Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Emmi

Codzienność w związku - radości, smutki, samotność...

Polecane posty

Nimfa//:) a pilnujesz tego co jesz? Bo jako karmiacej mamie wielu rzeczy Ci nie wolno jeść. A dół to rzecz normalna, wiele mam to ma. dziubas//:) Wiadno, że kobietka stanu wolnego ma... a przynajmniej powinna mieć lżej , niż już będąc mężatką, czy mamą ;) Mnie natomiast w mojej wypowiedzi bardziej chodziło, o nieustające niedopasowanie (moje) do obencego miejsca zamieszkania. Opuściłam wygodne mieszkanko z fantastycznie ,,wyposażonym,, osiedlem i kolorowym ogródkiem i tak jak nie mam większego wpływu na wygodę domu, co mnie martwi i dołuje bardzo, jeszcze mniej mam do powiedzenia w kwsestii okolicy, to z uporem maniaka próbuje, co jest zgubne jak widać, próbuję działkę w błyskawiczny sposób zamienić w coś zbliżonego do mojego, kolorowego ogródka :O. I to mnie niszczy chyba zaraz po koszmarnie beznadziejnych relacjach z MM. Znów muszę tu uczciwie dodać, że one nie są aż tak beznadziejne, ale brak okazywania uczucia, wzajemnego ciepła mnie wykańcza. narazie znikam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na moment. >>Emmi: Tulem Ciem mocno do serduszka ❤️ i smutki precz odganiam wielką łapą Już po dzisiejszym remontowaniu. Boniak wybił już całą ścianę i kuchnia \"stoi otworem\" :) Ja z racji tego, żeby nie siedzieć w kurzu jedynie pomogłam układać cegły, które jeszcze do czegoś się nadadzą i dłubałam mamie w ogródku (wysiałam fasolkę i zasadziłam cebulkę no i wypieliłam buraczki). A jutro jedziemy sprzątać gruz wytworzony podczas dzisiejszego dnia. Ktoś pytał co my tak remontujemy. Remontujemy mieszkanie po babci - parter w domku jednorodzinnym. Roboty jest od groma. I większość musimy zrobić sami. Trochę nam moi rodzice pomagają. Ale swoje życie przecież też mają :) Uciekam poprzytulać zmęczonego męża :D :D :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
dzien dobry.niestety nie dzwonili jeszcze4.tak jak myslałam chyba im sie nie spodobałam ta rozmowa wyszła nie tak,ale zawsze jest nadzieja po niedzieli powinni sie odezwac.pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Emmi❤️Pilnuje.No,ale dlaczego dol?:( Czemu zamiast odczuwac radosc czuje smutku wiecej?:(Jestem jakas taka nie obecna tutaj:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nimfo droga
To burza hormonów,nic aż tak poważnego,dopoki nie trwa dłużej i nie pogłębia się.Pewnie czujesz się złą matką,bo mały płacze.A mały płacze,bo czuje,że się denerwujesz.Może masz możliwość podsypiania z nim w ciągu dnia?Oboje na tym skorzystacie.A może weź go do łóżka do siebie?Pomyśl,że on jest w większym szoku niż ty,fakt,to nowa dla Ciebie sytuacja,a dla niego?Ty choć znasz miejsce w któryn jesteś...Mały potrzebuje unormowania dnia i nocy,rytmu snu i zabawy.A raczej tylko snu.Dzieci płaczą,tak jest i koniec.Daj mu pierś,poleżcie razem.Może oboje się uspokoicie i nauczycie współpracować.Czy Ty masz stałego partnera?Może mógłby wyjść z nim na spacer a Ty w kimo?Powodzenia,pamiętaj,oboje jesteście na etapie poznawania siebie,trzeba cierpliwości.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Emmi i Jola
