Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość dudinio

Dziewczyna mnie porzuciła i to z mojej winy

Polecane posty

Gość dudinio

Witam,jestem Adrian mam 21 lat, 1.5 tyg temu straciłem dziedziczne która była dla mnie wszystkim i kocham ja do dzisiaj,bylismy ze sobą pół roku,ona miała 22 lata. Myślę ze warto by na początku przytoczyć krotka historie z mojego życia a później główny watek, Tak wiec.. Gdy się urodziłem moja mama dala mnie pod opiekę babci żeby mnie wychowywała ponieważ sama nie miała na to czasu,jedynie ze mną się widywała w weekendy tak do 10 roku życia,wcześniej moja mama wyrzuciła ojca z domu jak miałem 3 lata do tej pory nic o nim nie wiem,(tyle wiem z opowiadań ze był alkoholikiem i pracować mu się nie chciało i przy okazji kradł pieniądze w rodzinie),później mam poznała swojego aktualnego partnera z którym jest do dzisiaj,3 lata później zadecydowali ze wyjada układać sobie życie w Hiszpanii i tak zostało do dzisiaj przez parę lat ja nie widywałem(tylko dzwoniła i dzwoni od czasu do czasu co słychać),jak wyjechali płakałem codziennie przez parę tygodni nie mogłem się pogodzić z losem ze mnie opuściła,później gdy miałem 15 lat zmarł mój ukochany dziadek z który tak naprawdę bylem na codzień i dawał mi wsparcie,oglądałem z nim zawsze mecze filmy jeździłem na rowerze robił mi za ojca po jego stracie przez naprawdę długi czas bylem w depresji,bylem strasznie zamknięty do ludzi w liceum a po liceum poszedłem na studia na które chciała bym szedł moja rodzina do akademii morskiej które mi tak naprawdę nieodpowiadaly nie chciałem nigdy pływa,niechcialem by przyszła rodzina była odemnie tak daleko przez pól życia,ale tez nigdy im nie powiedziałem ze niechce tego studiować nie wiem dla czego jakoś balem sie tego wiec 2x z rzedu nie zdałem 1 roku nie miałem ochoty na naukę, wogole na życie ,często płakałem,okłamalem rodzine ze jestem na 2 roku a tak na na prawde byłem na pierwszym,miałem myśli samobójcze ale ich się balem i nigdy nie próbowałem i bylem w dużym smutku ze nic mi nie wychodzi w życiu,wiec zaczolem grac w gry ,uzależniłem się i grałem tak do grudnia 2014roku, po smierci dziadka babcia stała się agresywa do wszystkich,często z nia sie klucilem o byla /cenzura/ ze np bluzka lezy na krześle a nie w szafce,zaczęło mnie to strasznie irytować i denerwować zaczolem być z nią w naprawdę złych stosunkach obrażaliśmy się nawzajem wyzywaliśmy sie,nigdy nielubilem z nią być aż do teraz.Wiec gdy gralem (w mmorpg) poznałem tą dziewczynę własnie w tej grze AION pisaliśmy do siebie przez półtora miesiąca ,przez pewien czas zaczęliśmy pisać tylko o seksie,spodobaliśmy się sobie ,byliśmy bardzo podobni,podobne zainteresowania , myślenie itd.,bylismy na siebie bardzo pewni,wyznaliśmy sobie miłość przez SMS,nigdy nie rozmawiając ze sobą głosowo .choć rozmawialiśmy głosowo na ts3 ale tylko i wyłącznie o grze, wiec ja zaczolem proponować jej spotkanie,ona sie zgodziła pod warunkiem ze będzie jednak to jako zjazd graczy w połowie stycznia 2015,wiec odbyło się to a my wzięliśmy wspólny pokój w apartamencie powiedzieliśmy sobie "jest jedno życie i można zaryzykować",w 1 dniu poszliśmy do lózka tak jak pisaliśmy w smsach,ja ogólnie bylem strasznie zamknięty zestresowany nie tak jak w smsach a przy niej to już wogole,,ona była bardzo otwarta do ludzi(to byla moja pierwsza