Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
awaria

***wychodzenie z romansu***wyjscie awaryjne***

Polecane posty

9 godzin temu, Mar* napisał:

Dagmara, napisałaś tak jak ja myślę,te rozmowy z m to nawet teraz mam , ale bez efektu, mojemu m po prostu na tym nie zależy,a mnie jego postawa tylko jeszcze bardziej utwierdza w tym że dobrze robię, ile pięknych chwil przeżyłam z k do tej pory ,jak dzięki niemu się zmieniłam na plus, myślałam że moim przeznaczeniem jest już tylko czekanie na wnuki i wieczory przed tv , mogłabym to wszystko a nawet więcej robić z m, skoro on nie chce, trudno ,jak to mówi k, szkoda życia na zamartwianie , trzeba korzystać ile się da, cieszyć się z każdego dnia

Mar, więc nigdy nie czuj się z tego powodu źle, czy brudno. Nie chce m, to nie 

Pomyśleć, to możesz jak byś się czuła, gdybyś miała poczucie, że tym suszeniem m głowy, to wymusiłaś na nim i zrobił to dla świętego spokoju, to by było bleee 

U mnie m miał sam od siebie chwilę wzlotu z naciskiem na chwilę, ale to był ledwie jakiś tyci podskok i na tym koniec, dlatego się nie wypieram, że może ja jeszcze kiedyś 😜

  • Like 1
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.08.2020 o 22:48, Lola14 napisał:

Ty Niewierna nie rob z siebie cierpiernicy. Jak ci tak zle z m, a tak dobrze z k, to naprawde nie rozumiem dla kogo I po co sie poswiecasz...

Myślę że się nie poświęcam... może dla dzieci..hmm raczej chcę sama zadecydowac czego właściwie chcę. Męża nie kocham, a k... byłam gotowa zrobić dla niego dużo.. teraz zaczynam patrzeć racjonalnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 godzin temu, Niewierna napisał:

Myślę że się nie poświęcam... może dla dzieci..hmm raczej chcę sama zadecydowac czego właściwie chcę. Męża nie kocham, a k... byłam gotowa zrobić dla niego dużo.. teraz zaczynam patrzeć racjonalnie.

Po uj siedzisz z kims kogo nie kochasz? Szanujesz go chociaz? My kooochamy m😁😁

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Lola14 napisał:

Po uj siedzisz z kims kogo nie kochasz? Szanujesz go chociaz? My kooochamy m😁😁

Przecież zdrada to właśnie brak szacunku. Oszukiwanie m nie ma nic wspólnego z szacunkiem 🙊

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U nas znów problemy, znów kończyliśmy, znów z konieczności, nie z wyboru. Powinniśmy zrobić ostre cięcie, bo tak to postanawiamy, że lepiej kończyć, ale odkładamy to na później i odpuszczamy. Dla mnie szczerze, to katastrofa, wywrócenie życia dookoła nogami, serio. W takich momentach uświadamiam sobie ile rzeczy robię pod niego, takich codziennych🙄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Niewierna napisał:

Myślę że się nie poświęcam... może dla dzieci..hmm raczej chcę sama zadecydowac czego właściwie chcę. Męża nie kocham, a k... byłam gotowa zrobić dla niego dużo.. teraz zaczynam patrzeć racjonalnie.

Poświęcasz się dla dzieci przy kimś kogo no kochasz, tym samym pozwalając na to, żeby patrzyły i uczyły się w takim domu braku miłości, ciepła 

Nie wiesz czego chcesz, bo się jednak boisz odejść od m 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, LimBoska napisał:

U nas znów problemy, znów kończyliśmy, znów z konieczności, nie z wyboru. Powinniśmy zrobić ostre cięcie, bo tak to postanawiamy, że lepiej kończyć, ale odkładamy to na później i odpuszczamy. Dla mnie szczerze, to katastrofa, wywrócenie życia dookoła nogami, serio. W takich momentach uświadamiam sobie ile rzeczy robię pod niego, takich codziennych🙄

