Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
lenifa

Zagroda babuszki

Polecane posty

Emmi.ja oglądałam zawsze przypadkowo w Pytaniu na śniadanie.

Ale są na YouTube te programy.trzeba wpisać ogród Powsin, lub Artur Zagajewski.tak się nazywa ten pan.jest dyrektorem ogrodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja mam bieganie od poranka. Moja mama mówi co to za wiatr jakis taki? A po chwili - Już wiem to ty robisz ten wiatr bo latasz tam z powrotem haha. Przywracam moje stanowisko pracy, bo wszystko bylo pochowane na przyjazd wnuczkow. Przy okazji próbuje to jakoś zorganizować z sensem na ile się da. Ale usiadłam bo odczułam lekko zmęcznie. Pasowaloby by robić w ogródku w tym tygodniu, pousuwac ślimacze szkody. Złotlin w połowie do wycięcia, zostały suche badyle. Petunie poległy, goździki poległy, werbena poległa. aż przykro patrzyć jak rozkwitają pierwsze clematisy z poobgryzanymi czubkami... Wyszłam do ogródka powiesić pranie, przy okazji namierzyłam dwa ogromne potwory.

Truskawki... To one mi narobiły ostatnio problemu. Mogę bezpiecznie z owoców jeść tylko borówki, poziomki, maliny i czereśnie. Ale się pokusiłam na truskaweczki.  Tak że ja już mam po sezonie truskawkowym. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hej laseczki 😄 dobrej pogody ciąg dalszy. Po dość gwałtownej awanturze z rana, mam na działce deski na daszek studni. Nawet PODOBNO zaraz ma mąż wziąć narzędzia i pójść ją montować. Na obiad jakąś zupkę ugotuję na działce.

Słuchajcie, kupiliśmy soda streamer, urządzenie do gazowania wody. Wreszcie, bo nosiliśmy się z tym od długiego czasu. Mniej plastiku i mniej noszenia ciężkich butelek. Wodę mamy dobrą w mieście. Ja piję kranówkę od dawna, ale lubię wodę z gazem i teraz mam. Ogólnie polecam.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No  nie wierzę, że cały dzień nikt nic nie napisał 😄 Znaczy, że pogoda jak dzwon i roboty po pachy. 

Wypieliłam i wycięłam wiosenne pozostałości z dwóch rabat. Teraz muszę coś tam wsadzić, bo łyso. A z jednorocznych tylko przypołudnik dał radę. Podlałam towarzystwo, kurde, ile tego jest? czosnek jutro do obcięcia kwiatów, koniecznie rzodkiew letnia do posiania. W ogórkach bez zmian, ale pomidory ok. Posiałam dziś w skrzyni różne odmiany sałat. Mam nadzieję, że wzejdą i choć kilka będzie do zjedzenia. Reszta może iść w kwiat, bo towarzystwo rasowe, z nazwami to i nasiona cenne. Tak jak pisałam, nauczę się zbierać swoje. Ludzie się zwołują i kupują odmiany dla producentów, potem te wielkie ilości dzielą. Ale jak i u producentów wykiełkuje co 10 nasionko? 

Chyba czas się przyzwyczaić, że już takiej wiosny jaką znamy nie będzie? Bo zapowiadają upały. 

 

 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hejka 🙂

Amita 🙂 ja też jestem zadziwiona, że nikt nie napisał. Zaciekawiłaś mnie tym urządzeniem do gazowania wody. Muszę podejrzeć cóż to jest a Ty napisz mi na jaki model /firmę i nie wiem co jeszcze się zdecydowałaś. Nie lubię przecierać szlaków już przetartych 🤣

A kochane moje wczoraj padłam. Jeszcze pokosiłam trochę po pracy i jak poszłam położyć się koło 19 na chwilkę tak obudziłam się o 23, wstałam tyle co by ,,pójść spać" . Chyba wykańcza mnie hałas w pracy. Ale może jednak ten gorąc?

Herbatko 🙂 a widzisz, ja ,,pytania na śniadanie" nie oglądam. Ale dobra podpowiedź, dzięki, poszukam na YT.

Annorl 🙂 pytałaś, czy mam po sąsiedzku pawie i bażanty. Tak, mam. Pawie mógł by sąsiad sprzedać jak sprzedaje co i rusz ptactwo hodowane, bo to drze się i w nocy. Za to bażanty słyszę z dwóch stron działki więc może jest więcej niż jedno gniazdo.