dziewczyna w życiu,nigdy wczesniej z rzadną dziewczyna nie probowalem zadnego kontaktu wstydziłem sie), a tak naprawdę otworzyłem się do niej po 4 dniach i stwierdziłem ze chce z nią spędzić resztę życia,ona tak samo,strasznie się w sobie zakochaliśmy,później wróciliśmy do swoich domów ja do Gdyni a ona do Wrocławia, kontynuowaliśmy później pisanie jak nam brakuje siebie,później ja opowiedziałem jej historie z życia i mowie ze chce opuścić swój dom ze nie daje rady wytrzymać mieszkając z babcia i jest coraz gorzej z nią, później zaryzykowałem i powiedziałem jej ze chciałbym z nią zamieszkać, a ona po krótkim namyśleniu zgodziła się powiedziała mi ze ma własna firmę i własnie szuka nowego mieszkania bo rozstała się z byłym miesiąc wcześniej z którym i tak do dzisiaj prowadzi firmę. Później ja strasznie naciskałem na nia by znalazła te mieszkanie jak najszybciej bo własnie sie pokócilem z matka i babcia ze wyjeżdżam i rozpoczynam własne życie a przy okazji wyszła prawda ze byłem 2x nie zdałem pierwszego roku to juz doszczętnie zniszczyło relacje a ona była zła na mnie nie mogąc znaleźć mieszkania ,wiec zaproponowała mi ze jeżeli jest tak złe to ona ma działkę dziadka i tam możemy spędzić okolu 2 tyg aż znajdziemy mieszkanie razem.To wtedy ja uciekłem z domu w środku nocy,kłócąc się z babcia i mówiąc jej zęby mnie nie szukała,wiec pojechałem do niej pociągiem,to byly cudowne chwile i wkoncu znaleźliśmy mieszkanie i wprowadziliśmy sie do niego,ja mowilem ze znajde prace i znalazlem a byla to moja pierwsza w zyciu,odbylem szkolenie jako kelner pracowałem nie cały miesiąc bo pracodawca nie byl do mnie pewny za bardzo nie chciał mi podpisać umowy o prace i chciał bym jeszcze jakiś miesiąc pracował na czarno,wiec rzuciłem ta prace bo potrzebne mi było ubezpieczenie,kilka dni później zacząłem odczuwać dziwne bole w okolicach kregoslupa, szyji utrudniało mi to strasznie funkcjonowanie,mialem zawroty głowy,ciemno przed oczyma przy jakims wysilku,balem sie chodzic na silownie ,strasznie marudziłem mojej dziewczynie ze cos mi jest zachowywałem sie tak do świat wielkanocnych,bałem sie iść do jakiekolwiek pracy, strasznie źle się czułem,później zaczęły mnie dopadać ostre stany depresyjne, zmiany nastrojow , zaczolem płakać po nocach ze ja stracę ale nie wiem czemu, zamknolem się jeszcze bardziej do wszystkich innych ludzi ,choć do niej bylem bardzo otwarty,do rodziny tez do tego czasu się nie odzywałem ponieważ pisali mojej dziewczynie ze ma zostawic,ze jest jakaś k...ą itp. ona to rozumiała i nie przejmowała się tym.Później pojechaliśmy na święta do jej rodziny , brat jej mamy jest psychiatra i stwierdził ze mam nerwice lekową i depresje,zapisał mi lek PRALEX , po tym co się dowiedziałem starałem sam siebie przekonać ze mi nic fizycznie nie jest i to wszystko jest wina nerwicy,choć do mnie to nie docierało i latałem do lekarzy którzy mówili ze to nerwy,za to wszystko ona płaciła i utrzymywała mnie przez ten czas kiedy niepracowalem, a mogła na to sobie pozwolić ponieważ zarabiała nie mało, dawała mi naprawdę duzo wsparcia,ale tez ciągle namawiała mnie żebym szukał pracy, a ja dalej nie bylem wstanie jej szukać, po jakims czasie zaczęliśmy grac spowrotem w gre ktora graliśmy bodąc sami, która mnie spowrotem uzależniała i zapominałem o tym co mi jest przez to,choć i tak nacodzien byliśmy ze soba