Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość gość

Ciekawe jaki % hejtujących kobiety mało pracujące lub niepracujące, to osoby które też by tak chciały, ale z różnych przyczyn nie stać ich na to

Polecane posty

Gość Stara panna
21 godzin temu, Gość gość napisał:

Też mi się wydaje, że większość tutejszych pracoholiczek zazdrości tym niepracującym kobietom. Przyznam, że ja sama im trochę zazdroszczę. Teraz jestem na macierzyńskim, ale za jakiś czas wracam do pracy.

Pracoholik raczej nie będzie nikomu zazdrościł niepracowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość Stara panna napisał:

Rescator555, pisałam ci to już w innym wątku. Nie zadawaj sobie trudu i nie odpowiadaj na moje posty. Nie mam najmniejszej ochoty z tobą dyskutować, ponieważ jesteś osobą nie posiadającą umiejętności czytania ze zrozumieniem, bardzo często ubliżasz swoim interlokutorom i jesteś dość niestabilny emocjonalnie. 

O twoim charakterze czy umiejętnościach czytania ze zrozumieniem nie mam ochoty pisać, tym bardziej, że moim zdaniem dyskusja polega na wymianie argumentów, a nie na opowiadaniu co komuś się wydaje na temat dyskutantów. Natomiast nie mam zamiaru pozostawiać bez odpowiedzi bzdur które napiszesz. Chociaż oczywiście możesz ignorować moje wpisy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
19 godzin temu, Gość gość napisał:

Masakra, kafeteria moderuje moje posty, ukrywa je 🙂 bo napisałam o lewactwie i wyręczaniu sie sprzataczkami, kucharkami i nianiami przez te "pracujące poza domem", moze jeszcze do lozka mezowi panią zamowcie, pewnie seks to tez dla was przykry obowiazek, skoro wlasne dzieci dajecie platnym nianiom do bawienia

Bardzo ciekawa logika 🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Gość Stara panna napisał:

Pracoholik raczej nie będzie nikomu zazdrościł niepracowania.

Myślę, że osoby uzależnione, alkoholicy, seksoholicy itd. zazdroszczą osobom wolnym od nałogu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Mi to zwisa, każdy żyje tak jak uważa, dopóki nie robi innym krzywdy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
16 godzin temu, Gość gość napisał:

3300? Chyba jako dyplomowany, bo za samą wysługę lat, to góra nawet 100 zł nie wpadnie. Też nie nazwałabym tego karierą, to bardziej w miarę stała i ciepła posadka, o ile samemu się nie zrezygnuje. Dodajmy też, nauczycieli przedmiotów ścisłych, którzy godzinowo mają już całkiem "cudownie"...

Pracowałam 3 lata po studiach jako nauczycielka przedmiotu ścisłego w LO. Moim głównym, bardzo dobrym źródłem dochodu były korki. Miałam z tego więcej niż z pensji. Teraz już nauczycielką nie jestem, ale korki daję nadal.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
14 minut temu, Rescator555 napisał:

Myślę, że osoby uzależnione, alkoholicy, seksoholicy itd. zazdroszczą osobom wolnym od nałogu. 

Większość nałogowców nawet nie wie, że są nałogowcami. Taki nieuświadomiony pracoholik, raczej będzie zazdrościł pracującym odnoszącym sukcesy, a fakt braku pracy zawodowej będzie ostatnią rzeczą, której mogliby komukolwiek zazdrościć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Gość Gość napisał:

Większość nałogowców nawet nie wie, że są nałogowcami. Taki nieuświadomiony pracoholik, raczej będzie zazdrościł pracującym odnoszącym sukcesy, a fakt braku pracy zawodowej będzie ostatnią rzeczą, której mogliby komukolwiek zazdrościć. 

Myślę, że jednak wiedzą o uzależnieniu, ale nie jest to temat dyskusji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
5 minut temu, Rescator555 napisał:

Myślę, że jednak wiedzą o uzależnieniu, ale nie jest to temat dyskusji.

Tak, tak. I zazdroszczą akurat niepracującym. Pracującym nienałogowcom nie zazdroszczę w ogóle.

