Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gość Onaa

Zakochałam się w innym, a mam faceta

Polecane posty

Gość Onaa

Pradzcie...

Mam narzeczonego Ale zakochalam się w innym, chce być z nim, jest mega chemia, były pocałunki... Ale nie potrafię zostawić narzeczonefo, kocham go też... nie mogę znieść myśli że bym go zranila.... A z drugiej strony nie mogę przestać myśleć o tym drugim.

Co robic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość traktor
2 minuty temu, Gość Onaa napisał:

Pradzcie...

Mam narzeczonego Ale zakochalam się w innym, chce być z nim, jest mega chemia, były pocałunki... Ale nie potrafię zostawić narzeczonefo, kocham go też... nie mogę znieść myśli że bym go zranila.... A z drugiej strony nie mogę przestać myśleć o tym drugim.

Co robic?

bierz nowego jak każda próżna pipa by zrobiła na twoim miejscu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xxx

ja nigdy nie zostawie mojej miłości nawet jakbym miała słabosc do innego, 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie zakochałaś tylko zauroczyłaś się i "jest chemia". Straszne jest mieć to w głowie co ty masz i nie uświadamiać sobie takich prostych rzeczy, pewnie po pół roku czy 3 latach by tobie te uczucia zniknęły. I wtedy co kolejny potrzebny, który będzie powodować motylki? Za mądra to ty nie jesteś, współczuje twojemu facetowi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
5 minut temu, KermitZaba napisał:

Nie zakochałaś tylko zauroczyłaś się i "jest chemia". Straszne jest mieć to w głowie co ty masz i nie uświadamiać sobie takich prostych rzeczy, pewnie po pół roku czy 3 latach by tobie te uczucia zniknęły. I wtedy co kolejny potrzebny, który będzie powodować motylki? Za mądra to ty nie jesteś, współczuje twojemu facetowi.

A może by nie zniknely. A znikna do obecnego. Wróżenie z fusów

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Gość gosc napisał:

A może by nie zniknely. A znikna do obecnego. Wróżenie z fusów

Podobno tylko u 1% ludzi na świecie te motylki nie znikają, tak naprawdę to jest czysta kwestia hormonów. A organizm ma to do siebie, że dąży do homeostazy. To żadne wróżenie z fusów, to nauka, praktycznie zawsze to zanika.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
1 minutę temu, KermitZaba napisał:

Podobno tylko u 1% ludzi na świecie te motylki nie znikają, tak naprawdę to jest czysta kwestia hormonów. A organizm ma to do siebie, że dąży do homeostazy. To żadne wróżenie z fusów, to nauka, praktycznie zawsze to zanika.

Bzdury a nie 1% skoro kocha tego to może i tamtego. Dużo osób olalo swoje związki i weszło w nowy. Jeżeli się kogos kocha to nie zakochuuje w innym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam racje
14 minut temu, Gość xxx napisał:

ja nigdy nie zostawie mojej miłości nawet jakbym miała słabosc do innego, 

kłamiesz, zawsze znajdzie się lepszy, tylko czy będzie cie chciał?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gość gosc napisał:

Bzdury a nie 1% skoro kocha tego to może i tamtego. Dużo osób olalo swoje związki i weszło w nowy. Jeżeli się kogos kocha to nie zakochuuje w innym

Konflikt naiwnego romantyzmu z nauką.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
1 minutę temu, KermitZaba napisał:

Konflikt naiwnego romantyzmu z nauką.

Raczej twój strach przed utrata kobiety

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Gość gosc napisał:

Raczej twój strach przed utrata kobiety

Raczej przed zostaniem upokorzony przez zdradę, w zasadzie utrata głupiej kobiety, która myśli tym co ma miedzy nogami byłby mi tylko na rękę, ale niesmak by pozostał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
Przed chwilą, KermitZaba napisał:

Raczej przed zostaniem upokorzony przez zdradę, w zasadzie utrata głupiej kobiety, która myśli tym co ma miedzy nogami byłby mi tylko na rękę, ale niesmak by pozostał.

Nie tłumacz swojego lęku faktami naukowymi. Fakt jest taki że nikogo nie można być pewnym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość xxx
7 minut temu, Gość mam racje napisał:

kłamiesz, zawsze znajdzie się lepszy, tylko czy będzie cie chciał?

decydujesz tylko o swoim zyciu, nie zostawie mojej miłosci nawet jak ksiaze bedzie mi truł obok, bogatszy ladniejszy i inne pierdoły , nie znasz mnie to sie nie wypowiadaj co zrobie  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Gość gosc napisał:

Nie tłumacz swojego lęku faktami naukowymi. Fakt jest taki że nikogo nie można być pewnym. 

