Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość olka_zdrada

rozwód? boję się co będzie dalej...

Polecane posty

Gość olka_zdrada

Witam, proszę o wasze opinie ... Zostałam zdradzona przez meża. Od jakiegośczasu nam sie nie układało, on tylko praca praca i jeszcze raz praca, a ja praca, dom, dzieci ... zero czasu dla siebie. Kilkakrotnie próbowałam mu zwrócić uwagę, że coś się dzieje nie tak, że nie rozmawiamy, że nie poświęca nam czasu, a on tylko kwitował, że przesadzam, że w dzisiejszych czasach wszyscy tak mają itp. Aaaa no i kolejna sprawa - łóżko - on mówił, że jestem oziembła, a ja nie czułam chęci kochania się z nim skoro nawet z nim nie rozmawiałam ... Pewnego dnia znalałam w jego telefonie sms-y od i do jakieś panienki. Wszystko było jasne, on nie zaprzeczył. Teraz nie wiem co zrobić. Rozwód? Zakończyć to? Ja, chętnie bym to zrobiła, bo czuję, że miłości już nie ma z mojej strony, wypaliła się, a zdrada zdeptała ostatną iskierkę. Mamy dzieci, rodzina nalega, żebym spróbowała, on powiedział, że mnie kocha. Mam straszny mętlik. Nie mam odwagi, żeby podjąć tą ostateczną decyzję. Poza tym troszkę się boję o finanse, mąż straszy mnie, że dzieci mi zabierze, że zrujnuje mi życie jeśli odejdę. Pomóżcie, poproszę o radę!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"on nie zaprzeczył" - czyli przyznał się? To dlaczego zdradził? Gdyby kochał naprawdę to nie szukałby szczęścia przy kimś innym. Pewnie jeszcze beczał i przepraszał? Stare numery

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
rozwód to nie zabawa przemyśl wszystko dokładnie,zostaniesz SAMOTNĄ MATKĄ--kłopoty gdy dziecko zachoruje,mąż czasem moze nie zabrać dzieci lub inaczej utrudniać życie,opłaty .Prawdopodobnie od stycznia 2010 bedą trudności z alimentami,wiec wszystko przeanalizuj :) pozdr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale skoro praca praca praca to pewnie i na alimenty zbierze, jeśli pracuje w poważnej firmie a nie zapłaci to ściągną mu z wynagrodzenia, albo z konta :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość no to zajebiscie
cie kocha jak mowi ''że zrujnuje mi życie jeśli odejdę. ''

