Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Dusia

milosc internetowa

Polecane posty

Gość milosc internetowa
Wesolych Swiat raz jeszcze......Madralinski,pojawisz sie wreszcie??!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cóż za znajomy temat... Ja uległam takiej fascynacji internetowej, teraz oboje czekamy na spotkanie.. Kto wie, może spotkamy się i stwierdzimy że mieliśmy szczęście że się poznaliśmy, a może tylko porozmawiamy i postaramy się przejść do porządku dziennego...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
życzę WAM abyście osiągneli w Nowym Roku spokój swojej duszy i serca i nie szukali bardziej zielonej trawy na drugim brzegu bo jej tam po prostu nie ma :P Doceńcie to co macie i pomyślcie to co możecie stracić i czy warto w imię miłości która ze wszystkich rzeczy wiecznych trwa najkrócej:classic_cool: Po prostu życzę szcześcia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość taka milosc internetowa
to nie milosc to tylko zludzenie,teraz juz wiem:(🖐️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość entlepentle
a rozwod internetowy tez jest?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja mojego
poznalam przez net. w sierpniu slub :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ANTARES
MOIM ZDANIEM INTERNETOWA MIŁOŚĆ JEST MOŻLIWA. SAMA PODAŁAM "OFIARĄ" TEGO DOŚĆ DZIWNEGO ZJAWISKA. WYOBRAŹCIE SOBIE, ŻE MAJĄC PARTNERA W REALU I NIE CZUJĄC SIĘ Z NIM ZUPEŁNIE SZCZĘŚLIWA, IMAGINOWAŁAM SOBIE JAKIŚ CZAS MOJEGO IDEALNEGO PARTNERA, TAK DLA CZYSTEJ PRZYJEMNOŚCI - PO CZYM SPOTKAŁAM GO WŁAŚNIE W INTERNECIE. A CO NAJCIEKAWSZE BARDZO SZCZEGÓŁOWO WYOBRAŻAŁAM SOBIE JEGO WYGLĄD I WIECIE CO... WYGLĄD JEST IDENTYCZNY CO DO DETALU Z WYGLĄDEM TEGO SPOTKANEGO W INTERNECIE, CECHY CHARAKTERU RÓWNIERZ. JESTEM ZSZOKOWANA TYM FAKTEM....CO TO WSZYSTKO MOŻE OZNACZAĆ....????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upikkkkkkkkkkkkkkkkkk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość upikkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkkk

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej Miłość jest trudna bo nie daje tylko radości ale również i ból. Wierzmy jednak, że każda forma miłości może się udać a internetowa zmienić w realną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej Miłość jest trudna bo nie daje tylko radości ale również i ból. Wierzmy jednak, że każda forma miłości może się udać a internetowa zmienić w realną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej Miłość jest trudna bo nie daje tylko radości ale również i ból. Wierzmy jednak, że każda forma miłości może się udać a internetowa zmienić w realną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Poznałam go we wrześniu 2008 roku. Pisaliśmy ze sobą najpierw rzadko ale przed świętami Bożego Narodzenia całe dnie spędzaliśmy na rozmowach. Powiedział mi o swoim ciężkim życiu, śmierci najbliższych osób, ja opowiadałam mu o sobie, swoich problemach i radościach. Po pewnym czasie wymieniliśmy się zdjęciami i numerami telefonu. Było cudownie, przepiękne sms-y wyrażające jego uczucia. Oboje poczuliśmy więź między sobą, piękną więź i zaufanie. Niestety odległość (mieszka 650 km ode mnie) i choroba jego mamy nie pozwala nam się spotkać. Rozmawialiśmy na ten temat i oboje zgodnie stwierdziliśmy, że nie możemy cały czas przytulać się do swoich zdjęć lecz rozmawiamy nadal ze sobą przez gg. Po dwóch miesiącach powiedział mi, że pewna dziewczyna go pokochała, ale on nie wie czy to jest to czego szukał. Chciałam zerwać z nim kontakt lecz napisał mi, że jestem mu potrzebna bo jestem jego przyjaciółką. Tkwię dalej w tej znajomości choć z mojej strony to raczej nie przyjaźń a coś więcej. On stał się dla mnie ideałem chłopaka, z którym chciałabym być. Nasze zasady dotyczące życia są takie podobne, on mnie wspiera i czasem daje siłę do życia. Nie umiem z niego zrezygnować bo nie wiem jakby to się skończyło gdybyśmy się spotkali. Mimo bólu jaki czuję przekonuję go, że powinien dać szansę tamtej dziewczynie. Mam 21 lat i być może jestem naiwna, ale wierzę w taką miłość choć ja przez swoją wylałam już kilka łez i wiem, że gdyby nie moje studia i choroba jego mamy nasze życie mogłoby wyglądać inaczej Miłość jest trudna bo nie daje tylko radości ale również i ból. Wierzmy jednak, że każda forma miłości może się udać a internetowa zmienić w realną

