Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Synowa numer 2

Mieszkanie z teściami - czy jest ktoś komu to nie wyszło bokiem

Polecane posty

Gość Bogumiła
Teraz zrozumiałam,że mój problem przy Twoim to pikuś.Szczerze Ci wspólczuję i doskonale Cię rozumiem. Podobno najgorszy typ teściowej to tesciowa wdowa i teściowa matka jedynaka. Nie myślałam ,że nawet na odległość teściowa może wykończyć psychicznie. Po co kobieto stresujesz się świętami,po prostu nie jedż i tyle ,może w końcu coś wkońcu zrozumie. Ale sporo tu winy Twojego partnera ,to On powinien zrobić z Nią porządek.Życzę Wam powodzenia. A to ,że spotykasz się z Jego dziećmi to bardzo dobrze o Tobie świadczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcelina5
Pytanie z tematu - tak, mnie nie wyszło bokiem (i oby tak zostało). Mieszkam z teściową (bez teścia) od roku i żyję całkiem dobrze. Oczywiście są niedogodności, na przykład nie możemy do siebie krzyczeć przez całe mieszkanie jak teściowa śpi, raczej unikamy seksu jak ona jest w domu (na szczęście chodzi spać dużo wcześniej), czasem prosi o coś, co mi nie pasuje ale nie odmawiam, nie ma takiej swobody jak u siebie itp. Ale to są rzeczy, które przy odrobinie dobrej woli da się załatwić. Powiem więcej - nawet gotujemy wspólnie dla całej trójki. Plusy są takie, że dość szybko oszczędzamy na własny kąt. Wcześniej wynajmowaliśmy mieszkanie, ale opłaty nas zjadały... Nie piszę tego bynajmniej, żeby powiedzieć, że wszystkie dziewczyny narzekające na teściowe nie mają racji, bo oczywiste, że wszystko zależy od charakteru. Ale chcę pokazać, że czasem może być ok :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Marcelino 5:) Zgadzam sie z Toba, ze duzo zalezy od charakteru i umiejetnosci dogadania sie, ja zawsze bylam osobą ugodową, która nie wchodzi nikomu w droge...przez pierwsze 2 lata było okej, dopiero sie posypało jak się dziecko pojawiło...a nawet w ciąży, może to śmieszne ale nawet nie mogłam w ciąży obejrzec filmu z gatunku Fantasy (ktore lubie) bo tesciowa wchodziła do pokoju co 2 minuty że mam to wyłączyc bo mi się potwór urodzi! To zabawne ale jak się słyszy ciągle (tym bardziej w ciąży) może denerwowac...a w końcu zlądawała z nami w szpitalu jak rodziłam żeby "dac w łape" lekarzowi...nie chciałam jej więcej widziec. W domu nie mogłam przesunąc łóżeczka pod lampe bo zaraz była sccena że na pewno na córke żyrandol spadnie...to są rzeczy z gatunku tych "zabawnych" bo o tych mniej juz mi sie nawet pisac nie chce... Wczoraj był przełomowy dzień, powiedzieliśmy teściowej że myślimy o przeprowadzce juz na poważnie i kiedy tylko dostanę pracę uciekamy stąd...oczywiście jej argumentem było to że powinniśmy byc wszyscy razem, i ona zna takich, którzy się wyprowadzali i potem rozwodzili...mój mąż jeszcze miał osobną z nią rozmowę później. Kiedy podsłyszałam kilka dodatkowcyh argumentów to teraz już jestem pewna że to będzie dobry wybór, nie mam wyrzutów sumienia. I czekam dziś na kolejne...jeszcze się z nią nie widziałam. Ale nie dam się:) Nie wyobrażam sobie, że przez resztę życia ktoś będzie mnie kontrolował...a jak moja córa urośnie to już w ogóle miałaby przechlapane...;) Pozdrawiam wszystkich.:)))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marcelina5