A może zrezygnujcie z rozmów?Bo to już są monologi,a w męskich uszach-zgrzędzenie.Przecież faceci to inne istoty,to co dla kobiet jest normalne(porozmawiajmy,wszak wszystkie poradniki piszą,że sprawy należy przewałkować)to dla nich jest to nie do zniesienia.Emmi,może dlatego Twój mąż się wycofał?On pewnie myśli-no jak to,pracuję,staram się,buduję,kopię ogród,padam na twarz a ona się czepia. Kiedy u mnie działo się źle,usiłowałam rozmawiać,do znudzenia i właśnie taki osiągałam rezultat jak Wy.Aż kiedyś mój mąż wykrzyczał:czego chcesz,zgrzędzisz,marudzisz,wiecznie ci nic nie pasi,wiecznie marudzisz! -Ja?ja przecież rozmawiam! Oj,dużo mnie kosztowało,ale gadam dużo mniej.zaakceptowałam,że nie okazuje uczuć,nie przytula(łatwiej mi poszło jak dowiedziałam się,że podawany jako przykład dla męża,kumpel co to tuli publicznie swoją żonę tulił nie tylko swoją żonę;)Zaakceptowałam(a raczej ciągle się staram)że czasem myśli zupełnie inaczej,czyli,że inne sprawy są ważne a nie np. szczepionka.Ja wiem,że ilu ludzi tyle przypadków,ale może trochę odpuśćcie,facet też człowiek.Tyle,że z kosmosu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A to Ci dopiero. Chyba będę dzisiaj pierwsza. Weekend się zaczął i tu puuuustoooo. Ja ugotowałam obiadek i czekam aż Boniak wróci z uczelni. Umyłam też 3 okna w mieszkanku i zrobiłam pranie wraz z moją praluśką. (Ona więcej się napracowała przy tym niż ja ;) ) I po obiadku jedziemy znowu pracować w domku. Trochę mnie smutas ogarnął. Mała pensja przyszła. Wiem, że to przez L4 ale mimo wszystko spodziewałam się, że jakoś nieco więcej tego wyjdzie. Tak więc za dwa tygodnie wracam do pracy. Muszę, bo Boniak nie może znaleźć nowej pracy - choć podobno tak wiele ofert jest. A z jednej takiej pensji mojej \"bezdyżurowej\' ciężko nam będzie się utrzymać. No i te remontowanie jeszcze. Buziam Was. I przepraszam, że znowu tylko o sobie. Gapa ze mnie. Klapy dawać proszę na opamiętanie ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nimfo droga--------->Hej!Wlasnie uspalam Dominika i ide tez sie poloze.Dzis w nocy myslalam,ze bede plakac razem z nim,bo zaczal tak plakac nagle i okrutnie,ze szok:( Zabrala bym te jego bole na siebie:( gdybym tylko mogla.Staram sie go przytulac ,jakos uspokajac,ale czasem to na nic.Tak mi go szkoda.Mam partnera,ale nie mieszkamy razem poki co.Planujemy,ale ja sie jak zwykle wacham.Zwlekam.Nie wiem co o tym myslec-isc czy nie isc...?Poki co zamieszkali bysmy u niego z D.,a po paru mies.jak juz G. sie ogarnie z praca wrocimy do mojego mieszkania.Przez ta jego robote mozemy sie nie widziec nawet miesiac:( Nie chce tego.Nie wyobrazam sobie takiego zwiazku:(Nie wiem co myslec.Za tydzien mamy z D.jechac z nim do niego.On chce nas juz zabrac,ale ja chyba pojade z piatku do niedzieli.Potem zobaczymy.Pytalam sie go czy wie z czym wiaze sie zabranie mnie i Dominika pod swoj dach...On powiedzial,ze nie jest dzieckiem i,ze jest wszystkiego swiadom i pewien i chce nas miec u siebie.Co robic?Co myslec?Ja chce,ale czy to dobre dla nas?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam, tylko na chwilę bo taka ładna pogoda że szkoda siedzieć przed kompem ;) nimfo - przeprowadzka z maluszkiem to poważna decyzja, przemyśl ją dobrze. mam nadzieję że podejmiesz dobrą decyzję dla was obojga ❤️ gargamelko - oj niby tyle tych ofert pracy jest ale jak się czegoś szuka to tak naprawde nic nie ma... znam to. ale trzymam kciuki że TM się uda :) i dużo zdrówka życzę :) tulipanku - mam nadzieję że po weekendzie zadzwonią ❤️

