Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
lenifa

Zagroda babuszki

Polecane posty

Czytam co piszecie i powiało smutkiem. Skomplikowane sa relacje rodzinne. Nie zmusi sie nikogo do miłości , albo chociaż polubienia innej osoby. 

Annorl, smutne to co piszesz. Może jakbyś się odsunęła od rodziny i nie utrzymywała kontaktu to zatęskniliby . A jak nie ,to nic nie poradzisz, skoro bardzo się starałaś a nic z tego nie ma. 

Jesteś dobrą osobą i dobrą matka, i tego się trzymajmy. Jak nie będziesz się martwic relacjami rodzinnymi to zyskasz więcej spokoju dla swoich dzieci. Pogódz się z taką a nie inną sytuacją. Będzie łatwiej. 

A ja bym chciała miec wnuczki gdzies blisko, Zeby czasami przyjechały i mówiły do mnie babciu. 

moje są w Ameryce i też mam sporo problemów . Dziewczynki prawie nie mówią po polsku, chociaz rozumieją. Ale mówić im bardzo ciężko. Jak pytam córki jak tak nauka polskiego to się denerwuje i mówi :" ojej, znów to samo, jak zwykle ...". Teraz jak rozmawiam z córką przez intern. to juz wnuczki nie przychodzą żeby coś powiedzieć, a ja tez nie wołam żeby podeszły.Taka to relacja , właściwie żadna. 

chociaz starsza podobno chce mieć polski paszport, . Chyba kusząca jest wizja przyjazdu do Polski-albo raczej i to na pewno-do EUROPY.  Dobre i to. 

ale nieraz sobie popłakałam  z tego powodu. Miło jest jak w domu słychać gwar dzieci. Dziwie sie twojej mamie . Wiele osób raczej jej zazdrości wnuków. 

My z rodziną często sie spotykaliśmy. Dzieciaków było sporo, razem sie bawiły- kuzynostwo. 

ale teraz żadnego kontaktu. Może lepiej zająć się najbliższą rodziną i na niej skupić wszystkie siły i przygotować dzieci do dorosłości. Na resztę machnąc ręką. Może jeszcze coś napiszę pózniej, bo juz się boje żeby nie skasowało. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Znów na różowo.teraz piszę z telefonu.bardzo mi przykro.prawie się popłakałam.

Zastanawiające jest że post się ukrywa wtedy jeżeli piszę coś o moich wnuczkach.właśnie tak teraz znów jest.czyżby jakieś słowa klucze? Zakazane?.albo ktoś podgląda posty i jak mu się treść nie podoba yo ingeruje.każdy wpis o wnuczkach jest ukrywany.dosłownie każdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytam co piszecie i powiało smutkiem. Skomplikowane sa relacje rodzinne. Nie zmusi sie nikogo do miłości , albo chociaż polubienia innej osoby. 

Annorl, smutne to co piszesz. Może jakbyś się odsunęła od rodziny i nie utrzymywała kontaktu to zatęskniliby . A jak nie ,to nic nie poradzisz, skoro bardzo się starałaś a nic z tego nie ma. 

Jesteś dobrą osobą i dobrą matka, i tego się trzymajmy. Jak nie będziesz się martwic relacjami rodzinnymi to zyskasz więcej spokoju dla swoich dzieci. Pogódz się z taką a nie inną sytuacją. Będzie łatwiej. 

A ja bym chciała miec wnuczki gdzies blisko, Zeby czasami przyjechały i mówiły do mnie babciu. 

moje są w Ameryce i też mam sporo problemów . Dziewczynki prawie nie mówią po polsku, chociaz rozumieją. Ale mówić im bardzo ciężko. Jak pytam córki jak tak nauka polskiego to się denerwuje i mówi :" ojej, znów to samo, jak zwykle ...". Teraz jak rozmawiam z córką przez intern. to juz wnuczki nie przychodzą żeby coś powiedzieć, a ja tez nie wołam żeby podeszły.Taka to relacja , właściwie żadna. 

chociaz starsza podobno chce mieć polski paszport, . Chyba kusząca jest wizja przyjazdu do Polski-albo raczej i to na pewno-do EUROPY.  Dobre i to. 

ale nieraz sobie popłakałam  z tego powodu. Miło jest jak w domu słychać gwar dzieci. Dziwie sie twojej mamie . Wiele osób raczej jej zazdrości wnuków. 

My z rodziną często sie spotykaliśmy. Dzieciaków było sporo, razem sie bawiły- kuzynostwo. 

ale teraz żadnego kontaktu. Może lepiej zająć się najbliższą rodziną i na niej skupić wszystkie siły i przygotować dzieci do dorosłości. Na resztę machnąc ręką. Może jeszcze coś napiszę pózniej, bo juz się boje żeby nie skasowało. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Udało się wkleić to co było ukryte.  E....i  .rozgryzłam przepis z gara.dzięki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Herbatko, ja już prawie odpuściłam. Ale teściowa ostatnio jakoś się uaktywniła i mąż się lamie. Tylko też nikt nie widzi tego że jak ja cały tydzień robię dziennie prawie 100 km autem. Na weekend chce zwyczajnie odpocząć. Poza tym względy ekonomiczne też są ważne. Na paliwo do przedszkola i czesne za nie place miesięcznie 2 tysiące złotych. To dla nas bardzo dużo. a wiadomo ze kazdy dodatkowy wyjazd to kolejne tankowanie za 100 złotych. Więc czas czasem. Moje zmęczenie też swoją droga. ale mi na paliwo nikt nie daje. Najlepiej siedzieć w domu i czekać że to my do każdego będziemy co tydzień przyjeżdżać. Pomijając już wszystko. Ja jako kobieta i gospodyni domowa też chciała bym zrobić obiad dla gości. Jakieś ciasto. Po prostu przyjść gości. A nie wiecznie być uleczona droga. Dzieci też wiadomo jak znoszą drogę. "Daleko jeszcze"... I tak cała drogę!