Poidła. Jest tak gorąco, że zachęcam do ustawiania i napełniania poideł dla ptaków. Z braku dużej butli po wodzie, to wzięłam mniejszą butelkę, nie wiem litrową? I wycięłam po środku w poprzek - tworząc taką jakby rynienkę, Z jednej strony korek zamyka z drugiej dno butelki. Dwa sznurki z lewej i prawej strony i tak w poziomie zawiesiłam na gałęzi, usztywniając aby się nie bujało i jest. A to poustawiałam jakieś stare podstawki, patelnie. Byle było płytkie naczynie. Muszę wstać któregoś dnia bladym świtem i zobaczyć czy się sprawdzają i mają zainteresowanie.

Lenifo 🙂 niestety truskawki obecnie są produktem mocno uczulającym 😞 Od lat nie jem kupnych, bo zwyczajnie nas sypie po nich. Jeśli się zdecyduję to tylko prawdziwie nasze i to od sprawdzonego rolnika, który przestrzega czasu oprysków, bo wiadomo, że pryskają. My nie pryskamy bo mam mało i tylko tak chap do buzi. Ale jak na sprzedaż to wiadomo, że trzeba. Oprysk sam w sobie nie jest bardzo zły, ale nie przestrzeganie czasu jego działania. Jeszcze coś wyleciało z naszej diety ale nie pamiętam teraz co to jest. Ale też zepsute chemią 😞 . Jak o truskawkach, to polecam dżemy z Łowicza. Jeśli konsystencja odpowiada oczywiście, jest tam cukier, uprzedzam, ale tam mają skup truskawek i wokoło wiele pól truskawek.

Aaaa! Uważajcie na produkty - Bio, one zdrowe są tylko z nazwy. Warto przyjrzeć się długości terminu przydatności do spożycia. Ogólnie wiele produktów ,,zdrowych" ma pola uprawne przy autostradach. Jak się w to wszystko zagłębić od takie prostej strony to po prostu ręce opadają. Jak nie chemia to spaliny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Emmi z tymi autostradami to prawda. Czytałam kiedyś opracowanie, badania roślin rosnących na poboczach autostrad w Niemczech. Normalna fabryka chemiczna. Padło nawet pytanie czy nie da się robić odzysku heh.  Badania były robione na poboczach autostrad, a przecież to się niesie na wiekszą odległość niż pas drogowy.  Pisałam też jak robiłam tablicę Mendelejewa, że np pierwszym objawem skażenia środowiska bromem jej usychanie iglaków. Czyż nie jest to problem ostatnich kilku lat? Długo można by pisać co jemy i jak żyjemy, Ważne aby w końcu zwracać na to uwagę. Bo jedyne co może to zmienć to świadomość ludzka. 

Szybko człek reaguje jak mu coś miga z telewizora, jak robione jest wokół czegoś wielkie halo, a jak coś działa wolno, długo w czasie i jest mało zauważalne, nie macha czerwonymi chorągiewkami bo jest niewidoczne dla oka, to potem po latach nieraz nie rozumiemy przyczyn i skutków.

Ja mam taki osobisty pomysł aby robić sobie kalendarz zdrowia. Ludzie z natury nie lubią tego, że o czymś mają pamiętać, zapisywać, dodawać sobie jakichkolwiek obowiązków, bo i tak uważają, zresztą często słusznie, że mają za dużo obowiązków. Z kalendarza dużo wynika i można się doszukac wiele przyczyn i mechanizmów tego co się dzieje z naszym zdrowiem. Znasz przyczynę, możesz jej unikać lub jej przeciwdziałać. Ale szczerze, nie znam ani jednej osoby oprócz mnie samej, która by taki kalendarz zrobiła i go prowadziła.

To co jemy, środowisko w jakim żyjemy, nasze osobiste wybory w tej chwil, decydują jak się będziemy czuć ze zdrowiem nie tyllko dziś, jutro czy za tydzień ale za 5 lat, 10 lat czy 20 lat. I nie tylko o nas chodzi, ale o nasze dzieci i wnuki. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rankiem robiłam przegląd ogródka. Macerat z glistnika jaskółcze ziele działa. Nie ma ani jednej mszycy. Jednak na pewno zaraz mrówki ruszą w akcje i w ciągu dnia się pojawią. Muszę więc nastawić kolejny macerat. Urywam kilka małych gałązek glistnika, zalewam letnią wodą w półitrowym garnuszku i to tak stoi z pół dnia. Przelewam do spryskiwacza i potem sobie psikam w razie potrzeby. Głównie problem jest z różami. 