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Hejka :) Słowo daję, że nie pamietam, czy dzisiaj do Was zaglądałam, czy jeszcze nie :O. Rano wybraliśmy się na targ taki wiejski i pocałowaliśmy odjeżdzające oponki w :P Już poraz kolejny... normalnie nie mamy szczęścia 😭. Dobrze, że targ w Mińsku nas lubi, to tam pobuszowałam :D Od razu humor inny, jak niedżwiadkowi kupiłam adidaski do biegania za całe 25 zł. , , koszylkę na guziczki z krótkim rękawkiem do szkoły za 9 zł ; sobie 2 bluzeczki na lato po 8 zł :) Takie ceny to ja lubię :D Butów sobie nie kupiłam i nie mam w czym chodzić do kościoła :O gargamelka//:) Przypomnij mi, jakie to mieszkanko jest, bo ja stara sklerotyczka jestem :D Wielkie dzięki za przytulanko, przyda się :) Przynajmniej wirtualnie ktoś mnie przytula :D No jeszcze misio mnie przytula, a ten to całą sobą :D:D A jak wejdzie w fazkę buziaczkową, to koniec! Najmniej z 5 minut a najdłużej to chyba z półgodziny się buziaczkowaliśmy :) On taki z tych przytulaśnych jest :) tulipna//:) 👄 Nimfa//:) Bodajże nazywa się to ,,szokiem po porodowym,, jeśli pokręciła to sorki, ostatnio szwankuje mi mózg. Chodzi o to, że dla organizmu poród, a przede wszystkim zakończenie etapu ciąży jest bardzo złożony. dziecko przyszło na świat, wszystko fajnie i pięknie, plamienie ustało, ogólnie wszystko się goi, ale w organiźmie to nie tak ,,pstryk,, i już. Teraz on przez dobrych pare tygodni a nawet miesięcy będzie wracał do załóżmy pierwotnego stanu. Wiadomo, że już nie bezie tak jak przed ciążą, szczególnie pierwszą ciążą, ale ogólnie on wraca na tor, że jesteś tylko Ty :) Burza hormonów. Powiem tak, rzadko która tego nie ma. Staraj się sprawiać sobie przyjemności, kiedy synuś śpi, Ty śpij obok niego, nie wykorzystuj tego na robienie czegoś, poświęć to na odpoczynek. Nimfa//:) na pewno o tym wiesz, ale .... wiesz ;) Jak boli brzuszek to masz tak: albo leżysz na łóżku , kładziesz go na sobie, mnie dobrze było jak nogi sobie podniosłam, nie do góry, ale kolana podniosłam, stopy miałam na łóżku , synka na siebie na brzuszek i bujałam się na boki, w przód i w tył. Inna metoda, to połozyć , jakby przeżucić go sobie na ramieniu, ale z tym przeżutem to nieźle z przymróżeniem oka, podtrzymujesz główkę rączką i kołyszesz się. Jeszcze inna on leży sobie na pleckach , Ty koło niego i masujesz mu brzuszek ręką, ale teraz uwaga!!!!! To ma być dla Ciebie niczym biblia!!! Masujesz brzuszek w keirunku jak wskazóki zegara!!!! TAK JAK IDĄ WSKAZÓWKI ZEGARA, nie wolno Ci w drugą stronę, bo zrobisz mu krzywdę. Jelita zwiniete są u każdego cżłowieka zgodnie z keirunkiem zegara i tak trzeba brzuszek masować. ZGODNIE Z KIERUNKIEM ZEGARA. Teraz zajmijmy się samym bólem. Najczesciej są dwie przyczyny. Pierwsza to to, że mama stosuje złą dietę i przez mleko docera ,,ble,, do dziecka i mamy kolkę. Druga przyczyna, chociaż zabrzmi groźnie, ogólnie jest niegrożna. Dziecko potrafi mieć jeszcze niewpełni rozwiniety układ pokarmowy. Brzmi groźnie, ale to chodzi o to, że przez pierwsze tygodnie tam jeszcze się wszystko ustawia, nazwijmy to reguluje, a przez to, że jeszcze nie jest cacy, to dzidzia ma kolki, czy kolko podobne bóle. Mija to. Warto przejść się do pediatry i zasygnalizować to , może coś doradzi, może uspokoi? :) Nie znam człowieka, ale tak sobie myślę, że jak nie wypali to wspólne mieszkanie, to chyba możesz spakować się i wrócić do domu, prawda? Ja bym bardziej zainteresowała się sprawą techniczną tego przedsięwzięcia, a mianowicie, czy jest przychodnia, bo przed Tobą szczepienia maluszka, czyli czy zapewniona jest dobra opieka medyczna, jak ze spacerami, czy wyjściem do sklepu. dziubas//:D no bardzo malutko... z lupą patrzę na Twój post :D ruminka//:) hop hop!!!!! Tatar? Efciak? Tadonia???? ankara pewnie w sadzie, usprawiedliwiona :) forever