Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość oaza_

Moje obserwacje KOMPULSY cd

Polecane posty

Gość BankaMydlana
Dziewczyny czytałam trochę wasze wypowiedzi czy te środki naprawdę działają ją nigdy nie brałam. Jestem zdania,że najbardziej anorektycznie jest w stanie zadziałać nasz umysł tylko trzeba się nastawić i nie uginac :) Ja już piję sobie kawkę . Wczoraj skończyłam na ok 1500 kcal więc dziś spróbuję coraz mniej aż zejde do 800 myślę że to dobra strategia . Najbardziej cieszy mnie ze juz nie mam parcia na słodycze i jem praktycznie same zdrowe rzeczy ,ale wiem,że to nie będzie tak cały czas. . . Wraca mi nadzieja ze do tego sylwestra będzie 51 i ujedrnie się nieco :) Dziś też rano rowerek a później inne cwiczonka. 3 mam za Was też kciuki ! A ja mam 167cm

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
ja wczoraj 800kcal, jakos cudem sie udalo i tyle. W glowie to ciezko na stale sobie poukladac, wiem ze nie zmienie swoich nawykow, wczesniej czy pozniej kompulsywne jedzenie mnie dopadnie i tego nie zmienie, juz to przerabiam od lat dziestu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Banieczko Mydlana, no ja to cieszę,że Twoja koncepcja jest taka pewna i w Twoim przypadku poparta dowodami.Czyli się potwierdza.Czyli Ty tak odziałujesz - siłą umysłu,woli - i to przynosi rezultaty.Oby tak dalej!Może po prostu w Twoim przypadku zaburzenia odżywiania nie wyczerpują jeszcze znamion stanu chorobowego bądź są na jakimś baaardzo wczesnym etapie tego stanu ( oby nie!!!).Bowiem jeśli to już staje się chorobą,zaawansowaną,zdiagnozowaną,to wówczas nie ma nic wspólnego z życiowym wyborem,słabością charakteru, czy cechami osobniczymi,a zatem także traci związek ze zdolnością poddawania się sile woli czy umysłowi.Dlatego u mnie umysł nie zadziała.Bo ja jestem CHORA.Choruje także mój umysł.Owszem,ponoć cuda się zdarzają.Ludzie ponoć leczą się z różnych chorób siłą własnego umysłu.Z nowotworów nawet.Ja w cuda nie wierzę.Ani w swój chory umysł.On mnie nie uleczy,bo sam jest chory.To straszna choroba umysłu,duszy i ciła.Zdewaluowana przez ogrom społeczeństwa,bo związana z elementarnym dobrem człowieka jakim jest przyjmowanie pokarmu,czyli jedno z kryteriów rozwoju,wzrostu i przetrwania jednostki.Niektórym w ogóle nie mieści się w głowie,że jedzenie może być ..... koszmarem,przekleństwem,cierpieniem,więzieniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
167 i niecałe 54 kg!Luuuuudzieeee!Trzymajta mnie!Chyba .....Cię nie lubię;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
Aga a skad to sie wszystko bierze, skad nam sie to wzielo! ja to obwiniam wszystko i wszystkich, glownie rodzicow, ale tak do konca to nie wiem, sama juz nie wiem co jest prawda a co moim wymyslem... Moja corka ma 170 i wazy 53kg i zaczynam sie lapac na tym ze zaczynam jej /moze nie zwracac uwage/, ale cos tam pobakiwac ze co i ile je, jeszcze niedawno przy 168 wazyla niecale 45kg, a teraz jak zobaczylam ze 53kg to od razu: zeby zapisywala co je, bo skad taki nagly wzrot wagi - ona wiecznie byla b b b chuda, miala zawsze ZNACZNA niedowage, no a od 2go roku zycia leczy sie na tarczyce, wiec mi od razu mysl - moze pzreszlo w niedoczynnosc i zaczyna tyc? czy to od jedzenia, czy nie daj od choroby!!! Po prostu juz za nia zaczynam sie bac, a przeciez i tak ma niedowage, jest szczuplutka i b zgrabna /ja np chcialabym aby w modelingu cos zadzialala, a ma predyspozycje bo od kilkunastu lat tanczy w zespole, chodzi na akrobatyke wiec potencjal ma - no ale ona calkiem niezainteresowana, no ale dobrze w sumie/ No i tak juz nie tylko o sobie mysle, ale i o niej zeby czasem nie miala takich samych problemow jak ja, no i takim gadaniem zeby np liczyla kcal to sie w leb stuknelam co ja wyprawiam!!! chce to samo dla niej co ja przechodzilam w tym /i mlodszym zreszta/ wieku!!! Wiec bac sie boje o nią, w styczniu mamy wizyte --- juz mam wypisane 1000 pytan do... no do endokrynloga ktory ja prowadzi, do tej pory ufalam mu w tym co robi i jakie dawki ustala/, ale juz nic nie mowie nt jedzenia, niech je co i ile chce, nie zapytam nawet czy nie za duzo slodyczy, nic, zero gderania!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Właśnie ja już w tym siedzę 11 lat i mam wszystko przeanalizowanie,wiem kiedy się to zaczęło było to nawet 13 lat temu ale w wieku dojrzewania nabrało mocy wraz z pierwszym odchudzaniem. Tyle że ja też jestem uzależniona od ćwiczeń + oczywiście głodowe diety.. kilka razy miałam zrywy w przeciągu tych lat ze chudlam do 46/48 kg i miałam wtedy motywację .. ukladalam sobie w głowie,że np za 2 miesiące będę łaską i ze to szybko zleci i tak się trzymałam po czym zaczęły się kompulsy nigdy nie rzygalam ślę dużo cwiczylam i waga nigdy nie była wyższa niż 63 kg. Przeważnie to 57 a ja najlepiej czuje się i wyglądam z waga 51 kg i oczywiście ćwicząc ,bo gdybym nie cwiczyla to bym gorzej wyglądała .Dla mnie ******* bardzo duże znaczenie, przynajmniej pół godziny dziennie ćwiczeń. Ja właśnie wycisnelam sok i piję :) Dziś ananas,seler,jabłko,marchew ..pychotka. o 13 planuje zjeść kaszę z jajkami i warzywami a później to zobaczę :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
no ja przeszlo 30:P swoja droga nigdy nie przypuszczalam ze tak bedzie juz do konca zycia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Też tak mam,że pisze pisze a po,miej lipa i post skasowany :/ Ja wiedziałam ,słyszałam,że z tego nie da się wyleczyć ewentualnie zaleczyc a jest to choroba nawracajaca niestety mam okazję się przekonać i już boję się co będzie jak schudne . Zauważyłam,że jestem nie tyle uzależniona od szczuplosci co od całego procesu chudniecia który wprowadza mnie w stan euforii i dowartosciowuje..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
Aga poczytalam troche i niestety potwierdzone jest badaniami ze fentermina ma potencjał uzależniający – gdyż szybko pojawia się tolerancja dawki. Wiec na dluzsza mete nawet jesli byloby to /a nei maka czy cos;)/, to nie dzialalo by niewiadomo ile...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
ja dzis Q nie bralam, mam w pt 2 godz treningu i balam sie ze mnie po nim zmuli albo oslabne Kaloriami dobilam do 1tys, cholera sernika mi sie zachcialo.. to gdzie dzis szalejecie?;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Oaza to i tak mało zjadlas jak na taki wysiłek na pewno nie masz się czym przejmować. Ja wczoraj ok 1500 . Popołudniu poszłam na długi spacer i godzinkę cwiczylam . Nie imprezowalam ,bo dzisiaj pracuje ale to dobrze bo łatwiej pójdzie z dietka... Dziś 1 grudzień więc może w końcu się uda 1200 kcal postaram się 3 majcie się

