Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Gość Sowa

Bezdzietnice - łączmy się!

Polecane posty

Gość Kobieta.

Z tym "kultem" to cos jest na rzeczy. Ale dla mnie problem nie tyle tkwi w dzieciach co w rodzicach, a najczęściej matkach. To oni/one robią z dzieciakow "bóstwa", ustawiają na piedestale i daja prawo do wszystkiego. No bo co ten niemowlak winny, ze mądra mamusia przewija go na srodku sklepu albo taki dwulatek, ktoremu matka karze s.r.a.c na wydmach, bo jej do kibla za daleko?

Spotkalam w zyciu normalnie wychowane dzieci, kontakt z nimi nie byl bolesny, nawet pomoglam dobrym znajomym i zabralam ich starsze dzieci na wycieczke. Ale rozpuszczonym mówię NIE. Kiedyś mówiło sie wprost, ze taki dzieciak jest zle wychowany,  otoczenie ustawialo je do pionu aby moglo funkcjonować w społeczeństwie. I dziwnym trafem byly to pojedyncze przypadki. Dzisiaj mamy wysyp takich dzieci i całą listę "chorób" ktore mają usprawiedliwiać i pozwalać na aspoleczne zachowania. I koronny argument, że dziecko musi sie wyszalec. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marika

Tak sobie „podczytuję” wpisy Sowy i Kobiety i .....aż  muszę napisać, że widzę temat tak samo:-)  Niestety brakuje w moim środowisku kobiet myślących podobnie....  Moje życie jest takie, jak ja chcę, a nie jak chciałoby otoczenie....

Sowa, Kobieta, skąd jesteście?:-)


 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sowa
3 godziny temu, Gość Kobieta. napisał:

Z tym "kultem" to cos jest na rzeczy. Ale dla mnie problem nie tyle tkwi w dzieciach co w rodzicach, a najczęściej matkach. To oni/one robią z dzieciakow "bóstwa", ustawiają na piedestale i daja prawo do wszystkiego. No bo co ten niemowlak winny, ze mądra mamusia przewija go na srodku sklepu albo taki dwulatek, ktoremu matka karze s.r.a.c na wydmach, bo jej do kibla za daleko?

Spotkalam w zyciu normalnie wychowane dzieci, kontakt z nimi nie byl bolesny, nawet pomoglam dobrym znajomym i zabralam ich starsze dzieci na wycieczke. Ale rozpuszczonym mówię NIE. Kiedyś mówiło sie wprost, ze taki dzieciak jest zle wychowany,  otoczenie ustawialo je do pionu aby moglo funkcjonować w społeczeństwie. I dziwnym trafem byly to pojedyncze przypadki. Dzisiaj mamy wysyp takich dzieci i całą listę "chorób" ktore mają usprawiedliwiać i pozwalać na aspoleczne zachowania. I koronny argument, że dziecko musi sie wyszalec. 

 

Niemowlak - nic. Choc i tak nie utrzymuje kontaktu z dziecmi, bo za nimi nie przepadam. Male mnie odstreczaja z powodu ich fizjologii, wiec ich nie dotykam. 

Lubiłam jedna dziewczynke. Byla dosc nietypowa. Mowilam cicho, byla niesmiala, nie ruszala zwierzat, zajmowala sie sama soba. Jedynaczka - kujon. Cos jak ja kiedys. Ona sie nie darla w ogrodzie, mowila dzien dobry, w sklepach nie biegala (mam na to skrajna alergie), w zoo nie walila w szybe (za to bym lapy ucinala). Zadawala duzo pytań, ale nie ...ycznych, tylko np.dotyczacych zdrowia (jak wracalam od lekarza), madrzejszych niz niejeden stary. Szkoda, ze takie dzieciaki to wyjatki - wiekszosc to tylko zabawa, basenik, pilka i hodowanie wlasnej glupoty. Szkoda, ze sie wyprowadzili.

Ale! Matka tej malej byla zauwazalnie inna niz wiekszosc matek. Nie stawiała dzieci na piedestale. Co juz sie rzucalo w oczy, byla bardzo zadbana. 40latka, szczuplutka (49 kilo!), nie pozwalala rozwalac zabawek, kazala sprzatac, karmic psa, starszy mial psa wyprowadzac i nie bylo gadania czy deszcz czy nie - chcial psa to ma. Mieli obowiazki, wymagala dobrych ocen.  Matka zawsze pracowała, juz pare miesiecy po porodzie wróciła do pracy. Nie piała, jak to ona by nie potrafila swojego "dziedzga"  w zlobku zostawic i jakie to straszne.  Normalna babka. Przychodzila do nas na wino i nie zabierala dziecka.

