Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość gość

oddzielne pieniadze w malzenstwie

Polecane posty

2 minuty temu, DavidoffZino napisał:

Przecież to zależy ile kto zarobi

I jakie ma koszty ile chce m2 i gdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Wiosenka napisał:

Każdy robi jak mu wygodnie, ale ja nie wyobrażam sobie jak upierdliwe musiało by być posiadanie dwóch kont. My od zawsze mamy wspólne konto i to jest po prostu wygodne. Myślę, że dwa oddzielne konta to powód do spięć i złej atmosfery w małżeństwie. Jak to         w ogóle wtedy sie robi. Ty płacisz za obóz piłkarski Stasia a ja za kolonie Marysi?? Ja płace za zakupy a Ty następnym razem, a kto by to spamiętał co i ile kto zapłacił. Poczucie niesprawiedliwości (ja dałem 5 zł więcej) musi być ogromne w takiej sytuacji. Ktoś zarabia wiecej a ktos mniej, to wtedy na wakacje jedzie tylko mama z dziecmi, albo tatus z dziecmi, czy z połową dzieci. My mamy troje, wiec było by trudno podzielić. Gorzej niż po rozwodzie. 

Zakładasz rodzinę teoretycznie raz, oczywiście, ze czasem może zdarzyć się inaczej, ale nikt tego nie zakłada. I ta rodzina funkcjonuje w schemacie ja jestem bogatszy a ty ta biedna, może Ci coś rzucę jak bedę miał dobry humor. 

Brak zaufania, chora potrzeba kontroli ze strony męża, brak miłości (jak kogoś kochasz to chcesz dla niego jak najlepiej i chcesz sie z nim dzielic), egoizm i brak wiary w powodzenie związku. Takie małżeństwo już jest moim zdaniem na straconej pozycji. 

Pierwszy raz jak zakladalem konto to od razu 4, ror i 3 oszczędności. A teraz mam tyle, że nie dolicze się z pamięci.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, DavidoffZino napisał:

To już wcześniej napisałaś. 

To proszę, odpowiedź. Co byś w takiej sytuacji zrobiła? Szukała męża który przepisze na Ciebie pół domu, bo ty byś chciała coś mieć? 😏

Rozdzielność- on niech sobie ma te swoje mieszkanie i oszczędności , a mieszkanie kupujemy po połowie i bierzemy kredyt i wspólnie spłacamy po połowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Margo napisał:

Rozdzielność- on niech sobie ma te swoje mieszkanie i oszczędności , a mieszkanie kupujemy po połowie i bierzemy kredyt i wspólnie spłacamy po połowie. 

Ja bym kredytu nie brał mając mieszkanie i oszczędności. Niech sama bierze na siebie.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Margo napisał:

Rozdzielność- on niech sobie ma te swoje mieszkanie i oszczędności , a mieszkanie kupujemy po połowie i bierzemy kredyt i wspólnie spłacamy po połowie. 

A to w sumie dość uczciwe rozwiązanie. Z resztą, to co małżonkowie mieli przed ślubem, pozostaje ich własnością przy rozwodzie. Różnica taka, że przy wspólności to czego się dorobili razem czy każde z osobna z automatu jest wspólne, a przy rozdzielności, każdy sobie rzepkę skrobie - jak kupią wspólnie, jest wspólne, jak każde sobie to każdy ma własne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 minuty temu, Doktor Siurek napisał:

A to w sumie dość uczciwe rozwiązanie. Z resztą, to co małżonkowie mieli przed ślubem, pozostaje ich własnością przy rozwodzie. Różnica taka, że przy wspólności to czego się dorobili razem czy każde z osobna z automatu jest wspólne, a przy rozdzielności, każdy sobie rzepkę skrobie - jak kupią wspólnie, jest wspólne, jak każde sobie to każdy ma własne.

Tylko co jej po połowie w razie czego? Uczciwie byłby sprzedać więc kredyt tylko w walucie pln. Spłaca kredyt i zostanie prawie nic na głowę. Albo długi po równo.

