Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
lenifa

Zagroda babuszki

Polecane posty

Napisano (edytowany)

Moje dzieci ostatnio dostały po czekoladzie. I pytają się osoby od której dostały "a czy ta czekolada jest bez oleju palmowego? Bo przez olej palmowy zabija się orangutany. To takie malpy. A czy tu nie ma chemii i konserwantów? Można ja zjeść bezpiecznie? " No cóż... Z boku to wyglądało. Że matka dzieciakom nic nie daje do jedzenia. Dla mnie to właśnie świadome wychowanie świadomych przyszłych obywateli tego świata. Którzy może więcej zdołają zrobić dla ziemi dobrego niż my. Jeśli nie my rodzice. To kto je tego nauczy? Owszem, tlumacze że jak dostaną coś od kogoś. To nie muszą pytać o takie rzeczy. Że czasem mogą zjeść. Bo nie ja kupiłam, a dostały. Ale powoli przesiąkają tym. Że mama nic nie włoży w sklepie do koszyka. Zanim dokładnie nie poczyta co tam jest. Oczywiście ze jak któraś idzie że mną na zakupy. To chętnie kupiła by wszystko co kolorowe. Czyli najbardziej chemiczne. Ale wtedy kucam. Czytam głośno co tam jest. Tłumaczę co jest niezdrowe. Czego staramy się unikać. I dlaczego kolorowe opakowania zazwyczaj to nic wartościowego do jedzenia. Szukamy zdrowszych zamienników. Mało kiedy są równie kolorowe. Ale tłumaczę. Że liczy się smak. I zdrowie. a nie kolor opakowania. Przecież jego nie jemy. 

Burza... Idzie burza. 

Edytowano przez annorl1
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

An pociesz się. Moja mama się dziwi "Skąd ta twoja córka ma tyle czasu, aby się z dziećmi bawić?" A ja odpowiadam jej: Po prostu dzieci są ważniejsze dla niej niż rzeczy.  Oni zostali wychowani w specyficznych warunkach to pokolenie. Niektórzy zaliczyli wojnę a potem próbowali ich uwieść tymi różny rzeczami. Zresztą zawsze tak się dzieje.  Tak że okoliczności powodują przewartościowania. Zależy to tez indywidualnie od człowieka jako takiego. Czasem sobie nie uzmysławiają, nie zastanawiają się. Może nie doceniają samych siebie i swojego myślenia i tego, że nie muszą myślec jak wszyscy. To pokolenie też ma wiele traum za sobą. A traumy bardzo wpływają na postrzeganie. Jednego zbudują, drugiego zrujnują. Ale babciuje jednym okiem, więc ppewnie nie piszę wszystko co bym chciała i jak bym chciała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

An ja mam w planach przerabiać dokładnie te E-cuś tam. Tylko na zakretach nie wyrabiam. Bo jak otwierasz jakis temat na Pubchemie i znajdujesz ponad tysiąc opracowań i badań naukowych, To jest to kilka dni, aby wyłuskać istotne rzeczy. Ja się nie dziwię, że lekarze nie mają na to czasu... Bo kiedy mają znaleźć a kiedy spać jeść i własną rodziną się zająć. Nie mówiąć juz o tym że dla przeciętnego człowieka te określenia się często niezrozumiałe. Ja to dużo czasu straciłam na nauczenie się tych slów. A jeszcze bardzo często mi się zdarza. że mnie coś zatrzyma. Wcale nie tak dawno męczyłam tylko jedna pracę przez tydzien bo z tytułu o 8 słowach rozumiałam jedno hehe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Emmi napisał:

A może gęsi? Mamy teren odizolowany ...
 

Nim doszłam do męża aby to z nim omówić to zdążyłam zrezygnować z tego pomysłu.

8 godzin temu, Amita napisał:

.Emmi, wydaje mi się, że plaga ślimaków to m inn efekt mokrego tego i ubiegłego roku. Wcale nie potrzebują dodatkowego ściółkowania, rozmnożą się wszędzie, nawet pod roślinami, gałęziami. No i nie wszyscy zwalczają, część ludzi nie widzi problemu, bo im nie zjadają. Mój sąsiad dopiero teraz zaczął je tępić, bo mu zeżarły aksamitki w donicach. 

Ale u nas wielokrotnie były ,,mokre lata" i nie było plag ślimaków. Pojawiły się kilka lat temu ale było ich tak mało, że nie zwracałam na nie uwagi, mowa o tych bez muszli. Może ściągnęłam je z jakąś rośliną? Albo ktoś z nowopobudowanych? Sąsiedzi z mojej ulicy chyba nic nie uprawiają, oprócz jakiegoś drzewka owocowego to może ich to nie interesuje, że takie ufo łazi im po ogrodzie.