Biała róża pnąca już zaczęła kwitnąć. Zaskoczona jestem tym jednym w pełni rozkwitłym kwiatem. Duży jak dłoń. Wydawało mi się jesienią, że te kwiaty drobniejsze są. Może to z powodu zakopania skórek z bananów wokół róż?  Jedna ze starych przesadzonych róż, która to nigdy nie kwitła, była wyraźnie chorowita, ma 4 pąki i już widać, że będzie żółta. Zaskoczona jestem też kolorem pierwszego kwiatu clematisa. Jest ciemnoróżowy.  W ubiegłych latach były kwiaty jasnoróżowe. Co ja najlepszego uczyniłam... No przesadziłam i jak gdzieś wyczytałam - podsypałam skorupki jajek, ale żeby aż taka reakcja?  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kolejny czerwcowy dzień, jest super. Wreszcie ciepło! i nie pada. Wsiałam dziś po rzodkiewce rzodkiew ( jako znacznik w nasionach pietruszki naciowej). Wiem, nie powinnam. Pomidory wypuszczają zielone pędy. Ogórki nędza, czekam na wschody nowoposianych. Cukinie super. Selery żyją porki też, ale co to za życie 😄 jutro ohakam i ojojam, ojojanie robi lepiej 😄 Nawet buraczki widzę, jest dobrze. Coś się zje 😛 Czosnek ogłowiony. Deski zabejcowane, mąż dopiero co wrócił z pracy to jest usprawiedliwiony. Będę miała kamerkę na alei czyli będę mogła dłużej się czuć bezpieczna  na działce.  Komarów jest ogrom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj ze smartfonu.chyba nawaliła mi klawiatura,bo nie wpisuje ani jednaj litery. Jednym palcem muszę pisać.

Wczoraj znalazłam w mojej kuchni gołębia,siedział sobie pod stołem.

Dał się wziąść na ręce.Miał na łapkach dwie obrączki.

Znaleźliśmy w mojej miejscowości na szczęście jakiegoś zrzeszonego hodowcę i odwieźliśmy ptaka.podobno jedna z tych obrączek oznaczała że bierze udział w jakimś rejestrowany przelocie czy wyścigu.

Poza tym taka sobie stagnacja.gorąco.ja mam wodę dla ptaków.w kuwecie.dzisiaj jeden skorzystał i trochę się napił.

Mam w doniczkach pomidorki miniatury.kwitną jak szalone i mają już owoce.

 

Zaczynam zasilać pomidory biohumusem.nie wiem czy to wystarczy.czy dać coś jeszcze.Nie chcę przenawozić,bo podobno też niedobrze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak. Pięknie nam się zaczął czerwiec. My tkwimy w koszeniu i suszeniu trawy. Kolejna partia do zebrania czeka. Ma coś padać w piątek. W między czasie przygotowania do Bierzmowania ... mam nadzieję, że się uda. Trzymajcie kciuki, bo tak jak to bywa u nas, jest inaczej niż zazwyczaj 😛 .

Robota wlecze się albo stoi w ogrodzie. Ciągle jest za mało rąk do pracy. Włącza się smęcenie...

Miłego dnia Wam życzę 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam miłe panie.

W  moim ogrodzie robotą też się wlecze, ale pomału wychodzę na prostą - przesadziłem bakłażany,  aksamitki , tylko fasolka jeszcze nie zasiana - sprawdzałam na opakowaniu, to można wysiewac do połowy lipca, może się wyrobię. Pietruszke siałam dwa razy i nadal nic nie widać.  

🌞🌞🌞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Emmi, soda stream, model spirit, bo ma 3 butelki w zestawie. 329,99. Potem wymienia się nabój, koszt coś koło 50 zł. Wychodzi ok. 60 l gazowanej wody, poziom gazowania zależy od ilości naciskania na przycisk. Ja robię taką bardzo lekko gazowana, bo chodzi mi o zmianę smaku zwykłej kranówki. Wodę z kranu piję od dawna, ale z gazem to jest strzał w 10. Już dość długo o tym myślałam, ale akurat miałam okazję pić taką wodę i w końcu podjęłam decyzję. 

Thumbelina, najładniejsza fasolka to ta siana po ogórkach. Przynajmniej u mnie. Muszę koniecznie wsadzić moje rozsady brokułów i kalafiorów, ciekawe czy cokolwiek się uda?  Coś ta pietruszka oporna. Nigdy nie była wyrywna, ale w tym roku to jakiś dramat. Zobaczymy czy ta zechce współpracować. 

Też nie mogę się wyrobić, kiedy ogarniam warzywnik to mi zarastają rabatki. Wycięłam liście pierwiosnków i teraz mam pusto na rabatach, jednym słowem bryndza, bo jednorocznych brak. Muszę kupić i wysiać na nowo, może jeszcze zdążą zakwitnąć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ładnie mi wzeszły kwiaty jednoroczne.

