Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość vavis

powrót po rozstaniu - czy ma sens

Polecane posty

Gość vavis

Czy ktos ma może ten problem. Co sądzicie? Szczególnie interesuje mnie, jeśli komuś sie udało, bo wokół wszyscy są na NIE.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość 1356779999
nie wchodzi sie 2 razy do tej samej rzeki,tez jestem na nie i moi znajomi rowniez sa tego zdania.Odgrzewane kotlety nie maja juz takiego smaku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
Dwie opinie i dwa skrajne podejscia. No własnie tak to jest, ehh ciężko. Fajnie jakby ktoś opisał co dokładnie przeszkadzało, a co wrecz odrotnie. Bo myśle sobie, ze wiele rzeczy można przemyśleć i nie robić tych samych błędów. ale z drugiej strony cały czas pamieta sie pewne złe sprawy i wraca sie do nich niepotrzebnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość landryneczka
Tak jest to zdecydowanie trudna decyzja. Sama jestem przed takim dylematem.... 2,5 roku minęło od rozstania z moim byłym. Rozjeście sie bez slowa, bez kłótni, bez wyjaśnienia, nie mieliśmy przez ten czas ze sobą żadnego kontaktu.... ja byłam w róznych związkach ona się nawet zaręczył.... w święta przyszedł... On po zerwanych zaręczynach ja po rozejściu sie z moim ostatnim facetem. Próbujemy budować to na nowo, ale jest cięzko, myślę że warto. Ale na to składa się wiele czynników, nie wiem czy nam sie uda, chociaż jestem dobre myśl. Ale do tanga trzeb dwojga..... czas pokaże

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mnie sie udało
Wiesz to zalezy od sytuacji. Czy Cie zostawił, czy Ty jego, czy to wasza wspólna dec.Dlaczego chcecie wrócić W nas tez nikt nie wierzył. Próbujemy.....przeszłość czasem wraca. Nie unikniesz tego, ale nie wpadaj w rozpacz...będą i wzloty i upadki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
vavis - w sumie nie wracam to tego co było, najbardziej mnie boli, że był zaręczony :( zapytałam dlaczego sie roztsali wyjaśnił mi raz i obiecałam sobie, że tego tematu nie będę dalej ciągnąć. Chociazmi z tym cięzko, bo jak każda baba chciałabym wszystkie detale i szczegóły.... chociaz czasami nie warto... lepieij za dużo nie wiedzieć, po co sie potem umartwiac i rozdrapywać rany. Staram się życ dniem dzisiajszym i nawet staram sie nie myśleś o jutrze. Postanowiłam sie cieszyć dniem dzisiejszym i nie rozmyślać jak to będzie i co z tego wyniknie, czy sie ułoży czy nie. Chociaż w trudnych chwilach rozmyślam... ale to nie jest dobre. Nie jest to łatwe, ale trzeba próbować!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
dzięki za odpowidzi do landryneczki a udaje Ci się nie wracać do tego co było. Nie skręca Cie czasem zeby włąśnie znać te detale. Czasem mam wrazenie jakby to samo ze mnie wychodziło. męczy mnie to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vavis oczywiście,że tak. To natura kobiety!! To jest normalne, dręczy mnie to i męczy, ale staram sie nie poddawać. My mam to do siebie, że szukamy dziury w całym... musisz panować, nie jest łatwo ale jeżeli chcesz budować coś trwałego to musisz wytryzmać. Będzie wiele chwil zwątpienia i załamania. Ja dzisiaj tez w niego zwątpliłam. Przez posłańca wysłałam mu szampana i 3 godziny sie nie odzywał. Więc domyślasz się co myślałam, na pewno pomyślał, że od swojej poprzedniej od tej z którą był zaręczony i prawie umierałam.... a tu po 4 godzinach przyjeżdża z pięknm storczkiem i lampką nocna znapisem \"jesteś miłością mojego życia\" , nie dawałam poznac i czekałam kiedy zapyta i zapytał: moj prezent nie jest tak ładnie zapakowany jak Twoja przesyłka. :) uśmiech mi sie na twarzy pojawił :) ale i tak mam myśli, czy aby na pewno o mnie najpierw pomyślał, że to ode mnie.... ale nie moge dac mu tego poznać.... chcę wierzyć, że jestem tą jedną jedyną po mimo gorszych chwil!! Uwierz mi to najlepsza metoda.... nie ma co wracać do przeszłości!! Trzeba życ dniem dzisiajszym :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
