Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Synowa numer 2

Mieszkanie z teściami - czy jest ktoś komu to nie wyszło bokiem

Polecane posty

Gość mikamikado
ja mieszkam z teściami na jednym podwórku, to tak jakby razem . Są to naprawdę przemili ludzie ale ciągle plącząca się i przyłażąca teściowa wyłazi mi już bokiem, mimo tego że jak mówię nie mogę narzekać na jej charakter. Dla zdrowia psychicznego lepiej mieszkać w bezpiecznej odległości od jednych i drugich rodziców . Tak uważam :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ewella102
Witam Liliankę, z tym spaleniem to może przegięcie. Wpisz wątek poszkodowanych teściowych bądż teściów i zmykaj ze swoimi "3 grosze" Zgadzam się z moimi poprzedniczkami. pozdrawiam ;-)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"poszkodowanych"..? :D - nie ma przesłanek, do wyciągania takich wniosków na mój temat. Może jestem już teścióweczką, może nie - ale na pewno nie jestem w żaden sposób "poszkodowana".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ja na poczatku
skoro macie taki stres z tesciami i brak warunkow jak tu pisza niektore to po co jeszcze robicie dzieci?? nie lepiej oszczedzic i pojsc na swoje zeby wychowac dzieci w normalnych warunkach? nie lepiej siedziec na dupie u tesciow, nawalac jak to zle i uzalac sie ze nie mozna zrobic prania we wlasnej pralce. jak z was dupy wolowe to zawsze bedziecie mieli pod gorke. my zebralismy kase z wesela i wyprowadzili sie daleko od obojga rodzicow. na poczatku bylo ciezko ale teraz mamy dom z ogrodkiem, fakt ze czesciowo na kredyt, ale po zaplaceniu rat spokojnie starcza na zycie. nie rozumiem par ktore nic nie maja a zaczynaja od dziecka zaraz po slubie. moge wspolczuc wam tesciowych ale waszej glupoty nie zrozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maggata
tesciowie mieszkaja z nami juz pnad dwa lata mieszkamy na przedmiesciach chicago...juz jestem na krancu wytrzymalosci. Nasz mieszkanie jets bardzo male mamy tylko jedna sypialnie ktora zajmuja tescie i pokoj dzienny (w ktorym spim my) polaczony z kuchnia..tak wiec ZERO prywatnsci, bo pokoj dzienny nie ma korytarza tylko od razu sa drzwi do mieszkania...to jest straszne bo jak chce pobyc sama to musze sie schowac do lazienki... a czasami to po pracy po prostu nie chce mi sie wracac do domu i wtedy siedze jeszcze kwadrans czy 3 w samochodzie zeby pobyc sama...moje zycie sexualne hmm coto takiego?!! ...Moja tesciowa byla chora na raka ale jest juz zdrowa z czego sie bardzo ciesze bo jest naprade kochana kobieta i tsc tez jest ok ale wieci po zyciu juz ponad dwa lata jak sardynka ja juz nie moge juz mnie wszystko denerwuje...to ze ona czasmi sie wtraca w to jak powinnismy sie odzywiac , to ze nigdy nie moge spokojnie poogladac Tv bo albo tesc cos nuci-bez przerwy-albo ktos cos do mnie gada...drze sie z kuchni wlasnie wtedy jak ja ogladam film...ja juz tak maze o wlasnej kuchni...oPrywatnosci o byciu na swoim...ale najgorsze jest to ze moj maz chce z imi mieszkac...kiedys rozmawialismy na ten temat i mowilam mu co czuje on zreszta widzi jak to sie na mnie odbija,,jestem coraz bardziej zla bo frustracja bierze gore...ok kiedys owil ze tak jak tylko bedzie mozliwosc i bedziemy im w stanie pomucto sie wyprowadza..ale ostatnio zmienil zdanie ...niedlugo planujemy kupic dom w innym stanie daleko stad i on chce zeby oni jechali z nami...bo chce sie nimi zajac no tak ale oni nie sa jeszcze tacy starzy i schorowani zeby sami nie mogli a zreszta maja piekny dom w Polsce ktory niszczeje bo jest nie zamieszkany....ja juz to widze jak oni z nami pojda to juz tak bedzie do konca... juz tak bym chciala byc mama ale teraz mni to przeraza bo ona czasami juz mnie poucz jak wychowywac dzieci i juz to robila jak nawet jeszcze nie planowalismy dzieci to co to dopiero bedzie jak sie nam urodzi koszmar...co ja mam zrobic rozmawiac z ezem czy z teciowa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość araara