No i nastolatka, ktorej sasiedzi zwracaja uwage ze taplajac sie z kolezankami w basenie drze sie w nieboglosy, powinna sama z siebie wiedzieć,  ze nalezy sie zamknac. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sowa

Pomylka, pomieszalam dwie rodziny. Dwie byly normalne. Jedna z jednym dzieckiem,  druga z dwojka. Co ciekawe obie byly same (bez faceta) i pracujace dosc duzo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
9 godzin temu, Gość Kobieta. napisał:

Z tym "kultem" to cos jest na rzeczy. Ale dla mnie problem nie tyle tkwi w dzieciach co w rodzicach, a najczęściej matkach. To oni/one robią z dzieciakow "bóstwa", ustawiają na piedestale i daja prawo do wszystkiego. No bo co ten niemowlak winny, ze mądra mamusia przewija go na srodku sklepu albo taki dwulatek, ktoremu matka karze s.r.a.c na wydmach, bo jej do kibla za daleko?

Spotkalam w zyciu normalnie wychowane dzieci, kontakt z nimi nie byl bolesny, nawet pomoglam dobrym znajomym i zabralam ich starsze dzieci na wycieczke. Ale rozpuszczonym mówię NIE. Kiedyś mówiło sie wprost, ze taki dzieciak jest zle wychowany,  otoczenie ustawialo je do pionu aby moglo funkcjonować w społeczeństwie. I dziwnym trafem byly to pojedyncze przypadki. Dzisiaj mamy wysyp takich dzieci i całą listę "chorób" ktore mają usprawiedliwiać i pozwalać na aspoleczne zachowania. I koronny argument, że dziecko musi sie wyszalec. 

 

O to to. Mam dokladnie to samo zdanie. Winie rodzicow, to oni sie przyczyniaja do tego, ze ich dzieci sa jakie sa. I dlatego wspomnialam o 500+, bo patologia dostala wiatru w zagle, zeby mnozyc wiecej podobnych sobie, roszczeniowych, niewyksztalconych Januszy i Grazyn.

To, ze dzieci mnie mecza, to inna kwestia, ale jestem w stanie polubic dzieci wychowane, rozumne, posluszne, nawet z ta ich cala "dzieciecoscia", w koncu kazdy wiek ma swoje prawa. Ale niestety najbardziej widac te rozwrzeszczane, rozwydrzone bachory.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Ktoś szukający szczęścia

Nie mam dzieci, gdyż panicznie boję się porodu. Uważam że nie dałabym rady urodzić. A jednocześnie chciałabym mieć dziecko. Taki paradoks....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sowa
2 godziny temu, Gość Aga napisał:

O to to. Mam dokladnie to samo zdanie. Winie rodzicow, to oni sie przyczyniaja do tego, ze ich dzieci sa jakie sa. I dlatego wspomnialam o 500+, bo patologia dostala wiatru w zagle, zeby mnozyc wiecej podobnych sobie, roszczeniowych, niewyksztalconych Januszy i Grazyn.

To, ze dzieci mnie mecza, to inna kwestia, ale jestem w stanie polubic dzieci wychowane, rozumne, posluszne, nawet z ta ich cala "dzieciecoscia", w koncu kazdy wiek ma swoje prawa. Ale niestety najbardziej widac te rozwrzeszczane, rozwydrzone bachory.

Nie tylko patologia.  Nowobogaccy sa straszni. Uwazaja sie za cuda. Oni i ich potomstwo. To juz w sumie nie dzieci,  to wyrosniete panny.  Siadają na ogrodzeniu i wydrzyzniaja sie do ludzi 🤦🏻‍♀️ 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Sowa

W sumie zgadzam sie, ze kazdy wiek ma swoje prawa. My tez bylismy dziecmi. Ale kiedys takie zachowania (np.robienie awantury w sklepie albo kopanie sklepowej szyby) byloby baaaardzo napietnowane, rodzic spalilby sie ze wstydu, a dzieciak mialby po prostu bardzo nieciekawie - i slusznie. 