Łąka kwietnia.cztery rzadki.ciekawa jestem jakie będą.widzę pi wschpdach że nieznane mi listki.zobaczymy.ogórki ładnie wschodzące.fasolka prawie wyłącznie z pojemniczków rozsadowych.

Sucho i gorąco.

Namierzyłam na allegro przyrząd nazywa się rozdrabniacz do buraków i ziemniaków.kup

 

Kiedyś był w domu u teściowej będę siekać wszystkie odpady warzywne na drobno i do ziemi na prze kompostowanie.Nie mogę mieć kompostownika bo boję się szczurów.przychodzą do jedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Houston, mamy problem;) Moje piękne mieczyk w ilości ponad 40 szt, coś w nocy zaczęlo żrec! Dziury w lisciach wzdłuz liści. Poniewaz ja pierwszy raz uprawiam mieczki jestem bezradna. Jakieś pomysly? Może psikać glistnikiem, rozmarynem? Jeszcze mam w dyspozycji w razie co bergenię. Ale może macie jakies doświadcznie? Akcja mszycowa trwa, Rano nie ma nic po psikaniu poprzedniego dnia a teraz już w południe są znów. Mrówki w akcji. Trzeba będzie chyba akcję antymrówczaną raczej zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Leniwo, pewnie jakieś gąsiennice się do nich dobierają.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

zakupy na allegro zrobione. dodatkowo zakupiłam plastikowe łuki podtrzymujące gałązki z pomidorami aby się nie łamały. 250 sztuk- nie wiem po co mi tyle, ale taka była paczka  z tymi gadzetami. Dam komus. Wybrałam własnie te bo podobno elastyczne i dobre. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wszystko spsikane, wysypane, wojna ogródkowa odlożona już na jutro. W pełni kwitnienia 1 róża na nowo nabytej angielskiej. Jest piękna i pachnie.  Zimowa zapowiada się cudnie, coraz węcej kwiatów rozkwita. Rozkwitły 3 kwiaty na clematisie. Pąki na liliowcach. Duzo paków na hortensjach, ale one tak co roku obficie kwitną. 

Udało mi się zarejestrować adres strony co planuję ją jesienią. Ciężko było o nazwę ale stanelo na: za-plotem. Czyli za-płotem.  Jesienią, ale mam nadzieję, że już po weselu, na które nawet nie wiem czy mnie puszczą.  Co za czasy, żeby czlek nie mógł na wesele własnego dziecka pojechać. To mi przypomniało jak mój tata dostał pozwolenie na 8 godzin na udanie się na mój ślub... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Moja studnia już stoi. Teraz tylko jeszcze przykręcić deski na daszek.  Pomalować całość i postawić donice z kwiatami. Które muszę nabyć drogą kupna 😄 U mnie róże i clematisy dopiero mają pąki. Za to zaczęły kwitnąć piwonie, które w zeszłym roku nie miały kwiatów. I irysy, te latami nie kwitły. Mokry rok to i wszystko odżywa po ubiegłych suszach. Dostałam dziś 3 sadzonki papryki. Jakieś średnio ostre, dobre do nadziewania serkiem, okrągłe, czerwone. Pewnie Ontara, ja mam tylko jeden krzaczek swojej i to obgryziony przez ślimaki. Jedna już ma zalążki kwiatów. Posiałam sałatę, nie wiem czy to dobra pora na nią, ale niedługo zeżrę co mi urosło, to dobrze byłoby mieć następne. 

Strasznie tną komary. Wieczoem nic nie można zrobić, a po południu już zdecydowanie za gorąco. I taki mamy klimat, albo ziąb, że nic nie idzie robić i leje, albo sucho i gorąco. Jak w jakiejś Australii 😛 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj święci sie wianuszki. Takowy zawsze wisiał nad drzwiami domu mojej babci. Mam go przed oczami. Zawsze był wianek z Oktawy Bożego Ciała i zawsze był bukiet na Matki Bożej Zielnej. Piękna tradycja. Pamietam też ogromne ilości ziół które rosły przy polnych drogach i na miedzach. Dziś większości z nich już nie ma. Zmieniła się bioróżnorodność. Mam przed oczami jeszcze te zioła, m.in całe łany macierzanki wzdłuż polnych dróg. Kiedy to się zmieniło? Wraz ze zmianą gospodarowania. Wraz ze sztucznym nawożeniem.  Miały być większe plony. W ogóle nie ma plonów, bo pola zarastają w wielu miejscach lasem. 

