Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Olga1803

Zerwanie z chłopakiem.. Do kobiet i mężczyzn.. Co sądzicie?

Polecane posty

Witam, chciałabym się podzielić i poradzić w mojej obecnej sytuacji. Znam się z moim byłym prawie sześć miesięcy, a byliśmy ze sobą dwa miesiące. Mój problem polega na tym, że w tamtym tygodniu, pewnego dnia mój chłopak zadzwonił do mnie mówiąc że mnie kocha, że bardzo tęskni i że chciałby się ze mną spotkać jak najszybciej, słysząc to oznajmiłam go, że jutro go odwiedzę... Następnego dnia(dnia którego mieliśmy się spotkać) czekałam na jego telefon aż wyjdzie z inicjatywą o której godzinie się spotkamy. Z powodu mojego długiego czekania na telefon czy smsa, zadzwoniłam do niego i zapytałam czy mam przyjść, on odparł z obojętnością że jak chce... Odpowiedziałam mu że przyjdę. Po godzinie wchodząc do niego do pracy usłyszałam zimne "Cześć", byłam bardzo zaskoczona dlaczego zachowuje się w taki sposób wobec mnie z dnia na dzień... Usiedliśmy razem przy stoliku i oglądaliśmy telewizje.. Bardzo byłam zdenerwowana tym spotkaniem bo zamieniliśmy ze sobą co najmniej 10 słów.. Po dwóch godzinach już nie wytrzymałam i postanowiłam wyjść.. po tym spotkaniu nie odzywałam się do niego w ogóle.. i zadzwonił po dwóch dniach pytając czemu się do niego nie odzywam i co u mnie i że chce ze mną pogadać o nas... Ja odparłam że mogę jutro się spotkać, a on się zgodził. Następnego dnia kiedy mieliśmy się spotkać czekałam na jego telefon.. On wcale do mnie nie dzwonił wiec ja postanowieniem zadzwonić i zapytać co ze spotkaniem.. Kiedy zadzwoniłam pytając sie o której godzinie się widzimy, on odparł, że nie da rady jednak się spotkać.. byłam zdołowana, że tak mnie traktuje obojętnie... nie odzywałam się do niego w ogóle aż w końcu skończyła mi się cierpliwość i napisałam po trzech dniach ciszy smsa.. Wyrzuciłam z siebie wszystko to co czułam przez ten ciężki tydzień.. a on odpisał że przeprasza, że się pogubił trochę i ze pogadamy na żywo.. Nic już mu na to nie odpisywałam bo sądziłam, że skoro chce pogadać to sam wyjdzie z inicjatywą spotkania.. potem znowu była cisza trzy dni i tego TRZECIEGO dnia po prostu wybuchłam. Postanowiłam nie robić z siebie jakiejś idiotki i zadzwoniłam do niego że chce się spotkać i z nim pogadać i czy nie miałby co najmniej 30 minut.. On odpowiedział że pracuje i nie może a ja powtórzyłam to że chce pogadać a on żebym dała znać jak będę w pobliżu jego pracy.. Będąc już niedaleko zadzwoniłam prosząc aby wyszedł przed lokal.. Kiedy wyszedł zapytałam się co to ma znaczyć że się "pogubił" zawahał się i powiedział że oddaliliśmy się a ja ze zdenerwowania od razu powiedziałąm że to nie ma sensu, a on obojętnie i bez wahania odpowiedział że mam racje.. jak to usłyszałąm to mnie zamurowało.. Zapytał się czy wejde do niego do pracy pogadać a ja odpowiedziałąm że ide do domu.. kiedy zrobiłam kilka kroków on powiedział żebym "czekała" spojrzałam na niego i po prostu poszłam.. w drodze do domu zadzwonił do mnie z pretensjami ze nie powinnam zwalać na niego całej winy.. Wymieniliśmy parę zdań i się rozłączyłam. Następnie napisał mi smsa że uświadomiłam go ze nie ma sensu że go nie kochałam i nie kocham, oraz