bardzo dużo czasu, ona pracowała naprawdę mało z 10h na tydzien bo jej wspólnik robił główną robotę w firmie, ale było i tak bardzo cudownie i nam się układało, ona miała plan zamknięcia tej firmy i otworzenia nowej i od października powrót na studia a ja tez miałem zacząć nowe studia inzynierskie ale tym razem praca na lądzie.Ale pokawiły sie końcu kłótnie o to ze nie pracuje, o to ze ja miałem pretensje ze pali e papierosa choć miała rzucać jak mi obiecała i o to ciągle marudzę ze mam zmiany nastrojów od szczęścia przez smutek do rozpacz i o to ze mi nie podobalo ze ciagle mam pretensje ze przebywa w pracy ze wspólnikiem który jest jej byłym ,nalegałem by już rozwiązała firmę ( chodź wiem ze to co mówiłem było głupotą teraz),w kłótni bylem agresywny ze coś sobie zrobie, trzymałem ja za ręce silnie by mi nie uciekła przypadkiem i coś sobie zrobila co było niedojrzale ale po każdej tej klotni zawsze szybko się godziliśmy i ja przepraszałem za to a ona wybaczała, Mowiła mi ze nie mogę poradzić sobie ze swoją agresja, i starała mi w tym pomagać,,mówiła ze rozumie to i ze muszę iść na psychoterapie a także ze nieświadomie prowokuje odrzucenie i ze ona tez ma nerwice tylko wyciszoną i umie sobie z tym poradzić.Jej matka bardzo często się z nią kontaktowała co u niej i u mnie i pewnego dnia wkurzyła się jej mama na nia ze pozwala mi nie pracować, ze nie stać ja na moje utrzymanie i wtedy okłamała mamę choć bylem temu przeciwny ze moja mama mi pomaga i wysyła mi tysiąc złotych miesięcznie co jej mamę trochę uspokoiło a prawda była taka ze rodzina mi nic nie wysyłala i tak minelo jeszcze sporo czasu a ja bezpracy a z jej mama nigdy nie rozmawiałem bylem ciągle zamknięty do innych i po pralexie bylo o wiele lepiej choć jeszcze zawroty głowy nie dawały mi spokoju i zmiany nastrojów.I zaczoł sie lipiec pakowalismy sie na wakacje na mazury,jej mama przyjechała do nas 2 dni wcześniej przed nimi by nas później zawieść, w pewnym momencie jej mama i dziewczyna pojechali kupic namiot i materac i stał sie horror,dziewczyna jej powiedziała jaka jest prawda ze mama mi nic nie pomaga, bardzo sie o to z nią pokłocila ze ja tyle czasu okłamaliśmy, i wyrobiła o mnie bardzo złe zdanie później gdy przyjechaly z zakupow jej mama zrobiła mi awanture o to i dała mi ultimatum jak sie nie zmienię po mazurach to ją strace a teraz daje mi szanse i biała karte i się uspokoiło a ja bylem jeszcze bardziej przygnębiony i poczucie winny mnie zjadało jeszcze bardziej sie do jej mamy zamknołem, nie mogłem sie pogodzić z tym ze to jest kłamstwo z mojej strony nie mogłem zrozumieć czy ja naprawdę kłamie,wpadłem w dołek i lek co będzie dalej. A i bym zapomniał ze jakoś w kwietniu poznałem ją z moją rodziną i wszyscy sie pogodzili z moja decyzja życząc mi powodzenia i wątpiąc w to czy nam się uda takie miałem wrażenie z ich min. Pomijając....Po tej kłótni z jej mama pojechaliśmy wkoncu na mazury, żle się tam czulęm i tak przebywając z jej rodziną było mi głupio za te kłamstwo bylem tam nieobecny, jej mama wogole sie wtedy do mnie już nie odzywała bałęm sie ze coś jest nie tak i balem się o to jej zapytać,wiec zapytałem swoja dziewczyne co sie dzieje ze jej mama chodzi taka wkurzona,jaka ma o mnie opinie ze może na mnie jest zła itp ,a ona mówi ze to nie ma nic wspólnego ze mna a jakieś tam swoje sprawy przez które jest