PS Słyszałeś o efekcie wyparcia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
6 minut temu, Gość Gość napisał:

Tak, tak. I zazdroszczą akurat niepracującym. Pracującym nienałogowcom nie zazdroszczę w ogóle.

PS Słyszałeś o efekcie wyparcia?

Weź nie dyskutuj z tym panem. Nie ma sensu. Dla niego pracoholikiem jest każdy, kto lubi swoją pracę i pracowałby nawet wtedy, gdyby nie musiał (czyli miał wystarczające środki do życia). Taka jego własna definicja pracoholizmu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Gość Gość napisał:

Tak, tak. I zazdroszczą akurat niepracującym. Pracującym nienałogowcom nie zazdroszczę w ogóle.

PS Słyszałeś o efekcie wyparcia?

Nie wiem komu zazdroszcza, nie ja postawiłem taka  tezę zakładając  temat. Myślę, że określenie "pracoholiczki", jest tu używane bardziej w sensie potocznym niż klinicznym, ale jakoś do niektórych to nie dociera. 

Edytowano przez Rescator555

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
5 minut temu, Rescator555 napisał:

Nie wiem komu zazdroszcza, nie ja postawiłem taka  tezę zakładając  temat. Myślę, że określenie "pracoholiczki", jest tu używane bardziej w sensie potocznym niż klinicznym, ale jakoś do niektórych to nie dociera. 

Tak samo moglibyśmy nazwać każdego kto pije alkohol alkoholikiem, każdego kto uprawia seks seksoholikiem itd. Tylko po co? Trzeba nauczyć się dobierać odpowiednio słowa. Pracoholizm to choroba.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Tak samo moglibyśmy nazwać każdego kto pije alkohol alkoholikiem, każdego kto uprawia seks seksoholikiem itd. Tylko po co? Trzeba nauczyć się dobierać odpowiednio słowa. Pracoholizm to choroba.

Nie sądzę, że każdego. Natomiast tego, który zarówno jesli chodzi o seks jak i alkohol znacznie przekracza społeczne normy, to owszem. A co dobierania słów, to słyszałem na rozmowach o pracę, jak ludzie mówili, że są pracoholikami i nie uważali tego za chorobę, a wprost przeciwnie, ich zdaniem to była zaleta

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 godzinę temu, Rescator555 napisał:

Nie sądzę, że każdego. Natomiast tego, który zarówno jesli chodzi o seks jak i alkohol znacznie przekracza społeczne normy, to owszem. A co dobierania słów, to słyszałem na rozmowach o pracę, jak ludzie mówili, że są pracoholikami i nie uważali tego za chorobę, a wprost przeciwnie, ich zdaniem to była zaleta

 

Widać nie wiedzieli co mówili.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Gość Gość napisał:

Widać nie wiedzieli co mówili.

Wiedzieli, wiedzieli. Wiedzieli też, że język potoczny różni się od medycznego, co nie wszyscy rozumieją jak widać na załączonym obrazku. Aha, zaraz pewnie naskocza na mnie, że tu nie ma żadnego obrazka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
5 godzin temu, Gość gość napisał:

Często od czegoś trzeba zacząć. Jak się jest ogarniętnym i człowiek się chce uczyć całe życie to z kasjerki po kilku latach można iść dalej. Dorobić szkołe, kursy, praktyki itp

Moja przyjaciółka pracowała przez 3 lata w sklepie spozywczym a potem się douczyła i pracuje w biurze podatkowym. W Miedzyczasie zosta kierownikiem sklepu, potem pomagala w księgowości i tak się wkręciła, Da sie:) tylko jak sie siedzi na dupie i mowi ze praca nie ma sensu to wiadomo jak jest:) 

Sorry, ale ta anegdotka nie świadczy o dynamicznie rozwijającej się karierze czy też sukcesie zawodowym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
16 minut temu, Gość gość napisał:

Sorry, ale ta anegdotka nie świadczy o dynamicznie rozwijającej się karierze czy też sukcesie zawodowym...