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Może to dlatego że dużo cwiczysz i mięśnie się nasycaja i trzymia wodę.. Ja pamiętam kiedyś wazylam 52,5 kg i zaczęłam dietę 800/1000 kcal i cwiczylam siłownia i cardio to w 2 tyg obwody brzucha zmalaly i ciało się ujedrnilo a waga 2 kg na plusie... Więc waga to naprawdę nie jest wszystko . Może zrób sobie dzień dwa odpoczynku od ćwiczeń i wtedy zobaczysz. Druga sprawa ze ćwiczenia to dla organizmu stres i może być " zablokowany" dużo kortyzolu i dlatego tak jest.. sama to przerabialam i wiem że nie zawsze więcej ćwiczeń to lepszy efekt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oaza,rabdomioliza.Szukałam,bo nie dawał mi spokoju Twój wysoki potas.Powyższy termin oznacza uszkodzenia włókien mięśniowych czy cośtamcośtamcośtam,które mogą być spowodowane nadmiernym wysiłkiem fizycznym,co w efekcie prowadzi do zaburzeń gospodarki potasowej w postaci hiperkalemii.Zerknij se tam sama.To tak a'propos tych Twoich ćwiczeń.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Przeżyłam kilka dni bez epizodu obżarstwa.Czuję się trochę lżejsza i taka nienabrzmiała,jak po tych maratonach jedzeniowych,które takie spustoszenie sieją w psychice i organizmie.Jeszcze jeden fajny termin znalazłam - AKORIA.Ja to często miewam,k***a jego mać. Jak jasna cholera.Brak uczucia sytości po spożytym posiłku,wywołany czynnikami psychicznymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
no masz!!! zaraz czytam!!! jessssuuu do glowy by mi nie przyszlo ze potas moze byc od cwiczen Dzieeeeki 👄 no a ja wlasnie wrocilam z biezni 13km w 76min Zajade sie kiedys chyba... Robie 1 dzien bez cwiczen: w pn Ale biegam intensywnie w pt sob i nd wiec sila rzeczy - musze;) Ale pewnie gdyby byly jakies fajne zsjecia to nie odpuscilabym:) We wtorek juz nadrabiam godzina zumby i jeszcze godzina treningu silowego /sztanga hantle pilka itp uwielbiam te zajecia bo laska ktora prowadzi co troche wymysla nowe cwiczenia wiec nie jest nuda/ Moze faktycznie wymierze sie? choc w sumie widze po sobie roznice, w czwartek pojawily sie /dlugo wyczekiwane zreszta/ sciegna na ramionach, ale wiecie jak to jest: jednego dnia steierdzam ze wychudzona jestem, po czym kolejnego zawijam sie w luzne ciuchy bo jestem gruba... Dzisiejszy dzien zaczelam od... sernika!!! tak zareagowalam na te stojaca wage... tylko tyle ze bieznia pokazala przeszlo 700kcal no to moze spalilam to, ale wiem ze u mnie to max 300kcal moze spalone. Na obiad gotowane udko z indyka i wstretna ryba z piekarnika /fuj minaj nie nadaje sie na taki przepis: sol sreberko i 15 min w piekarniku, jddynie miruna, losos lub pstrag zwlasza jak mrozone kupione/ Q wzielam /po biezni/ i to 6ml Oby dal rade w weekend

