Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Kinia1

Wychodzenie z romansu cz. 7 c.d.

Polecane posty

Gość Gość
55 minut temu, Gość Mar napisał:

nic nie wskuralam oprócz tego że mnie wyśmiał.        

Jeżeli mój mąż wysmiałby moje potrzeby to już nie byłby moim mężem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
3 minuty temu, Gość huk napisał:

poczucie ponizenia przez kogos scisle wiaze sie wlasnie i tylko z kompleksami. 

Nie prawda.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
1 minutę temu, Gość Gość napisał:

Jeżeli mój mąż wysmiałby moje potrzeby to już nie byłby moim mężem. 

a potem dziecko pyta: mamusiu, dlaczego porzucilas tatusia? a mamusia odpowiada: bo tatus obsmial sie na mysl, ze chcialam sie z nim miziac. 

pustoslowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
4 minuty temu, Gość Gość napisał:

Nie prawda.  

jezeli uwazasz, ze wiesz lepiej niz podreczniki psychologii i zwiazany z tym zdrowy rozsadek, to tkwij sobie w bledzie. ktos, kto ma zdrowe poczucie wlasnej wartosci i nie ma kompleksow oraz slabosci na punkcie urazonej ambicji, nie bedzie sie nigdy czuc ponizony jakakolwiek dzialalnoscia innej osoby. moze sie czuc zawiedziony, jak kazdy malzonek po zdradzie drugiej polowy na pewno sie czuje, ale nie ponizony. bo osoba zdradzajaca nie ma na celu ponizenia wspolmalzonka, tylko zaspokojenie wlasnej ciekawosci i przyjemnosci cielesnego obcowania z ta nowa osoba. a potem budza sie z reka w nocniku i zaluja, jaka to ja glupia bylam i sie dalam omotac. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
5 minut temu, Gość huk napisał:

dlatego dobrym przykladem efektywnego przejscia dalej po zdradzie jest maz Loli. nie ma kompleksow, ze Lola wolala meskosc innego faceta od jego. jest mu przykro i boli, ale nie zadrecza siebie i jej fochami, jak czyni to maz Xyz. 

Ludzie są różni i różnie reagują.  Nie wiesz czy jeszcze nie wróci do niego myśli o zdradzie żony,  nie wiesz czy jej ufa i czy tak naprawdę jest szczęśliwy i czuje się dobrze. Po za tym nadal jest jak przed zdradą jeżeli chodzi o seks, więc Lola nadal ma lukę w małżeństwie.

Moim zdaniem dobrze zareagowała moja koleżanka - rozwód, nie ma zaufania,  jest zdrada to koniec związku.  Po co się męczyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
11 minut temu, Gość huk napisał:

dlatego dobrym przykladem efektywnego przejscia dalej po zdradzie jest maz Loli. nie ma kompleksow, ze Lola wolala meskosc innego faceta od jego. jest mu przykro i boli, ale nie zadrecza siebie i jej fochami, jak czyni to maz Xyz. 

Ludzie są różni i różnie reagują.  Nie wiesz czy jeszcze nie wróci do niego myśli o zdradzie żony,  nie wiesz czy jej ufa i czy tak naprawdę jest szczęśliwy i czuje się dobrze. Po za tym nadal jest jak przed zdradą jeżeli chodzi o seks, więc Lola nadal ma lukę w małżeństwie.

Moim zdaniem dobrze zareagowała moja koleżanka - rozwód, nie ma zaufania,  jest zdrada to koniec związku.  Po co się męczyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
9 minut temu, Gość huk napisał:

a potem dziecko pyta: mamusiu, dlaczego porzucilas tatusia? a mamusia odpowiada: bo tatus obsmial sie na mysl, ze chcialam sie z nim miziac. 

pustoslowie. 

Bo mamusia i tatuś już się nie dogadywali i nie byli ze sobą szczęśliwi.  Takie trudne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Ludzie są różni i różnie reagują.  Nie wiesz czy jeszcze nie wróci do niego myśli o zdradzie żony,  nie wiesz czy jej ufa i czy tak naprawdę jest szczęśliwy i czuje się dobrze. Po za tym nadal jest jak przed zdradą jeżeli chodzi o seks, więc Lola nadal ma lukę w małżeństwie.

