Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość na kafe

Podzial finansow w malzenstwie

Polecane posty

Gość gość na kafe

Jak wyglada u Was podzial finansow? Przy zalozeniu ze oboje macie dochody (maz praca zona macierzynski). Jedno placi rachunki a drugie spozywke czy zmiennie. Macie jedno konto czy osobne, a moze dodatkowe wspolne ? U mnie kazdy ma swoje konto a dodatkowo mamy oszczednosciowe na ktore staramy sie co miesiac przelac jakas kwote. Zakupy czesto robimy albo ja albo maz, rachunki podobnie. Ja staram sie byc w miare oszczedna, sprawdzam promocje w marketach, kupuje na zapas cos co jest w fajnej cenie i wiem ze bedzie potrzebne. Maz raczej kupuje to co jest potrzebne na biezaco bez wnikania w ceny. Uwaza ze to tylko pare zl. Tylko ze dla mnie te po pare zl w ciagu miesiaca moga zrobic fajna oszczesnosc. Dla dziecka tez staram sie kupowac rozsadnie. Np sprawdza sie oilatum wiec kupilam przez internet 3 op w fajnej cenie, ciuchy kupuje tez czesto w promocji czasem kilka rozmiarow wieksze bo wiem ze przydadza sie. Dlatego wkurzam sie czaaem na meza ze ja ciulam kase a on jest bardziej rozrzutny. U mnie kiesys w domu rodzinnym nie bylo za rozowo dlatego teraz peqnie jestem batdziej oszczedna. Jak wyglada podzial finansow u Was?8

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam dokładnie takiego samego męża hak ty. Kupuje bez patrzenia na cenę w przeciwieństwie do mnie. Dlatego powiedziałam mu że skoro jesteśmy tacy bogaci to powinien mnie utrzymywać. I tak też jest. Żyjemy za jego pensje a ja swoją oszczędzam:D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a po co wy tak ciułacie? nie szkoda wam życia na awanturowanie się o kilka zł? był tu ostatnio taki temat, ze facet przewala 800 zł na fajki.... rozumiem można się wkurzyć.... ale że facet wydaje na rzeczy dnia codziennego.... to już jest czepialstwo. My mamy wspólne konto i nigdy nie usłyszałam od męża że po co to kupiłam ani ja mu nie wygaduję na co to czy tamto. A ja do oszczędnych na pewno nie należę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mamy wspólne konto. Ale wszystko opłacam ja, zakupy też ja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a mi się wydaje że takie oszczędzanie typu kupię 3 paczki oilatum, proszku do prania czy zapad ubranek na wyrost jest tylko pozornym oszczędzaniem. Wciąż coś czegoś kupujesz więcej i wydajesz w danej chwili więcej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mamy osobne konta - bez przesady. ja za swoje pensje marna nauczycielska kupuje jedzenie i chemie do domu, a moj maz placi rachunki ale zarabia 3 razy wiecej ode mnie. moj maz jest oszczedny i to w nim mi sie poodbna. ja niekiedy bywam rozrzutna, ale wiem, ze sobie moge na to pozwolic od czasu do czasu z uwagi na meza. dzieki mezowi uzbieralismy sporo pieniedzy. nie moglabym byc z facetem ktory rozwala pieniadze - co to baba???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlatego wkurzam sie czasem na meza ze ja ciulam kase a on jest bardziej rozrzutny. x ale o co się wkurzasz? on ci nie wylicza a ty jemu owszem. To dorosły człowiek, też pracuje, dlaczego chcesz nim tak rządzić? to że ty jesteś sknera to twój problem a nie całego świata.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Nie uwierzycie jak jest u mnie ale nie narzekam. Ż pensji zostawiam sobie 1000 resztę oddaje mężowi. Na utrzymanie domu i rachunki mam określoną kwotę która mąż przelewa na subkonto z oddzielną kartą. Oczywiście jak nie wystarcza to "mam kontrole" na co tyle poszło, a jak coś zostaje to najczęściej idziemy gdzieś razem i płacimy z domowych. Cała reszta czyli wakacje, meble, rozrywka, samochody itp kupuje mąż że swoich pieniędzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
u nas też mąż w większości utrzymuje wszystko, zarabia dużo więcej. Nikt nikomu niczego nie wylicza. Tak ze trochę dziwię sie autorce ze czepia się bo kupił cos kilka zł drożej. To dorosły chłop a ty go besztasz bo coś tam kupił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zarabiasz i oddajesz mężowi? hahahaha

