Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość _Ona25

Jak sprawić by facet sł mi święty spokój??

Polecane posty

Gość Rób jak moja koleżanka
po prostu ignoruj i żyj własnym zyciem. W jej przypadku facet łaził za nią i dalej nie daje za wygraną, blaga a nawet ryczy ale ona to olewa. szkoda tracić nerwy i czas na tłumaczenia, że nic z tego nie bedzie bo do kogoś takiego i tak nic nie dotrze jak już sobie coś ubzdurał.:o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Rób jak moja koleżanka
nawet ten koleś nas nachodził jako, ze jesteśmy jej dobrymi kumpelami i wypytywal gdzie ona jest, to jest po prostu chore!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jest taka opcja..
dodaj do listy blokowanych!!!! Tyle piszesz mu że nie życzysz sobie żadnego kontaktu i blokujesz jego nr. Koniec tematu!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Rozpowiedz wszystkim dookoła, że ma małego :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość _Ona25
On mi zaczął grozić:(( nie ważne czym... co mam zrobić? on jest chyba chory psychicznie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ferna
Nie ma złotego srodka jak pozbyc sie takiego faceta. Na kazdego porzebna jest inna metoda. Moja historia? Kolegowalam sie z chlopakiem, calkiem bez zadnych zobowiązan. Mielismy wspolnych znjaomych(blizsi moi niz jego). Do pewnego momentu wszystko bylo w porzadku. Po wakacjach swierdzil ze on jednak do mnie cos czuje. I sie zaczelo. Na pocztaku nie rezygnowalam ze spotkan, mowilam mu poprostu zeby nic nie probowal bo nic z tego nie bedzie. Nie mialam ochoty nic z nim zaczynac. Przez moment myslalam ze do niego przemowilam, znowu jakis czas bylo fajnie. Ale wtedy popelnilam piwreszy blad. Zamiast ograniczyc spotkania poporstu zaufalam ze wsyztko sie ulozy. Znowu zaczal. Tym razem juz pewniej. Mowil ze poraz pierwszy od kilku lat znalzl swoja druga polowke. Ze jestem dla niego idealna. Zebym mu zaufala. Mowil tak przez rok. Ja nie moglam juz go sluchac. Zaczelam ostrzej na to reagowac. Mowilam ze razem nic nie stworzymy bo do niego nic nie czuje. Mowilam szczerze ze nie mam juz ochoty sie z nim widywac. Zaczelam uciekac. Wszystko zaczelo sie psuc. Probowal buntowac znajmocyh przeciwko mnie. Jest osoba bardz wplywowa i powszechnie lubiana, wiec nie mial z tym wiekszych problemow. Przez pewien moment mialam wrazenie ze obrocil wszystkich przeciwko mnie, za to ze nie chce sprobowac z nim byc. Byl nachalny.Kiedy nie chcialam sie z nim spotkac stal przed klatka i na mnie czekal. Przychodzil z kwiatami, przepraszal niewiadom za co. Mowil ze chce mojego szczescia. Wykorzystalam to. Pewnego razu, zmeczona bardzo po roku toksycznej znajmosci, kiedy znowu probowal na mnie wplynac, wybuchnelam placzem na srodku ulicy. Plakalam i mowilam ze juz nie moge dac sobie z tym rady. Ze nic od niego nie chce. Zeby dal mi wreszscie swiety spokoj. Wtedy go ruszylo. Powiedzial ze nie chce mnie krzywdzic i skoro tak jest, to on juz nie bedzie. Pozegnal sie ze mna i wyjechal do pracy za granice. Jeszcze kilka razy probowala ze mna zlapac kontakt ale przypomnialam mu co mi obiecal. Teraz minelo 1,5 roku od tamtego momentu. Nadal mamy tych samych znajmoych. Musimy sie z nimi spotykac na zmiane. On nie chce sie ze mna widywac. Uwazam ze to dobre rozwiazanie. Troche na tym ucierpialy moje stosunki z przyjaciolmi ale mam wreszcie psychiczny luz. Ostatnio znalzezlismy sie razem nawet w jednym samochodzie a potem na wspolnej imprezie. Nie rozmawiamy ze sobą. Troche mi żal tej znamojości bo na pczatku swietnie sie dogadywalismy.. Wiem ze nieustaniie proboje znalezc sobie jakas dziewczyne. Ostatnio nawet przez dluzszy czas kogos ma. Ja mam chłoapaka juz od 1,5 roku. Jestem szczesliwa, bo wiem ze go kocham z wlasnej woli. Czasami tylko nieslusznie porownuje ich starania. Mysle , ze chyba juz nikt tak bardzo o mnie sie starc nie bedzie, co nie znaczy ze dla mojego obecnego chlopaka jestem obojetna.. Poporstu, wiem ze mu bardzo zalezalo. Gdybym odwzajemnilala jego uczucia mogalby to byc piekna milosc. . Dzisiaj juz wiem, ze nie mozna dawac nikomu nadzieji dopki samemu nie jest sie pewym. Czasami trzeba byc drastycznym i w slowach i w czynach, zniechecac kogos nawet najgorszymi sposbami, wlasnie po to by uniknac podobnej sytuacji, by nie skrzywdzic.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość aaaaccccvvvvv
Ehhh smutne to, ale prawdziwe. A mam pytanie. Jak rozumiem, gościa który upierdliwie szuka kontaktu po zerwaniu, prosi, błaga o powrót, daje kwiaty i inne pierdoły widzicie jako kogoś nieatrakcyjnego, często żałosnego. Często do takiego tracicie szacunek. Zgadza się? A co z takim, który przyjmie z honorem zerwanie i odejdzie i nie będzie o nic prosił, czasami tylko się odezwie w jakiejś sprawie nie powiązanej w żaden sposób z uczuciami. Bo czasami odzywam się do byłej w jakiejś sprawie, ale zawsze rozmowa jest czysto formalna i bardzo grzeczna, bez żali, bez wspominania, wypominania. I zastanawiam się, czy może to być dla niej upierdliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nie sypiam z komiczne
mim zdaniem trzeba fizjologicznie. Odstraszy na pewno jak bedzie cos proponowal odpowiadac a) nie moge isc do kina - mam hemoroidy i nie moge wysiedziec b) nie moge isc do klubu - pekaja mi piety i mam grzyba miedzy palcami wiec nie moga zalozyc tych szpileczek c) nie moge isc do restauracji - mam ostra biegunka, tak ostra ze juz od rana 3 razy musialam prac bliezne d) nie nie wyjde - mam nie umyta glowe bo skonczyl mi sie ten szampon przeciwlupiezowy gwarantuje ze po 2 tyg. da spokoj