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
Aga ja juz nie mam uczucia sytosci, nie wiem jak ono "smakuje" Moge jesc zawsze i nie ma ilosci ktorej nie przelkne... no prawie bo K koncze kiedy fizycznie juz nie dam rady, choc jeszcze czujac bol i niemoznosc jedzenia - jem!!! to takie chore! Najgorszy jest kolejny dzien, kilka razy wyladowalam u lekarza Z przejedzenia potrafie zemdlec, podejrzewam ze to z bolu brzucha i jelit /nigdy nie wymiotuje/ Nie wiem czy kompulsywne jedzenie to dobry odpowiednik takiego zachowania... Poki co od 2go listopada udaje mi sie bez tego; jakims cudem udaje:) ciesze sie Aga ze i u Ciebie poki co jest Ok, od razu to widac po tym jak piszesz:) Banka a u Ciebie jak z waga???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
U mnie waga stoi 53,3 tak myślę,że teraz będzie stała,bo codziennie ćwiczę ,ale widzę że ciało się zmienia ,mięśnie bardziej wyraźne i nawet po twarzy widać .. Nie jest taka nalana . Mi właśnie chodzi o rzeźbę . Dziś 45 min rowerka w tym 5 interwalow. Organizm jest cwany i adaptuje się do aktywności i po jakimś czasie trzeba zwiększać i zwiększać więc warto czasem nawet na tydzień odpuścić treningi i zastąpić je zwykłym spacerem. Ja tak zrobię po miesiącu a teraz powoli będę zwiększać ilość ćwiczeń :)Dziś narazie 1000 kcal zjedzone : plaster ananasa kromka żytniego ,1 jajko,2 białka ryż wymieszany z kaszą 60 g i warzywa do tego na łyżce oleju no i mięso wołowe i filet z kury :) bez słodkiego więc sukces ! Podjem jeszcze trochę migdałów i tak zakoncze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
no ja tylko zwiekszam i dlugosc i intensywnosc Musze sie opanowac, jeszcze w moim wieku to tymbardziej, to co napisala Aga o tym rozpadzie miesni - dokladnie to mi dolega, za duzo za intensywnie W moim klubie nikt tyle i w takim tempie nie biega Z jednej strony mi to pasi bo kazdy mnie okresla: wiesz ta co tak biega:) no i nieraz podchodza do mnie i pytaja co robie ze taka mam kondycje, prosza o rade jak biegac, na fitnesie prowadzace tez nieraz mna sie wysluguja itd itd no ja to lubie:D Tylko najgorsze ze ja nie potrafie odpuscic, przestac na kilka dni to mowy nie ma! ale cos mniej, cos lzej jakby dalo rade... to jest u mnie gorsze jak kompulsy!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
no to poleglam: wczoraj z 4 tys, dzis juz 2tys Nawet Q nie pomaga wcale...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Oaza przykro mi ale pamiętaj jutro nowy dzień i już nie warto go marnować.. Ja dziś mam 1000 na końcie i planuje jeszcze 200/300 .. ćwiczeń zero.. coś mnie zawialo i cała łopatka mnie boli aż po szyję :/ dlatego dziś leżę w łóżku Ale mam nadzieję że jutro już będę w pełni sil

