Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

teściowa mi działa na nerwy

Polecane posty

Gość gość

dziewczyny czy was też tak wkurza jak teściowa a i czasami rodzona matka wtrąca się w wychowanie dzieci?U mnie największa wojna jest o jedzenie.Wiadomo że teściowa starej daty to karmi czym popadnie,o słodyczach które wciska już nie wspomne.Tyle razy proszę żeby nie dawać tego albo tego,a tylko się odwrócę i już mała coś mieli co podała jej babcia!!!podam przykład;staram się żebyśmy zawsze razem siadali do stołu i jedli razem,między posiłkami nie podjadamy chyba że jakiś owoc.Córka jest niejadkiem i naprawdę trzeba się nagimnastykować żeby coś zjadła.staram się żeby to był wartościowy posiłek i nawet jeśli nie zje całego to żeby spróbowała wszystkiego po trochu np.ziemniaki,jakieś mięsko i sórówka.Ostatnio zostawiłam pod opieką babci a jak wróciłam to mała biegała z mielonym w ręce po całym mieszkaniu.myślałam że krew mnie zaleje!!!tak samo z smoczkiem,oduczam małą i smoczek schowałam,już tak dobrze szło,a tu patrze-córka ma smoczek w buzi...teściowa się tłumaczy że ona sama chciała bo płakała,no ręce i cycki opadają...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
to po co zostawiasz ja z teściową ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Autorko - tak to jest jak się zostawia dziecko z mamą, teściową, czy kimś innym (nie rodzicem). Będzie różnie. Porozmawiaj poważnie z osobami ktore się dzieckiem czasem opiekują jakie macie z mężem zasady wychowania. Każ im tego przestrzegać. Nawet pod groźbą że nie będziesz ich odwiedzać jak nie posłuchają (trochę na wyrost - ale może sie przestraszą :) ). Bo oni mają cie po prostu w d... Co taka teściowa myśli: "A co tam mi będziesz gadać i tak jej dam cukierka, to moja wnuczka". I zawsze wiedzą lepiej bo wychowały juz dzieci. Ale JAK wychowały to już nie jest zwykle ważne. One twierdzą że idealnie :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pol ka
"no właśnie. głupio pisać, ale pytam bo mam taki problem... moja mama jak nas odwiedza to z workiem danonków, paróweczek ("ale te są pyszne, mówiłam że dla małych dzieci i mi pani dała cielęce" - a w rzeczywistości 0,4% tej cielęciny...) zaprasza swoich pozostałych wnuków na frytki z mc, mojej córce na spacerze kupuje pączki, drożdżówki (dziecko ma rok) i się cieszy, że jej smakuje, bo dużo tego zjadła ;/ starszym wnukom (od brata dzieci) daje na deser torty, one potem obiadu nie chcą nawet ruszyć i się wścieka mama, że niejadki. do picia leonki, kubusie, zaczęłam unikać spotkań z własną matką... atakuje mnie, że wymyślam "no chyba dla dzieci to by nie robili dziadostwa!!!" przywozi mi zupy, które ja wyrzucam do kosza - język mam drętwy od tych jej zup, nadmiar kostek i innej vegety. do tego WSZYSTKO SŁODZI. nawet właśnie zupy, mięso, wszystko co "gotuje". jak mówię o kaszy jaglanej, albo że gotuję młodej kompoty, zupy bez przypraw a i tak są pyszne, to patrzy na mnie z dziwną złością!!! powiedziałam jej, że jeśli chce coś dziecku przywieźć to ucieszymy się z jabłek z targowiska, ale dalej przywozi bakusie. i obraża się że podczas następnej wizyty w lodówce leży wszystko nietknięte. " :P to ja pisałam w wątku, który dziś założyłam :)))))))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Masakra, też bym się wkurzyła. Mama myśli że taka z niej "dobra" babcia a wytłumaczyc sobie nic nie da napewno. U mnie jest tak samo. Ja zawsze i tak stawiam na swoim (taki charakter) ale za to ona się później obraża... Musisz walczyć o swoje. Ja nie pozwoliłabym truć swojego dziecka. Sama robię własnej roboty soki (bez cukru), powidła itp. nie wyobrazam sobie ze moja córka miałaby pić te "kubusie"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
bo to zła kobieta jest//

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jakbym o swojej czytała, powiedziałam jej dosadnie że się obraziła od 5 miesięcy nie przychodzi co za ulga