Edytowano przez Leżaczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Leżaczek napisał:

Tylko co jej po połowie w razie czego? Uczciwie byłby sprzedać więc kredyt tylko w walucie pln.

Fakt, ale to już kwestia ustaleń jak się dzielimy w razie czego. Są ludzie, którym wystarczy jedna rozprawa rozwodowa, bo dzieci nie mają, a majątek potrafią sami podzielić bez skakania sobie do gardeł

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Doktor Siurek napisał:

Fakt, ale to już kwestia ustaleń jak się dzielimy w razie czego. Są ludzie, którym wystarczy jedna rozprawa rozwodowa, bo dzieci nie mają, a majątek potrafią sami podzielić bez skakania sobie do gardeł

Przecież to jest mina 💥 w razie czego ona zostanie tam mieszkać bo ty masz swoje przed ślubem a rary kredytu nadal bank będzie zadać od oboje. W skrajnym przypadku od ciebie bo jej nie będzie jak wejść na dochody. Ja bym na to nie poszedł. Żadnych kredytów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Margo napisał:

Rozdzielność- on niech sobie ma te swoje mieszkanie i oszczędności , a mieszkanie kupujemy po połowie i bierzemy kredyt i wspólnie spłacamy po połowie. 

Uczciwie, ale żadna się na to nie zgodzi. Kopnie w dupe typa I będzie samotna 30dziestka zalaca się jacy faceci zli

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Leżaczek napisał:

Tylko co jej po połowie w razie czego? Uczciwie byłby sprzedać więc kredyt tylko w walucie pln. Spłaca kredyt i zostanie prawie nic na głowę. Albo długi po równo.

To zależy kiedy będzie to "w razie czego "- jak pod koniec spłaty kredytu to już jest się czym dzielić.   Po za tym mi akurat nie chodzi o "w razie czego " a o wspólne mieszkanie , a nie mieszkanie u męża. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Doktor Siurek napisał:

a majątek potrafią sami podzielić bez skakania sobie do gardeł

W bajki wierzysz mój ojciec dostał meble a mama mieszkanie.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Margo napisał:

To zależy kiedy będzie to "w razie czego "- jak pod koniec spłaty kredytu to już jest się czym dzielić.   Po za tym mi akurat nie chodzi o "w razie czego " a o wspólne mieszkanie , a nie mieszkanie u męża. 

A po co Ci ja mogę mieszkać w mieszkaniu tylko żony.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Leżaczek napisał:

Przecież to jest mina 💥 w razie czego ona zostanie tam mieszkać bo ty masz swoje przed ślubem a rary kredytu nadal bank będzie zadać od oboje. W skrajnym przypadku od ciebie bo jej nie będzie jak wejść na dochody. Ja bym na to nie poszedł. Żadnych kredytów.

😮😮😮 sprzedać mieszkanie/dom razem z kredytem. Chyba, że zmijka będzie na złość robiła I tak jak odpisałeś wyżej sytuacja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Leżaczek napisał:

Przecież to jest mina 💥 w razie czego ona zostanie tam mieszkać bo ty masz swoje przed ślubem a rary kredytu nadal bank będzie zadać od oboje. W skrajnym przypadku od ciebie bo jej nie będzie jak wejść na dochody. Ja bym na to nie poszedł. Żadnych kredytów.

To od tego jest wtedy sąd. Jak masz rozdzielność i mieszkanie na spółkę, to każdy partycypował i jak się ludzie nie dogadają to wkroczy sąd. W przypadku kredytu hipotecznego nie ma wchodzenia na dochody. Jak się nie płaci, to bank zabiera nieruchomość. Gdybyś zamiast wspólnie po rozwodzie tylko Ty płacił, to mógłbyś się domagać większych udziałów w mieszkaniu, a przynajmniej tak mi się wydaje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, DavidoffZino napisał:

😮😮😮 sprzedać mieszkanie/dom razem z kredytem. Chyba, że zmijka będzie na złość robiła I tak jak odpisałeś wyżej sytuacja

Nie sprzedasz bo gdzie ona będzie mieszkać? Nie będziesz płacić jej nieruchomości to komornik będzie ciebie scigac. Tak wygląda wspólne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Doktor Siurek napisał:

To od tego jest wtedy sąd. Jak masz rozdzielność i mieszkanie na spółkę, to każdy partycypował i jak się ludzie nie dogadają to wkroczy sąd. W przypadku kredytu hipotecznego nie ma wchodzenia na dochody. Jak się nie płaci, to bank zabiera nieruchomość. Gdybyś zamiast wspólnie po rozwodzie tylko Ty płacił, to mógłbyś się domagać większych udziałów w mieszkaniu, a przynajmniej tak mi się wydaje...

