Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Emmi

Zarejestrowani
  • Zawartość

    727
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

87 Excellent

Ostatnio na profilu byli

2155 wyświetleń profilu
  1. Emmi

    Zagroda babuszki

    Lenifo, ja bym na pudełku po pizzy napisała - czyściochu wyrzuć pudełka do kosza a nie zaśmiecasz mi ogródek - i położyłabym na klatce schodowej przy wejściu. Tak robiłam ze śmieciami. A raz wiedząc gdzie odbywała się impreza wręcz poszłam i kazałam posprzątać bo mi worki ze śmieciami pozrzucali do ogródka miejskiego. Thumbelina, i jak poradziliście sobie z zapchaną rurą? Pisz kochana!!! To przecież taka cenna wiadomość a Ty tylko jakąś tam wzmiankę jedynie. Herbatko bardzo się cieszę, że już zdrowa jesteś. A u nas choroby się zaczęły. Starszy na L-4, młodszy już zatrzymany w domu bo jakiś taki niewyraźny był wczoraj, mąż dzisiaj zakomunikował, że jakoś tak dziwnie się czuje i ,,coś go rozbiera" od środka. I tylko czekać... kanapeczkę z czosnkiem chyba zapodam na wieczór. U mnie w pracy też masakra. Ludki poszły sobie na L-4 no bo tak a Ci co zostali to nie wiedzą w co ręce włożyć żeby to wszystko jakoś działało Każdy się boi, każdy ma rodzinę, każdy jest zagrożony... ja też jestem zagrożona. Podczytywałam Was sobie ale nie miałam weny do pisania. Ciągle coś i ciągle coś... Dzisiaj pierwszy dzien bez deszczu a wczoraj gdzieś tam dojrzałam nawet słońce ale nie pamiętam już kiedy i gdzie?
  2. Cyferko zgłoś to na policję. Nasze prawo jest dość dziwne. Tak samo jak by przyszedł do Was rachunek za zapłacenie czego, czego nie kupowałyście i widniało by do zapłaty 00 zł. Też od razu powiadomcie dany bank. Nie ignorujcie na zasadzie - 00 zł to nic. Bo po odpowiednim czasie zostanie naliczona kara umowna przykładowo o,50 groszy i to już jest kwota od której można liczyć odsetki i będziecie spłacać Tak miała znajoma, wiele lat temu olała taką fakturę do zapłaty z banku na 00 zł .
  3. Emmi

    Zagroda babuszki

    hymmm... mam ostrą krajalnicę ale ręczną, ale ciekawe czy nią by się udało? Jak przyjdzie pora to spróbuję. Nasza Annorl, któregoś razu wymieniała tutaj wszystkie sprzęty kucharskie i normalnie oczopląsu dostałam. Ależ ja jestem zacofana Ale nie przeszkadza mi to. Mimo to, może jednak powinnam przyjrzeć się urządzeniom i coś kupić? Mamy frytkownicę, z której jestem bardzo niezadowolona bo beznadziejnie się ją myje. Ciągle kupujemy nowy toster bo dzieciaki non stop używają, wpychają ile się zmieści i ciągle pęka rączka albo coś tam. Mam stary jak świat mikser taki malutki - hit ubiegłego stulecia ale działa i lubię go. Ciast nie robimy, używam go jak mi się zachce do naleśników, bo tak to mieszam ręcznie masę naleśnikową. Ubolewam nad brakiem prodiża bo jestem z tym urządzeniem związana emocjonalnie ale jest teraz najtańszy piekarnik do testowania przez młodzież. Nie wiem czy szybkowar pasuje do tej listy ale używam go bardzo, bardzo rzadko. Gofrownica, ale po niieudanym przepisie na ciasto leży gdzieś tam odrzucone przez nas. Krajalnice różne mam ręczne i bardzo je lubię. Może powodem braku tych wszystkich przydasi na prąd jest moja alergia kuchenna? Albo mega lenistwo...
  4. Emmi

    Zagroda babuszki

    Ale powiem Wam, że jestem bardzo zaskoczona, że z obecną sytuacją nie wróciły do mody rękawiczki, które dawniej modne i stylowe nosiły damy na co dzień do ubrań wszelakich. To taka wspaniała okazja do ich powrotu. I do kapeluszy. Taki duży rondel od razu określał by wymaganą odległość Ale to pewnie temat na ,,Dom w starym stylu" Ale co tam. Sama zastanawiałam się nad rękawiczkami z materiału, które można uprać, zakładać i nie mieć styczności z niczym w pociągu czy gdzekolwiek. hymmmm... Chociaż niedługo i tak będzie się nosić rękawiczki...
  5. Emmi