Wiesz ja wiem, ze tak trzeba. Ale.....i tu Cie podziwiam, bo ja nie potrafię się powstrzymać. To silniejsze ode mnie. Moze to za wczesnie po prostu. moze z czasem przechodzi. Nawet nie odpowiedziałam mu na esa. Wiem, ze bedzie czekał pod moim domem (obiecałam ze dziś mu powiem), a ja jak głupek myślę ze moze lepiej pojechać dziś do kumeli. To nie zabawa w kotka i myszkę. Boję się. Ja jeszcze nie podjałam decyzji. Nie chę być zołzą, która cały czas wraca do tego co było, ale tak mnie to boli. Ostatnio kobieta dla której mnie zostawił, zadzwoniła jak sie spotkaliśmy....wstałam i wyszłam. Trzęsłam sie cała. Targały Toba takie emocje? Ja mu zawsze wierzyłam i to odejscie spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. A teraz jak się pozbierałam troszeczkę......pojawił się (juz jakis czas) .On bardzo załuje......ale ....sama nie wiem mimo wszystko dzieki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Vavis przede wszystkim sama musisz wiedzieć czego chcesz, bez tego nie da rad. Doskonale Cię rozumię, każdy telefon, który odbiera, każdy sms działa na mnie jak porażenie prądem. Tylko widzę, że u Ciebie jest owrotna sytuacja Ty bardziej podchodzisz do tego z dystansem niż on. A w moim związku chyba jest troszeczke odwrotnie. On podchodzi do tego z dystansem ja mam ochote całem światu wykrzyczeć, że go kocham, że jestem z nim, że świata poza nim nie widzę. On daje niby jakies znaki kiedy wracał za granice do pracy przez komórkę puszczał mi piosenkę Verby taką o miłości, slowa jakies takie \"nie zmarnujmy tego co dal nam czas\" ja jak głupia z telefonem przy uchu siedziałam i ryczałam, a w momencie kiedy bym chciała usłyszeć takie słowa od niego to jest skwitowanie \"nie dopatruj sie niczego\" i co ja mam myśleć. Owszem gesty są, muśnięcie, głaśnięcie, jakiś mimowolny dotyk ale to mi za mało mam wrażenie że dystans jego do mnie jest bardzo duży. Niby chce niby nie chce. Wiesz może to głupie co napisze, ale poszłam do wrózki 2 tygodnie po tym jak do mnie wrócił i ona mi powiedziała, że to jest wielka miłość i w ogóle... uslyszałam wsystko co chciałam usłyszeć i powiem Ci szczerze, że gdyby nie jej słowa to bym momentami nie miała siły walczyć. Ale na razie mam tą siłę i mam nadzieję, że mi jej nie zabraknie. Bez wątpienia to sa trudne sytuacje i w takich momentach trzeba najpierw samemu zadać sobie pytanie, czy sie tego na prawdę chce. Ja jestem pewna że tego chce. Obiecałam sobie, że poczekam ten rok jak mu sie kontrakt skończy za granica i wtedy będę oczekiwała jasnej i wyraźnej deklaracji z jego strony. Zobaczymy jeżeli faktycznie jest to prawdziwe uczucie to zarówno Ty będziesz ze swoim jak i ja ze swoim. Na siłę nic nie można!! Takie związki sie trudniej buduje niż związki z nowo poznanymi partnerami. Nie wiem jakie Ty masz doświadczenia z innymi mężczyznami, ale ja przez te 2,5 roku jak nie byliśmy razem byłam w różnych związkach i uwiez mi niczego normalnego nie spotkałam, on najwyraźniej też nie. Więc chyba trzeba nam wszystkim dać szanse. Człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo do błedów!! Tylko w pewnym momencie trzeba umiec wybaczyc i zrozumieć. W prawdziwej miłości nie ma miejsca na dume czy honor!! I na prawdę, uwież, nie ma co rozdrapywac starych ran, wiem, że to trudne, bardzo trudne!! Nie można umarwtiac sie na siłę i komplikowac rzeczy prostych!! A niestety my kobiety mamy do tego tendencję, specjalistki od komplikowania rzeczy prostych :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