Sad powie że bombelki muszą gdzieś mieszkać. Oprócz rary kredytu dojdą alimenty. Może też te na żonę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Leżaczek napisał:

Nie sprzedasz bo gdzie ona będzie mieszkać? Nie będziesz płacić jej nieruchomości to komornik będzie ciebie scigac. Tak wygląda wspólne.

Dobra, ale to zależy, czy mieliście wspólność czy rozdzielność majątkową. Po rozwodzie jesteście osobnymi niezależnymi osobami. Jest mieszkanie, które jest waszą współwłasnością (kto płacił da się przecież dojść po historii kont bankowych). Nie ma zdaje się takiego przepisu, że w momencie gdy przestaję spłacać kredyt hipoteczny, to może mnie zacząć ścigać komornik? Za co? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Leżaczek napisał:

Nie sprzedasz bo gdzie ona będzie mieszkać? Nie będziesz płacić jej nieruchomości to komornik będzie ciebie scigac. Tak wygląda wspólne.

Na jakiej zasadzie, przecież lepiej sprzedać kredyt za mieszkanie, rozstać się I iść na wynajem niż zadłużać się - przy rozdzielnosci majatkowej. 

Bierzesz 3 karków I nocują u Ciebei

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobra to i tak nie moja bajka, żadnych kredytów nie podpisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Doktor Siurek napisał:

Dobra, ale to zależy, czy mieliście wspólność czy rozdzielność majątkową. Po rozwodzie jesteście osobnymi niezależnymi osobami. Jest mieszkanie, które jest waszą współwłasnością (kto płacił da się przecież dojść po historii kont bankowych). Nie ma zdaje się takiego przepisu, że w momencie gdy przestaję spłacać kredyt hipoteczny, to może mnie zacząć ścigać komornik? Za co? 

O czym tu piszesz? 

Jaki to ma sens, nie płaci ex żona, raty za swoją część I co? Przyjdzie komornik, zlicytuje jej część I będziesz miał mieszkanie z Felkiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kończąc dyskusje, gdybym w dniu ślubu i biorąc wspólnie kredyt myślała o rozwodzie to wcale bym tego ślubu i kredytu nie brała.  Gdyby moj przyszły mąż nie chciał wspólnie ze mną kupić mieszkania tak abyśmy razem byli współwłaścicielami to zaczełabym się zastanawiać czy życie razem ma sens.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Margo napisał:

Kończąc dyskusje, gdybym w dniu ślubu i biorąc wspólnie kredyt myślała o rozwodzie to wcale bym tego ślubu i kredytu nie brała.  Gdyby moj przyszły mąż nie chciał wspólnie ze mną kupić mieszkania tak abyśmy razem byli współwłaścicielami to zaczełabym się zastanawiać czy życie razem ma sens. 

To się zastanawiaj. Po co mu trzecie mieszkanie 50%? Jedno ma drugie w oszczędności ma a trzecie ma brać na kredyt wtf? Zamiast płacić czynszu połowę opłat 250 bo wszystkie 500 ma jeszcze mieć 1400 raty kredytu? 😮👍

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, DavidoffZino napisał:

O czym tu piszesz? 