Thumbelina. Trzymam kciuki za kwotę. U nas może siadła. Zobaczymy. Od wczoraj siedzi w gnieździe . Ale to za krótko aby mówić że to Kwoka. Chociaż głos już jej się zmienia 😉 

Kupiłam klocki. W sumie chyba 15 rodzajów 😂 kilka to powiększenie kolekcji, a kilka zupełnie nam nie znanych. No i dzisiaj wyjęłam 3 różne. I zabawa z dzieciakami ponad 2godziny. O 20 zauważyłam która godzina i dzieci na szybko kolacje jadły i szybka kąpiel i spać 😂 bo już biedne ziewały. Ja jeszcze posiedzę przy kubku herbaty i coś poukładam sobie. Mąż ogląda serial "młody papież". Ja nie lubię. więc sobie siedzę i układam 😉 uwielbiam klocki. I moje dzieci nie wszystkie lubią, ale jak przyniosę i zaczynam układać. To patrzą i starają się mnie naśladować 😉 klocki uważam za jedna z najbardziej kreatywnych zabaw. Dlatego mam bzika na punkcie klocków. Jak tylko jakieś zobaczę co ich nie mamy. To szybko poszerzam nasza kolekcję 😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nie wiem dlaczego w dzieciństwie nie miałam klocków. Chociaz bardzo lubiłam, układałam zawsze jak koleżanki miały. Moze moja mama uważała że to chłopięca zabawka?.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ania, nie mów o sobie, że jesteś wyrodną matką i nawet tak nie myśl. Wiadomo, błędy popełnisz, tego nie da się uniknąć. Ale przecież czytam i widzę, że robisz rzeczy, których mi się zwyczajnie nie chciało, odpuściłam, bo tak wygodniej. To są twoje dzieci i ty wiesz czego im potrzeba. Koniec i kropka. A rodzina? Cóż, smutne, że tak się zachowują. Ale z tego co piszesz to na braku kontaktu raczej zyskujesz niż tracisz. Bo tracisz nerwy i pewność siebie. 

My dziś byliśmy u rodziny męża i jak lubiłam do nich jeździć tak dziś jakoś tak się poczułam jak uboga krewna. Tak się szwagierka rozpływała nad mieszkaniem na wsi, swoim domem i ogrodem. 

Ja z rodziną od strony mamy praktycznie nie utrzymuję kontaktów. Oni by chcieli, czasem dzwonią i ok, ale oni się kłócą między sobą i do żadnego z nich nie pojadę się gościć. Za to uwielbiam rodzinę mojego ojca. Daleko mam, bo to lubelszczyzna i podwarszawie. Pod Warszawę bliżej i tam kiedyś byliśmy co najmniej raz w roku. Swoje kuzynki bardzo lubię choć bliski kontakt mam z kuzynkami od siostry taty. A ciotkę po prostu ❤️. Mojego chrzestnego (brat taty) i jego żonę też. Ich synów również. Gorszy kontakt mam z młodszym kuzynostwem, bo oni się rodzili jak ja miałam z 17 lat. Mój najmłodszy wujek, brat taty jest starszy ode mnie o 5 lat 😄 Ale czasem sobie piszemy jakieś wiadomości co u kogo słychać. Już sobie obiecaliśmy, że jak tylko życie wróci do normalności to się spotykamy. Moje córki, zwłaszcza starsza, bo młodsza to typ samotnika znają wszystkie te moje kuzynki, bo wiekowo to im bliżej do nich. Bardzo dobry kontakt obie mają z córkami brata mojego męża. Dlatego nie pokłócę się ze szwagierką, bo moje laski nie mają tu nikogo bliższego niż oni. Ze swoim bratem mam dobry kontakt. Sielanka to nie jest, ale nikt nikogo nie poucza, nie wtrąca się i nawet nikomu nie przyjdzie do głowy udzielać dobrych rad. No, chyba, że poprosisz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, herbatka miętowa napisał:

nie wiem dlaczego w dzieciństwie nie miałam klocków. Chociaz bardzo lubiłam, układałam zawsze jak koleżanki miały. Moze moja mama uważała że to chłopięca zabawka?.

Też lubiłam klocki. Niestety nie mieliśmy ich. Klocki miała jedna sąsiadka. I do niej się chodziliśmy bawić. Ale nie tylko my, bo i inne dzieci. Wydaje mi się więc, że to była droga zabawka? Albo może jak piszesz. Rodzice nie widzieli w niej nic nadzwyczajnego. Bo raczej u nas nie chodziło o to że dla chłopców. Generalnie to u nas w domu było mało zabawek. Dużo bajek za to było. Zabawki dopiero miało moje młodsze rodzeństwo. Czyli nie to co ma 40 na karku. A to które zbliża się dopiero powoli do 30 urodzin. 