Kiedys wybrałam się w odwiedziny do znajomego domu, a trasę obmyśliłam sobie od strony lasu i pól, i idę i idę , las i las i tak doszłam do ogrodzenia, a kiedys to bylo pole i sad. Nagle spod siatki wyskoczył dzik. Ale sie przestraszyłam.. haha. Kiedyś szperałam po historii okolic i dowiedziałam się, że te pola to był kiedyś las. Został kilka wieków temu wykarczowany, przez naszych praprapra...dziadków. Zostali zwolnieni z danin na tę okoliczność na 20 lat.  Taka była zacheta do osiedlania się. No i minelo te kilka wieków i znów jest las. Jak to się mówi? Nie będzie nas, będzie las. Las sam w sobie kocham. Taki jak był dawniej, Zadbany las, o którego się dbało. Boć nie wszystko wykarczowali przecież. Zostawili i las, bo był potrzebny.  Las w którym było dużo owoców leśnych, grzybów i piekny on był. Chodziło sie po mchach jak po dywanach.  No i nie było tyle kleszczy. Ja w każdym razie nie pamietam, a w sandałkach biegałam po onym lesie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 8.06.2021 o 09:22, lenifa napisał:

Emmi z tymi autostradami to prawda. Czytałam kiedyś opracowanie, badania roślin rosnących na poboczach autostrad w Niemczech. Normalna fabryka chemiczna. Padło nawet pytanie czy nie da się robić odzysku heh.  Badania były robione na poboczach autostrad, a przecież to się niesie na wiekszą odległość niż pas drogowy.  Pisałam też jak robiłam tablicę Mendelejewa, że np pierwszym objawem skażenia środowiska bromem jej usychanie iglaków. Czyż nie jest to problem ostatnich kilku lat? Długo można by pisać co jemy i jak żyjemy, Ważne aby w końcu zwracać na to uwagę. Bo jedyne co może to zmienić to świadomość ludzka. 

Szybko człek reaguje jak mu coś miga z telewizora, jak robione jest wokół czegoś wielkie halo, a jak coś działa wolno, długo w czasie i jest mało zauważalne, nie macha czerwonymi chorągiewkami bo jest niewidoczne dla oka, to potem po latach nieraz nie rozumiemy przyczyn i skutków.

Ja mam taki osobisty pomysł aby robić sobie kalendarz zdrowia. Ludzie z natury nie lubią tego, że o czymś mają pamiętać, zapisywać, dodawać sobie jakichkolwiek obowiązków, bo i tak uważają, zresztą często słusznie, że mają za dużo obowiązków. Z kalendarza dużo wynika i można się doszukać wiele przyczyn i mechanizmów tego co się dzieje z naszym zdrowiem. Znasz przyczynę, możesz jej unikać lub jej przeciwdziałać. Ale szczerze, nie znam ani jednej osoby oprócz mnie samej, która by taki kalendarz zrobiła i go prowadziła.

To co jemy, środowisko w jakim żyjemy, nasze osobiste wybory w tej chwil, decydują jak się będziemy czuć ze zdrowiem nie tyllko dziś, jutro czy za tydzień ale za 5 lat, 10 lat czy 20 lat. I nie tylko o nas chodzi, ale o nasze dzieci i wnuki. 

 

 

Z postem całkowicie się zgadzam.

Jak tworzysz taki kalendarz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witanko Panda:) Miło cię  widzieć wsród nas:) Lenifa podstawia zydelek i robi kawkę na tę okolicznośc:)

Kalendarz to taki 2 częsciowy pomysł.  

Pierwszy to retrospekcja w latach wstecz. Przygotowalam sobie zwykłe kartki luzem. każda kartka to kolejny rok zycia od urodzenia do dziś. Dlatego luzem bo można je rozlożyć i porównac potem. Na poczatek trzeba wpisac to co się pamieta od razu. Czyli choroby które przeszliśmy, pod konkretnym rokiem, swoje samopoczucie, wydarzenia istotne ze swojego życia, gdzie się mieszkalo, tak ogolnie. A potem sie odkłada to na bok i wraca sie do tego kiedy sobie coś  człowiek dodatkowo przypomni. U mnie to trwało jakieś 3 miesiące. Sięgałam do wszelkiych wydarzeń wstecz w myślach. Nie tylko zdrowotnych.  I tak np wyszło mi że przed poważną choroba w dzieciństwie (miałam 7 lat) bawiłam sie kolorowymi ampulkami znalezionymi w rzece i jako dziecko nie wiedziałm co to jest.  Przed poważnym zapaleniem płuc piłam wodę w leśnym źródelku a  przed zauważeniem pierwszych zmarszczek jakiś czas wcześniej użarł mnie kleszcz w czeskim lesie itp. Wydarzenia z życia, sytuacje, choroby które przeszliśmy albo takie o których nawet nie wiemy, zbierają się na to jak się czujemy dziś. Nie trzeba się specjalnie zastanawiać ani wysilać nad przypomnieniem sobie różnych rzeczy. Nasz mózg to doskonała maszyna, wszystko pamięta, tylko ma to pozamykane na kluczyki, ale sama swiadomośc że chcesz wiedzieć to ci od czasu do czasu wyrzuca wspomnienia: "może to?" Nawet zastanawianie się w sposób świadomy może mu utrudnić tę pracę na naszych wspomnieniach. To jak z szukaniem kluczy, które nie pamiętasz gdzie zostawiłaś. Najlepiej przestać szukać, usiąść sobie i zająć czymś innym. Po chwli jakiejś wstajesz i idziesz prosto tam gdzie te klucze są. 