Trochę pokropiło. Przegoniło nas z rozdrabniania gałęzi. Mnóstwo ich mamy. Muszę wymodelować forsycję, w dodatku jak kwitnie na młodych pędach. Któregoś roku obgryzła jedną koza i następnej wiosny cudnie zakwitła. Dziś selekcję przeprowadziłam wśród samosiejek czeremchy jadalnej. Żeby takie plenne były moje drzewka owocowe 😛 . Jesienna wycinka, wpuszczająca więcej promieni słonecznych dobrze wpłynęła na sad. Ale ta małpa co ją przycięłam tak drastycznie nie zakwitła. Może to normalne? I co mam z nią zrobić?

A tak to przyglądam się ,,ogrodowemu zegarowi czasu" . Przekwitają bzy, zaczynają kwitnąć krzewuszki i irysy bródkowe . Znalazłam im wreszcie chyba dobre miejsce. Często jak oglądam program ogrodniczy a nie wspominają o miesiącu to plus minus po kwitnących roślinach namierzam okres. To taki naturalny kalendarz. Widziałam dzisiaj jaskółkę.

Cicha 🙂 Thumbelina 🙂 Estera 🙂  Imegan 🙂- zapracowane duszyczki.

Jaśminka 🙂 Żyjąca marzeniami 🙂 - hop hop!!!

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziecka pojechali. Krótko było. Nie wiem kiedy uda mi się do nich pojechać. muszę załatwić jakąs opiekę nad mamą. Juz mi sie tęskni. 

A propo wagi, zeszłam do magicznej piątki na wadze. Tzn tyle ważyłam 40 lat temu, zanim urodziłam dzieci. Było 3 dni bez gimnastyki, bez miminek, bez ziół. Wszystkie pochowałam, aby nie były w zasięgu rączek dzieci. Trzeba od jutra wrócić do tego wszystkiego, ale dziś jeszcze nie, bo nie mam jeszcze nastroju.  Byłam tylko w ogródku. Padał deszcz i znów pojawiły się ślimaki. Jedna z róż angielskich powoli rozkwita. Już widać, że ciemno rózowa będzie. Tylko ta jedna tak ładnie się rozrasta. Ma 12 pączków. Pozostałe są skromniejesze i póki co po 2 pączki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Och Lenifio 💖 tak pusto od razu. Ściskam Cię bardzo mocno. 😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dzień dobry 😘

7.45 i 17 stopni C.

A czemu tu tak cicho i pusto? Gdzie się podziała wieczorno-póżno nocna zmiana? 🤣

Pisałam Wam o bażancie? Jest konkurencją do darcia pawia. Jeśli pisałam, że pawie wybyły to zdążyły wrócić 😛 Rozumiem, że przemieszczają się wraz ze swoim właścicielem (opiekunem - tak ładniej brzmi 🙂 ) . Zdecydowanie wolę darcie bażanta. Nie do końca wiemy gdzie ma gniazdo i tak dość oszczędnie pasiemy kozy co by nie spłoszyć. Na samym początku jak tu zamieszkaliśmy to bażanty mieszkały w gęstwinach zaraz za ogrodzeniem. Dziś przez większe ludzkie siedlisko, wolno biegające psy podczas spacerów i nie tylko, mają trudniej.

Dzisiaj mam w planie pielenie pewnej rabaty, na której kwitną mi własnie irysy bródkowe. Ale to muszę z mężem bo on się lepiej zna na ziołowych czy pomocnych chwastach, bo te zostają. Reasumując, irysy bródkowe bardziej preferują glebę uboższą, oczywiście nasłonecznioną i suchszą.

Lenifo 😘 widzę Cię.

18 godzin temu, annorl1 napisał:

Moje dzieci ostatnio dostały po czekoladzie. I pytają się osoby od której dostały "a czy ta czekolada jest bez oleju palmowego? Bo przez olej palmowy zabija się orangutany. To takie malpy. A czy tu nie ma chemii i konserwantów? Można ja zjeść bezpiecznie? " No cóż... Z boku to wyglądało. Że matka dzieciakom nic nie daje do jedzenia. Dla mnie to właśnie świadome wychowanie świadomych przyszłych obywateli tego świata. Którzy może więcej zdołają zrobić dla ziemi dobrego niż my. Jeśli nie my rodzice. To kto je tego nauczy? Owszem, tlumacze że jak dostaną coś od kogoś. To nie muszą pytać o takie rzeczy. Że czasem mogą zjeść.