Prawda nikogo, ale są osoby które na pierwszy rzut oka są mnie warte uwagi niż inne. Z własnego doświadczenia wiem, że nim bardziej intensywne pokazuje swoje zainteresowanie na początku, wprost ostetancyjnie, tak że nawet nad sobą nie panuje, wymykają się jej różne sówka itp., to raczej nic trwałego i głębokiego nie będzie. Taka ma po prostu duży apetyt seksualny i nawet o tym nie wie, myląc to z uczuciami.

Po kobietach widać, która jest rozsądna, a która jest targana emocjami. To biologia. Były badania, w którym była pokazana korelacja między ilością partnerów a trwałością ślubu. I najtrwalsze śluby były u kobiet z najmniejszą ilością partnerów. Moja interpretacja jest taka, że to nie wina tych kolejnych związków ów kobiet, tylko po prostu od początku jedne kobiety były predestynowane do monogamia a inne nie.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
1 minutę temu, Gość xxx napisał:

decydujesz tylko o swoim zyciu, nie zostawie mojej miłosci nawet jak ksiaze bedzie mi truł obok, bogatszy ladniejszy i inne pierdoły , nie znasz mnie to sie nie wypowiadaj co zrobie  

Ja mojego męża też bym nie zamieniła, tak jak nie zamieniłabym matki, a są pewnie mniej wkurzające, bogatsze itd. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, KermitZaba napisał:

Podobno tylko u 1% ludzi na świecie te motylki nie znikają, tak naprawdę to jest czysta kwestia hormonów. A organizm ma to do siebie, że dąży do homeostazy. To żadne wróżenie z fusów, to nauka, praktycznie zawsze to zanika.

Ponoć ta 1. najsilniejsza faza zauroczenia mija gdzieś po roku... 1.faza zauroczenia, w której odczucia porównywalne są do tych po zażyciu narkotyków (podwyższony poziom produkcji fenyloetyloaminy). Motylki zanikają i albo pozostaje uczucie, bliskość, szacunek i przyjaźń do drugiej osoby albo jedynie smutne przywiązanie mylnie interpretowane niestety z miłością...

To od dwojga ludzi zależy czy zostanie coś więcej po tych pierwszych uniesieniach miłosnych, czy będzie kontynuacja.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc

Kermitek sie boi że mu baba rogi przyprawi. I jeszcze to tlumaczenie zE okazujaca.zainteresowanie kobieta nie.może być zakochana. Otóż to o czym piszesz.to wwłaśnie zakochanien l. Przykre że do Ciebie tego żadna nie poczuła. A Twój związek to pewnie miałki jest i z przyzwyczajenia. Zapamiętaj kobiety rzadko oddzielają uczucia od seksu. Więc jak jest napalona to i zakochana

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, patiEs napisał:

Ponoć ta 1. najsilniejsza faza zauroczenia mija gdzieś po roku... 1.faza zauroczenia, w której odczucia porównywalne są do tych po zażyciu narkotyków (podwyższony poziom produkcji fenyloetyloaminy). Motylki zanikają i albo pozostaje uczucie, bliskość, szacunek i przyjaźń do drugiej osoby albo jedynie smutne przywiązanie mylnie interpretowane niestety z miłością...

To od dwojga ludzi zależy czy zostanie coś więcej po tych pierwszych uniesieniach miłosnych, czy będzie kontynuacja.

Dziękuje. Bardzo mnie nie pokoi jak wiele osób tutaj, myli te "motylki" z miłością, a ich brak z "końcem miłości"

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc
4 minuty temu, KermitZaba napisał:

Dziękuje. Bardzo mnie nie pokoi jak wiele osób tutaj, myli te "motylki" z miłością, a ich brak z "końcem miłości"

 

Dobra nie sraj żarem. Od motylków zaczyna się miłość. Bez tego to nie miłość

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Gość gosc napisał:

Kermitek sie boi że mu baba rogi przyprawi. I jeszcze to tlumaczenie zE okazujaca.zainteresowanie kobieta nie.może być zakochana. Otóż to o czym piszesz.to wwłaśnie zakochanien l. Przykre że do Ciebie tego żadna nie poczuła. A Twój związek to pewnie miałki jest i z przyzwyczajenia. Zapamiętaj kobiety rzadko oddzielają uczucia od seksu. Więc jak jest napalona to i zakochana