Drugi kalendarz to taki na bieżąco. Zwykły kalendarz ksiązkowy. Warto zapisywac, co zajmie 2 minuty pewnie, co jedliśmy dziś, czy byliśmy zestresowani, czy nas coś bolało, coś nam  zaszkodzilo, wkurzyliśmy się na coś, potłukliśmy kolano, zmarzliśmy, przemęczyliśmy się, pożarły nas komary, czy mieliśmy bliskie spotkanie 3 stopnia z kleszczem lub kotem, czy coś. Na co to jest potrzebne? Na przykład widzimy że mamy problemy typu skórnego oddechowego czy z brzuszkiem po konkretnym jedzeniu. Tak a nie inaczej reagujemy na stresy. Poza tym jak idziemy do lekarza zupełnie nie pamiętamy że tam coś nas od czasu do czasu boli, bo nie dużo i przechodzi, mówimy tylko o tym co boli w tej chwili, a to może mieć związek. Istotny też jest czas. Co jaki czas coś się dzieje , albo w jakiej sytuacji.   U mnie dzięki temu, że to robiłam okazało się, że są rzeczy których nie mogę jeść i ich wykluczenie miało istotne znaczenie , ale to już złożona sprawa. 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

taki kalendarz byłby fajny i może stosowany przez ludzi, . Ale gdyby ktoś mądrze opracował rubryki, np: badania jakie przeprowadzamy i wyniki. Badania które trzeba robić regularnie . I profilaktyka.

Jakies zalecenia dietetyczne. Waga, i oczywiście nadwaga. Swoje uwagi np: co nam zaszkodziło itp. Samemu trudno to wszystko oganąć, i może i nie chce się . 

a jakby były jakieś szablony to więcej chętnych kupiłoby taki skrypt. 

Komarów u nas nie ma. Może dlategoże bardzo sucho. Juz mi się nie chce podlewac tego wszystkiego co rośnie w ogródku. Nie wiem , może w przyszłym roku mocno zredukuje uprawy warzywne. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No herbatko mnie się też nie chcialo, ale problemy zdrowotne narastały i trzeba się było zastanowić. No i trochę się uczyć też. Tak ogólnie mogę powiedzieć, że są rzeczy istotne, na które trzeba zwrocić uwagę. Co i jakie jemy, w jakich warunkach zyjemy, jaki styl zycia prowadzimy, jak się ubieramy, jakie mieliśmy kontuzje wypadki, urazy, jaki kontakt z naturą i to nie tylko ten pozytywny ale i negatywny (mam na mysli np pogryzienia różnego asortymentu, czy np podrapania przez kota) Rok wazny jest, bo np sa lata jakichś specjalnych zagrożeń, uaktywnienia się czegoś. To teraz jest tak głośno z jedna chorobą, ale one sytuacje były zawsze. Nie zawsze tez mogła byc trafiona diagnoza.  Np taka mykoplasma, ona to ma swoje lata występowania. Jakie leki braliśmy - to tez bardzo istotne. Cały świat mikroorganizmów tez jest bardzo złożony. Sa tu sprinterzy i długodystansowcy. Sa bakterie ktore latami potrafia bytowac w organizmie czekając na okazję. Kiedy ona już nastąpi nie kojarzymy tego z wydarzeniem sprzed wielu lat. A okazją może byc nawet wyrwanie zęba, nie mowiąc o innych okolicznościach. Ech ciężko tak opisać wszystko. Gdybym ja wiedziała wczesniej co wiem teraz na pewno byłabym zdrowsza. I tak nie narzekam bo udało sie bardzo dużo zrobić, chociaż nie wszystko.  Mam 65 lat. Czuję się lepiej niż jak miałam 30.