Dorothor, ja też taka jestem :) Dlatego wolę zrobić coś, czego tak naprawdę nie bardzo chcę w imię dobrych relacji. Mogłabym narzekać na pewne rzeczy typu brak swobody, trochę ciasnoty, konieczność brania pod uwagę trzeciej osoby w wielu codziennych sytuacjach itp. Ale to wszystko jest do zniesienia. Przy tym wcale nie mam takiej sytuacji, że jakoś się bardzo z teściową przyjaźnię. Przeciwnie, jest troszkę dystansu, ale nie wchodzimy sobie w drogę. Nie mamy na razie dzieci, więc nie wiem jakby teściowa zachowywała się w takiej sytuacji. Ale wyobrażam sobie, jak takie niby śmieszne gadanie może denerwować, zwłaszcza w ciąży. Swoją drogą zastanawiam się, skąd w ogóle biorą się takie pomysły? Wyłączanie filmu bo się potwór urodzi mnie kompletnie rozwaliło :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Marcelino 5 po kilku latach znika coś takiego jak dobra wola a w miejsce sympatii do tesciowej pojawia się nienawiść której nie sposób się pozbyć z braku tej dobrej woli właśnie.Kiedys też byłam osobą bardzo ugodową teraz wiem ,że nie bylo warto.To przez jej zachowanie staję się osobą wredną co wcale mi nie przeszkadza w kontakcie z nią ,daje mi to siłę do obrony przed jej atakiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość onaaa1979
Witajcie! Dzieki za odpis. Moj Narzeczony widze, ze jest za mna i jak poruszalam temat mieszkania osobno to mowi ,ze mnie rozumie ze bede mogla czuc sie skrepowana mieszkajac z jego rodzicami , widze ze jest bardzo za mna, tylko jeszcze teraz czeka go rozmoiwa z rodzicami, bo widze ze oni sa przekonani ze bedziemy kiedys z nimi mieszkac i bedzie to duzy zawod dla nich. Wiecie my juz jestesmy po 30. Ja od wielu lat jestem samodzielna, mieszkam sama od lat i sie sama utrzymuje( czyli rzadze sama:), Narzeczony takze pracowal caly czas tylko mieszkal z rodzicami przeZ wiekszosc czasu. I naprawde chce dalej takiej samodzielnosci i na pewno nie dam soba rzadzic, tylko nie chce konfliktow bo wiem ze moj M bardzo kocha swoja mame i fajnie by bylo jak bysmy mialy dobre relacje. Myslalam wczesniej ze moze nie bylby to zly pomysl mieszkac z jego rodzcami w przyszlosci ( na razie mieszkamy w innym miescie sami ale myslimy o powrocie w nastepnych kilku latach). Moi rodzice nie zyja, oni sa bardzo zzyta rodzina, pomagaja sobie, widze ze to fajne, ale teraz po tym co czytalam o mieszkaniu z tesciami , wysluchalam historie kolezanek i watek tutaj, doswiadczeniach z szafa- to wiem ze to zly pomysl. Na razie zdecydowalam sie zamykac sypialnie jak tylko beda tesciowie, jak sytuacja z zagladaniem do szafrk sie powtorzy poprosze Narzeczonego zeby porozmawial z mama ze jesli chce cos zobaczyc to niech nas poprosi to pokazemy itd. Bede powtarzala ze oni sa goscmi i nie pozwole nic pomagac. Mam nadzieje ze to zadziala:) Jak tak slycham Was dziewczyny to naprawde straszne takie sytuacje. Mam nadal nadzieje ze moja tesciowa jednak taka nie bedzie- wiem ze nie mozna tlumaczyc grzebania w czyis szafkach- tlumaczy ja tylko to, ze lubi robic zakupy wszelakie- ciuchy itp i w tym mojemu M-a moze jeszcze mnie sie krepuje a chciala mu cos kupic. Trzymajcie sie dziewczyny! I nie dawajcie sie! Badzcie mile ale nie dawajcie soba rzadzic. Przeciez mamy swoja godnosci znamy swoja wartosc!:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Barbar10