Dwie sytuacje, w ktorych mimowolnie bralam udzial. Przystanek.  Bachor na oko 8 lat, choc ciezko okreslic, bo utuczony jak mlody wieprzek, SZARPAL ZA KLAMKE BUSA. Wieszal sie na niej, nogami zapieral o drzwi. Matka nic. Lagodnie do niego. Jedyne osoby, ktore reagowaly, to starsze panie.  Slusznie komentowały, ze z takim agresywnym to do psychiatry i na oddzial. Komentowaly tylko one (no i ja, przyznajac im racje), bo naprawde kiedys to byloby nie do pomyslenia. One tak dzieci nie wychowywały i dam sobie reke uciac, ze by na to nie pozwolily. 8-latek powiniem wiedziec, czego sie nie robi. Kurde, ja w tym wieku ogarnialam noz do ryby, kieliszek do wody i inne takie duperele,na ten nie mogl ogarnąć, ze nie urzadza sie histerii, bo trzeba 2 minuty poczekac na nastepny autobus? 

Druga - przymierzalnia w sklepie. Bachory odslonily mi zaslone. Serio. A mamusia byla oburzona, ze ja sie wydzieram. 

W obu tych sytuacjach 20 lat temu dzieciak mialby przes.rane. a dzis brak reakcji. Dla mnie to sa zachowania nieakceptowalne. Totalnie nieakceptowalne. I naprawdę,  jak ja bylam dzieciakiem, to nie pamiętam,  zeby ktokolwiek, NAWET dzieciaki z patologii, tak sie zachowywal. Do doroslych nalezalo sie zwracać z szacunkiem, bo tak i KONIEC. Dzisiaj do sasiadki, ktora jest kierowniczka w przedszkolu, maly gnoj mowi "spier.dalaj" albo "glupia jestes", a mamusia zamiast wziac gnojka w obroty, to mowi jej (kobiecie  po 60!), ze to tylko dziecko... 30 lat temu dzieciak by przez miesiac slodyczy nie dostal. 

To oczywiscie wina rodziców.  Baba od gnoja od busa udala, ze nie slyszy komentarzy. Ta z przymierzalni przeprosila ostatecznie (bo widziala, ze nie odpuszcze), ale nie opierdzielila swoich synalkow. 

 

Owszem, sa grzeczne dzieci. Zwykle maja ostrzejszych rodzicow. Np.ostatnio jakas dziewczyna, moze z 7 lat, zaszla mi droge. Powiedzialam tylko "przepraszam", żeby przejść.  Matka ja ochrzanila z gory na dol, ze tu ludzie chodza. I jakos ona nie darla sie, nie biegala, szla za matka normalnie. Normalne dziecko. 

Na Litwie tez zauwazylam, ze dzieci sa normalne. Jak jakis turysta - maly Azjata - robil scene na ulicy, to ludzie sie odwracali i komentowali. Na sniadaniu w hotelu dzieciaki jadly i nie przerywaly rozmowy doroslym. Nie biegaly. Siedzialy na miejscu. W Polsce jest plac zabaw z hotelowej restauracji (tragedia), tam jest spokoj. W trolejbusie ustapili mi miejsca,  wracali ze szkoly (plecaki). Ale tam nie ma kultu bezstresowego wychowania i powtarzania, ze dzieci to sa najwazniejsze. I jest normalnie. Nie rozumiem tego, dlaczego w naszym kraju nie mozna powiedziec dzieciom "nie biegaj tutaj, tutaj ludzie biora sobie jedzenie i ma byc spokoj, siedz na miejscu". Sadze, ze w wieku szkolnym moga to zrozumiec i usiedziec, chyba w szkole sie tak nie zachowują. 

Ja jak slysze te wszystkie cuda wianki, to mi włosy staja na glowie. Na dzieciaka nie wolno krzyczec. Nie wolno do niego uzywac brzydkich slow. Nie wolno mowic z gory, trzeba kucac 😂😂😂 a potem: "traktuj go jak rownego sobie doroslego". Jakby mi dorosły sie tak zachowywal, to zbluzgalabym go z wielkim wrzaskiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Kobieta.

Sowa, ja tez nie jestem fanka niemowlaków, nigdy nie rozumiałam tych zachwytów, radosnego gaworzenia czy brania na ręce przy ogólnej radosci i głupiej tekstach w stylu "pasuje Ci " . Mnie sie zwyczajnie niemowlaki nie podobają. Rozczulaja mnie szczeniaki, nie umiem przejść obok nich obojętnie. Jako nastolatka bylam zmuszona  obejrzeć film o narodzinach dziecka, taka katolicka kampania anty aborcyjna, zachęcająca do rodzenia, ktora na mnie podziałala odpychajaco 🤣 Natomiast "asysta" przy przyjściu na świat szczeniakow i kociakow to dla mnie jedno z najpiękniejszych przeżyc.