blue i Bobasekm to za te nieobecności nie zdadzą chyba do kolejnej klasy :P Tatar ???? Boruta??? matrona???? łapka machneła łapką i zniknęła znów... Quentino???, kogo jeszcze dawno nie było??? Proszę uściskać Papużkę :) mamba???? NO normalnie porozłaziło nam się towarzystko... axxk - zwiedza :D Mam nadzieję, że ma śliczną pogodę. Edytkuś- brak kompa w domu :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pomarańczowa osóbko//:) Fajnie by było, gdybyś sobie jakiś nick wymyśliła, bo tak to nie wiadomo, czy już Cię znamy i jesteś stałą czytelniczką tej prasy, czy przelotem i nawet tutaj nie zajrzysz i nie ma co odpowiadać... Powiem tak, pisząc do Joli o rozmowie , pisałam, że my stosowaliŚMY metodę rozmowy, wyjaśniania itd, ale nie sprawdziło się to i w sumie, pomijając pewnie rozmowy nazwijmy to, stwierdzanie faktu, jesteśmy razem czy dajemy sobie spokój, to ja przestałam stosować metodę rozmowy, już od dawna sobie ją odpuściłam i szukam czegoś innego. To co pisałam do Joli, było w czasie przeszłym. W rzeczy samej, właśnie tak uważam, jak napisałaś, że jak przedłuża się tą metodę ,,rozmowy,, to facet odbiera to jako gderanie/czepianie się itd. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny, będzie mnie mniej, bo będę mogła zaglądać jedynie z domu. W pracy ograniczają nam dostęp :( świnie :P A z drugiej strony to nawet i lepiej, bo po co mam Wam marudzić o swoim życiu :( Emmi/ u mnie właśnie tak się dzieje :( oddalamy się od siebie :( i też kiedy rozmawiamy chcemy niby tego samego, a wychodzi inaczej :( Nimfa/ Słonko, jeszcze chwilę potrwa zanim Dominik zacznie odróżniać noc od dnia. Spróbuj w dzień nie układać go w łóżeczku pod kołderką, a jedynie pod lekkim kocykiem, niech w tle gra sobie radyjko, w żadnym razie nie zachowuj ciszy, nie zaśłaniaj okien. Wieczorem za to zasłoń okna, wyłącz radio i tv, zapewnij małego ciszę i spokój. Staraj się go też kąpać i układać do snu o stałych porach, wtedy z pewnością szybciutko zacznie rozumieć, że teraz jest czas na spanie. My Majkę kładliśmy już o 19 i właściwie już po 2-3 tygodniach nie mieliśmy z nią problemów. Czasem budziła się w nocy i od 2 do 5 mieliśmy przerwę we śnie, ale to też skończyło się po miesiącu góra 2. No a kolki maja to do siebie, że pojawiają się wieczorem i w nocy :( kup w aptece herbatkę z kopru włoskiego, są lepsze niż te z supermarketów. Sprawdzonym przez kilka koleżanek sposobem jest bardzo słabiutka herbata z odrobiną miodu i kilkoma kroplami soku z cytryny. My na szczęście tego nie mieliśmy :) i jeszcze polecę Ci świetną na bóle brzuszka metodę noszenia bobasa- kładziesz go sobie brzuszkiem na przedramieniu główką tuż przy zgięciu w łokciu, tak żebyś dłoń miała między jego nóżkami i mogła podtrzymywać pupę. Pewnie wygodniek mu będzie jeśli zrobi to ktoś postawniejszy niż Ty, powiedzmy jakiś mężczyzna, bo to i ręką ciut tęższa i uchwyt pewniejszy. Majka przepadała za takim noszeniem :) jeśli nie będziesz wiedziała jak podeślę Ci fotkę Majki. Albo kiedy będziesz siedziała układaj go sobie na kolanach. Dominik przyzwyczai się do leżenia na brzuszku i nie będzie z tym problemów :) No a Ty, kochana, w żadnym razie nie pij nic gazowanego! no i uważaj na to co jesz :( wiem, przykre, ale niestety tak się zdarza. Ja miałam to szczęście, że Majka kolek nie miała a ja sie nie ograniczałam i nawet gazowane piłam :) tylko tak jak pisałam- kiedy Majka się urodziła słychać było tylko prukanie i czkawkę :D więc z brzuszkiem problemów nie mogło być :) A ten