nie w humorze. Później będąc sami w namiocie ja jej obiecałem ze będę pracował i pójdę na tą terapie jak tylko wrócimy,wcześniej jeszcze się kłóciłem o ta prace ze sa strasznie male zarobki i ze nie chce byle jakiej i denerwowało mnie to ze ona chce bym byle gdzie juz pracował,ale pogodziliśmy sie i było później wszystko w porządku,obiecala mi zawsze po każdej klotni ze mnie nigdy nie zostawi nie odrzuci ze mnie kocha z całego serca i nie wyobraza sobie życia be zemnie i wierzy ze sie szybko zmienię,ale zawsze mi tez mówiła ze jestem niedojrzały i moje poczucie własnej wartości jest na poziomie podłogi ale dawała mi to do świadomości ze rozumie co sie zemną dzieje i będzie mnie wspierać. Po tym wszystkim pojechała ze swoja matką zrobic zakupy na obóz, i po drodze jej matka wybuchła ,powiedziała coś strasznego ze nie wyobraża sobie naszego związku ze jestem nieodpowiedni dla niej i zbyt niedojrzały ze mam zaburzenia i zbyt silną nerwice ze nic mnie już nie zmieni ze jestem na pozycji straconej a ona jest z wykształcenia psychiatrą, wiec dziewczyna po tej rozmowie przyszła do mnie mi to powiedzieć ja cały zesztywniałem i swiat mi sie w jednej chwili zawalił, wpadłem w rozpacz ona tez ,chciałem udowodnić wszystkim ze tak nie jest, zrozumiałem ze złe robię i sie to wszystko zmieni za wszelką cenę, przytulaliśmy się ze wszystko będzie dobrze,poradzimy sobie ze ona zmieni to zdanie o mnie, bo tak naprawdę nigdy ze mną nie rozmawiała i nic nie może wiedzieć o mnie.Pozniej poszedłem do jej matki porozmawiać o tym,dlaczego tak zaatakowała mnie,a ona była własnie ze swoim bratem i oboje mnie zaatakowali ze mam sie wynosić do domu ze mam jej dać zyć że ona tez musi chodzic na terapie, ze jestem gowiarzem, manipulatorem i wykorzystałem jej córke,a jak tego nie zrobie to zrobią mi "armagedon". Wpadlem po tym w rozpacz i niedowierzanie mowilem jej ze to nie prawda ale odwrocili sie i poszli a ja wrocilem do swojej dziewczyny płakałem z nia całą noc chciałem z nią gdzieś uciec a ona rano mi powiedziała ze mam wrocić do babci na 2 dni a ona załątwi to z jej rodziną i napewno wrocimy do siebie i wszystko bedzie dobrze kocha mnie a ja ją i obiecałem jej zeby pamietala ze sie zmienię i przyrzekłem ze jej mama zdanie o mnie zmieni,a ona sama powiedziala mi ze jej mame poniosło dość mocno.Wiec zrobilem to co chciala ale pojechalem tylko do sopotu a nei do domu i nakupowałem jej prezenty , i zaczolem dzwonić czy rozmawiała z mamą a ona mowila ze jeszcze nie no wiec przestalem sie odzywac na pare godzin i i wtedy moje życie zmieniło sie w koszmar: Dostałem smsa ze sie rozstajemy ze ona nie bedzie walczyc ze swoją rodziną o mnie ze to koniec, żebym zajoł sie swoim życiem. Wtedy ja wpadłem w Panikę dzwoniłem pisałem smsy ze ja kocham ze sie zmieni ze to nie prawda co pisze ze bedzie inaczej i ze do niej już jade,wiec wsiadłem w pociąg i wracałem . Po chwili jej mama wyrwała jej telefon i zaczęła pisać smsy w jej imieniu bym dał sobie spokój i zadzwoniła do mnie nawet żebym się odczepił bo zadzwoni na policje i powtórzyła ze jestem niedojrzałym gówniarzem z intelektem 3 latka.,wtedy wyłaczyła jej komórke.Wiec ja w panice zacząłem dzwonić po jej przyjaciołach jej rodzinie wszystkich co sie dzieje zeby dala mi szanse jej matka , ze jak sie nieodzywa zglosze to na policje za zaginienie,az zaczolem pisać na