Jeżeli Twoja teściowa jest mądrą kobietą to zaryzykowałabym rozmowę z nią. Mąż Twój pewnie czuje się w obowiązku zabrać ich ze sobą, bo mieszkają teraz z Wami i tworzycie rodzinę dwupokoleniową. Pewnie myśli, że jak ich zostawi samych to będzie złym synem. Dobrze to o nim świadczy ale nie wróży Wam łatwego życia. Dlatego dobrze byłoby gdyby jego matka albo ojciec powiedzieli mu że nie będą z Wami mieszkać i bardzo dobrze poradzą sobie sami. Gdyby to wyszło od nich, on poczułby by się zwolniony z obowiązku mieszkania z nimi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maggata
...Rozmawiałam z moja mamą (ona mnie świetnie rozumie bo całe życie mieszka z tesciową--przypłaciła to poważnie zdrowiem ) i też twierdzi ze powinnam porozmawiać z teściowa albo jakoś jej to delikatnie zasugerować, dać do zrozumienia...ja tez uważam ze oni sami sobie poradza jeszcze zdrowie mają dobre...wiadomo ze kiedys na starośc i tak z nami zamieszkają bo nie wyobrażam sobie oddawać rodzicow do domu stacow (co jest szalenie popularne w USA)ani jego ani moich...Rozmawiałam z męze, pod koniec roku, wrzesień-pażdziernik..oboje dostaniemy lepsze prace -lepszą płace i wtedybedziemy w stanie pomóc teściom z czynszem. Mówiłam mężowi i zgadza się na szczescie, że nie bedziemy już mieszkać jak sardynki...na niego ten ścisk tez negatywnie działa..jdenerwuje sie i czasami-czesto ma juz dosc tego matkowania i tych pytan (co robicie?gdzie idziecie?kiedy wrocicie? gdzie byliscie?).. Wiec trzymajcie kciuki bo zamierzam pogadac z tesciowa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Za miesiąc wychodze za mąż, moj narzeczony chce mieszkac z rodzicami ja sie tego boje bo sie nie dogaduja ale nie stac nas nawet na wynajem jakiegos mieszkania bo ne pracujemy a narzeczony studiuje na 1 roku jestem w ciązy i boje sie tego jak to wszystko sie potoczy tesciowie wobec mnie sa bardzo mili ale czy bedzie tak samo jak sie do nich wprowadze tego newiem;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość madzia1313
witam, mieszkam z teściem i ten człowiek doprowadza mnie do szału. wszystko co zaproponuję jest złe i niedobre. chcę się budować, ale mój mąż nie chce bo jest najmłodszy i w dodatku to jedyny synuś, dlatego tatus pokłada w nim ostatnie nadzieje że doprowadzi tą ruderę do stanu używalności. JA NIE CHCĘ Z NIM MIESZKAĆ i nie wiem co mam z tym zrobić...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nestor511
A ja z teściami mieszkam już prawie rok, i jak dotąd nie mieliśmy żadnych problemów - aż do teraz. Okazało się że teściowie kompletnie nie liczą się z naszym zdaniem, tj. mnie i męża. Któregoś dnia wracamy do domu, a w ogródku biega sobie sporych rozmiarów piesek (tak teściowa mówi na niego) rasy doberman... Kiedy zapytaliśmy co to ma znaczyć, teściowie odparli że to tylko pies a oni zawsze chcieli mieć psa - i chyba nie muszą pytać nikogo o zgodę aby takiego nabyć... Pies okazało się został im podesłany przez znajomą, która znalazła go podczas spaceru. Sądząc z wyglądu pies nie jest już młody i kompletnie nie może odnaleźć się w nowym otoczeniu!!!! Dodam że jestem uczulona na wszelkiego rodzaju zwiarzątka i z wielkim oburzeniem z mężem zareagowaliśmy na tą sytuację. Nie wiem naprawdę co już robić bo oni kompletnie nie liczą się z naszym zdaniem... Poradźcie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mieszkająca 4 lata
Zgadzam się ze wszystkimi, którzy są stanowczo na NIE. U mnie sytuacja wyglądała bardzo podobnie jak w przypadku Rybki21. Mój mąż (który jeszcze wtedy nie był mężem) zaproponował wspólne zamieszkanie z jego rodzicami. Początkowo ujął mnie argumentem, że dzięki temu będziemy mogli zaoszczędzić na wymarzone wesele, więc zgodziłam się. Dziś, po ponad 4 latach: MINUSY -znienawidziłam teściową -zachorowałam na nerwicę -nasze życie uczuciowe i intymne prawie wygasło PLUSY +zaoszczędziliśmy na spore wesele +zaoszczędziliśmy na wykończenie własnego mieszkania (oczywiście samo mieszkanie na kredyt) Więc drogie dziewczęta, same wybierzcie, co wolicie. Nie chcę opisywać rzeczy, które wyprawiały się przez 4 lata mieszkania razem, bo mało kto by uwierzył, natomiast jedno jest pewne - zawiodłam się na mężu, który jak wielu przypadkach poprzedniczek okazał się synkiem mamusi, która jest ważniejsza ode mnie. Mam nadzieję, że wyprowadzka na swoje (za 2 miesiące) okaże się nowym etapem w naszym życiu, i że powrócą relacje z początku naszego związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIE RÓBCIE TEGO!
