Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Jak często wasi mężowie odwiedzają rodziców ?

Polecane posty

Gość gość

bo mój jeździłby tam co chwila. Nawet jak rodzice wyjeżdżają za granicę to w tym domu mieszka jego siostra ze swoim dzieckiem i mąż zabiera nasze dziecko i tam wtedy do niej jedzie i tam siedzi. Kiedy nasze małżeństwo przeżywało stagnacje to byłoby to na rękę że on sobie tak jeździ do tych rodziców, ale ostatnio myślę o rozwodzie i ku rozwodowi skłania mnie jeszcze bardziej ten fakt, że on by tam co pare dni do nich jeździł. Szuka pretekstów tak absurdalnych, ze dla niego nawet zawiezienie śrubki by było dobrym pretekstem. Ta szwagierka która tam mieszka w tym samym domu to pogoniła swojego męża, tzn. teść go wyrzucił za prośbą córki i stanowią zwartą grupę. Mąż choć jest bucowaty i gburowaty to jest bardzo silnie z nimi związany. Mają jeszcze dwóch braci ale oni mają swoje życia i nie są tak związani z rodzicami, nie latają jak kot ze sraczką. Planuję rozwód z wielu powodów takich dużo poważniejszych, ale to, że mąż tam co chwila jeździ to mnie tylko podburza bardziej by odejść. Uważam, że mąż i jego siostra nie powinni byli nigdy brać ślubów tylko z rodzicami na zawsze siedzieć. Mój mąż nie powinien się był nigdy ze mną żenić, a ja też mam żal do siebie wielki że wziełam z nim ślub. Nienawidzę go

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz, że to będzie rozwód z twojej winy, prawda?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moj zbyt rzadko. dzieli nas 100km ale z braku autu i odleglosci i obowiazkow tu na miejscu jezdzi do rodzicow 3-4 razy do roku. z rodzicami czesto rozmawia- tel. raz na tydzien.czasami w tyg. jak tesciowa cos sobie przypomni.i ciagle mu marudze ze za rzadko przymaniej raz w miesiacu powinnien tam byc. dopoki prawka nie zrobi i nie kupi auta to sie nie zmieni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Okolo raz na 3 miesiace