Moim zdaniem masz słuszność. Uważam, że we współczesnym świecie dzieci powinny uczyć się prawdy o jedzeniu, o chemii. Nawet kiedyś trafiłam jakąś reklamę (która w obecnych czasach jest guru wychowawczo i edukacyjnie przecież 😛 ) i tam było, że dziecko pytało się o składniki, kojarzysz? Więc, skoro w reklamach jest 🤣 . Ale lepiej reklamować kolorowe gooowno bo chodzi o sprzedaż, o zarobek. Nieważne, ze to szajs. Kogo to obchodzi? Zacierają ręce tylko dentyści, diabetycy, psychologowie - bo mają zapewnione miejsce pracy i większe zarobki. Pryyyyyyyyyyyyyyyyyyyy stop, bo się zagalopuję... a jest przecież taki piękny ranek.

Edytowano przez Emmi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam 😘

Lenifa, to oby do mamy udali się opiekę znaleźć. To pojedziesz do wnuczek 🥰

Emmi. U nas też ładnie. Słoneczko za oknem. I mimo niedzieli widzę te brudne okna. Wczoraj miałam umyć. Ale ta pogoda... Potem przed burzą szybko poszłam jeszcze posadzić ziemniaki. Zrobiłam grządki i posadziłam jakieś 20 ziemniaków. A 2 kolejne grządki gdzie już ziemniaki wyszły, podsypalam. Ziemniaki te konkretne sadzone na samym gnoju 😂 tzn. Taki gnój nie gnój. Bo więcej siana i słony. Ale jednak spod kur z całej zimy. I super przerobiony. Tym bardziej że u nas w kurniku żyje ogrom myszy. I cała zimę też przerabiały to siano 😉

Wracając do pogody i okien. 15 stopni w cieniu o 8 rano. Będzie pogoda chyba. Okna... Nie ma bata. Trzeba się za kiedy brać. Plus taki, że dzisiaj nic nie gotuje. Bo z wczoraj mamy obiad. Więc machne te okna byle jak. Ale same szyby. Futryny na porządne czyszczenie zostawie na inny raz. 

Zapowiedzieli się goście na dzisiaj. No... Zobaczymy. Ja tam nie wierzę im dopuki nie podjadą pod dom. Bo od września już 6 wizyt miało być i każda odwołana w ostatniej chwili. Dlatego nawet nic nie przygotowuje. Ciasto ma w zamrażarce. więc wyjęłam. Sałatkę robiłam w piątek. Więc coś zostało i jest. Nic specjalnego. Bo potem ja jak głupia się narobie. I musimy to na szybko zjadać. Dzieciakom też nic nie mówiłam. Bo nie chce widzieć kolejny raz ich rozczarowania w razie gdyby znowu inny wyjazd do innych wnuków okazał się ważniejszy niż do nas. Bo już tak bywało. 

Emmi, to Ty masz i bażanty i pawia? W sensie w sąsiedztwie? U nas bażanty są. Jeden samiec nawet do naszych kur zagląda do zagrody 😂

Jaszczurki... Wczoraj mąż przewalał gruzowisko z ogrodzenia na poza ogrodzenie. Dosłownie o metr przeniesione. Ile tam żyją tej. Ile jaszczurek. Żab. Jaszczurki w zaawansowanej ciąży 😁  nawet żuki giganty. Teraz będą miały równie dobrze w Nowym miejscu. 

Kwoki jak przeniosłam do innego pomieszczenia. Tak siedzą. Jednej dałam 8 jaj. A drugiej 11. Nie są to duze kury więc nie dawałam więcej jaj. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O tak, ranek jest piękny. W takie ranki żałuję, że nie mam ogródka przy domu lub choćby balkonu. No trudno, czasu nie cofnę. Ewentualnie na emeryturze się przeniosę do mieszkania z ogródkiem, bo dom to mi już dziś nie potrzebny. Jak nie będę miała siły włazić na to moje wysokie 3 piętro to wtedy jest plan na zamianę. Na razie mamy działki i wiecznie robotę na nich. 

Dziś dosieję ogórki. Nawet kilka wylazło, więc nie ma co czekać, bo już następne nie wyjdą. Cukinie i fasolki się pokazały i ładnie rosną. Pietruszki nie ma i chyba wysieję naciową, żeby choć zielenina była. Kauflandowskie selerki rosną a i moje się zbierają. Chyba nie będzie aż tak źle. O, i rzodkiew muszę posiać, bo rzodkiewka już wyjedzona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kurde. Skasowało mi się 😡 cały tekst. Przypadkiem wyszłam ze strony. I normalnie mi zapamiętuje. a dzisiaj się skasowało wszystko. Dobra. Potem napisze. Teraz tylko na szybko że kakao które moje dzieci uwielbiają szukam ostatnio tylko z certyfikatem UTZ. Potem może tekst wróci? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Amita 😘

Mi rzodkiewka wyszła sztuk 1 na 2 paczki. W sumie to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Marchewka już też na pewno nie wyjdzie. Bo to już hoho jak siałam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Aniu, bo nasionka dla amatorów są strasznie słabej jakości. Nie wiem dlaczego tak się dzieje. Ja postanowiłam, że nauczę się pozyskiwać własne nasionka. Sporo osób tak robi i twierdzą, że mają niemal 100% wschody. 