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jeśli pozwolisz mu zostać dasz mu niepisane przyzwolenie na kolejne wyskoki, ani sie obejrzysz a sytuacja się powtórzy. Mówi, że kocha, bo chce mieć spokojną metę, ciepły obiad i zapełnioną fotografię w ramce na biurku w pracy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
Wszystko jest pokręcone. ja nie chcę z nimbyć, ale brak mi odwagi, żeby mu powiedzieć. Kiedy on mówiże kocha to mi ręce opadają, czuję się jakbym ja jego krzywdziła. Oprócz tego mówi, że mam myśleć o dzieciach, że pozbawiam ich pełnej rodziny. Rodzice wpadli w furię jak im powiedziałam o rozwodzie. Mówili, że mam spróbować zapomnieć, bo ludzie nie takierzeczy sobie wybaczają ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Powtórzę pierwszą moja wypowiedź: gdyby kochał naprawdę nie szukałby szczęścia obok innej. Masz pewność, że to się skończyło? Bo może tylko przycichło a on chce uśpić TWoją czujność. Mi też by ręce opadały ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
Wiem i dlatego nie chcę z nim być!!!!! Dlaczego jestem taka słaba w tym wszystkim??? On bardzo dobrze zarabia i wiem, że ma łeb na karku. Będzie robił wszystko żeby mi życue utrudnić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
Czasami się obwiniam trochę, bo nie kochałam się z nim, czasami traktowałam go obojętnie, bo po czasie takiego życia bez rozmów, bez wspólnych spraw czułam się jakbyśmy tylko mieszkali razem. Uczucie z mojeje strony też wygasało. Fakt czuję się bezpiecznie ze względu na jego zarobki, ale nie chcę tak. Przecież to nie jest szczęście.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
teraz nic mi nie mówi, sorry on chce spokoju i rodziny. Nie wiem co z tamtą panienką się dzieje. Od tego czasu nie rozmawiamy, a jesli już to i tak kończy się wszystko kłótnią.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
jesli to była chwilówka to może się skończyło, może kopnęła go w d i sam się pogubił. A może chce Cie postraszyc i wróci do niej bo było mu z nią dobrze? Jak trwało dłużej to samcom cieżko się odzwyczaić (sorry ;))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka__zdrada
jak mam to wszystko przekazać rodzinie ;((( Ktoś ma podobne doświadaczenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karto Felka
"Od tego czasu nie rozmawiamy, a jesli już to i tak kończy się wszystko kłótnią" i tak przez najbliższe 10 albo 20 lat, aż dzieci pozakładaja swoje rodziny a Ty dojdziesz do miejsca, że bedziesz żałować, że nie odeszłas wcześniej. Bo miłość nie wybuchnie na nowo, nie masz co się łudzić. Jeśli nie powiesz sobie, że nigdy żadnego faceta wiecej, to na pewno sobie poukładasz wszystko jak trzeba. On pewnie nie będzie miał ani Ciebie ani tej laski. Bo może ona też kopnęła do w d jak ktoś wyżej napisał, moze wcale go juz nie chce a on "kocha Ciebie", bo potrzebne mu miejsce do kimania? ;) Trzeba było spisać jej numer telefonu i napisać teraz smsa, że ten obmacany przez nia gościu jest do wzięcia, chociaż Ty osobiście nie polecasz ;) ciekawe jakby zareagowała :P moze otworzy mu ramiona i będziesz miała problem z głowy bo facet sam odejdzie, a moze jej mąż nie pozwoli ;) Możesz zrobić akcje, po cichu wynająć mieszkanie i po prostu sie wyprowadzic jak bedzie w pracy. Bedziesz miała próbe jego zachowania, jego pseudomiłości. Ale Ty weź nos do góry, ignoruj i obserwuj i depcz po nim jak po chodniku. W końcu to on się bzykał z jakąś laską może ładnych parę miesiecy czy nawet lat a Ty prasowałaś mu spodnie na kancik i koszule do pracy nieświadoma niczego. a może chcesz być z nim tylko dla kasy, to Twoj wybór. pozdro!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Karto Felka
jeśli zdecydowałabym się zostać z nim mimo wszystko to na pewno dałabym mu nauczke. Nie wiem jeszcze jaką ale coś bym wymyśliła ;P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anyone_anyone
Szukanie przyczyny moich problemów mija się z celem. Pod powiekami chowam mnóstwo obrazów z naszego wspólnego życia, które próbuję przełożyć na coś namacalnego. Ale nie potrafię. Najważniejsze dla mojego męża zawsze było to, co nieuchwytne. To, do czego dążył, a co ciągle wymykało się z rąk. Gonitwa za marzeniami była dla niego największym pragnieniem. Przestał mnie pragnąć bo już mnie posiadał :(((((( Czasem miałam wrażenie, jakby moje życie ktoś patykiem namalował na śniegu. I nagle rozwiał je wiatr. Nie pozostało nic, biała plama. Chciałabym móc wymazać całe zło. I to, które tkwi we mnie jak drzazga. W takich chwilach ze smutkiem uświadamiam sobie jak bardzo trzeba być próżnym by zaufać komuś kto zranił i rani wciąż... Było mi źle, brakowało mi inicjatywy. Przestałam wychodzić z domu. Prawie nie widywałam się ze znajomymi. Nie odpisywałam na maile. Nie odbierałam telefonów. Nie ze złej woli. Ja po prostu nie miałam nic do powiedzenia. A poza tym nie chciałam zarażać innych swoim smutkiem. Odważyłam sie w końcu na szczerą rozmowę z nim. Czuję, że odbiłam się od dna. Ponoć spory procent osób jest dotkniętych zaburzeniem psychicznym jakim jest uzależnienie od Internetu. Mój mąż do nich należy. Od dawna Sieć była dla niego rodzajem ucieczki przed brzemieniem stresu. Już kilka minut spędzonych przed komputerem pozwala jemu się zrelaksować i uporać ze złym samopoczuciem. Tłumaczył, ze działa na niego jak wentyl, daje mu poczucie sprawczości. Internet odsuwał na dalszy plan wszystkie jego problemy. Źle znosił brak dostepu do Internetu. Nawet kilkudniowa abstynencja sprawiała, ze zachowywał się jak wulkan, ciagła nerwówka, niepotrzebny niepokój. Popadał w obsesyjne sprawdzanie poczty. Zawsze tłumaczył się interesami - faktycznie wykonywana praca mogła to tłumaczyć. Na wspólnych wyjazdach kawiarenki internetowe przyciągały jego jak magnes. Doskonale znam jego wszystkie usprawiedliwienia, zaprzeczenia. Jakiś czas temu oznajmił, że kogos ma. Nie byłam zaskoczona. Poznał ją przez internet. Kocha i jest kochany. Czekamy na rozwód - żadne nie robi problemów drugiej stronie. I to chyba najlepsza decyzja jaką wspólnie podjęliśmy w ciągu naszego pożycia. Mamy dzieci i im też nie stanie się krzywda, wiemy o tym oboje, bo oboje kochamy je nad życie. Pozdrawiam i życzę powodzenia!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość art138
Może w takim razie warto zacząc już teraz myśleć o przyszłości i zajrzeć na: http://iduo.pl To internetowe biuro matrymonialne. Może odnajdziesz tam nową miłość?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdradzona
Anyone_anyone smutna ta Twoja historia, ale wiedzę dużo wspólnego z moja. Ja też straciłam znajomych, nie wychodziłam, nie miałam czasu dla siebie. Trudno być szczęśliwą jak cały czas tylko praca, dom, dzieci tzn. może są kobiety, które czują sie spełnione w takiej roli, ale mi czegoś zawsze brakowało. Owszem dzieci - kocham je nad życie i zrobię dla nich wszystko dlatego też trudno mi powiedzieć jednoznacznie rozwód i koniec. Skąd wiesz, że Twój mąż kocha i jest kochany?? Powiedział Ci, że się zakochał??? On jest z tamtą panienką??? Mój mąż nic nie mówił o tamtej ... chowa głowę w piasek jak wchodzimy na jej temat, nawet nie wiem czy to nadal trwa. Niby jest powiedzenie, że na nieszczęściu szczęścia się nie zbuduje. Kurcze najchętniej takim panienkom wyrwałabym wszystkie włosy ... Po co wchodzą z butami w czyjeś życie???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
Anyone_anyone nie napisałaś nic o uczuciach??? Jak było wcześniej?? A teraz co czujesz do niego??