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość PATIIIIIiiiiiiii
aaaaccccvvvvv Ehhh smutne to, ale prawdziwe. A mam pytanie. Jak rozumiem, gościa który upierdliwie szuka kontaktu po zerwaniu, prosi, błaga o powrót, daje kwiaty i inne pierdoły widzicie jako kogoś nieatrakcyjnego, często żałosnego. Często do takiego tracicie szacunek. Zgadza się? A co z takim, który przyjmie z honorem zerwanie i odejdzie i nie będzie o nic prosił, czasami tylko się odezwie w jakiejś sprawie nie powiązanej w żaden sposób z uczuciami. Bo czasami odzywam się do byłej w jakiejś sprawie, ale zawsze rozmowa jest czysto formalna i bardzo grzeczna, bez żali, bez wspominania, wypominania. I zastanawiam się, czy może to być dla niej upierdliwe. bylam z facetem 5 lat i mam teraz od kiilku miesiecy nowego. moj byly odzywa sie do mnie czasem czysto formalnie bo pomagam mu czasem tlumaczyc dokumenty z jezyku ktory swietnie potrafie. jak jestes grzeczny i odzywasz sie czystko po kolezensku to wspaniale, nie jest to w ogole upierdliwe a wrecz mile :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ferna
aaaaccccvvvvv Ehhh smutne to, ale prawdziwe. A mam pytanie. Jak rozumiem, gościa który upierdliwie szuka kontaktu po zerwaniu, prosi, błaga o powrót, daje kwiaty i inne pierdoły widzicie jako kogoś nieatrakcyjnego, często żałosnego. Często do takiego tracicie szacunek. Zgadza się? A co z takim, który przyjmie z honorem zerwanie i odejdzie i nie będzie o nic prosił, czasami tylko się odezwie w jakiejś sprawie nie powiązanej w żaden sposób z uczuciami. Bo czasami odzywam się do byłej w jakiejś sprawie, ale zawsze rozmowa jest czysto formalna i bardzo grzeczna, bez żali, bez wspominania, wypominania. I zastanawiam się, czy może to być dla niej upierdliwe. Ja osobiście, przez caly okres mojej chorej sytuacji widzialam chlopaka jako kogos bardzo zalosnego. Czasami nawet zastanwialam sie jak to mozliwe, zeby mogl sie tak ponizac i przede mna i przed wsyztskimi znajomymi. Ale czasami to tylko ja tak myslalam. Duza czesc znajomych uwazala ze to takie piekne, tak sie starac. Ale wtedy chyba nie pomysleli co ja czuje. No a teraz? Teraz po tym dlugim okresie, jakby sie mogl normalnie do mnie odzywac chyba bym byla zadowolona. Ale przyjal inna postawe, widocznie mu pomaga. Ja nie nalegam, wczesniej caly czas powtarzalam ze on do szczescia nie jest mi potrzebny, nie zmienilo sie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×