Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość b_atka

o wścibskiej teściowej i mężu który nie widzi żadnego problemu

Polecane posty

Gość b_atka

Witam, pokrótce opiszę moją sytuację, żebyście wiedzieli, że są na świecie tacy ludzie jak moja teściowa a przy okazji może ktoś mi coś poradzi, hmm chociaż na to już nie ma rady. Może być trochę długie, ale nie zniechęcajcie się i doczytajcie do końca, postaram się jak najkrócej streścić moją sytuację. Czytając całość - nie pożałujecie, istna komedia. Jestem prawie 3 lata po ślubie, mieszkam z teściami na wsi, dom jest zapisany na męża, zagospodarowaliśmy sobie całą górę, mamy tam hall, kuchnie, łazienkę i trzy pokoje. Niestety wejście do domu jest jedno. Ja pochodzę z miasta, całe życie mieszkałam w bloku i tak bardzo ale to bardzo nie chciałam iść na wieś...po długich rozmowach i namowach zgodziłam się no i wzięliśmy ślub po 5 latach znajomości. Do teścia nic nie mam, opiszę o teściowej. Przy pierwszej byle okazji zarzuciła mi że P. powinien się na wsi ożenić a nie z dziewczyną z miasta (przy moim mężu tak powiedziała i to nie raz), bo w pole nie idę, na ogrodzie nie robię itp. Pomijając to... pod naszą nieobecność wchodzi do góry buszuje po szafkach i lodówce. Skąd wiem...? Kiedyś wzięłam sobie dzień urlopu i zostałam w domu (ona nie wiedziała o tym). Leżę sobie wczesnym rankiem w łóżku, P. w pracy, nagle otwierają się drzwi i słyszę jak ktoś wchodzi po schodach. Zanim wstałam i podeszłam do kuchni to już ona przy otwartej lodówce - szybko ją zamknęła popatrzyła po stole po jakiś karteczkach i tłumaczy się że szuka jakiegoś kwitu, czy czasem P. tutaj nie zostawił. Hmmm Innym razem (w ten poniedziałek), byłam w domu o czym ona też nie wiedziała, oczywiście wczesny ranek i sytuacja się powtarza, słyszę kroki idę zobaczyć co się dzieję, podchodzę do kuchni i widzę moją teściową jak szpera mi w portfelu, który sobie stał na blacie w kuchni...patrze i oczom nie wierze. Zaczęła się tłumaczyć, że myślała, że to P. zostawił portfel (typowo damski, różowy). A weszła do góry po to by sprawdzić czy P. ma co jeść, czy zjadł przed pracą śniadanie bo była pewna, że ja nie wróciłam na noc do domu, bo jak twierdzi, nie słyszała wieczorem jak wchodzę. No ręce opadają... No i oczywiście zrobiła się z tego awantura, powiedziałam że nie musi się martwić, bo ja umiem gotować i P. nie chodzi głodny, poza tym ma 35 lat i sprawne ręce, to ona, że raz musiał biedak jeść "trzy dni ten sam makaron, bo nie brałam od nich ziemniaków", potem zaczęła mieć pretensje o moje powroty do domu bo w ciągu ostatniego pół roku wróciłam raz o 22, raz o 23 i raz (o zgrozo!) o 1 w nocy, no skandal wyobraźcie sobie. I ona mi tak tłumaczy, że ona nie śpi i wszystko wie...I jeszcze jedna sprawa, bo jej się przypomniało, że jak była ostatnio na pogrzebie to rozmawiała rzekomo z moim dawnym sąsiadem z klatki bloku (też byłam na tym pogrzebie i nikogo znajomego nie spotkałam) i taaakich rzeczy się o mnie dowiedziała, że nie może powiedzieć, bo to są straszne rzeczy i nawet P. nie powie tego, bo żal jej syna, że wiedziałby o mnie takie rzeczy. Taka sytuacja się już powtórzyła odnośnie jej bajeczek, bo kiedyś przy kłótni w sumie o to samo, powiedziała, że jak z P. wyjechaliśmy sobie na wakacje to ją odwiedziła moja jakaś tam kuzynka i też tyle ciekawych rzeczy opowiedziała o mnie, takich rzeczy których teściowa oczywiście nie może mi ani P. opowiedzieć. A raz z P. szafy wyjęła jego koszule i wzięła do prania, bo niechcący zauważyła wystający brudny rękaw z szafy...tylko po jaką cholere pod naszą nieobecność spacerowała po pokojach. I co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że jak mówie mężowi o tym wszystkim to się śmieje z jej bajkowych o mnie opowiadań, no mi raczej do śmiechu nie jest. I po każdej awanturze jego zdanie: jeszcze raz to poszukamy coś na wynajem, po 2-3 miesiącach sytuacja się powtarza i na jego gadaniu się kończy. Teraz już nawet nic nie wspomina o wyprowadzce, bo sam dobrze wie, że nigdy się nie wyprowadzi. Mówię, że chociaż zamek do drzwi wstawić - to nie bo on nie będzie się zamykał. Proszę go, żeby porozmawiał z mamą o jej zachowaniu oczywiście też słyszę odmowę. Poza tym...z P. mało spędzamy czasu, on po pracy je i idzie coś majsterkować z ojcem w garażu. Jak mówię: jedźmy gdzieś, chodźmy do kina, coś zjeść na miasto, umówmy się z kimś to oczywiście też odmowa, bo coś musi pilnie w garażu/na podwórku robić. Czas spędzam praktycznie sama, czasem ze znajomymi się umówię, z czym mąż ma też problem i z wielkim żalem pozwala mi raz na jakiś czas wyjść ale nie na długo oczywiście, czasem z siostrą się umówię i jak np. za kilka dni znowu chcę z nią spędzić czas czy gdzieś pojechać to słyszę "przecież się widziałaś wczoraj/przedwczoraj z nią". Moich rodziców nie odwiedzamy razem, czasem w tygodniu sobie jeżdżę do miasta to i zakupy zrobię i do rodziców wpadnę. On nie ma czasu na takie rzeczy. Tu na wsi nikogo nie znam, nie jestem zbytnio otwarta i towarzyska ale w mieście miałam i nadal mam małą grupkę znajomych jakoś łatwiej było kogoś poznać, nie umiem spędzać czasu na wsi, nie interesuje mnie ogrodnictwo, pole ani zwierzyna, może jakby jeszcze teściowa była normalna to mogłabym z nią spędzać czas na ogrodzie, przy sadzeniu/plewieniu czy czymś tam, ale po prostu mam uczulenie na tą babę i wszystko co bym nie powiedziała za jakiś czas obróci przeciwko mnie więc wolę ją omijać z daleka. A P. dzisiaj do mnie z pytaniem: dlaczego tak nienawidzisz moich rodziców? Co Ci zrobili? No śmiech na sali... Tymczasowo nie pracuję więc wyprowadzka nie wchodzi w grę. Cierpliwym i wytrwałym dziękuję za przeczytanie do końca ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
przepraszam ;) o moim życiu po ślubie mogłabym pisać i pisać tak bardzo się różni od moich wyobrażeń na temat wspólnego życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
po prostu nie mam z kim o tym pogadać to wystukałam na klawiaturze ten długi tekst