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jestem zoną
"Kurcze najchętniej takim panienkom wyrwałabym wszystkie włosy ... Po co wchodzą z butami w czyjeś życie???" A mnie nigdy nie przestanie dziwić obwinianie kochanek o rozpad małżeństw. Co one mają z Wami wspólnego? Uświadomcie sobie, że te kobiety nie są winne tylko wasi mężowie. Nie ta to inna. Tyle. Żeby było jasne sama jestem żoną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anyone_anyone
Nie mieszkamy już razem i tak naprawdę nie intereuje mnie z kim jest. Pragnął zmian w życiu. Nowa praca, nowe miasto, nowy dom. Na poczatku chciałam walczyc, mimo moich uczuć szybko odpuściłam bo uznałam, ze to jego życie, jego wybór. Każdy ma prawo do szczęścia choć dla każdego szczęście oznacza chyba coś innego :) Mam zamiar być szczęśliwą. Pozdrawiam Cię!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość olka_zdrada
karto felka w co piszesz jest dużo racji. Ja też myslę, że kiedyś mogę żałować życia, żałować, że nie podjęłam decyzji o rozwodzie. Chyba trzeba iść do przodu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość coco musi umrzeć
nie marnuj sobie zycia z facetem, ktory nie jest tego wart. mi tez rodzinka radzila abym nie odchodzila od ex dla corki. ja jednak zrobilam to co podpowiadalo mi serce i rozum. nie zaluje! teraz jestem szczesliwsza. mam swietnego faceta, ucze sie i pracuje. nie jest moze lekko ,ale kazdy mi gratuluje decyzji. nie boj sie tej mendy. rozwiedz sie z orzekaniem o winie. i wtedy moze ci naskoczyc z tymi swoim zastraszaniem . powodzenia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×