smutek prtzejdzie z czasem, zobaczysz. Chyba każda kobieta przeżywa coś takiego, przynajmniej przez chwilę. Ja miałam takie chwile kilka razy, a potem sobie wyrzucałam swoje zwątpienie i niechęć do dziecka :( pomarańczko/ Twój wpis jakos znajomo brzmi. Może się mylę, ale mam wrażenie, że na stałe jesteś z nami, tylko dlaczego nie piszesz pod swoim nickiem? no to tyle, zmykam kąpać Majkę miłej niedfzieli Wam życzę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jola//:) No wiesz, co! Ty marudzisz???? Kochana ale teraz dałaś czadu... mnie nikt nie przebije z marudzeniem :P. Pisz ile się da i na ile kafe Ci pomoże, mnie pomogło. Cały czas myślę, nad tym wszystkim... że u mnie, teraz u Ciebie... myślę i myślę, jak wymyślę to dam znać ;) Szkoda, że będzie Cię mniej... mam nadzieję, że w ferworze prac domowych będziesz pamietać o nas, małych zuczkach :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nimfo droga
A połóż się z małym!Twoje ciepło,obecność może zaowocują spokojem.Choć,niestety,dzieci,płaczą,mniej lub więcej.Nie daj sobie wmówić,że go rozpieścisz czy coś tam.Twoja bliskość jest jedyną znajomą rzeczą jaką zna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witanko ! :) Kolejny dzień pięknej pogody. Zwierzaki nakarmione, ja trochę niewyspana , bo misio obudził się już o 6 rano :O pobawił się sam z godzinkę i zorganizował nam pobudkę :D No w końcu ile można samemu się bawić ;)? miłego dnia zyczę wszystkim :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
witam.Siedze znowu sama.Moj M jak zwykle wybył nie wiem gdzie.ZAdzwoniłam do niego ,długo nie odbierał,ale wreszcie odezwał sie.Nie chciała powiedziec gdzie jest i dlaczego tak znika na kazda sobote i niedziele nie mowiac mi nin.Był zdenerowany co i mnie sie udzieliło.Mowił tylko,ze ja tego nie zrozumie,ze nikt nie zrozumie,ze jest sam ,pozniej przysłal mi esemesa o takiej tresci. przytocze fragment,,nie ty jestes winna ani to nie przez ciebie.wiem ze teraz chcesz mi pomocale to moze byc rozczarowanie.było mineło temat sie zamyks jak w studni coraz dalej i coraz mniejsze swiatełko.wiem ze toniewyobrazalnewinny jest los ze tak drwi zemnia ja jestem jak niemy swiadek mimo woli umarł krol niecg zyje krol koniec cytatu.zapytałam sie go czy bedzie juz tak zawsze ze co sobote i niedziele bedzie spedzał gdzies odpowiedział ze moze .Odpowiada tylko moze , nie wiem a jak zaczynam wiecej wyciagac zdenerwowany odkłada słuchawke.Dzieje sie znim cos niedobrego.Pytałam sie jego rodziny czy wiedza cos na ten temat ale zadnego odzewu nie oodpowiadaj nabrali wode w usta.Przearaza mnie to wszystkoPodejrzewam ze on jest chory ale na co nie wiem a on sam mi tego nie chce powiedzie4c.jak ja mam znim rozmawiac co robic .jestem w potrzasku z jednej strony brak pracy ,dzieci problemy finansowe a zdrugiej on z tymi tajemnicami i takimzachowaniem.co mam robic ? To chyba jest jakis koszmar. nie mam juz siły.Zostałam z tym sama jego rodzina umyła rece moja rodzina mowi zebym dała sobie spokoj i nie przejmowała sie tak.dobrze mowic ,ale co mam go wyrzucic z domu juz mu tyle razy mowiłam zeby nie wracał i zosta ł tam gdzie jest ,ale on i tak wraca i iic sie nie zmienia.Wyjazd z corka i znim był miły,ale to tylko pozory ,a zycie codzienne bywa własnie takie. To tyle ja jestem w tej chwili bezradna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
