle zapominam się zapytać. I kiedy wracasz do kraju? – jeśli to nie nazbyt prywatne pytanie. Ostatnio miałam ciekawą rozmowę z mężem, podczas pielenia rabat. A pielenia mamy sporo, bo w myśl zeszłorocznej metody tworzenia mikroklimatu jako obrony przed długotrwałą suszą, tzw. wsparcie do roślin ogrodowych po obecnych deszczach tak się rozrosło, że powstała dżungla. Tak jak na ogół sama sobie daję radę z pieleniem rabat tak w tym roku musi mi przyjść z odsieczą mąż. Nie ma tego złego bo stwarza się co i rusz dodatkowa okazja na rozmowę taką inną niż zazwyczaj. I w toku takiej właśnie luźnej rozmowy i przypadkowości tematu, mąż dowiedział się, ku swemu zaskoczeniu, że ja nie jestem fanką róż. Mamy owszem, ale gdybym mogła mieć tylko w ogrodzie 10 gatunków dowolnych roślin kwitnących, to róża by się nie załapała. Tyle lat małżeństwa, tyle lat wspólnego uprawiania ogrodu i proszę cóż za zaskakująca informacja. U mnie na pierwszym miejscu są liliowce, lilie, floksy, irysy, goździki brodate, bodziszki, fiołki, krzewuszki, hosty… już 9 a jeszcze nie wymieniłam wiosennych cebul. A malwy i dalie? Na bank odętki i onętki… A jakie Wy lubicie kwiaty ogrodowe?
  3. Dzień dobry po południu. Właśnie jestem po obiadku i się przejadłam... och... jak ciężko... Duszno, parno będzie padać? Nawet mnie jakaś senność wzięła w ciągu dnia to tak jakby ciśnionko się zmieniało... Na razie jest ładnie. Miłej niedzieli życzę
  4. Emmi

    Zagroda babuszki

    Pusto, cicho... u mnie też niedziela jest zazwyczaj bardziej rodzinna niż inny dzień w tygodniu. Może dlatego, że mocno hamujemy z wszelkimi pracami, zatrzymując się tylko na tych ,,koniecznych". Staramy się wypoczywać. Mimo naturalnego chaosu, który u nas panuje odkąd się tutaj przeprowadziliśmy. A chaos za sprawą naszych pomysłów. Ogólnie idziemy z mężem łeb w łeb, nie to że się prześcigamy w dziwactwach, nic z tych rzeczy, po prostu tak jakoś wychodzi. Tak jak teraz. Kupiliśmy młode kurki, dzień wcześniej wypieliliśmy kurnikową rabatę, tym samym odsłoniliśmy przejście przez siatkę, której oczka są na tyle duże, że młodzież pierzasta bez problemu przechodzi a przecież nasz szczeniak jest kilerem drobiowym. Łańcuszek zdarzeń, nie przemyślany zakup? Tak mamy ciągle i najczęściej szybka interwencja spada na mnie bo mąż gdzieś pojedzie. Tak jak wczoraj. Pojechał na zakupy z juniorem większym, kiedy junior mniejszy przybiegł do mnie, że Muszka chce zjeść kurczaka i biega za nim. Nie słyszałam telefonu jak dzwonił do mnie. Na szczęście kokoszka mądra i wróciła do szopki nim coś się jej stało. Wybieg kurzy otrzymał firanki na ogrodzeniu . Wieczorem ładnie weszły do środka o zmroku. Biedny koziołek musiał czekać, bo na bank, jak by wszedł pierwszy to te nowe za nic w świecie by do niego nie wlazły a widziałam, że wytypowały sobie jego część do mieszkania. Oswojone. W szopie już dały się ładnie wziąć na ręce i posadzić na specjalnej półeczce aby miały lepszy komfort jak oko w oko staną z rogatym potworem. Nasz koziołek od młodzieńczych lat mieszka w kurniku z drobiem więc jest mega do nich serdecznie nastawiony. Nawet kiedyś, któraś jaja znosiła na jego stronie, na dole i nic im się nie stało - omijał. Rano jak poleciałam do nich zobaczyć jak się mają, czy koziołek na rogach nie ma przerażonych kurczaków, to całe towarzystwo jeszcze spało. One na górze tam gdzie je wstawiłam, a on pod nimi. Wcześniej spał w innym miejscu, więc sam się przeniósł bliżej koleżanek. I dobrze. Mam nadzieję, że będzie ok. Na razie siedzą w szopce mimo otworzonych drzwi.
  5. Imuś, jakiejś strasznej traumy się nabawiłaś. Też zbierałam porzeczki czarne i dość dobrze je wspominam, może dlatego, że było doborowe towarzystwo i nie lubię ich, więc zrywałam zamiast jeść . Tak się właśnie domyśliłam, że to z braku czasu Mąż katuje mnie jakimiś skrótami z meczy piłki nożnej... oj długi wieczór się zapowiada Życzę wszystkim dobranoc
  6. Emmi