LimBoska, może uświadom sobie wreszcie, że tak na serio, to w życiu z m, nie brakuje Ci tego, co robisz z k i to jeszcze pod niego, bo obyś za zwykłe pożądanie k nie zapłaciła ogromnej ceny, a na tyle go znasz, że pokłamczuszy tak, żeby uratować wyłącznie swoją doopę 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Dagmara 1 napisał:

Poświęcasz się dla dzieci przy kimś kogo no kochasz, tym samym pozwalając na to, żeby patrzyły i uczyły się w takim domu braku miłości, ciepła 

Nie wiesz czego chcesz, bo się jednak boisz odejść od m 

Oczywiście, że się boję. Ze względów materialnych, nie poradziłabym sobie sama z dwójką dzieci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Maryla31
50 minut temu, Niewierna napisał:

Oczywiście, że się boję. Ze względów materialnych, nie poradziłabym sobie sama z dwójką dzieci. 

Z tego wynika że masz charakter znacznie gorszy od dzi/wki, kasa misiu, kasa

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak sobie w ciszy czytam ten Wasz wątek. I absolutnie nikogo nie oceniam. Pojęcie zdrady jest mi obce, ale nie traktuje życia zero jedynkowo ani że wszystko jest tylko czarne albo białe. Sytuację są różne i różne pokusy na nas w życiu czyhają, a my jesteśmy tylko ludźmi. Tylko nie mogę zrozumieć jednej rzeczy... Jak możecie przyprowadzić k do domu, do Waszego i m wspólnego azylu, do miejsca gdzie obydwoje z m czujecie się bezpieczni i jeszcze kochać się w tym samym łóżku, w tej samej pościeli co śpicie z m. Mam nadzieję, że mi nigdy życie się nie poukłada tak że będę miała innego faceta na boku. Choć życie zweryfikuje wszystko. Ale gdyby taka sytuacja miała jednak miejsce to chyba naprawdę próbowałabym zachować te ostatnie ochłapy przyzwoitości i nie przyprowadzałabym k do domu, do miejsca które tworzycie i żyjecie w nim wspólnie z m. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Usunięty Użytkownik napisał:

Tak sobie w ciszy czytam ten Wasz wątek. I absolutnie nikogo nie oceniam. Pojęcie zdrady jest mi obce, ale nie traktuje życia zero jedynkowo ani że wszystko jest tylko czarne albo białe. Sytuację są różne i różne pokusy na nas w życiu czyhają, a my jesteśmy tylko ludźmi. Tylko nie mogę zrozumieć jednej rzeczy... Jak możecie przyprowadzić k do domu, do Waszego i m wspólnego azylu, do miejsca gdzie obydwoje z m czujecie się bezpieczni i jeszcze kochać się w tym samym łóżku, w tej samej pościeli co śpicie z m. Mam nadzieję, że mi nigdy życie się nie poukłada tak że będę miała innego faceta na boku. Choć życie zweryfikuje wszystko. Ale gdyby taka sytuacja miała jednak miejsce to chyba naprawdę próbowałabym zachować te ostatnie ochłapy przyzwoitości i nie przyprowadzałabym k do domu, do miejsca które tworzycie i żyjecie w nim wspólnie z m. 

Ten sam dom, nie znaczy, to samo łóżko i pościel 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
23 minuty temu, Usunięty Użytkownik napisał:

Tak sobie w ciszy czytam ten Wasz wątek. I absolutnie nikogo nie oceniam. Pojęcie zdrady jest mi obce, ale nie traktuje życia zero jedynkowo ani że wszystko jest tylko czarne albo białe. Sytuację są różne i różne pokusy na nas w życiu czyhają, a my jesteśmy tylko ludźmi. Tylko nie mogę zrozumieć jednej rzeczy... Jak możecie przyprowadzić k do domu, do Waszego i m wspólnego azylu, do miejsca gdzie obydwoje z m czujecie się bezpieczni i jeszcze kochać się w tym samym łóżku, w tej samej pościeli co śpicie z m. Mam nadzieję, że mi nigdy życie się nie poukłada tak że będę miała innego faceta na boku. Choć życie zweryfikuje wszystko. Ale gdyby taka sytuacja miała jednak miejsce to chyba naprawdę próbowałabym zachować te ostatnie ochłapy przyzwoitości i nie przyprowadzałabym k do domu, do miejsca które tworzycie i żyjecie w nim wspólnie z m. 

