Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość chaabrusiowa

ZDRADA refleksje czy żałujecie czy nie

Polecane posty

Gość gość co go zostawiła
Wiem o czym piszesz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość M
A mam pytanie.. jak się czujecie w stosunku do własnych dzieci, jak to u Was wygląda, kiedy umawiacie się z kochankiem itd.. ? Ja osobiście, teraz już po wszystkim, mam straszne wyrzuty sumienia..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
>>A mam pytanie.. jak się czujecie w stosunku do własnych dzieci, Ja osobiście, teraz już po wszystkim, mam straszne wyrzuty sumienia.<< A co maja dzieci do tego? Czy mowisz im jak czesto i kiedy uprawiasz seks z mezem? Wiec musisz mowic jak jest z kochankiem ? A tak w ogole, to radze dobrze sie zastanowic zanim zdradzicie. Bo jak masz miec potem z tego powodu wyrzuty sumienia, to lepiej sobie daruj i kup nowy wibrator. Bo seks to ma byc radosc, a nie jakies cierpienia moralne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olga

Nie wiem, jak można zdradzać. Przecież w każdej chwili można zakończyć związek. I jestem tu z tej zdradzonej strony. Musiałam nawet wynająć Detektyw Skrzypek, bo nie chciałam wierzyć, że mój ukochany mąż może mieć kogoś na boku. No cóż takie jest życie, ale nigdy mu nie wybaczę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
 

>>A mam pytanie.. jak się czujecie w stosunku do własnych dzieci, Ja osobiście, teraz już po wszystkim, mam straszne wyrzuty sumienia.<< A co maja dzieci do tego? Czy mowisz im jak czesto i kiedy uprawiasz seks z mezem? Wiec musisz mowic jak jest z kochankiem ? A tak w ogole, to radze dobrze sie zastanowic zanim zdradzicie. Bo jak masz miec potem z tego powodu wyrzuty sumienia, to lepiej sobie daruj i kup nowy wibrator. Bo seks to ma byc radosc, a nie jakies cierpienia moralne.

Sprawdzam czy masz bana, bo ludzie pisali że masz 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dziwnie. I najgorsza ta świadomość, że to moja wina. On się stara a ja choć chcę docenić, to nie umiem. Cały czas mam w głowie "jego". I to poczucie, że oddałam całą siebie komuś, dla kogo nigdy nie byłam tym kim jest dla mnie. I przez moje chore złudzenia niszczę małżeństwo. Chciałabym wrócić do tego jak widziałam męża zanim zdradziłam, żeby znów mnie tak pociągał,zanim pokochałam innego, chciałabym o tym wszystkim zapomnieć i być jak kiedyś. Ale się nie da. Co ja sobie wyobrażałam??? Że mogę być dla "Niego" naprawdę ważna? Ze może mnie kochać? Co za ...ka ze mnie:-o

już nic nie będzie takie jak kiedyś, już nigdy nie pokochasz tego którego zdradziłaś, zawsze będzie trzeci czy w dzień czy nocą w łóżku, zawsze będziesz ich porównywać, zmieniłaś się fizycznie, psychicznie , uczuciowo od momentu pierwsze zdrady fizycznej, istniej duże prawdopodobieństwo że znowu następny pojawi się kochanek, nigdy nie będziesz szanować męża i zawsze będziesz wynajdować minusy, Was już nie ma jako małżeństwo jesteście tylko związkiem, okłamałaś raz potem jeszcze nie raz i kłamać będziesz, tak naprawdę przestałaś się szanować jako żona podświadomie wypierając wszelkimi sposobami krzywdę jaką sobie i jemu zrobiłaś, Będziesz się bała że się wyda a jak poczytaj fora nawet po 30 latach, jak się to stanie żadna siła ani twoja rozpacz nie zatrzyma rozstania i pogardy do ciebie. I tak jeszcze . To samo dotyczy mężów ale w troche innej formie i skutkach bo chłopcy są inaczej psychicznie zbudowani.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