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hmmm. Wydaje mi się, żeby się zakochać trzeba poznać człowieka, a internet czy komórka tego nie gwarantuje. Ludzie pisząc na chatach, gadu, itp. są odważniejsi niż w rozmowie na żywo. Może to kwestia zauroczenia, a nie miłości. Szczerze mówiąc śmiać mi się chce jak ktoś mówi, że zakochał się przez iternet! Tym bardziej, że nigdy nie widział tej drugiej połówki. :D Ale cóż. Każdy robi i mówi to co chce. :) Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow-of-shadows
Opowiem Wam coś. Cztery lata temu poznałem kogoś na necie. Była korespondencja normalna, potem trochę gorętsza. Pisaliśmy sobie o wszystkim. Potem zaczęliśmy rozmawiać na Skype. Czasami było bardzo gorąco. Potem wreszcie postanowiliśmy sie spotkać. Kiedy ją zobaczyłem - zaniemówiłem na chwilę, była piękna. Poszliśmy nie do kawiarni ale na długi spacer. Miało być 10 minut były 3 godziny. Później było jaszcze lepiej. Każde z nas ma swoje prywatne życie, którego nie można pomieszać z tym co razem przeżywamy. Po roku musiałem wyjechać bardzo daleko. Nadal korespondujemy, mamy kamery I CZASEM.... Ja czekam na każdy urlop. W międzyczasie możemy być blisko dzięki internetowi - reszta się nie liczy. Ja nie wiem kiedy wrócę. Ona nie może do mnie przyjechać. Taki układ. Ale jesteśmy razem i po czterech latach nie widać śladu zmęczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow-of-shadows
Opowiem Wam coś. Cztery lata temu poznałem kogoś na necie. Była korespondencja normalna, potem trochę gorętsza. Pisaliśmy sobie o wszystkim. Potem zaczęliśmy rozmawiać na Skype. Czasami było bardzo gorąco. Potem wreszcie postanowiliśmy sie spotkać. Kiedy ją zobaczyłem - zaniemówiłem na chwilę, była piękna. Poszliśmy nie do kawiarni ale na długi spacer. Miało być 10 minut były 3 godziny. Później było jaszcze lepiej. Każde z nas ma swoje prywatne życie, którego nie można pomieszać z tym co razem przeżywamy. Po roku musiałem wyjechać bardzo daleko. Nadal korespondujemy, mamy kamery I CZASEM.... Ja czekam na każdy urlop. W międzyczasie możemy być blisko dzięki internetowi - reszta się nie liczy. Ja nie wiem kiedy wrócę. Ona nie może do mnie przyjechać. Taki układ. Ale jesteśmy razem i po czterech latach nie widać śladu zmęczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow-of-shadows
Opowiem Wam coś. Cztery lata temu poznałem kogoś na necie. Była korespondencja normalna, potem trochę gorętsza. Pisaliśmy sobie o wszystkim. Potem zaczęliśmy rozmawiać na Skype. Czasami było bardzo gorąco. Potem wreszcie postanowiliśmy sie spotkać. Kiedy ją zobaczyłem - zaniemówiłem na chwilę, była piękna. Poszliśmy nie do kawiarni ale na długi spacer. Miało być 10 minut były 3 godziny. Później było jaszcze lepiej. Każde z nas ma swoje prywatne życie, którego nie można pomieszać z tym co razem przeżywamy. Po roku musiałem wyjechać bardzo daleko. Nadal korespondujemy, mamy kamery I CZASEM.... Ja czekam na każdy urlop. W międzyczasie możemy być blisko dzięki internetowi - reszta się nie liczy. Ja nie wiem kiedy wrócę. Ona nie może do mnie przyjechać. Taki układ. Ale jesteśmy razem i po czterech latach nie widać śladu zmęczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow-of-shadows
Opowiem Wam coś. Cztery lata temu poznałem kogoś na necie. Była korespondencja normalna, potem trochę gorętsza. Pisaliśmy sobie o wszystkim. Potem zaczęliśmy rozmawiać na Skype. Czasami było bardzo gorąco. Potem wreszcie postanowiliśmy sie spotkać. Kiedy ją zobaczyłem - zaniemówiłem na chwilę, była piękna. Poszliśmy nie do kawiarni ale na długi spacer. Miało być 10 minut były 3 godziny. Później było jaszcze lepiej. Każde z nas ma swoje prywatne życie, którego nie można pomieszać z tym co razem przeżywamy. Po roku musiałem wyjechać bardzo daleko. Nadal korespondujemy, mamy kamery I CZASEM.... Ja czekam na każdy urlop. W międzyczasie możemy być blisko dzięki internetowi - reszta się nie liczy. Ja nie wiem kiedy wrócę. Ona nie może do mnie przyjechać. Taki układ. Ale jesteśmy razem i po czterech latach nie widać śladu zmęczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Shadow-of-shadows
Opowiem Wam coś. Cztery lata temu poznałem kogoś na necie. Była korespondencja normalna, potem trochę gorętsza. Pisaliśmy sobie o wszystkim. Potem zaczęliśmy rozmawiać na Skype. Czasami było bardzo gorąco. Potem wreszcie postanowiliśmy sie spotkać. Kiedy ją zobaczyłem - zaniemówiłem na chwilę, była piękna. Poszliśmy nie do kawiarni ale na długi spacer. Miało być 10 minut były 3 godziny. Później było jaszcze lepiej. Każde z nas ma swoje prywatne życie, którego nie można pomieszać z tym co razem przeżywamy. Po roku musiałem wyjechać bardzo daleko. Nadal korespondujemy, mamy kamery I CZASEM.... Ja czekam na każdy urlop. W międzyczasie możemy być blisko dzięki internetowi - reszta się nie liczy. Ja nie wiem kiedy wrócę. Ona nie może do mnie przyjechać. Taki układ. Ale jesteśmy razem i po czterech latach nie widać śladu zmęczenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×