Lata lecą. Z czasem róznych spotkań 3 stopnia, wydarzeń, negatywnych oddziaływań nas samych i środowiska jest coraz więcej. Można wielu sprawom przeciwdziałać, jak się wie z czym walczymy. Albo jak się szybko zadziała, zapobiegając, reagując na drobne problemy.  Jest takie powiedzenia "Do wesela się zagoi". które próbuje z nas wszystkich robić bohaterow, nie przejmujących się drobiazgami. Bakteryje i inne żyjatka maluśke z tego się cieszą i zasiedlają "bohaterów". Pewno, że nas system odpornościowy działa i dobrze zeby działał sprawnie, ale nie lubie czekac i sprawdzac czy maly problem zrobi się  wielki. I tak mam jeszcze troche takich spraw co to - a tam drobiazgi i kilkadziesiąt lat z nimi. 

Widzisz Panda nie wpuszczaj lenifej w tematy co może bez końca haha. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Herbatko. Ja wróce do wagi. Ja uważam, że waga to jakiś problem zdrowotny jest. Nie zawsze może to byc to samo u każdego człowieka, ale i spotkałam się ostatnio z tym, że może mieć  znaczenie system immunologiczny. W każdym razie robię to po raz drugi: wykluczam mąkę i za każdym razem spadam z wagi w cudniasty sposób. Ja w życiu miałam już i 80, a niska jestem. Temat węglowodanów w diecie to warto poszukać na YT braci Rodzeń. Oni podchodza do tego bardziej radykalnie niż ja. No i to ustawienie prawidlowe głowy. Te dwie rzeczy okazały się milowym krokiem. Ja do dziś ćwiczę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Waga i nadwaga to w mojej rodzinie problem , większośc członków rodziny miała nadwagę, Oczywiście teraz ludzie bardziej dbaja i odżywiają sie żeby nie utyc za bardzo. Ale jak pamiętam moje ciotki to wszystkie były tęgie i biuściaste. Kuzynki jak szafy, nogi popuchnięte  bo za dużo kg. 

Ja walcze bo otyłośc jest straszna. 

Ale zakupiłam śliczną ekologiczna mąkę razową. No, nie potrafię się wyrzec chlebusia. Ale bardzo bardzo ograniczam i dużo piekę żytniego razowego chleba. 

Muszę wrócić do picia czystku, mam jeszcze spory zapas . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hejka 🙂

Jest na tyle gorąco, że już musimy robić przerwy mniej więcej od 13.30 do 17.00. Nie da się działać w słońcu a w półcieniu tną komary. Jestem tak pogryziona i podrapana, że do pracy muszę zakładać długie spodnie, dobrze, że cienkie, aby nie szokować swoją skórą. Brama maluje się :classic_rolleyes: . Z ostatniego miejsca skoszonego mąż ma zebrać do południa siano i mam nadzieję, że to zrobi aby zdążyć przed jakimiś opadami. Jutro sobota i mam nadzieję, że uda nam się pojechać na targ. Obecnie żyję chwilą, taką bardziej rozciągniętą - od jednych opadów deszczu do drugich 😛 . Ale tak jak już kiedyś wspomniałam muszę być gospodarzem w portkach 😕 . Szczerze zazdroszczę wszystkim babkom, które mają mężów planujących rozsądnie i wiedzących co, jak i kiedy robić. Jak któraś nie docenia to niech doceni. Ja muszę nadzorować w sensie planowania i sprawdzania poszczególnych etapów prac na każdym polu 😞 Wielokrotnie włączać się do pomocy aby ,,rażniej" szło a nie ciągnęło się jak flaki z olejem bez konkretnego powodu. To jest męczące. Dlatego Amitka doskonale Cię rozumiem 😘 .

Może coś miłego... mam! krzaczki pomidorków mamy posadzone w foliaku i odkryłam, że bardzo lubię ich zapach. Ładnie pachną, tak pomidorowo 🤣 . Posadziliśmy obok bazylię ale walka ze ślimakami ciągle trwa. Zrębki jakby spowolniły  włażenie ślimaków nagich. Wczoraj popryskałam wywarem z czosnku.

Lenifo 🙂 bardzo ciekawe to co piszesz. Czasami sobie Was podczytuję ale z komórki nie loguję się tutaj, bo komórka służy mi do czegoś innego, w każdym razie często zastanawiam się nad twoimi spostrzeżeniami. Bardzo ciekawe jest to z kalendarzem, chorobami. Wiem, że powinnam notować co jem bo widzę (dzięki Tobie) , że rzeczywiście to co zjem ma ogromne znaczenie na moje samopoczucie i koszmarne bóle głowy. Ale właśnie... ciągle ten brak czasu, złe ustawienie priorytetów... a może i lenistwo. Zbyt dużo mam na głowie aby w spokojności zająć się po prostu samą sobą.