Pewno lepiej byłoby zostać w domu i nic w życiu nie nauczyć się robić:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
20 minut temu, Gość Gość napisał:

Pewno lepiej byłoby zostać w domu i nic w życiu nie nauczyć się robić:)

Ludzie na ogół niechętnie wychodzą z ich własnej strefy komfortu, a im rzadziej się to robi, tym trudniej im się na to zdobyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
20 godzin temu, Gość Gość napisał:

Dziewczyno, jaka kariera nauczycielki? Kto może to ucieka z tego zawodu. Ja prędko uciekłam. Co to za kariera że po 20 latach pracy dostaniesz najwyżej 3300 na rękę. Co to jest w dużym mieście niby? Mało. Ładna mi kariera, pod obstrzałem rozwydrzonych bachorów które nie mają dziś żadnego moresu przed nauczycielem, chorego dyrektora który z nimi trzyma a najgorsi już są rodzice. Nie obrażajmy słowa kariera. Dla mnie kariera to np.wywindowanie się w jakiejś korporacji od zera do szefa działu. Niestety ja nie spróbowałam i już pewnie nie będzie mi dane. Poza tym nie mam "jaj" na to.

Ja myślę że praca nauczycielki jest karierą !!! Nauczycielka to inteligencja i nie ma porównania do pracy na kasie czy na produkcji, 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
7 minut temu, Gość gość napisał:

Ja myślę że praca nauczycielki jest karierą !!! Nauczycielka to inteligencja i nie ma porównania do pracy na kasie czy na produkcji, 

Jak widać ludzie różnie rozumieją "karierę". Dla niektórych jest to zdobywanie coraz większych pieniędzy i awanse, a dla innych doskonalenie się w tym co się robi, stawanie się coraz większym specjalistą w swoim fachu, które daje bardziej satysfakcje niż pieniądze. Np. kariera naukowca. Kokosów nie ma ale jest satysfakcja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Gość gość napisał:

Ja myślę że praca nauczycielki jest karierą !!! Nauczycielka to inteligencja i nie ma porównania do pracy na kasie czy na produkcji, 

Ciekawe dlaczego praca nauczyciela to kariera w porównaniu z pracą inżyniera? Na przykład na produkcji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość rzeczowa
Dnia 11.03.2019 o 16:46, Gość Ilua napisał:

A nawet jak któraś ma bogatego męża (mój akurat wzbogacił się juz po ślubie, więc wszelkie aluzje że wyszłam za mąż dla pieniędzy możecie sobie od razu darować) to co w tym złego, że korzystając z tego i z jego zgody na to, ona sobie pracuje mało i na swoich warunkach, ile chce i z kim chce. ma mozliwości to niech korzysta.

niech sobie korzysta, ale ludzie się zmieniają. Nigdy nie ma gwarancji że mąż zawsze będzie księciem z bajki. Za 20 lat może okazać się alkoholikiem, hazardzistą, przemocowcem albo kobieciarzem. Skąd taka kobieta weźmie pieniądze, żeby się wyprowadzić (i oszczędzić dzieciom cierpienia, np. z ojcem, który ją leje na ich oczach)? Gdzie ją przyjmą do pracy z 20 letnią dziurą w CV? Utrzyma dzieci sama czy będzie musiała błagać obcych o pomoc? Jak ktoś jest naiwniakiem, to niech potem nie płacze. 

Moja matka zawsze powtarzała: trzeba być niezależnym finansowo. Wtedy masz wpływ na swoje życie, a nie siedzisz w ciemnej d...

 

Swoją drogą: to że ktoś nie pracuje lub pracuje mało mnie nie obchodzi. Byleby oczywiście żył z własnych pieniędzy, a nie z pieniędzy podatników :)  Jeśli za swoje to gratulacje i cieszę się szczęściem tej osoby. Jeśli za cudze to gardzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Co wy z ta zazdrością  ? Ja mam koleżankę  której maz jest żołnierzem. Ona nie pracuje  maja 3 dzieci i dobrze im sie powodzi ale czy zazdroszczę  jej takiego zycia ? NIE bo bez jego kasy nie ugotuje nawet głupiej zupy . 