    Zagroda babuszki

    Lenifo, nie do wiary, nie przypuszczałam, że takie rzeczy robią. Niesamowite. Ty ze swoją łatwością do pisania, stworzona jesteś do prowadzenia bloga. Myślałaś o tym? Blog jest do twojej wyłączności, piszesz ile chcesz i co chcesz, może podać namiary na niego na grupie Fb, na zasadzie, że tam coś rzucisz a odsyłasz na post bloga i tam sobie wchodzą i czytają, komentują, Ty odpowiadasz. O szczegóły w razie czego pytaj na G. Dzisiaj mam dzień gdaczącej kury . Może przez to, że jestem dzisiaj mega rozdrażniona to wychwytuję wszystkie dźwięki. Dzisiaj jest dzień ,,znoszenia hurtowo jaj, przez moje i sąsiada. Gdacze z każdej strony, a jak zniesie jajko to gdacze głośno i charakterystycznie, kogut leci i też się drze i mam tak od rana. trochę mi to dzisiaj przeszkadza. Byliśmy na targu, pospacerowałam tyle na ile dał mi mąż, bo on jak nie ma interesu to się zawsze śpieszy i już chce wracać. A może też jest dzisiaj rozdrażniony? Kupiliśmy 6 młodych kurek, takich podrostków brązowych. Chciałam białe ale ok. Kupiłam pomidorki było po 2,5 zł/kg. ładne, duże, twarde. Nową ceratę do kuchni. Tak, tak... jestem miłośniczką cerat w kuchni. Kiedyś miałam obrusy, serwety, podkładki ale ciągle wracam do cerat. Uwielbiam ich motywy i są takie praktyczne. Przypominam, że praktyczność to moje drugie imię. Ostróżki dwie odmiany, w zeszłym roku kupiłam na próbę jedną i ładnie przezimowała i widzę, że jej ogólnie dobrze to dokupiłam kolejne. Lubię byliny. Ona się chowa na zimę, potem wyłazi z wiosną, tyle, że trzeba o niej pamiętać, gdzie rośnie. Ale ja znów się rozgaduję... Saginatko, ja bym chętnie zjadała
  7. Emmi

    Zagroda babuszki

    Ho! Ho! Ho!! mamy 500 stronę Lenifo bukiet polnych kwiatów ślę do Ciebie, nasza kochana założycielko tematu. Nie ważne, że była przerwa liczy się to co jest teraz. Ja ogromnie się cieszę, że złapałam z Wami kontakt, taki do popisania, pogadania. Prosta sprawa zapytania, posłuchania. To jest naprawdę coś fantastycznego, bo znamy się kupę lat, pomimo, że z większością z Was się nigdy nie widziałam, a mam wrażenie, że znam Was lepiej niż niejedną koleżankę w realu.
  8. Ada mam wrażenie, że to ja Ci dzisiaj dotrzymam towarzystwa, jak komp pozwoli. Cyferka zajęta tylko czubek głowy wystaje znad papierów, Imuś pisze do nas pismem obrazkowym to chyba też nie koniecznie Jeszcze nadzieja w Globusiku i Jamuonmi. Porzeczki są cudne. Tak jak napisałam, nie przepadam za nimi ale wyglądają tak cudnie, tak rubinowo jak to nazwałaś, że po prostu sprawia mi przyjemność samo patrzenie na nie
  9. Puk... puk... dzień dobry... A może hop! hop! oplątałam się jakąś pajęczyną zaraz przy wejściu... miotła, szufelka... Zapraszam na kawkę, herbatkę, kompocik z czerwonych porzeczek
  10. Emmi