Miłego dnia Wam życzę 😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Emmi napisał:

Hejka 🙂

e właśnie... ciągle ten brak czasu, złe ustawienie priorytetów... a może i lenistwo. Zbyt dużo mam na głowie aby w spokojności zająć się po prostu samą sobą.

Miłego dnia Wam życzę 😘

Ja mam dokładnie tak samo.

Muszę zaraz wstać z łóżka,zjeść śniadanie i zacząć wreszcie nawozić pomidory pod folią.długi dzień przede mną.dzisiaj chociaż nie muszę nigdzie wychodzić z domu.też dobrze,bo cały dzień spaprany jak trzeba coś załatwiać.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wstałam dziś bardzo wcześnie, bo mam takie rodzinne różne okoliczności, wymagające uwagi, zaangażowania i stresujące. Jedno to już pisałam wcześnie, pewne tragiczne okoliczności rodzinne. Drugie prawie dwa tygodnie poważnego przedsięwzięcia o którym napiszę po.  W każdym razie z czasem kiepsko. O... jaskierka sie odezwała i juz mi literki migają jak piszę. Trzeba przerwę zrobić a miałam sporo pisać. No może jakoś jeszcze troszke... Może to stres. Staram się zachowywać zimną krew, ale ten paskudny kortyzol swoje robi.  Zaparzę ten świetlik. Po napisaniu zrobię sobie okład na oczka.

Przeszłam w zyciu trochę tych poważnych stresów, jakoś je ogarnęłam. Nauczyłam się rezygnacji, że nie wszystko musi być jak chcę i raczej pogodnie patrzę na świat. Wszystko jest po coś. Czasem bardzo złe sytuacje okazuje się, że były dla nas ratunkiem. Widać to jednak dopiero po czasie.

To czy mamy czas czy nie to jest kwestia priorytetów. Co ustalimy, że jest ważne. Zdrowie jest dość wysoko, bo bez niego wszystkie inne sprawy są niemożliwe do zrealizowania. To jak z tym gospodarzem co postanowił oduczyć konia jeść i prawie by oduczył ale koń mu zdechł. Więc musimy posiadać jakąś hierarchię wartości. To sie przydaje bardzo jak musimy wybierać, to czy tamto. Co jest ważniejsze i warunkuje inne sprawy. A wybierac trzeba często. Lenistwo... no cóz ja jestem okropniastym leniem. Jeżlei czegoś nie muszę, albo nie chcę to tego nie robię. I właśnie dlatego, że jestem takim leniem, czasem wprowadzam wobec siebie drobne rygory.  Są rzeczy obowiązkowe co nie pójde spać póki tego nie zrobię.  Nielicząc podstaw czyli w tej chwili opieka nad mamą, to moje to modlitwa i gimnastyka i kuracje moje.  Bo co do uczenia się to raczej muszę sie pilnować w drugą stronę, aby ograniczac poświęcony temu czas. To samo ogródek. 

Dzis dzwonek przed 8 rano - sąsiadka, abym wypieliła ogródek pod oknami sąsiadki bo strasznie zarośniety. A ja w ogniu śniadania, badań zastrzyków i tle operacja "kilimandżaro", nastawiania prania, sprzątania i zapominam się uczesać. Grzecznie odmówiłam, może jutro jakoś to zaplanuje, chociaż czeka mój. 

Ja sama długo oduczałam się dyrekcji, czyli mówienia komuś co ktoś ma zrobić, wg mojej wizji że coś ma tak być. Nigdy nie wiemy co druga osoba ma za swoje zadania. Bo nawet jeżeli nam się zdaje, że ktoś drugi siedzi i nic nie robi, to wcale tak nie jest. Nie wiemy jak jest. Oceniamy wg swojego widzenia, swojego doświadczenia. 

Kalendarze? Pierwszy na poczatku zajął mi jednorazowo godzinę, bo resztę wpisywałam zdanie między kuchnia a pralką, jakos tak.  Drugi : koszt kalendarza kupionego w księgarni : wieczorkiem przy kompie i 2 minuty na wpisanie pod datą. Czasowo nie ejst prolem, wiekszym problemem jest zapominanie. Ale rzeczy co lubie zapominac kładę koło kompa;) Wcześniej czy później wzrok spocznie na nich. Świetlik się już parzy. Zaraz robię okład, bo priorytetem. Bo jak wzrok stracę to będzie ciemność, widze ciemnośc...;) Ale znałam takie fajne młode dziewczatko, co nauczyło się radzić w zyciu, nic nie widząc, więc wiem że wiele się da mimo wszystko. Dostałam od niej wiele lat temu aniołka z masy solnej i trzymam go do dziś:)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przywitam się. Napisze ze żyje. Wszystko ok. Ale poczytam Was później. Brak czasu ostatnio. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×