Za to zazdrośćże mojej koleżance  która jest główna księgową w duzej firmie .Zarabia bardzo bardzo  duzo i stac ja na wiele .  

Prawda taka ze nikt nie powydziwia  kury domowej no chyba ze w Chinach . Tam kobiety niepracujące budzą zachwyt. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
56 minut temu, Gość rzeczowa napisał:

niech sobie korzysta, ale ludzie się zmieniają. Nigdy nie ma gwarancji że mąż zawsze będzie księciem z bajki. Za 20 lat może okazać się alkoholikiem, hazardzistą, przemocowcem albo kobieciarzem. Skąd taka kobieta weźmie pieniądze, żeby się wyprowadzić (i oszczędzić dzieciom cierpienia, np. z ojcem, który ją leje na ich oczach)? Gdzie ją przyjmą do pracy z 20 letnią dziurą w CV? Utrzyma dzieci sama czy będzie musiała błagać obcych o pomoc? Jak ktoś jest naiwniakiem, to niech potem nie płacze. 

Moja matka zawsze powtarzała: trzeba być niezależnym finansowo. Wtedy masz wpływ na swoje życie, a nie siedzisz w ciemnej d...

 

Swoją drogą: to że ktoś nie pracuje lub pracuje mało mnie nie obchodzi. Byleby oczywiście żył z własnych pieniędzy, a nie z pieniędzy podatników 🙂  Jeśli za swoje to gratulacje i cieszę się szczęściem tej osoby. Jeśli za cudze to gardzę.

Widzę to tak: kobieta która miała obiecująca kariere, świetne zarobki, ma głowę na karku i zdecydowała zostać w domu na pewno nie jest kompletnym golodupcem więc gdyby mężowi coś odwaliło znienacka to sobie poradzi przynajmniej do czasu rozwodu i ustalenia alimentów/podziału majątku. 

Jeśli mówimy o kimś kto wykonywał nisko płatny zawód to i tak i tak nie będzie możliwości utrzymania siebie i dzieci za 2000 na rękę. 

Chyba nie zdajecie sobie sprawy że żadna rozsądna szanująca się kobieta której mąż dużo zarabia nie zgodziłaby się na związek na zasadzie "ja pracuję więc Ty masz robić co ci kaze- w przeciwnym razie nie dam Ci na waciki". Nie znam ani jednego związku gdzie mąż kontroluje wydatki żony w jakikolwiek sposób. Więc gdyby te żony miały taką samą paranoję na punkcie niezależności i nieuchronnego rozpadu związku jak część piszących tutaj pan to mogłyby zupełnie bezstresowo odkładać spore kwoty na osobne konta. Ja tego nie robię bo kocham męża i mu ufam. A w razie gdyby porwali go kosmici i zamienili mu mózg to sąd da mi połowę wszystkiego. Nie wiem o co się tak martwicie. Szczególnie jeśli uważacie że przykładowa pani zarabiająca 2000 na rękę jest bardziej niezależna finansowo niż przykładowa ja- niepracująca. Za same tylko pieniądze które mam na swoim osobistym rachunku bieżącym mogłabym przebiedowac tak jak ta pani za 2000 miesięcznie przez ponad dwa lata. I Waszym zdaniem ona jest niezależna a ja tak? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
19 minut temu, Gość Gosc napisał:

Widzę to tak: kobieta która miała obiecująca kariere, świetne zarobki, ma głowę na karku i zdecydowała zostać w domu na pewno nie jest kompletnym golodupcem więc gdyby mężowi coś odwaliło znienacka to sobie poradzi przynajmniej do czasu rozwodu i ustalenia alimentów/podziału majątku. 

Jeśli mówimy o kimś kto wykonywał nisko płatny zawód to i tak i tak nie będzie możliwości utrzymania siebie i dzieci za 2000 na rękę. 

