Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Synowa numer 2

Mieszkanie z teściami - czy jest ktoś komu to nie wyszło bokiem

Polecane posty

Gość cysia24
Osobiście jestem zdesperowana. Zamieszkałam z teścami rok temu ze względu na to, że obydwoje studiujemy. Obecnie ukończyłam uczelnie, ale mój mąż ma jeszcze przed sobą dwa lata nauki. Osobiście wkurza mnie, że jest facetem, a jedynie podjął decyzje podjęcia pracy na okres wakacyjny i tym samym dalej studiuje w trybie stacjonarnym - czyli jednym słowem nie mamy kasy. Teściowa jest OK, choć wielu moich znajomych (i ja sama) uważa ją za oschłą kobietę. Jej podejście jest również pesymistycznie, a ja osobiście patrzyłam do tej pory na świat pozytywniej. To dosyć specyficzna kobieta. I tu pojawia się problem. Teściowa posiada swoje zdanie, wielokrotnie musiałam siedzieć cicho, bo przecież jesteśmy na ich garnuszku. Dodam, że też jestem osobą z temperamentem, posiadam własne zdanie i lubię wolność - niestety w tym przypadku została mi ona odebrana. Wewnętrznie czuję się źle, cały czas na coś narzekam i wiem, że problem tkwi właśnie w tym, że w domu teściów czuję się po prostu jak intruz. Przez 4 lata na studiach mieszkałam z dala od rodziców, usamodzielniłam się i taki powrót do mieszkania z kimś z innego pokolenia jest dla mnie po prostu męczący. Dodam, że mąż mnie nie rozumie. On nie rozumie tego co czuję. Wiem, że w obowiązku jest by bronić tych, którzy dali mu życie, ale przecież ma teraz nas - mnie i córkę. Czy wy też macie takie uczucie jakby ktoś podciął wam skrzydła? Z mężem mogę rozmawiać na wszystkie tematy, ale nie na ten jeden. Czuję się zagubiona nie mam się komu wyżalić, bo wszyscy moi znajomi, którzy posiadają dzieci wiążą jakoś koniec z końcem, ale są 'na swoim'.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nigdy nie mieszkalam z tesciami. Choc moze patrzac wstecz z perspektywy czasu to dalabym rade. Moja tesciowa byla bardzo fajna. Chcialam ja nawet wziac do siebie na stare lata. Wyszlo inaczej. Ten topik czytam raczej pod katem jaka ja bede tesciowa bo to juz niedlugo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość po_butem_tesciowej_i_babki
my hmmm... Ja mieszkam z facetem (bez slubu, bo ciagle ma komornikow na koncie) i nasza 2 dzieci malych u jego rodzicow. mY Z dziecmi w 1 pokoju a na gorze jego brat z zona maja dla siebie cala kuchnie na gorze, lazienke i pokoik dla syneczka!!!!! Super... na razie milczę ale ile mozna wzieli kredyt na mojego u jakijs znajomej z providenta i nie splacaja i on teraz ma komornika! ludzie do wszystkiego sie wpie.... w co mam ubrac corke na dwor, a to ze buty trzeba jej kupic na zime, tak jakbym sie sama nie domyslila ze zima idzie czekam tylko na wyplate to ja wezme do sklepu i kupimy po co te durne komentarze z ich strony???? Tamta synowa (po slubie sa) jest bee, zla, len, bez pracy itd.... jak bylam w ciazy to przy mnie na nią gadali a teraz sobie mysle ze i na mnie gadaja, nie umiem sie stawiac, walczyc o siebie i o swoje ale one okradaja mnie z macierzynstwa, z prywatnosci (wchodza do pokoju "naszego" bez pukania), mam tego dosc, Jak mowie swojemu ze jestem nieszczesliwa odkladjmy cos na swoje idzmy to on nie widzi problemu ;( dzieci nie zabiore jemu bo on je kocha a dzieci kochaja jego, jest dobrym facetem i tata ale czuje ze tesciowie + babka zniszcza mnie i ten zwiazek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a ja mieszkam sama. Miałam to szczęście, że rodzice