To ja powiem tak: nie mam możliwości spotkać się z k w moim domu, mogę u niego ale w życiu w jego sypialni,na szczęście pokoi ma dużo,a jeden to jego azyl,niby gabinet ale przechowuje tam pamiątki po żonie,tam pracuje gdy potrzebuje ciszy,tam też spędza czas że mną, jego obecna partnerka rzadko tam wchodzi,a na pewno tam z nim nie śpi! Poza tym myślę że większość ludzi ma więcej niż jedno łóżko, zresztą, czy do tego musi być łóżko? 😄 Ale ja u k nie narzekam

Edytowano przez Mar*

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Niewierna napisał:

Oczywiście, że się boję. Ze względów materialnych, nie poradziłabym sobie sama z dwójką dzieci. 

Będąc zależną finansowo od m prowadzisz podwójne ryzyko mając romans 

Nie sądzę, żeby k chciał wkładać spore finanse, dwoje dzieci to spora skarbonka  

Dlaczego nie usiądziesz z m i tego nie omówicie, skoro potrafiłaś mu powiedzieć, że go nie kochaś,, chyba, że Ci się tak wydaje, bo jest k 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No właśnie: czy Niewierna nie kocha męża, czy po prostu nie jest w nim erotycznie zakochana, tak jak jest w kochanku?

Bo takie zakochanie, gdy trwa, jest odczuwalne podobnie jak miłość, szczególnie jeśli ktoś się nie zastanawia czy to to, czy to....

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Dagmara 1 napisał:

Ten sam dom, nie znaczy, to samo łóżko i pościel 

Owszem. Wobec tego nawet jeśli się znajdzie garstka wspaniałomyślnych kobiet, które uprawiają seks z k w innym miejscu niż z m to nadal dla mnie dom to jest DOM. Twierdza. Świątynia. Nie tylko moja, ale także moich dzieci i m. Gdyby mój m miał k to chyba ciosem ostatecznym było by dla mnie to gdyby mi się ona jeszcze szwędała po moim własnym domu w którym czuje się bezpiecznie, swobodnie i jest to MÓJ TEREN. Nie dość, że zdradzona to jeszcze odarta z prywatności. I tak samo działałoby to w drugą stronę. Gdybym to ja miała k to ostatnie miejsce w którym pomyślałabym że możemy się gździć to mój lub jego dom (jesli miałby rodzinę). Takie moje luźne przemyślenia... Na zasadzie co by było gdyby. Tak jak zdradę jestem jeszcze w stanie sobie wytłumaczyć, przetrawić, zrozumieć, tak spotykanie się nawzajem w swoich domach gdzie mieszkacie z m i być może dziećmi - nie. Nie potrafię zrozumieć. Po prostu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Usunięty Użytkownik napisał:

Owszem. Wobec tego nawet jeśli się znajdzie garstka wspaniałomyślnych kobiet, które uprawiają seks z k w innym miejscu niż z m to nadal dla mnie dom to jest DOM. Twierdza. Świątynia. Nie tylko moja, ale także moich dzieci i m. Gdyby mój m miał k to chyba ciosem ostatecznym było by dla mnie to gdyby mi się ona jeszcze szwędała po moim własnym domu w którym czuje się bezpiecznie, swobodnie i jest to MÓJ TEREN. Nie dość, że zdradzona to jeszcze odarta z prywatności. I tak samo działałoby to w drugą stronę. Gdybym to ja miała k to ostatnie miejsce w którym pomyślałabym że możemy się gździć to mój lub jego dom (jesli miałby rodzinę). Takie moje luźne przemyślenia... Na zasadzie co by było gdyby. Tak jak zdradę jestem jeszcze w stanie sobie wytłumaczyć, przetrawić, zrozumieć, tak spotykanie się nawzajem w swoich domach gdzie mieszkacie z m i być może dziećmi - nie. Nie potrafię zrozumieć. Po prostu. 