Chyba nie zdajecie sobie sprawy że żadna rozsądna szanująca się kobieta której mąż dużo zarabia nie zgodziłaby się na związek na zasadzie "ja pracuję więc Ty masz robić co ci kaze- w przeciwnym razie nie dam Ci na waciki". Nie znam ani jednego związku gdzie mąż kontroluje wydatki żony w jakikolwiek sposób. Więc gdyby te żony miały taką samą paranoję na punkcie niezależności i nieuchronnego rozpadu związku jak część piszących tutaj pan to mogłyby zupełnie bezstresowo odkładać spore kwoty na osobne konta. Ja tego nie robię bo kocham męża i mu ufam. A w razie gdyby porwali go kosmici i zamienili mu mózg to sąd da mi połowę wszystkiego. Nie wiem o co się tak martwicie. Szczególnie jeśli uważacie że przykładowa pani zarabiająca 2000 na rękę jest bardziej niezależna finansowo niż przykładowa ja- niepracująca. Za same tylko pieniądze które mam na swoim osobistym rachunku bieżącym mogłabym przebiedowac tak jak ta pani za 2000 miesięcznie przez ponad dwa lata. I Waszym zdaniem ona jest niezależna a ja tak? 

 

Prawda jest taka że jak ktoś pracuje wiele lat to trzeba być opornym żeby nawet w głupim markecie nie awansować na tego kierownika.

Może ja mam małe pojęcie o całej Polsce ale mieszkając w dużym mieście na tych najniższych stanowiskach widzę : ukraincow, studentów, dojrzałe kobiety które pewnie przesiedzialy lata w domu i pozostaje tylko taka praca. W każdej innej robocie po kilka latach idziesz do przodu i nie zarabia się przez całe życie najniższej jak tylko się chcesz czegoś nauczyć i nie jesteś tumanem;)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość

Ja mam w pracy koleżankę  która rozwodzi  sie po 30 latach małżeństwa. Gdyby siedziała  przez te wszystkie lata na dupie to nie miałaby teraz żadnych  szans na emeryturę,. Tak maz będzie miał swoje  życie a  ona swoje . 

Inny przykład przez 3 lata pracowałam  fizycznie  (market , piekarnia ) i miałam  okazje pracować z paniami które przez 20 lat siedziały  w domu i nagle idealny maz znalazł  sobie młoda dupę i jego wielkie dobre serce nagle zmieniło  sie w zimny głaz.  Bardzo zle  pracuje sie    z takimi paniami bo po pierwsze nie potrafią pracować   w grupie .Z każdej pierdoły  robią wielkie halo . Jako pracodawca nie zatrudniłabym babki  która większość życia przesiedziała  na dupie w domu .

Na kafe czytam jak to wszystkie kobiety które  siedzą w domu maja super majątki  , super  wykształcenie i na każdym krok gardzi pracującymi fizycznie . Za to jak przychodzi  do rozwodu to jedna z druga biegnie do sadu po alimenty na siebie od  bylego męża bo sama nie potrafi zarobić  nawet najniższej krajowej .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
29 minut temu, Gość Gosc napisał:

Widzę to tak: kobieta która miała obiecująca kariere, świetne zarobki, ma głowę na karku i zdecydowała zostać w domu na pewno nie jest kompletnym golodupcem więc gdyby mężowi coś odwaliło znienacka to sobie poradzi przynajmniej do czasu rozwodu i ustalenia alimentów/podziału majątku. 

Jeśli mówimy o kimś kto wykonywał nisko płatny zawód to i tak i tak nie będzie możliwości utrzymania siebie i dzieci za 2000 na rękę. 

Chyba nie zdajecie sobie sprawy że żadna rozsądna szanująca się kobieta której mąż dużo zarabia nie zgodziłaby się na związek na zasadzie "ja pracuję więc Ty masz robić co ci kaze- w przeciwnym razie nie dam Ci na waciki". Nie znam ani jednego związku gdzie mąż kontroluje wydatki żony w jakikolwiek sposób. Więc gdyby te żony miały taką samą paranoję na punkcie niezależności i nieuchronnego rozpadu związku jak część piszących tutaj pan to mogłyby zupełnie bezstresowo odkładać spore kwoty na osobne konta. Ja tego nie robię bo kocham męża i mu ufam. A w razie gdyby porwali go kosmici i zamienili mu mózg to sąd da mi połowę wszystkiego. Nie wiem o co się tak martwicie. Szczególnie jeśli uważacie że przykładowa pani zarabiająca 2000 na rękę jest bardziej niezależna finansowo niż przykładowa ja- niepracująca. Za same tylko pieniądze które mam na swoim osobistym rachunku bieżącym mogłabym przebiedowac tak jak ta pani za 2000 miesięcznie przez ponad dwa lata. I Waszym zdaniem ona jest niezależna a ja tak? 