Ja mieszkam z teściową i jej rodzicami 5 lat, mieszkanie co prawda metrażem większe niż niejedna willa ale jednak nie moje. Nie bede pisac wszystkiego bo nie ma tyle miejsca, dopoki nie bylo dziecka bylo okej, od 2 lat, czyli od kiedy urodzila sie mała, MASAKRA! Mam prezent od teściowej-ciężka nerwicę. Zastanawiam się, jak mogłam byc taka naiwna 5 lat temu i myslec ze wszystko bedzie okej, teraz szukam pracy i chyba po pierwszej wyplacie pobiegne do banku błagajac o kredyt:) Dobrze, że mój mąż ZAWSZE wstawia się za mną, ale i tak jest koszmar!!! Nie róbcie tego Kobietki!!! Nie popelnijcie tego błedu co ja! Do konca zycia bede tego zalowac, bo z wesolej, otwartej baby zrobila sie sfrustrowana synowa;) Pozdrawiam i życzę wytrwałości innym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIE RÓBCIE TEGO! ps.
i jeszcze cos...pod zadnym pozorem nie dajcie soba pomiatac, ja nigdy nie bylam zbyt asertywna, ale teraz jestem mistrzem świata asertywnosci (jedyny chyba plus). Bez względu na to jaki ferment bedzie potem, zawsze walcze o swoje, bo jak tego nie robie, to po pierwsze jad zżera mnie od środka co jest niezdrowe, po drugie trzeba stawiac pewne granice i bronic wlasnej niezaleznosci/prywatnosci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumila
Mieszkam 17 lat z teściami nad głową. Nie dawno skończyłam terapię u psychologa. Mam silną nerwicę dzięki teściowej właśnie.I najgorszemu wrogowi bym tego nie życzyła.Teściów wręcz nienawidzę i tylko dlatego do tego doszło ,że nie potrafili uszanować naszej prywatności.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość NIE RÓBCIE TEGO! - DOROTA
Bogumiła 17 lat to naprawdę sporo...rozumiem, że nie da się tego zmienic w najbliższym czasie? Trzymaj się mocno, wiem co to silna nerwica, koszmar po prostu, najgorsze jest dla mnie to, że mogę chodzic po lekarzach, leczyc, ale nie mogę zmienic głownej przyczyny...przynajmniej nie teraz. Chciałabym powiedziec: "musimy dac jakoś rade", bo musimy ,choc czasem jest cięzko..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Dorota 17 lat sporo i o te 17 za dużo.Terapia pomogła mi bardzo.Nie zmienię teściowej ale za to mogę zmienić siebie i małymi kroczkami uczę się tego choć nie jest łatwo.Często myślę ,że mogłabym zrobić jej krzywdę i nie byłoby to dla mnie żadnym problemem.Skończyla się moja dobra wola i cierpliwość. W tej chwili stać nas na kawalerkę ale myślimy już o synu który wkracza w dorosłość i nie chciałabym ,żeby przechodził to co ja dzisiaj.Mam takie hasło przewodnie:Lepszy koniec ze stresem ,niż stres bez końca.Szkoda ,że tyle lat musiało upłynąć nim to zrozumiałam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Rozumiem, co masz na myśli pisząc, że mogłabyś zrobic jej krzywdę...to straszne, ale czuję to samo, człowiek jest doprowadzany do tak ekstremalnych emocji że trudno je opanowac...ja staram sie ostatnio nie nakręcac tak bardzo, powiem swoje i nie myslę o tym za długo bo próbuję sobie przepowiedziec że ona nie jest warta tego, żebym jeszcze bardziej podupadła na zdrowiu:/ ale długo będę dochodzic do siebie po tym wszystkim... wierzę tak bardzo w to że jeszcze trochę i będziemy "na swoim" że już nawet kuchnie sobie upatrzyłam hehehe;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Dorothor to powinno być dla ciebie lekarstwem chwila ,gdy się wyprowadzisz?A jak długo się tak męczysz? Moja teściowa od kilku lat jest śmiertelnie chora ,co wcale nie przeszkadza jej wykanczać mnie. Moja dobra wierząca koleżanka podsunęła mi modlitwę o pozbawienie się nienawiści do bliżniego,odmawiam modlitwę 2 miesiąc i naprawdę wierzę,żę zaczyna działać. Nawet jak zaczynam myśleć o teściowej to bez szybkiego bicia serca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Przez te wszystkie lata spędzone z teściową zawsze gdy nie zgadzała się z moim zdaniem mówiła-CHYBA ŻARTUJESZ- a dziś te jej słowa wracają do niej z moich ust.