Kurcze ja tez byłam u wrózki po 2 tygodniach jak odszedł. Powiedziała, ze wróci na 100%, ale nie za szybko ....i ja tym zyłam. Ja była pewna, że tak będzie. Ale on nawet jak wracał to mówił coś w rodzaju tego co Ty słyszałaś...."tylko sobie za dużo nie obiecuj". tez niby chciał niby nie. Wiesz co ja wyprawiałam, aż wstyd sie przyznać. Zawsze gardziłam zachowaniami tego typu, których wtedy stałam się bohaterką. WRRRR ZGROZA. Faceci? A i owszem - byli i tacy na jedna noc i na dłużej. Każdego porównywałam i kazdy wypadał blado. Jeden wypadł mniej blado, ale dla niego akurat ja bylam przygodą (ale wtedy zrozumiałam, ze moge myslec o innym). I pewnego dnia stwierdziłam, ze mam fajne zycie - moze bez faceta,ale ok i zrobiłam wszystko,zeby miec tak wypełniony czas, zeby nie mysleć. Zagłuszyłam to, ale tak naprawde to chyba cały czas czekałam. Gdyby chciał tego jeszcze z 2 miesiace temu pewnie skakała bym do nieba. Ale teraz spojrzałam trochę z boku. Jest super facetem, wczesniej nigdy mnie nie zawiódł, ale ta kobieta...jak pomysle jak jej dotykał....a ona jego...jak rozmawiali sobie o róznych waznych sprawach, moze planowali przyszłość. Jak on zasypiał m yślac o niej. Jakoś to ze mnie wyłazi.... Twój facet jest za granica? Moze to dobry czas zeby się zdystansować, zobaczyć co naprawde czujesz. Ja bym chciałą zeby wyjechał miałabym wiecej czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość landyneczka
Boże vavis możemy sobie rękę podać!! Ja wyprawiam dokładnie to co mnie kiedys śmieszyło i w zawsze mówiłam, coooooooooo?? ja za facetem mam latać???????????? nigdy!!!! i co?? nie trwało długo i proszę... tak wspomnienie tej poprzedniej........... ściska mnie w gardle, ja wiem że planowali, zaręczeni byli, on chciał dziecko :( a ona ślubu najpierw to ich chyba z grubsza porózniło, podobno czekac nie chciała jak wróci z kontraktu......... Ale vavis odwróć sytuację, nas tez dotykali inni faceci......... to takie troche zaborcze....... dlatego trzeba zapomnieć o tym co było i zyc dniem dzisiejszym.... ja wiem to nie łatwe.........ale sama widzisz nikt lepszy nam sie przez ten okres czasu nie trafił :) może warto zaryzkowac po raz kolejny?? może byśmy na @ pisały bo widze że z topiku ogólnodostępnego zrobil sie nasz dialog :) co Ty na to?? albo GG??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość VAVIS
JA chętnie. Tylko mogłabys Ty podać mail, bo ja mam w mailu imie i nazwisko i nie chce tak na forum. Ewentualnie jak tez masz obiekcje to jesli mozesz podaj mi gg, a ja napisze Ci jak bede u kogoś (bo w pracy nie mam). Ciesze sie, bo tez mi tak jakoś głupio :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ok nie ma problemu!! Ja z netu korzystam tylko wyłącznie w pracy od 7 do 15 . Moje gg 4189405 a mój @ to grazkath@o2.pl szkoda, że nie masz gg taka bezpośrednia wymiana zdań najlepsza :) no ale to nic możemy sie w końcu zadowolic @ :) pozdrawiam i do sklikania :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Opiszę wam moją sytuację. Byłam z facetem 2 lata. Był moim pierwszym parnerem (nazwijmy go Daniel) sexualnym i ja dla niego byłam tą pierwszą. Było nam cudownie, wiedziałam, że jest dal mnie kimś wyjątkowym, wiedziałam również że ja jestem dla niego kimś ważnym. Wiedział doskonale, że mam więcej kolegów niż koleżanek, bo miałam specyficzne poczucie humoru, które zazwyczaj pannom nie podchodziło. Zaczął być zazdrosny i zaborczy, choć nie miał powodów. Myślałam, że wie, że jest dla mnie najważnieszy. Zamykanie pod kloszem zaczęło mnie dusić, potrzebowałam przestrzeni. Zaczął mi się wydawać przez to jakiś prymitywny, bolał mnie fakt, że nie chce mi zaufać. Na choryzoncie pojawił się jakiś facet, który zapraszał mnie na imprezę. Wiedziałam, że mu się bardzo podobam, dodawało mi to jakiegoś kopa. Stwierdziłam, że może warto zaryzykować i spotykać się z nim? Banalna sytuacja- zawsze jest łatwiej skończyć coś jak wiesz, że masz plecy- wiesz, że będziesz miała się komu wypłakać w razie czego i otoczy cię silne męskie ramię. Zerwałam z Danielem. To było straszne- prosił bym się jeszcze zastanowiła, widziałam łzy na jego policzkach, patrzył mi w