Ale tak jak pisalam, taki niemowlak.nie jest niczemu winien i choc nie ma gwarancji, ze w najlepszym domu wyrośnie na porządnego czlowieka, to jednak duzo wieksza szansa niz wyrwac sie ze "zlego domu".

Taki nastolatek tez niekoniecznie wie jak się zachować, bo zwyczajnie nie ma dobrych wzorców. Widzialam kiedys taka akcę, ojciec trzynastolatka w zartach "przezywal" znajomego, nic obrazliwego ale stosownego jedynie dla kolegow. Mlody podchwycil i zaczal tak samo zwracac sie do znajomego ojca. Rodzice nie reaguja, facet na osobnosci kilka razy zwrocil chlopakowi uwagę, bez skutku. Jest impreza mlody znowu to samo, facet nie wytrzymal i przy wszystkich do niego, ze sobie nie życzy a mlody w płacz, matka za nim, bo "dziecko ma uczucia", ojciec za żoną ...  moglabym zrozumiec gdyby rzecz dotyczyla dwulatka ale to byl nastolatek !!! Co ciekawe to rodzice z młodym byli w gościach u faceta !!! 

Aga, mnie też 500+ przeraża. Raz, że kiedys za to słono zaplacimy dwa, że dodatkowo napędza patologię do mnożenia. 

Niestety zawsze tak jest, że najbardziej widac te najgorsze i rozkrzyczane. Ale tak jak sa normalni i świadomi rodzice tak samo są ich zwyczajne dzieci, ktore nikna na tle tych chowanych "w poczuciu wlasnej wartosci".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WrażliwaFighterka

Witajcie kobietki :) 

Dołączam do klubu bezdzietnych. Ogòlnie dzieci lubię, ale nie widzę siebie w roli matki.  Bo z dziećmi to ja lubię się bawic bądz rozmawiac. A przeciez macierzynstwo to tez obowiązki i odpowiedzialność. A ja odpowiedzialnosci unikam,  ot moja niedojrzalosc emocjonalna, z ktòra nie walczę juž na siłę. Jestem typowym DDD i postanowiłam dorosnąć w swoim czasie.  Może po 40tce poczuję sie dobrze w swojej skorze. 

Poza tym ja jestem typem refleksyjno -rozważajacym i uważam,  że nie warto się urodzić. Zatem skoro tak myślę,  hipokryzją byłoby stwarzać nowe życie. 

P.S Temat dla bezdzietnych, ale już okupowany przez matki i ich jad. Nie wiem po co wchodzą na ten wątek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość marika

Zastanawiam sie, dlaczego dzietni za wszelka cene probuja przekonac bezdzietnych, jak wielki popelniaja blad i probuja „przeciagnac” ich na swoj sposob myslenia? Po co? I to ich bezgraniczne przekonanie, ze jako dzietni sa na „wyzszym poziomie wtajemniczenia”. Smiechu warte

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aaa

Życie bez dzieci jest bez sensu. Zrozumiecie to wtedy kiedy doczekacie się swojego potomstwa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WrażliwaFighterka
43 minuty temu, Gość Aaa napisał:

Życie bez dzieci jest bez sensu. Zrozumiecie to wtedy kiedy doczekacie się swojego potomstwa. 

Ale one się nie doczekają,  bo nie planują.  Chyba ze im życzysz wpadki :D 

Życie konczy sie smiercią,  czasem bardzo bolesną.  Jakim trzeba byc egocentrykiem, żeby za wszelką cene przekazywac swoje geny? I to wiedząc,  ile zła jest na tym świecie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość WrażliwaFighterka
1 godzinę temu, Gość marika napisał:

Zastanawiam sie, dlaczego dzietni za wszelka cene probuja przekonac bezdzietnych, jak wielki popelniaja blad i probuja „przeciagnac” ich na swoj sposob myslenia? Po co? I to ich bezgraniczne przekonanie, ze jako dzietni sa na „wyzszym poziomie wtajemniczenia”. Smiechu warte

Wyższy poziom wtajemniczenia to mają mnisi i inni ludzie zajmujący się głeboką pracą nad wlasnym umysłem. A nie ludzie,  ktòrzy po prostu kierują sie zwierzęcymi instynktami przedłużenia gatunku. 