 

a ty rozumiem wiesz, ze tak forsujesz swoja pesymistyczna wersje?

3 minuty temu, Gość Gość napisał:

 

Moim zdaniem dobrze zareagowała moja koleżanka - rozwód, nie ma zaufania,  jest zdrada to koniec związku.  Po co się męczyć. 

jesli ktos ma sie meczyc, to jak najbardziej - najlepiej sie rozstac. ale to zalezy od zwiazku, od zdrady, od powodu zdrady i przede wszystkim od relacji miedzy wspolmalzonkami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
2 minuty temu, Gość Gość napisał:

Bo mamusia i tatuś już się nie dogadywali i nie byli ze sobą szczęśliwi.  Takie trudne. 

zmianiassz temat. nie wiemy, czy mamusia i tatus sie nie dogaduja i nie sa ze soba szczesliwi, albo przynajmniej radosni. wiemy tylko, ze maz nie rozumie potrzeb zony na mizianie i je ignoruje, bo sam nie ma podobnych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
9 minut temu, Gość huk napisał:

ktos, kto ma zdrowe poczucie wlasnej wartosci i nie ma kompleksow oraz slabosci na punkcie urazonej ambicji, nie bedzie sie nigdy czuc ponizony jakakolwiek dzialalnoscia innej osoby.

Czyli twierdzisz, że nie da się poniżyć osoby jeżeli nie ma kompleksów? Oczywiście,  że się da. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
3 minuty temu, Gość huk napisał:

zmianiassz temat. nie wiemy, czy mamusia i tatus sie nie dogaduja i nie sa ze soba szczesliwi, albo przynajmniej radosni. wiemy tylko, ze maz nie rozumie potrzeb zony na mizianie i je ignoruje, bo sam nie ma podobnych. 

Wiemy,  że mamusia szczęśliwa nie była,  teraz jak ma kochanka odżyła.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
Przed chwilą, Gość Gość napisał:

Czyli twierdzisz, że nie da się poniżyć osoby jeżeli nie ma kompleksów? Oczywiście,  że się da. 

nie, twierdze cos zupelnie innego: osoba, ktora nie ma kompleksow nie bedzie sie CZUC ponizona przez akcje innej osoby. 

podam prostszy przyklad: osoba o zdrowym poczuciu wartosci nie bedzie sie czuc ponizona, jak ktos ja zwyzywa. 

zdrada poniza (jesli juz musimy uzywac tej gornolotnej frezeologii) wylacznie zdradzajacego, bo uwidacznie jego slabosc wzgledem pokusy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
5 minut temu, Gość huk napisał:

nie, twierdze cos zupelnie innego: osoba, ktora nie ma kompleksow nie bedzie sie CZUC ponizona przez akcje innej osoby. 

podam prostszy przyklad: osoba o zdrowym poczuciu wartosci nie bedzie sie czuc ponizona, jak ktos ja zwyzywa. 

zdrada poniza (jesli juz musimy uzywac tej gornolotnej frezeologii) wylacznie zdradzajacego, bo uwidacznie jego slabosc wzgledem pokusy.

Poczytaj sobie odczucia osób zdradzonych to zobaczysz co czują -wiele z tych osob było osobami, które miały wysokie poczucie wartości (aż do zdrady).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk
5 minut temu, Gość Gość napisał:

Poczytaj sobie odczucia osób zdradzonych to zobaczysz co czują -wiele z tych osob było osobami, które miały wysokie poczucie wartości (aż do zdrady).

wyobrazam sobie, co moga odczuwac osoby zdradzone i wiele o tym czytalam, ale nie o tym mowa.

a po drugie, mylisz wysokie mniemanie o sobie w ugruntowanym poczuciem wlasnej wartosci wartosci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość huk

i z tym brakiem ugruntowanego poczucia wlasnej wartosci borykaja sie tez osoby zdradzajace, gdzie kochanek okazuje pozadanie, co dla nich jest rowne z dowartosciowaniem, a maz nie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lola114

