Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość niewiedzaca zaklopotana

on jest ciota czy ja zbyt wymagajaca???

Polecane posty

Gość niewiedzaca zaklopotana
klawiatura mi szaleje. no chzba macie racj zoza ze mnie. to jak mam sie zachowzwac, zebz sie nie usuwal? i nie przeczekiwal?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli to było pytanie do mnie to ja proponuje do niego zadzwonić, przeprosić, za to co powiedziałaś, że go porównywałeś, że sprawiłaś mu przykrość i poczekała na jego reakcję. Postaw się na jego miejscu. Facet opowiada Ci jaka wspaniała jest jego kumpela, jaka piękna, jaką ma super pracę, jakie to szczęście ma jej facet że z nią jest. Ucieszyłabyś się z tego? Nie. Obraziłabyś się i czekała na przeprosiny. On też na to czeka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość niewiedzaca zaklopotana
to masz racje, czulabym sie taaaaka malutka. Tamto porownanie bylo juz dawno, przeczekal i sam zadzwonil. chyba go ranie takim zachowaniem. kiedys straci cierpliwosc i mnie zostawi. a ja widzac ze on nie reaguje slownie na takie zachowania i slowa mzslalam ze ma gdzies to co mowie do niego i mowilam jeszcze wiecej-

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość susssssss
Hej!!!! Przeglądałam własnie forum, poniewaz mam podobną sytuacje. Zacznę od początku, abyści nie zarzucili mi że udzielam niepełnych informacji. Poznalismy sie jak miłam 19 lat, on miał wtedy 23, bylismy chwilek ze sobą, jakis miesiac, z racji tego ze nie pasowalismy do siebie, całkiem inny poziom rozwoju ze to tak okresle rozstalismy się. Utrzymywalismy sporadyczny kontakt, ja troche podrózowałam, studia w innym miescie, po 5 latach wróciłam mam teraz 24, przez przypadek odnowilismy tą znajomosc i od stycznia można pwoiedziec ze jestesmy razem. Jednak jest bardzo dziwnie, zależy mi na nim, tak po prostu, nie potrafie powiedziec konkretnie dlaczego, staram się aby jakos to wszytsko pogodzic, mimo ze nadal studiuje dziennie i pracuje w pełnym wymiarze godzin zawsze potrafie znalezc dla niego czas. on tylko ma praca i z kazdego spotkania robi wielki problem, jak rano mamy sie zobaczyc bo ma na druga zmiane, to musi sie wyspac bo pozno wrócił, z kolei jak ma na pierwsza zmiane to jest tak zmęczony, że mozemy co najwyzej posiedziec w aucie. Jestem osoba prowadząca aktywny tryb życia...studia..praca..prawko..kursy...siłownia i wydaje mi sie ze mam jeszcze pełno czasu a on go nie ma. Zastanaiwam się o co chodzi? Czy on nie chce się ze mna spotykac? Cały czas zapewnia mnie w formie słownej że mu zależy i ze lubie spotkania ze mną, jednak nie uwaza ze powinnismy sie spotykac w sobote i niedziele, wystarczy jeden dzien, mimo, że on podczas tego "wolnego" siedzi w domu i oglada filmy albo gra na kompie. Nazywa mnie terrorystka, bo oczekuje że bedzimey się spotkac częściej niz 1-2 razy w tygodniu. Mogłabym sobie odpuścic, ale jakoś mam ochote zrozumiec o co chodzi, wiele razy z nim rozmawiałm, mówiac mu, że zalezy ma an tym abysmy sie poznali, że przeciez to jest początek naszego związku więc naturalne powinno byc ze widzimy sie częsciej. Jednak on mowi ze widzimy sie tyle ile możemy. Nie mam siły i z każdym dniem utwierdzam się, że to walka z wiatrakami. Jednak też boję się że to jednak to i powinnam starac sie to jakos ułożyc. Powiedział mi też, że boji się, że go zostawie przez to jego lenistwo.... ale nic nie robi, żeby to zmienic. Co mam zrobic, aby w koncu zaczął wykazywac wiecej inicjatywy? abym czuła, że to on zabiega o spotkania ze mna? a nie ze to tylko moja inicjatywa. W razie jakis pytan, dla lepsze zrozumienia, oczywiscie z miła chęcia odpowiem i dziękuje za przedstawienie swojego punktu widzenia. M.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość susssssss
??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