kupili mi mieszkanie, bo zawsze twierdzili że młodzi powinni mieszkać osobno i żyć po swojemu. Tylko problem jest taki, że mojemu facetowi do mieszkania ze mną się nie spieszy. Oboje jesteśmy w okolicach 30-tki, pracujemy, razem ponad rok. On mieszka ciągle z rodzicami. Kiedy zapytałam go, czy zamierza wyprowadzić się kiedyś z domu, odpowiedział że narazie nie wie, że trudna decyzja, że czuje się rozdarty, że w zasadzie takie mieszkanie nie jest złe, bo np. obiad masz gotowy po pracy. Zamurowało mnie. Z jednej strony myślę, że może to pytanie padło za wcześnie a z drugiej dziwi mnie fakt, że nie dąży do samodzielności. Ja mieszkania z rodzicami sobie nie wyobrażam, a co dopiero z teściami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widze, ze w Polsce ludzie sa czasami dalej zmuszeni do mieszkania z tesciami/rodzicami. Napewno sa rozne doswiadczenia, ale to ogolnie chyba nie jest dobre. W panstwie w ktorym mieszkam to nie jest praktykowane. Wychowywalam sie tutaj, i moi rodzice nie pozwoliliby na takie rozwiazanie. Tutaj nawet na tymczasowych zasadach jest to widziane jako robienie komus duzego klopotu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja 2 lata juz mieszkam z tesciami ktorzy mnie nie akceptuja praktycznie wogole ze mna nie rozmawiaja. Cala rodzina byla przeciwna naszemu malzenstwu i pokazali to na slubie. Babcia meza stwierdzila ze nie przyjdzie na slub i nawet nam zyczen nie zlozyla bo wzielismy cywilny, a mojej tesciowej powiedziala ze jest "pol tesciowa". Jak mowie cos o mojej mamie przy tesciowej to wywraca oczami jakby ja diabel opental. Meza kocham i mimo ze jak w kazdym malzenstwie mamy drobne spiecia wiem ze on mnie tez kocha. Bardzo mnie to ich zachowanie boli, bo nie jestem zla kobieta , a ich syn jest ze mna szczesliwy. Czuje sie tu jak tredowata. Nie mamy dzieci bo moj maz chce je miec dopiero jak sie stad wyprowadzimy , ale to jeszcze dlugo potrwa mam czasem wrazenie ze to sprawka tesciowej bo kiedys cos napomknelam o dziecku i nie miala zbyt wesolej miny krotko mowiac. Jest mi ciezko psychicznie, a moj maz raczej tego nie rozumie. Czesto mysle o tym by odejsc i nie wiem ile tak wytrzymie... Musze znosic docinki i glupie usmieszki calej rodziny meza i znajomych moich tesciow i ich dzieci (znajomi meza). Mam wrazenie ze oni tylko czekaja az w koncu sie rozstaniemy . Nie zapomne gdy szczesliwa ze biore slub z moim mezem opowiadalam tesciowej o przygotowaniach a ona do na to do mnie : " lata mi to". Myslam ze bedziemy przyjaciolkami ze bedzie jak w domu. To wszystko bardzo mnie niszczy psychicznie, boje sie cokolwiek zrobic bo caly czas widze na ich twarzach nie zadowolenie. Czasem zaluje tego malzenstwa moglismy sie rozstac nie musialabym sie przynajmniej tak meczyc, te mysli czesto wracaja gdy sie klucimy z mezem wtedy juz calkiem uwazam ze nie jest warto to znosic. Czasem nawet juz mi sie nie chce zyc czemu musze placic tak wielka cene za to zeby byc szczesliwa. Naprawde nie kiedy juz nie mam sily.