oczy, widziałam jego cierpienie. Postanowiliśmy w rozejmie zrobić sobie przerwę- choć dla mnie jasny był fakt, że to koniec, że ta przerwa to tylko wymiganie się z przykrej sytuacji. Po spotkaniu z Danielem pojechałam do tego drugiego, by usłyszeć kilka słów otuchy, by mnie uwiarygodnił w tym, że dobrze zrobiłam. Płakałam u niego jak bóbr, chciałam wracać do domu. Chciałam być sama. Daniel dzwonił, pisał, próbował odwiedzać, nawet prosił o pomoc w wytłumaczeniu jakiegoś wykładu na studiach… Byłam nieugięta. Z tym drugim nie poszłam na żadną imprezę, nigdzie z nim nie poszłam- nie chciałam z nim być. Nawet nigdy go nie pocałowałam w usta- pocałował mnie kilka razy w policzek, choć próbował… Daniel wygrał- zaprosił mnie do siebie, byśmy pogadali tak po znajomości, obiecał, że nie będzie natarczywy, zrozumiał, że nie chcę tego ciągnąć. I ja się nabrałam… W mroźną zimę ruszyliśmy w miasto- odwiedzaliśmy jakieś budynki, zjedliśmy pyszny obiadek, a później… WYMIĘKŁAM!!! Był taki troskliwy, opiekuńczy, uśmiechnięty i beztroski. Był taki jak kiedyś… Dziś już mija nam 6 latek- kochanych 6 latek… z chwilą rozterki. Nie żałuję, jest cudownie! Wczoraj wręczył mi 5 ślicznych róż i powiedział, że jestem dla niego najważniesza i że bardzo mnie kocha… Mogę w pełni świadomie powiedzieć, że to był mój najlepszy wybór w życiu. Pamiętajcie o tym, że należy przypomnieć sobie z jakim człowiekiem się było. To podstawa. Czasami naprawdę warto zaryzykować… Jestem tego najlepszym przykładem! :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Andzior ale sie rozmarzyłam :) ciesze sie Twoim szczęściem i mam nadzieję że kolejne 6 i 6 i 6 i 6 latkich cudownych latek będzie :) ja też póki co twierdze, że trzeba próbować, ale do tanga trzeba dwojga on tego tez musi chcieć. A póki co to ja tak widzę, że chcę ale sie boję.... a ja czekam cierpliwie.. mam nadzieję, że w końcu zrozumie...to przeciez on do mnie pierwszy po 2,5 roku przyszedł a nie ja do niego... więc jakies przemyślenia w tym kierunku miał, bo nie sądze, że po takim czasie odzywa sie ktos do ogos bez powodu. Mam nadzieję, że za jakis czas i ja i avis powiemy to samo co TY, że uda nam sie osiągnąc pełnię szczęścia i zbudowac wszystko od nowa.. Cieszę sie i obyw więcej takich słusznych wyborów w naszych życiach było :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dziewczyny trzymam za Was kciuki- fakt- trzeba się napracować przy pełnej rechabilitacji w związku, ale rezultaty mogą dać o wiele więcej niż się na początku spodziewamy. Przede wszystkim trzeba wierzyć kobietki. I ja wierzę, że tak to się wszystko ułoży, że bananek z waszych ust nie będzie schodził! :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
JA tez Ci bardzo dziękuję. Pocieszyl mnie Twój list, masz rację, ze należy sobie przypomnieć z jakim człowiekiem sie było. Ja wiem,ze On był ok, że cos mu odbiło. Ale sie zawiodłam na nim i ciężko teraz tak zapomniec o tych złych rzeczach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
-> 1356779999 nie da się wejść 2 razy do tej samej rzeki, takie było to powiedzonko filozoficzne, które ludzie sobie teraz zniejształcają na własne potrzeby... odgrzewane kotlety są zajebiste, gdy są pikantne i pachnące, lepsze smaczne odgrzewane niż bylejakie świeżości... takie podejscie jak Ty mają ludzie, którzy idą na łatwiznę... łatwiej zbudować chatkę od podstaw niż remontować pałac... ale lepiej będzie Ci się żyć w zrekonstruowanym pałacu niż zbudowanej nowej lepiance... kiedy budujesz nowe, wydaje Ci się, że budujesz pałac, ale skoro jeden już popadł w ruinę, znaczy, że nie znasz się na budowaniu pałaców i wielce prawdopodobne, powstanie tylko lepianka... jeśli było Wam dobrze, jeśli kochaliście się, warto próbować i naprawiać... ale to jest trudne, bo ten, kto chce powrotów ma stałą naturę, ten, kto odszedł i woli szukać świeżego mięsa (kotletów?) ma niestałą naturę i będzie chciał budować lepiankę w nadzieji, że powstanie z niej pałac....