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a z jakiego miasta na jąka wies?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
a to ma jakieś znaczenie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
haa, jeszcze sobie przypomniałam, że kiedyś oglądałyśmy z siostrą tv późnym wieczorem a ona nam wyłączyła bezpieczniki prądu u siebie w korytarzu od całej góry...ma pomysły baba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo są różne wsie i różne miasta, a niektóre miasta jak wsie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość walentyna tiereszkowa
niestety lepiej nie będzie :( mamusia będzie się wtrącać we wszystko. w tej sytuacji jeżeli nie bedziesz miała męża po swojej stronie, który będzie potrafił i chciał postawić się mamuśce, to prędzej czy później związek się rozpadnie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wioskowe ludzie, jak wtdzą kogoś z książką to mówią 'o patrzta znowu nic nie robi'. Oni muszą coś ciągle robić krzątać się - jak nie mają zajęć fizycznych to czują wyrzuty sumienia. Też mieszkam obecnie na wsi (spora miejscowość) i wolę się nie opalać z czasopismem na podwórku, bo ktoś komuś coś... Na razie, autorko, po prostu zamontuj zamek w drzwiach i po kłopocie. Teściowa szuka na ciebie haków;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
Zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami i ja też nie wychodzę z książką ani gazetą na ogród, bo zaraz będzie, że leżę i nic nie robię. Moi teściowie to starsi ludzie po 70tce. Miasto w którym mieszkałam było małe ok.40tyś mieszkańców, a wieś jak wieś ok. 100 mieszkańców