Kontakt fizyczny jest jednym z elementów budowania więzi, problem jest kiedy związek oparty  jest w dużej mierze na fizyczności. Kiedy inne aspekty relacji nie są rozwijane. Bo potem chemia nie jest za bardzo mocna. Partnerzy powinni być dla siebie przyjaciółmi, partnerami, a nie tylko kochankami, bo potem to wygląda tak, że po roku/dwóch każdy zabiera zabawki do siebie. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Gość gosc napisał:

Dobra nie sraj żarem. Od motylków zaczyna się miłość. Bez tego to nie miłość

Powiedziała, po czym wróciła się położyć obok swojego 14 chłopaka.

Edytowano przez KermitZaba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Gość gosc napisał:

Dobra nie sraj żarem. Od motylków zaczyna się miłość. Bez tego to nie miłość

Od motylków, chemii się zaczyna i faktycznie ciężko coś zacząć jeśli tego nie ma. Nie ma chemii, to nie ma nic więcej oprócz kumpelstwa i tyle. 

Jeśli ludzie spotykają się tylko po to,żeby iść do łóżka i nie mają ze sobą nic wspólnego,żadnych tematów do rozmów to długo ta relacja nie potrwa, bo umrą z nudów a fascynacja ciałem i parterem wyparuje z czasem, bo zawsze trafi się ktoś atrakcyjniejszy.

A kolega Kermit podejrzewam, że mówił raczej o sytuacji w której mu niewiasta na pierwszej randce po 5 minutach kładzie łapki na udach i przesuwa niebezpiecznie w górę z bezczelnym uśmiechem. Gość, chyba przyznasz sam, że to nie jest materiał na żonę? 😀 Co najwyżej na dobrą kochankę. Po miesiącu znajdzie sobie kolejnego przy którym będzie miała motylki.

Gość widzę, że masz bardzo przykre doświadczenia z kobietami i sam się pogubiłeś w swoich wywodach. W dodatku jedna z Twoich sympatii musiała ukraść Ci słownik z domu... 

 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, KermitZaba napisał:

Dziękuje. Bardzo mnie nie pokoi jak wiele osób tutaj, myli te "motylki" z miłością, a ich brak z "końcem miłości"

 

Tak naprawdę dopiero jak mijają te motylki wychodzi czy kochasz tą drugą osobą, czy tylko po prostu miło było,ale się skończyło. 

Ludzie są w błędzie myśląc, że wiecznie będzie jak w pierwszym miesiącu znajomości, przez co niektórzy z tęsknoty za takim błogim stanem szukają sobie skoków w bok, żeby tylko poczuć tą adrenalinkę i podniecenie.

Faktycznie jeśli nie na między dwojgiem ludzi chemii, bliskości, porozumieniaw życiu codziennym i w łóżku,to niewiele uda się z tego zbudować, ale z drugiej zaś strony po 2 latach nie będą już drżały ręce, nie będzie motylków w brzuchu na widok drugiej osoby. Będą za to nieco inne, wyższe uczucia względem drugiej osoby. Jeśli ich nie będzie, no cóż... Było miło i koniec na tym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, KermitZaba napisał:

Dziękuje. Bardzo mnie nie pokoi jak wiele osób tutaj, myli te "motylki" z miłością, a ich brak z "końcem miłości"

niepokoi*, czasami jak coś napiszę, to przeoczę wiele oczywistych błędów, a potem mnie one w oczy rażą.

22 godziny temu, patiEs napisał:

(...)

A kolega Kermit podejrzewam, że mówił raczej o sytuacji w której mu niewiasta na pierwszej randce po 5 minutach kładzie łapki na udach i przesuwa niebezpiecznie w górę z bezczelnym uśmiechem. Gość, chyba przyznasz sam, że to nie jest materiał na żonę? 😀 Co najwyżej na dobrą kochankę. Po miesiącu znajdzie sobie kolejnego przy którym będzie miała motylki.

(...)

W rzeczy samej coś w tym stylu. A jak ludzie pochodzą, jak to się kolokwialnie mówi "z innych światów", to można być już pewnym, że raczej małżeństwa z tego nie będzie.

PS:  Mógłbym ciebie wyznaczyć na swojego rzecznika, gdyby budżet pozwolił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, KermitZaba napisał:

niepokoi*, czasami jak coś napiszę, to przeoczę wiele oczywistych błędów, a potem mnie one w oczy rażą.

