Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy znacie taką osobę ktora według was ma życie usłane różami? Ja znam.

Polecane posty

Gość gość
Z moich obserwacji wynika, ze sporo zalezy od tego jak zostalismy wyposazeni w domu rodzinnym. I to nie tylko chodzi o pieniadze, inne dobra materialne, czy mozliwosc zalatwienia pracy.. Jako dziecko bylam zdolna, lubilam ksiazki, dotykac, przegladac.. W szkole podstawowej prymuska, w sredniej juz gorzej, ale ok. Na wymarzone studia sie nie dostalam, ale dostalam sie´na inne. To byly czasy jeszcze przed wszystkimi prywatnymi uczelniami. Sama nauczylam sie angielskiego, studia dobrze mi szly. Bylo prawie ok, ale to nie byl zawod dla mnie. Rozpatrywalam wyjazd zagranice w przyszlosci.. Ale tak to jest, ze moi rodzice do najlatwiejszych nie naleza. Mama nie mogla scierpiec, ze ja jestem takim molem ksiazkowym, zdolnym, ale za to wolalam zostawac w domu, jak bawic sie z innymi, choc i tak bywalo. Bila mnie za to, byla oschla. Ojciec byl dobry, kiedy byly powodzenia, dostateczne mu sie w liceum nie podobaly wiec przez 4 lata na wywiadowke nie poszedl. Chorowac nie moglam, frekwencja 100% musiala byc, Potem obrazony na kazde niepowodzenie, zero pomocy, wsparcia tylko mina skrzywiona i obraza majestatu. Oczywiscie sknera i kutwa, kobiety najlepiej do pracy do kamieniolomu. Kurs angielskiego oplacilam sobie kiedy sama zarobilam na pracy fizycznej i ok. Zawsze bylam najgorsza.. I tak wyposazona poszlam w swiat. Choc wyksztalcilam sie za granica, nauczylam cholernie trudnego jezyka, mam pasje i tworze cos pieknego.. ale ciagle cos jest nie tak.. Znam jedna dziewczyne, ktora tez jest nieco nieporadna, za to wsparcie rodziny pod kazdym wzgledem cudowne! I widze jak jest szczesliwa.. Jak ja akceptuja.. A mi czasami chce sie plakac.. Kiedy znowu jest dolek.. Niby w zyciu do przodu, ale te wyniesione z domu hamulce osiadly na stale w glowie..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O tak dobry start bardzo dużo może zdziałać. Jak rodzina wspiera i pomaga to dużo daje. Nie bez powodu dzieci z domu dziecka zle kończą. Pracuje z lekarzami wszyscy których znam pomogli im rodzice. Mnie matka zaraz jak skończyłam szkole za oplaty kazala dawac choć jeszcze nie pracowałam potem z domu wywalala wybierała koleżanki koniec końców też faceta. Dlatego dobrze nie skończyłam i nie mam nawet dobrego życia a co dopiero uslanego różami. Dlatego ja swoje dziecko wspieram i pomagam mu i póki co idzie to w dobrą stronę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To prawda, największy "posag" i "skarb" dostajemy od rodziców. Ja jestem rocznik 79 i dzieciństwo dzięki rodzicom miałam straszne. Bicie, poniżanie, znowu bicie, katowanie i ignorancja. Zero przytuleń, zero rozmów, zero wsparcia. Za to czysta agresja słowna i werbalna. Wyszłam do swiata ze świadomością, że jestem popychadłem, zerem, głupkiem i każdy może mnie poniżać. Ludzie chętnie z tych przywilejów korzystali. Każdy mógł ze mną zrobić co chciał, a ja zawsze sie zgadzałam na każdą agresję w moim kierunku. Własną pracą ukończyłam 3 kierunki studiów, zdobyłam pracę w urzędzie, mam rodzinę, nie zarabiam kokosów, żyję skromnie. Niestety demony przeszłości, choć mam blisko 40 lat, kładą dluuuuugie cienie. I szczerze nienawidzę swoich rodziców, za piekło jakie mi zgotowali parędziesiąt lat temu. Jest to największa moja kara i mój balast jaki dostałam od życia - matkę i ojca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do ostatniego wpisu - warto iść na terapię, żeby osłabić siłę tych demonów i czerpać większą satysfakcję oraz radość z życia! Powodzenia, trzymam kciuki!