Do okien polecam ściereczki z mikrofibry z aldika. Od lat nimi myję. Wypłukam zimną wodą, przetrę, poprawię drugi raz i ok. Potem i tak, czym bym nie myła to widać takie ślady od kurzu i kropel deszczu co się odbijają od dachu. Mam ściereczki z raypartha, te mega drogie, ale ich w ogóle nie używam i żałuję wydanej kasy. 

Dziś będzie karkówka z grilla i ziemniaczki pieczone. Pewnie mąż będzie marudził, ale on zawsze się czepnie co by nie było ugotowane. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jestem, jestem Emmi ale wiszę Ja mam otwarte kilka stron i tak równolegle różnymi rzeczami się zajmuję. Czasem gadam na Skype 

Amita u mnie ładnie się sprawdzają lniane ściereczki. Kupuje na metry lnu i obszywam. Myję wszystko jedno jaką, ale wycieram do sucha lnianą. Sprawdza się do szyb, luster i do wszystkiego.  Jedna niemka mnie tego nauczyła.  

Co do nasion chyba masz rację, a nawet na pewno masz rację Amita. Ani jednej warszawianki po wysianiu 2 torebek. Pierwsze nie wzeszły, siałam drugą torebkę i nic nie ma. Cynie tez wysiałam to widzę jedną. Kilka nagietków i na palacach jednej ręki nasturcje i wilce. Tylko ślazówka sypneła się ładnie i jej sporo. Dziś szczególny dzień. Rozkwitają róże:) Nawet biała pnąca, ta co to kwitnie zimą, już ma 3 różyczki.  No i nowe odkrycie. Przedwczoraj psikałam pąki róż na których pojawiły się mszyce . Psikałam je maceratem z glistnika jaskółcze ziele. Dziś poszłam sprawdzić. Nie ma potworków. Pewnie pojawią się nowe, ale już je mam na uważaniu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Co do jedzonka. Tu na pewno trzeba stanąć okoniem. Oby tylko świadomość ludzi była, a z nią jest kiepsko. Tym bardziej dzieci trzeba uczyć. Jak się nie będzie kupować tego, to musi ktoś się puknąć w łeb. Problemem będzie tylko pewnie drożyzna. Ale lepiej mniej zjeśc niż trucizny dużo;) No i trzeba by doceniać małe gospodarstwa takie co to jeszcze potrafią działać.  Cieszy mnie każda incjatywa ze wsi, że mają jakieś swoje propozycje. Nie raz myślałam, że jakby taka wieś jedna z drugą się zorganizowala, ze sprzedażą swoich produktow. Np maly sklepik w mieście czy coś. Nie wiem, to taka luźna myśl. W każdym razie ja bym chętnie w takim kupowała. 

Edytowano przez lenifa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oj Lenifa... Ile ja razy słyszałam "chętnie bym kupiła wiejskie" A jak miałam kaczki, króliki, mleko kozie, sery i twarożki kozie, czy jaja. Jak robiłam domowy makaron z mąki prosto z młyna i na swojskich jajach, bez dodatku wody. Jak pieklam chleby na zakwasie. To wiecznie słyszałam od tych co niby tacy zainteresowani byli, że za drogo. Że w sklepie to dużo taniej. Mi się już np nie chce w to bawić. 

I koniec pogody. Deszcz... Może tylko chwilowy? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ja zawsze kupuję wiejskie jaja.

Chociaż teraz mam ograniczone możliwości.ale kupuje chociaż z wolnego wybiegu.mam zawsze w oczach te straszne więzienia kur niosek.

Chciałabym sobie kupić np.wiejskie mięsko.tylko nikogo nie znam na wsi.Np. połowę świniaka.włożyłabym do zamrażarki.

Mam zamiar kupić lepszą mąkę ze sklepu Babalscy.Może kupowałyście coś w tym sklepie? Na internecie.