matke ze kontroluje dorosłę dziecko i zwracałem sie z prośba do niej by pozwoliła jej decydować.Szukalem ja we wroclawiu na mazurach nigdzie ich nie bylo cale pienadze z alimentow ktore jeszcze dostawałęm wydałem na bilety pendolino i prezenty dla niej koło 1 tys poszło.Nie znalazlem jej 2 dni nei spałem i wróciłem do babci. I dalej probowałem z nia sie kontaktowac wtedy sie odezwała i powiedziała to samo co jej matka i dodatkowo ze ja gnębię przesladuje i zglosi mnie za stalking do prokuratury. za te smsy i telefony .Jestem załamany do dzisiaj, a tydzien temu rozpocząłem psychoterapie psychodynamiczną bo czuje ze jednak cos jest ze mna nie tak,teraz sobie uswiadomiłem ze mam naprawde nerwice i problemy psyhologiczne jakby do mnie wrocila to wiem ze napewno bym sie zmienił ale szansy juz nie chce dac,jej matka okazała sie nie wyrozumiała,mam plan teraz praca + nowe studia na PG od pazdziernika ale cierpie mocno ,bo mi brakuje tej bliskosci ktorą z nia miałem,ona była troch dla mnie jak matka,pocieszala mnie rozumiala co sie ze mna dzieje,dawala mi miłość jaka nigdy nie zaznałem., i ja to wszystko spieprzyłem i wiem ze to ja i chce to zmienic,czuje sie odrzucony. Nie wiem co robic , prosze o porade jak państwo na tym forum to widzicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość dudinio
Po tej kłótni z jej mama pojechaliśmy wkoncu na mazury, żle się tam czulęm i tak przebywając z jej rodziną było mi głupio za te kłamstwo bylem tam nieobecny, jej mama wogole sie wtedy do mnie już nie odzywała bałęm sie ze coś jest nie tak i balem się o to jej zapytać,wiec zapytałem swoja dziewczyne co sie dzieje ze jej mama chodzi taka wkurzona,jaka ma o mnie opinie ze może na mnie jest zła itp ,a ona mówi ze to nie ma nic wspólnego ze mna a jakieś tam swoje sprawy przez które jest nie w humorze. Później będąc sami w namiocie ja jej obiecałem ze będę pracował i pójdę na tą terapie jak tylko wrócimy,wcześniej jeszcze się kłóciłem o ta prace ze sa strasznie male zarobki i ze nie chce byle jakiej i denerwowało mnie to ze ona chce bym byle gdzie juz pracował,ale pogodziliśmy sie i było później wszystko w porządku,obiecala mi zawsze po każdej klotni ze mnie nigdy nie zostawi nie odrzuci ze mnie kocha z całego serca i nie wyobraza sobie życia be zemnie i wierzy ze sie szybko zmienię,ale zawsze mi tez mówiła ze jestem niedojrzały i moje poczucie własnej wartości jest na poziomie podłogi ale dawała mi to do świadomości ze rozumie co sie zemną dzieje i będzie mnie wspierać. Po tym wszystkim pojechała ze swoja matką zrobic zakupy na obóz, i po drodze jej matka wybuchła ,powiedziała coś strasznego ze nie wyobraża sobie naszego związku ze jestem nieodpowiedni dla niej i zbyt niedojrzały ze mam zaburzenia i zbyt silną nerwice ze nic mnie już nie zmieni ze jestem na pozycji straconej a ona jest z wykształcenia psychiatrą, wiec dziewczyna po tej rozmowie przyszła do mnie mi to powiedzieć ja cały zesztywniałem i swiat mi sie w jednej chwili zawalił, wpadłem w rozpacz ona tez ,chciałem udowodnić wszystkim ze tak nie jest, zrozumiałem ze złe robię i sie to wszystko zmieni za wszelką cenę, przytulaliśmy się ze wszystko będzie dobrze,poradzimy sobie ze ona zmieni to zdanie o mnie, bo tak naprawdę nigdy ze mną nie rozmawiała i nic nie może wiedzieć o mnie.Pozniej poszedłem do jej matki porozmawiać o tym,dlaczego