    Zagroda babuszki

    Ooooo! Niedobry Taki myśliwy jak ona to winna mieszkać w regularnej wsi, ze stodołami i szopami i tam polować na gryzonie i szkodniki. U nas biedna poluje na muchy i na mazurki. Upolowała młodego mazurka na tarasie A wzięłam ją z sypialni syna aby zrobić jej przyjemność i proszę... ech, życie. Joela miłego wypoczynku życzę Ja wybieram się na targ, po kurczaki, bo musimy odmłodzić stado. Jadę po kilka sztuk zaledwie ale nigdzie indziej nie kupię a poza tym kupujemy z jednego źródła. Może coś mi jeszcze wpadnie w oko. Z wiekiem stałam się domatorką, albo ogrom pracy, który tutaj do nas macha każdego dnia i wyrzuty sumienia, że nadal są nie zrobione,może przyczynił się do mojego domatorstwa. Nadal mam problem z podróżowaniem. Zwiedzać lubię ale nie lubię samej podróży. Pojechać dokądś i potem trzeba wracać. Od dziecka miałam takie odczucia, kiedy wyjeżdżałam od rodziny, że oni mają fajniej bo zostają na miejscu. Joelo rób zdjęcia i podziel się wrażeniami z wypoczynku na G Jamuonmi, bardzo się cieszę, że brzoskwinki obrodziły, super Jaki płot sobie obmyśliliście? Jesteś może na Garze? A jak nie to może chciałabyś dołączyć do nas? Tam się wstawia fotki i też można coś pod zdjęciem napisać.
  11. Emmi

    Zagroda babuszki

    Dzień dobry U nas owoców jest bardzo mało. Drzewa owocowe są na tyle dorosłe, że powinny dawać bardzo dużo owoców a jest ich niewiele. Oblepione kwieciem, owadów mnóstwo a owoców prawie nic. Może za gęsto posadzone? Grusza w tym roku miała nawet sporo owoców ale wietrzyska pozrywały i znów nie będzie. Dobrze, że chociaż te porzeczki są. Na agrest też nie mam co liczyć, bo Junior mniejszy zjada je, kiedy są w fazie dojrzewającej bo takie kwaskowate najbardziej mu smakują. A tego czego nie doje, to ja zjem na etapie prawie dojrzałych ale jeszcze nie słodkich Agrest ma u nas przechlapane Herbatko, też mam swoje ulubione pozycje i często do nich wracam. Lubię literaturę lekką a te współczesne wątki rozwodowo - romansowe z kochankami mnie nudzą. W ogóle jak trafię coś takiego to od razu rezygnuję z czytania. Joela, współczuję bardzo. Zawsze przesympatycznie o sąsiadach pisałaś. Patrz... jak to się życie plecie. Ciekawy przepis. Juniorowi większemu by się spodobał Lenifo a mnie się marzy piec kaflowy w salonie. Mam nawet na niego miejsce i z każdą zimą utwierdzam się, że byłby bardzo dobrym rozwiązaniem. Może być też kafelkowa koza, mnie chyba rozchodzi się o te piękne kafelki. Zastanawiam się czym się bawi kociak w kuchni. Co on złapał? Lubię go bo wyciąga mi spod szafek różne zguby. Co to jest?
  12. Kurcze... od lat jeżdżę nad Bałtyk i zawsze miałam gorąco. Nie zawsze pięknie i słonecznie ale gorąco... ale miałam szczęście
  13. Emmi