Sęk w tym że mój region jest mało rolniczy i trzeba mieć znajomości żeby kupić coś od rolnika.w moim woj.to chyba rolników już nie ma.plantacje rzepaku tylko .wiosną całe pola żółte.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Nie ma co się dziwić An. Ludzie nie mają za bardzo kasy, zwłaszcza memerytki;) Ja tam bym kupowała mleko prosto od krowy jakbym miała gdzie. Sama bym sobie zbierała śmietanę, robiła serki i masełko. Jajka tez kupuje wiejskie.  Ostatnio próbowałam zroganizować serwatkę. Miła pani z zieleniaka powiedziała, że się zorientuje. Ale się nie udało. Tylko ta kasa... Kiedyś zobaczyłam w sklepie niemieckim, supermarkecie, takie prawdziwe mleko w butelce. Cena powalała 8 euro.  W latach 70-tych miałam okazję wysłuchać wykładu jednego człeka, który proroczo zapowiedział - "Teraz waluta to złoto, będzie nią benzyna a kolejno żywność" Trudno mu po czasie nie przyznać racji. 

Bardzo was przepraszam, ale nie wiem czy się odezwę przez kolejnych kilka dni. Bo że tak powiem nastapiły bardzo poważne fakty, które prawdopodobnie zmuszą mnie do zniknięcia z sieci. Jeszcze nie wiem, ale to bardzo prawdopodobne.

Edytowano przez lenifa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rzeczy się nie zmieniły, ale nie wyjeżdżam póki co, więc jestem. Sa sprawy co nie da się ich zmienić.

Herbatko słyszałam o tym sklepie Babalscy i prawdopodobnie zdecyduję się na zakupy. Ale to później, bo na razie ja na diecie bezmącznej i zdecydowałyśmy z mamą, że ona też na nią przejdzie eksperymentalnie na kilka dni.  No i dziś jest 4 dzień i się zastanawiamy. Spadek cukru o całe 5. To dużo. Nie jest to jeszcze norma ale wyraźnie mniejszy cukier. Będe musiałam iść do lekarza z tymi wynikami, bo może uciekniemy przed kolejną dawką insuliny. 

Robię w tle te aminokwasy. Siedzę w metioninie, jak zobaczyłam ile prac do przeglądnięcia to się załamałam. Ponad 20 tys. Ale tak patrzę co 10-tą, bo po tytule widzę czy się przyda ta wiedza czy nie. Wyłapuje te istotniejsze. No i jestem na nr 600 i taki ogólny wniosek: Niby aminokwas, niby podstawa żywienia, a są sytuacje że nie jest dobry. Czyli jak wszystko. Najlepsza norma a w sytuacjach różnych albo dodawanie albo wręcz przeciwstawnie dieta antymetiotinowa.  Ale tak ogólnie jak większośc spraw, które przyglądam wiele niewiadomych i oczywiście poboczne ścieżki to zawsze wyląduję w czymś dziwnym co muszę dodatkowo przerobić. 

I w tym momencie uzmysłowiłam sobie jak ważna jest dieta indywidualna i jak niebezpieczne jest gadanie "weź to czy tamto" lub "jedz to czy tamto bo to zdrowe". Zawsze tak uważałam ale teraz uważam jeszcze mocnej. Co jednemu pomaga drugiemu może zaszkodzić, chociaż boli go nawet to samo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lenifo, ja nie pisze o emerytach biednych. A o ludziach z kasą. Którym szkoda na zdrowe jedzenie wydać. Ja tam kasy nie mam za dużo. Ale wolę zjeść  mało a dobrze. Niż dużo a byle jak. Tego też uczę dzieci. Pewnie że jak dostaną słodycze od kogos, to je zjadają. Tylko czekolada dajmy na to. U nas na 5 osób 1 jest na 4 razy. Bo tabliczka ma 20 kostek. 

Goście byli. Dzieci zadowolone. Bo do ostatniej chwili nie mówiłam im. Dostały ekstra prezenty. dzieciaki zadowolone. My też 🥰 duuużo owoców. Borówki, arbuz, melon, ananas i inne. Jakieś słodycze. Ale i tak arbuza i borówki od razu za jadały ze smakiem 😁 takich gości to lubię. Nie na siłę torbę słodyczy. A właśnie owoce. 

Umyłam te okna dzisiaj. I teraz tak pięknie słoneczko przez nie świeci 😁 

Muszę ziemniaków ugotować trochę. Bo na jutro obiecalam dzieciakom pierogi ruskie jak wrócą z przedszkola. A córka mówi do mnie "no! Nareszcie! "  😂

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

wychodzi na to że np fasolke trzeba zasiać w małych pojemniczkach i chodować w domu. dopiero potem do ogrodu,ziarna wsadzone do ziemi na grządce, wychodzi jedna trzecia, liście są pogryzione przez robaki albo zupełnie bez listków, nie wiem dlaczego, co sie dzieje. 

ponamaczałam w kilku naczyńkach fasolke i jeszcze będę dosadzac, pózno będzie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie uwierzycie dziewczyny: ja znów doszłam do mąki i pewnie na tej mące dziś zakończę. Dałam już na gar tekst angielski na ten temat. Co prawda piszą o tym co było a nie o tym co jest, ale tez wstrząsające. A mąka podstawą żywienia wszędzie. Co prawda mam problem bo jest niejasne dla mnie słowo "agenizowana mąka" (tak sie domyślam, że może chodzić o przerobienie?) człek niedouczony w słówka obcojęzyczne. Ma ona w sobie składnik anty do metioniny. którą przerabiam właśnie.  Nie za bardzo wiem jak to słowo odmieniać, aby wyłapać sens onego na google, ale niżej są artykuły o wybielaniu mąki. Równie negatywne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Annorl, fajnie że wizyta sie udała , dzieci zadowolone. 