Domyśliłam się, że to literówka. Każdemu może się zdarzyć 😉 

Choć tak nawiasem po tym, co ostatnio pokazała mi moja siostra (otrzymała smsa od kolegi, że pisze z innego nr telefonu, bo na tamtym nie ma nic na KĄCIE, co drugie zdanie LOL xD, ewentualnie aha) myślę, że pokolenie '99 można jednoznacznie podsumować...

9 minut temu, KermitZaba napisał:

W rzeczy samej coś w tym stylu. A jak ludzie pochodzą, jak to się kolokwialnie mówi "z innych światów", to można być już pewnym, że raczej małżeństwa z tego nie będzie.

PS:  Mógłbym ciebie wyznaczyć na swojego rzecznika, gdyby budżet pozwolił.

Niestety, kojarzenie ze sobą par na zasadzie przeciwieństw ZAWSZE źle się kończy. Prędzej czy później, w zależności od tego jak szybko dwoje ludzi się obudzi, ale zawsze z moich obserwacji czy doświadczeń kończyło się to kiepsko. Małżeństwa z tego nie będzie, a i związek przeplatany wiecznymi kłótniami i nieporozumieniami. Każdy sobie. Przykre i trudne, ale prawdziwe.

PS: Mogę pracować w charakterze stażystki póki co, ewentualnie całkiem nieodpłatnie i potraktuję to jako pracę charytatywną w imię wyższych wartości ( choć jak mawiał F. Underwood 'No one works for free', jeśli znasz kontekst). Także wynagrodzenie to kwestia drugorzędna.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, patiEs napisał:

Domyśliłam się, że to literówka. Każdemu może się zdarzyć 😉

Mnie się zdarza częściej niż innym. To pewnie połączenie specyficznych trudności w uczeniu się typy dysekcja czy dysgrafia i chyba w związku z tym za mało włożonego dodatkowego trudu, by zminimalizować tego następstwa. Upiekło mi się poniekąd, że nie jestem humanistą.

14 minut temu, patiEs napisał:

Choć tak nawiasem po tym, co ostatnio pokazała mi moja siostra (otrzymała smsa od kolegi, że pisze z innego nr telefonu, bo na tamtym nie ma nic na KĄCIE, co drugie zdanie LOL xD, ewentualnie aha) myślę, że pokolenie '99 można jednoznacznie podsumować...

Błędy w pisowni to jedno, ale drugie do te wstawki XD, LOL, przesadna ilość zapożyczeń z języka angielskiego. Choć to zdarza się i u ludzi nawet, którzy mają bliżej 30 niż dalej.

19 minut temu, patiEs napisał:

PS: Mogę pracować w charakterze stażystki póki co, ewentualnie całkiem nieodpłatnie i potraktuję to jako pracę charytatywną w imię wyższych wartości ( choć jak mawiał F. Underwood 'No one works for free', jeśli znasz kontekst). Także wynagrodzenie to kwestia drugorzędna.

Oglądałem serial, pierwsze sezony jak na ogół były bardzo dobre. Jednak nie pamiętam sytuacji, kiedy padły te słowa, ale skoro je przetoczyłaś, to czy mam traktować "póki co" jako wyrażenie klucz?

Ze względu na zdalny charakter stażu, nie będę wymagać umiejętności parzenia kawy. Gratuluje, dostałaś tę posadę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, KermitZaba napisał:

Mnie się zdarza częściej niż innym. To pewnie połączenie specyficznych trudności w uczeniu się typy dysekcja czy dysgrafia i chyba w związku z tym za mało włożonego dodatkowego trudu, by zminimalizować tego następstwa. Upiekło mi się poniekąd, że nie jestem humanistą.

Błędy w pisowni to jedno, ale drugie do te wstawki XD, LOL, przesadna ilość zapożyczeń z języka angielskiego. Choć to zdarza się i u ludzi nawet, którzy mają bliżej 30 niż dalej.

Wspominałeś, że jesteś raczej umysłem ścisłym, stąd pewnie te trudności. Z obserwacji z najbliższego otoczenia mogę wywnioskować, że osoby mające predyspozycje do nauki przedmiotów ścisłych, gorzej radzą sobie z przedmiotami humanistycznymi i odwrotnie. Wydaje mi się, że Tobie trafiło się lepsze rozdanie 😉

Co do zapożyczeń, to chyba specyfika tego pokolenia i w jakich warunkach się wychowywano. Jedni jeszcze na podwórku, drudzy już wlepieni w monitor komputera czy filmy z Hannah Montana... Masz rację, zdarza się to i u tych urodzonych przed '90.