    Zagroda babuszki

    Widzę, że mocno zapracowane jesteście A ja... chociaż pewnie, znów nie powinnam pisać tego nim dzień się nie skończy - mam leniwą sobotę. Mąż wczoraj zrobił wypad na maślaki, bo już właśnie teraz ,,pora na nie" u nas i rzeczywiście znalazł i zbiór miał całkiem, całkiem. I tym sposobem mam już zupę grzybową na obiad. Ziemniaki mają się obrać. Do nich dołożę paluszki rybne i ogórki kiszone i finito. Mogłabym porobić coś w domu ale mi się nie chce. Zajęłam się zabieraniem doniczkowych do domu ale wstrzymałam się, kiedy znów zaczęło padać, bo głos rozsądku powiedział stop!. Dopiero co na początku tygodnia podupadłam na zdrowiu przez gwałtowne ochłodzenie i jeszcze w czwartek zastanawiałam sie co tu robić aby wyzdrowieć a dzisiaj, przy lepszym samopoczuciu będę latać po deszczu?! A dzisiaj rzeczywiście czuję się dużo lepiej. Może to też wpływ wolnego dnia na mnie działa. Nawet kataru nie mam. Cudowne ozdrowienie spowodowane świadomością wolnego dnia Więc zamierzam się lenić... gdzieś tam przemknęło mi odkurzanie ale zobaczymy... Siadłam na spóźnioną popołudniową herbatkę. Imegan widzę, że zajrzałaś. Planuję zrobić dżem z jabłkami, podobno jabłka powodują, oczywiście w odpowiedniej proporcji, że pigwowiec nie jest kwaśny. Robiliśmy dżem z cukrem i wyszedł przepyszny.. łyżkami można było jeść dżem z owoców pigwowca ale mąż cukrzyk i nie może. Ale było pyszne. Podobno dobre jest połączony z jabłkami i tak chcę spróbować. Może cynamonu dodać? W każdym razie skłaniam się ku tej wersji suszonej. Czymś wymyślnym kroisz tę okropnie twardą skórkę? Owoce pigwowca jeszcze dochodzą na krzakach. W tym roku jakoś później. Żebym tylko nie przegapiła. Jarzębiny... u mnie nie ma. Były ale już ich nie ma. Ptaki ogołociły dość wcześnie. Mój tato miał kiedyś przypływ na ekperymenty kulinarne i jedliśmy sałatkę z mniszka lekarskiego i druga potrawa była z jarzębiną właśnie, ale nie pamiętam. Obie potrawy mi nie smakowały. Ale podejrzewam, że były źle zrobione. Dobrze, że tata nie słyszał o tych muchomorach bo mogłybyśmy się nigdy nie poznać Podobno aronię dobrze jest przemrozić to też traci goryczkę. My ogólnie mamy ją w zamrażalniku ale jak teraz zbierałam ja to na świeżo robiłam kompot i był ok. Z około 15 mazurków utworzyło szyk bojowy i tak zatacza koło nad polem sąsiada, tuż przed moim oknem balkonowym. Jakby też chciały odlatywać do ciepłych krajów. Przypomniały mi zaobserwowaną dzisiaj sytuację u gołębi. Ogólnie ich nie lubię, chociaż nic do nich nie mam, a tak naprawdę nie lubię gołębiarzy i te biedne ptaszki dostają rykoszetem. W każdym razie co jakiś czas sobie na nie patrzę. Dzisiaj podczas deszczu tak dziwnie się