Co do odwiedzin. Jak nie mieliśmy dzieci. To kazda wolna od pracy niedzielę gdzieś jechaliśmy do rodziny. Jako samotni ludzie bez dzieci mogliśmy odwiedzić 2-3 domy na spokojnie w jedną niedzielę. Dlatego też liczyłam trochę że jak my będziemy mieli dzieci. To nam się trochę zrewanżują. I mając dużo większe dzieci od naszych będą nas odwiedzać. Ale nadal wymówka jest "bo ja mam małe dzieci". No cóż... Ja mam mniejsze. I my z mężem mamy najwięcej dzieci w rodzinie. Bo każdy ma po 2 dzieci. A my mamy 3. 

Piękna pogoda. Przez wczorajszy wolny dzień wydaje mi się że dzisiaj niedziela. A to piątek 😉 dzieciakom zrobiliśmy długi weekend. I do przedszkola dzisiaj mówiłam pani że nie będą przychodzić. 

Zjemy śniadanie. Dzieci na górę do pokoju zabaw, aby rodzice mogli spokojnie wypić kawę. A potem z dzieciakami robimy bułki. Bo już się nam chleb skończył. 

Piszecie o mące. Tak... Niestety jest wybielana 😞 teraz zaczęłam pięć więcej. Więc pewnie znowu się na nasz młyn przestawie. Bo u nas sprzedają w workach po 5 kilo. Ale jak się więcej piecze to już się opłaca kupić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć 😄 Słonecznie i aż 15*C. Dziś zrobię fasolkę po bretońsku a potem na działkę. Napisałam do koleżanek, żebyśmy dziś poszły na piwo. Z sześciu dwie nie odpisały, cztery odmówiły, bo nie mogą. Cóż, spokojnie mogę sobie wypić to piwo w domu albo na działce, tak więc Aniu, nie tylko rodzina zlewa temat. 

Ja miałam mnóstwo książeczek, szybko mnie mama nauczyła czytać, bo samej jej się nie chciało ciągle mi czytać. Miałam dużo różnych zabawek, klocki, wózki i lalki, takie raczej wypasione, bo robiły siku i mrugały oczami 😛 Dużo miałam też takich edukacyjnych, pamiętam elektroniczny mózg, do dziś znam stolice państw na świecie. 

Dzisiaj mam wolny dzień, prawie jak urlop 😄 może trochę odpocznę, bo jakoś tak mnie chandra dopadła. Nie lubię tego stanu, muszę poszukać jakiejś opatki" żeby się wygrzebać z dołka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry 😘

Dzisiaj będzie wpis  z 🐸🐸🐸 .

Od rana cudna pogoda, gdzieś pomiędzy 7 a 8 było już 18" C. U-p-a-ł :classic_love: tak jak na razie lubię, bo potem to już jest za gorąco i nie da się wiele robić. Ale to ewentualnie przed nami. Obecnie cieszę się, że to początek czerwca ... już czerwiec! Dopiero co był luty i nie mogłam się doczekać marca... a maj był tak odległy 😛 . Żaby... i do tego trzy.

Na pierwszą natrafiłam w rabacie starej części ogrodu, a raczej tylko jej próbę umknięcia przed moim wzrokiem i pomyślałam sobie, że nawet obie robimy to samo, mimo należenia do tak odmiennych gatunków - polujemy i nawet na podobne jednostki 🤣 Ta myśl mnie zafascynowała i nawet przez chwilę oddałam się pokrewnym filozoficznym myślom, których Wam już oszczędzę. Druga spojrzała na mnie wymownie, kiedy odchyliłam kilka liści hosty. Tak mnie zdumiał jej widok, że jedynie co mi przyszło do głowy, to powiedzieć - dzień dobry pani. I odeszłam. Ładna taka w jakieś zielonkawe ciapki. Trzecią spotkałam w warzywniku ale ta na mój widok zaczęła pośpiesznie się ewakuować a to mnie bardziej zależało aby została, więc ja zniknęłam.

kozy...

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Amitko, ja pójdę na piwo.

Żeby było bliżej ,ale daleko mieszkamy

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Herbatka napisał:

Amitko, ja pójdę na piwo.

Żeby było bliżej ,ale daleko mieszkamy

Ja też, jakby było bliżej, z tym, że ja reflektowałabym na ten soczek od piwa 🤣

Umówiłam się z mężem, że razem wystawimy kozy i jak odkryłam, że wybył to raz dwa i ja pognałam. Trochę zelżało słońce, jakieś chmury napłynęły bo już musiałam się ewakuować z dworu. Ruszyliśmy ze zrębkami przy foliaku bo france częstują się MOIM bakłażanem 🤬 Foliak śmierdzi gnojówką, no na nas ludzi działa 😂. Ciągle dumam nad tym co takiego się stało, że wcześniej ślimaków nie było a od zeszłego roku jest plaga. I przychodzi mi do głowy, na razie, tylko jedno. Od jakiś 3-4 lat, idąc za poradą ogrodniczą, ściółkuję rabaty liśćmi. Wcześniej, z jakiejś tam części robiłam ziemię próchniczą a resztę paliłam... Ale róże obsypywałam kopczykami liśćmi, więc ślimaki też się miały by gdzie schronić przed zimą. Zaczynam myśleć o powrocie do palenia liści, zawsze popiół się wykorzysta... ale... na razie część Eko siedzi cicho ale może dlatego, że daleko do jesieni 😛 . Idąc tą myślą, z liśćmi, to może zgrabić tą całą ściółkę z rabat i spalić?