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mieszkam z tesciowa 5 lat, jak sie wyprowadze to na pewno bedzie to dla mnie lekarstwem, nawet nie potrafie sobie wyobrazic tej wolnosci. piszesz o Bogu, mnie tesciowa zniechecila nawet do niego...codziennie siedzi kosciele, Radio Maryja i Trwam praktycznie cały czas jest właczone, a ona potrafi soba zameczyc psychicznie niejedna osobe...brzydze sie tym po prostu. Nie rozumiem, skad u ludzi taka chec i determinacja w wtracaniu sie i kontrolowaniu czyjegos zycia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zmartwiony:(
Witam drogie Panie, Planujemy z narzeczoną pobrać się w przyszłym roku, do tej pory wszystko układało się super dopóki nie przyszło do ustalania tego gdzie zamieszkamy... Ona chce zamieszkań u swoich rodziców, ja u swoich do czego usilnie ją namawiałem, dopóki nie przeczytałem od deski do deski tego tematu:/ wydawało mi się że zajmując osobne piętro z osobnymi łazienką kuchnia 3pokojami osobnymi opłatami itp. będę potrafił wyregulować swoich rodziców tak żeby nie wtrącali się w nasze sprawy. chyba sie pomyliłem jak czytam Wasze opinie:/ zwłaszcza że to piętro po 10 latach zwalnia moja siostra z mężem i dziećmi bo już nie mogą wytrzymać. ale mi wmawiają że dam sobie rade bo mam większy wpływ na mamę co i mi się tak wydawało. Moja kochana narzeczona boi się tego że będą się nam wtrącać że nie będzie miał co ze soba zrobić jak będę w pracy itp ja ją rozumiem i teraz nie wiem co zrobić, nie stać nas na osobne mieszkanie przynajmniej póki ona nie pracuje a to może potrwać jeszcze rok czy dwa, u mnie mamy całe mieszkanie u niej jeden pokój i do wykończenia kuchnia oraz łazienka... najgorsze jest to że moi rodzice po tym jak zbudowali dla nas dom wyremontowali itp zostaną z tym sami... a my będziemy się cieśnić u niej:/ (na dodatek od niej miałbym znacznie dalj do pracy ale nie jest to najbardziej znaczący argument) czuje ze siostra chce żebym się tam sprowadził żeby jak nie wytrzymmy było na mnie ze ich zostawiam :/ kicha ale nie dam skrzywdzić mojej narzeczonej to jest najważniejsze. i c tu robić... wybaczcie że to tak chaotycznie opisałem :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Po slubie to tylko
Mieszkac w swoim mieszkaniu i zyc na wlasny rachunek. Inaczej to zabawa w dom doroslych dzieci na koszt rodzicow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Żle się dzieje,jak rodzice traktują dzieci jak polisę ubezpieczeniową.Moja rada jest taka,abyście zamieszkali u Twoich rodziców na początek i odkładali każdy grosz na swoje mieszkanko.Jeśli będą oddzielne mieszkania,to pół biedy.Najważniejsze to od początku ustalić wspólnie zasady i granice .Ale nie mieszkajcie dłużej jak 3 lata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moja tesciowa byla super babka zanim nie urodzilo sie dziecko i nie zaprosilam jej na rok do nas , zeby pomogla jak wrocilam do pracy jestem strzepkiem nerwow niedlugo wyjezdza a ja zostane teraz naprawde mama (tesciowa przejela paleczke, bo ja jestem niemadra dziewczyna i wszystko robie zle)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zgadzam się z Bogumiłą, chyba lepiej zamieszkac na osobnym piętrze, a nie macie