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No oddaje i co w tym złego? Gdybym nie oddawala to na samochód jaki mi kupił musiałabym z 5 lat oszczędzać. W sumie więcej do mnie wraca niż oddaje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mamy jedno konto na ktore wplywaja nasze dwie wyplaty, zarabiamy mniej-wiecej tyle samo. Z tego konta placimy wszystko : oplaty, jedzenie, rozrywki i nasze prywatne wydatki, nikt sie nikogo nie czepia, wieksze zakupy ustalamy wspolnie. Jak ktores z nas chce kupic cos dla siebie (buty, cos do ubrania, owy telefon... ) to jedynie sprawdzamy czy nie braknie i czy druga osoba nie ma czegos pilniejszego do kupienia... wtedy ewentualnie w miare mozliwosci przekladamy zakup na nastepny miesiac. Oprocz tego mamy 3 konta oszczednosciowe (moje, meza i 8 letniej corki) i tam co miesiac przelewamy pewna sume. Kozystamy z tych pieniedzy tylko wtedy kiedy mamy jakies wieksze zakupy a pozniej uzupelniamy. Akurat w tej chwili meza konto jest prawie puste bo kupilismy troche mebli do domu, ale kilka miesiecy temu to moje swiecilo pustkami kiedy zmienilismy auto ... za kilka miesiecy znow sie uzupelni ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nie ma żadnego podziału. wspólne konto

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość na kafe
Nie chodzi o to ze chce rzadzic mezem czy wyliczam mu kase. Nie czepism sie meza ani nie robie mu awantur. To sa moje luzne przemyslenia tutaj na kafe.Staram sie podchodzic rozsadnie do wydatkow. Oilatum kupilam o 20 zl taniej niz jest w rosmanie. Ok wydalam jednorazowo wiecej ale przez dluzszy czas nie bede musiala kupowac. Nie jesyem tez taka ze ciulam na czym tylko moge. Staram sie tak kupowac zeby bylo wszystko co potrzebne, nie lubie wyrzucac marnowac jedzenia. A ze kupie dwa proszki do prania zamiast jednego jak wiem ze i tak pozniej bede go potrzebowac. I zeby byla jasnosc nie czepiam sie meza ze kupil maslo za 7 zl jak w biedronce jest za 6.5. Ani sama nie biegne do biedronki jak cos jest troche taniej. Nie o to mi chodzi. Po prostu czasem mozna przechodzac w sklepie kupic cos okazyjnie co bedzie potrzebne np za tydzien a maz jak nie idzie do sklepu konkretnie po ta rzecz to jej nie kupi. Zbieramy kase na cos konkretnego. A nie mamy tyle kasy zeby miec na wszystko co sobie wymarzymy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś Jak dla mnie gitara. Czemu nie? Szczerze powiedziawszy wolałabym taki układ, niż podział typu, ja jedzenie, mąż rachunki. Nie ma co się czarować, wiele par tak robi i to kobieta wtedy wydaje całą swoją pensję. U mnie jest prawie tak jak u 15:05.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja się zastanawiam co w sytuacji gdzie któreś z was chce zrealizować jakiś ambitny plan i trzeba ostro zacisnąć pasa. Bo wszystkie piszecie że każdy kupuje co mu potrzeba lub że w następnym miesiącu i nikt nikomu nie wylicza. A co w sytuacji typu, za rok chce iść na studia podyplomowe za 50000 i przez ten czas oszczędzamy ile się da, jemy przysłowiowy suchy chleb. Co wtedy? Albo ktoś potrzebuje kapitału na rozkręcenie firmy, czy wtedy zasada że każdy bierze na to co mu potrzeba nadal się sprawdza. Bo jak tak czytam to mam taki obraz że konsumujecie wszystko na bieżącą bez żadnych inwestycji, a nawet jak oszczędzacie to poprostu na większą konsumpcję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Pisalam o 15h05. No u nas jakos dotad nie pojawila sie potrzeba zeby suchy chleb jesc ;) Na studia podyplomowe tez sie juz nie wybieramy ani firm nie rozkrecamy. A tak na powaznie... wspolnota to wpolnota, a malzenstwo to kompromisy. Nie wyobrazam sobie sytuacji zebym z dzieckiem miala jesc mortadele zeby maz mogl jakies swoje ambitne plany realizowac. Mamy juz troche lat, zdobyte zawody i spelniamy sie zawodowo i prywatnie i raczej zadnych wielkich ambicji nie mamy ;), nasze zycie nam odpowiada takie jakie jest :) Nie jestemy utracjuszami, zadne z nas nie ma horendalnie drogiego hobby (mamy wspolne hobby na ktore wydajemy wspolne pieniadze ;) ) nie rozwalamy niepotrzebnie kasy wiec u nas sie ten sysytem sprawdza. Byl okres kiedy ja studiowalam i utrzymywalismy sie tylko z wyplaty meza, byly i takie momenty kiedy maz podnosli kwalifikacje i tez zylismy prawie wylacznie za moja wyplate. Mamy troche kasy odlozonej na wypadek "W" i tego nie ruszamy. Nasze "biezace" oszczednosci rzeczywiscie ida na poprawienie standardu zycia... ale po to zyje zeby z zycia korzystac :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A tak sie zapytam kiedy po slubie bylo wspolne konto od razu czy po jakims czasie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oboje z mezem pracujemy, z tym ze maz zarabia 2 razy wiecej ode mnie. Ja nie lubie placic karta, zawsze wole miec gotowke przy sobie. Jak wchodzi mi wyplata to wyplacam sobie kilka stowek na dojazdy do pracy, "waciki" i kwotę na jedzenie w pracy, przekaski czy napoje. A reszte przelewam od razu na konto meza i on z tego oplaca rachunki, robi zakupy, oczywiscie wszystko razem konsultujemy. Czesc pieniedzy tez odkladamy na subkoncie na rozne cele, teraz np odkladamy na swieta. Jak chce sobie kupic jakies ciuszki czy wyjsc gdzies z przyjaciolka to mowie mezowi i mi wyplaca tyle ile tam potrzebuje. Mi taki uklad finansowy bardzo pasuje, bo na mezu spoczywa odpowiedzialnosc za wszystkie oplaty, ja bym sie w tym pogubila bo nie mam pamieci co kiedy trzeba placic. ;) A mezowi ufam bo to taki typ czlowieka ktory z najmniejszej drobnostki mi sie tlumaczy ze wydal np tyle i tyle na cośtam. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość otulona_snem
mamy jedno wspolne konto i swoje dwa od