witam.Siedze znowu sama.Moj M jak zwykle wybył nie wiem gdzie.ZAdzwoniłam do niego ,długo nie odbierał,ale wreszcie odezwał sie.Nie chciała powiedziec gdzie jest i dlaczego tak znika na kazda sobote i niedziele nie mowiac mi nin.Był zdenerowany co i mnie sie udzieliło.Mowił tylko,ze ja tego nie zrozumie,ze nikt nie zrozumie,ze jest sam ,pozniej przysłal mi esemesa o takiej tresci. przytocze fragment,,nie ty jestes winna ani to nie przez ciebie.wiem ze teraz chcesz mi pomocale to moze byc rozczarowanie.było mineło temat sie zamyks jak w studni coraz dalej i coraz mniejsze swiatełko.wiem ze toniewyobrazalnewinny jest los ze tak drwi zemnia ja jestem jak niemy swiadek mimo woli umarł krol niecg zyje krol koniec cytatu.zapytałam sie go czy bedzie juz tak zawsze ze co sobote i niedziele bedzie spedzał gdzies odpowiedział ze moze .Odpowiada tylko moze , nie wiem a jak zaczynam wiecej wyciagac zdenerwowany odkłada słuchawke.Dzieje sie znim cos niedobrego.Pytałam sie jego rodziny czy wiedza cos na ten temat ale zadnego odzewu nie oodpowiadaj nabrali wode w usta.Przearaza mnie to wszystkoPodejrzewam ze on jest chory ale na co nie wiem a on sam mi tego nie chce powiedzie4c.jak ja mam znim rozmawiac co robic .jestem w potrzasku z jednej strony brak pracy ,dzieci problemy finansowe a zdrugiej on z tymi tajemnicami i takimzachowaniem.co mam robic ? To chyba jest jakis koszmar. nie mam juz siły.Zostałam z tym sama jego rodzina umyła rece moja rodzina mowi zebym dała sobie spokoj i nie przejmowała sie tak.dobrze mowic ,ale co mam go wyrzucic z domu juz mu tyle razy mowiłam zeby nie wracał i zosta ł tam gdzie jest ,ale on i tak wraca i iic sie nie zmienia.Wyjazd z corka i znim był miły,ale to tylko pozory ,a zycie codzienne bywa własnie takie. To tyle ja jestem w tej chwili bezradna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
przepraszam dwa razy to samo poszło to nerwy .przepraszam za pismo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
witam zagladamdo was ale tak ajkos natchnienia brakuje na pisanie tak chetnie posiedzialaby w domku pare dni... wycieczka klapa totalna.... milego wieczoru wszystkim zycze teraz spadam prasowac a potem popisze jeszzce

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
dzien dobry.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
>>axxk: A u mnie nie chciałabyś poprasować ;) Mam caaaaałą górę rzeczy :D Leżą i czekają na lepsze dni :p >>tulipan: Ja nie pomogę. Sama nie rozumiem. I wcale się nie dziwię, że Ty nie wiesz o co chodzi. Tulę jedynie mocno!! >>Emmi: A to mieszkanko remontowane to po mojej babuni. Tzn babcia po śmierci dziadka przeniosła się do rodziców moich (dom obok) i jej mieszkanko stało cały czas puste. Czekało na jakąś decyzję. W końcu się zdecydowaliśmy my, że sobie je odremontujemy (wymaga gruntownych prac, bo to jeszcze dom przedwojenny, choć dziadziuś bardzo o niego dbał) i zamieszkamy. Trochę nam żal naszego jeszcze przecież niewykończonego gniazdka. Ale tam mamy całe mieszkanie prawie dwa razy takie duże - z ewentualną możliwością rozbudowy. Jest to na \"swojej\" działce. Domek jednopiętrowy, z osobną klatką schodową. Na piętrze mieszka kuzyn z żoną i maleństwem. No i mam rodziców w domu obok wtedy, a nie jak teraz do teściów autem 20 minut ponad. Potem jak już będzie nas troje to na pewno bliskość rodziny bardzo nam wszystko ułatwi. :D No i jest ogród ogromny piękny ze starymi drzewami, choinami. I grządki warzywne. I w ogóle jest super fajnie. Nie chcieliśmy tak szybko \"wracać\" do moich rodziców, ale takie rozwiązanie i szansa może się już nie powtórzyć. Więc korzystamy i na razie w ramach własnych 4 