ze ma nadzieje że chociaż kontakt jako taki będziemy mieli. Ja odpisałam mu na tego smsa.. lecz mi nie odpisał. No i dzisiaj dzień po zerwaniu zadzwonił do mnie mówiąc że tak w życiu bywa, że tak musiało być ze nie jesteśmy już razem że oboje nie walczyliśmy o związek, żebyśmy się przyjaźnili albo kolegowali itp itd.. pod koniec rozmowy zapytał się czy będziemy mieli normalny kontakt.. Bardzo mnie to zabolało że nie miałby problemu tak zwyczajnie się ze mną spotkać, pogadać... Ja odparłam że nie jestem do tego przekonana a on że to dziecinne zachowanie gdybym jednak się nie zdecydowała na jego propozycje... Powiedział mi że i tak zadzwoni za tydzień, że będzie czasem pisał i chciał się spotkać... skończyliśmy rozmowę i po kilku godzinach namysłu doszłam do wniosku że nie będę w stanie tak po prostu utrzymywać kontakt z osobą którą kocham.. Zadzwoniłam więc do niego i oznajmiłam że przemysłałam sytuacje i doszłam do wniosku że nie chche aby do mnie dzwonił i pisał, on był zszokowany i powiedział że się mnie nie będzie słuchał bo i tak będzie dzwonił i pisał.. Prosiłam go aby mi obiecał ze jednak się nie odezwie ale on jak zwykle swoje że będzie robił po swojemu.. po jakimś czasie powtórzyłam ta prośbę a on odpowiedział że nie może mi tego obiecać że się nie odezwie ale że się postara.. Chciałabym jeszcze dodać że wcześniej podczas tego związku miałam sytuacje gdzie się spotkaliśmy i powiedział mi że to nie ma sensu.. Potem poszliśmy na lody było miło i sympatycznie nie mieliśmy do siebie żalu ani nic.. I w trakcie mnie pocałował bo stwierdził że nie mógł wytrzymać i mnie przeprosił na koniec również jak się żegnaliśmy chciał mnie pocałować ale ja nie chciałam.. następnie napisałam mu smsa i zaczęliśmy pisać jak znajomi, nawet zapytał czy będziemy mogli się jeszcze spotkać.. lecz potem doszłam do wniosku ze go kocham i nie będę umiała utrzymywać kontaktu.. Zadzwoniłam do niego i mu to powiedziałam.. potem aby dokończyć to co zaczęłam mówić, napisałam mu do końca jako sms... Następnie chciał dalej ze mną być i wróciliśmy do siebie... Po tym zapytałam go czemu pisał do mnie jeszcze smsy i chciał się spotkać, on odparł ze spotykając się i pisząc do mnie będzie szansa że do siebie wrócimy. Bardzo proszę was o pomoc.. Nie wiem co będzie słuszne...Jak sądzicie? On powtarza sytuacje? Chce utrzymywać kontakt bo sądzi ze będzie szansa że do siebie wrócimy? Bardzo go kocham i choć rozum mówi mi żebym dała sobie spokój z nim to serce mówi żebym jeszcze miała jakąś nadzieję zejścia z nim na nowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To jakieś prowo. Piszesz, jakbyś miała 15 lat. Albo Twój chłopak. Daj sobie z nim spokój, nie pisz, nie dzwoń, nie upokarzaj się, juz wystarczająco za nim chodziłaś i żebrałas o zainteresowanie. I nie odbieraj od niego telefonòw, nie czytaj smsów. Nie ma koleżenstwa, kontaktów. Koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Olga1803
Mam 19 lat, i w tym rzecz że właśnie za nim nie latalam przez caly zwiazek... pokazujac że nie ma nade mną kontroli. Probowalam i sie staralam kiedy był taki zimny dla mnie aby mu pokazac ze mi zalezy. Co tu w tym dziecinnego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×