Witam, Ja mam za miesiąc zaplanowany ślub, a ciagle nie doszlam do porozumienia z narzeczonym o do mieszkania. Ja mieszkam a mieście i on wynajmuje mieszkanie, myslalam że po slubie wprowadzę się do niego i będziemy dalej je wynajmowiali przynajmniej do czasu aż nie rozpoczniemy budowy bo ja mam własną działkę. Mój nareczony natomiast chce abym wprowadziła się do iego do rodziny na wieś, gdzie mieszkają jego rodzice, chora siostra i babcia. On obiecał rodzicom że wybuduje dla nich wspólny dom, ale ja sie nie zgodziłam więc zmienił zdanie. Teraz mówi że wybudujemy się obok jego rodziców. Ale zanim to się stanie musimy na pewno pomieszkać jakiś czas razem. Poza tym jego tata ma prawo jazdy a mama nie, a nie wiadomo jak on długo będzie mógł prowadzić samochód(ma 60 lat). Wyglda na to że będizmey musieli pózniej im pomagać, na dodatek jego stary dom wymaga remontu. Jak widzicie ta sytuację...?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to kwestia gustu
o litości ale historie jak z piekła rodem :) ja teściowej nie lubię, ale takich akcji nie miałam Zalazła mi za skórę pare razy to ograniczyłam kontakty, ochłodziłam relacje i widuję ją bardzo rzadko choć mieszka jakieś 300-400 m od nas. Mieszkamy na szczęście oddzielnie. A zaszła mi za skórę za takie rzeczy jak: początek znajomości mojej i męża a ona zwracala się do mnie imieniem jego eks, opowiadała o niej przy większym gronie (szok dla mnie - z takim brakiem kultury się nie spotkałam), kilkakrotnie powiedziała, że mój mąż już nic z domu nie dostanie w sensie mieszkanie czy pieniądze, choć ja mam swój majątek (wystarczający mi w zupełności) i nigdy ale to nigdy nie poruszłam tematu majątków (potem jak poznałam teściową i szwagierki bliżej to zrozumiałam jej obawy, oceniła mnie swoją miarą po prostu - sama rości sobie prawa do majątku swoich teściów), wykrzyczała kiedyś męzowi, że to jej powinien robić prezenty a nie mi, mimo tego, że mamy urządzone mieszkanie to przynosiła jakieś rzeczy do domu (np,. duze kwaity) - skonczyło się, jak mąż jej to odniósł. Nie widuje sie z nia jak nie musze. Teraz napewno nie zobacze jej do konca roku, w świeta też nie odwiedze. Postanowiłam nasze relacje zmrozić ;) Barbar10 NIGDY SIĘ NA TO NIE ZGÓDŹ bedziesz zalowac do konca zycia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Palinka_7
Martwią mnie Wasze posty, choć zdaję sobie sprawę, że takie sytuacje mają miejsce i mogą mieć miejsce w moim przypadku. Ja jeszcze nie jestem mężatką, ale mieszkam z narzeczonym już 2,5 roku - na szczęście w akademiku w dużym mieście ze względu na studia i pracę. Jakieś pół roku temu teściowie oznajmili narzeczonemu, że oni nam wyremontują "górę" i po ślubie wrócimy do nich. Początkowo uznaliśmy, że nie ma szans, żebyśmy z nimi mieszkali. Ale czas mija, człowiek zastanawia się poważnie nad najlepszym rozwiązaniem. Mamy inne opcje, ale jest to najlepsza opcja ze względów finansowych, ponieważ w ciągu paru lat spokojnie zdążylibyśmy uzbierać pieniądze i wybudować domek. Sytuacja po krótce wygląda tak: Narzeczony po rozmowie ze mną rozmawiał ze swoimi rodzicami. Powiedział im o naszych planach, przyjęli je bez żadnych sprzeciwów, z tym że ich podejście wygląda następująco: "Nie przejmujcie sie, mieszkajcie u