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
i dodam że mąż powiedział jej to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moja też taka była a potem padło jej na głowę z ekożywnością i wypiera się, że kupowała mojej 4 letniej córce chipsy czy "lizaki" w spreju w neonowych kolorach. Podejrzewam już u niej demencję starczą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam problem i z teściami i z moimi rodzicami! Może was to rozśmieszy ale chodzi o psa... Mam psa, mojego wymarzonego, od dziecka chciałam takiego, mój mąż to samo - on nigdy nie mógł mieć zwierząt w domu! Kupiliśmy pieska wystawowego, karmimy go zgodnie z zaleceniami hodowcy, może nie jakimś Royalem, ale je "swoje-domowe" jedzonko (mąż mu gotuje bez przypraw i soli). Piesek uprawia z mężem agility i wiadomo musi mieć dobrze zbilansowaną dietę. No i tłumaczę to moim rodzicom i teściom: NIE DOKARMIAĆ PSA, NIE DAWAĆ RESZTEK ZE STOŁU. Normalnie jak do ściany. Skończyło się to tak, że pies dostał zatrucia pokarmowego - weterynarz, kroplówki, cyrki. Rodzina obrażona, bo to TYLKO pies/pchlarz/kundel a my wydziwiamy! No kurde, marzyłam o tym psie od 20 lat i wreszcie jak jestem dorosła to sobie kupiłam za własne pieniądze, a tu takie cyrki! Mądralińskim nie przetłumaczysz :( Aż boję się dziecko rodzić, bo już widze te kubusie i inne danonki, ehhh.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie wiem dlaczego rodzic dobijają tak własne dzieci - mam nadzieję że mnie na starość tak nie odmóżdży naprawdę z kim nie pogadasz wszędzie to samo najlepiej się wyprowadzić z 300km dalej niestety to nie takie łatwe xx moi rodzice byli bardzo surowi dla mnie pas na porządku dziennym ciągłe upokarzania ito zero czułości, a moja dziecko traktują chociaż ma 4 lata jakby miała roczek - wszystko tyci tyci, mówią do niej jakby niepełnosprawna była. Głosu przy nich na nią nie można podnieść broń boże czegoś zabronić, wszystko by za nią robili , babcia na racach nosi jak noworodka, jakby mogła poszłaby za nią do wc. Ja rozumiem że ją kocha ale jak mówi z częstotliwości co 2 minuty moje słoneczka kocham Cię to po godzinie jak są u nas z mężem mamy odruchy wymiotne. Jak wychodzą albo jak dziecko czasem musi u nich zostać ot małą po powrocie do domu zachowuje się strasznie histerie rzucanie na podłogę nawet nie mówi tylko pokazuje palcem i mówi yyy yyy jak maluszek. Od pewngo czasu staram się ich unikać tzn chodzi mi o to ż erzadko spotykać bo boje się że braknie mi siły psychicznej by to znosić, żadnego zostawiania u babci wszędzie małą zabieramy xxx teściowie jeszcze gorzej jak się zaczną nad nią spuszczać ... plus karmienie chemią spalonymi ziemniakami, zupami z torebek, tonom słodyczy, zero zasad wszystko dziecku wolno a jak tłumaczę to oni na to, ze oni są dzidkami i będą rozpieszczać - jezu co ma piernik do wiatraka xx moja babcia pomagała moim rodzicom mnie wychowywać byłą cudowna ale nie karmiła mnie słodyczami nie pozwalała na wszystko i traktowała normalnie, bycie babcią oznaczało spędzanie czasu na spacerach, czytanie bajek, była to zabawa na którą rodzice nie zawsze mieli czas. Wychowała wszystkie wnuki tzn chodzi mi do momentu kiedy nie poszliśmy do szkoły bo do przedszkola żadne nie chodziło, to jest przykład kochanej babci, którą się pamięta i docenia, szkoda, że moi rodzice nie nauczyli się tego od niej xxx dla współczesnych dziadków bycie dziadkiem to torba z hipermarketu i "róbta co chceta"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja założyłam ten temat.nie jestem święta,też daję czasami córce coś co lubi a niekoniecznie jest zalecane np.parówkę z szynki albo danonka ale to od czasu do czasu,a tak staram się gotować zdrowo,do picia gotuję kompoty i nie słodzę a teściowa p******i ż to nie dobre i że jak można dziecku cukru żałować!ostatnio nawet zakazałam kategorycznie żeby pod żadnym pozorem grzybów nie podawali a ona zdziwiona bo przecież takich ładnych prawdziwków nazbierała i że sos grzybowy jej nie zaszkodzi.musiałam tłumaczyć że takim małym dzieciom się grzybów wogóle nie podaje!!!Czy ja jej muszę wszystko tłumaczyć?mówić za każdym razem że czasy się zmieniły i że teraz o wiele więcej o żywieniu wiemy niż kiedyś?a zostawić dziecko pod jej opieką czasami muszę,poza tym wiem że kocha wnuczkę i nie chce jej zabraniać się z nią spotykać...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja obecnie mieszkam z teściową i boję się o to samo. Już odczuwam skutki jej "nadopiekuńczości". Żałuję, że zdecydowałam się na mieszkanie u niej. Powinnam jeść wszystko to co ona przygotuje. Zagląda do mnie cały czas i podpowiada co powinnam zrobić i jak gotować. A lada chwila pojawi się na świecie nasza córcia, to już w ogóle nie wyobrażam sobie jak to będzie. Jak nie przekonam męża do wyprowadzki, to sama się spakuję i to uczynię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Taki "niejadek" z dziecka, ale pysznego mielonego od babci zje :P Moze babka lepiej gotuje, nie wydziwia jak Ty. bo faktycznie przestepstwo wielkie, gdy dziecko zje kotleta czy mielonego raz na jakis czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ale co to w ogóle za dyskusja czy babka lepiej gotuje czy nie. Dla mnie jest jasne dziecko ma rodziców i to oni DECYDUJĄ co będzie jadło, czytało, robiło etc. Jak się babci nie podoba droga wolna. Na miejscu autorki zjechała bym babę kategorycznie i za każdym razem jak przyniesie jakieś świństwo przy niej wyrzucałabym do śmieci nauczyłaby się. Autorko chyba bardziej ci zależy na zdrowiu dziecka niż dobrym samopoczuciu teściowej prawda. Tak na marginesie co do psów znam ten ból. Nie mam dzieci ale psa. Psa z zaburzeniami odżywiania dieta ściśle określona i zbilansowana podanie czegokolwiek innego skutkuje wizytą u weta i 3 dniami w klinice - każdorazowo. Sprawa dość poważna co robi przyszła teściowa oczywiście dokarmia bo jakże by inaczej bo psiak tak na nią spojrzał bo jest biedny bo te karmy to takie niedobre. Dodam, że karmę mam sprowadzaną nie tanią ( 400 zł za worek 15 kg ) a zdarzyło się już parę razy płacić jeszcze za wizytę na cito u weta. I jak tu się nie denerwować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×