Ale zaczęłam o kozach... Więc pognałam za mężem. Jest to jedyny mężczyzna, za którym biegam 😛 No nie napiszę... to pewnie z tego przegrzania 😅 . Aby dopilnować miejsca stacjonowania kóz. Wczoraj, galopem lecieliśmy z synem na pastwisko do kóz, bo mąż je ustawił ,,na patelni" . Kacper z padaczką, Melka już starszawa pani, młoda to nie wiem, ale to nie dobrze tak, chyba. Więc przestawiliśmy je bardziej w drzewa. I dzisiaj już od razu zarządziłam miejsce słoneczno-półcieniste zgodnie z ruchem Słoneczka na niebie :classic_rolleyes: co by mogły sobie same zdecydować, czy wolą cień i chlanie przez owady, czy słoneczko bez owadów 😛 . Obłęd... Dawniej ni było żadnego komara, czy meszek. Myślę, że ptaki to załatwiały, a od zeszłego roku ? nie pamiętam, mamy znów komary. Też jakaś dziwna zmiana. 

Kochane, miłego dnia życzę. Bo widzę, że każda z Was coś robi a ja tylko lenię się przy kompie 😚

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie 2 małe slodkie tornada w ogródku i jedno niemiłe moje własne. Dwa małe to wnuczki do mnie przyjechały i w związku z tym jest mnie mniej tutaj. Zostaną do niedzieli. Jedno nie fajne bo znów mnie wstrząs potraktował i jestem trochę słaba. Dość że wczoraj poszliśmy na Kraków i musiałam w trybie awaryjnym lądować taksówką w domu. Chyba od pokuszenia na truskawki. 

Kwiatki zostały prawie zlikwidowane, bo raz co się dało poszło do koszyczka na Boże Ciało. Moje slodkie maleństwo było takie szczęśliwe w krakowskim stroju. Strasznie jej się podobały i wianuszek i korale i spódniczka. Jaka była szczęśliwa. Gorsecik był ale lekka podróba, bo więcej trącił łowickim niż krakowskim, ale taki mieliśmy. Kupiłam jak córa była mała piękny cały krakowski strój do sypania kwiatków w ...ennicach, ale poszedł był w drogę na pożyczanie, a to nie wiem, co w tym jest, te stroje krakowskie są traktowane jak książki, pożyczasz na wieczne nieoddanie i tak wędrują, że nawet nie wiadomo gdzie jest. Teraz już mnie nie stać aby krakowski strój kupić nowy. Tani nie jest. Ale mam taką cichą myśl aby wziąć sie w garść i wyhaftować. 

Druga część ogródkowego tornada to była zabawa w nazwy roslin, któa bardzo im się spodobała. Który listeczek od której roślinki. Nie myślalałam nawet, że ich to tak zainteresuje, bo domagały się powtórzenia zabawy.  

Teraz pojechali do sali zabaw na miasto, a ja zaraz biorę się za obiad. 

Zabawki... Ja też bezzabawkowa. Tak jakoś dziwnie się złozyło że miałam półtora roku jak dostałam pieknego białego misia. I ten misiu został znaleziony w gnojówce... I że to ja tam wrzuciłam i w związku z tym nie ma co mi kupować zabawek... I tak zostało. Ja pamietam bardzo wcześnie wszystko. Nawet jak miałam półtora roku, ale nie przypominam sobie akcji wrzucania misia w gnojówkę. 

W każdym razie zabawki dla mnie to były liście, patyki, glina, skorupki z pobliskiego zakładu ceramicznego i co tam znalazłam, a ja wiecie znalazłam kiedyś ampułki wyrzucone z ośrodka zdrowia po zastrzykach, czy też szczepionkach. Miały  takie ładne kolorowe zakretki. pamietam że nawet dłubałam łódki z kory nożykiem, gwizdki jakieś robiłam i z situ pletłam koszyczki. Nigdy nie miałam lalki. Miałam rodzeństwo ono miało jakieś zabawki. pamietam wizytę Mikołaja oni dostali autka, skarbonki, a ja dostałam czapkę z dziurą na koński ogon, zółtą.. Bardzo jej nie lubiłam. No bo jestem niszczacz zabawków;) Ale nie mam żalu o moje bezzabawkowe dziecinstwo, bo dzieki temu każda trawka, kamyk, kwiatek, kawałki kory, były dla mnie moim światem, za co dziś wdzięczna jestem. Bo to były najpiękniejsze zabawki. 

Moim dzieciom kupowałam dużo zabawek, do momentu w którym były cięższe czasy, a takie zdarzają się w każdej rodzinie. Wtedy trzeba bylo zacisnąć pasa, ale myślę, że to dobrze dzieciom zorbiło. Taka świadomośc , że czegoś może nie być.  