tak zaatakowała mnie,a ona była własnie ze swoim bratem i oboje mnie zaatakowali ze mam sie wynosić do domu ze mam jej dać zyć że ona tez musi chodzic na terapie, ze jestem gowiarzem, manipulatorem i wykorzystałem jej córke,a jak tego nie zrobie to zrobią mi "armagedon". Wpadlem po tym w rozpacz i niedowierzanie mowilem jej ze to nie prawda ale odwrocili sie i poszli a ja wrocilem do swojej dziewczyny płakałem z nia całą noc chciałem z nią gdzieś uciec a ona rano mi powiedziała ze mam wrocić do babci na 2 dni a ona załątwi to z jej rodziną i napewno wrocimy do siebie i wszystko bedzie dobrze kocha mnie a ja ją i obiecałem jej zeby pamietala ze sie zmienię i przyrzekłem ze jej mama zdanie o mnie zmieni,a ona sama powiedziala mi ze jej mame poniosło dość mocno.Wiec zrobilem to co chciala ale pojechalem tylko do sopotu a nei do domu i nakupowałem jej prezenty , i zaczolem dzwonić czy rozmawiała z mamą a ona mowila ze jeszcze nie no wiec przestalem sie odzywac na pare godzin i i wtedy moje życie zmieniło sie w koszmar: Dostałem smsa ze sie rozstajemy ze ona nie bedzie walczyc ze swoją rodziną o mnie ze to koniec, żebym zajoł sie swoim życiem. Wtedy ja wpadłem w Panikę dzwoniłem pisałem smsy ze ja kocham ze sie zmieni ze to nie prawda co pisze ze bedzie inaczej i ze do niej już jade,wiec wsiadłem w pociąg i wracałem . Po chwili jej mama wyrwała jej telefon i zaczęła pisać smsy w jej imieniu bym dał sobie spokój i zadzwoniła do mnie nawet żebym się odczepił bo zadzwoni na policje i powtórzyła ze jestem niedojrzałym gówniarzem z intelektem 3 latka.,wtedy wyłaczyła jej komórke.Wiec ja w panice zacząłem dzwonić po jej przyjaciołach jej rodzinie wszystkich co sie dzieje zeby dala mi szanse jej matka , ze jak sie nieodzywa zglosze to na policje za zaginienie,az zaczolem pisać na matke ze kontroluje dorosłę dziecko i zwracałem sie z prośba do niej by pozwoliła jej decydować.Szukalem ja we wroclawiu na mazurach nigdzie ich nie bylo cale pienadze z alimentow ktore jeszcze dostawałęm wydałem na bilety pendolino i prezenty dla niej koło 1 tys poszło.Nie znalazlem jej 2 dni nei spałem i wróciłem do babci. I dalej probowałem z nia sie kontaktowac wtedy sie odezwała i powiedziała to samo co jej matka i dodatkowo ze ja gnębię przesladuje i zglosi mnie za stalking do prokuratury. za te smsy i telefony .Jestem załamany do dzisiaj, a tydzien temu rozpocząłem psychoterapie psychodynamiczną bo czuje ze jednak cos jest ze mna nie tak,teraz sobie uswiadomiłem ze mam naprawde nerwice i problemy psyhologiczne jakby do mnie wrocila to wiem ze napewno bym sie zmienił ale szansy juz nie chce dac,jej matka okazała sie nie wyrozumiała,mam plan teraz praca + nowe studia na PG od pazdziernika ale cierpie mocno ,bo mi brakuje tej bliskosci ktorą z nia miałem,ona była troch dla mnie jak matka,pocieszala mnie rozumiala co sie ze mna dzieje,dawala mi miłość jaka nigdy nie zaznałem., i ja to wszystko spieprzyłem i wiem ze to ja i chce to zmienic,czuje sie odrzucony. Nie wiem co robic , prosze o porade jak państwo na tym forum to widzicie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anonim.

Adrianie, mam nadzieje że sobie poradziłeś...Co do tego co napisałeś moim(tylko moim) zdaniem.. najpierw trzeba naprawić siebie samego zanim się zacznie naprawiać związek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×