Ogolnie mi smutno. Lekcewaze zaczepki xk choc jakims cudem on ciagle jest w moim zyciu. A przeciez fajnie wracac do domu bez wyzutow sumienia I zyc sobie spokojnym zyciem z m. Dzisiaj wydazylo sie cos co daje mi duzo do myslenia, zabiegalam o cos od dluzszego czasu w pracy, bezkutecznie choc to mialo duzo sensu. Dzisiaj szef szefa i szef przychylili sie do mojego pomyslu zaznaczajac ze xk osobiscie przekonywal ich do tego. A potem xk przeslal zabawnego cieplego smsa. Jakos mi sie to wszystko nie podoba. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
7 godzin temu, Gość huk napisał:

 

a po drugie, mylisz wysokie mniemanie o sobie w ugruntowanym poczuciem wlasnej wartosci wartosci. 

Nie mylę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
7 godzin temu, Gość huk napisał:

i z tym brakiem ugruntowanego poczucia wlasnej wartosci borykaja sie tez osoby zdradzajace, gdzie kochanek okazuje pozadanie, co dla nich jest rowne z dowartosciowaniem, a maz nie. 

To zależy,  niektóre osoby które zdradzają mają właśnie wysokie mniemanie o sobie . Uważają, ze są najlepsze itd, więc osoba zdradzona i tak z nimi zostanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Alicja
2 godziny temu, Gość Gość napisał:

To zależy,  niektóre osoby które zdradzają mają właśnie wysokie mniemanie o sobie . Uważają, ze są najlepsze itd, więc osoba zdradzona i tak z nimi zostanie. 

Gdyby w związku, zdradzający czuł się dowartościowany przez zdradzonego, prawdopodobnie nie doszło by do żadnej zdrady, bo i po co. Zdradzony zostanie, bo najprawdopodobniej nie ma nic do zaoferowania i boi się samotności. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
13 minut temu, Gość Alicja napisał:

Gdyby w związku, zdradzający czuł się dowartościowany przez zdradzonego, prawdopodobnie nie doszło by do żadnej zdrady, bo i po co. Zdradzony zostanie, bo najprawdopodobniej nie ma nic do zaoferowania i boi się samotności. 

Oj nie koniecznie tylko to jest powód zdrady i nie koniecznie zdradzony zostanie.  Wychodzi,  że zdradzający to taki bidulek niedowartościowany i dlatego zdradza, a zdradzany to ktoś kto nie ma nic do zaoferowanie.  To po co ten co zdradza jest z tym którego zdradza? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mar
3 godziny temu, Gość Gość napisał:

Oj nie koniecznie tylko to jest powód zdrady i nie koniecznie zdradzony zostanie.  Wychodzi,  że zdradzający to taki bidulek niedowartościowany i dlatego zdradza, a zdradzany to ktoś kto nie ma nic do zaoferowanie.  To po co ten co zdradza jest z tym którego zdradza? 

Gdyby odpowiedź na to pytanie była taka prosta to nie byłoby zdrad.Poza brakiem seksu wszystko jest ok, ciężko jest przekreślić ponad 20 lat związku, to nie jest takie czarno białe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
56 minut temu, Gość Mar napisał:

Gdyby odpowiedź na to pytanie była taka prosta to nie byłoby zdrad.Poza brakiem seksu wszystko jest ok, ciężko jest przekreślić ponad 20 lat związku, to nie jest takie czarno białe.

Gdyby wszystko było ok to mąż by cię nie wyśmiał.  Ok to jest jeżeli któreś z małżonków ma problemy łóżkowe,  stara się im zapobiec,  ale nie udaje się. Wyśmiewane się z żony, która potrzebuje czułości i seksu nie jest ok.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Panda

Cześć dziewczyny 🙂 U mnie chyba bliżej do Kini dziś - niby stabilnie i fajnie, ale zobaczyłam dziś niefortunnie - zawsze jak kręci się wokół mojego biura to jest głośny 😕 i zauważam go - smiejacego się i zagadujacego wszystkich wokół i wkurzam się, ze ja nie mogę z nim tak pogadać i wobec mnie ignorancja i mam ochotę tez pisać, ale nie widzę w tym żadnego sensu i celu. 
 