Poza tym mam pewną wiadomość afrykańską. Wesele będzie we wrześniu:) Juz pewne raczej:) Tylko czy mnie wpuszczą do samolotu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U nas też ciepło. Teraz patrzyłam 25 stopni. Wyjękiśmy dzisiaj dzieciakom basen. Mąż napompował. Ja umyłam. Woda nalana. I może po południu się pochlapią troche? 

Pierwsze truskawki dzisiaj dzieci zjadły z naszych krzaczków. Plus w wiszących torbach truskawek, że ślimaki nie jedzą. Minus... Trzeba codziennie pamiętać o podlewania bo szybko wysycha przy takiej pogodzie. A źle się podlewa. 

Dzieci puki co dostały wiadro wody na suchą ziemię i potaplały się w błocie. Tylko nogi na razie. Poza średnia córka. Ale z nią mamy teraz z każdej strony terapię że można się wybrudzić. W domu też "walczymy" Z tym że jak rączki czy nogi są brudne to nie jest tragedia. Chociaż dla mojego dziecka nawet brudne spodnie czy buty są tragedia. Nie wspomnę jak się zrobi dziura na kolanie spodni. Bo to jest wręcz histeria. Ale to powoli i do przodu. Czasem krok do przodu. Czasem 3 kroki do tyłu. 

Na obiad zrobię na szybko łazanki. Kapustę mam młoda, więc raz dwa obiad będzie. 

Dzieci obecnie dostały stare białe koszulki. I na nich rysujemy różne dziwne rzeczy 😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zabawki? Miałam dużo pluszaków. Wydaje mi się, że ograniczona ilość zabawek była spowodowana ograniczoną możliwością ich kupienia. Kuzynka na wsi miała kolekcję zabawek gumowych, nie wiem czy kojarzycie. Był Felek, gumowe zwierzątka, lubiłyśmy się nimi bawić. Przywiozłam swojego sporego misia i ona miała swojego podobnego i ubierałyśmy na strychu w dziecięce ubranka dla noworodków, które tam były składowane ,,dla kolejnych pokoleń". Prawdziwe kołysanki, drewniany konik na biegunach. Misie były dla nas lalkami. Ale przede wszystkim to wycinałyśmy z gazetek różne kolorowe obrazki i nimi się bawiłyśmy. Papierowe ludziki siadały na papierowych meblach dokładnie przez nas wyciętych, Tym mogłyśmy się bawić godzinami i aranżować wnętrze jak tylko nam się podobało i bawić się a to w miasto, a to w wieś, bo zwierzęta wiejskie też były. Wszystko co się udało wyciąć. Ale przede wszystkim siedziałyśmy na drzewach, wróżyłyśmy się po krzakach... obecny wygląd moich nóg, po cięciu olbrzymiej róży, jest jakiś znajomy 🤣 Podrapane i zaczerwienione od pokrzyw 😛 . A co tam!!! Raz ma się 51 lat 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O moje ulubione wycinanki! Jak już chodziłam do szkoły to każdy grosik szedł na papierowe lalki do wycinania. Zwłaszcza jak chrzestny mi dał pare groszy, momentalnie byłam w papierniczym:) Taki miałam swój ulubiony sklep. Teraz już nie istnieje. I z pamięci o tych paperowych lalkach opracowałam dla córki swoją, z której nie spadała ...enka Bawiły się też tym wszystkie dzieci od sąsiadów. Sasiad zrobił szafy z pudełek, sąsiadka wycieła wieszaczki, bo te ...enki szło wieszać na wieszaczki. Lalki i ...enki malowałam sama, ale częśc zostawiałam białe, aby dziewczyny wg swojego pomyślunku ...enki wymalowały. Zrobiłam tez dzidziusia małego w beciku. Myślałam o papierowych mebelkach też, ale w końcu nie doszłam do tak zaawansowanej produkcji domowej;) Myślałam, że to by była sweria ciekawa jak puzzle. No ale nie znalazłam nikogo kto by chciał sę zając produkcją a ja nie miałam możliwości. Myślałam o modzie, różnistych strojach z różnych epok, krajów, zawodowych, postaciach z bajek i bądź czym. Ta laleczka przez formę ubierania ...enki mogła służyc jako laleczka do zabawy w teatr.  Będe musiała nową zrobic kiedyś dla wnuczki.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 3.06.2021 o 15:16, annorl1 napisał:

YouTube. Witaj 😘

Tak... Topinambur mam. Super jest 😉 chociaż my go jemy tylko na surowo. Jak Ty podajesz? 