Ja też wolę mniej i smacznie. Bo jak niedobre to mi w ustach rośnie, w rezultacie nie zjadam, i tak jak wyrzucam nie zjedzone to strata. 

Mąka Babalscy sakramencko droga. 

Żytnia chlebowa 8,23 kg - w Bogutyn młyn -4,60 kg

ale razowa żytnia juz się opłaca bo ceny 5,65 i 4,55

W sklepie jeszcze taniej, ale jaka jakość to wiemy. 

W sumie można kupic jak się dużo nie je chleba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W wolnej chwili poszukam młynu wokół siebie. Zadumałam się nad Waszą rozmową na temat wiejskiego jedzenia i cen. I myślę sobie, że droższa cena za dobre jedzenie ma swoją zaletę, że może ludzie bardziej szanowali by to jedzenie i tak nie wyrzucali? Ale 15 zł za bochenek chleba bym nie dała, nie wiem ile kilogramowy był w Powsinie. Kupujemy w piekarni i płacę za 2 kg? nie pamiętam 5-7 zł i starcza nam na dwa dni, jest pyszny, a nawet jak nam dłużej leży to po prostu podsycha a nie pleśnieje.

Wczoraj byłam z synem poza domem, wpadliśmy do pizzerii, ogólnie pojechaliśmy za butami ale nie pasowały nam żadne, a ostatni sklep był już zamknięty. W każdym razie wypoczęłam psychicznie, oderwana od tego domu, prac działkowych. I dzisiaj wpadłam na pomysł, że wyrwę też mojego męża z tej monotonii codzienności. Budowa szopy, pielenie, grabienie, doglądanie zwierząt etc, etc... Niech też się oderwie od tego kieratu. I pojechaliśmy we dwoje do Ogrodu botanicznego w Powsinie pod Warszawą. Chłopcy zostali na ,,gospodarstwie" - odpoczywali od nas 😛 . Jutro się dowiem czy mąż zrelaksował się psychicznie bo ja też poczułam to mocniej dopiero dzisiaj rano. Trafiliśmy na kwitnące azalie i rododendrony. Tam jest to widok spektakularny, bo krzewy mają nawet po 3-4 metry wysokości i podobnie w szerokości. Aleja kwitnących krzewów. Obłędny widok. Zrobiłam kilka zdjęć to wstawię na Gar. Dla samego tego widoku warto było pojechać. Kwitły też cudnie irysy bródkowe ciągnące się niczym kolorowa wstęga wzdłuż głównej alei spacerowej. Natomiast zaskoczył nas czas powrotu. Mąż trafił na jakąś drogę, która objazdem przeprowadziła nas w ciągu 30 minut w nasze okolice. Nie wiem co mnie bardziej oszołomiło, bajecznie kwitnące krzewy czy tak krótki czas przejazdu autem 🤣 .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Znowu nie kupuje chleba. Tylko piekę. Średnio 3 bochenki z kilograma mąki. Czasem więcej czasem mniej. Ale my mo chleba jemy. Jak czasem kupie w piekarni taki chleb pół kilo to i na tydzień nam starcza. Ale czasem w jeden dzień pójdzie 😂 ale to  chyba się zdarzyło 2 razy 😉

Jak pieklam na zamówienie. To taki chleb na zakwasie. Na zdrowej mące i z dodatkami. Brałam chyba 7 złotych za kilo. No ale to było w czasach gdzie maka prosto z młyna. Plus mąka orkiszowa, która nigdy tania nie była. No i jak dodatki typu dynia. To tylko Polska a nie jakaś tam z Chin. 

Czasem kupuje w piekarni bułki. Ale to drogi interes. Wolę sama sobie upiec. Bo ostatnio kupiłam kilka bułek za 10 złotych. I na raz zjedzone. 