Widzisz dziewczyny zawsze tłumaczą, że jak nie masz romansu to nie zrozumiesz. Nie wszystko da się zrozumieć i myślę że gdybyś się dowiedziała, że jesteś zdradzana (czego nikomu nie życzę) to wtedy twoim najmniejszym jednak problemem byłoby w którym łóżku. Mogłabyś zaakceptować to, że spał z kochanką a za godzinę np. z tobą jak się okazuje nawet może bez wcześniejszego prysznica czy kąpieli a nie zaakceptowałabys tego, że u ciebie na kanapie? Myślę jednak, że w tym przypadku niezrozumienie to jednak pewien rodzaj błogosławieństwa i oby trwało zawsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Z tym spotykaniem się w czyimś rodzinnym domu to faktycznie niezła przeginka. Że ktoś może przyjść niespodziewanie to jedno, ale dość ohydne względem ew. dzieci. Bo o ile te sprawy między dorosłymi to indywidualna odpowiedzialność dorosłych i każdy wie co robi, o tyle dzieci nie są problemom małżeńskim winne, a też tam mieszkają. 

A w temacie o ew. wydaniu się romansu mimo wszelkich zabezpieczeń. Wpadką może być coś niesamowicie trywialnego. Znałam sytuację, gdzie kobieta absolutnie nie podejrzewała męża o romans, choć były pewne sygnały, ale ona nie wierzyła, nie śledziła, nie szperała. Pewnego dnia aktówka, którą mąż nosił do pracy stała oparta o ścianę i jakoś otworzyła się z tych górnych zawiasów i upadła na podłogę, robiąc lekki hałas. Więc owa żona poszła zobaczyć co to tak stuknęło za winklem od kuchni. A z aktówki wypadł plik listów, bo to było jeszcze przed internetem, gdzie jej mąż z kochanką planowali wspólną przyszłość (byli chwilowo w emigracyjnej rozłące, stąd listy). Wtedy przypomniały jej się wszystkie sygnały ostrzegawcze, w które nie wierzyła. Nawet to, gdy ich syn wcześniej wrócił ze szkoły, a tu klucz w dziurce od wewnątrz mieszkania i tatuś w domu z jakąś panią z pracy. Synka jeszcze trzymał się dowcip i powiedział "dobrze, że byli ubrani"...

Edytowano przez awaria
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, awaria napisał:

Z tym spotykaniem się w czyimś rodzinnym domu to faktycznie niezła przeginka. Że ktoś może przyjść niespodziewanie to jedno, ale dość ohydne względem ew. dzieci. Bo o ile te sprawy między dorosłymi to indywidualna odpowiedzialność dorosłych i każdy wie co robi, o tyle dzieci nie są problemom małżeńskim winne, a też tam mieszkają. 

A w temacie o ew. wydaniu się romansu mimo wszelkich zabezpieczeń. Wpadką może być coś niesamowicie trywialnego. Znałam sytuację, gdzie kobieta absolutnie nie podejrzewała męża o romans, choć były pewne sygnały, ale ona nie wierzyła, nie śledziła, nie szperała. Pewnego dnia aktówka, którą mąż nosił do pracy stała oparta o ścianę i jakoś otworzyła się z tych górnych zawiasów i upadła na podłogę, robiąc lekki hałas. Więc owa żona poszła zobaczyć co to tak stuknęło za winklem od kuchni. A z aktówki wypadł plik listów, bo to było jeszcze przed internetem, gdzie jej mąż z kochanką planowali wspólną przyszłość (byli chwilowo w emigracyjnej rozłące, stąd listy). Wtedy przypomniały jej się wszystkie sygnały ostrzegawcze, w które nie wierzyła. Nawet to, gdy ich syn wcześniej wrócił ze szkoły, a tu klucz w dziurce od wewnątrz mieszkania i tatuś w domu z jakąś panią z pracy. Synka jeszcze trzymał się dowcip i powiedział "dobrze, że byli ubrani"...