nas, nie macie stałej pracy, skończcie najpierw studia a nie myślcie o budowie swojego domu, przecież u nas będzie wam dobrze". Włączyła mi się czerwona lampka, bo może i pracy stałej nie mamy, ale studia to już kończymy, ślub za 1,5 roku, więc uważam, że trzeba z góry dać im do zrozumienia że to sytuacja PRZEJŚCIOWA! Chcą nam wić gniazdko i wiem że to z troski, że chcą żebym czuła się u nich dobrze, ale nie chcę żeby wykładali kasę, robili nam luksusy, bo wolę przewegetować jak w akademiku kolejne lata niż żeby mój ukochany zobaczył "jak dobrze jest u rodziców" i nie chciał się budować... Bo wtedy z mojego rycerza może stać się maminsynkiem :( "Prawie Teściowie" jak na razie są całkiem nieźli. Nie wtrącają się w nasze sprawy, można na nich zawsze liczyć, choć staramy się nie nadwyrężać ich dobroci. Staramy się cenić ich zdanie, pytamy o rady i to się świetnie sprawdza bo nie rzucają nam tysiącem "złotych rad" nieproszeni. Są inteligentnymi, ciepłymi osobami. Czuję, że mnie lubią i ze wzajemnością. Dlatego właśnie boję się strasznie, że nasza przeprowadzka do nich może popsuć nasze relacje. Mam nadzieję, że osobny pokój kuchnia i łazienka wystarczą, aby nawzajem nie wchodzić sobie z butami w życie. Myślę, że wspólne mieszkanie i brak prywatności jest tak samo stresujący dla rodziców jak i dzieci. W końcu to ja będę obcą osobą w ich domu i mam nadzieję że nie zamienię się w ich mniemaniu w "intruza" ;) Trzymajcie za mnie kciuki, ja trzymam za te z Was, które chcą uciekać na swoje :) Pozdrawiam :*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość vaniliowabubu
koszmar!! mieszkam z teściami 2,5 roku,na początku było cacy,z czasem znienawidziłam ich,w łazience wiecznie syf,teść zrobi kupę i nie sprzatnie szczotką-już po nim nie sprzątam,a jak myje gary to lepiej zeby tego nie robil bo trzeba poprawiac itp itd zero prywatnosci, nawet w toalecie, ktos je w kuchni i słyszy jak inny robi kupe-dramat,tesciowa wrzuca w kurzajace 3 grosze.... mąż nie zgadza sie na wynajem bo zaczelismy budowe i musimy oszczedzac,kłocimy sie,ja poroniłam m.in. z nerwów, tesciowa chodzi do psychologa, nie gódż się na to never!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jshysu
Mam super tesciowa, ale nigdy nie chcialabym z nia mieszkac. W swoim domu lubie robic tak jak chce i nikt mi nie ma prawa sie do niczego wtracac. Wiec mamy z mezem wlasny dom, a tesciowa, mieszka bardzo daleko, a moja mama jeszcze dalej i wszystko jest cacy. Przyjada, obwiedza, i pojada szczesliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mi mieszkanie z teściami wychodzi bokiem od prawie 2 lat. Wiadomość o tym, że jestem w ciąży spadła na nas jak grom z jasnego nieba - w końcu brałam od dawna regularnie tabletki antykoncepcyjne - a tu proszę. Mieszkaliśmy wówczas w akademiku, studenci - ja pracowałam ale mąż (wtedy chłopak) nie miał takiej możliwości. Od razu zadecydowałam, że wynajmujemy mieszkanie. Niestety, z jednej pensji musieliśmy odkładać kasę nie tylko na wyprawkę dla dziecka ale również na okres macierzyństwa (nie należał mi się zasiłek). Po namowach chłopaka, na miesiąc przed rozwiązaniem, zamieszkaliśmy u jego rodziców. Zajęliśmy piętro, niestety kuchnia była wspólna na parterze - co doprowadzało mnie do szału. Brud taki, że po