w takich chwilach marze tylko o tym by zmienić prace i żeby nie musieć przezywać takich chwil. Są coraz krótsze, ale wciąż boli. Wrrrrrrrrrrrrrrrr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lola114
1 godzinę temu, Gość Gość napisał:

Gdyby wszystko było ok to mąż by cię nie wyśmiał.  Ok to jest jeżeli któreś z małżonków ma problemy łóżkowe,  stara się im zapobiec,  ale nie udaje się. Wyśmiewane się z żony, która potrzebuje czułości i seksu nie jest ok.  

Ja doskonale rozumiem Mar. On na pewno nie wysmiewa jej ciagle, kiedys cos takiego sie zdazylo I to ciagle w niej siedzi. U mnie tak kiedys bylo..juz lata temu. Fajne sobotnie lub niedzielne popoludnie. Nic do roboty, fajny czas zeby spedzic troche czasu w lozku. Wiec domagalam sie, najpierw lagodnie a potem coraz bardziej natarczywie. W koncu m stwierdzil niezadowolony, odsuwajac mnie ze ciagle jestem napalona na seks. Napalona! Ostatnio przed ta akcja mielismy seks dwa miesiace przed..Wtedy zrobilam awanture. Wyladowalismy w lozku. Bylo beznadziejnie. Nastepny raz zastanowilam sie 10razy zanim zaczelam zaczepiac m. Zycie. Ale m i tak jest ogolnie fajny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mar
42 minuty temu, Gość Lola114 napisał:

Ja doskonale rozumiem Mar. On na pewno nie wysmiewa jej ciagle, kiedys cos takiego sie zdazylo I to ciagle w niej siedzi. U mnie tak kiedys bylo..juz lata temu. Fajne sobotnie lub niedzielne popoludnie. Nic do roboty, fajny czas zeby spedzic troche czasu w lozku. Wiec domagalam sie, najpierw lagodnie a potem coraz bardziej natarczywie. W koncu m stwierdzil niezadowolony, odsuwajac mnie ze ciagle jestem napalona na seks. Napalona! Ostatnio przed ta akcja mielismy seks dwa miesiace przed..Wtedy zrobilam awanture. Wyladowalismy w lozku. Bylo beznadziejnie. Nastepny raz zastanowilam sie 10razy zanim zaczelam zaczepiac m. Zycie. Ale m i tak jest ogolnie fajny

No właśnie tak to wygląda, ogólnie jest fajnie, tylko ten seks a właściwie jego brak, jak wam powiem że w tym roku nie przypominam sobie ,, normalnego " seksu.Raz po kilkudniowych podchodach coś tam było, ale poczułam się tak, jak ktoś wcześniej napisał , pojemnik na spermę,tyle że ta wypowiedź dotyczyła kochanka ,a mnie potraktował tak mąż! To jak traktuje mnie kochanek to przy tym to kosmos,i jak mam z tego k zrezygnować??W końcu czuję się kobietą a nie tylko matką i żoną w celibacie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Panda

A tak apropo seksu w małżeństwie i tego, ze m nieraz Was odsuwają. Czy kiedyś pomyśleliście o ich potrzebach? 
jest taki stereotyp, ze mężczyzna można zawsze i wszędzie, ale to jest bardzo duża presja wobec mężczyzn,  bo tak nie jest. Oni tez potrzebują czuć się dobrze by mieć ochotę na seks. Mogą czuć się niedocenieni, czuć się niefajnie w relacji, my kobiety często w dzień im matkujemy i traktujemy jak kolejne dziecko... „zrób tamto” „nie Rob tego” „dlaczego znów to zrobiłeś?”. Który facet ma ochotę na seks ze swoją matka? Nie traktujemy ich serio. Ja z tym seksem pamietam czas gdy staraliśmy się o dziecko. Tez wtedy słabo było w łóżku. Bo presja. Bo oczekiwania itp. 
może trochę tez o nich pomyśleć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Mar
4 minuty temu, Gość Panda napisał:

A tak apropo seksu w małżeństwie i tego, ze m nieraz Was odsuwają. Czy kiedyś pomyśleliście o ich potrzebach? 
jest taki stereotyp, ze mężczyzna można zawsze i wszędzie, ale to jest bardzo duża presja wobec mężczyzn,  bo tak nie jest. Oni tez potrzebują czuć się dobrze by mieć ochotę na seks. Mogą czuć się niedocenieni, czuć się niefajnie w relacji, my kobiety często w dzień im matkujemy i traktujemy jak kolejne dziecko... „zrób tamto” „nie Rob tego” „dlaczego znów to zrobiłeś?”. Który facet ma ochotę na seks ze swoją matka? Nie traktujemy ich serio. Ja z tym seksem pamietam czas gdy staraliśmy się o dziecko. Tez wtedy słabo było w łóżku. Bo presja. Bo oczekiwania itp. 
może trochę tez o nich pomyśleć?

Ja mogę powiedzieć za siebie , że nie traktuje mego męża jak maszynki do seksu, wiem że nie mogą zawsze i wszędzie.Ale jak coraz częściej wypowiada się, że w tym wieku (mam 47 lat) dała bym sobie spokój to masakra,ja powoli zaczęłam w to wierzyć.To k mnie ,, reanimował" ,a ma 64 lata!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Lola114
14 minut temu, Gość Panda napisał:

A tak apropo seksu w małżeństwie i tego, ze m nieraz Was odsuwają. Czy kiedyś pomyśleliście o ich potrzebach? 
jest taki stereotyp, ze mężczyzna można zawsze i wszędzie, ale to jest bardzo duża presja wobec mężczyzn,  bo tak nie jest. Oni tez potrzebują czuć się dobrze by mieć ochotę na seks. Mogą czuć się niedocenieni, czuć się niefajnie w relacji, my kobiety często w dzień im matkujemy i traktujemy jak kolejne dziecko... „zrób tamto” „nie Rob tego” „dlaczego znów to zrobiłeś?”. Który facet ma ochotę na seks ze swoją matka? Nie traktujemy ich serio. Ja z tym seksem pamietam czas gdy staraliśmy się o dziecko. Tez wtedy słabo było w łóżku. Bo presja. Bo oczekiwania itp. 
może trochę tez o nich pomyśleć?

Panda, akurat to przerobilam na wszystkie strony. Wykombinowalam sobie, ze jak bede sie strasznie starala w lozku, nic nie oczekiwala, nastawila sie na jego przyjemnosc, to bedzie mial ochote czesciej, a potem jakos przeszmugluje moje potrzeby. Gdzie tam, skonczylo sie na tym ze to zrobilo sie nasza rutyna, ze ja sie staram zeby on mogl, po czym on 5 min pozniej konczy. Z drugiej strony sama na to pozwolilam wiec nie probuje zrzucac na nikogo winy..No I w tym wszystkim znalazl sie xk..myslacy tylko o mnie i czerpiacy przyjemnosc w odkrywaniu tego co JA lubie..Cala ta pseudo-romantyczna historia oparta byla wlasnie na takich zaleznosciach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Gość
2 godziny temu, Gość Mar napisał:

No właśnie tak to wygląda, ogólnie jest fajnie, tylko ten seks a właściwie jego brak, jak wam powiem że w tym roku nie przypominam sobie ,, normalnego " seksu.Raz po kilkudniowych podchodach coś tam było, ale poczułam się tak, jak ktoś wcześniej napisał , pojemnik na spermę,tyle że ta wypowiedź dotyczyła kochanka ,a mnie potraktował tak mąż! To jak traktuje mnie kochanek to przy tym to kosmos,i jak mam z tego k zrezygnować??W końcu czuję się kobietą a nie tylko matką i żoną w celibacie

Ale jak może być fajnie jak któreś z małżonków chodzi sfrustrowane z powodu braku seksu? Na czym polega ta fajność jeżeli w małżeństwie nie czujesz się  jak kobieta? 