wzbijały i latały. Zaciekawiło mnie to. Jak to ja, myślałam, że jakiś intruz je atakuje i gotowa byłam iść im z pomocą. A tu niespodzianka. One tak poruszały skrzydłami bo sobie deszczowy prysznic brały. Bardzo ciekawie to wyglądało. W locie nadstawiały skrzydła do kropel deszczu i trzepotały. Oczywiście Lenifo, że przy opadach śniegu i na materiał oddziałuje. W końcu w zimę często wygląda się jak bałwanek. Natomiast przy tego typu użytkowaniu nie zamarznie. W konkretnych kombinezonach i ubiorach dla miłośników wspinaczek górskich normą jest przecież odpowiednie zakrywanie twarzy. Już mam przy jesionce długi szal, który pełni rolę w razie potrzeby chusty na głowę i okrycia wokół szyi. To taka metoda z dzieciństwa aby nie nosić czapki + szalik to mam oba w jednym. I używam jak potrzebuję. Dodatkowo teraz na dworzu pełni rolę ochronną twarzy jako maseczki. Więc 3 w 1. Polecam Ci Lenifo tzw kominy. To takie szaliki zszyte w rulon, zakłada się przez glowę, ale ja mam na myśli nie te włóczkowe co luźno przylegają do ciała ale takie materiałowe, przylegające do szyi. Można je bez problemu podciągnąć na nos i dalej chronią szyję. Oooo! pewnie wrócą do mody kominiarki
  6. Globusiku, przepraszam, chyba przeoczyłam twoje pytanie. Odkąd pada to siedzą w szopkach i jedzą siano. Kiedy nie pada i trawa z lekka przeschnie to idą na dwór i skubią sobie zielone. Ogólnie jest tak, że im rośnie biały puszek pod sierścią i robią się takie puchate i są na dworzu nawet zimą. Nie może padać/sypać i wiać silny wiatr. Ale na przykład po sąsiedzku (jak by to nazwać z grubsza) są krowy i konie i widzę, że gospodarze wystawiają je nawet teraz, jak pada. Nie wiem... nie znam się na tych zwierzętach ale ja bym się bała, że się zaziębią. Nie wiem czy dzisiaj je wystawili, ale wczoraj i przedwczoraj mimo opadów deszczu i ciągłych mżawek były na polu. Cyferko no tak powiem.
  7. hymmm... Jak jeszcze raz usłyszę od męża, że jestem stuknięta to mu powiem - przynajmniej ci ze mną nie nudno. Ada...? Globusiku...?
  8. hahahaha. lubię szybkie posiłki nie wymagające zachodu. Zapachniało a jakże!!! Wzmocniłam drobno pokrojoną cebulką i ząbkiem czosnku. Mąż wymiękł, chłopcy już się wiercą, zaraz będzie - a co tak pachnie? A zrobisz...? Imuś ale numer z radiem ,hahahaha
  9. Tego typu rozmowy są nagrywane. Podobno, zgodnie z prawem polskim jeśli powiesz przez telefon, że rządasz wykreślenia Cię z listy osób, do których można dzwonić to mają obowiązek to uszanować. Spróbuj. Dzień dobry Zapraszam na jajecznicę z boczkiem... zaraz idę robić bo całe towarzystwko jeszcze w łóżka zalega. Nie dziwię się, pogoda paskudna, zimno... ale ten zapach zaraz ich ruszy
  10. Emmi