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jeździ około 2-3 razy w tygodniu dzwoni codziennie po 2-3 razy plus teściowie przyjeżdżają co tydzień czasem częściej. Mieszkamy niecałe 20km od siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moi mieszkają około 20 km od nas,maz jeździ rzadko,w tygodniu wogole bo praca do wieczora a w weekend mało kiedy mu się chce,tak wychodzi 1 raz na miesiąc,ewentualnie na urodziny jedziemy,swieta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
facet olewa rodzine - zle. jezdzi do rodziny - zle. babom nie dogodzisz :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ze trzy razy do roku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lalunaluna
Mój stosunkowo rzadko ale to tylko że względu na odległość i to że długo pracuje również w weekendy. Dzieli nas od nich 40 km. Gdyby nie praca i odległość pewnie siedział by tam 3 razy w tygodniu. Jak już ma tam jechać to zawsze ciągnie mnie ze sobą. Ogólnie jesteśmy razem już 7 lat i on może z 5 razy był u nich sam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
JA POWIEM tak mam fajnych rodzicow partnera. tesciowa troszke maruda- ale lubie tam jezzdzic i szkoda ze takk rzadko tam jezdzimy. miejscie gdfzie odpoczywam , ładuje akumulatory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bo to trzeba się żenić z osobą która wyrosła w podobnym domu to wtedy nie ma zdziwienia. My jeździmy co weekend na noc a jest tylko 10km. Do tego teść wpada do nas na tygodniu, mąż rozmawia z rodzicami codziennie. Z moimi rodzicami rozmawiam i widuje się codziennie oprócz weekendow, mieszkają 5km ode mnie. Dla nas norma. Mamy znajomego co nie widuje swojej rodziny w ogóle chociaż mieszkają w tym samym mieście, nawet w święta wyjeżdżają z dziećmi do ciepłych krajów i on ożenił się z dziewczyną co też nie rozmawia ze swoimi i jest git. Trzeba się dopasować i wtedy nie ma zdziwienie za Mało czy za dużo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może to absurd ale wcale pomimo że mieszkają 5km od nas. Za bardzo się wtracali i chcieli rządzić a że mąż ma głowę na karku odciął się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Codziennie się widzimy ż jednymi i drugimi rodzicami bo mieszkamy w tej samej wiosce. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moja jeździ raz w miesiącu może rzadziej tak na 2h, ja do minimum uciekam kontakty czyli 2 razy w roku. Dzieli nas 40km, teściowie byli u nas tylko dwa razy ponieważ oni twierdzą że to dzieci powinnyśmy ich odwiedzać. Z resztą ja nie lubię tych ludzi, i niechęć mi się trącić nerwów i czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj jeździ 2-3 w tyg. Mieszkają 5 min od nas w tym samym mieście. Gada z nimi częściej i uciął nam kontakty to ja z synem nie jeździmy. Denerwujące. Potrafia do Niego dzwonić o siódmej rano i budzić dziecka w sobotę ale mężowi nie przeszkadza bo pogada i pójdzie spać. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
14:21 Dlaczego rozwód z mojej winy ? Nie podałam głównych problemów naszego małżeństwa. Nie wiesz nic o mnie i o moim mężu. Ten topik to tylko kwestia poboczna, a problemy główne są takie, że jakbyście takie miały to same byście tego długo nie wytrzymały. Ja wytrzymałam 10 lat. O 10 lat za długo zmarnowanego życia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Każdy niech odwiedza ile razy zechce,rodzice to bliskie osoby sercu i nikt nie ma prawa ani się dziwić ani zabraniać.Nie podoba się:) to fora ze dwora.Każdy niech pilnuje swojej rodziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moim zdaniem najlepszy jest tu zloty srodek, zreszta jak we wszystkim. Dobrze, ze maz odwiedza rodzine z ktorej pochodzi i pamieta o nich, jednak nie powinien zapominac ze najwazniejsza jest teraz rodzina ktora sam stworzyl. Zostawianie zony kilka razy w tygodniu samej to chyba troche przesada, jaki jest sens takiego malzenstwa, gdzie ewidentnie ktos nie odcial pepowiny. Przeciez w domu jest potrzebny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oczywiscie niedobrze jest cos komus zabeaniac, ale uwazam ze osoba bioraca slub powinna sama takie rzeczy wiedziec i odpowiednio ustawic priorytety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Gdybym nie pogonila meza do rodzicow to w ogole by tam nie chodzil. Praktycznie w kazdym miesiacu sa albo urodziny albo swieta nawet takie jak dzien babci, matki czy ojca wiec ten raz w miesiacu tam jest. Niera próbuje sie wymigac i mowi zebym nawet sama szla, bo on do pracy... :) Nie, nie! Gonie go albo ide razem z nim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Czasem przed ślub i nawet po chodzi się bardzo rzadko a jak dziecko się urodzi to zamiast spędzić czasu sami i być bardziej "zajęci" życiem to wtedy chcą się spotykać jeszcze częściej z rodzicami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jakby był bardzo potrzebny to by nie wychodził a skoro wychodzi tzn.jest luż i nie bedzie baby trzyma za kieckę,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
12.20A co ze wspolnym spedzaniem czasu? Malzenstwo powinno byc przede wszystkim razem, skupiac sie na budowaniu ogniska domowego. No mnie to dziwi ze zamiast na co dzien spedzac czas z zona to woli z rodzicami. Powinno byc na odwrot. Na co dzien z zona a od czasu do czasu z rodzicami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo się kochamy z moim mężem ale bez jaj,siedzieć cały czas i patrzeć na siebie to lekka przesada.Jak jedzie do rodzicow sam to ja idę z dzieckiem do Galerii,na lody,jak zabiera dziecko to umawiam się z koleżanką na "plotki" albo zaliczam kosmetyczkę.Czasem sama jadę do rodziców czy teściów zajmuje się czymś co trzeba naprawić w domu. Nie wyobrażam sobie takiego życia by się uwiązać facetowi bądz być uwiązaną. Razem też wychodzimy i nawet zdarza nam się korzystać wtedy z grzeczności rodziców kiedy nam zostaną z dzieckiem. Dziwne są te wasze związki,podszyte chorobliwą zazdrością o rodziców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
.Czasem sama jadę do rodziców czy teściów zajmuje się czymś co trzeba naprawić w domu. xxxxxxx miałobyć że jak jadę do rodziców czy teściów to mąz zostaje i zajmuje się czymś co trzeba naprawić w domu itd.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Moj mąż potrafi ignorować u nas rzeczy które trzeba naprawić a jak jego rodzice dzwonią to jedzie w ten sam dzień naprawiać. Nawet jak mamy rocznicę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
My czesto widujemy i jednych i drugich. Tesciow tez ze wzgledu na to, że mamy znajomych w rodzinnej miejscowosci mojego partnera więc jedziemy tam na weekend, tesciowa zajmie sie moim synem a my mozemy spokojnie iść sobie do znajomych, czy do knajpy i wrocic na piechotke do teściów domu :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Aha zapomniałam dodac, ze moich rodzicow mamy na miejscu, kilka ulic dalej. To dla mnie istotne bo bardzo pomagaja w opiece nad synem. Tzn. odbierają go z przedszkola i pilnuja do naszego powrotu co z reszta sprawia im przyjemność ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×