Zwłaszcza,  że mnòstwo rodzicòw to prości ludzie będący typowym konsumpcyjnym tworem i pasożytem tej planety. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga

Dzisiaj sie dowiedzielismy, ze moja "szwagierka" (bo nie mamy slubu) w ciazy z 3 dzieckiem. Ledwo koniec z koncem wiaza, nie moga mieszkania wykonczyc, bo nie maja pieniedzy, jezdza 20-letnim rdzewiejacym samochodem. Przeciez tu nawet to 500zl od Kaczynskiego nie pomoze. Szkoda mi juz na starcie tego nienarodzonego dziecka. Mam wrazenie, ze ona szuka ucieczki od pracy. A jeszcze nie dalej jak rok temu myslala o rozwodzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga

Aha, a dowiedzielismy sie poczta pantoflowa, bo jak w lipcu mowila, ze mysleli z mezem o 3 dziecku, to moj facet zapytal ja, czy na pewno chce sie po raz kolejny ladowac w pieluchy i powiedziala, ze nie i dlatego odpuscili temat. Pewnie wie, ze od nas by nie dostala gratulacji i rzucania sie na szyje z usciskami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

I widzisz jak się im wszystko poukładało?  Zamiast rozwodu jest kolejne dziecko. Kochają się. Mogą jeździć starym wrakiem, mieszkać w niewyremontowany mieszkani, ale mają siebie, dzieci i nikogo nie obgadują na forum. Nie klasyfikują ludzi pod względem ich bogactw, bo pieniądze raz są, raz nie ma. Dobrze gdy są, ale nie ma dla nich tragedii gdy jest ich mniej, bo wiedzą że największym bogactwem jakie mają jest ich rodzina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
4 minuty temu, Gość Gość napisał:

I widzisz jak się im wszystko poukładało?  Zamiast rozwodu jest kolejne dziecko. Kochają się. Mogą jeździć starym wrakiem, mieszkać w niewyremontowany mieszkani, ale mają siebie, dzieci i nikogo nie obgadują na forum. Nie klasyfikują ludzi pod względem ich bogactw, bo pieniądze raz są, raz nie ma. Dobrze gdy są, ale nie ma dla nich tragedii gdy jest ich mniej, bo wiedzą że największym bogactwem jakie mają jest ich rodzina. 

Latwo mowic, jak sie tylko czyta post na forum. Ich malzenstwo sama okreslila to jako uklad ludzi, ktorzy dogaduja sie bez milosci. To tak jakbym ja teraz poszla do lozka z przyjacielem i zrobila sobie z nim dziecko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga

Znam te dziewczyne i wiem co mowi. Uwierz mi, ze dziecko to dla niej sposob na pustke, niezadowolenie zyciowe. Jeszcze pol roku temu planowala rozwoj zawodowy, troche na wyrost, bo nie miala ku temu ani kompetencji ani wyskoczni. Tyle jej, ze plodna jak krolik.

 

No ale dziecioroby zawsze znajda teorie, jak to dziecko magicznie rozwiazuje problemy w zwiazku i w zyciu. Bog dal, Bog pomoze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Miłość zawsze można rozbudzić, a kobieta w złości przeróżne głupoty mówi które ulatują z jej głowy zaraz po tym jak się z mężem pogodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
Przed chwilą, Gość Gość napisał:

Miłość zawsze można rozbudzić, a kobieta w złości przeróżne głupoty mówi które ulatują z jej głowy zaraz po tym jak się z mężem pogodzi.

Nie slyszalam jeszcze o klotni, ktora trwa kilka lat. Najczesciej jest to gnicie malzenstwa od srodka, a nie zadna klotnia.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Dziecioroby...bardzo ładnie, tak elegancko, kobieco, ciepło. Sama słodycz. Od razu poznać empatyczną osobę której aż chce się zwierzać z małżeńskich problemów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

A czy słyszałaś może o czymś takim, że każdy może żyć tak jak chce, a nie tak jak inni uważają, że powinien?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
11 minut temu, Gość Gość napisał:

I widzisz jak się im wszystko poukładało?  Zamiast rozwodu jest kolejne dziecko. Kochają się. Mogą jeździć starym wrakiem, mieszkać w niewyremontowany mieszkani, ale mają siebie, dzieci i nikogo nie obgadują na forum. Nie klasyfikują ludzi pod względem ich bogactw, bo pieniądze raz są, raz nie ma. Dobrze gdy są, ale nie ma dla nich tragedii gdy jest ich mniej, bo wiedzą że największym bogactwem jakie mają jest ich rodzina.