>>A mam pytanie.. jak się czujecie w stosunku do własnych dzieci, Ja osobiście, teraz już po wszystkim, mam straszne wyrzuty sumienia.<< A co maja dzieci do tego? Czy mowisz im jak czesto i kiedy uprawiasz seks z mezem? Wiec musisz mowic jak jest z kochankiem ? A tak w ogole, to radze dobrze sie zastanowic zanim zdradzicie. Bo jak masz miec potem z tego powodu wyrzuty sumienia, to lepiej sobie daruj i kup nowy wibrator. Bo seks to ma byc radosc, a nie jakies cierpienia moralne.

chodzi o czas zabrany dzieciom dla kochanka który w ten sposób staje się ważniejszy nie tylko od jeszcze męża ale i własnych dzieci aż do ich porzócenia co się coraz częsciej zdaża.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

chodzi o czas zabrany dzieciom dla kochanka który w ten sposób staje się ważniejszy nie tylko od jeszcze męża ale i własnych dzieci aż do ich porzócenia co się coraz częsciej zdaża.

Nie do końca to porzucenie dzieci jest pokłosiem zdrady. Wystarczy niezgodność charakterów, zaborcza żona i nasze wspaniałe sądownictwo, żebyś dostał tylko widzenia dwa razy w tygodniu z własnymi dziećmi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

chodzi o czas zabrany dzieciom dla kochanka który w ten sposób staje się ważniejszy nie tylko od jeszcze męża ale i własnych dzieci aż do ich porzócenia co się coraz częsciej zdaża.

To wszystko zależy od tego jaka wracasz po wizycie z kochankiem. Bo to tak trochę jak z drzemką. Jesteś zmęczona masz ochotę się położyć ale nie robisz tego bo wtedy dzieci siada do bajki zamiast mądrze się bawić z Tobą. Tylko taka decyzja może się skończyć wymuszona zabawa która będzie męcząca i dla Ciebie i dla dzieci. A jeżeli pójdziesz na godzinę na drzemkę wrócisz naładowana energia pełna pomysłów i sił na zabawę taka dzięki której dzieci się będą rozwijać. To samo tutaj. Zamiast myśleć o kochanku i o swoich potrzebach po wizycie skupisz się na potrzebach dzieci i tym co sprawi im radość. To nigdy nie jest 0-1 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

nigdy nie żałowałem. Ostatecznie oczywiście bilans był pozytywny a koniec pewnego etapu życia i początek drugiego owocny. Ale u mnie z reguły było tak, że zdrada zapoczątkowywała rozpad związku i choć nie zostawałem nakryty na zdradzie sam dochodziłem do wniosku, że związek stały jest do kitu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

 Ale u mnie z reguły było tak, że zdrada zapoczątkowywała rozpad związku 

Do zdrady zazwyczaj dochodzi gdy związek się sypie. Przynajmniej z mojego doświadczenia tak wynika. Ktoś, komu niczego nie brakuje nie rozgląda się za skokiem w bok. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja podejrzewam ze zona zdradza mnie ale na niczym nie przylapalem zony

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

kobiety z reguły to szm.aty, kazda zdradza.. bez wyjątku, dlatego lepiej sie nie wiazac bo zawsze na koncu facet dostaje po dopie

Proszę bardzo, kolejna rakieta intelektualna funduje nam konkretną dawkę wiedzy. Z reguły kobiety to szmaty..... Oczywiste, że piszesz o własnej matce, babci, o ciotkach itd. u nich to zauważyłeś, więc dzielisz się wiedzą. Good guy! 

Edytowano przez Souledge

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Niby dorośli ludzie tu piszą a jakoś te zdrady przedstawiacie z perspektywy takiej naiwno dziecinnej. Jeśli dwoje ludzi ma się ku sobie, kiedy zaczyna iskrzyć i kiedy zaczyna się seks to chyba oczywiste, że organizm zaczyna pompować w was olbrzymie ilości hormonów. Poznajecie się, dostajecie potrzebę hiperkontaktu, możecie gadać ze sobą godzinami. Żaden dzień nie może się obejść bez chociaż jednej informacji, zdania, smsa od kochanka. Po prostu lecicie na hormonalnym haju. Nazywanie tego miłością, tym jedynym i jeszcze rzutowanie tej fizjologii na swój prawdziwy związek jest nie tylko naiwnością i niezrozumieniem elementarnej biologii ale i potencjalną tragedią.