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dokładnie. Demony przeszłości leczy się u psychologa lub psychiatry. I nie piszę tego złośliwie, to naprawdę może uczynić wasze życie szczęśliwszym. Skoro pokończyłyście studia, założyłyście rodziny, macie pracę, to czas najwyższy poświęcić teraz czas sobie i rozprawić się z tym, co odkleić się od Was nie może od tylu lat. Serio dziewczyny, szkoda życia na to, by rozdrapywać tak straszne rany. Terapia, psycholog, dobry specjalista, nie pierwszy z łapanki, wyprowadzi Was z tego skutecznie. Zwłaszcza, że Wy zdajecie sobie sprawę z tego, że jesteście wartościowe i same już sobie udowodniłyście, że możecie być z siebie dumne, że macie dużo w głowach, a jeszcze więcej w sercach. Powodzenia laseczki, dajcie sobie szansę!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gość 21:39 miałam podobnie jak Ty. Ja jestem rocznik 78 przez moją matke miałam ciężkie życie. Zawsze byłam glupim popychadlem bo bylam skromna i sympatyczna , moja matka faworyzowalaa siostre która była wredna i złośliwa. Miałam przez to kompleks tej siostry. Po czym wyszłam z domu,udanego zycia nie miałam w duzej części dzięki matce ale zrozumiałam że ludzie cenią i lubią takie osoby jak ja jestem a nie moja siostra. Moje poczucie wartości poszybowalo w górę i teraz śmiać mi się chce jak moja matka mowi "bo x(czyli moja siostra)powiedziala że to czy tamto" dla niej to święte jak ona coś powie a dla mnie komiczne. Skończyła jako bezdzietna pani z 3 mezami bo zaden z nią nie mógł wytrzymać ale dla mojej matki ona to świętość. Jeszcze w dodatku najmadrzejsza w wychowywaniu dzieci choć nigdy ich nie miała.Sama sobie z tym poradziłam nie potrzebowalam psychologa. Rozejrzyj się dookoła czy aż taka beznadziejna jesteś? Pracujesz z ludźmi to wiesz jacy są ludzie. To Ty jesteś wartościowa. Mnie jak ktoś próbuje coś mieć do mnie przeważnie jakaś dr zolza (pracuje z lekarzami)co szuka zeby sobie po kimś pojezdzic(są takie typy że muszą być górą i poczuć wyższość)to mówię "bez przesady aż taka beznadziejna nie jestem" I tyle w temacie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hej Moje motto na dziś i na kolejny dzień: ,,bez przesady aż taka beznadziejna nie jestem". A niektórzy próbują mi to wmówić. Śmieszne jest to, że nie widzą swoich wad a doskonale wytykają cudze. Gdyby taka krytyka wypłynęła od kilku z Was a z tego co piszecie macie co niektóre poprostu klasę, to miałabym nad czym myśleć. Ale jeśli mówi to ktoś kto nie ma zbyt wielu dokonań a masę roszczeń i żalów to trzeba to olać. Ok. Taka wyluzowana nie jestem. Najpierw szok i łzy, potem roztrząsanie i analizowanie. I jeszcze zamartwianie, zamartwianie i może luzik?co do zazdrości to skubanica łatwo.przychodzi. Ale nie wiemy jak kto naprawdę żyje i jak się ktoś ma. Więc zazdrość niczego nam nie daje, niczego dobrego. Na pewno dołuje, umniejsza naszą wartość i itp i itd. A to oczywiście my sami sobie fundujemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nareszcie ktoś napisał prawdę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do wszystkich zazdrosnych o to że komus powodzi się lepiej taki cytat: "Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszymod tego kim się samemu było wcześniej" ;) Nie ma sensu porownywac sie do kogos, bo zawsze ktoś będzie od nas mądrzejszy, piękniejszy czy bogatszy. Poza tym ci który pozornie maja wszystko moja nie byc szczesliwi z jakiegos powodu. Np. ktoś ma pozornie szczesliwe malzenstwo, a nie wiadomo jak tak naprawde sie im uklada i tak dalej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość siliva
Jeny, naprawdę zazdościsz jej tego, że fruwa sobie 'z kwiatka na kwiatek", nie ma prawie żadnych obowiązków i... minimalny kontakt z własnym dzieckiem??? Jaki będzie dla niej szok, gdy - różnie w życiu bywa - będzie musiała zająć się wszystkim sama (oczywiście, nie życzę jej tego - po prostu znam TAKIE historie...) Przecież za chwilę powie o dziecku "to mały kosmita, nie wiem, o co mu chodzi", bo zwyczajnie nie nauczy się z nim być, rozumiec go, pocieszyć... "Tylko to, co robimy razem - nas łączy. Wszystko, co robimy osobno - nas dzieli." Widziałam takie matki nad morzem, w SPA, w restauracji, sklepie, na ulicy - nie potrafiące poradzić sobie z dzieckiem zmęczonym (bo zawsze robił to ktoś inny), zaspanym, przestraszonym - u lekarza itp, itd. Nie potrafiące - bo go nie znają - zareagować adekwatnie do sytuacji. Nie wiedzące, co dziecko uspokaja, a co stresuje. Dziś powiedziałam mojej 26-letniej córce, że obok spełnionej miłości do mężczyzny - to macierzyństwo, miłość do moich córek była najpiękniejszym uczuciem, jakiego zaznałam w życiu. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym się tego świadomie pozbawić. Dziś, kiedy jestem "zastępczą" mamą dla dzieci mojego męża - najbardziej brakuje mi tego, że nie znam ich od urodzenia, że gdy były małe - to nie ja sie nimi zajmowałam...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam życie usłane różami. Robie co chce albo nic nie robie a mąż spełnia moje zachcianki, czasem się kłócimy a potem super godzimy, czasem ja go o******lam bo lubię ale ogólnie to nic nie musze jak nie chce. Mam swoją kasę ale wole wydawać jego pieniądze a on nie ma nic przeciwko temu. Ogólnie jestem królowa życia :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ogolnie kobiety maja latwe zycie ale potrafia je sobie skutecznie popsuc

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Osiągnięcia mam i wykształcenie i dobrze płatna prace która bardzo lubię i pracuje bo chce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Co za komunocenzura, że blokują księdza Jacka Międlara na wszelkich portalach (youtube, vimeo, gloria, gdzie by nie było) za powiedzenie wprost o aktywności kałowopedalskiej bpa Kaszaka i abpa Życińskiego?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moje zycie zaczelo takie byc kilka tygodni...24h na dobe i jep depresja taka ze czuje sie jak kaleka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja znam akurat kilka osób, których życie wydaje się być usłane różami. Tylko pamiętajmy, że to co widzimy na zewnątrz nie zawsze wydaje się takie samo w rzeczywistości. Sam nie mam na co narzekać, rodzice mi zapewnili start, przez wiele lat grałem w tenisa, jeździłem i na nartach i na snowboardzie, wyjeżdżałem, uczyłem się na jednej z najlepszych uczelni w kraju, wreszcie kupili mieszkanie, a ja mimo to wpadłem w depresję o której nikt z poza kręgu mojej najbliższej rodziny nie wiedział. Dlaczego? Zazdrość i patrzenie na innych spowodowały szereg złych decyzji, których się nie dało cofnąć. Depresja minęła, zajmuję się sobą i nie patrzę na innych. Ludzie są różni jedni robią wiele rzeczy, żeby inni im zazdrościli, a Ci którym faktycznie można zazdrościć życia po prostu cieszą się nim i myślą w innych kategoriach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pomyślcie nad tym, ze może te osoby wypracowały sobie taka karmę przez kilka poprzednich wcieleń i doszły do tego ze maja łatwe życie. Zawsze możecie nad tym pracować, aby następnym razem urodzić się dobrze i mieć piękne życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie miałam łatwego życia. Jako dziecko miałam jeden sweter i jedne spodnie. Żadnej pracy się nie bałam. Pracowałam w sklepie dawałam korepetycje. Skończyłam jedna szkołę, dostałam pracę, skończyłam studia i studia podyplomowe, awansowałam. Teraz ciężko pracuje (2 etaty), ale dobrze zarabiam. I mimo wszystko że nic mi z nieba nie spadło i na wszystko muszę ciężko pracować uważam że mam dużo szczęścia w życiu, bo fajnie się układa, wszystko we właściwym czasie... wszystko sama opłaciłem prawo jazdy, szkoła, ortodonta, samochód... a mimo to znajdują się ludzie co powiedzą "teraz to masz najlepiej" a nie widzą ile pracy coś kosztuje, czasem wydaje się że manna z nieba spada a to nie prawda! Szkoda gadać! Taki wniosek mi się wysuwa, że ludzie nie zazdroszczą tego co masz a tylko tego że jesteś szczęśliwy......... :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
No pewnie kochana ze znam siedzi z nami n ts pytasz jak juz odpowiadam public-24.pl elo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja znam osobe ktora mialam za szczesciare na kazdym polu, dopoki po kilku latach nie okazalo sie ze jej synowi wlasnie zdiagnozowano zaburzenia psychiczne i ZA

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×