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mieszkam z teściami 3 rok i jestem załamana.... przed slubem mieliśmy pieniądze na wkład własny na mieszkanie ale teście chcieli żebyśmy z nimi zamieszkali a mąż nie chciał mieszkać w bloku tylko w domu. /Niestety zgodziłam się na ich propozycje... Cały dom przystosowaliśmy pod nasze potrzeby i wpakowaliśmy 100tys w remont łazienki i wyposażenie. MAmy oddzielne wejscie kuchnie i łazienkę ale to i tak prowadzi do konfliktów. Przed ślubem wydawało mi się że są normalni al oni chcieli żeby wszystko było po ich myśli pomogali w remocie a teraz potrafia wykrzyczeć że tyle dla nas zrobili. Jestem osoba niezależna i cenię swoja prywatność i niecierpię sytuacji kiedy wpada teściowa a raczej nasłuchuje kiedy wracam do domu z pracy i zaraz do mnie leci i zgląda. Podczas naszej nieobecności oprowadzała sąsiada po naszych pokojach jak sobie zrobiliśmy... chwaliła się naszą pracą. Narasta we mnie frustracja... początkowo mąż mnie nie rozumiał ale wreszcie przejrzał na oczy kiedy jemu wykrzyczeli że to oni są u siebie!!! a my nie mamy nic do powiedzenia. tyle pieniedzy w ten dom władowaliśmy!!! planowałam dzieci 2 lata po ślubie ale teraz nie chce ich mieć.. nie w tym domu!! Powiedziałam mężowi że jeżeli chce mieć dzieci to musimy się wyprowadzić a jeżeli nie to ja się wyprowadzę. Nie chce stawiać mu warunków ale psychicznie mnie wykańczają. Zabrzmiało to jak ultimatum ale inaczej nie potrafię jak do tej pory praca jest dla mnie odskocznią a z teściami od roku nie rozmawiam. widujemy się na świeta.. ale dla mnie i to jest zbyt dużo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Masz ochotę na nowe znajomości, ciekawe tematy, intrygujące dyskusje przebiegające w dobrej atmosferze, wobec tego chciałabym zaprosić Cię na profesjonalne forum ogólnotematyczne KATHARSIS. U nas znajdziesz to wszystko, a może i więcej...miłe wytchnienie od codzienności. Znajdziesz u nas dobrą zabawę w pięknej oprawie! Zapewniam, że WARTO! http://forumdyskusyjne y0 pl/ W miejsce spacji wstaw kropki ;) Pozdrawiam i czekam na Ciebie! (Jest możliwość zareklamowania swojej strony, Forum, Bloga..etc.)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Cześć, To może i ja opiszę swoją sytuację. Jesteśmy z mężem prawie rok po ślubie i mieszkamy z moimi teściami. Teście mają dwu piętrowy dom z czego nasze są dwa pokoje na ostatnim piętrze (sypialnia i taki pokój telewizyjny) na tym samym piętrze mają sypialnie też teściowie i babcia męża. Kuchnia i łazienka piętro niżej wspólna. Niby na początku było wszystko ok, choć cały czas czułam że nie mam prywatności. Rodzice męża są w porządku niby do niczego nam się nie wtrącają, gorsza babcia która zawsze musi powiedzieć to co myśli... To jest strasznie irytujące gdy co chwile słyszysz że ona by zrobiła to inaczej (nawet wieszanie skarpet na suszarce). Masakra:/ Przed ślubem mąż obiecywał że jeśli będzie mi coś nie pasować to się wyprowadzimy, a teraz wszystko się zmieniło. Mąż mówi że rodzice dom nam przepiszą i że on nie chce się przeprowadzać do bloku, jak już to do innego domu, no ale skąd w wieku 27 lat zdolność kredytową na kupno domu...;/ do tego on uważa że rodzice nie poradzą sobie w utrzymaniu tego domu jak zostaną sami i on będzie musiał im pomagać pomimo tego że ma jeszcze siostrę, która tylko przyjeżdża minimum dwa razy w tygodniu z dzieckiem siedzi cały dzień, obiadki zajada, kawki popija i teściowie muszą jej pomagać bo wynajmuje z mężem mieszkanie... Przykro mi bardzo bo przed ślubem były inne ustalenia z mężem:(:( Mówiłam że nawet mogę pójść na kompromis i zostać w tym domu, bo nie jestem taka żeby zostawić rodziców samych z opłatami. Ale chciałam żebyśmy zrobili sobie osobno to drugie piętro tzn osobną kuchnie łazienkę i pokoik dla w przyszłości planowanego dziecka. Ale mąż uważa że to nie potrzebne, bo babcia gotuje na co dzień obiady i jeśli ja chce to ja mogę gotować (jemy wszyscy razem obiady codziennie). Mam trochę tego dość bo nie czuje się w tym domu jak mąż z żoną tylko jak małe dzieci męża rodziców:(:( Nawet jak prosiłam męża żeby drzwi do naszej sypialni wymienić na pełne (bo mamy przeszklone) to cały czas jest z tym problem, że te drzwi są dobre i chce zakleić tylko szyby :( Już sama nie wiem może przesadzam ale strasznie mnie to w środku męczy i czasem mam nawet myśli o rozwodzie:(:(:( Doradźcie mi proszę co robić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