    Zagroda babuszki

    Lenifo i wychodzi na to, że my dwie największe gaduły albo mamy za dużo czasu wolnego . Jakie my do siebie podobne. Kiedyś, bardzo dawno, dawno temu na kafe ktoś rzucił temat jaki wynalazek jest najważniejszy w naszym życiu i podczytywałam go sobie. Jakiś czas temu (niedawno) przypomniał mi się ten wątek. Pewnego dnia, będąc bardzo zmęczoną ogromnie cieszyłam się z tego, że ktoś wynalazł łóżko i że ono ewoluowało do obecnej bardzo wygodnej postaci, że mam taką wygodną kołderkę i poduszkę. A wiesz, że musiałam specjalnie jechać na bazar po puchową poduszkę, bo na tych nowościach to ja spać nie mogę, są za miękkie, głowa mi się zapada i jest horror. Drugim ważnym dla mnie wynalazkiem jest wc w domu i w ogóle łazienka. Pamiętam wiejskie wychodki, mycie w misce. A ja lubię się pomoczyć w wannie. A wiesz Joelo, że ja pamiętam twoją opowieść jak zrobiłaś sobie przemiłe spa w domku, para szła przez uchylone okno i sąsiedzi myśląc, że coś się stało niedobrego dobijali się do Ciebie i próbowali sforsować drzwi... jeśli nawet tego nie zrobili? Końcówki historii już nie pamiętam. Było to bardzo urocze i zapisało się w mojej pamięci. A Ty pamiętasz? Oczywiście pralka, do tej pory nazywam ją swoją przyjaciółką, kuchenka - to te takie pierwsze, które bym wymieniła. Komputer... na pewno jego, gdybym miała wybrać pomiędzy telewizorem, radiem, książką, telefonem. Ponieważ zawiera w sobie wszystkie te pozostałe rzeczy. Ale nie chciałabym aby książki przestały istnieć, są dla mnie ważne. Wiśnie też już można skubać...
  14. Emmi

    Zagroda babuszki

    Masz rację. Skubnęłam wczoraj pierwszą czereśnię. No właśnie, uświadomiłam sobie teraz, że jakoś późno w tym roku. Dopiero dojrzewają...Ale garstka ich jedynie, nadal mamy problem z owocowaniem. Za to mamy urodzaj w czerwonych porzeczkach. Ach! jakie one w tym roku piękne. Oderwać oczu nie mogłam od nich, mimo, że za nimi nie przepadam. W ty roku bardzo mi smakują. Są duże, czerwone, a ich kolor po prostu hipnotyzuje Są tak słodkie, że robiąc z nich kompot niczego nie musiałam dodawać. Trudne do uwierzenia przy takiej lichej pogodzie. Na to wychodzi, że porzeczka lubi bardzo dużo wody. Deszcze-upały, deszcze -upały i owoc jak ten malowany Imegan, tak przemknęłaś, że Cię nie zauważyłam Cytując wyodrębniasz tekst w ten sposób, że usuwasz to czego ma nie być. Piszę z laptopa nie z telefonu to pewnie łatwiej, niż w telefonie.
  15. Emmi

    Zagroda babuszki

    hahaha Lenifo nie bardzo się zrozumiałyśmy . Ja się nie nudzę, uważam, że moje życie zionie nudą. Saginatka napisała, że nie ma u niej nic ciekawego. Lubię Was czytać, bardziej od pisania bo w mojej codzienności nie ma nic ciekawego. Koty, psy, kozy, siano, pogoda... Co do sprzętów i ogólnie przedmiotów to tak właśnie jest. Jak będzie zbyt dobre, to człowiek kupi raz i już więcej nie kupi, bo po co mu dwa? A firma co miesiąc musi mieć sprzedaż, obroty bo ma pracowników. Inaczej zbankrutuje. Zastanawiam się jak to było kiedyś. Rzemieślnik robił meble czy jakieś urządzenie i działało latami a meble te porządne, drewniane nadal są. Może dlatego powstały fabryki aby produkować więcej, gorzej ale utrzymać się na rynku?
×