Tu przypomnialo mi sie powiedzenie z przed ponad 100lat (teraz nieaktualne I trzeba byloby zmodyfikowac), ze nic tak kobiety nie plami jak atrament...😁. Ale tu musze sie z toba niezgodzic. Zdrada jako taka jest ochydna, I szczeguly takie jak gdzie, I czy sie umyl czy nie, I ile czasu uplynelo od sexu z k do sexu z m, nie maja znaczenia, i to tylko drobiazgi. Bo jesli ktos sie gzdzi z k I robi trzydniowa przerwe zanim z m, to duzo lepiej od tego co robi przerwe tylko 3godziny? Ja osobiscie nic I nigdy z k w moim domu, bo to dwa rozne swiaty I ja moge sobie na to pozwolic. Gdyby m nie mial wolnego lokum  to nasz romans by sie szybko skonczyl. Ale Ci kochankowie co sa oboje zajeci, jak to sobie wyobrazasz? Tylko w kiblu, lub w lesie na tylnym siedzeniu samochodu? Ja tylko Mysle ze to ogromne ryzyko we wlasnych domach

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Magda13 napisał:

Widzisz dziewczyny zawsze tłumaczą, że jak nie masz romansu to nie zrozumiesz. Nie wszystko da się zrozumieć i myślę że gdybyś się dowiedziała, że jesteś zdradzana (czego nikomu nie życzę) to wtedy twoim najmniejszym jednak problemem byłoby w którym łóżku. Mogłabyś zaakceptować to, że spał z kochanką a za godzinę np. z tobą jak się okazuje nawet może bez wcześniejszego prysznica czy kąpieli a nie zaakceptowałabys tego, że u ciebie na kanapie? Myślę jednak, że w tym przypadku niezrozumienie to jednak pewien rodzaj błogosławieństwa i oby trwało zawsze. 

I tu sie musze zgodzic. Gdzie I jak to jest najmniejszy problem..

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Dagmara 1 napisał:

Będąc zależną finansowo od m prowadzisz podwójne ryzyko mając romans 

Nie sądzę, żeby k chciał wkładać spore finanse, dwoje dzieci to spora skarbonka  

Dlaczego nie usiądziesz z m i tego nie omówicie, skoro potrafiłaś mu powiedzieć, że go nie kochaś,, chyba, że Ci się tak wydaje, bo jest k 

 

Dzieci to nie skarbonka, skarbonke to mozesz kiedys otworzyc I oszczednosci wyjac 😁😁. Dzieci to worek bez dna z nieprzewidywalnym rezultatem😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Niewierna napisał:

Oczywiście, że się boję. Ze względów materialnych, nie poradziłabym sobie sama z dwójką dzieci. 

Wiec jesli wiesz ze odejscie od m ze wzgledow finansowych ci nie odpowiada I nie przejdzie, to po co robisz m 6 miesieczny celibat i karmisz go rewelacjami ze go nie kochasz? Przeliczylas, bilans zyskow I strat jest jaki jest I sie nie zmieni, k z dnia na dzien nie stanie sie milionerem chcacym inwestowac w twoje dzieci, to po co te wszystkie histerie I robienie piekla w domu. I nie opowiadaj nam bujd o poswiecaniu sie dla dzieci. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, LimBoska napisał:

U nas znów problemy, znów kończyliśmy, znów z konieczności, nie z wyboru. Powinniśmy zrobić ostre cięcie, bo tak to postanawiamy, że lepiej kończyć, ale odkładamy to na później i odpuszczamy. Dla mnie szczerze, to katastrofa, wywrócenie życia dookoła nogami, serio. W takich momentach uświadamiam sobie ile rzeczy robię pod niego, takich codziennych🙄

Boska, jakos cienko to widze ze to naprawde skonczycie. Nawet jesli zrobicie sobie paromiesieczna przerwe jak kiedys, to I tak wrocicie do siebie. Chyba ze po wpadce zobatrzysz na wlasne oczy ile jestes dla k warta, to przejdzie ci w oka mgnieniu I pozadanie zastapi niechec. I zycze ci szczerze zeby ta wpadka nie dotarla do twojego m. Zona twojego k wybaczyla mu juz kiedys zdrade, wybaczy I kolejna, I wszystko to bedzie twoja wina ze uwiodlas jej m🤪, a k to potwierdzi..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Magda13 napisał:

Widzisz dziewczyny zawsze tłumaczą, że jak nie masz romansu to nie zrozumiesz. Nie wszystko da się zrozumieć i myślę że gdybyś się dowiedziała, że jesteś zdradzana (czego nikomu nie życzę) to wtedy twoim najmniejszym jednak problemem byłoby w którym łóżku. Mogłabyś zaakceptować to, że spał z kochanką a za godzinę np. z tobą jak się okazuje nawet może bez wcześniejszego prysznica czy kąpieli a nie zaakceptowałabys tego, że u ciebie na kanapie? Myślę jednak, że w tym przypadku niezrozumienie to jednak pewien rodzaj błogosławieństwa i oby trwało zawsze. 

U mnie dom przestał być taką świątynią wszystkiego, kiedy wiesz, że m powiedział " życie intymne, tak do końca mnie nie interesuje" 

To teraz uj wie jak sobie to zinterpretować 😜

Dzieci mieszkają u siebie 

Hotele, motele, wynajęte lokum, czyż to nie ryzyko, gdzie trzeba podać dane, a i kamery nie śpią 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Usunięty Użytkownik napisał:

Owszem. Wobec tego nawet jeśli się znajdzie garstka wspaniałomyślnych kobiet, które uprawiają seks z k w innym miejscu niż z m to nadal dla mnie dom to jest DOM. Twierdza. Świątynia. Nie tylko moja, ale także moich dzieci i m. Gdyby mój m miał k to chyba ciosem ostatecznym było by dla mnie to gdyby mi się ona jeszcze szwędała po moim własnym domu w którym czuje się bezpiecznie, swobodnie i jest to MÓJ TEREN. Nie dość, że zdradzona to jeszcze odarta z prywatności. I tak samo działałoby to w drugą stronę. Gdybym to ja miała k to ostatnie miejsce w którym pomyślałabym że możemy się gździć to mój lub jego dom (jesli miałby rodzinę). Takie moje luźne przemyślenia... Na zasadzie co by było gdyby. Tak jak zdradę jestem jeszcze w stanie sobie wytłumaczyć, przetrawić, zrozumieć, tak spotykanie się nawzajem w swoich domach gdzie mieszkacie z m i być może dziećmi - nie. Nie potrafię zrozumieć. Po prostu. 

Gdyby, Twój m miał k, to pierwsze czego nie potrafiłabyś zrozumieć, to to dlaczego 

Następnie, na kogo jako pierwszego rzucałabyś gromy i dlaczego w tej kolejności 

Kiedy największe emocje by opadły wtedy w ciszy sama że sobą mogłabyś się zastanawiać, ile razy w tym łóżku, a lie gdzie indziej 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Dagmara 1 napisał:

U mnie dom przestał być taką świątynią wszystkiego, kiedy wiesz, że m powiedział " życie intymne, tak do końca mnie nie interesuje" 