do prawie synowa, wiem o czym piszesz, ale jeżeli chcesz jakoś wybrnąć z tej sytuacji to przede wszystkim Wy musicie być razem w takich decyzjach. My też nie mieliśmy łatwo, mieszkaliśmy chwilowo i u rodziców i u teściów, wszędzie była masakra, nie jesteśmy konfliktowi, ale nie mieliśmy za dużo kasy i wszyscy traktowali nas jak dzieci. dodatkowo mieliśmy małe dziecko. Uznaliśmy, że na pierwszym miejscu my a potem reszta. w wieku 22 lata (oboje) wynajęliśmy mieszkanie będąc praktycznie bez kasy i z 3 letnim dzieckiem. wynajęliśmy je miesiąc po tym jak dostałem stałą prace (biurową w firmie) na umowę o pracę, było ciężko, zarabiałem trochę ponad płacę minimalną, ale zacząłem dorabiać (na początku na czarno) , żona tez gdzie tylko się dało dorabiała, dostałą staż i jakos wszystko zaczęło się układać, ale była obawa na wynajmowanym bo niestety właściciel był niepewny :( szału nie było, ale na drobne przyjemności i wyjazdy (max bieszczady w obskurnym domku, ale bylismy razem szczęśliwi) udało się coś zarobić. bardzo dużo pracowaliśmy, nawet raz z powodu przemęczanie spowodowałem wypadek (tylko ja w nim uczestniczyłem). po jakimś czasie pojawiło się drugie dziecko, ale dawaliśmy radę. udało mi się zmienić pracę, moje dorabianie przekształciło się w działalność, 4 lata temu kupiliśmy duże mieszkanie na kredyt na zadbanym osiedlu. Mam stała pracę, oprócz tego wspólna działalność z żoną i osobno żona też jeszcze ma swoją działalność, trzeba się napracować ale nie jest źle. Kończąc i odpowiadając na Twój post - od momentu wyprowadzenia sie na wynajmowane wszyscy się na nas po obrażali, czekali na każde nasze potknięcie (bo mieliśmy mało kasy), ale my cały czas trwaliśmy przy swoim, jak wzięliśmy kredyt, było jeszcze gorzej - po prostu coraz mniejsza władza nad nami i wpływ na nas :) teraz relacje są poprawne i nic ponadto, ale nam to odpowiada. moze nie mamy drogiego samochodu, nie jeździmy na wakacje za granicę, ale z perspektywy czasu byłbym się wstanie nawet jeszcze bardziej poświęcić, jeżeli by trzeba było, żeby mieć tę swobodę, którą teraz mamy. nic za darmo, ale cisza, spokój i robienie u siebie tego co sie chce są po prostu nie do przecenienia!!!! mam w d***e kiedy pozmywam, posprzątam, czy w niedzielę robimy pranie czy cokolwiek! robimy co chcemy, nie wspominając już o tym że fajnie jest jak żona chodzi w haleczce bez bielizny po domu rano :P bo to nasz dom :0 życzę powodzenia i uważam że każde młode małżeństwo musi mieszkać samo, wychowałem się w domu wielopokoleniowym ale nie polecam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak czytam to nie wierzę że tacy ludzie są bezwzględni, ja miałam fajnych teściów, oboje nie żyją. Nigdy w nic się nie wcinali miałam wolną rękę, jak o coś teściową czy teścia poprosiłam to z przyjemnością mi pomogli, oboje byli wyjątkowymi ludźmi, nie faworyzowali mojego męża jeszcze jego ustawiali. Potem poszliśmy na swoje nawet jak nas odwiedzali to było ok, ja też taką teściową będę jeśli zobaczę że moje dzieci są szczęśliwe w związku to pokocham synową czy zięcia jak własne dzieci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Nusia22