Emmi. No to mam nadzieję że mężowi się udzielił odpoczynek psychiczny 😉 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, herbatka miętowa napisał:

wychodzi na to że np fasolke trzeba zasiać w małych pojemniczkach i chodować w domu. dopiero potem do ogrodu,ziarna wsadzone do ziemi na grządce, wychodzi jedna trzecia, liście są pogryzione przez robaki albo zupełnie bez listków, nie wiem dlaczego, co sie dzieje. 

ponamaczałam w kilku naczyńkach fasolke i jeszcze będę dosadzac, pózno będzie

Herbatko 🙂 wysiewałam do doniczek i w sumie wzeszły wszystkie i na razie rosną w ziemi i mam nadzieję, że uda im się urosnąć. W Powsinie posadzone wprost do gruntu tyle co opis jest i stelaże do nich aby miały się po czym piąć, bo na razie też nic nie wylazło.

Annorl 🙂 wrzuć mi swój przepis na bułki. Noszę się i noszę z tym pieczeniem ich ale... w końcu się zmobilizuję.

Na samym początku mieszkania tutaj kupowałam mleko od krowy, 1,5 litra po 3 zł i biały ser taki jak to się dawniej robiło w pieluszce tetrowej, nie wiem ile tego było... mniej niż pół kilograma i nie jestem pewna czy płaciłam 7 zł czy 10 zł. Nie pamiętam.W tym samym czasie za jedno jajko wiejskie płaciło się 50 groszy. Pamiętam, że miałam już kury i przyszła nowa sąsiadka i chciała kupić jajka, a ja nie sprzedawałam. Zależało jej i podał jej mąż cenę chyba  40 groszy, ach! jak się targowała jakby na bazarze jakimś była 🤣 . A nam wcale nie zależało aby sprzedawać jaja. Wiem, że ludzie chcieliby płacić za coś dobrego tyle samo jak w hipermarketach. 

Jak o jedzeniu. Po ile u Was są truskawki? Z dwa tygodnie temu były po 20 zł, ostatnio spadło do 15 zł za kilogram. Teraz nie wiem. Widziałam już jakieś mega wypasione czereśnie ale nie wiem po ile, tyle co dojrzałam. Nieduży koszyczek borówek amerykańskich  ( tych takich na krzakach, bo pamiętam, że to jakoś różnie się nazywa w regionach) po 10 zł .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chleb po 8, a bułki po 16;) tak sie mówiło za komuny, ale nie wiem czy nie mylę ceny;) Warto się czasem oderwać w piękne ogrody. Przedwczoraj przejeżdzałam koło krakowskiego ogrodu botanicznego i rzucilam w stonę bramy tęsknym okiem i na tym się skończyło.

A propo samochodów i powrotów i skróconych dróg, przypomniałaś mi Emmi moją ciocię. Ona juz po 80-ce, ale jeszcze do niedawna jeździła samochodem. Pojechałyśmy razem kiedyś załatwic pewną sprawę, no i wczasie powrotu okazało się że zamkniety zjazd z autostrady i trzeba kolejnym jakoś zjechać i na skróty jechać bocznymi drogami. Ciocia owszem zjechała na kolejnym ale zawróciła na autostradę i pojechała na kolejny ale z drugiej strony. Zjechłyśmy. Ja mówie mam GPS to ci powiem w która strone jechać co i jak. I dojeżdżamy do rozwidlenia dróg i ja mówię - teraz w lewo a ciocia w prawo i mówi - A tam te wasze dzipiesy, mnie sie w tamtą stronę bardziej podoba - i tak za każdym razem.  Normalnie powinnyśmy dojechać w godzinę. Jechałyśmy do domu 3 godziny, ale za to z pięknymi widokami i zajechałyśmy całkiem z innej strony świata.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W Powsinie pięknie, nieraz patrze w TV jak dyrektor Ogrodu pokazuje i opowiada o roślinach. Ciekawy i oryginalny człowiek. Zazdroszczę Emmi że mogłaś tam pojechać .

Dobry chleb musi byc droższy od takiego z marketu. W marketowym sama chemia , podobno tańsza od mąki. 

Tak sobie liczę że nawet użyję najdroższej mąki za 8 zł , to wyjdą dwa wielkie bochenki, czyli 4 zł za mąkę do tego energia czyli prąd. Dla mnie sie jeszcze opłaca, bo nie policzę swojej robocizny. 

Ale to kalkulacja dla indywidualnego wypieku w domu. Najdroższa mąka na której zarabia jeszcze sklep ze zdrową żywnością. 

Zazwyczaj jednak piekę z mąki dużo tańszej. Tylko planuje kupic droższą, ciekawa jestem jaki smak chleba byłby. 

A truskawki u nas w sobotę po 9,50. 

