Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak nie zwariować dzisiaj...

Polecane posty

Gość gość

Oto problem-mamy 14dniowego noworodka w domu to nasze pierwsze dziecko. Wiadomo ze trzeba sie z nim dotrzeć jak chodzi o karmienie, jego potrzeby itd. Uczymy się siebie wzajemnie. Wczoraj do meza zadzwonil jego znajomy i orzekl ze przyjadą dzis do nas w odwiedziny z żoną i malym synkiem. Niby ok, ale jego zona ma do mnie nr to nie mogla zadzwonic i zapytac czy sobie tego zycze.? Bo chyba tez duzo ode mnie zalezy. Stresuje sie ta wizyta, tym bardziej ze mamy male mieszkanie,,30 m, 2 pokoje, bede miec dosc to nie pojde na górę bo to nie dom prywatny. Ujajili nas bardzo, a tak chcielismyten dzień spędzić razem z mężem i z malym. Najgorsze tez jest to ze jak oni przyjada o 11 to beda siedzieć do 19 bo kultury to oni nie znaja. Cholera ani odespac nocy ani nic...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A mąż nie umie się odezwać? Przecież znajomy dzwonił, wystarczyło powiedzieć"sorry stary, umówimy się za miesiąc, na razie musimy dogadać się z maluchem, jesteśmy zmęczeni". Robisz problem tam gdzie go nie ma.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To by bylo najlepsze wyjście z sytuacji, niestety maz został zaskoczony takim obrotem sprawy i odruchowo powiedzial zeby przyjechali. Jest jego winy w tym trochę ale nic mu juz nie mowie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
U mnie też tak było jak moje bliźniaki były malutkie. Jezu, jak ja marzyłam wtedy o spokoju! W domu normalnie pielgrzymki gości mieliśmy- pól biedy jak ktoś wpadł na godzinkę lub dwie w ciągu dnia- normalne, że chcą mnie odwiedzić, zobaczyć dzieci. Ale mamy jednych znajomych, którzy tak po prostu z godziny na godzinę zapowiadali się nam na wieczór i najchętniej siedzieliby do późnej nocy..... brrrrrrrrrrrrr, ale byłam na nich wściekła! Też dzwonili zawsze do męża. Dla mnie jest to brak kultury- dzwonić i nie czekając na zaproszenie wpraszać się samemu, zwłaszcza jak w domu jest malutkie dziecko i naprawdę rodzice nie zawsze mają ochotę i siłę przyjmować gości na wielogodzinne posiadówki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie przesadzaj! Do mnie teściowa, teść, siostra męża i jej chłopak przyszli dwie godziny po wyjściu ze szpitala... To dopiero byłam na męża wściekła!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dodam, że tacy ludzie są po prostu bezmyślni i wiedząc, że macie malutkie dziecko wychodzą z założenia, że i tak w domu siedzicie, więc nie macie innych rzeczy do roboty, jak gości przyjmować, a to, że w czasie wizyty odrywacie się 1500 razy do dziecka, to co tam, im to nie przeszkadza:) Wkurzają mnie też tacy goście, co to przyjdą, zasiądą i oczekują wielkiej gościny, ale np. trochę pomóc przy dziecku- wziąć na ręce chociażby, kiedy gospodyni przygotowuje dla nich głupią herbatę, to już nie, a Ty człowieku goń i obsługuj szanownych gości, którzy w tym momencie są Ci potrzebni jak dziura w bucie...brrrrr..... Ja zawsze jak chodziłam do jakichś znajomych, którym urodziło się dziecko , to najpierw pytałam czy aby na pewno nie będę przeszkadzać, przynosiłam drobiazg dla malucha i mamy, posiedziałam godzinkę i tyle. Wizyty u rodzin z noworodkami powinny być symboliczne! Ludzie, nikt nie ma czasu i chęci spędzać z gośćmi połowy dnia, bo ma malutkie dziecko, którym trzeba się zająć, czasem jest obolały po porodzie lub zwyczajnie niewyspany! Minimum kultury!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jak pryzjda , to poloz si z dzieckime do lozka i pokaz im, ze jestes bardzo zmeczona. zadnej kawy herbaty itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
co języka w gębie nie masz? ludzie, kuźwa - nie chcesz mieć gości to odwołaj wizytę, powiedz ze masz sraczkę albo coś innego i koniec. Zamiast tego woli siedzieć i użalać się na forum :O

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja bym zadzwoniła i powiedziała, że przepraszam, ale w chwili obecnej nie mam ochoty na wizyty i zapraszam za miesiąc-0 asertywności trochę, a męża widzę też masz cipowatego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyny, jesli by zadzwonili do mnie ja bym odmowila na pewno bo nie mam ochoty by do nas teraz przyjezdzali. Kwestia w tym ze mnie nikt o zdanie nie pytał, jego bezrobotna zona tak zadecydowała i tak ma byc. Meza rozumiem bo ten chłopak to jego dobry kolega.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
no znajomi 2 tyg. po urodzeniu dziecka, to przesada, chociaż miesiąc by wam spokoju dali ;)...ale jak najbliższa rodzina, to uważam że już ok...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
przesadzacie z tym, ze znajomi po dwoch tygodniach to przesada. Mnie w ciagu tygodnia od wyjscia ze szpitala odwiedzili znajomi z pracy, szef przyjechal nawet. Z kazdej wizyty sie cieszylam bardzo:) I kazdy dziecko bral na rece i jakos zyjemy. Fakt zmeczona bylam, ale strasznie cieszylo mnie to, ze wszyscy tak sie interesuja nami i chca z nami dzielic to wielkie wydarzenie:) Nawet ci, za ktorymi nie przepadalam to mnie odwiedzali i to bylo fajne. Tylko tu na forum matki poporodzie to jakies umeczone strasznie kobiety jakby z obozu pracy wracali a nie ze szpitala:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
wracaly*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakoś jeden dzień wytrzymasz ;) Jak ja byłam po porodzie to po 2 dniach (od porodu) do mnie przyjechał ojciec mojego partnera, jego żona i ich 3 letnia córka. To była masakra. Takie niezapowiedziane odwiedziny zrobili, bo chcieli nam "pomóc", obdarować prezentami, a przy okazji zostać na tydzień. Ledwo po porodzie, ja młoda, też dopiero się uczyłam zachowywać przy dziecku, a tu przyjechali i rady mi dawali. Jakoś dałam radę, ale nie powiem czasem miałam dość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×