Hej. Jestem tu nowa ale mam nadzieję ,że mi podpowiecie co zrobić bo już ręce opadają. Jestem w bardzo podobnej sytuacji do niektórych z Was. Postaram się opisać moją sytuacje w skrócie . Mianowicie ... Jestem z narzeczonym na etapie przygotowań do wesela( został nam miesiąc) mieszkamy z naszą roczną córeczką oraz moim tatą który w weekendy jest niemożliwy ( ma problemy z alkoholem) . Między nim a narzeczonym już nieraz były kłótnie niekiedy o byle co bo mój ojciec po wypiciu jest bardzo natarczywy a niekiedy o grubsze rzeczy.. Staram się jakoś zawsze załagodzić sytuacje ale P (narzeczony) już nie jest taki uległy jak kiedyś . Powiedział,że po weselu on nie będzie tu mieszkał( i teraz najważniejsze )ALBO wyprowadzam się z nim do jego matki i ojczyma (ma dom , który ma niewykończone piętro i możemy je wyremontować i tam mieszkać ) ale nie chce się wyprowadzać od rodziców do rodziców bo to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę (chyba ,że mnie wyprowadzicie z błędu jeśli się mylę) ALBO wynajmujemy mieszkanie i jak to mowi P na nic nam nie starcza oprócz na jedzenie i na styk na opłaty . Tak naprawdę mnie i mojej córce jest u mojego ojca dobrze gdyby nie te weekendy , bardzo mi pomaga w tygodniu . Jestem między młotem a kowadłem też już mam serdecznie dość ale nie wyobrażam sobie żyć na styk a z drugiej strony jeśli chodzi o teściów .. Samej nie byłoby mi miło gdybym się dowiedziała ,że moja córka wyprowadza się ode mnie i wprowadza do rodziców jej męża . Mam nadzieję ,że zrozumiecie w jakiej jestem sytuacji i poradzicie mi coś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a co tu radzić? skoro nie zaczęłaś swojego życia od zdobycia zawodu, kwalifikacji, dobrej pracy, pieniędzy (przynajmniej na depozyt) tylko od wystawienia tyłka, zajścia w ciążę i dzieciaka to musisz teraz się tułać po rodzicach i być uzależniona od humorów tatusia i konkubenta jak sobie pościeliłaś tak będziesz spać!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
widzę, że gosc pod moim postem to chyba jest pod kazdym wzgledem boski . Nie dalam tylka wyobraz sobie tylko tak planowalismy bo pozniej moglibysmy wgl dziecka nie miec . Takich super rad to raczej nie udzielaj ludziom skoro sie widocznie na zyciu nie znasz :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie dalam tylka wyobraz sobie tylko tak planowalismy bo pozniej moglibysmy wgl dziecka nie miec . xxx to trzeba było sobie zrobić od razu trójkę czy czwórkę - na zapas i w razie choroby czy śmierci któregoś z nich denne tłumaczenie tłuka, który tylko nogi umie rozkładać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Według mnie powinniście iść na swoje. Albo wynajem albo kredyt. Bezsensu jest wyprowadzać się od jednych rodziców do drugich. Wpadniesz z deszczu pod rynnę moim zdaniem. Czasem warto żyć skromnie ale mieć spokojną psychikę i luz bo u siebie to zawsze u siebie. Ja w przeciwieństwie do Ciebie mam gorzej bo mój mąż się uparł że ze swojego domu się nie wyprowadzi i koniec.:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zgadzam się z komentarzem powyżej, lepiej skromniej a spokojniej :) jakby mi mąż powiedział że nie wyprowadzi się ze mną to już by nie był moim mężem (chyba ze nie było by nas stać na wyprowadzkę i osobne mieszkanie). Czasem jak to