otwarciu lodówki można było puścić pawia, brudny kosz na śmieci postawiony obok talerza z obiadem, na stole - to norma - robale i smród. Mimo, że gotowaliśmy na zmianę, nie mogłam jeść tego świństwa, które z ochłapów gotowała teściowa. Moje jedzenie smakowało im, jednak chyba z przekory, udawali, że im nie smakuje. Po kilku miesiącach urządziliśmy sobie kuchnię na piętrze - meble "z odzysku", lodówka i gazówka używane - odkupione. Dopiero wtedy trochę odżyłam. Teściowa teraz opiekuje się naszym synkiem - niestety, nie chce siedzieć z nim na górze, "u nas", więc dziecko co dzień wygląda, jakby wytarzało się w węglu, taki mają na dole syf (chociaż teściowa uważa się za SANEPID chodzący!). Jest mi z tym źle, jednak jak tylko wychodzimy z inicjatywą posprzątania im, czy zwracamy uwagę, że syn jest bardzo brudny, to oni się obrażają twierdząc, że mają bardzo czysto. Musimy syna zostawiać z babcią bo na opiekunkę po prostu nas nie stać a żłobki mamy dostępne tylko prywatne (cena taka sama jak opiekunki). Doceniam, że mam z kim dziecko zostawić, jednak jest mi z tym bardzo źle. Nie zrezygnujemy z pracy - mąż dopiero zaczyna swoją "zawodową karierę" a ja, z racji przeprowadzki do innego województwa, musiałam zacząć wszystko od nowa. Uważam, że dla przyszłego dobra naszej trójki, musimy rozwijać się zawodowo - nie sztuka rzucić pracę i wychowywać syna nie zapewniając mu żadnej lepszej przyszłości... Co do wybryków teściowej - nie raz zauważyłam, że przeszukiwała nam nasze szafki, półki, dokumenty (nosi bardzo brudne kapcie, które wszędzie zostawiają czarne ślady na podłodze - stąd nie raz widziałam udeptane ścieżki do naszych prywatnych szafek (nawet z ciuchami!) Do tego zdarza się mojej "świętej za życia" teściowej mieć ciągi alkoholowe. Pali tez jak smok (kilka miesięcy walki o to, żeby nie paliła przy dziecku!). Teść jest alkoholikiem i ma swoje ciągi, które mogą trwać nawet miesiąc - potem kilka miesięcy przerwy, przy dobrych wiatrach. Teściowa nas okłamuje w sprawach syna - on jest alergikiem i trzeba uważać, co mu się daje do jedzenia - ona nam wmawia, że nic mu "swojego" nie daje - później wygadując się, że jednak tam coś zjadł i może przez to syn ma uczulenie... Rozpisałam się i straciłam wenę bo jest jeszcze sporo kwestii, które nas różnią a pewnie i tak zaraz podsumujecie mnie jako niewdzięczną synowa, która uważa się za księżniczkę... Moja konkluzja - nie jest dobrze mieszkać z teściami - jak najdalej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość do bólu
Witajcie Ja mieszkam z teściową od 16 lat .Sielanka wspólnego miezkania zaczęła m isię odbijać czkawką już po 2 latach, kiedy to doszło do ślubu i chciałem podjąć kilka swoich decyzji (dotychczas mieszkałem nawet nie u żony -gęba w kubeł ) również bardzo szybko się okazało, że moja żona wynosi postać "mamusi" na wyżyny bóstw i bożków. Przyszło na świat dzieciątko no i..... my jako rodzice wiemy o dzieciach i wychowaniu tyle co "mamusia" ma brudu za paznokciem i tak jest do dzisiaj. W między czsie urodziła się druga córcia od paru lat po prostu walczę z żoną o to aby się wyprowadzić, no ale cóż, w odpowiedzi ciągle słyszę tylko ;"ja mamy samej nie zostawę" .Każdy spór kończy się zemstą ze strony teściowej njgorsze jest to, że gdy brakuje porozumienia