Czasem tez jem go na surowo. Wczoraj go piekłam i był super. Kiedyś tez go gotowałam. W każdej postaci jest smaczny. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Och, jak było dziś pięknie na polu. Cieplutko, słonecznie, prawdziwy czerwiec. Po zjedzeniu fasolki mąż do pracy, ja na działkę. Troszkę poogarniałam, ale zasilić nawozem całe towarzystwo to ze 3 godziny schodzi 😄 Wyłażą ogórki, nieśmiało, ale są. I wyszły cukinie! Kilka fasolek na wierzchu, ale rozsadę ugotowałam w rozsadniku 😞 Może jeszcze odżyje? Wyłazi skorzonera, takie brązowe druty, ciekawe jaki ma smak? Brokuł i kalafior w doniczkach rośnie w oczach. Boże, odrobina słońca i ciepła i po prostu widać jak rośnie wszystko. Aż troszkę dziś podlałam, choć jutro ma popadać a i dziś kilka kropel spadło. Po oprysku mocznikiem padły rozsady lubczyku, nie wiem, chyba mi nie pisany, bo jakoś go ciągle zabiję. Może wysechł? a nie, że mocznik? W małych pojemnikach schnie momentalnie. Pomidorki w donicach zaczynają kwitnąć. Truskawki lekko się rumienią a dziś dostały magiczną siłę 😄 Jeszcze tylko oprysk sierczanem magnezu oraz podlanie jodyną i chemiczna Amita zakończy działalność 😛 Dobra, jeszcze saletra wapniowa i komplet 😄 Przy altanie pomidory w stanie raczej dobrym. Oczywiście są plamy, popalenia i inne szkody dlatego pryskam i podlewam, bo muszę je wzmocnić. Jednak 4 stopnie to nie dobrze. W gruncie wyglądają gorzej, ale kiedy te przy altanie już miały duże donice to te na polu siedziały w malutkich doniczkach. Oby już była stabilne pogoda to dadzą rade. Jedynie co to ten ukrop w rozsadniku podobał się bakłażanom. Ale dziś znowu powędrowały na zewnątrz. W nocy ma być ciepło. Bardzo wątpię, że zobaczę owoce, ale jak sobie przypomnę moje papryki w zeszłym roku a ile na koniec miałam owoców 😛 W tym roku tak wszystko poopisywałam, że za nic nie wiem who is who?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam 😘 

Po wczorajszym upalnym dniu. Dzisiaj deszcz. 

YouTube, pieczone? Jak pieczesz? I jak to już? Ja zawsze kopalni topinambur bliżej września? A jak moja córka która go lubi ostatnio chciała kopać. To mówiłam że tam jeszcze nic nie ma. Muszę sprawdzić 😉 

Amita, no to sporo rzeczywiście tej roboty zrobiłaś. Ja ostatnio widziałam w Brico nawóz eko do truskawek. I zastanawiałam się czy brać? Co on daje? Lepsze plony? 

Pomidory w gruncie tak jak piszesz... Słabo rosną. Ale może jak się właśnie ociepli to pójdą w górę. 

Wczoraj podst pałam ziemniaki te w workach. Są bardzo duże. Mam nadzieję że coś z nich będzie 😉 jeszcze muszę w końcu podsyłać te na grzadce. Te to naprawdę są już duże. No i czas posadzić następne ziemniaki. 

Wczoraj przeniosłam 2 kwoki w inne miejsce. Zobaczymy co z tego będzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W tym roku nie mamy królików. Nie ma gdzie kupić kaczek. Jedynie gęsi. Ale mąż się nie zgadza. Muszę jeszcze zadzwonić do jednej osoby co ma kurniki. Podobno miała kaczki. Może jeszcze będą? Oszczędzamy mięso. Jemy teraz więcej jaj na obiad. Żeby jak najmniej mięsa kupować. Czasem jakiegoś wieprza trzeba kupić. Ale poza tym to liczymy na swoje. Mam tak zryty beret, że nawet ciężko kupić mi dosłownie raz na kilka. miesięcy 1 filet z kurczaka do salatki gyros. Normalnie wykorzystuje do niej mięso z rosołu. Strasznie mnie przeraża co w tym mieście jest. Szkoda że Inter Marche nie ma drobiowego eko. Ale może idzie ku dobremu? Ostatnio widziałam schab od świnek bez antybiotyków i innych syfow. Może na kury przyjdzie czas? A dokładniej na same filety? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hejka 🙂

Przerażające jest to wszystko z tym jedzeniem 😞  I zobaczcie, mamy tego  świadomość, wiadomość nie jest ukryta i nikt z tym nic nie robi tylko cieszy się, że półki w sklepach pełne żarcia. Kasze i pszenice w silosach zbożowych wymieszane z chemią aby nie pleśniało, mąka z chemią. Rośnie ilość dzieci alergicznych ale jedyna pomoc to tylko taka aby kupować leki, bo ktoś tam się wzbogaci. A najlepiej to brać pożyczki na leczenie 😛 . Ta reklama aby brać pożyczkę ,,bo dlaczego nie,, to mnie rozwala.

Syn patrząc na nasze zmagania ze ślimakami stwierdził, że tylko robić warzywnik zamknięty a wokół niego wybieg dla kur i kaczek. I to jest genialne! Mając obecne doświadczenia w nowym miejscu bym tak właśnie zrobiła.

Nad ranem popadało, miało padać po południu, dlatego tym bardziej cieszę się, że z pomocą dzieci zebraliśmy już wczoraj siano. Wyszło nam około 5 taczek czubatych. Niby nic ale dla nas to bardzo dużo i każda ilość jest na wagę złota zimową porą. Zgadałyśmy się wczoraj telefonicznie ze szwagierką i ona też wczoraj sianokosy miała, ale oczywiście na zupełnie inną skalę niż my 🤣, bo krowy mają i sianokiszonkę robili, czyli te okrągłe bele owijane.

Amitka 🙂 jak miło poczytać tak optymistyczny wpis. Ogromnie się cieszę, że coś się udaje i idzie do przodu. Bardzo martwiłam się twoją pogodą i uprawą.