czytam to nie wiem po co te niektóre małżeństwa - na pierwszym planie związek na drugim dzieci a na trzecim rodzina - tak ja to wiedzę z moim mężem. Trzeba dbać najbardziej o związek, bo jak się żadna tragedia nie stanie to będzie się z tą osobą do końca życia - rodzice wiadomo że umrą wcześniej, dzieci wyjadą Ci za granice i z czym zostaniesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do komentarza powyżej: Nas byłoby stać na kredyt i mieszkanie osobno, tylko właśnie mój mąż się uparł że rodzice wkrótce przepiszą nam dom i po co brać kredyt. A co gorsza gdybyśmy się wyprowadzili to teściowie sami nie utrzymaliby tego domu, musielibyśmy im pomagać a wtedy to już nas nie byłoby na to stać... Jestem w czarnej d... bo nie mam już argumentów na męża:( To że nie ma prywatności to go nie przekonywuje:( My jeszcze dzieci nie mamy a już takie problemy... co będzie potem:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość lolo 1976
Mieszkam z teściami od 19 lat. Przepisali gospodarstwo na męża i mnie. Jesteśmy uwiązani jak psy przy budzie i nie możemy tego sprzedać, bo oni mają dożywocie. Non stop mają jakieś pretensje do nas . Teść powiedział swojemu synowi,że " mamy orać gałęzią pole ",gdy kupiliśmy inny pług (używany) tak wszystkiego zazdroszczą. Zero prywatności. Non stop kontrola i jak nas nie ma to zapraszają kogo bądź i chodzą po posesji , i robią"kontrolę". Chcieliśmy oddać im gospodarstwo ale oni nie chcą , bo jak powiedzieli :"nie dadzą nam spokojnie żyć". Męża mam wspaniałego i zawsze mnie broni. Gdyby nie On dawno już bym oszalała. Uciekajcie od wspólnego mieszkania jeżeli macie możliwość. Teście zabrali nam całą radość życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jedna z moich kuzynek do dzis mieszka z matką. Ma 40 lat i dwójke dzieci, ale jej matka dalej traktuje ją jak smarkacza. Młodszy brat kuzynki nie popełnił juz tego błędu. Ja z moimi rodzicami wytrzymuje ok. 2-3 dni. Z matka partnera wytrzymuje ok. 3 godziny. Tyle mam do powiedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam dopiero kombo! Nie dość, że teściowa, to jeszcze teściowa teściowej! Ogólnie mieszkamy w składzie: babcia narzeczonego (ma mieszkanie swoje obok, ale całe dnie spędza tu), jego rodzice, siostra z córką plus na noce chłopak, my z naszym dwulatkiem. Czasami jeszcze przychodzi druga siostra z czterolatkiem. Studiowałam, ale teraz tylko ja jestem bezrobotna, zajmuję się dziećmi i domem, tylko nie gotuję. Na początku zajmowałam się tylko szkołą i dzieckiem, nic mnie nie obchodziło. Kłóciłyśmy się o wychowanie dziecka dosłownie o wszystko. Ale pojawił się pewien problem u narzeczonego i nikt nie zwrócił na to uwagi oprócz mnie, a sprawa była bardzo poważna. I chyba wtedy mnie doceniła, dała więcej swobody, po prostu nauczyłyśmy się ze sobą rozmawiać. I ja też poczułam się swobodniej. Widzę też, że potrzebna jest moja pomoc, czy zaprowadzić dziewczynkę do szkoły, czy zakupy, sprzątanie. Chociaż wolałabym chodzić do pracy i prowadzić swój dom wiem, że pewnie przychodziłabym często na kawę bo to weseli ludzie, po czasie okazało się, że są spoko, musieliśmy się nauczyć razem żyć. Jestem im wdzięczna za pomoc i wiem, że gdyby potrzebowali pomocy na starość to bym zrobiła dla nich to samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak się im podlizujesz a facet nawet się z tobą nie ożenił - więc to nie są twoi teściowie tylko obcy ludzie!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×