susssssss facetowi któremu zależy na kobiecie bardzo łatwo jest zebrać się w sobie i pojechać nawet na 2 koniec świata... łatwo jest zadzwonić, napisać, poświęcić 2 h spania byleby móc się spotkać. Mój facet przez pierwsze miesiące sypiał po 5 h dziennie, bo tyle czasu ze sobą spędzaliśmy a on musiał przecież chodzić do pracy. Znam parę która przez kilka miesięcy była w związku na odległość (jakieś 400 km) on był w stanie wsiąść w pociąg, męczyć się w nim 8 h byleby móc spędzić z nią 1,5 dnia. Rozumiem, dla niektórych spotkanie się 4 razy w tygodniu to za dużo... ale jeśli Wy macie możliwość spotykać się tylko o określonych godzinach to powinno Wam zależeć by je ze sobą spędzić. Wam - nie Tobie. Może on chciałby żeby Wasz związek wyglądał inaczej? Skoro nie masz dla niego tyle czasu co on chce to albo znajdzie sobie inną, albo już znalazł taką która dla niego więcej poświęci. A jego niechęć do spotkań mówi sama za siebie. Skończ szkołę, zdaj prawko a potem zabieraj się za związek, bo wielu osobom 1-2 razy w tyg na chwilę nie wystarcza...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość stokrotka123456
no proszę, to nie tylko ja trafiam na takich facetów którym sie nie chce albo ciągle nie mają czasu. Suss miałam podobny przypadek. facet wprawdzie dużo pracował więc to był jeden z powodów ktory byłam w stanie zrozumieć. Ale już ciągłe imprezy, spotkania ze znajomymi doprowadzały mnie do szału. Spotykalismy sie tylko raz w tygodniu bo częściej nie miał czasu. Wytrzymałam 3 miesiące. ostatnio miałam znów podobny przypadek. Też sobie odpuściłam. Obydwoje byli starymi kawalerami, po 30-stce. Niby myślą o związku, o przyszłości, o rodzinie ale widocznie albo ja nie byłam odpowiednią kandydatką, albo im sie po prostu nie chciało starac. tak sie już rozleniwili tym swoim kawalerskim życiem, że oczekują że kobieta będzie za nich działać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość frufru
niewiedzaca zaklopotana - no domyslilam się, ale nie rozumiem tego, czy nie łatwiej to po prostu powiedyiec. naprawde meycyzynom pryzchodyi to z takim trudem. no ale przecież zrobiłas dokładnie tak samo, "podalam mu kilka szczegółów a reszte przemilczalam z mysla ze cos wymysli", czyli sama widzisz jak to jest jak sie nie wie o co chodzi drugiej osobie... mow do neigo normalnie i bedzie OK.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość sussss
Hej!!!! Chyba się zle zrozumiałysmy "zło" poniewaz w Twojej wypowiedzi pjawiły się jak dla mnei sprzecznosci. Piszes, że na poczatku powinno byc duzo spotkan, i ze jezeli zalezy tylko mi to powinnam dac sobie spokoj. Nastepnie konczysz swoja wypowiedz, zdaniem, że jezeli skoncze szkołe, prawko, to dopiero wtedy mama sie zabrac za związek....a dla mnei to jakis absurd, bo mi moje zajecia nie przeszkadzaja w byciu w zwiazku z i spotykaniu sie częstym, to przeszkadza mojemu partnerowi. On nie ma czestej potrzeby widzenia się ze mna, i nie msyel ze rozwiazanie jest tak proste, że znalazł sobie inna, gdyz na tyle go znam i wiem ze on nie jest osobą zdolną do czegos takiego....to typowy domator nie chodzi na imprezy i najlepiej czuje sie w ciepłym gniazdku :-) Ale dzieki za odpowiedz Stokrotka 123456 fajnie że napisałas, mysle ze cos musi byc z tym starokawalerstwem. On sie zachowuje tak jakby mu nie zalezło, mimo ze mowi ze mu zalezy i widze ze sie stara, ale ciezko mu odnalezc się w tej sytuacji. Przez dwa ostatnie lata zły sam, miał sporadycnze kontakty z ludzmi i teraz ciezko jest mu zaakceptowac wszystkie zmiany które mają miejsce. Chyba najbardziej w tm zwiaazku trzyma mnie fak, ze ze mna rozmawia o wsyztskim, że mi tumaczy, że mowi jak jest naprawde. Ze strasnzie sie rozleniwił że cięzko mu cokolwiek wymyslec, ze dobrze mu sie siedzi i nic nie robi, ale deklaruje tez ze nie chce tak zyc.....Tak że czaspokaze jak to bedzie, CZy ktos jest z leniwym człowiekiem i mu to przeszkadza? Pozdrawiam:-)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość kakaaaaa
.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×