między mną a teściową ta zaczyna odgrywać się na starszej córce , a gdy próbuję stanąć w jej obronie kończy się to na kłótni z żoną (mama moje guru). Pocieszeniem dla mnie jest tylko stwierdzenie, które usłyszałem kiedyś do pewnego starszego człowieka "Mieszkając z teściową człowiek zasługuje sobie na niebo bez modlitwy" jest jeszcze kilka przysłów , które moża dla otuchy przytoczyć "co nas nie zabije to nas wzmocni" itp .Wszystkim , którzy wiodą ten przeklęty żywot życzę wytrwałości i .... powodzenia !!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Przed ślubem pomieszkiwałam
u przyszłych teściów. Po ślubie miałam sie przeprowadzić do mojego narzeczonego na stałe, tzn. do domu jego rodziców. To co przeżyłam przed ślubem było koszmarem. Chociaż mieszkałam krótko, to ci ludzie zniszczyli mnie psychicznie. Dawali mi do zrozumienia, że jestem biedna, leniwa (miałam pracować u nich w foliach, a nie miałam na to sił po pracy, poza tym jeszcze studiowałam ). Okazało się również, że mój narzeczony jest okropnym mamisynkiem , najważniejsze było to, co mama powiedziała. Widząc całą sytuację, nie zgodziłam sie na wspólne mieszkanie po ślubie. Narzeczony z kolei uważał, ze nie moze być z kobietą, która nie ma świetnego kontaktu z jego matką ( wymagałm ode mnie, bym stała sie jej przyjaciółką,a ja nie potrafie sie zwierzac obcym osobom, które w dodatku tak zle mnie trakuja). Mój związek sie rozpadł. Teraz, z pespektywy czasu, uwazam, że dobrze, ze tak sie stało. Dziewczyny, nigdy nie zgadzajcie sie na wspólne mieszkanie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zięciunio
Witam, ja mieszkam ze zjeban ymi teściami od ponad roku i już nie daję rady, rzygać mi się na nich chce, nienawidzę ich i czekam niecierpliwie kiedy ich zabraknie...stare brudasy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć mieszkam z teściami:-(od 1.5 roku. Teoretycznie mamy do dyspozycji piętro (2 pokoje) z oddzielną kuchnią i łazienką problem polega na tym, że korytarz na parterze jest wspólny. Teściowa z nami nie rozmawia ogólnie sytuacja w tej rodzinie jest na tyle chora i skomplikowana, że trudno się w to zagłębić nawet mi a mam z nimi do czynienia 7 lat:-(. W domu nie czuje się swobodnie nigdy nie wiem czy ktoś wlezie mi do pokoju a na domiar zległo mój narzeczony/chłopak w każdym bądź razie jeszcze nie mąż i zastanawiam się czy w ogóle ma najgłupszą i najbardziej prostacka siostrę na świecie. W sumie ludzka głupota i buractwo wcale mi nie przeszkadzają dopóki nie mam z tym bezpośredniej styczności a tu niestety mam tego tyle ze nawet najbardziej tolerancyjni by tego nie znieśli. Ciągle przesiaduje u mamusi razem ze swoim dzieciakiem no a co gorsze jak mnie nie ma myszkują mi po pokojach. Stresuje mnie ta cała sytuacja zwłaszcza że przez większość czasu jestem sama bo mój luby pracuje za granicą i przyjeżdża raz w miesiącu dopóki był na miejscu byli jak by mniej natrętni a teraz ciągle przyłażą i zaglądają mi po katach (dosłownie) początkowo było to nawet trochę śmieszne ale teraz jestem tym zdegustowana a jak mam gości to nawet zażenowana. nie umawiam się ze znajomymi w domu bo czuje się nieswojo. To taka skrócona mocno przypudrowana wersja tego co przechodzę. I co wy na to? Czy jestem przewrażliwiona?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alexis Colby