możliwości zrobienia jakiegoś osobnego wejścia na Wasze piętro? To też będzie wyznaczało jakąś granicę...ja mam podobną sytuację z teściami jeśli chodzi o "zostawienie ich". Kiedyś myśląc o własnym mieszkaniu miałam wyrzuty sumienia, że będą musieli sobie radzic sami, teraz już się tym nie przejmuję bo zrozumiałam że to nasze życie (w sensie moje, męża i dziecka) i mamy prawo sami decydowac o sobie i jeśli chcemy byc sami, oni juz o tym nie powinni decydowac. I ja wiem że sobie poradzą. Asia5545 wiem co czujesz...mam ten sam problem, ale Twoja teściowa niebawem wyjeżdża i powoli dojdziesz do siebie:))) powodzenia:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onna1979
czesc dziewczyny! ja wlasnie jestem zalamana i... troszke przerazona. Mame mojego przyszlego Meza widzialam tylko raz przez kilka dni. I byla mila, ale czulam sie ciagle pod ostrzalem jej wzroku- bardzo mnie obserwowala itd. Czulam sie troszke niezrecznie. A niedawno byla u nas w mieszkaniu pierwszy raz w odwiedzinach. Na poczatku pokazalismy jej mieszkanie i wspolnie zasiedlimy na kawke w salonie. Po jakims czasie panowie bylo czyms zajeci, a ona zniknela ... zobaczylam ze jest w naszej sypialni-drzwi byly otwarte- specjalnie chcialam sprawdzic czemu tak dlugo- wiec poszlam obok do toalety- zerknelam a ona-przeglada nasza szafe!!! Fakt ze przegladala strone mojego Narzeczonego, ale bez przesady! Udalam ze nie zauwazylam nic, ale uwazam ze to bylo po prostu niestosowne- tam sa takze moje rzeczy a w ogole co to za akcja. Jak chciala mu zrobic jakis prezent czy miala jakis inny powod wystarczylo poprosic, a nie grzebac komus w szafie. Na zakupach nawet jak cos ogladalam to tylko patrzyla mi na rece co biore itd. Jakas masakra. Moj Narzeczony jest bardzo zzyty z mama, jest jej ulubionym synem, itd. Wiem ze martwi sie pewnie o niego, mnie nie zna itd ale sa jakies granice. Bardzo bym chciala zachowac w przyszlosci dobre relacje z jego mama, ale jak dalej bedzie to nie wiem. Moj narzeczony wspominal kiedys rodzice chca zebysmy z nimi kiedys zamieszkali-ja od poczatku mialam watpliwosci co do takiego mieszkania w jednym domu z tesciami-choc w oddzielnym mieszkaniu z osobnych wejsciem. Teraz po tej sytuacji wiem ze nigdy sie na to nie zgodze. Czuje ze chyba nie bedzie latwo- dobrze ze na razie mieszkamy daleko od siebie, choc sa plany mieszkania w jednym miescie razem, bo Narzeczony jest bardzo zzyty ze swoja rodzina. Powiedzcie, chyba nie jestem przewrazliwiona...ale troche przeraza mnie to wszystko, bo nie chce konfliktow, a to dopiero poczatki naszego wspolnego zycia:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Witam. Nie jesteś przewrażliwiona ,myślisz jak najbardziej prawidłowo.Twój przyszły mąż powinien uświadomić sobie ,że zakłada nową rodzinę i mamusia musi odejść na dalszy plan jeśli to Wy macie być szczęśliwi. Czytając Twoje przemyslenia śmiem twierdzić,że w Waszym przypadku wszystko potoczy się dobrze. Grzebanie po naszych szafach jest pasją mojej teściowej.Po ostatnim powrocie z urlopu nie było inaczej.Przez nią sama zachowuję się jak nienormalna. Zamykając szafy ustawiam kluczyki w jednakowym położeniu ,a kiedy wracam różnie to wygląda, a ostatnio rozssypała drobne elementy i nie wszystkie udało się jej pozbierać,tym się jeszcze bardziej zdradziła. Każdego wieczoru wyobrażam sobie,że wygrywam w totka i kupuję mieszkanie na drugim końcu miasta. A wtedy zostawiam te szafy niech grzebie k...a do woli. Wierzę ,że moje marzenie kiedyś się spełni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×