Swoja droga, jakie glupie poglady masz.

Poki dziecko male, wykarmisz je piersia, potem danonkiem i chlebem z serem, kluskami slaskimi, ubierzesz w ubranka po starszych dzieciach, moze masz i zachomikowany obrzygany wozek po starszych dzieciakach. Ciekawe jak pozniej ta "milosc" i "najwieksze bogactwo czyli rodzina" oplaca dziecku prywatne lekcje, wycieczki szkolne, aparat na zeby, wyjazd na studia? Zycie to nie bajka, malo ktora matka 3 dzieci nagle znajduje w sobie motywacje, zeby zrobic zawrotna kariere. Najczesciej ciagnie stanowisko, gdzie ma stale godziny pracy, zeby moc dzieciarnie odebrac ze szkoly i przedszkola. Moze wygra w totka, a moze zawsze beda zyc w nedzy. Uwierz mi, ze dzieci pamietaja biedne dziecinstwo, nawet milosc tego nie wynagrodzi, utraconych szans, malych mozliwosci itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
3 minuty temu, Gość Gość napisał:

Dziecioroby...bardzo ładnie, tak elegancko, kobieco, ciepło. Sama słodycz. Od razu poznać empatyczną osobę której aż chce się zwierzać z małżeńskich problemów.

Nie musze byc empatyczna dla dzieciorobow. Tutaj juz ci dziewczyny pisaly o dzieciakach, ktorych rodzice tez nie wykazuja sie empatia wobec spoleczenstwa. Czemu ja mam byc empatyczna wobec rozdartych dzieci i ich roszczeniowych rodzicow.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
2 godziny temu, Gość marika napisał:

Zastanawiam sie, dlaczego dzietni za wszelka cene probuja przekonac bezdzietnych, jak wielki popelniaja blad i probuja „przeciagnac” ich na swoj sposob myslenia? Po co? I to ich bezgraniczne przekonanie, ze jako dzietni sa na „wyzszym poziomie wtajemniczenia”. Smiechu warte 

Ja to nazywam "szukanie towarzysza niedoli". Spelnieni w rodzicielstwie nie namawiaja innych do dzieci, tylko ciesza sie zyciem. Za to ci, ktorych rodzicielstwo rozczarowalo, zawsze czuja usilna potrzebe przekonywania spoleczenstwa jak to dzieci nadaja zyciu sens, cel, ze to bezgraniczna milosc, zadne pieniadze ci tego nie wynagrodza itp. Nie potrafia zrozumiec, ze jak ktos nie chce dzieci, to nie chodzi o pieniadze, tylko o de facto DZIECI.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

Strasznie smutne to co piszesz. Jakoś tyle dzieci wychowało się na tetrowych pieluchach, zdzierając ubrania po starszym rodzeństwie, jedząc chleb ze śmietaną i cukrem i jakoś wyszli na ludzi, niektórym udało się bardziej innym mniej. Szczęście i powodzenie w życiu nie zależy tylko od pieniędzy- chociaż są pomocne bardzo- ale ciepły dom, rodzina na którą możemy można liczyć budują młodego człowieka. Są jego niematerialnym dobytkiem który zabiera w świat. Ograniczenia rozumie jako cisy, co się pokonuje, nie mogąc liczyć na finansową pomoc rodziców, sam bierze się do roboty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Strasznie smutne to co piszesz. Jakoś tyle dzieci wychowało się na tetrowych pieluchach, zdzierając ubrania po starszym rodzeństwie, jedząc chleb ze śmietaną i cukrem i jakoś wyszli na ludzi, niektórym udało się bardziej innym mniej. Szczęście i powodzenie w życiu nie zależy tylko od pieniędzy- chociaż są pomocne bardzo- ale ciepły dom, rodzina na którą możemy można liczyć budują młodego człowieka. Są jego niematerialnym dobytkiem który zabiera w świat. Ograniczenia rozumie jako cisy, co się pokonuje, nie mogąc liczyć na finansową pomoc rodziców, sam bierze się do roboty. 

A co jesli w rodzinie bieda i ciepla brak? Klocacy sie rodzice, kryzysy, frustracja? Wtedy podwojne nieszczescie- i brak pieniedzy i brak ciepla domowego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość

A co masz w życiu pewnego? Nic. Wszystko może się zmienić na gorsze albo na lepsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×