To teraz uj wie jak sobie to zinterpretować 😜

Dzieci mieszkają u siebie 

Hotele, motele, wynajęte lokum, czyż to nie ryzyko, gdzie trzeba podać dane, a i kamery nie śpią 

No masakra, ochrona danych osobowych w dzisiejszych czasach to już marzenie ściętej głowy 🤦‍♀️ W sumie dom też twój i czemu tylko m ma być w nim przyjemnie 😆

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny, jak u was? Ja nie widzialam k prawie tydzien. Odwolal wczorajsze spotkanie (niby z waznych przyczyn) I nawet nie zatextowal na dobranoc..🤔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To wygląda na jakiegoś focha. Sprawdza twoje uczucia 🧐 i czy się zorientujesz że nie macie kontaktu🙄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Lola14 napisał:

Dziewczyny, jak u was? Ja nie widzialam k prawie tydzien. Odwolal wczorajsze spotkanie (niby z waznych przyczyn) I nawet nie zatextowal na dobranoc..🤔

Uuu i oto nastąpił dzień w którym postanowił spróbować, być lepszą wizją samego siebie 😀

Lola powinna go za to spotkać sromotna kara, myślę, że nad tym pracujesz 🙈

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 9.08.2020 o 09:24, Dagmara 1 napisał:

LimBoska, może uświadom sobie wreszcie, że tak na serio, to w życiu z m, nie brakuje Ci tego, co robisz z k i to jeszcze pod niego, bo obyś za zwykłe pożądanie k nie zapłaciła ogromnej ceny, a na tyle go znasz, że pokłamczuszy tak, żeby uratować wyłącznie swoją doopę 

Jestem świadoma tego, że X stał się moją codziennością, wiele czynności robię pod niego, ubieram się, maluję, chodzę tylko na obcasach (on zwraca uwagę na takie rzeczy, m nie), depiluję 😜, wiele rzeczy mi się z nim kojarzy itp. Nie wyobrażam sobie, żeby tego wszystkiego nie było. 

Nie kocham go. 

Nie potrafiłabym z nim być, w ogóle nie ma takiej opcji. 

Ratujemy swoje obie doopy 😜

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 10.08.2020 o 02:51, Lola14 napisał:

Tu przypomnialo mi sie powiedzenie z przed ponad 100lat (teraz nieaktualne I trzeba byloby zmodyfikowac), ze nic tak kobiety nie plami jak atrament...😁. Ale tu musze sie z toba niezgodzic. Zdrada jako taka jest ochydna, I szczeguly takie jak gdzie, I czy sie umyl czy nie, I ile czasu uplynelo od sexu z k do sexu z m, nie maja znaczenia, i to tylko drobiazgi. Bo jesli ktos sie gzdzi z k I robi trzydniowa przerwe zanim z m, to duzo lepiej od tego co robi przerwe tylko 3godziny? Ja osobiscie nic I nigdy z k w moim domu, bo to dwa rozne swiaty I ja moge sobie na to pozwolic. Gdyby m nie mial wolnego lokum  to nasz romans by sie szybko skonczyl. Ale Ci kochankowie co sa oboje zajeci, jak to sobie wyobrazasz? Tylko w kiblu, lub w lesie na tylnym siedzeniu samochodu? Ja tylko Mysle ze to ogromne ryzyko we wlasnych domach

Każdy ma inną sytuację. Nie mamy czasu na hotele, takie mamy uwarunkowania 🤷‍♀️

Mój mąż nie zwraca uwagi na szczegóły, nie muszę się martwić, że pozna, że ktoś u nas był 🤷‍♀️

Jedyne to nigdy w naszym łóżku 🙃

Problemem i złem jest zdrada, a gdzie to się dzieje to dla mnie szczegół. Myślałam, że to ważne jak temat nie był mi znany, tak samo, jak...będąc w tej relacji nie myślę o naszych współmałżonkach, jesteśmy po prostu my. 

U X nie ma opcji. Nigdy bym się nie odważyła. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×