12 minut temu, KermitZaba napisał:

Oglądałem serial, pierwsze sezony jak na ogół były bardzo dobre. Jednak nie pamiętam sytuacji, kiedy padły te słowa, ale skoro je przetoczyłaś, to czy mam traktować "póki co" jako wyrażenie klucz?

Ze względu na zdalny charakter stażu, nie będę wymagać umiejętności parzenia kawy. Gratuluje, dostałaś tę posadę.

Cytat odnosi się do sytuacji, w której Frank mówi do Ushera (wówczas doradcy Conway'a, że wiele lat temu nie wzbudził on jego zaufania, a wręcz wywołał podejrzenia, kiedy ten powiedział, że może pracować za darmo dla niego, ponieważ nikt nie wykonuje swojej pracy za darmo. 

Dlatego też szybko poprawiłam się z tą propozycją wykonywania swojej pracy nieodpłatnie, bo mogłoby to wzbudzić pewne podejrzenia, co do uczciwości moich intencji. Uznajmy więc, że jakieś wynagrodzenie ustalimy, by nie wzbudzać kontrowersji.

Cieszę się, bo kawę parzę wyłącznie sobie póki co, choć niestety częściej niż powinnam 😉

Potrzebuję mieć to oczywiście na piśmie, najlepiej wraz z wykazem obowiązków, ewentualnie jakaś lojalka też będzie wymagana? 

Jeśli te formalności będziemy mieć za sobą,pozostaje tylko to uczcić i życzyć sobie wzajemnie udanej współpracy! 😊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, patiEs napisał:

Wspominałeś, że jesteś raczej umysłem ścisłym, stąd pewnie te trudności. Z obserwacji z najbliższego otoczenia mogę wywnioskować, że osoby mające predyspozycje do nauki przedmiotów ścisłych, gorzej radzą sobie z przedmiotami humanistycznymi i odwrotnie.

To akurat nie pokrywa się z moimi obserwacjami. Nie przyglądałem się ludziom ze studiów jakoś wybitnie dokładnie, ale kilka swoich obserwacji mam i nie zauważyłem, by oni mieli tego typu problemy. W LO, jeśli dobrze sięgam pamięcią, to też nie pamiętam, by w grupie matematyczno-fizycznej się tam siłowali z naukami ścisłymi, a już na pewno z poprawną pisownią.

22 minuty temu, patiEs napisał:

Co do zapożyczeń, to chyba specyfika tego pokolenia i w jakich warunkach się wychowywano. Jedni jeszcze na podwórku, drudzy już wlepieni w monitor komputera czy filmy z Hannah Montana...

Dokładnie tak było, był to okres dość płynny. Łatwo było tak samo wejść na podwórko, jak spędzić zaś przed komputerem. Ja dość płynnie wtedy przechodziłem między jednym a drugim zachowaniem. Wtedy też powoli komunikacja zdalna wchodziła pomiędzy relacje miedzy ludzi, nk, czaterie, telefony z monochromatycznymi ekranami. W sumie to nie było tak dawno temu, ja jeszcze pamiętam, jak nie chętnie porzucałem klawiaturę fizyczną w telefonie na rzecz tej wirtualnej.

33 minuty temu, patiEs napisał:

Cytat odnosi się do sytuacji, w której Frank mówi do Ushera (wówczas doradcy Conway'a, że wiele lat temu nie wzbudził on jego zaufania, a wręcz wywołał podejrzenia, kiedy ten powiedział, że może pracować za darmo dla niego, ponieważ nikt nie wykonuje swojej pracy za darmo.

Dalej nie pamiętam tej sceny, ale pomogłem sobie Wikipedią i widzę, że pojawił się on po raz pierwszy w sezonie 2, może uda mi się to nadgonić.

Hmm, pamięć jest formą wrażenia. Skoro zapamiętałaś tę scenę, to chyba musiała na tobie wywrzeć duże wrażenie.

41 minut temu, patiEs napisał:

Dlatego też szybko poprawiłam się z tą propozycją wykonywania swojej pracy nieodpłatnie, bo mogłoby to wzbudzić pewne podejrzenia, co do uczciwości moich intencji. Uznajmy więc, że jakieś wynagrodzenie ustalimy, by nie wzbudzać kontrowersji.