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A dlaczego maz tlumaczy Ci sie z kazdej drobnostki na jaka wydal pieniadze? Dla mnie to chore. Czyli zostawiasz sobie czesc wyplaty na swoje potrzeby a reszte przelewasz mezowi. Czyli nie robisz zadnych zakupow do domu typu spozywka chemia? Wszystko na glowie meza?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To nie tak, ze maz mi sie tlumaczy. Moze zle slowo dobralam. Po prostu on nie zataja przede mna zadnych wydatkow, zawsze mi mowi np "misiu ide z kumplami na kregle, biore tyle i tyle kasy", ja mowie ok. Na zakupy jezdzimy razem, raz w tygodniu na takie duze spozywcze, i wtedy wybieramy razem produkty, tylko on placi przy kasie swoją kartą. Wiadomo, ze jakies tam bulki czy cos dodatkowego,jakas zachcianke zywieniowa kupujemy spontanicznie i bez tlumaczenia typu "wydalem 2.59zl"... Chodzi mi o to, ze razem uzgadniamy wydatki i mowimy o swoich potrzebach, planujemy finanse ile nam zostanie na szalenstwa po oplatach i odlozeniu pewnej stalej kwoty. Mam na mysli to, ze maz zajmuje sie placeniem karta, wykonywaniem przelewow za media, internet itp. A ja oddaje mu 3/4 swojej pensji a reszte mam na take ruchy typu taksowka, kanapka, kawa itd. Maz trzyma pieniadze i uwazam ze tak jest dobrze bo i tak wszystko wiem na co wydajemy :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A kupowanie chemii to przeciez jak jezdzimy na zakupy do marketow to przy okazji chemię,kosmetyki kupujemy rowniez

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Podział finansów w małżeństwie przeważnie jest taki że żona żyje na koszt męża. Nie oszukujemy się kobiety zarabiają dwa, trzy razy mniej i przeważnie gdyby miały samodzielnie zamieszkać za swoje pieniądze była by to wegetacja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Powiem szczerze chociaż raczej nie zostanę tu zrozumiany. Gdybym nie trzymał "krótko " żony to bym dzisiaj był biednym człowiekiem. I nie chodzi o to że ona lubi rozwalić pieniadze na byle co. Byl taki okres ze mieszkalismy w malym mieszkaniu i spalismy na materacu bo szkoda mi bylo pieniedzy na sypialnie. Wszystko co zarabialem ladowalem w firme. Taki okres trwal prawie 4 lata. Gdybym się jej posłuchał lub miał wspólne pieniądze jak większość z was , m8albym dzisiaj tylko ładnie umeblowana kawalerke. A dzięki temu że jej nie słuchałem to sobie mogę na kawalerkę w pół roku zarobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
19:21 chwalisz sie czy zalisz? Gratuluje sukcesu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziękuję. Ani się nie chwalę ani nie żale, uświadamiam tylko że pieniądze nie służą tylko kupieniu jedzenia i proszku do prania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdybym ja oddał żonie kontrolę nad finansami to jej matka miała by nowe meble posplacane kredyty a brat i siostra drugie wypłaty, niestety zawsze chętna pomagać rodzinie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mamy wspolne konto, z ktorego kazde z nas bierze kiedy i ile mu potrzeba. Nie ma problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
I ile mu potrzeba........no k***a sami milionerzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×