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Oaza,to już na szczęście koniec weekendu,ale nie koniec świata.Wiadomo,że lepiej,żeby to się nie stało,ale trudno.Stało się,trzeba przez to przejść,jakoś udźwignąć wszystkie emocje związane z tym epizodem i walczyć dalej.Pomyśl,ile się napracowałaś przez ostatnie tygodnie.Te dwa dni nie zdołają na pewno zniweczyć efektu CAŁEJ Twojej pracy.Ewentualnie nadszarpną psychikę,wytrącą z rytmu,zaburzą ten regularny tok,któremu z wielkim wysiłkiem i zaangażowaniem poddałaś w ostatnim czasie swoje funkcjonowanie.Ale tylko na chwilę.Tylko wczoraj i dzisiaj.Po prostu na chwilę zawiesiłaś broń.Bo na pewno się nie poddałaś.Przecież my się nigdy nie poddajemy tak ostatecznie.Upadamy i powstajemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
no tak, czuje sie podle i to jak! dokładnie 1 miesiac i 1 dzien udalo sie bez K, az wkoncu wczoraj mnie dopadl, jadlam do bolu az wkoncu poczulam ze fizycznie juz nic nie wejdzie, ze zoladek peknie od ilosci i objetosci jedzenia ktore wrzucalam w siebie: na szybko, na stojaco - standard w moim wykonaniu... Nie wiem jak dlugo bede odzyskiwac te straty, no ale bede, oby tylko w tym kierunku wszystko szlo. Lewdo siedze, ledwo mysle:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najgorszy będzie dzisiejszy dzień,bo wszystko takie świeże,namacalne.Już jutro powinno być Ci lżej.Z każdą godziną coraz lżej i spokojniej.Aby przetrwać dziś.Ja też przedwczoraj i wczoraj balansowałam na granicy utraty kontroli.CAŁKIEM się nie poddałam,ale zdecydowanie za dużo zjadłam i wbrew własnej woli.Dobrze,że dziś jestem zajęta od rana do wieczora,co skutecznie pochłonie część mojej uwagi oraz całą energię.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość oaza_
dzieki dziewczyny 👄 tak Aga mialas racje - dzis lepiej, choc tak bardzo przygnebia mnie ta porazka, ta KOLEJNA porazka, po prostu wiem, ze nie moge sobie ufac, jak mozna sobie nie ufac! - jak sie nie ufa innej osobie tzn ze nie jest naszym przyjacielem, ba nawet wiecej: jest wrogiem --- no to jak sie to ma do samego siebie?, ja juz nawet nie jestem zla na siebie, juz nie tyle rozczarowana soba (tzn kiedys moze i tak bylo), a teraz to po prostu boje sie siebie! Wczoraj mialam nic nie jesc - wyszlo 600kcal - ale dalej czuje sie jak slon, na wage nie weszlam - no to juz jest zle, wiem...:( Normalny czlowiek pewnie w glowie nawet nie odnotowal by tych dwu dni jedzenia - wiadomo: impreza, to to, to tamto /moze nie takie ilosci, ale z alkoh. to moze i by sie dobilo;)/ a dla mnie to taka tragedia i bede to rozkminiac przynajmniej z 2 tyg, dolowac sie, stresowac, obwiniac, szukac dziury w calym, tak bede to drazyc i drazyc... jak ja bym chciala podejsc do tego NORMALNIE!!! plus taki, ze sie ogarniam, tzn bede probowac Monia a Was na Q widze zaczynaja straszyc Dinitrofenolem, szczesciem tego w skladzie Q nie ma:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość BankaMydlana
Czesć dziewczyny. Oaza spróbuj się aż tak nie obwiniać ,wiem że to trudne . Ja wczorajszy dzień miałam średni tzn okolice 2000 kcal w tym baton i kilka tofifee na sam wieczór... Dziś waga 53,4 więc ciągle podobny poziom . Muszę zrzucić trochę kurczę bo już jestem sfrustrowana tym. Dziś narazie 2 jajka z musztardą i garść sałaty .. A na obiad będzie ryż jasminowy z kurczakiem i warzywa później ćwiczenia taki plan . Ciągle próbuje mniej jeść i nie wychodzi jakaś blokada czy co :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gruba Monia
Dokładnie,nie ma tego w Q.....oaza u mnie wczoraj ciężki dzień,udało się zamknąć na 970kcal,ale obudziłam się w nocy i najadłam się kremu czekoladowego.....do tej pory jest mi niedobrze :-(ale się nie poddaję,walcze dalej...miłego dnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×