I po tym seksie powiedziałaś mężowi, że poczułaś się jak pojemnik ma spermę? - co on na to?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Tfc
48 minut temu, Gość Lola114 napisał:

Panda, akurat to przerobilam na wszystkie strony. Wykombinowalam sobie, ze jak bede sie strasznie starala w lozku, nic nie oczekiwala, nastawila sie na jego przyjemnosc, to bedzie mial ochote czesciej, a potem jakos przeszmugluje moje potrzeby. Gdzie tam, skonczylo sie na tym ze to zrobilo sie nasza rutyna, ze ja sie staram zeby on mogl, po czym on 5 min pozniej konczy. Z drugiej strony sama na to pozwolilam wiec nie probuje zrzucac na nikogo winy..

Jakbym o sobie czytała. 

Kiedy się poznaliśmy seksu było sporo. Choć zdarzały się drobne wpadki. Zrzucilam to na karb docierania się. Po 3 latach, rok przed ślubem wpadek, żyli braku erekcji było coraz więcej, ale chęci M miał nadal, więc się niezrażałam. Bardzo dużo wtedy pracował, organizowalismy ślub.  Zdarza się, odpocznę będzie znowu dobrze.  Wzięliśmy urlop, pojechaliśmy na długi miesiąc miodowy. Seksu ani nawet prób nie było. M udawał że nie ma tematu. 

To było dla mnie straszne, ale kochałam go bardzo mocno. Wróciliśmy do domu, pogadaliśmy. M obiecał że pójdzie do seksuolog, zbada się, pogada. Poszedł. Okazało się, że fizycznie i w wynikach jest ok. Testosteron nieznacznie obniżony, ale to nie był wynik, który tłumaczy niepowodzenia.  Dostał receptę na viagre by z przytupem wkroczyć znowu w świat seksu, wyluzowac się i wrócić do normy. 

Pomogło, poprosił mnie też by na ten czas zapomina nią o wypadkach kochać się tak, jak mu jest łatwiej. Bo potrzebuje sukcesów 🙂 no ok. Starałam się jak Lola, miał wszystko kiedy i jak chciał. I nawet to działało, tylko że ja niewiele z tego miałam. I gdy w końcu powiedziałam, hej ja też tu jestem, wszystko się popsuło.

M.znowu trafił do seksuolog, ten wysłał go do psychologa. Chodził na terapię sumiennie, prawie dwa lata. Ale seksu nie było. Tzn był raz na 6-7mcy. I nie mogłam nic wymyślać, zmieniać czy oczekiwać, bo M się denerwować i flaczał. I tłumaczenia, że jest w terapii, że po będzie lepiej, że mnie kocha, że się ogarnie, postara. 

Minęły 2 lata terapii, dużo mu to dało, ale seksu było coraz mniej. Średnio raz w roku dochodziło do pełnego zbliżenia, wszelkie próby inicjowalam ja. Prosiłam, tłumaczyła, płakałam. Moje poczucie wartości upadło, czułam się jak .... Byłam zmęczona, sfrustrowana, czułam się oszukana. Kolejne 5 lat minęło na jego blagalnych zapewnieniach że będzie się starał. W tym czasie jednak nigdy niczego nie zainicjował. Nie kupił nigdy niczego na popęd, choć gdy wcześniej używał, pomagało. 

Aktualnie mam 37 lat. Od ponad 7 nie mam normalnego seksu. M już mi zbrzydl jako partner do seksu, mam dość obietnic, tłumaczeń i pretensji, bo i takie się pojawiają, że mam za duże wymagania. Ostatni seks był kilka tyg temu. Z mojej inicjatywy. Od tego czasu jak zawsze nic.

Wczoraj upilam się winem z rozpaczy i bezsilności. Kocham go, wiem że mu trudno. Nie wiem co mam dalej robić. Nie chcę bez niego żyć, ale z nim też już nie umiem. Jestem zła, rozczarowana, zgorzkniała. Denerwuje mnie. Mam dość. Nie wiem po co go kocham. Nie mamy dzieci, rozwód byłby formalnością. Nie wiem po co się tak męczymy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.

Zaloguj się, aby obserwować  

×