Masz niskie horyzonty jak porównujesz się tylko do kobiety co zarabia 2tysiace 🙂

Ja zarabiałam najniższą przez pierwszy rok mojej zawodowej pracy w wieku 24 lat.Od tego czasu moja pensja co rok idzie do góry. Zarsbiam tyle ze utrzymam męża i dzieci jeśli będzie trzeba:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Stara panna
31 minut temu, Gość Gosc napisał:

Widzę to tak: kobieta która miała obiecująca kariere, świetne zarobki, ma głowę na karku i zdecydowała zostać w domu na pewno nie jest kompletnym golodupcem więc gdyby mężowi coś odwaliło znienacka to sobie poradzi przynajmniej do czasu rozwodu i ustalenia alimentów/podziału majątku. 

Jeśli mówimy o kimś kto wykonywał nisko płatny zawód to i tak i tak nie będzie możliwości utrzymania siebie i dzieci za 2000 na rękę. 

Chyba nie zdajecie sobie sprawy że żadna rozsądna szanująca się kobieta której mąż dużo zarabia nie zgodziłaby się na związek na zasadzie "ja pracuję więc Ty masz robić co ci kaze- w przeciwnym razie nie dam Ci na waciki". Nie znam ani jednego związku gdzie mąż kontroluje wydatki żony w jakikolwiek sposób. Więc gdyby te żony miały taką samą paranoję na punkcie niezależności i nieuchronnego rozpadu związku jak część piszących tutaj pan to mogłyby zupełnie bezstresowo odkładać spore kwoty na osobne konta. Ja tego nie robię bo kocham męża i mu ufam. A w razie gdyby porwali go kosmici i zamienili mu mózg to sąd da mi połowę wszystkiego. Nie wiem o co się tak martwicie. Szczególnie jeśli uważacie że przykładowa pani zarabiająca 2000 na rękę jest bardziej niezależna finansowo niż przykładowa ja- niepracująca. Za same tylko pieniądze które mam na swoim osobistym rachunku bieżącym mogłabym przebiedowac tak jak ta pani za 2000 miesięcznie przez ponad dwa lata. I Waszym zdaniem ona jest niezależna a ja tak? 

To ciekawe, że tak dobrze wiesz co dzieje się w związkach ludzi, których znasz. Skąd wiesz takie rzeczy?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
15 minut temu, Gość Stara panna napisał:

To ciekawe, że tak dobrze wiesz co dzieje się w związkach ludzi, których znasz. Skąd wiesz takie rzeczy?

Bo to chyba normlne, ze o takich rzeczach mówi się znajomym ludziom. Jak spotykasz sąsiadki np. to nie opowiadją ci, ze np. maż je tłucze, ma kochankę czy kontroluje jej wydatki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gosc
24 minuty temu, Gość Gość napisał:

Masz niskie horyzonty jak porównujesz się tylko do kobiety co zarabia 2tysiace 🙂

Ja zarabiałam najniższą przez pierwszy rok mojej zawodowej pracy w wieku 24 lat.Od tego czasu moja pensja co rok idzie do góry. Zarsbiam tyle ze utrzymam męża i dzieci jeśli będzie trzeba:)

Masz kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem skoro tyle wyniosłas z mojej wypowiedzi. odnosilam się do twierdzenia że kobieta pracująca zawodowo jest bardziej niezależna finansowo niż kobieta niepracujaca. To jest bardzo duze uproszczenie. Jako przykład podałam osobę zarabiającą dwa tysiące. Ja się do nikogo nie muszę porównywać, to nie ja jojczę o niezależności. 

 

 

Zanim przestałam pracować zarabiałam więcej niż Ty kiedykolwiek będziesz zarabiała. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×