Cieszę się, bo kawę parzę wyłącznie sobie póki co, choć niestety częściej niż powinnam 😉

Potrzebuję mieć to oczywiście na piśmie, najlepiej wraz z wykazem obowiązków, ewentualnie jakaś lojalka też będzie wymagana? 

Jeśli te formalności będziemy mieć za sobą,pozostaje tylko to uczcić i życzyć sobie wzajemnie udanej współpracy! 😊

Robi się coraz poważniej. Już oczami wyobraźni widzę, jak wpada do mnie o 6 grupa funkcjonariuszy CBŚ, nasłanych przez US przez niedopełnienie obowiązku zapłaty jakiegoś podatku w kwocie kilkudziesięciu groszy. Szkoda drzwi i lat spędzonych na leczeniu traumy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
49 minut temu, KermitZaba napisał:

To akurat nie pokrywa się z moimi obserwacjami. Nie przyglądałem się ludziom ze studiów jakoś wybitnie dokładnie, ale kilka swoich obserwacji mam i nie zauważyłem, by oni mieli tego typu problemy. W LO, jeśli dobrze sięgam pamięcią, to też nie pamiętam, by w grupie matematyczno-fizycznej się tam siłowali z naukami ścisłymi, a już na pewno z poprawną pisownią.

Dokładnie tak było, był to okres dość płynny. Łatwo było tak samo wejść na podwórko, jak spędzić zaś przed komputerem. Ja dość płynnie wtedy przechodziłem między jednym a drugim zachowaniem. Wtedy też powoli komunikacja zdalna wchodziła pomiędzy relacje miedzy ludzi, nk, czaterie, telefony z monochromatycznymi ekranami. W sumie to nie było tak dawno temu, ja jeszcze pamiętam, jak nie chętnie porzucałem klawiaturę fizyczną w telefonie na rzecz tej wirtualnej.

Chodziło mi tutaj bardziej o predyspozycje do wykonywania danych czynności. U jednych dominująca może być półkula odpowiedzialna za myślenie analityczne, tak więc umysł ścisły, u drugich zaś mogą rozwinąć się umiejętności artystyczne, humanistyczne i faktycznie masz rację, że nie musi to oznaczać wcale, że będą mieć problem z innymi przedmiotami/czynnościami.

Co do dzieciństwa, faktycznie były to dosyć ciekawe rzeczy, różnorodność wyboru rozrywek miała swój wyjątkowy smak...

To nie było aż tak dawno temu w końcu.

54 minuty temu, KermitZaba napisał:

Dalej nie pamiętam tej sceny, ale pomogłem sobie Wikipedią i widzę, że pojawił się on po raz pierwszy w sezonie 2, może uda mi się to nadgonić.

Hmm, pamięć jest formą wrażenia. Skoro zapamiętałaś tę scenę, to chyba musiała na tobie wywrzeć duże wrażenie.

To scena, w której Frank z Claire próbując wygrać wybory nakłaniają Ushera do przejścia do ich obozu. Wtedy też wspomniają moment, w którym się pierwszy raz poznali. Bodajże sezon 5. Jest sporo scen, które dobrze zapamiętałam, niektóre odcinki oglądane po kilka razy. 

58 minut temu, KermitZaba napisał:

Robi się coraz poważniej. Już oczami wyobraźni widzę, jak wpada do mnie o 6 grupa funkcjonariuszy CBŚ, nasłanych przez US przez niedopełnienie obowiązku zapłaty jakiegoś podatku w kwocie kilkudziesięciu groszy. Szkoda drzwi i lat spędzonych na leczeniu traumy.

To masz w takim razie dużą wyobraźnię 😉 Za tak niską szkodliwość czynu szybciej wysłano by za Tobą jakiś przyczajonych agentów (tudzież agentki) udających osoby szukające zatrudnienia, by złapać Cię na gorącym uczynku. Chyba, że masz za uszami więcej takich biednych stażystek... Wtedy sprawa się skomplikuje, a kara pieniężna faktycznie może Cię dotknąć po kieszeni... Tak czy inaczej wydaje mi się, że drzwi pozostaną całe, a i psychika będzie nienaruszona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gosc

Ale pieprzycie, generalizujecie. Specjaliści od związków się znaleźli xD kermitek usprawiedliwia dlaczego jego żonka nie czuja już motylków do niego i szuka gdzie indziej. Nic dziwnego skoro ma faceta, który wymadrza się na babskim forum.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


×