Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

awasz

Znowu się popłakałam. Już nie wiem, co mam robić.

Polecane posty

I wiesz, co będzie? Ja odejdę, a on się jeszcze bardziej pogrąży. Bo poczuje, że ostatnia osoba, której ufał, z którą miał jeszcze siłę i ochotę rozmawiać, kopnęła go w tyłek. To wszystko wydaje się łatwe dopóki nie bierze się w tym udziału.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no dobrze awasz
skoro wiesz lepiej, to o co pytasz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie wiem lepiej, czuję się zagubiona. Sama potrzebuję wsparcia, dobrego słowa, jakiegoś pomysłu na to, co jeszcze mogę zrobić. Piszę tutaj, bo mi ciężko. Żeby wypłakać się tutaj, a przy nim znowu być, albo przynajmniej udawać silną. Próbuję postawić się w jego sytuacji. Nie chciałabym, żeby w takiej chwili ktoś mnie zostawił, stawiał jakieś ultimatum. Bo to już będzie zmuszanie. Rozumiesz? Jeśłi odejdę, to on tym bardziej poczuje, że jest beznadziejny i, że nie warto żyć. Mogę tylko twardo stać obok i podawać rękę, gdy będzie tego potrzebował. I mam zamiar to robić. Robię to. Tylko, że mnie też już brakuje siły.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość znam ten stan
Awasz, to może znajdź jakiegoś lekarza, opowiedz mu o problemie i zapytaj, jak dotrzeć do kogoś z takim nastawieniem. Przy okazji zobaczysz, z jakim lekarzem masz do czynienia, bo jak ja się w końcu sama odważyłam pójść do psychologa, to niestety nic mi to nie dawało i wracałam z wizyt jeszcze bardziej przybita, a nie chciało mi się już wywnętrzać przed kolejnym. On w ogóle ma świadomość tego, że prawdopodobnie cierpi na depresję? Jest to trudna choroba, ale nie beznadziejna przecież.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość prosze cie
zrozum, ze ktos kto nie przezyl depresji nie jest w stanie postawic sie w jego sytuacji IDENTYCZNIE jest z alkoholizmem i narkomania (chociaz to rzecz jasna nalogi) Ty po prostu tego nie rozumiesz i nie zrozumiesz - ja depresje przezylem i wiem co to znaczy i wiem, ze mu nie pomozesz i koniec, przynajmniej nie tak jak Ty to sobie wyobrazasz, i jakich odpowiedzi tu szukasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zatem coz..
Próbuję postawić się w jego sytuacji. Nie chciałabym, żeby w takiej chwili ktoś mnie zostawił, stawiał jakieś ultimatum. Bo to już będzie zmuszanie. Rozumiesz? Jeśłi odejdę, to on tym bardziej poczuje, że jest beznadziejny i, że nie warto żyć. Mogę tylko twardo stać obok i podawać rękę, gdy będzie tego potrzebował. I mam zamiar to robić. Robię to. albo chorba sama przejdzie, albo nie i bedziesz sie dalej meczyc wcale mu nie pomagajac a co bys zrobila jakby cpal? tez bys stala i podawala reke albo dragi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ma świadomość, ale nie chce o tym mówić. proszę cię- nie rozumiem ok. Ale w najgłupszym nawet poradniku dotyczącym depresji, jest napisane, że chory potrzebuje wsparcia. On właściwie nie ma nikogo poza mną. rodzina od zawsze miała go gdzieś i co najwyżej usłyszy od nich, żeby przestał marudzić i wziął się w garść. Znajmoi- wszystkich od siebie poodsuwał. Zostały jakieś niedobitki, przed którymi ukrywa swój stan. Jestem właściwie jedyna osobą, która doskonale wie, co mu w duszy gra, jedyna, z która jeszcze chce rozmawiać, której ufa. Jakich odpowiedzi? Jak znależć w sobie siłę, zeby pomóc jemu. Jak przekonać go do leczenia. jak pokazać mu, ze mimo wszystko życie ma sens. Nie krytykuj mnie. czy to źle, że chcę pomóc? Zdaję sobie sprawę z tego, że może źle się do tego zabieram, ale wiem, że on sam sobie nie poradzi. Oczywiście, że sam musi podejmować decyzje, nie zrobie tego za niego. Ale może trochę go nakieruję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość a w tych
poradnikach, to pisali o przypadkach leczonych czy nieleczonych? bo chyba nie doczytalas nie chodzi mi o to by Cie krytykowac, raczej uswiadomic pewne rzeczy, jesli napiszesz "pocieszcie mnie i poglaszcie po wlowie" to jasne, ze nic nie napisze, bo jako facet wiem, ze to guzik da Czytasz ale wciaz swoje, nie pomozesz mu i tyle. Wiecej juz sie nie wypowiem, nie mam zamiaru Cie ranic, wiem jaki to powazny problem ale nic wiecej zrobic nie moge dla Ciebie, moze ktos inny Cie przekona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
zatem cóz- a mozna zmusić narkomana, żeby przestał ćpać, alkoholika, żeby nie pił? Możesz go co prawda zamknąć w zakładzie zamkniętym, ale jak z niego wyjdzie to pewnie wróci do nałogu, bo zmuszono go do odwyku wbrew jego woli. Ale mogę być obok, wspierać, pokazać inną drogę. Mogę prosić, sugerować, proponować. Nikogo się nie da do niczego zmusić. Chciałbyś zostać sam, kiedy tak rozpaczliwie kogos potrzebujesz? Zostać zupełnie sam ze swoim problemem? Nie mogąc z nikim porozmawiać? Wiem, że samo mu to nie przejdzie. Dlatego szukam sposobu przekonania go do wizyty u lekarza. Zastanawiam się, co mogę zrobić zanim do tej wizyty dojdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W poradnikach pisano o ludziach chorych. Zresztą każdy czlowiek potrzebuje wsparcia. Chory, czy zdrowy. Każdy chce się czuć doceniony, kochany. Nie chcę głaskania po główce. Chce tylko znależć sposób, żeby do niego dotrzeć. Nikt nie musi się nade mną użalać. Wiem, że go nie wyleczę. Świetnie zdaję sobie z tego sprawę. Mogę mu tylko podpowiedzieć, co robić, pokazać, że sa w życiu jasne strony i namówić na terapię. Ale nie wiem jak!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×