Annorl 🙂 jak o królikach. Zdziwiona jestem, bo u sąsiada łażą luzem po podwórku a nawet wychodzą w pole. I on się nie boi?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszędzie chemia w żywności.idę teraz do sklepu i znów zatrute jedzenie przyniosę. Chętnie kupiłabym schab bez antybiotyków.ale u nas tylko kurczaki zagrodowej.wieprzowina bez jakiejkolwiek info o ekologicznym chowie.słońce świeci super.

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chmury napływają i zacina mi się net. Może na burzę idzie? Niby zapowiadają...

Pieląc wczoraj, urwało mi się kilka bulw topinamburu więc on jest już 🙂

Odkurzacz czeka... dobrze mi z tymi wolnymi dniami 🙂 Mąż się wczoraj trochę przerobił ale widzę, że dzisiaj dobrze się czuje.

U mnie z kaczkami jak z kozami u Annorl 🙂 . Dajemy sobie jeszcze tydzień na decyzję. Wiem... cieszyłam się, że będą ale... ale coś mnie powstrzymuje - tym razem część zwana Rozsądkiem 😛 . Nie przepadamy za mięsem kaczym, je go tylko mąż i to też je bo jest i szkoda. Lubi ich jaja, ale one znoszą tylko wiosną, przez chwilę. Nastawiamy się na kury. Kaczki może pomogły by nam w walce ze ślimakami ale czy to jest wystarczający powód aby je hodować i trzymać dla samego trzymania? Daliśmy sobie jeszcze tydzień na decyzję. A może gęsi? Mamy teren odizolowany ...

Idę działać.

Babeczki kochane miłego dnia życzę 😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć 😄 U nas w nocy popadało, to akurat nie potrzeba podlewać. Już jest ciepło, opadów nie zapowiadają w mojej aplikacji, ale coś w radio przebąkują. Słońce takie lekko zamglone. Zapowiada się piękny dzień. 

Jeśli chodzi o żywność to już nawet o tym nie myślę. Rosół robię na elementach kaczki, nie wiem czy mniej są szprycowane? Ale rosołek smaczniejszy. W sumie to mogę spróbować tego zagrodowego, bo tyle co ja jem drobiu to mnie cena nie powinna zabić. 

Emmi, wydaje mi się, że plaga ślimaków to m inn efekt mokrego tego i ubiegłego roku. Wcale nie potrzebują dodatkowego ściółkowania, rozmnożą się wszędzie, nawet pod roślinami, gałęziami. No i nie wszyscy zwalczają, część ludzi nie widzi problemu, bo im nie zjadają. Mój sąsiad dopiero teraz zaczął je tępić, bo mu zeżarły aksamitki w donicach. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chleb wstawiony. Wczoraj nie robiliśmy jednak. Dzieciaki zrobiły serniczki na zimno. U nas to tylko galaretka i jakiś nabial. Dzisiaj padli na maślanka. Bo w lodowce była. Rosół się ugotował na kaczych skrzydełkach. Zaraz kluski dogotuje i wołam wszystkich na rosołek. Puki co latam między kuchnia a polem. Bo mąż ma swoją robotę, a dzieci samopas boję się zostawiać na polu. Bo wiem ze wystarczy chwila nie uwagi i nieszczęście gotowe. 

Pod tym względem jestem może nadopiekuńcza. Ale widzę sporo zagrożeń. Dziecko samo na chodniku w wieku na oko 6 lat to dla mnie jako matki dramat. Ja się boję aby moje dzieci same za bramkę ogrodzenia wyszły. Na szczęście to mąż pozwala na więcej dzieciakom. Więc nie są zamknięte w tej bańce 😂

Emmi, po tym co słyszymy to się mocno zastanawiamy nad kupnem kilku kóz na mleko. U nas mleko idzie w ilościach hurtowych. We wtorek kupiłam 14 litrów mleka. Dzisiaj jest sobota. A zostało już tylko 5 litrów. A są tygodnie że 20 litrów to nam idzie lekka ręką. Dzieci kakao lubią. Kawę zbożowa czy inne. Albo po prostu samo mleko pija. Do tego płatki śniadaniowe czy owsiane. Jakieś naleśniki, placki... No i mleka ubywa. a i ja z mężem mleko uwielbiamy. Jesteśmy mocno mleczna rodzina. I dlatego kozy by nam się ekspresem zwróciły. Ale... No właśnie... Boje sie tego przywiązania. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U nas na około dużo nieużytków. Lub po prostu łąki pastwiskowe. A zanim 2razy siano zbiorą ludzie to ślimaki mają gdzie mieszkać. 

Siano... W planach były dzisiaj jedna łąkę pogrążał. ale popadało w nocy i rano więc mokro... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja zaraz idę na działkę, szkoda dnia 😄 Zawsze coś tam sobie podgonię, choć dziś się nie nastawiam na robotę. 

Macie krzesło brazylijskie? Lepiej kupić takie ze stelażem jak fotel czy szmaciane jak hamak? Chcę sobie kupić i nie wiem jakie wybrać.