rąk remontujemy. Udało nam się już wyburzyć jedną ścianę i otworzyć kuchnię. A jutro jedziemy skuwać kafle w kuchni i łazience. Te dwa pomieszczenia idą na pierwszy ogień. A dwa olbrzymie pokoje (oba takie po ok. 20 m2) na razie tylko odświeżymy farbą i będą czekać na lepsze czasy. :D O i się rozpisałam. Zmykam z kompa. Dzisiaj test z angielskiego na uczelni, a niewiele umiem. Pora na powtórki i potem jadę zawalczyć. Może popołudniu jeszcze wpadnę :) Papa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Witam I tak to jest sielanka trwala krotko, wystarczylo ze jeden przelew za robote byl opozniony o 2 dni a mowielem ze bedzie w terminie i mi wyrzygala ze ją oszukalem . I tak znowu mamy ciche dni. Msciwa kobieta i tak o niej juz teraz sadze i wiem . Nie bede sie juz wiecej staral Pozdtrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
pozdrawiam wszytskich i życze dobrego tygodnia. Postanowiłam i tu uprzedzić, że nie będę za często zagladac, jesli w ogóle. Wszystko ok...no niby, nic sie w życiu nie zmieniło na gorsze, tylko po prostu zupełnie nie czuje siły i motywacji do czegokolwiek. Może...czasem nic się nie musi nowego wydarzyć,zeby w człowieku coś pękło. Albo -wariant optymistyczny - za bardzo sie naciągnęło. Zmeczona jestem bardzo. Trzymajcie sie topikowe ludki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipan1
we mnie tez cos pekło nie chce mi sie nic.Mam hustawke nastrojow.dzisiaj jest fatalnie ale moze jutro poczuje sie lepiej.Jak tak czytam to niektorzy tez nie maja wesoło.Quntino ja tez starałam sie staram jak moge ,ale nie wychodzi zawsze jest cos co robie nie tak albo to co robie jest niewazne albo zdaniem mojego meza niewazne.Cos w człowieku pęka i ma wszystkiego dosc,ale probuje znowu i co sie okazuje znowu dostaje po nosie.Jak to mowie głowa muru nie przebijesz.Zycze ci wytrwałosci ,ale tez pokaz ,ze jestes człowiekiem,ktory ma tez uczucia .Ja tkwie wtym małzenstwie tylko dlatego,ze nie mam gdzie sie wyprowadzic.Dawno bym sie stad wyniosła,ale nie mam dokad.Zostałam tyle razy ponizona,ze az wstydze sie przyznac.Ulegałam bo myslałam,ze wreszcie on sie zmieni,ale bylo tak pare dni a pozniej znowu to samo.Był wspaniały seks to jedno chociaz ,ale poza łozkiem ja przestawałam sie liczyc.Teraz juz dawno nie spalismy ze soba.Chociaz przyznam sie ,ze brakuje mi go,ale jak pomysle ze znowu bedzie tak samo to wypijam szklanke wody zamiast.pozdrawiam.Jeszcze sie nie odezwali w sprawie pracy niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tulipanku
Po co tak dzwonisz i esmesujesz za nim?Daj mu czas.Moim zdaniem zdażyło się w jego życiu coś co go przygnębia,czego się bardzo wstydzi.Odsunął się,bo to coś czego Ty nie mogłabyś zaakceptować.Tak mi się wydaje.Ja nie wiem,przespał się z facetem?To jedyne drastyczne co mi na myśl przychodzi.Upokarzające-to on go wykorzystał.Sorki,ale odkąd Cię czytam,to jest jedyne co mi przychodzi do głowy.Bo co może tak zmienić faceta???A może odczekaj kilka dni w całkowitej ciszy,a potem zadzwoń i powiedz-cokolwiek się nie wydarzyło,to ja tobą nie będę gardzić.Możesz mi powiedzieć lub nie.Ale wróć do mnie.Ciałem i duszą.Czekam na krótką odpowiedź,albo czarne albo białe.Tylko najpierw zamilcz na jakiś czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszędzie pustki :( Witam we wtorkowy poranek śpię na siedząco :( nic mi się nie chce a do weekendu dalej jak bliżej :( Wizja sesji mnie staraszy :( pogderałam to znikam :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×