    Zagroda babuszki

    Dzień dobry Podobno zimny chów jest zdrowy ale ja jestem jednak ciepłolubem i chłodne pomieszczenia rano mnie denerwują. Nie lubię tez palić w piecu, w dodatku jak dym podczas rozpalania źle działa na mój organizm. Pocieszę Cię Lenifo jesteś osobą żyjącą więc nie zamarznie Ci maseczka w zimę. Od dziecka zimą opatulam usta szalikami czy apaszkami, nie bacząc na to, że to było niemodne i nigdy mi nic nie zamarzła a to za sprawą ciepłego powietrza wydalanego nosem czy ustami. Na tę chwilę chyba przestało padać, a może mży nie widać z okna. W każdym razie mam dosyć deszczu! Ciągle pada. Herbatko cieszę się, że jest znaczna poprawa zdrowia. Imegan O rany!!! Ale działaśz. Ogromnie podziwiam twoje zacięcie w tej sprawie. I to jest właśnie to czego mi brakuje. Tworzę wokół siebie przestrzeń ekologiczną, kocham rośliny polne ale nie umiem zrobić z nich użytku prozdrowotnego. Ciągle są pilniejsze sprawy czy po prostu ,,jestem zmęczona" Thynbelina rozumiem ale cieszę się, że wpadasz i coś skrobniesz Mam nadzieję, że z autkiem nic poważnego (kosztownego) i raz dwa powróci do zdrowia. U nas też auto jest niezbędne do życia U mnie to samo. Plany planami i pogoda swoje. Dzisiaj planuję zabrać doniczkowe do domu bo zapowiadają w nocy tylko +2 stopnie C więc może u nas być przymrozek. A pelargonie po tych deszczach tak pięknie się ulistniły - przybyło im liści. Annorl ale sen! Nie lubię takich bardzo realnych. Kasztany i żołędzie + plastelina. Z plasteliny podstawka do niej na pionowo żołędź (jako noga grzyba) plasteliną łączysz żołądź z kasztanem (który jest kapeluszem). I teraz. Najpierw kasztana oblepiamy cienką warstwą czerwonej plasteliny i na to drobne kropeczki białe. Dla dzieci mniejszych - od razu na kasztan białe kropeczki albo można go pomalować na czerwono. Mogą być też na kasztanie czerwone kropeczki. Kasztana można od spodu pomalować na jaśniejszy kolor będzie praw...iem czy borowikiem (jak kto chce). Jak kapelusz z kasztana gotowy to za pomocą plasteliny przytwierdza się do pionowo stojącego żołędzia. Można zrobić z tekturowego pudełka coś na wzór waszego ZOO i stworzyć z lesnych dodatków ,,przestrzenny, trójwymiarowy obraz poszycia leśnego z grzybkami" dalej... szyszka na poziomo to nasz tułów jeżyka. Z plasteliny buźkę i uszka, oczka, nóżki. tylko buźka od tej węższej strony a naturalne rochylanie się szyszki to igiełki jeża ( widzisz to?) Ofka Chciałabym aby w telewizji tak jak mówią przy Świętach ile było wypadków to również na koniec miesiąca mówili ile osób umarło i na co. Denerwuje mnie zmowa milczenia w kwestii raka. To są tak wielkie zarobki dla wybrańców za leki, leczenie itd, że zamiast rzeczywiście pomagać ludziom to żerują na ich śmiertelnej chorobie. Nie powiem! Opieka jest, mojemu tacie się udało, naprawdę fantastycznie się nim zajęli ale... może akurat mięliśmy szczęście. W efekcie i tak umarł przy nawrocie ale z tą chorobą też wiele zaniedbał więc nie mam prawa się czepiać. Uważam, że bardzo dużo pomogli i starali się wszystko zrobić jak najlepiej ale gdyby nie było tego żerowania na chorobie to by było lepiej. Cicha O tuż to. tego deszczu już za wiele. O widzisz. paskudna pogoda to i o boczku wędzonym się myśli. u mnie też jest, wczoraj go dojrzałam i tak właśnie zaczęłam dumać co z nim zrobić... sałatka? hyyymmm... może coś innego? Klasycznie z jajecznicą... Przydałby się jak zebraliśmy fasolkę... kapusta kiszona też zjedzona, z resztą poszło do wspaniałego bigosu, to by było za dużo. udały się mężowi ogórki kiszone!!! Ale to zależy od ogórków, więc jest zawsze wielka niewiadoma. na razie otworzyliśmy pierwszy słoik i mam nadzieję, że wszystkie są takie Wracając do boczku... chyba z jajecznica go zrobię... Lenifo przed nami jeszcze zbieranie owoców pigwowca. Imegan Ty chyba napisałaś, że go przerabiasz potem jako cytrynę do herbaty, możesz napisać więcej? też bym chciała
  11. Moje pelargonie i zielistki na dworzu ale też pilnuję już pogody.
  12. Dzień dobry Parzę kawę lub herbatkę... kto chętny? A może jeszcze jakiś albo ktoś chętny na ? Miłego dnia życzę
  13. Emmi

    Zagroda babuszki

    Dzień dobry [_]? U mnie też pada. Na dzisiaj chyba zapowiedzieli, że ma przestać. Ofcia No coś w tym stylu I to jest to, co zawsze lubiłam w forach społecznościowych, ktoś napisał a ktoś inny przeczytał sobie w wolnej chwili. Wyższość nad czatem i rozmową, w której muszą być chociaż dwie osoby. Chociaż nic nie zastąpi realnego kontaktu z drugim człowiekiem i kulturalnej wymiany myśli. Lenifo, pisz, pisz ale potem powinnaś o komuś przekazać bo na pewno to się komuś może przydać. Pamiętniki, kroniki powstawały dzięki prywatnym zapiskom. Pośmiałam się. dzięki Thumbelina Bardzo Cię mało, ale fajnie, że się odzywasz. U mnie już mocne przygotowania do zimy bo zajęłam się kołdrami puchowymi. Mam. Mam nawet osobiście robioną przez śp Babcię męża. Przez całe dzieciństwo moja babcia wpajała mi jak dbać o kołdrę puchową aby służyła latami. W specjalny sposób ją przechowuję a teraz rozłożona i w specjalny sposób przetrzepywana szykuje się do użycia.
  14. Emmi

    Zagroda babuszki

    I zagadka chyba rozwiązana. Zerknęłam do google do zdjęć. W dzieciństwie poznałam ,,unowocześniony" wóz drabiniasty A dokładnie tak skonstruowaną furmankę aby można było ją przerabiać to na dechy to na drabinki. Pamiętam jak wuj przerabiał bez problemu wóz, takie fajne miał zaczepy i wsuwał pomiędzy pionowe słupki na bokach wozu.
×