Ania, moja sąsiadka rodziła jak miała 40 lat to potem właśnie mówiła, że zna wszystkie zagrożenia i ma świadomość co może pójść nie tak. A jak miała syna jak była na studiach to go zostawiali na jakieś pół godziny samego żeby się zmienić na wykładach 😄 Wiec nadopiekuńczość to po pierwsze charakter a po drugie doświadczenie. Jeśli mąż to równoważy to jest ok, bo "pierdołek" też nie możesz wychować. Ale sama wiesz najlepiej i na pewno nie przesadzisz w żadną stronę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

An przywiązanie do jest sprawa względna;) Moja babcia najdalej co była od domu i to było  wielkie wydarzenie, poszła na pielgrzymkę na Jasną Górę i z onej przytaskała figurkę Matki Bożej która od może i stu lat strzeże domu.  Była też u mnie, to jest jakieś 30 km od domu. Zabrałam ja na tydzień do siebie, ale bardzo chciała wracać. Nie lubiła być daleko od domu. Wszędzie pięknie gdzie nas nie ma. Lepiej robić ładności koło siebie, niz obce oglądać i się jeszcze zmęczyć w podróży. Piękne miraże dalekich miejsc, w sumie zależą od nas. Szukamy wspomnień z dzieciństwa zachwytów nad drobiazgami, a wydaje nam się że tamto inne nas wprowadzi znow w ten sam zachwyt nad czymś nowy. Stare można odkrywać na nowo;) W sumie podziwiałam moją babcię za to. Bo ja niespokojny duch miałam w sobie ciekawość świata, ale ten świat wcale mnie znów tak nie zachwycił. 

Jako małe dzieko wyjechałam z "mojego świata". Zawsze próbowałam wracać a powrót nie był możliwy. 

Jedzonko... Często się wypowiadam na ten temat. Najczęściej jednak, jak próbuję z kimś o tym rozmawiać, słyszę: "Na coś trzeba umrzeć"  albo "wszyscy jedzą i jakoś żyją: Tylko to jakoś nie jest takie oczywiste i wszystko kwestia czasu. Kropla drąży skałę a paskudne jedzonko nas. Czasem problemów długo nie widać, albo kładziemy je na karb "Ot starzejemy się" .  Coś jeszcze miałam napisać ale w tej chwili, to tak dopadłam kompa na chwilę i idę babciować;)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Amita. No to owocnego czasu na działacze 😁 

Dzieci śpią... Błoga cisza. Chwili trwaj 😂 

Tak. Tam gdzie wiem ze przesadzam to staram się z tym walczyć. Są rzeczy na które im nie pozwalam. Np zrobienie "głupiego" Przewrotu w tył czy przód. Dlatego ze to moje lęki. Ja się boję i w życiu nie zrobiłam. I już widzę oczyma wyobraźni jak moje dzieci kark skręcają 😯 za to jak są z mężem. On wyćwiczony to pozwala im na spora swobodę pod tym względem. I sam mówi że lepiej że im nie pozwalam. Jo ja nie wiem co znaczy bezpiecznie. a on im to pokaże. 

Ale jak widzę jak sąsiedzi pozwalają 3 letniemu dziecku oddalić się od nich na 50 czy 100 metrów pod sama rzekę. To już dla mnie jest mocne przegięcie. Przecież to sekunda. Woda może być płytka. Ale u nas miejscami jest głęboko. Osobiście z mezem boimy się takiego ryzyka. Do tego stopnia. Że mimo że staw na działce koło domu był ogrodzony, zasypali sny go. Właśnie po to. Aby nie kusić losu. Mamy jeszcze 2 stawy u kur. ale do kur dzieci nie chodzą same. Nawet tam nie potrafiły by otworzyć wejścia do nich. Bo się ciężko otwiera. 

Może masz rację że to wynika z doświadczenia życiowego? Nie wiem. Nóż mimo że się boję. Daje dzieciakom. I tłumaczę jakie to ostre i niebezpieczne narzędzie potrafi być. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lenifa, wiem. Ja tam podróży raczej nie potrzebuje. I nigdy nie potrzebowałam. Mi bardziej chodzi o dzieci. Bo jako dziecko miałam chęć gdzieś jechać. Coś zobaczyć. Inna sprawa że nigdy nigdzie poza jedna wycieczka w Wieliczce nie byłam. Bo na wsi to na wakacje tylko"bogaci" Jechali. A zwykle wiejskie dzieci zostawały przy robocie. Albo była między siostrami, czyli ciotkami "wymiana dzieci". Ty weź 2 moich. Ja wezmę 2 Twoich. I będą widziały inna robotę niż w domu. W dalszym ciągu wiejską robotę. W szkole bylam na 1 wycieczce. Bo kasy nigdy nie było. A może była? Tylko moja mama miała nieco inne priorytety niż jakies głupie wycieczki dla dzieci w szkole. Nie chce tego dla moich dzieci. Nie chce aby slyszaly "nie pojedziemy, bo trzeba się zwierzętami zająć". Ja mam duży żal o to że nic nie widziałam. Teraz mi się nie chce. Ale uważam że jak ktoś się decyduje na dzieci. I dziecko chce czegoś spróbować. Coś zobaczyć. Powinno mieć taką możliwość. Nie mówię że od razu wakacje za granicą mają być. Bo tam mnie nie ciągnie. Ale kawałek Polski dziecko powinno poznac. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×