Podobnie ma się rzecz z kończeniem takiej relacji. Jedna strona w końcu to przecina. I znowu - no jasne, że jak ktoś był istotną częścią Twojego każdego dnia a teraz znika to pojawia się pustka i zaczyna się zjazd z tego emocjonalnego haju. Nie jest to przyjemne ale znowu popadanie w tak dramatyczne nuty, że "potraktował mnie jak szmatę", pozwalanie aby czysta fizjologia podkopywała wasze poczucie własnej wartości.... no to bez sensu jest. 
Zdrada to proces. Ma swój początek i koniec. Przebiega według schematu. I powinna po stosunkowo krótkim gorzkim okresie pozostawić jedynie melancholię i mega pozytywne wspomnienia.

Być może problemem jest, że jak po raz pierwszy przechodzicie przez ten proces i nikt wam tego nie wyjaśni to wpadacie w pułapkę naiwności, że spotyka was coś wyjątkowego. Nie spotyka. Jak zdradzicie drugi raz to może bardziej zrozumiecie, że to "wyjątkowe" zrozumienie, ta "wyjątkowa" potrzeba ciągłego kontaktu, ten "wyjątkowy" seks. Wcale nie są wyjątkowe i możecie sobie to samo zrobić z inną osobą bez problemu. Tak reaguje organizm na takie sytuacje i po to się w to bawimy, żeby to przeżyć. Dorabianie do tego tych wszystkich ideologii rodem z kiepskich romansów naprawdę nie przystoi dorosłym ludziom :)))

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

a może nie brać ślubu, nie wchodzić w związek tylko szaleć a jak trafi się dzidziuś to jakoś będzie, nie musimy kłamać, oszukiwać, mamy czas, brak zobowiązań jednym słowem byle z kim, byle gdzie, byle jak, byle więcej, byle ........ . I jak powyżej będziemy mieli ten wyjątkowy seks, motylki. I jak wchodzić w związek małżenski, po co jak zaraz zdradzimy, jesteśmy ograniczeni wolnością seksualną . Jak zaufać skoro tyle rozwodów a ile narzeczeństw sie rozsypało przez zdradę ? Ja chyba gdybym miał teraz 18 i nic w tej materi nie zmieniłoby się również prawnie to nie żeniłbym się, po co miałbym za kilka czy kilkanaście lat cierpiec z powodu zdrady ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cierpienie po zdradzie nie jest zarezerwowane wyłącznie dla osób w związkach małżeńskich. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Widziałam się z NIM dziś, poszliśmy na kawę, nie wiem czy był to dobry pomysł. On zapytał czy wrócimy do wcześniejszego układu. Mam mętlik w głowie, ale zależy mi na mężu i odpowiedziałam mu że nie, że na kawę też więcej nie pójdziemy.

dobre sobie , wiesz jaką sprzeczność napisałaś ? gdyby ci zalezalo na jeszcze mężu to nie zdradzałabyś tylko wszystko zrobiłabyś by ratować małżenstwo ( psycholog, rozmowy, wyjazdy, wspólny czas .....) . Jeszcze za raz napiszesz że mąż wcisnął ci kochanka wręcz kazał. Ty już małżeństwa nie masz tylko związek małżeński , już nic nie będzie takie samo jak kiedyś (jedna z was pisała o chwili przed zdraą) zawsze będzie kochaś między wami w dzień i nocy w łóżku też, zmieniłaś się w każdej sferze niby ty a jednak inna , wiesz co to znaczy kochać ? chyba nie to przede wszystkim nie krzywdzić, kłamać, oszukiwać, byc uczciwą , dbać o siebie, nie opuscic w zdrowiu i chorobie (duszy, psychy). Twierdzisz że kochasz męża , powiesz mu wszystko całą prawdę czy dalej będziesz kłamac tłumacząc to ochroną niby jego w imie twojej ,,miłośći"  tylko do kogo ? myślisz że to by rozwaliło twoje małżenstwo ? ono jest już rozwalone i to tylko przez ciebie w 100% ( zdrada to swiadoma decyzja zdradzającego w 100% ). Weż zastanów się kim ty tak naprawdę jesteś, co reprezentujesz sobą, co oczekujesz od życia, jak się czujesz na co dzień z zdradą , możesz tak istniec (życ) z poczuciem winy . To nie był jednokrotny wyskok pijanej mężatki to było porzucenie uczuciowe i przerzucenie na kochanka całej siebie ( już nigdy nie wrócisz do męża uczuciami, może cos szczątkowego ). Jaki masz w stosunku do męża szacunek , do człowieka któremu przyprawiłaś rogi, zeszmaciłaś go, pozbawiłaś obrony, poniżyłaś go w najokrutniejszy sposób.

