Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość makmakowska

po 6 latach powiedział, ze mnie juz nie kocha

Polecane posty

Gość makmakowska
nic z tego nie wyszło. posypało się. ;/ nie ma sensu "ratowanie" związków, bo rządzą nimi rzeczy nad którymi nie panujemy. musze sie wyleczyc z niego:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Raz w życiu się odkochałem ... Przynajmniej tak mi się wydawało .. Zerwałem z nią ... Dla .. wstydz się przyznać .. życia towarzystkiego. Zależy od faceta ale dopiero po roku doszło do mnie jaki błąd popełniłem. Doszło do mnie, że w życiu mi na nikim bardziej nie zależało. Ale jak to polak ... Mądry po szkodze. Znowu się w niej zakochałem... Ze zdwojoną siłą.. Jednak ona miala już innego.. Spotykała się ze mną i wybaczyła mi ale bała się do mnie wrócić.. Chociaż wiem, że dalej mnie kocha. Jeżeli chcesz to ratować to może postrasz go tym, że chcesz zerwać. Na mnie to działało .. Może wtedy otworzy omu czy.. Jeżeli nie .. to wydaje mi się, że kiedyś będzie żałował swojej decyzji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość makmakowska
juz jest po wszystkim. po związku.jest wielkie nic.:((( miesiąc temu jeszcze myslalam, ze to sie da jakos posklejać. rozmawialismy duzo. wiem, dlaczego powiedzial mi tak wiele przykrych rzeczy. ja tez robilam wiele głupstw, które on mi wreszcie wyrzucił. i bardzo dobrze. mielismy układ - nie wracac do tego, co nam nie pasowalo. nie popelniac tych samych bledow. ale ludzie sie nie zmieniają. z 10 cech jest 5 które nie pasują, a 5 za które kocha się kogos nad zycie. ale te niepasujące wszytsko psują. nie da sie tego zmienic. najgorsze, ze teraz czuje sie jakby mi reke odcięto. nie wiem, kim jestem, co robie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mam to samo..też się posypało. Niby tylko zdecydowaliśmy, że przestajemy mieszkac razem, ale ja czuje, ze i tak to nie wypali. Że ta separacja nie sprawi, że się zauroczymy sobą na nowo, tylko wręcz przeciwnie - oddalimy sie od siebie do reszty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie martw się .. Może kiedyś otworzą mu się oczy i przyjdzie do Ciebie z powrotem albo znajdziesz kogoś innego. Moja nie dała mi drugiej szansy na co bardzo liczyłem. Ale jestem sobie sam winien. Może kiedyś staniesz przed takim samym dylematem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A powiedz mi co czuje męzczyzna, kiedy mowi takie rzeczy? Ze chce odejsc, bo chce byc sam, bo za malo mu kontaktow towarzyskich...tak jak napisales? Jedno wiem na pewno..tu zadne starania i walka o zwiazek nie pomoga, poki facet sam nie poczuje, co stracil i że tęskni....I jesli nie jest za późno, jesli ona czeka, to chwała jej za to..Ale ile mozna czekac???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość makmakowska
on nie wroci. to jest typ, który nie zawraca. nawet jakby - tyle rzeczy juz zostało zniszczonych. to jest jak rozbic wazon i potem go sklejac. mowią, że najlepsza na takie rozbite serca jest nowa milosc. tylko, jak kobieta cały czas mysli o starej milosci, to trzeba naparwde zdeterminowanego faceta, zeby się zakochał w takiej co sie nie daje nikomu pokochac. co za koszmar:((po co to wszytsko?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość makmakowska
Dead_girls_dont_say_no --> nie chce być złą wrózka, zyczę Ci, żeby się Wam udało, ale juz sama widze, że faktycznie, jak sie wypali, to potem jest coraz gorzej. moze wrocic to co było wczesniej, ale jakby na poziomie nizej, jakby stopniowo ulatywało powietrze, wiesz o co mi chodzi. po to ludzie się pobieraja i maja dzieci, bo jak musza je wychowywac, to już nie starcza czasu na nudzenie się sobą i zastanawianie "czy ja go/ją jeszcze kocham?". pewnie trzeba sie w odpowiednim momecie pobrac. my sie spoźnilimsy o kilka miesięcy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nawet pobranie sie nie gwarantuje szczescia w zwiazku..nie wiem juz sama, od czego to zalezy...Czuje sie, jakbym i tak go miala stracic, mimo, ze formalnie zmieniamy tylko zasady gry - po prostu nie mieszkamy razem. Ja jednak gdzies przez skore czuje, ze jest to rozwiazanie tylko przejsciowe, ktore zbliża nas do i tak nieuchronnego konca. Smutne...nie umiem sie pogodzic z tym, ze bylam z nim tak szczesliwa i gdzies to bezpowrotnie minęło. A jeszcze bardziej boli mnie to, ze on obdarzy kiedys tym szczęsciem inna dziewczyne - juz nie mnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość makmakowska
pobranie sie na pewno nie gwarantuje szczescia, tylko ciezej jest odejsc i ludzie tłumia mysl o tym, nie boja sie tez ze beda porzuceni. nie wiem juz nic:( trzeba sie zająć czym przez 24 godz. myslenie jest zabójcze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
powiem Ci, że ja mam tak, że mogę się zaorać z pracy, naprawde harować 24h a i tak prędzej padnę na pysk...a nie zapomne. Nie wyplenię tych paskudnych myśli, tego strachu, żalu i bólu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×