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobra mala niewdzieczna kuro nie chcialo mi sie czytac tych lajzowatych wypocin ale jak sie mieszka z tesciami to trzeba sie dostosowac a moze wreszcie sie usamodzielnicie i kupicie/wynajmiecie wlasne mieszkanie??? pewnie jak taka pijawa liczysz ze tesciowie zdechna i caly dom bedzie na ciebie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wnjrkewjthferwew
ja ci wspolczuje ja tez to przerabialam ale mieszkajac z mezem u mojej mamy gdy robilismy remont naszego mieszkanka, mama potrafiła grzebac nam doslownie wszedzie ,nie moglismy jezdzic na zakupy ani do rodziny bo za duzo wydajemy na paliwo (samochod nasz maz pracowal ) ciagle awantury itp na szczescie juz jestesmy u siebie a ty nic nie poradzisz bo maz nie stoi za toba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość walentyna tiereszkowa
trochę kultury ludzie... :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość goliszka.
Autorko zdajesz sobie na pewno sprawę z tego, że jej nie zmienisz Wiejskie baby tak zostały wychowane, a jak mi jeszcze napiszesz że synus jedynak to możemy sobie przybic piątkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15:56 spadaj zawistna medno!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gosc 15:56 jakas nawiedzona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
albo drzwi na klucz albo wyprowadzka albo syn niech z mama porozmawia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Postaw na jedną kartę, spakuj się i po cichu wyprowadź. Wyślij mężowi sms, że jak przeprowadzi się do wynajętego mieszania, niech się z Tobą skontaktuje... jeśli nie złóż pozew o rozwód. W przypadku uzależnienia od rodziców można starać się też o unieważnienie ślubu kościelnego - facet być może nie dorósł do roli męża. Na takiego moim zdaniem może podziałać kubeł zimnej wody, czyli niezapowiedziana wyprowadzka. Najlepiej jeszcze dzień przed zrób Wam miły wieczór we dwoje... :). A rano mąż do pracy, a Ty po cichu wyjedź. Niech zatęskni... wtedy jest szansa, że zmądrzeje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jednym słowem
przej****e... :/// Ja juz mojemu powiedziałam, ze ani mi się sni mieszkać z rodzicami ( nie ważne czy jego czy moimi!) po ślubie. Jesli nas nie bedzie stać na wynajem ślubu nie biorę. Tym bardziej, że po kilku dniach bycia u niego jestem chora.... Nigdzie sami wyjść nie możemy bo pcha doopę do auta i jedzie z nami , wszystko chce wiedzieć, wszystko komentuje, jest wredna i w ogóle... Współczuję Ci tym bardziej, ze Twoj mąz nie widzi problemu. Moj to chociaż widzi co sie dzieje i sam ma dosć ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dwojkacaro
Tak to jest jak niedojrzały facet bawi się z zakładanie rodziny.Może i dobry z niego syn ale maz fatalny. Spytaj go,po co się właściwie z toba żenił,skoro nie jesteś równorzędną partnerka dla niego. Była mama,tata,on i doszłas ty jako dodatek dla syna. Jak kto nieodpepowiony,to nie powinien zawracać kobietom głowy i się żenić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość jednym słowem
----> dwojkacaro masz rację !!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak kto nieodpepowiony,to nie powinien zawracać kobietom głowy i się żenić. xxxxxxxxxxxxxxx a autorka bez winy??? on przed ślubem też taki był - ale trzeba było wyjść za mąż żeby na wsi nie gadali!!! no i "miał" dom!!! myślała, że będzie wielka pani na włościach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
Mąż ma siostre starszą od siebie 16 lat której rodzice kupili w mieście mieszkanie a on jako, że gówniarz w porównaniu do niej został z rodzicami i po osiągnięciu pełnoletności dom mu przepisali. Siostra dawno mężatka z dwójką dzieci w moim wieku mniej więcej żyje sobie w mieszkanku w mieście wiec z góry było wiadomo że P. zostaje z rodzicami i zakłada rodzinę w swoim domu...boszzzz po co ja się w to pchałam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
tak to jest jak się o majątku myśli - zarób sama na swój dom i tam się rządź

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
Nie był taki przed ślubem. Pracował w mieście w którym mieszkałam, po pracy czas spędzaliśmy u mnie, wychodząc gdzieś, spotykając się z ludźmi, na wyjazdach...itp. Wzięliśmy ślub, wprowadziłam się i czar prysł. Po co się starać, dowartościowywać żonkę, zabierać gdzieś, wspierać i pomagać w codziennych sprawach, po co kino, prezenty, po ślubie takie rzeczy? - Taki z niego typ. Muszę jak najszybciej znaleźć pracę, bo niestety wyszło jak wyszło i chwilowo nie pracuję, a potem pomyślę o wyprowadzce. Muszę jakos przez wakacje wytrzymać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość b_atka
I wcale nie poleciałam na majątek...śmieszy mnie ten dom, to pole, ogród mam to gdzieś i w ogóle mi to do szczęścia niepotrzebne. Wyszłam za mąż za wspaniałego faceta, który liczył się z moim zdaniem, wspólnie ze mną umiał rozmawiac i podejmować decyzje i spędzać miło czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wyszłam za mąż za wspaniałego faceta, który liczył się z moim zdaniem, wspólnie ze mną umiał rozmawiac i podejmować decyzje i spędzać miło czas. xxxxxxxxxxxxxx taaaaaaaaaaaaaaa... a potem się obudziłam!!!!!!!!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja też przeprowadziłam się do domu rodziców męża z bloku na wieś, ale ja szczęśliwie na dobrą i niewtrącającą się teściową trafiłam, tak więc współczuje, ale co do mieszkania na wsi coś o tym wiem szczerze to też wole miasto, ale co zrobić mąż w bloku mieszkać nie chce i nie będzie. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no właśnie - trzeba było wyjść za chłopaka z miasta - ale skoro miastowi was nie chcieli to musicie z wsiokami po wiejskich chałupach siedzieć!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×