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nam się nie udało. Wracaliśmy do siebie dwa czy trzy razy. Ale nie udało się z mojego powodu. Wracałam, ale tak naprawdę nie chciałam z nim być i niby byliśmy parą, ale unikałam go jak mogłam. Powroty były tylko dlatego, że on nalegał, a ja ulegałam. To znaczy - on prosił, błagał, płakał, a mi było go żal. Ale tak nie można długo - było mi z tym źle, bo poniekąd go oszukiwałam. W końcu ucięłam to na dobre. Nie udało się, bo ja nie miałam chęci, ale gdybym jeszcze kochała, to na pewno bym walczyła, do upadłego, a więc życzę powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
> Planeta Każda taka sytuacja jest inna i trzeba ja rozpatrywac indywidualnie. A człowiek jest tylko człowiekiem, ma prawo sie mylic i sie myli, ma prawo błądzic i błądzi!! Najważniejsze, żeby z tych pomyłek słuszne wnioski wyciągać!! czasami takie rozstania są potrzebne wtedy człowiek docenia co miał, co stracił i co może znowu mieć!! życie to ciągłe kompromisy i ustępstwa, docieranie i sie i dogadywanie. Nikt przeciez nie twierdzi, że będzie łatwo!! Myślę, że każdemu w życiu trzeba dać szanse!! Każdy z nas popełnia błędy mniejsze lub większe!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Strażaczka
Zaintrygowałaś mnie ... Opowiem Ci moją historię...może wyciągniesz pewne wnioski. Mam 31 lat i miałam w zyciu dwóch mężczyzn. Z pierwszym zwiążałam sie na 13 lat. Bylismy narzeczenstwem. To był bardzo burzliwy czas. Rozchodziliśmy sie powracaliśmy.Za każdym razem było tak samo. Po powrocie wielka milosc po kilku dniach szara rzeczywistosc, pozniej pieklo. Kłóciliśmy sie i za kazdym razem kazde z nas coraz bardziej sie raniło przy sprzeczkach.I tak było przez lata. Miłość i awantury powroty i coraz gorsze dni. Rozstaliśmy sie na dobre. Prosił błagał nalegał przysyłał tone kwiatów do mnie do pracy ale ja podjełam ostateczną decyzję. Teraz z perspektywy czasu wiem ze to był toksyczny związek. Kochaliśmy sie bardzo ale i bardzo raniliśmy. W obecnej chwili jestem już żoną innego mężczyzny. Moje życie po rozstaniu z byłym narzeczonym nabrało strasznego tempa. Poznałam faceta intrygował mnie odpowiadał mi był spokojny uczciwy delikatny namiętny dbał o mnie i moje potrzeby.Krótka znajomość szybka decyzja o ślubie.W chwili obecnej jestem juz matka poł rocznego chłopca. Mąż jest rewelacyjny. Jeszcze bardziej sie teraz troszczy o mnie i dziecko.Wygrałam w życiu podejmując decyzje o radykalnym rozstaniu. Były...no cóż prosił bym nie wychodziła za mąż, chciał bym wrociła bedac w ciąży nie poddałam sie. W tej chwili jak rozmawialismy mówi "wygrałaś w zyciu...ja bym nigdy nie był dla ciebie taki jak on" i co najgorsza jest sam. Strasznie sie zaniedbał i w ogole stracił chec do zycia. Robiłam wszystko by ratowAć TAMTEN ZWIAZEK NIE UDAłO SIE....CZASAMI NIE JEST WARTO "ODGRZEWAć STAREJ ZUPY BO PO PROSTU JEST NIE SMACZNA" POZDRAWIAM I PODEJMIJ WłAśCIWA DLA tWOJEGO SERCA DECYZJE. cZASAMI LEPIEJ BYć WOLNA I SAMOTNą NIż MIEć "WRZóD NA PUPIE" sORKI ZA STYL ALE SYNUś MI PłACZE. pOZDRAWIAM PA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vavis
Dzieki strażaczko za Twoja historię, no i gratuluję potomka:) My próbujemy wrócić, na razie ok, zobaczymy co bedzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do Planety
> ale lepiej będzie Ci się żyć w zrekonstruowanym pałacu > niż zbudowanej nowej lepiance... Podoba mi się Twoja retoryka :) Ale nie pomyślałaś, że można zbudować nowe piękniejsze lokum od dotychczasowego? Że lepiej żyć w zbudowanym od fundamentów nowiutkim pałacu, niż w starej obskurnej lepiance? Mam udany związek, a moja ex i tak raz na jakiś wydzwania do mnie i na prawdę jest to coraz bardziej żenujące... Porażka, nie kobita :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×