7 zł za kilo chleba to nie tak dużo. Jak ktoś chce tanio to musi kupować w przemysłowej piekarni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja jeszcze truskawek nie kupowałam, bo jakoś tak aż szaleńczo nie przepadam, żeby zapłacić 2 dyszki za kilo. A już moje się powoli zaczynają. Zebrałam kilka , znajomi komentowali na fb: co tak mało? Taaa, bo ja plantację mam to łubiankę powinnam zebrać 😄 A ja mam 20 m2, a sporo krzaczków jednak nie dało rady po wiosennej zimie. Byle było ciepło, bo smak d888 nie urywa 😄 kwaśne! Rzodkiewka wyrwana, ogórki dosadzone. Fasolka nawet wylazła, ale ta ugotowana chyba już nie odbije...szkoda, bo to jakieś takie odmiany były cenne. 

Herbatko, ja fasolkę sieje nawet po ogórkach, w tym roku jakoś tak szybko. I ta późniejsza zawsze ma lepsze plonowanie. Teraz czas na rzodkiew letnią, te brokuły i kalafior czas wsadzić. Groszek kwitnie, trochę żałuję, że go wsadziłam, bo mi miejsce blokuje.

U nas jajka wiejskie po 1 zł. Mleka nie ma gdzie kupić. Tylko, że gdybym kupiła mleko i zrobiła twaróg to musiałabym go sama zjeść. Mąż woli sklepowe, ale on nigdy nie docenia wkładu innych, wg niego wszystko robi się samo. Już mnie tylko drażni, denerwuje i wkurza. Muszę jakieś cieplejsze uczucia wykrzesać 😛 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Truskawki u nas płaciłam w środę 18 złotych za kilo 😔 ale dzieci lubią. Więc wolę im kupić kilo truskawek. Niż byle jaka czekoladę która wychodzi drożej niż kilo truskawek. A dzieciakom na zdrowie wyjdzie jak zjedzą truskawek a nie czekoladę. Mówię o naszych truskawkach. Prosto od chłopa z pola. Co to pod jakiś market podjedzie. W bagażniku ma łubianki truskawek zbieranych przez rodzinę. 

Fasolka. Potwierdzam Amita. Ja jedna sądziłam hohoho kiedy. A kolejną niedawno. I ta niedawno sadzona. Jakoś 3 tygodnie po pierwszej. Jest już taka jak ta pierwsza. Czyli nie ma się co spieszyć. A  wystarczy poczekac az ziemia będzie cieplejsza. 

Emmi. Przepis na bułki potem. Ja z przedszkola wrócę 😉 

Piękna pogoda. Słoneczko za oknem. Aż się przyjemniej wstaje. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Hejka 🙂

Annorl 🙂 bez pośpiechu z tym przepisem 😘 , jak się zmobilizuję to dopiero bliżej weekendu albo w weekend będę robić , chyba że najdzie mnie to mam awaryjnie jeden przepis, ale Ty to tak zawsze prościej 🤣, tylko ja miarki potrzebuje na oko to nie umiem.

Jeszcze nie udało mi się zrobić jogurtu z przepisu Amitki bo co kupię ten jogurt z bakteriami to mi mąż wypija 🤣, bo przez leki ma zaparcia i on mu służy.

Truskawki... łubianka w bagażniku to jeszcze nic nie znaczy. Przylatują do nas truskawki pryskane i aby uchodziły za nasze rodzime to przesypują w łubianki 😕 Najpewniej jest od kogoś, u kogo widzieliśmy to pole truskawek czy szklarnie.

Amitka 🙂 ja też truskawek nie kupuję. Pisałam o tym w zeszłym roku. Czekam na swoje, a już jakieś dojrzewają. Potem kupię raz czy dwa jak cena mi odpowiada i to też ze sprawdzonego źródła co mi ktoś poleci, że - ta osoba sama uprawia, zna ją, widziała, wie. Swego czasu zbierałam truskawki na sprzedaż do skupu, to zbierało się popołudniu a kuzyn zawoził skoro świt aby były nadal ładne i twardawe. Do skupu na dżemy! To truskawki do sprzedaży, chyba że ma się jakieś chłodnie, nie wiem, to powinno się zbierać skoro świt i w te pędy na targ, ile osób ma tak dużo w rodzinie aby zebrać sporą ilość łubianek? U nas szło  6-7 osób.

Herbatko 🙂 a co to za program? Nie znam a chętnie bym obejrzała.

Latam od 6. Kury wystawione, zdążyłam połapać trochę ślimaków nim się pochowały w ziemi. Pralka pierze. Worki ze śmieciami wystawione. Ja do pracy a panowie mają rozdzielone zadania, mąż musi się pilnować bo dziś bardzo gorąco i słonecznie. Zobaczymy co da się zrobić. Mąż czuje się wypoczęty 🙂

Miłego dnia życzę 😘

Edytowano przez Emmi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×