WAS jako małżonków nie ma, jest zdradzająca i rogacz bez możliwosci obrony gdyż został zeszmacony i oszukany przez osobe która pisze że go kocha !!! cha cha cha a to dobre sobie. Masz okruch honoru , godnosci ? to powiedz mu , przyznaj sie i wyprowadz się . W innym przypadku jesteś kim jesteś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

a może nie brać ślubu, nie wchodzić w związek tylko szaleć a jak trafi się dzidziuś to jakoś będzie, nie musimy kłamać, oszukiwać, mamy czas, brak zobowiązań jednym słowem byle z kim, byle gdzie, byle jak, byle więcej, byle ........ . I jak powyżej będziemy mieli ten wyjątkowy seks, motylki. I jak wchodzić w związek małżenski, po co jak zaraz zdradzimy, jesteśmy ograniczeni wolnością seksualną . Jak zaufać skoro tyle rozwodów a ile narzeczeństw sie rozsypało przez zdradę ? Ja chyba gdybym miał teraz 18 i nic w tej materi nie zmieniłoby się również prawnie to nie żeniłbym się, po co miałbym za kilka czy kilkanaście lat cierpiec z powodu zdrady ?

Jeśli ni czujesz że to ta (ten) nie bierz ślubu po co !!!

Jeśli kochasz do szaleństwa możesz zrobić dla niej wszystko o co poprosi i wiesz że ona czuje tak samo nawet się nie oglądaj padaj na kolana zakładaj pierścionek zaręczynowe i idź w to. Ale żadne z was nie może spocząć na laurach. O związek trzeba cały czas dbać. 

Róbcie przez cały czas trwania związku wszystko tak jak oręż pierwszy miesiąc znajomości czyli: komplementy, kwiaty, randki, zabieganie o względy, co ja będę więcej tłumaczył wiecie jak wszyscy zachowujecie się na początku ....... Po 10 latach zachowujcie się tak samo i wszyscy będą mogli się od was uczyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

 

Róbcie przez cały czas trwania związku wszystko tak jak oręż pierwszy miesiąc znajomości czyli: komplementy, kwiaty, randki, zabieganie o względy, co ja będę więcej tłumaczył wiecie jak wszyscy zachowujecie się na początku ....... Po 10 latach zachowujcie się tak samo i wszyscy będą mogli się od was uczyć.

Łatwo powiedzieć, napisać. Z wykonaniem nie jest już tak łatwo, gdyby było inaczej po świecie chodziłyby same szczęśliwe żony i mężowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Łatwo powiedzieć, napisać. Z wykonaniem nie jest już tak łatwo, gdyby było inaczej po świecie chodziłyby same szczęśliwe żony i mężowie. 

Nie mów za innych. RÓB ZA SIEBIE a będziesz szczęśliwy.

Nie wiesz jak postępowali ci którzy się rozeszli .........

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie mów za innych. RÓB ZA SIEBIE a będziesz szczęśliwy.

Nie wiesz jak postępowali ci którzy się rozeszli .........

Może nie mówi za innych, a właśnie za siebie?

Nie "szczęśliwy", a "szczęśliwa".

A tak w ogóle to te zasady żeby działały muszą dotyczyć dwojga ludzi. To, że Ty się będziesz starał nie gwarantuje, że będzie dobrze. Jest jeszcze druga strona, która może mieć zupełnie inne zdanie i Twoje dbanie na nic się zda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×