Jaki to ma sens, nie płaci ex żona, raty za swoją część I co? Przyjdzie komornik, zlicytuje jej część I będziesz miał mieszkanie z Felkiem

W kredycie hipotecznym zabezpieczeniem jest mieszkanie. Całe. Zazwyczaj zabezpieczeniem jest to mieszkanie które kupujesz na kredyt, ale jak masz więcej mieszkań, to możesz kupić jedno na kredyt a zabezpieczyć kredyt inną nieruchomością. Jak nie będziesz spłacał kredytu hipotecznego, to nie ma żadnego komornika, tylko bank zabiera swoje zabezpieczenie - czyli mieszkanie. Całe. Teraz, jeśli po rozwodzie była żona przestanie spłacać swoją część kredytu, to możesz się próbować dogadać z bankiem i spłacać całe, bo jak bank przestanie dostawać pieniądze, to zabierze zabezpieczenie kredytu - całe mieszkanie. A potem jak ją zlicytują, to może się okazać, że z Felkiem czy Haliną dogadasz się prędzej jak z byłą. Ba, jak masz kasę, to możesz sam wziąć udział w licytacji, i jak wygrasz, to masz całe mieszkanie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie nie wiem nawet, czy ktokolwiek by ją licytował (znaczy byłą żonę), czy nie dałoby rady tego załatwić w ten sposób, że po spłaceniu kredytu każdy by miał tyle % mieszkania ile % kredytu spłacił. To by trzeba się prawnika spytać. W każdym razie bank poszedłby na rękę. W przypadku hipotek jest tak, że bankowi średnio opłaca się przejmowanie nieruchomości. Bank obraca gotówką, nie nieruchomościami. Bardziej zależy mu na stałym, regularnym dopływie gotówki od spłacających kredytobiorców, niż na przejmowaniu nieruchomości, eksmisjach, licytacjach itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To wied.ziałem. Tylko jaki fe.lek zabezpi.ecza kredyt hipo.teczny z żo.ną sw.oim mieszka.niem 

Tak, można się dogadac. Przy roz.dzielnosci ona nie będzie miała nic do tego mies.zkania, tylko... Czy jak będzie tam zam.eldowania to ja nie w. yk.urzy ani F.elek, ani mą.ż 

Ta.kie uro.ki ma ży.cie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak czy siak patowa sytuacja, lepiej przeprowadzić się do żony albo do męża, wpakować się w takie bagno to smutek 😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, DavidoffZino napisał:

To wied.ziałem. Tylko jaki fe.lek zabezpi.ecza kredyt hipo.teczny z żo.ną sw.oim mieszka.niem 

Tak, można się dogadac. Przy roz.dzielnosci ona nie będzie miała nic do tego mies.zkania, tylko... Czy jak będzie tam zam.eldowania to ja nie w. yk.urzy ani F.elek, ani mą.ż 

Ta.kie uro.ki ma ży.cie

To się zgodzę, że usunięcie zameldowanej współwłaścicielki graniczy z cudem. Plus taki, że ex nic nie wolno zmieniać/remontować w mieszkaniu bez Twojej zgody (i vice versa). Można też próbować wynająć swoją część, albo założyć zamki w części pokoi (no jak M-2 to nie ma czym szaleć), ale jak się nie dogada jakoś, to rozwiązania siłowe raczej zaognią sprawę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Margo napisał:

Kończąc dyskusje, gdybym w dniu ślubu i biorąc wspólnie kredyt myślała o rozwodzie to wcale bym tego ślubu i kredytu nie brała.  Gdyby moj przyszły mąż nie chciał wspólnie ze mną kupić mieszkania tak abyśmy razem byli współwłaścicielami to zaczełabym się zastanawiać czy życie razem ma sens.  

 

Lepiej sobie dokładaj do opłat 250, a 1000 oszczędności zamiast raty kredytu inwestuj, biorąc kredyt trzeba oddać dwa razy więcej. Oszczędzając dwa razy więcej daje zysk z inwestycji. Podsumowując oszczędności się opłacają 4x bardziej i nie ma głównie problemu w razie czego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No a facet może mieć dość oszczędności. Swoje już ma, do inwestycji daj mu święty spokój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, DavidoffZino napisał:

Tak czy siak patowa sytuacja, lepiej przeprowadzić się do żony albo do męża, wpakować się w takie bagno to smutek 😁

Wspólne to zawsze 75% do 100% baby. Nie wierzcie w takie bajki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×