Ja mieszkam z teściami od 17 lat:( Na początku było całkiem nie żle ale teraz to czasami nie do wytrzymania. Ja się trochę już wyciszyłam i na niektóre sprawy nie zwracam po prostu uwagi. Przemilczam. Mam podobnie jak moja poprzedniczka. Dom prawie 300m2 a my plus trójka dzieci dusimy się na około 40m2.Czasami mam dość ale nie mamy dokąd pójść.Dobrze,że chociaż łazienkę mamy swoją bo z nimi bym nie dała rady. Chciałam dużo opisać ale straciłam wątek. Pozdrawiam mieszkających z teściami:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba niemozliwe
mieszkajac z tesciowa doswiadczylam wielu przyjemnch chwil.. ugotowalam ogorkowa, za chwile ona szla do kuchni i gotowala... ogorkowa, stawiala obok mojej i wolala meza zeby zjadl :)- kuchnia niestety wspolna w niedziele o 8 wpadala nam do sypialni i zdzierala koldre bo w JEJ domu nikt nnie bedzie spal do 12 w niedziele a o 8 to juz na mszy powinnismy byc :) oprocz tego jeszcze wieeele miilych wspomnien mam. wyprowadzalismy sie w wielkim pospiechu i nie zaluje :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Witam. To znowu ja rok po terapii z powodu teściowej. Zaczęłam kolejną terapię. Życie pod jednym dachem straciło dla mnie sens,jestem w kolejnym rozstroju nerwowym myślimy o wynajęciu mieszkania. Lepiej uciekać nim czyjaś głowa spadnie.Mam dość nienawidzę teściów .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba niemozliwe
Bogumilo dlaczego sie jeszcze nie wyprowadziliscie ? my takze wynajmujemy mieszkanie i chociaz sporo to nas kosztuje to oboje ostatnio stwierdzilismy ze spokoj ktory mamy i swoboda sa bezcennce i nawet gdybysmy musieli placic 2 razy tyle co teraz za wynajem to bysmy placicli i nigdy nie wrocimy do tesciowej. powoli tez zbieramy kase na wlasny wklad i prawdopodobnie w przyszlym roku postaramy sie o kredyt na wlasny kat :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Wynajęcie w moim mieście kosztuje tyle ile wynosi moja pensja ,nie wiem jak rozwiązać ten problem ,dziś już była kolejna akcja z teściową.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba niemozliwe
a moze poszukajcie czegos, moze akurat znajdzie sie cos za mniejsze pieniadze. nam po oplatach zostaje z mojej pensji 400 zl ale mamy o tyle dobrze ze maz troche wiecej zarabia i jakos to leci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to chyba niemozliwe
a macie dzieci czy sami jestescie ? i moze z tesciowa da sie pogadac jakos po ludzku i wyjasnic pare spraw.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Mamy 18 letniego syna .O dogadaniu się gdy czuję tylko nienawiść nie ma mowy .Czujemy się czasem z mężem jak nieudacznicy, bo jesteśmy właścicielami dwóch domów a tak naprawdę nie mamy się gdzie podziać to przykre ale prawdziwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość fionka9999
po jakiego diabla wszedzie sie wtracaja?wszedzie te 3 grosze,zaczyna sie od rana co dalas dziecku zjesc,co na obiad ogrod trzeba przeplewic itd przeciez to ja wiem co zrobic a nie ona eh szkoda slow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Bogumiła
Najlepsza teściowa moim zdaniem to taka która nie słyszy ,nie widzi i nie mówi o takiej marzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×